Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Jazda zimą do pracy?

    10.11.12, 00:59
    Witam wszystkich.
    Zastanawiam się nad zimowym dojeżdżaniem do pracy. Ogólnie rowerem jeżdżę już regularnie ponad 10 lat, najpierw na studia, potem do pracy. Ale jak dotąd ograniczałem się do miesięcy wiosenno-letnio-jesiennych. Wynikało to też stąd, że mieszkając w jednym z podłódzkich miast do centrum Łodzi miałem około 15 km i taka odległość w miesiącach zimowych wydawała mi się trudna do pokonania (wiadomo śnieg, ślisko, itp…). Teraz mieszkam w Łodzi, do pracy mam niecałe 6 km. I przy tej odległości zacząłem poważnie rozważać dojazdy rowerem do pracy również zimą.
    Moje obawy budzą nie tyle kwestie związane z ubiorem i kondycją, co bezpieczeństwem.
    Mam w związku z tym kilka pytań do bardziej doświadczonych osób. Ile waszym zdaniem w naszym klimacie jest dni niebezpiecznych z lodem na ulicach? Bo tak jeżdżąc zimą do tej pory komunikacją miejską i autem nie potrafię oszacować. Czy na ulicach dość regularnie odśnieżanych jest szansa nie wpaść w poślizg i się nie wywalić, czy lepiej po chodniku?
    Tak na co dzień mam kilka tras dojazdu, w zależności od pogody - gdy jest sucho po samych ulicach, gdy mokro, pada, ciemno - trochę deptakiem, ścieżką rowerową i ulicą. W każdym razie najbardziej asekuracyjny wariant musi uwzględniać około 1/3 trasy po normalnej ulicy, bo niestety w mojej okolicy nie ma DDR. Chodnikami nie lubię jeździć, ale jeśli by zimą dawało to nieco większe bezpieczeństwo, to mogę skorzystać na jakimś kawałku.
    Używacie opon z kolcami, czy tylko jakiś terenowych na błoto, a może ktoś jeździ na slickach? Wiadomo, poza chwilami gdy akurat pada śnieg ulice w miastach są raczej odśnieżone, wobec tego czy rodzaj bieżnika ma zimą duże znaczenie, czy raczej różnicę robią tylko kolce.
    W moim wypadku element ekonomiczy całych rozważań ma też znaczenie Jakieś tam ciuchy oddychające mam, opony z kolcami nie. Z tego co widzę komplet będzie kosztował nieco więcej niż bilet okresowy na trzy miesiące… Czyli ponad 200 zł.
    Obserwuj wątek
      • stefan4 Re: Jazda zimą do pracy? 10.11.12, 11:46
        tomeqn1:
        > Mam w związku z tym kilka pytań do bardziej doświadczonych osób. Ile waszym
        > zdaniem w naszym klimacie jest dni niebezpiecznych z lodem na ulicach?

        Nie ma ,,naszego'' klimatu. W Gdańsku takich dni jest kilka w roku (rzadko ponad 10); gdzieś bliżej gór zapewne znacznie więcej.

        tomeqn1:
        > Czy na ulicach dość regularnie odśnieżanych jest szansa nie wpaść w poślizg i się
        > nie wywalić, czy lepiej po chodniku?

        Jeśli jezdnia jest mokra, to wszystko jest jak w lecie: hamulce działają trochę gorzej, zanim zetrą wodę z obręczy, poza tym spoko. Ale na dnie kałuży może czaić się niebezpieczny lód...

        Jeśli na jezdni leży mokra kasza pośniegowa, to jest nieprzyjemnie i niebezpiecznie.

        Jeśli od wielu dni utrzymuje się mróz bez nowych opadów, to jezdnia jest w miarę bezpieczna, lód jest dosyć ,,tępy''. Bardzo uważać należy tylko w miejscach, gdzie samochody hamują, np. przed samymi skrzyżowaniami
        • marzena.sa Re: Jazda zimą do pracy? 10.11.12, 14:18
          jeżdżę cały rok ... zimą głównie do pracy więc mam miasto przetestowane :)
          bo właśnie najbezpieczniej w zimie jeździć głównymi ulicami, są pierwszej kolejności "zadbania", zazwyczaj nawierzchnia czarna(czyt: biała od soli) i sucha a kierowcy też jeżdżą ostrożniej :) ... zdecydowanie odradzam chodniki, alejki i takie tam spacerowe trakty, tam zupełnie nie wiesz co spotkasz pod kołami .... a DDR jak pisał przedmówca służą przede wszystkim do składowania śniegu z ulic i chodników, w najlepszym razie do parkowania samochodom ... jak ulica boczna to mozna potańczyć ale też mały ruch samochodowy, warto koła mieć z lekka niedopompowane, lepszą maja przyczepność ... na "szklance" tez się da ale nie należy wykonywać gwałtownych ruchów, nie skręcać, nie hamować, nie oglądać się za siebie :D:D:D ale to zdarza się najczęściej na drodze rowerowej wzdłuż Wisły, w mieście nie ... jak mazia pod kołami to trza wolniej bo też nie wiesz co pod spodem, ale jak sucha to tnę szybko coby nie trzymać samochodów ... czapka z daszkiem, gdyby zaczęło sypać nie zakleja oczu ...
          pozdrawiam i życzę przyjemnego zimowego rowerkowania :)
      • eventhorizon Re: Jazda zimą do pracy? 10.11.12, 18:39
        Opony z kolcami się sprawdzają, jeśli jeździsz po drogach, które nie są regularnie sypane solą, bo na błocie pośniegowym kolce mają średni sens. To powieszawszy, uważam, że jednak w zimie kolce dają sporo i ja sobie bardzo chwalę (jeżdżę całorocznie od 3 lat), ale moja droga do pracy obejmuje drogi gruntowe i ulice o ostatniej kolejności utrzymania zimowego no i mieszkam w lokalnym biegunie zimna :) Gdy jest mróz kolce umożliwiają mi wchodzenie w zakręty z prędkościami niewiele niższymi od "normalnych" znacznie przy tym podnosząc komfort psychiczny w czasie jazdy.
        Gdybyś się zdecydował to polecam Schwalbe Marathon Winter (albo tańszy Schwalbe Winter). Zwróć uwagę, że tak naprawdę to nie potrzebujesz kompletu, bo to przednie koło jest kluczowe. Nieźle się też sprawdza posiadanie 2 przednich kół (z kolcami i bez) i przekładanie - to tylko moment - w zależności od warunków.
        • tomeqn1 Re: Jazda zimą do pracy? 11.11.12, 00:09
          Na mojej trasie wszystkie ulice są sypane, ta najbliżej domu niej jest pierwszej kolejności odśnieżania, ale zwykle też ją sypią solą. I jak piszesz, najczęściej na drodze po opadach będzie błoto pośniegowe.
          W tym momencie skłaniam się ku opcji by zobaczyć jak będzie się jeździło gdy spadnie większy śnieg, jeśli będę się ślizgał to pomyślę o kolcach.
      • dar61 Nie mając ... 10.11.12, 20:37
        Nie mając:
        - wątpliwości typu {Tomeqn1'owych},
        - wolnych 200 zł,
        - przez wiele lat nie mając w ofercie handlowej okolcowanych opon mojego typu roweru,
        - awersji do rowerowej jazdy zimą,
        - piszczeli jak zapałki,
        - dwóch lewych rąk
        [...] człek:
        - kupuje kilkadziesiąt hartowanych wkrętów stalowych z szeroką główką,
        - bierze wiertło,
        - używaną oponę z terenowym bieżnikiem [a jak kupi nową, to też nie żal, byle wprawę w nawiercaniu miał];
        - wiertarkę,
        - starą dętkę z wyrwanym wentylkiem, rozciętą wzdłuż,
        - wierci w dwa po dwa rzędy w oponie terenówce otworki [zewnetrzne z lekka ukosem docelowo na bok],
        - wkręca od środka wkręty [z zeszliwowanymi z lekka łebkami, jeśli są za kanciaste],
        - wkłada podkładkę z dętki pod dętkę - lub taką wkładkę wkleja na stałe [ja wkładam],
        - wsiada,
        - jedzie w wytęsknioną najbliższą gołoledź, wywija obertasy, kółka i zakręty ostre - bez upadku.
        I dziwi się, dlaczego wcześniej tego nie zrobił.

        Chyba nie ma dwóch lewych nasz {Tomeqn1}?
      • Gość: zonkii Re: Jazda zimą do pracy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.12, 22:16
        -ja jeżdżę tylko do -10 stopni
        -nie jeżdżę, gdy są silne opady śniegu (bywa naprawdę niebezpiecznie nawet na odśnieżanych drogach, a czasem po prostu nie da się jechać)
        -nie mam specjalnych opon i sobie radzę
        -w zimę mam silniejsze oświetlenie, wynika to z tego, że jest mało rowerzystów i kierowcy mogą się nie spodziewać roweru na drodze (teraz można sobie chyba zamontować nawet więcej niż jedno światełko)
        -hamulce trzeba mieć naprawdę dobre
        -w zimę, w trudnych warunkach rower się szybciej dewastuje

        -jeśli masz 6km do pracy to w zimę można iść na piechotę dla odmiany i zdrowia :)
        • stefan4 Re: Jazda zimą do pracy? 11.11.12, 23:01
          zonkii (o zimowej jeździe):
          > -hamulce trzeba mieć naprawdę dobre

          ???
          Dobre hamulce użyte porządnie na śliskiej nawierzchni spowodują natychmiastową glebę. W zimie hamulce spokojnie mogą być do kitu, bo i tak nie wolno tak się rozpędzić, żeby musieć z całej siły hamować.

          Jak jest naprawdę ślisko, to polecam hamowanie jednym butem o lód.

          zonkii:
          > -w zimę, w trudnych warunkach rower się szybciej dewastuje

          To akurat prawda. Ale nigdy nie potrafiłem zmierzyć, jaka część tej dewastacji to skutek ,,trudnych warunków'', a jaka soli na jezdni.

          Sam mróz rowerowi nie szkodzi. Ale częsta zmiana temperatury to już tak. Kiedy przynosisz go z dworu do ciepłego mieszkania, to na nim, w nim, na łańcuchu itd. skrapla się para; jeśli za chwilę wyniesiesz go znowu na mróz, to zamarza. Jeśli to ma być na krótko, że i tak nie zdąży wyschnąć, to lepiej pozostawić bidaka na mrozie.

          - Stefan
          Zwalczaj biurokrację!
        • tomeqn1 Re: Jazda zimą do pracy? 12.11.12, 11:12
          Też nie zakładam, że będę jechał w każdych warunkach, w czasie silnych opadów skorzystam z komunikacji miejskiej (o ile będzie normalnie funkcjonować).
          Na piechotę trochę za długo, ale przy niesprzyjających warunkach na drodze mogę nawet ze 35 min jechać, a i tak będzie to czas konkurencyjny wobec tramwaju.
          Co do szybszego zużycia roweru - mój sprzęt jest tani - dostosowany do jazdy po mieście, tak by przy dłuższym postoju nikt się nie skusił. Wymiana łańcucha i tylnych trybów to standard, ale też nie jest to duży koszt.
          • eventhorizon Re: Jazda zimą do pracy? 13.11.12, 19:51
            > , w czasie silnych opadów s
            > korzystam z komunikacji miejskiej (o ile będzie normalnie funkcjonować).

            A błąd :)
            Albowiem gdyż:
            - jazda w czasie opadów śniegu (nie deszczu) jest niesamowicie przyjemna i jest to jedyne w swoim rodzaju doświadczenie
            - podczas intensywnych opadów prędkość średnia na rowerze trochą spada ale nie jakoś bardzo - najwięcej tracą samochody i właśnie komunikacja miejska, która staje się wtedy często kompletnie nieprzewidywalna.
            - gdy pada, to z reguły nie ma silnego mrozu
            - gdy pada, spora grupa osób przesiada się z samochodów na autobusy robiąc tłok

            Koniec końców może się okazać, że rower to w takich warunkach nie tylko najprzyjemniejszy ale i najszybszy sposób na poruszanie się po mieście.

            Pamiętam z zeszłego sezonu bardzo fajny dzień z zamiecią śnieżną - ja jechałem do biura pewnie z 10 minut dłużej niż zwykle, za to z wielkim "bananem" na twarzy bo tak się fajnie jechało (chociaż śnieg zacinał tak, że przyznaję się do wzięcia gogli narciarskich), natomiast większość ludzi jechała do pracy 2-3x dłużej.
            Chcąc nie chcąc nasłuchałem się potem traumatycznych historii z ich "wyprawy do pracy" w których padały takie słowa jak "armagedon" i "klęska żywiołowa" :D
            Starałem się wykazać empatię ale przyznam, że nie wychodziło mi to za bardzo... a za nieśmiałą sugestię, że jest ładny śnieg i całkiem przyjemnie zostałem werbalnie zlinczowany :P
        • Gość: benek Re: Jazda zimą do pracy? IP: *.e-wro.net.pl 18.11.12, 11:28
          Trzeba mieć gdzie myc rower.
          Poniszczyłem rower od soli .
          Zimą tez dużo bardziej pękają opony, bo robią się sztywne.
          Bardziej od kolców ważny jest rodzaj bieżnika aby się nie zapychał , no chyba, ze ktoś stara się jeździć szybko.
          Jak pisał Stefan zdradliwe sa kałuże bo są niezinwentaryzowane.
          Chodzi o to ze najmniejsze uszkodzenie drogi zima zamienia się w wielka wyrwę a na przedwiośniu zalana jest wodą i zarządca drogi nawet nie wie jak dziura jest niebezpieczna.

          Niebezpieczne są tez małe bryły lodu czy zmarzniętego śniegu.
          jazda zima sprawia wiele przyjemności tak do minus 10 przy nie więcej jak 15 minutach jazdy szczególnie jak świeci ostre słonce .
          Należy jednak przeznaczyć na dojazdy dużo więcej czasu i nie szarżować.
          pasy są węższe i auta wyprzedzają bliżej.
          Jak auto hamuje to jeszcze leci .Kłopotliwe jest tez sygnalizowanie skrętu bo obie ręce potrzebne są do solidnego trzymania kierownicy.
          Najmniejsze drgniecie może spowodować utratę przyczepności.
          niewprawnym zalecałbym skręt w lewo na dwa.
          Odzież musi być rozpinana .
          Jeździłem do minus 15 stopni a dziecko woziłem do żłóbka przy odczuwalnej -27 (realna 20)
          choć w ten dzień zrezygnowałem z ciągnięcia przyczepki rowerem aby się nie nawdychać.
          Da się jechać do -15 ale nie wolno się spieszyć aby głęboko nie oddychać.
          Należy mieć kilka warstw obrań rozpinanych (polar i kurtka() bo w trakcie jazdy bardzo się rozgrzewamy.
          Przy jeździe 20-30 minut trzeba mieć porządne rękawice bo grzanie rąk w kieszeni spowalnia jazdę i uniemożliwia silne trzymanie kierownicy.
          Czapka im grubsza tym lepsza.
          Podczas jazdy nie czujemy mrozu w uszy ale po powrocie do ciepłego można odczuwać piekielny ból wewnątrz ucha.
        • Gość: benek Re: Jazda zimą do pracy? IP: *.e-wro.net.pl 18.11.12, 11:28

          Należy brać też poprawki na jazdy pozamiejskie bo mięśnie nie wytrzymuj a na chłodzie zaczynają szybciej boleć.
          Kiedyś po górkach dało mi w kość 64 km.
          Warto mieć dyżurne wiaderko i zmiatkę lub gąbkę aby zebrać błoto z osprzęty i chlusnąć trochę wodą aby wypłukać sól z łańcucha.
          No i wiadomo że często smarujemy bo rdza ogniwka szybko łapie i wzrastają opory ktorych na śniegu możemy nie zauważyć w porę dopiero jak łańcuch robi się czerwonawy.
          Najgorszy błąd jaki ludzie robią to gdy wycofują się z jazdy w połowie zimy i nieumyty rower zostawiają do wiosny.
          Zimą warto jeździć na mniejszym ciśnieniu ale uwaga to się może zemścić bo przy zmianie temperatur napompowanie kola bardzo się zmienia.
          utrudnione jest klejenie dętek wiec obowiązkowo zapasowa a szczerzej lepiej jak ktoś jeździ do pracy to albo w pracy albo w domu przygotować sobie zapasowe kolo.
          Przebić od szkieł i snejkow praktycznie nie ma ale jak się wali o krawężniki to pękają zmarznięte opony.
          Dużo częściej łapie się kolce na terenach zielonych bo jak podeschną to stają się twardsze.
          Warto też wpuścić olejku w pancerze linek hamulcowych szczególnie jak plastikowa osłona jest pęknięta.
          Należy uważać z intensywnym myciem roweru (np wężem) i trzymaniem na zewnątrz bo bywa ze linki zamarzają
          Warto wozić ze sobą worki foliowe i nakładać na siodełko aby nie nasiąkło.
          Oświetlenie tylne tez musi być na zimę lepsze bo ludzie źle skrobią szyby .
          Generalnie na zimę polecam jeździć starym rowerem.
          Buty nie są mniej ważne niż opony bo często ratują nas przed upadkiem.
          Dobrze sprawdzają się górskie z dobry bieżnikiem bo pozwalają się ruszać palcom i nie zmarznąć.adidasy za szybko przemakaja a buty ze sztywna podeszwa są za śliskie i podeszwa cierpi jak są metalowe pedały.

          Za miastem bywa ze trzeba jechać pod prąd jak duże zaspy (wąski pas) .
          Odradzam wożenie dzieci na siodełku ze względu na zbyt wysoki środek ciężkości.
          Z tego samego powodu górale są lepsze od dużych rowerów.

          • klemenko Re: Jazda zimą do pracy? 16.11.12, 14:12
            Jedyny poważny problem podczas jazdy zimą to jak już wspomniano, szybsze zużycie roweru. Po każdej śnieżnej zimie trzeba zmienić łańcuch, mimo ciągłego czyszczenia i smarowania. Należy też wolniej jeździć i ostrożniej wybierać trasę.

            Wyglebiam się średnio raz w ciągu zimy. Pamiętam przypadek, kiedy robiłem sobie skrót przez stację benzynową i wjechałem na czarny lód - i momentalnie leżałem. Uważać też trzeba na grube warstwy śniegu, zwłaszcza już trochę ubitego, bo nigdy nie wiadomo, co pod nim. Po śniegu udeptanym przez pieszych jedzie się bardzo ciężko, bo jest bardzo nierówny; już lepszy świeży śnieg. Kiedy pada śnieg, zwłaszcza przy silniejszym wietrze, można założyć gogle narciarskie, sprawdzają się doskonale.

            Temperatura nie jest problemem, ale jeśli się ma delikatne gardło, to lepiej jeździć w kominiarce i szaliku. Zasadniczo nie ma problemu z przeziębieniami, odkąd jeżdżę całą zimę, nie choruję. Mniejsze jest też ryzyko złapania grypy, bo nie jeździ się komunikacją miejską.

            Nie należy jednak ubierać się przesadnie ciepło, bo już po kilometrze temperatura będzie ok. warto jednak chronić dłonie i stawy, szczególnie kolana.
      • Gość: ankha Re: Jazda zimą do pracy? IP: *.retsat1.com.pl 09.12.12, 18:48
        Hej, ja odpadłam w piątek!! pojechałam do pracy komunikacją (Łódź) podróż zajęła mi godzinę!! normalnie rowerem docieram w pół z retkini na widzew, ale mi było przykro !!! zastanawiam sie nad jutrem, troche sie boje tego śniego-błota zwłaszcza jak wracam i ciemno już jest, mróz to tam pikuś ale nawierzchnia...nie mam żadnego spesjalnego przygotowania rowerowego na zimę, ale nie wyobrażam sobie odstawic rower!!
        • tomeqn1 Re: Jazda zimą do pracy? 10.12.12, 00:38
          Właśnie to samo myślałem zastanawiając się nad oponą z kolcami. Nawierzchnia pokrtya błotem pośniegowym czy śniegiem i podróż rowerem przed 8 i po 16 wśród samochodów nie wydawała mi się zbyt bezpieczna.
          I po czwartkowo-piątkowych opadach śniegu (w Łodzi) powiem, że jazda z taką oponą daje poczucie, że koło trzyma się nawierzchni.
          Co mnie zdziwiło, to fakt, że odśnieżono DDR np. tę wzdłuż Piłsudskiego.
          Kolejna przydatna rzecz to chlapacz, zorganizowałem sobie na szybko z resztki wykładziny, może nie jest najpiękniejszy, ale breja nie leci mi na buty i nie osadza się pod zębatką.
          • Gość: ankha Re: Jazda zimą do pracy? IP: *.retsat1.com.pl 10.12.12, 20:09
            było cudnie ale wyglebiłam się na lodzie na zakręcie w centrum miasta:-) ale co tam trzeba sie nauczyc nowej techniki jazdy- to moja pierwsza zima na rowerze. Roweru tez mi szkoda, na ostatnim przeglądzie w październiku wymieniłam parę rzeczy pewnie przez zimę wiele sie posypie ale tej przyjemności z jazdy...nie potrafie sobie odmówić.
            • tomeqn1 Re: Jazda zimą do pracy? 10.12.12, 23:24
              Technika jazdy - zdroworozsądkowa, zasada taka sama jak samochodem, łagodniej przyspieszasz i hamujesz. Trzeba przewidywać co może się za chwilę zdarzyć by nie musieć gwałtownie hamować. I trzeba uważać na tory i inne wynalazki o odmiennej przyczepności (np ten marmur czy, co to jest co wydziela torowisko na Piotrkowskiej).

              A co do samej jazdy - super, opoady śniegu, są przyjemniejsze niż deszcz. Gdyby jeszcze ślisko się nie robiło...
            • Gość: rower_power Re: Jazda zimą do pracy? IP: 192.195.106.* 13.12.12, 08:46
              ankha, ja jeszcze gleby nie zaliczyłem, ale mało brakowało... I to jeszcze z winy pieszych, którzy na mrozie wyłączają myślenie. Głowa opatulona szczelnie szalikiem, wzrok wbity w ziemię i dawaj do przodu. Dziś pod koła wpadła mi kobita w kożuchu raptownie wchodząca na DDR, ledwo wyhamowałem.

              Wczoraj z kolei rozwaliłem tylnią piastę, pękła ośka odpowiedzialna za zbieżność koła... Na szczęście, mam po drodze dwa serwisy rowerowe, więc naprawiłem w pół godziny

              zima masakruje rower, kurde. Masz jednak rację - frajda jest nieziemska!
      • Gość: ankha Re: Jazda zimą do pracy? IP: *.retsat1.com.pl 16.12.12, 23:16
        ejj nie odpuszczajmy odwilż przyszła co najwyżej będziemy w błocie...jak ja bo bez błotników, odstawiłam rower na dwa dni ale w piatek wsiadłam, zamarzły przeżutki, podjechałam do decathlona miły pan w serwisie, przeczyścił co trzeba prysnął tu i tam smarem, dał kila rad i nie wziął nawet za to pieniędzy! a ja dalej mogłam sobie jechać...rower się niszczy to fakt, ale moje samopoczucie i zdrowie są tego warte....na katar i zatoki...ja miałam tak na początku mrozów, ale przeszło samo w kilka dni to samo mogłam złapać jak bym stała na przystanku pół godziny i czekała a na jakąś komunikację. Rower góra! jest odwilż nie ma sniegu da się jechac :-)) pozdrawiam wszystkich zimowych rowerzystów!
        • tomeqn1 Re: Jazda zimą do pracy? 18.12.12, 08:27
          > ejj nie odpuszczajmy odwilż przyszła co najwyżej będziemy w błocie...jak ja bo
          > bez błotników

          Ty tak na serio, że bez błotników jeździsz? Znam takich, co nie założą błotnika, bo uważają, że szpeci rower, ale bez przesady, ubranie się brudzi, rower niszczy.

          A tak przy okazji - przyjemniej się jeździ w te ostatnie dni z dodatnią temperaturą i bez śniegu. Prawie jakby wiosna była...
          • Gość: ankha Re: Jazda zimą do pracy? IP: *.retsat1.com.pl 18.12.12, 20:58
            no bez błotników jeżdżę, choc by się przydały ale jakoś zebrac się nie mogę żeby je kupic i zamontować...nie wiem jakie, bagażnik by trzeba odkręcac a jeżdżę z sakwami...dla roweru taka sama szkoda jak i bez, tylko ja cała w błocie ale mam zawsze strój tzw " wyjściowy"

            a pogoda jest zajebista na rower teraz twarda nawierzchnia da się jechać oby jak najdłużej...nie czekam na "białe święta"
      • swiete.jeze Re: Jazda zimą do pracy? 19.12.12, 18:37
        > Czy na
        > ulicach dość regularnie odśnieżanych jest szansa nie wpaść w poślizg i się ni
        > e wywalić, czy lepiej po chodniku?

        Po chodniku? Buahaha! polskanarowery.sport.pl/msrowery/1,105126,13075607,Pieszy_i_rowerzysta_ma_sie_przez_snieg_przedzierac_.html
        • 1946zeglarz1946 Re: Jazda zimą do pracy? 19.12.12, 20:59
          Dotychczasowa przednia opona Kenda SBE błyskawicznie zapycha się śniegiem. Zamówiłem przednie koło z oponą ze 120 kolcami i terenowym bieżnikiem [Schwalbe Snow Stud Spikes]. Będę zmieniał, zależnie od panujących warunków atmosferycznych. Mam nadzieję, że będzie bezpieczniej.
          • 1946zeglarz1946 Re: Jazda zimą do pracy? 22.12.12, 17:57
            Rano kurier z kołem z okolcowaną oponką. Spodziewałem się dopiero w poniedziałek, więc miła niespodzianka [sklep we Wrocławiu "Rowery stylowe i holenderskie" zawiadamiał, że żądanych zabrakło i pytał czy mogą być szersze?]. Przekładka [dla władającego sprawnie tylko jedną ręką] nie taka łatwa. Magnes do licznika bezprzewodowego, wziąłem nie oryginalny, tylko jakiś z odzysku. Okazało się jednak, że przysłali inną oponę, niż zamawiałem. Schwalbe Ice Spiker 26X2,1 cala. Bez paska odblaskowego. To opona z 304 kocami [zamawiałem ze 120] ale recenzje ma lepsze i więcej kosztuje [nie kazali dopłacać. Byłem na przejażdżce. Byłem pod wrażeniem. Jazda po zmarzniętej grudzie bardzo pewna. Żadnego uślizgu. Na czystym asfalcie, niezbyt głośna. W parku po dziewiczym śniegu [trawniki] trzymanie znakomite. Przejechałem około 10 kilometrów. Licznik, niestety nie działa. Minusy może zauważę, jak więcej pojeżdżę. Aha, tył crosmark.
      • Gość: Rower_Power Re: Jazda zimą do pracy? IP: 192.195.106.* 24.12.12, 12:39
        Cholernie uważajcie na gołoledzie! Dziś w Krakowie rano było ok 1C ale drogi boczne przypominały szklankę. Zaliczyłem glebę, rozwalony nos i 2h stracone na SOR na szyciu podstawy nochala z podejrzeniem jego złamania... Wigilię spędzę z opatrunkiem na nosie, super.

        Tym optymistycznym akcentem życzę Wam Wesołych Świąt!
        Uważajcie na siebie
        • Gość: zalogowany Zamiast współczucia - kolec IP: *.ztpnet.pl 25.12.12, 20:06
          Wziąłby Rower_Power kilka podstawowych lekcji dżudo/ judo, nauczył się padać tak, by się nie uszkadzać [z kilka razy mnie to w jeździe rowerem uratowało, kiej cosik w szprychy wlazło], poogląda sposób upadania w motosajklowych wyścigach po gładkim - albo...
          Albo sprawi sobie okolcowane opony i przestanie narzekać na zimową pogodę ;-)

          †♁☼

          Wszystkiego najlepszego w 1. dniu Nowego Roku [słonecznego]!
                  • 1946zeglarz1946 Przedwczoraj i dziś.... 26.12.12, 14:49

                    W poniedziałek fajnie się jeździło po lasku. Ciut dyskomfortu to krople wody spadające z drzew i ciężka jazda na przełaj. Po 100 metrach się zatrzymywałem, brakowało tchu.
                    A dzisiaj.
                    Oponę, że okolcowana, słychać tylko wtedy jak się rower prowadzi po korytarzu klatkowym.
                    Na czarnym asfalcie, szybkość podróżna, zaledwie jeden kilometr mniejsza niż na semi-slickach.
                    Ale na mocno oblodzonej kostce [z kałużami wody] rower trochę "pływał". Trzeba mocno było trzymać kierownicę, by nie pozwolić by ona sama wybierała kierunek. Na zlodowaciałym dukcie wzdłuż lasku bródnowskiego [dawny szlak rowerowy Nº1] trochę gorzej. Trudno było ruszyć bo tylne koło buksowało, ale udało się podjechać nawet pod [krótkie] wzniesienie. Tragicznie było na wąskich ścieżkach. Dopóki się jechało, nie było problemu. Najgorzej było po zatrzymaniu, by przepuścić spacerowiczy. Koło napędowe kręciło się w miejscu, nawet jak było leciutko w dół, to rower przebywał parę metrów i stawał. Nie umiałem nabrać szybkości. Z kilometr musiałem rower prowadzić. Dopiero na szerszym szlaku, zacząłem jechać. Jak się osiągnęło szybkość ponad 7 km/godz to już nie było problemu. Wydaje się, że aż prosi się w takich warunkach o drugą oponę z kolcami.
                    Przez godzinę spędzoną w lasku nie spotkałem drugiego idioty na bicyklu. A normalnie się od nich roi. Wróciłem z przemoczonym do imentu jednym adidasem, dwie warstwy spodnie na grzbiecie, można było wyżymać.
                    • dar61 Ubiór wczoraj i dziś.... 26.12.12, 15:53
                      {1946zeglarz1946}:

                      ... z przemoczonym do imentu jednym adidasem, dwie
                      > warstwy spodnie na grzbiecie można było wyżymać ...


                      Nie ma {1946(...)1946} dyżurnych opończy/ poncho/ poncza w kieszeni rowerowej sakwy?
                      Nie ma {1946(...)1946} nowomodnie w swym rowerze tylnego błotnika, zwykle chroniącego kierowcę przed ubłoceniem?

                      Sposobem na buksowanie polodowe tylnego koła są dyżurne [w sakwie, tam obok kawałka drutu] tanie, plastikowe, jednorazowe zaciski, obejmy [taka namiastla kajdanek], jakimi w poprzek opiąć co 20 cm można oponę z obręczą koła, choć tym kołem wtedy hamować klasycznym doobręczowym hamulcem jest niemożliwe.
                      • 1946zeglarz1946 Re: Ubiór wczoraj i dziś.... 26.12.12, 19:10
                        dar61 napisał:

                        > {1946zeglarz1946}:
                        >
                        > ... z przemoczonym do imentu jednym adidasem, dwie
                        > > warstwy spodnie na grzbiecie można było wyżymać ...

                        >
                        > Nie ma {1946(...)1946} dyżurnych opończy/ poncho/ poncza w kieszeni rowerowej s
                        > akwy?
                        > Nie ma {1946(...)1946} nowomodnie w swym rowerze tylnego błotnika, zwykle chron
                        > iącego kierowcę przed ubłoceniem?
                        >
                        > Sposobem na buksowanie polodowe tylnego koła są dyżurne [w sakwie, tam obok kaw
                        > ałka drutu] tanie, plastikowe, jednorazowe zaciski, obejmy [taka namiastla kajd
                        > anek], jakimi w poprzek opiąć co 20 cm można oponę z obręczą koła, choć tym koł
                        > em wtedy hamować klasycznym doobręczowym hamulcem jest niemożliwe.

                        No właśnie - mój stary "góral jest "sztywniakiem" i nie posiada hamulcy tarczowych. Pomysł z paskami plastykowymi bardzo mi się podobał ale już zeszłej zimy stwierdziłem, że to u mnie - bez sensu..
                        Błotniki mam. Przy letnich oponach z super przyczepnej gumy - nieodzowne.
                        Tylko, że ja jestem nietypowy, pocę się.
                          • 1946zeglarz1946 Re: nie narzekam 28.12.12, 13:17
                            Gość portalu: pośniegu napisał(a):

                            > Może przełożenie za twarde na takie warunki i przyda się zredukować?

                            Zmieniałem je, od najszybszego do najwolniejszego.
                            Zresztą celem mego wpisu jest pokazanie jak wygląda jazda z założoną na przód, mocno okolcowaną oponką. Zalet mnóstwo ale i minusików też jest odrobinę. W założeniu, chciałem by było bezpieczniej.
                            Jeszcze jedno dodam, używałem najczęściej hamulca przedniego. Praktycy tego nie polecają - na śliskim w zimie.
                              • dar61 łubudu, bum, gruch 29.12.12, 13:43
                                {Zonkii} napisał(a):

                                ... problemem okazały się moje buty, bo o ile udało mi się zahamować na lodzie, to miałam problem z utrzymaniem się i ruszeniem właśnie przez buty ...

                                Dobrze rozumiem {Zonkię}. Z rok, dwa temu tu opisywałem swe pierwsze zauroczenie nową okolcowaną oponą w czasie przejażdżki po gołoledzi.
                                Wyjechałem na kwadrans, wróciłem po godzinie szaleństw [zapomniałem nawet, że domu nie zakluczyłem], na rowerze nie miałem ani jednego uślizgi i wywrotki wtedy - ale!
                                Ale jak zachciało mi się z roweru zeskoczyć, by pomóc jakiemuś samochodowi wygramolić się z płota, w jaki wtedy w gołoledź się wturlał, to rymsnąłem na plecki jak długi - bo zapomniałem już, że jeżdżę po gołoledzi :-)
                                Rechotyałem się wtedy, leżąc - do dziś pamiętam swe zdziwienie, że upadam...

                                Mogę doradzić naszej {Zonkii} zakładanie albo butów z kolcami, albo tych specjalnych do wczepiania się w sportowe pedały [mają zatrzaski pod podeszwą], albo najtaniej - są do zakupienia specjalne obejmy z taśm gumowych, z mocowanymi na stałe do nich od dołu - pójdę sprawdzić [...] już jestem - z mocowanymi tam 6 kolcami. To rodzaj raków,leciutkie, ażurowe, zakładalne na różne numery stóp/ butów, bo lekko rozciągalne, żadnych części zatrzaskowych - jakby klasyczny półbutowy „kalosz" sprzed 2 wieków, zakładany na but.. Dyskretne, można oba w kieszeń schować.
                                Od kiedy takie kupiłem naszemu Seniorowi, to gołoledzi u nas ni widu, ni słychu, nie mam kiedy przetestowć - ale z kilka zim te gum-raki mogą posłużyć.

                                ***

                                Dawno, dawno temu buty uślizgujące się w czas zimy wziąłem byłem wtryniłem w imadło, włączyłem szlifierkę kątową i ponacinałem rowki w [za ] gładkiej podeszwie.
                                Teraz takich gładkopodeszwowych butów nigdy bym nie kupił.
                                Kobietom też odradzam ;-)
          • 1946zeglarz1946 Cd; jazda z przednią oponką z kolcami 12.01.13, 20:44

            Wczoraj; fajna jazda - [dla mnie] prawie terenowa. Zlodowaciały śnieg tylko miejscami, za to w lasku tylko to. Żadnego poślizgu przodu, tylne czasami zabuksowało, głównie gdy podjeżdżałem pod wzniesienie. Zrobiłem 10 kilometrów ale wróciłem mokry od potu [jechałem na najmocniejszych a jednocześnie najwolniejszych przełożeniach 1:2, 1:3]. Co chwila, większe kałuże się załamywały. Strasznie trzęsło, przydałyby się amortyzacja.
            Dzisiaj to kaszka z mlekiem.
          • gom1 Re: Jazda zimą do pracy? 12.01.13, 22:26
            Ja zaliczyłem trzy poślizgi i przednią gumę :-) Co ciekawe, holender zupełnie inaczej zachowuje się w zimie jak MTB - w holendrze ślizga mi się tylne koło, w góralu przód. Opony z kolcami kuszą, ale trochę szkoda mi gotówki. W końcu ile mamy tego śniegu/lodu? Dwa dni z dzisiejszym. Chociaż z drugiej strony wizyta u dentysty po niespodziewanej glebie będzie dużo droższa ;-)
            • tomeqn1 Re: Jazda zimą do pracy? 13.01.13, 14:39
              Miałem ten sam dylemat. Sprowadza się on do tego czy chcesz jeździć całą zimę rowerem niezależnie od warunków. Jeśli tak to warto kupić taką oponę.
              Kuplem do swojego roweru (taki stary MTB ze sztywnym widelcem) miejską z kolcami 26x1,75, a na tył założyłem zwykłą najtańszą terenową (tyle że szukałem bez złączonego paska bieżnika na środku). I takie rozwiązanie sprawdza się dość dobrze. Na ubitym śniegu przyjemnie się prowadzi, lekkie zarzucanie pojawia się na śnieżnej koleinie. Czuję jednak, że przód się trzyma.
              Jedynie w parku podczas jazdy w sypkim śniegu przydałaby się szersza opona z przodu.
              Gdy asfalt robi się suchy/tempratura wzrasta powyżej 0 zmieniam przód na koło ze zwykłym slickiem, a tył zostaje ten sam.
              Opona z kolcami z tyłu może by miała uzasadnienie na wsi, w terenie gdzie nie sypie się solą, w mieście nie jest na tyle ślisko, oczywiście może czasem by się przydała, ale tył jest trudniejszy do przełożenia, a jazda całą zimę, w tym po czarnym asfalcie, z taką oponą nie ma sensu.

              • 1946zeglarz1946 Re: oponka z kolcami 20.01.13, 15:41
                Dzisiaj na rowerze wyjątkowo ciężko. Chodniki wzdłuż ulic tylko miejscami odśnieżone, posolone też odcinkami. Ogólnie breja, mnóstwo skawalonego śniegu, gdzieniegdzie mokry, oblepiający oponki kilkucentymetrową warstwą i szorujący po [wewnętrznej stronie] błotników. Ani kolce ani bieżnik nie przebijają się do podłożą. Parę razy koła się uślizgiwały, to z kolcami też. Najwygodniej jechało się na zapleczach bloków mieszkalnych [tam gdzie wyjścia]. Wszędzie śnieg usunięty. Dozorcy nie ryzukują połamanych kończyn swoich lokatorów.
                  • gom1 Re: oponka z kolcami 21.01.13, 19:51
                    A ja współczuję pieszym. Brodzą po kolana w błocie pośniegowym albo ślizgają się na nieodśnieżonych chodnikach. Marzną na przystankach albo duszą się w gorących, zatłoczonych autobusach. A jak jeszcze komunikacja miejska stanie w korku to już w ogóle tragedia. Na dokładkę nieustająca walka z solą na butach. Nie, chodzenie piechotą w zimę to nie dla mnie :-)
                  • tomeqn1 Re: oponka z kolcami 23.01.13, 10:02
                    Mimo dużej ilości śniegu na ulicach jeżdzę. W Łodzi akurat w takich sytuacjach zawodzi komunikacja miejska, więc jedyną sensowną alternatywą byłby samochód, ale jakoś nie chce mi się męczyć z odśnieżaniem auta i szukaniem miejsca do parkowania.
                    Dziś prawie z tego samego miejsca (ja mam dalej około 800m) kolega jechał do pracy 50 min. MPK. Ja rowerem 30, nie jest to powalające, przy suchej nawierzchni i slickach jestem w stanie dojechać w 13, ale za to odkryłem sens terenowych przełożeń ;). W niebezpiecznych miejscach (np tam gdzie tory zjeżdzają z jezdni na pobocze) staram się jechać chodnikiem.
                    Oponka z kolcami jest skuteczna na ubitym śniegu, natomiast w kopnym przednie koło lubi potańczyć, ale da się jechać.
                    O dziwo kluczowy odcinek DDR wciąż odśnieżają, tylko ci niesforni piesi nie widzą linii i łażą wszędzie, na dodatek butami psują w miarę równą nawierzchnię ;).
                • 1946zeglarz1946 Re: niegroźny upadek 21.02.13, 15:30
                  Dziś, po raz pierwszy tej zimy zaliczyłem glebę. Oponka z kolcami tym razem nie pomogła. Tam gdzie śnieg zgarnięty przez pług śnieżny z uliczki na pobocze. Nie wyglądał to grożnie, jednak wyrwało mi kierownicę z rąk i przednie koło stanęło bokiem. Próbowałem w podobnym miejscu - przygotowany na ekstremę. Zdążyłem podeprzeć się nogami.
                  • Gość: apnea Re: niegroźny upadek IP: *.dynamic.chello.pl 23.02.13, 15:53
                    Dobrze :)

                    Ja pierwsza glebe mialem po sylwestrze o 10 rano :) zjezdzajac z wału przeciwpowodziowego nagle "wyskoczyla" mulda i lot przez kierownice, a rower nade mna (spd)... wstalem obejrzałem sie czy ktos widzial (nikt) i zaczalem sie smiac :P
                    Bylo troche sytuacji na granicy upadku, ale suma sumarum zima na rowerze jest fajna... :)
                    takie krotkie urozmaicenie w calorocznym sezonie.

                    Mam opony z kolcami Schwalbe Snow Stud - dobre jezeli mamy sporo asfaltu w codziennej trasie
                    Ice spikery - dobre ale w teren... po asfalcie owszem pojada calkiem pewnie, lecz kolce szybko powypadaja...
        • iwona402 Re: Jazda zimą do pracy? 04.04.13, 19:20
          Ja nie mam zamiaru rezygnować z dojeżdżania do pracy rowerem- 12 km w jedną stronę. Wczoraj było zupełnie znośnie, ale dzisiaj to już jazda ekstremalna - śnieg z deszczem, wiatr, tylko brakowało mi wycieraczek na okularach, przemoczone buty i spodnie do kolan. Dodatkowo ścieżka rowerowa zupełnie nieprzejezdna i muszę jeździć szosą wśród szarżujących TIR-ów.
    Inne wątki na temat:

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka