Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Czy facet może jeździć na damce?

    22.05.14, 00:36
    Mam nieodparte wrażenie, że damka jest - w mieście - znacznie wygodniejsza od klasycznego męskiego roweru z wysoką ramą..
    Więcej - w wielu krajach ludzie mają w dupie podział na męski/damski
    U nas - wręcz przeciwnie.
    Co jest - moim zdaniem - śmiesznostką...

    jeep
    Obserwuj wątek
          • tomalamas Re: Czy facet może jeździć na damce? 05.08.14, 08:58
            Dajcie spokój, jeszcze weźmie to na poważnie... :)

            Kolejne pytanie z cyklu "Ludzie, czy będę wystarczająco męski, gdy założę kolorowe skarpetki?"
            Otóż:
            - to nie otoczenie, gadżety czy wykonywana praca decydują czy ktoś jest facetem, czy też nie
            - facetem nie jest ktoś, kto pyta wokół czy jest facetem
            - prawdziwy facet po prostu wsiada i jedzie, cyt: " w du.ie, mam te konwenanse"
            - cała reszta, która na forach sprawdza w którym jest centylu "bycia facetem", to żałosne marudy, bez własnego zdania.

            Zatem wsiadaj na damkę i daj sobie spokój z tym co powiedzą inni.
            • jeepwdyzlu podsumowanie 05.08.14, 13:24
              - prawdziwy facet po prostu wsiada i jedzie, cyt: " w du.ie, mam te konwenanse"
              - cała reszta, która na forach sprawdza w którym jest centylu "bycia facetem", to żałosne marudy, bez własnego zdania.

              Zatem wsiadaj na damkę i daj sobie spokój z tym co powiedzą inni.
              ---------------
              brak poczucia humoru u niektórych jest naprawdę zatrważający.......


              jeep
      • jureek Re: Czy facet może jeździć na damce? 22.05.14, 08:41
        jeepwdyzlu napisał:

        > Mam nieodparte wrażenie, że damka jest - w mieście - znacznie wygodniejsza od k
        > lasycznego męskiego roweru z wysoką ramą..

        Masz słuszne wrażenie. Wypróbowałem to, gdy mój rower był w warsztacie i jeździłem pożyczonym rowerem żony. Gdy będę zmieniał rower, to następny będzie damką.
        • tacx Re: Czy facet może jeździć na damce? 06.08.14, 07:57
          Jeździłem na damce mamy i od tego nie umarłem. Dłem sobie spokój bo miała neiwygodne siodełko. Generalnie to lepiej mi sie na niej jeździło niż na klasycznym. Po prostu środek cieżkości niżej, rower bardziej elastyczny i inaczej mi się nim w ogóle sterowało. Bardzo miło było. Teraz ma koszyk na kierownicy i już nie jeżdżę na nim bo mi ten koszyk po prostu fizycznie przeszkadza. Najgorzej jeździ mi sie na rowerze szosowym. Wstawiłęm w tym roku w trenarzer a jeżdżę po szosie na touringowym rowerku.
          Meskie, niemęskie... Nie wiem co to znaczy w przypadku rowera. Wiadomo... Na roerku w kwiatki albo w rózowym kolorze czułbym się dziwnie ale poza tym to nie widze problemu.
      • poohdell Re: Czy facet może jeździć na damce? 22.05.14, 09:14
        Nie wiem dlaczego uderzyłem w czuły punkt z rurkami. Przestaje się domyślać i drążyć.
        Myśląc damka masz chyba na myśli ramę, która wymusza bardziej wyprostowana pozycję. Oczywiście, na czyms takim jeździ się wygodniej - tym bardziej osobom mniej wysportowanym lub z jakimiś problemami "kręgosłupowymi".
        • jureek Re: Czy facet może jeździć na damce? 22.05.14, 09:28
          poohdell napisał(a):

          > Myśląc damka masz chyba na myśli ramę, która wymusza bardziej wyprostowana pozy
          > cję. Oczywiście, na czyms takim jeździ się wygodniej -

          Nie chodzi tylko o pozycję podczas jazdy, ale także samo wsiadanie i zsiadanie z roweru. Na damce nie musisz podnosić wysoko nogi i przerzucać jej nad siodełkiem, co ma znaczenie, gdy w jeździe miejskiej musisz czasem przeprowadzić rower w tłumie ludzi. Podczas wsiadania na damkę nie potrzebujesz tyle miejsca wokół siebie, bo nie wymachujesz nogą wokół siebie. W sytuacji awaryjnej na damce łatwiej jest też zeskoczyć z roweru.
          • gom1 Re: Czy facet może jeździć na damce? 22.05.14, 10:33
            jureek napisał:
            > Nie chodzi tylko o pozycję podczas jazdy, ale także samo wsiadanie i zsiadanie
            > z roweru.

            W codziennej, samotnej jeździe można tego nie zauważać. Ale wystarczy zamocować z tyłu roweru fotelik dla dziecka.. ;-)
        • stefan4 wyprostowana pozycja 22.05.14, 09:35
          poohdell:
          > Myśląc damka masz chyba na myśli ramę, która wymusza bardziej wyprostowana pozycję.
          > Oczywiście, na czyms takim jeździ się wygodniej

          Za cholerę nie potrafię pojąć takiej ,,wygody'', w wyniku której pedałuję nie pod sobą tylko przed sobą i dlatego muszę wstawać z siodełka, żeby w ogóle włożyć w pedały jakąś siłę. I takiej ,,wygody'', w wyniku której przyjmuję wiatr na klatę
          • jureek Re: wyprostowana pozycja 22.05.14, 09:47
            stefan4 napisał:

            > Jedyne, co do mnie przemawia, to wygoda dla osób, mających problemy z kręgami s
            > zyjnymi, bo pozycja nachylona wymaga zadzierania głowy;

            Mniej obciążone są też nadgarstki.
          • gom1 Re: wyprostowana pozycja 22.05.14, 09:58
            stefan4 napisał:
            > Skąd więc dość powszechna wiara, że pozycja wyprostowana jest po prostu
            > ,,wygodniejsza''? I to ,,oczywiście''?

            Wyprostowany rowerzysta będzie:
            - więcej widział (łatwiej się odwrócić)
            - lepiej widoczny dla innych uczestników ruchu,
            - łatwiej sygnalizował manewry (ze względu na mniej obciążone nadgarstki łatwiej oderwać rękę od kierownicy).

            Zatem z punktu widzenia miejskiej jazdy wyprostowana pozycja jest oczywiście wygodniejsza. CBDU.
          • poohdell Re: wyprostowana pozycja 22.05.14, 10:39
            Napisałem o plusach. Poza tym jest gorzej aerodynamicznie, mniej efektywna praca nóg itd. Ale do rowerów miejsich pozycja się nadaje.Argumentu o mniejszym obciązeniu nadgarstków nie do końca rozumiem.
            • gom1 Re: wyprostowana pozycja 22.05.14, 10:43
              poohdell napisał(a):
              > Argumentu o mniejszym obciązeniu nadgarstków nie do końca rozumiem.

              To proste. W rowerze sportowym ciężar ciała spoczywa na rękach. W rowerze miejskim - na tyłku.
              • poohdell Re: wyprostowana pozycja 22.05.14, 12:38
                Tyle że w rowerze sportowym masz amortyzator. Co nie zawsze akurat występuje w miejskich. A z kolei przenosząc ciężar na na tyłek, bardziej obciążasz tyłek. I faktycznie w takiej wyprostowanej pozycji dziury czuć bardziej.
                • gom1 Re: wyprostowana pozycja 22.05.14, 13:00
                  poohdell napisał(a):
                  > Co nie zawsze akurat występuje w miejskich.

                  Bo w rowerze miejskim amortyzator jest tak potrzebny jak świni siodło. Podnosi cenę, stopień komplikacji (serwis) i wagę roweru, nie dając nic w zamian.

                  Dziś rano jechałem za rowerzystką, która miała zarówno amortyzację z przodu, jak i pod siodełkiem (sztyca). I na podjeździe wyraźnie było widać, że spora część energii potrzebnej do pedałowania marnowała się na amortyzacji. Rower pięknie się uginał. A sama rowerzystka nieźle spociła.
                  • poohdell Re: wyprostowana pozycja 22.05.14, 13:40
                    Ależ zgadzam się, że amor jest niepotrzebny. Ale jeśli jest w sportowym, to argument o obciążaniu nadgarstka odpada.
                    Sztyca amortyzowana to taki dziwny wynalazek nie wiadomo po co i komu. Jak kogoś boli tyłek, to lepiej zmienić siodełko.
                    • gom1 Re: wyprostowana pozycja 22.05.14, 13:54
                      poohdell napisał(a):
                      > Ale jeśli jest w sportowym, to argument o obciążaniu nadgarstka odpada.

                      Dlaczego zatem w rowerach MTB bardzo często na kierownicach montuje się rogi? Żeby zmienić chwyt. Bo? Obrywają nadgarstki.

                      Argument jest aktualny, bo obciążenie nadgarstków podczas jazdy rowerem sportowym jest dużo większe niż gdy przemieszczasz się mieszczuchem. Wg tego obrazka: czterokrotnie.

                      https://lh5.googleusercontent.com/-vyKM01jquSQ/T9Ea-3KcFbI/AAAAAAAAVpo/ydtiMjRkaCE/s512/image004.jpg
                      • poohdell Re: wyprostowana pozycja 22.05.14, 14:09
                        Dlaczego zatem w rowerach MTB bardzo często na kierownicach montuje się rogi? Ż
                        > eby zmienić chwyt. Bo? Obrywają nadgarstki.
                        Klasyczna prosta kiera MTB jest nieergomiczną faktycznie pod tym względem i rogi pomagają. Ale nie tylko po to są rogi. Oczywiście niedzielni uwielbiaja stawiac rogi w pozycji pionowej i cały czas tak jada. Dramat, no ale wiedzą lepiej.
                        Ale ja się zgadzam z tym o nadgarstkach, ale jest amor. Czego rysunek nie uwzględnia. Zresztą to nie ma znaczenia. Znam ludzi, którzy narzekaja na kręgosłup.Narzekających na nadgarstki nie spotkałem.
                        • gom1 Re: wyprostowana pozycja 22.05.14, 14:24
                          poohdell napisał(a):
                          > Narzekających na nadgarstki nie spotkałem.

                          A ja nie spotkałem takich, dla których rower to konieczność. Czy to oznacza, że tacy ludzie nie istnieją?

                          Bolące nadgarstki nie są upierdliwe jak bóle kręgosłupa. Niemniej problem istnieje. Nawet w rowerach MTB z amortyzacją:
                          groups.google.com/forum/#!searchin/pl.rec.rowery/nadgarstki
                          • poohdell Re: wyprostowana pozycja 22.05.14, 15:23
                            Żeby nie brnąć - ja sie zgadzam z tym, że nadgarstki moga boleć. Powiem więcej - czasami jeżdze po takich dziurach, że rąk nie czuje.
                            Ale jeśli ktoś po przejechaniu kliku km po prostej drodze nie moze chodzić, wstac z lóżka itp. to jednak niech nie wini roweru - może niech zacznie nad soba pracować.
                • Gość: zonkii Re: wyprostowana pozycja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.14, 13:48
                  wyprostowana pozycja na rowerze wcale nie jest dobra dla kręgosłupa, ja mam problemy z kręgosłupem w okolicy lędźwiowej i nie mogę jeździć w pozycji wyprostowanej, bo po takich jazdach kręgosłup mi wysiadał całkowicie, ustawiłam sobie teraz na miejskim trochę pochyloną pozycję i mam siodełko żelowe, no i wyrobiłam sobie refleks z podrywaniem się z siodełka przy nierównościach

                  również amortyzatory wcale mi nie pomagały jak mnie kręgosłup bolał, wręcz przeciwnie musiałam blokować, bo takie gwałtowne wahnięcia powodowały straszne bóle

                  na terenowym faktycznie obciążone są ręce, nadgarstki, ramiona, ale kręgosłup mnie w ogóle nie boli

                  miejski jest faktycznie wygodniejszy jeśli chodzi o częste zatrzymywanie się, wsiadanie i zsiadanie w tłoku, ma koszyczki z przodu i z tyłu, przynajmniej mój, w mieście jeździ się wolniej, po równej drodze, więc i wysiłek włożony w pedałowanie jest mniejszy, więc rower i pozycja na nim nie musi być taka aerodynamiczna :)
                    • marzena.sa Re: wyprostowana pozycja 24.05.14, 07:11

                      Czy facet może jeździć na damce?

                      może, jak damka .... pozwoli :D

                      a wracając do medycznych wywodów:
                      znajomy z powodu nadgarstków przesiadl się na poziomkę
                      z powodu dolnego kręgosłupa niewskazana jest pozycje pionowa czyli damka miejska
                      z powody szyjnego, szosówka

                      ja mam walnięty i szyjny i lędźwiowy, oszukuję więc organizm, jeżdżąc na góralu!
                      dużo i szybko, w terenie i po asfalcie, codziennie, przez cały rok
                  • joe_brody Re: wyprostowana pozycja 27.07.14, 20:06
                    No, ja też miałem kłopot z tym kawałkiem kręgosłupa, więc używam roweru w pełni amortyzowanego. Ale takiego z 'prawdziwą' amortyzacją tyłu, z tłumikiem (damperem), a nie z amortyzowaną sztycą. Żona miała ten wynalazek, i efekt był taki, że jak wpadła w niewidoczną dziurę, sztyca się ugięła i 'odbiła', to moje małżeńskie szczęście dostało takiego 'strzała' w kręgosłup, że bolało ją bardziej niż mnie. Aha, z kręgosłupem poradziłem sobie, poświęcając ok 20 minut dziennie na proste ćwiczenia z ciężarkami, wzmacniające mięśnie okołokręgosłupowe... Jak ręką odjął...
            • burina Re: wyprostowana pozycja 02.08.14, 11:09
              Matko kochana, a ileż to tej aerodynamiczności potrzeba do przejechania 5km z zatrzymywaniem się co parę minut na światłach? W dodatku jak się jedzie w płaszczu i z plecakiem, albo wraca do domu z zakupami?
      • znana.jako.ggigus mój ojciec - typ b. męski 27.07.14, 23:12
        - jeździł i sobie bardzo chwalił.
        Przesiadł się na moją laurę ze swojej ukrainy. Ukraina była ciężka i na trasie, na podniszczonych dorgach nie do zdarcia, ale po mieście śmigał damką wyścigówką, którą najpierw nazwał rowerem cyrkowym, bo laura miała cenkie opony.

        -
        -
        ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
          • gemowa Re: Wydumany problem.Prawdziwy facet 28.07.14, 10:08
            Myślicie, ze to naprawdę może być problem jaką ramę ma rower na którym jeździ mężczyzna? Ja nie zwracam na to uwagi, chyba że mężczyzna jechałby na wybitnie damskim rowerze, tzn. np. różowym.
            Ale mogę wam powiedzieć, dlaczego z kolei kobiety rzadko jeżdżą rowerami z męską ramą. Musiałam kiedys jechać takim rowerem: wsiadanie i zsiadanie z niego było dla mnie mordęgą. Większość kobiet ma krótsze nogi niż mężczyzna i oponowanie taktyki z tą wysoką ramą naprawdę jest trudne. Wcale się nie dziwię, że tak wielu facetów przesiada się na damki.
      • zebo3 Re: Czy facet może jeździć na damce? 04.08.14, 06:12
        Jeśli kogoś..dupa boli...tak jak się wyraził, uwiera kask w głowę i ma pytanie czy facet może jeździć na damce to niech trzyma się z daleka od roweru. Posty na takie tematy są delikatnie mówiąc zupełnie zbędne. Niedługo autor takiego postu zada pytanie typu ....czy powietrze w dętkach rowerowych jest w ogóle potrzebne i czy koła muszą być okrągłe a nie mogą być kwadratowe.
        Jak cię boli siedzenie od siodełka to sobie je zdejmij, może będzie Ci wygodniej bez niego. Jak boli Cię głowa od kasku to też go zostaw. Rozbijesz głowę to może będziesz szczęśliwszy i może mądrzejszy. Na damce nie chcesz jeździć, zostaw ją kobietom. Jeszcze Cię pomylą z kobietą to będzie miał kolejny temat do jałowej dyskusji. Mam propozycję, załóż następny post pod tytułem. Czy w rowerze potrzebne są w ogóle pedały???
      • jaceksea Re: Czy facet może jeździć na damce? 05.08.14, 22:43
        Uwaga! Będzie dłuższe story.
        W r.1953 mój ojciec kupił (z pierwszego transportu, który przyszedł do Polski) szosowego, wyścigowego Favorita. Rower miał wyścigową ramę, baranka, cienkie felgi do OPON 28x1 ¼, ośki z motylkami, noski, wyścigowe siodełko z bawolej (?) skóry i leciuteńkie aluminiowe błotniki. NIE MIAŁ żadnej przerzutki ani przekładni (chociaż miał w ramę wspawane przelotki do linek). Gdy miałem odpowiedni wiek (ze 12-13 lat), a raczej wzrost, zacząłem go uprawiać, jeżdżąc, oczywiście, „pod ramą”.
        Gdy przyszedł czas liceum (im.Gottvalda), co roku część wakacji spędzałem na wędrownym obozie rowerowym (pierwsza polska przerzutka!!!) z moim Wychowawcą. Było nas kilkunastu, w tym: jeden (dzisiaj) Bardzo Ważny Senator, jeden dyrektor konsorcjum banków w USA, jeden Dyrektor Pewnego Instytutu (postać telewizyjna), jeden Profesor z Vancouver i reszta, będąca dzisiaj na - może – mniej eksponowanych stanowiskach. Dojeżdżało się koleją (rowery w brankardzie – mówiło się „bramkart”) do jakiegoś punktu, a potem codzienne „etapy” po - zazwyczaj – 60 do 180 km. Noclegi w stodołach lub Szkolnych Schroniskach Wycieczkowych. Jedzenie – śniadania i kolacje – we własnym zbiorowym zakresie (od tamtego czasu uwielbiam miód sztuczny).
        …a potem były studia, praca zawodowa, rodzina, dzieci…
        W r.2000, kiedy dzieci już odpłynęły, postanowiłem przeprosić się z rowerem. Wiszenie przez wiele lat na haku w dawnym mieszkaniu rodzinnym na urodę mu nie pomogło. Zacząłem pielgrzymki do fachowców – naprawiaczy, szukając takiego, który by się podjął ożywienia staruszka. Przegląd, oczyszczenie, smary, porządna przerzutka, przekładnia, no – wszystko, co konieczne. NIKT się nie chciał podjąć, posłyszawszy tylko o jaki rower chodzi i jego „metrykę”. Trafiłem nawet do Szurkowskiego, licząc na jego romantyzm i wspomnienia. Zaproponował, że mi sprzeda NOWY ROWER, żebym sobie nie zawracał głowy staruszkiem! Legenda Szurkowskiego dostała w tym momencie w pysk!
        Trafiłem nawet na maleńką budkę „naprawiacza rowerów”, gdzieś bardzo daleko, nawet nie pamiętam, gdzie. Jednoosobowy personel – uroczy „bardzo-staruszek” – gdy powiedziałem, o jaki rower chodzi powiedział (zapamiętam na zawsze!): „Aaaaa…Favorit! Leciuteńka stalowa rama NIE DO ZDARCIA!”. Ale się nie podjął. Cóż było robić. Żona wyjechała na dwa tygodnie na wakacje, a ja rozebrałem rowerek prawie na śrubki. I zacząłem czyścić genialną pastą, przywracającą blask. Każdą śrubkę i każdą część. No fajnie, ale felgi były – po tych obozach wędrownych i latach – do wyrzucenia. Znalazłem pod sklepem rowerowym szukającego zarobku ex-kolarza, który się podjął zrobienia porządku z kołami. Tył – nowy. Ale uparłem się, żeby przód opleść na oryginalnej ośce. Nawet motylki zostały! Przy okazji przerzutka i przekładnia. Na Kole znalazłem nawet favoritowskie manetki!
        Złożyłem to wszystko do kupy. Tylko lekkich ubytków lakieru – granatowy metalic – nie dało się niczym podretuszować – zresztą nawet nie próbowałem. Rowerek z pełnym uzbrojeniem waży lekko ponad 12 kg. Podnoszę go na JEDNYM PALCU!
        Wsiadłem na niego i od razu podjechałem do tego pierwszego „mycyka”, który mi kategorycznie odmówił zainteresowania. Pokazałem mu się i powiedziałem – zgodnie z prawdą: „To, co pan widzi ma równo 100 lat!”. Szczera prawda. Rower miał 47, ja 53. Prawie nie uwierzył! Stwierdził, że tak dzisiaj wygląda rower 3 – 4 letni!
        No i tak jeździliśmy sobie. We dwójkę – ja z nim – i we czwórkę – moja żona + jej ciężka damka.
        …a potem wstawili mi rozrusznik serca, a potem wszyli nową zastawkę i całkiem sztuczny kawałek aorty. I polecili częste jazdy na statycznym rowerku treningowym. Kiedy spytałem, czy może być normalny, tylko przyklasnęli.
        I wszystko byłoby cacy do dziś, gdyby się nie okazało (wiosną zeszłego roku), że nie jestem w stanie podnieść nogi tak wysoko, żeby na niego wsiąść! Niedawno się okazało, że to zrujnowane stawy biodrowe. Cóż było robić! Wziąłem nowiutką, prawie nie używaną damkę mojej córki (zostawiła, odchodząc do własnej rodziny). Można powiedzieć, full wypas. Leciuteńkie przestawianie biegów na kierownicy. Wygodne siodełko. Tylko licznik z bajerami przerzuciłem ze staruszka.
        Minusy: w porównaniu do Favorita CIĘŻKIE BYDLĘ, mało zwrotne, źle wyważone, nie da się jechać „bez trzymanki”.
        Panowie! Naprawdę się wstydziłem na niej jeździć!
        Od 1.05.2013 do końca października ’13 przejechałem po Warszawie…1400 km. Wiem, że to nie jest dużo, ale szczeniak już nie jestem i zdrowie jest, jakie jest. Uważam, że – jak na mnie - to sporo! Staram się nie schodzić poniżej średniej szybkości 12 km/h, a rekord NA PROSTEJ 32 km/h. Nie długo, ale zawsze…W zasadzie jeżdżę codziennie, co najmniej 10 km, ale częściej 15 – 20. A czasem i 40! Wiem, że to nie jest dużo, ale (patrz wyżej).
        I NAPRAWDĘ JUŻ SIĘ NIE WSTYDZĘ, ŻE JEŻDŻĘ DAMKĄ.
        Pozdrawiam wszystkich, którzy doczytali do końca
        Jacek Jodłowski
        • zebo3 Re: Czy facet może jeździć na damce? 08.08.14, 08:25
          Jak dla mnie super wypowiedź super gościa. Tak trzymać, jestem w tym samym wieku i mogę tylko krzyknąć: BRAWO PANIE JACKU! Ludziom w tym wieku nie przeszkadza damka, kask, ani ból dupy oraz tysiąc innych pierdół. I nie będzie przeszkadzać.
          • tc2 Re: A jakie kaski były wtedy modne podczas jazdy 04.10.14, 23:04
            i jakie były kami.. kami... kamizelki? Pewnie z rapportu, mam taką po ojcu i czasem zakładam na wypaśne okacje uczelniane. Brawo, panie Jacku, życzymy jeszcze wielu wielu tysięcy kilometrów!

            Marudy, które krytykują "damki" powinny się kiedyś przejechać ze 300 km dzień w dzień przez parę tygodni, z ciężkimi sakwami na obu osiach. Może być po płaskim, ale lepiej po górach. To ich wyleczy. Kolega z odzysku po zawale, gdy kupował rowerek chciał sobie kupić normalną ramę, żeśmy go zgodnie zahukali. Teraz ma "damkę" i zrzędzi, że na postoju na czerwonym świetle nie może trzymać roweru udami. ;---) Niedźwięcznik.
      • szach.i.pat Re: Czy facet może jeździć na damce? 13.08.14, 13:59
        > Więcej - w wielu krajach ludzie mają w dupie podział na męski/damski
        > U nas - wręcz przeciwnie.

        Tam dotarł przecież ten straszny gender, a my się bronimy przed tym szatańskim wynalazkiem. Jedną z linii oporu jest podzial roweru na damski i męski ;-)
      • dr_bloger na damce czuję się głupio 14.08.14, 02:20
        Jedną z zalet męskiej ramy jest i to, że rower opiera się o uda rowerzysty, stojącego obunóż na ziemi, bez tendencji do wyśliźnięcia się i bez konieczności trzymania go za kierownicę. Czasami bardzo się to przydaje.
        • gom1 Re: na damce czuję się głupio 14.08.14, 08:26
          dr_bloger napisał:
          > Jedną z zalet męskiej ramy jest i to, że rower opiera się o uda rowerzysty

          Damkę można oprzeć siodełkiem.

          > Czasami bardzo się to przydaje.

          Śmiem twierdzić, że rzadziej niż czasami. Za to damka ma zalety, które przydają się codziennie.

          Ale każdemu jego rower :-)
          • azm2 Re: na damce czuję się głupio 16.09.14, 11:53
            Rama męskiego roweru jest trójkątem, co nadaje wytrzymałość nawet przy cienkich rurach i małej masie - to jest ważne dla sportowców. Rowery sportowe zawsze mają męską ramę. Zdjęcie (wycięcie) górnej rury znacznie zmniejszyłoby wytrzymałość. Aby rama damska miała taką samą wytrzymałość, jak męska, musi być wykonana z grubszych rur i w sumie jest cięższa.

            Moja żona na wczasy zabiera rower damkę (przeciętna marka, miejski), bagaże ładuje do sakw. Rower z bagażem waży blisko 30 kG. Jadąc takim rowerem wyczuwa się, że rama skręca się w okolicy pedałów i płaszczyzny kół rozchylają się. Ten ruch nie jest duży, spokojnie w zakresie sprężystości metalu, ale wyczuwalny. W normalnej jeździe, bez sakw, nie ma tego problemu.

            Ja mam rower z męską ramą, nie przewiduję przesiadania się na damkę.
            • abstracto Re: na damce czuję się głupio 18.09.14, 23:31
              He... Gdy miałem piętnaście-szesnaście lat w naszym domu pojawiła się / nawet nie wiem skąd / jakaś damka. Jak ja na niej śmigałem! :) Nigdy nie miałem stresu z tym, że do "damska" rama, a to były jeszcze takie czasy, że termin "rower miejski" nie istniał - przynajmniej w naszej świadomości.

              Teraz mam rower "męski". I przyznam, że wiele razy kombinowałem czy by nie przesiąść się na jakiś rodzaj "damki". Powód: dużo jeżdżę turystycznie. Sakwy, wory, namioty itp pierdoły na bagażniku sprawiają, że rower ma szerokość końskiego grzbietu i trzeba na niego wskakiwać prawie jak na konia :) Zniechęca mnie jednak ów brak sztywności, o którym pisał poprzednik.
              Przydałby się jakiś kompromis, ale nie spotkałem niczego fajnego.

              Jednak do jazdy miejskiej? Dlaczego nie. Wsiadać i śmigać na czymkolwiek, co ma kółka, pedały i kierownicę!
    Inne wątki na temat:

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka