Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Rower z hipermarketu

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.05, 22:36
    Chciałbym sie dowiedzieć czy kupując rower, który jest obecnie w ofercie
    Praktikera ( www.praktiker.pl/?sub=aktualna%20oferta&pg=16 )firmy
    TIGGER za 249zł, nie wyrzuce pieniędzy w błoto. Ja nie bede nim jeżdził
    wyczynowo, ale potrzebny mi jest rower do jazdy po mieście ale i po leśnych
    drogach i od czasu do czasu zjechac po kilku schodkach. Pomocy. A moze
    zaproponujecie jakis inny rower w cenie ok 300zł.
    Obserwuj wątek
        • Gość: michrock99 sprzedawca takich rowerów IP: *.smstv.pl / *.smstv.pl 29.04.05, 00:19
          witam ja pracuję w Praktikerze , jeśli się komuś nie podoba to niech nie
          kupuje , zapraszam na targ na giełdę i zobaczymy co dostaniecie lepszego a
          pisanie , że to się rozpadło tamto czy owamto fajnie to tutaj brzmi. Nie
          mówię , że to jest coś warte bo czegoż to się można spodziwać za 249 zł. ? jak
          dla mnie niczego ale jeśli ktoś to chce kupic i wyjechać raz w miesiącu dokoła
          lasu lub działki to niech sobie kupi takie dwa kółka , a jeśli chce jeździć
          trochę więcej to nikt rozsądny sie nie zapyta czy warto kupić rower za 249 zł.
          aaa i jeszcze coś , znajdą się zaraz malkontenci co powiedzą . że 249 to za
          drogo i będą chcieli coś za 149 lub jeszcze taniej , pozdro dla nich i dla tego
          co mają pod sobą i pedałują w to , :D :D :D
          ps , jeśli masz trochę więcej kasy to dołóz do czegoś lepszego , np w
          Praktikerze są znacznie lepsze rowery , nie idź po minimalnych kosztach !!! też
          z Krossa ; uwaga dla któregoś z powyższych autorów !!!
          • czerwiec2004 Re: sprzedawca takich rowerów 29.04.05, 05:51
            tak, jeśli chodzi o tańsze rzeczy, to można kupić, bez problemu, ale pod
            warunkiem, że kupi się je od złodziei (i to nawet dużo lepsze niż w
            Praktikerze), ale co wtedy z naszym bezpieczeństwem? przecież złodzieje mogą
            ukraść nasz rower bez problemu i sprzedać nawet naszemu
            dziecku/współmałożonkowi? Złodziei trzeba ganić, ścigać, bez krępacji ceny tego
            roweru (i nie tylko roweru, bo mi wczoraj ukradziono podstawkę do licznika -
            odcinając od kabelka łączącego kółko z kierownicą - samą podstawkę, bo licznik
            miałem w kieszeni - co, złodziej oczekuje, że wyrzucę licznik do kosza na
            śmieci? mnie on za dużo kosztował - w chwili obecnej ok. 1/3 mojego miesięcznego
            dochodu - ok. 100zł) Zgłoszę to na policji, ale oni pewnie oleją, bo to za tania
            kradzież i niska szkodliwość społeczna - ja co prawda wiem, że ten kto to zrobił
            jest wśród ok. 60 osób, które są wpisane na listę spotkania Forum Samorządu,
            ale.... na 99,9% oleją, a złodzieja powinno się karać, bez względu na wysokość
            majątku który ukradną (i Bóg na końcu go ukarze, ale na to, to on jeszcze
            poczeka.... a może, a może? nie za długo, bo rowerzystę, jak potrąci samochód,
            to raczej nie przeżywa tego? - to ale taki krótki komentarz, niech pożyje
            długooo i w końcu odda wszystko co ukradł do tej pory, może wówczas nie będzie
            tak źle po śmierci?).
      • filut Re: Rower z hipermarketu - straszne ryzyko!!! 22.04.05, 09:41
        Ok. 3 lata temu kupiłem w Makro... rower wyprodukowany w N. Targu i ....
        do dzisiaj żałuję tych wydanych 620,- PLN :((( Dołożyłem do tego ok. 300,- i
        porawa właściwości jezdnych dalej jest niewystarczająca. A wymagań nie mam
        wygórowanych - jestem zgredem jeżdżącym w mieście po ścieżkach rowerowych i w
        lesie po normalnych drożynach/ścieżkach.
        Sugeruję kupić w komisie sportowym/giełdzie rower, który będzie dawał
        zadowolenie z jazdy, a jednocześnie nie uszkodzi kasy:) Przy zakupie żądaj
        dokumentu sprzedaży z numerem ramy, aby ktoś [np. ja - z piwnicy skradziono mi
        już 3 rowery] nie ściągał cię z siodełka :)))
        Do ew. zobaczenia na trasie:))
      • Gość: Alonzo Re: Rower z hipermarketu IP: s2.l:* / *.internetdsl.tpnet.pl 22.04.05, 10:00
        Rozumiem że czsy są cięzkie i mozna cierpieć na brak gotówki ale to nie powód by
        cierpieć uzywając marketowego roweru.Przede wszystkim te rowery są przesycone
        podzespołami bardzo słabej jakości,po krótkim czasie może się okazac że wszystko
        zacznie się sypać-a niedajboże łamac-wtedy można zrobić sobie krzywdę.
        Kolejny mankament to waga-taki rower mozna dac tesciowej by się jej pozbyć ew.
        by schudła ale nie jezdzić samemu i jeszcze czeprać z tego przyjemność.
        Moja rada-dołozyć trochę kasy i kupić coś w zwyczajnym sklepie
        rowerowym,poszukac czegoś używanego na Allegro-byleby było proste konstrukcyjnie
        i na dobrych częściach(wiem,wiem,nie będzie smigac jak nówka z marketu lecz
        będzie działac o wiele dłużej nie sypiąć się z kilometra na kilometr)-lub też
        złożyć rower samemu-za 500 złotych złoży się coś na czym będzoe się już dało
        jeździć-kupując cześci na Allegro-o wiedzę się nie martw.O ile nie masz dwóch
        lewych rąk to złożenie roweru nie jest rzeczą niewykonalną-tym bardziej że na
        internecie jest cała masa stronek o rowerach i ich budowie.Pzdr
              • emes-nju Re: Rower z hipermarketu 28.04.05, 09:50
                Moze teraz Arkus sie poprawil, ale pare lat temu solidnie dal mi w kosc. Zaczelo sie od systematycznego giecia w nalesnik przednigo kola (tylko do wymiany) - wystarczylo wjechac w jakas nierownosc przy lekko skreconym kole. Potem zaczely hurtowo pekac szprychy w tylnym kole (ale zawsze jedna na raz - wtedy serwis wychodzi drozej) - oczywiscie zawsze od strony kasety. A jak udalo mi sie zgiac os w tylnym kole, poleglem i oddalem ten rower na zlom. O takich drobiazgach jak koniecznosc wozenia narzedzi w celu permanentnego regulowania luzu w kierownicy, przerzutek i hamulcow (a w zasadzie zwalniaczy) nie wspomne.

                Dla ulatwienia dodam, ze rower uzytkowany byl w warunkach miejskich i bez zadnych szalenstw. Szalec zaczalem dopiero na moim nowym, tajwanskim, Wheelerze. Dziwnym zrzadzeniem losu jednyne co w nim polamalem, to czesci uszkodzone w wyniku bolesnej kolizji z betonowym koszem na smieci :-( Mimo powaznych uszkodzen napedu (do wymiany pedal, korby z przyleglosciami i lancuch), kilkanascie kilometrow do domu dojechalem o wlasnych silach.

                Nie ma w tym niz dziwnego - jezeli CALY supermarketowy rower kosztuje tyle co przyzwoita przerzutka, nie moze byc z dobrych materialow...

                pzdr

                PS Moja waga nie przekracza 85 kg wiec argument o przeciazaniu maszyny odpada ;-)
                • Gość: Rowers Re: Rower z hipermarketu IP: *.catv.net.pl 29.04.05, 11:45
                  No więc nie do końca podzielam sceptycyzm kolegi odnośnie Arcusa. Sam kupiłem
                  dawno temu model SilverBike za ok 900zł, a ponieważ trochę się wcześniej
                  przyglądałem co i za ile można kupić, wiedziałem czego się spodziewać. Ważę 10kg
                  więcej od kolegi i to świadczy na korzyść trwałości rowerów Arcusa. Za tą cenę
                  dostałem solidną stalową ramę, osprzęt z wyjątkiem piast Shimano Acera, koła,
                  klocki hamulcowe, linki "noname" siodełko "Bassano, opony "Dębica", dętki nie
                  wiem. Wszystko składane na szybko, co nie ma dla mnie większego znaczenia, bo
                  jako świadomy użytkownik wiedziałem, że po transporcie i konserwacji, będę
                  musiał wszystkie regulacje wykonać od nowa. Po oszacowaniu jakości komponentów
                  wymieniłem linki hamulców i przerzutek na nowe, kupiłem 2 komplety zapasowych
                  klocków, licznik, wyczyściłem łańcuch, przesmarowałem go smarem teflonowym GT85
                  i przez pierwsze 3500km smarowałem tylko łańcuch. Rower sprawował się bez
                  zarzutu. Po 3500km wymieniłem łańcuch, kasetę i przerzutkę na MegaRange bo
                  bardziej sprawdzała się w lesie i kopnym piachu. Rower ma 4 lata, przejechane >
                  12000km i biorąc pod uwagę nakłady jakie poniosłem na jego utrzymanie wydatek w
                  100% się opłacił. Można narzekać, że nie jest "odjechany", nie ma amora z
                  przodu, jest brzydki ale jeździ całkiem nieźle, nikt mi go nie ukradł i
                  przejechałem na nim kawał drogi.
                  Wydatki:
                  2 łańcuchy
                  2 kasety
                  1 przerzutka tylna
                  4 linki
                  2 butelki smaru do łańcucha GT85
                  4 dętki (jedną wymieniłem profilaktycznie, była OK)
                  2 komplety opon

                  Zatem praktycznie wyłącznie ekspoloatacja.
                  • emes-nju Re: Rower z hipermarketu 29.04.05, 14:45
                    Wszystko ok. Ale mowimy o rowerach z supermarketu. Rower za 900 zl nie bardzo miesci sie w tym pojeciu. Moj nieszczesny nabytek kosztowal wtedy ponizej 500 zl - to bylo zanim supermarkety zaczely wojne cenowa i byl to jeden z tanszych bicykli na rynku. Dzis przyzwoity rower kupuje sie ponizej 1000 zl - za te kase czasem mozna dostac nawet aluminiowy.
                  • andy_b Re: Rower z hipermarketu 30.04.05, 09:30
                    > Po oszacowaniu jakości komponentów
                    > wymieniłem linki hamulców i przerzutek na nowe

                    To mi przypomina dowcip Fedorowicza z zamierzchłych czasów, jak to jednym z
                    osiągnięć socjalizmu było przeniesienie części procesu produkcyjnego poza bramy
                    zakładu - kiedy to szczęśliwy nabywca w pocie czoła doprowadza nabytą rzecz do
                    stanu używalności.

                    Jak dla mnie informacja, że w czymś NOWYM świeżo kupionym trzeba rozpoczynać
                    eksploatację od WYMIANY elementów to jakiś absurd.
                  • Gość: hmmmmm Re: Rower z hipermarketu - 8/40 - letnie IP: *.man.bydgoszcz.pl 03.05.05, 01:15
                    O kurcze.
                    A ja mam Krossa kupionego 7 lat temu, jeżdże około 100 dni w roku, czasem
                    powyżej 70 km dziennie
                    i
                    iiiiiii
                    nic mi się nie popsuło przez te 7 lat.
                    Własciwie to tylko 1 linka hamulca, teraz dopiero psują się łozyska (pedały
                    przekakują itd.) Ale i to się naprawi.

                    Mam tez kumpli co mają tanie MTB, i też im się nic nie psuje.

                    A jedyne co robimy to raz na pół roku coś umyś i posmarować w rowerze :)

                    Mój dziadek miał rower nawet 40 lat i był sprawny, nawet łańcuch zmieniał raz
                    na 10 lat.
                    Ja i kumple też jeszcze nie zmienialiśmy.

                    Mysle że wydatek 300-600 zł raz na 8 lat, to nie jest przesada.
                    Jak ktoś ma kase, to niech kupuje i za 5-10 tys., jak ktoś nie ma, to tańszy
                    też ujdzie jak widac.
          • Gość: Alonzo Re: Rower z hipermarketu IP: s2.l:* / *.internetdsl.tpnet.pl 22.04.05, 15:51
            Jak to już szanowny kolega wczesniej napisał-wiekszosc rowerów jest z Taiwanu
            lub innych regionów Azji co nie świadczy na ich niekorzyść(tak samo jak
            podzespoły elektroniczne w naszych urządzeniach domowych)-grunt by były jakieś
            znośnej jakości.To co podałem wczesniej to tylko przykład mający zachęcić chocby
            przelecenie wzrokiem ofert na allegro.Czasem zdarzają się przyzwoite uzywki w
            przyzwoitych cenach,nie odbiegających wiele od cen tych z supermarketów a
            będacych już na markowym osprzęcie.
            Ktoś powie-łe-używka to pewnie zużyta-i bedzie to po czesci racja lecz nie do
            końca-pamiętakmy że te rowerki z supermarketu po pół roku intensywnej jazdy będa
            juz działac gorzej od używki, aż w końcu wszystko zacznie padać i jak ktos tu
            pisał-zacznie się masowa wymiana części-wszystkiego poza ramą.A rama jako serce
            roweru zużywa się najwolniej,jest podstawą i warto mieć ją dobrej jakości.W
            supermarketowych te ramy są skandalicznej jakości i o skandalicznej
            wadze.Aczkolwiek ostatnio dane mi było widzieć rower w supermarkecie za 1300
            zł,już jakby normalny,lecz w tym przypadku zbyt drogi jak na jakośc użytych części.
      • tiijaa Re: Rower z hipermarketu 25.04.05, 19:32
        Witaj!!!! Polecam Ci do przeczytania artykuł w marcowym "Magazynie rowerowym" o
        towarach roweropodobnych z hipermarketu. Lepiej przyoszczędzić jeszcze trochę i
        kupić coś co będzie Ci służyło dłużej niż dwa wypady. Taki rower, w tej cenie
        nie tylko, że nie nadaje się na traski leśne, z korzeniami i nierównościami ale
        nawet nie posłuży zbyt długo po mieście. Szkoda nerwów, bo to może i
        zachęcająco wygląda ale w praktyce nie ma wątpliwości, nie będziesz zadowolony.
        Pozdarwiam serdecznie!!!!
      • dr.krisk Tez odradzam.. 27.04.05, 14:35
        Hipermarkety dzialaja wedlug zasady: sprzedac co sie da, przeciez nie wszystcy
        przybiegna z reklamacjami. Bardzo wielu ludzi kupuje rower z hipermarketu (bo
        tani!), a potem trzyma go w piwnicy (pogoda brzydka... jakos mi sie nie
        chce..).
        Ja za granica kupilem sobie taki rower, wiedzac ze kupuje tandete
        (potrzebowalem go na pare miesiecy). Ale nie sadzilem za az taka!!!! To ze
        ciezki i toporny, to bylo jasne, i uzasadnialo niska cene. Ale fatalna jakosc
        stali uzytej na czesci (silniejsze nieco dokrecenie czegokolwiek konczylo sie
        zerwaniem gwintu), krzywa rama (tak!!! kola nie leza w jednej plaszczyznie),
        itp., itd, skutecznie popsuly mi radosc uzytkowania roweru. No i zeby jezdzil
        wpakowalem w niego troche pieniedzy.
        Naprawde nie oplaca sie.
      • p_lar Re: Rower z hipermarketu 27.04.05, 15:04
        Wszystko zalezy na jak dlugo chcesz taki rower. Ten mozesz kupic, ale w ciagu
        kilku miesiecy cos w nim na pewno zdechnie, wiec na wakacje, do jazdy
        okazjonalnej starczy. Ale lepiej kupic dobry uzywany, lub tani ale w sklepie
        rowerowym, gdzie bedziesz mial serwis, naprawy gwarancyjne, pierwszy przeglad
        po roku obowiazkowy i takie tam. Dla porownania, swoj pierwszy MTB kupilem za
        800zl 7lat temu, wydawalo mi sie ze to drogo. Teraz podarowalem go bratu, bo
        kupilem nowy. W tamtym wymieniany byl tylko suport i pedaly i to dopiero po 5
        latach. Kupilem nowy, lzejszy, na lepszym osprzecie za 2300 i juz wcale nie
        wydawal mi sie drogi. To jest jak choroba. :)
      • callafior Re: Rower z hipermarketu 27.04.05, 15:46
        Ja kupiłem "rower" za 150 PLN w hipermarkecie (tylko po to, żeby nikt z mojej
        rodziny nie brał mojego giant'a). Jakość - to pojęcie tu nie istnieje. Regulując
        siodełko urwała się śruba. Podczas jazdy odpadł pedał. Po niewielkim przebiegu
        wszystko lata, telepie się, łożyska (niby takowe istnieją) są zajechane. Tandeta
        do potęgi n-tej.
        ---------
        Co masz zrobić dziś, zrób pojutrze, będziesz mieć dwa dni wolnego...
        • k_r_m Re: Rower z hipermarketu 27.04.05, 17:30
          swojego "górala" kupiłem 10 lat temu, dałem za niego wtedy 570 zł, wtedy to była
          przeciętna cena rowerów, mimo że jak na dzisiejsze czasy ma raczej prymitywny
          osprzęt, słuzy mi do tej pory, chociaż musiałem wymienić przednie koło i widelec
          (moja głupota, ale cieszę się że żyję) tylne koło w zeszłym roku(poszło łożysko,
          ale wymieniłem całość). I myślę, że kolejne 10 lat jeszcze nim pojeżdżę.

          Co do rowerów z hipemarketów to szczerze wątpię czy któryś z nich osiągnie taki
          wynik.
          • Gość: tomek Re: Rower z hipermarketu IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 29.04.05, 00:09
            Jesli lubisz sporty ekstremalne to kup taki rower, ale wszesniej sie ubezpiecz!
            Siostrze mojego kolegi podszas pokonywania kraweznika na takim rowerze zlamal
            sie amortyzowany widelec czego konsekwencja byla wizyta na ostrym dyzurze. Ja
            od 7 lat jezdze mongoosem kupionym wowczas za 1700zl. Do tej pory wymienialem
            tylko lancuch, jezdze nie malo a i w prawdziwych gorach sie bywalo. Na pewno
            bardziej oplaca sie kupic uzywany markowy rower niz marketowy szmelc!
            Powodzenia.
            • Gość: STingeR Re: Rower z hipermarketu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.05, 18:50
              ja posiadam rower z hipermarketu PL kupiony za 400 zł i nie jest tak źle
              aczkolwiek mógłby być lepszy...Osprzęt mimo że dosyć niskiej jakości trzyma sie
              jakoś...rower został kupiony w 2000-2001 roku i do dziś zużyło sie tylko...

              Urwany prawy pedał po 2 latach ciężkiego użytkowania [cały gwint zerwany]
              Tylne koło - padnięte łożysko... [po 4 latach użytkowania]
              Lekko podniszczone tylne przerzutki - 1 bieg nie wchodzi...standard od nowości
              Krzywe koła...z mojej winy... :P
              Pęknięta plastikowa osłona przedniej zębatki [po 4 latach użytkowania]

              reszta trzyma sie dosyć dobrze, rama prosta, a koła mają jeszcze jako taki
              bieżnik [fabryczne opony]..dodam ze jest to rower Made In Poland :P

              Bardzo gorąco odradzam kupowania rowerów z amortyzatorami z polskich
              hipermarketów..tandeta cholerna a niektóre mają sprężynowe amortyzatory
              przednie, wogóle jakość jest szokująco niska :/
              • emes-nju Re: Rower z hipermarketu 04.05.05, 15:58
                Gość portalu: STingeR napisał(a):

                > ja posiadam rower z hipermarketu PL kupiony za 400 zł i nie jest tak źle
                > aczkolwiek mógłby być lepszy...Osprzęt mimo że dosyć niskiej jakości trzyma
                > sie jakoś...rower został kupiony w 2000-2001 roku i do dziś zużyło sie
                > tylko...


                Po "przygodzie" z Arcusem za 0k. 500 zl + wielokrotne naprawy (o tym w poscie powyzej), przesiadlem sie na Wheelera za ok 2000 zl.


                > Urwany prawy pedał po 2 latach ciężkiego użytkowania [cały gwint zerwany]


                Po kolizji z betonowym koszem na smieci rozp... caly pedal - z korby wystawala tylko zgieta oska. Gwintu nie zerwalem... Uszkodzilem za to druga korbe i dokladnie pogialem dwa kola zebate. Suport przezyl ten zabieg bez strat.


                > Tylne koło - padnięte łożysko... [po 4 latach użytkowania]


                A po ilu tys. km? W moim rowerze nie wiem, ze mam lozyska i piasty - przejachane mam jak na razie 2800-3000 km. Duza czesc w zimie. O blocie nie wspomne.


                > Lekko podniszczone tylne przerzutki - 1 bieg nie wchodzi...standard od
                > nowości


                No tak. Po kolizji z koszem mam klopot z wyregulowaniem przerzutki, na ktorej po asfalcie przejechalem ok. 20 m - skrzywil sie hak, na ktorym wisi (przerzutka wklinowala sie pomiedzy szprychy) . Przy czym hak ma za zadanie sie skrzywic, zeby chronic przerzutke. Moj klopot polega na tym, ze po recznej naprawie (nowy hak kosztuje 50 zl) zmiana na wieksze kolko okupiona jest zgrzytnieciem, ktorego przedtem nie bylo.


                > Krzywe koła...z mojej winy... :P


                Po ww przebiegu bicie kol nie przekracza 1 mm. Ze swojej strony robie wszystko, zeby ten stan rzeczy zmienic - ostatnio probowalem przejechac przez tory kolejowe po podkladzie. Troche bolalo jak zsunalem sie na podsypke :-) Ja zsiadlem, a rower zostal wklinowany pomiedzy podklad, a podsypke. A z codziennych zabaw - jazda po schodach sprawia mi duzo satysfakcji :-)


                > Pęknięta plastikowa osłona przedniej zębatki [po 4 latach użytkowania]


                To moze zdarzyc sie zawsze :-)


                > reszta trzyma sie dosyć dobrze, rama prosta, a koła mają jeszcze jako taki
                > bieżnik [fabryczne opony]..dodam ze jest to rower Made In Poland :P


                No to ja opony juz raz wymienialem :-)


                > Bardzo gorąco odradzam kupowania rowerów z amortyzatorami z polskich
                > hipermarketów..tandeta cholerna a niektóre mają sprężynowe amortyzatory
                > przednie, wogóle jakość jest szokująco niska :/


                No i wlasnie o to chodzi! Nie jest rzecz w tym skad jest rower, tylko w tym czy konkretny model jest w miare przyzwoity. Mozna zaryzykowac kupno taniego, ale bajecznie prostego roweru. Kupno "bujaczka" za 250 zl to szalenstwo. Ktorys z supermarketow oferowal kiedys taki rower z ubezpieczeniam na zycie. Serio!

                Mysle, ze rozsadnym kompromisem jest kupno roweru w jakims supermarkecie sportowym. Tam przynajmniej serwis jest na miejscu.
            • Gość: kogielmogiel Re: Rower z hipermarketu IP: *.pl 27.04.05, 20:12
              Ale po czym laik rowerowy ma pozanć, że ten oferowany na Allegro to
              nienajgorsza rzecz? Ja mam ten sam problem od paru miesięcy, co autor wątku, i
              też mysle o używanym porzadnym, ale jak? jak? jak? pozanc, ze coś jest
              porządnym rowerem, jak o rowerze umie się powiedzieć "o... a ku są kółka..."?
      • andrew_eldtrich1 Re: Rower z hipermarketu 27.04.05, 19:12
        Nie kupuj!
        Mój kumpel kupił rower w supermarkecie za jedyne 300 zł., po tygodniu rower się
        rozpadł. Lepiej już kupić dobry rower polskiej firmy Kross- ceny zaczynają się
        od 500 zł. Ja mam już 2 lata i nie mam z nim żadnych problemów.
        • aramisek Re: Rower z hipermarketu 27.04.05, 21:47
          hej.
          a co powiecie o rowerach z go-sportu w wawie?
          moze ktos tam zakupil?
          tez jestem tumankiem rowerowym i wiem ze to to jezdzi ale na jakich zasadach to
          juz ani be, ani kukuryku.bardzo sie z mezem zastanawiamy nad kupnem tam.
          pozdrawiam.
          ania
      • el_gato_con_botas Re: Rower z hipermarketu 28.04.05, 09:33
        pierwsza zasada: jesli nie znasz sie na mechanice, kup tam, gdzie bedzie mozna
        rower pozniej serwisowac;
        jesli masz watpliwosci, czy dany serwis jest dobry - zapytaj innych rowerzystow,
        np. tutaj;
        to jest zasada podstawowa, szalenie istotna, bo rower kupic to male piwo, chodzi
        o to, zeby byl odpowiednio utrzymany, inaczej nawet nejlepszy szybko pozbawi nas
        przyjemnosci z jazdy...
        od razu odpowiem: hipermarkety maja beznadziejny serwis; nie powiem, ze go nie
        maja, bo znam opowiesci ludzi, ktorzy oddawali do serwisu w hipermarkecie, ale
        po pierwsze, takie naprawy niewiele sa warte, po drugie, zalatwienie
        czegokolwiek trwa wieki i na drodze wyklocania sie...
        dysponujac kwota 300 zl mozna albo zbierac dalej, az do zgromadzenia jakichs 500
        - 600 i zakupic najprostszy model firmowy (w takimze sklepie), albo zapolowac na
        uzywany, przy czym to drugie zawsze obarczone ejst pewnym ryzykiem i zawsze
        lepiej robic to z kims, kto sie na rowerach choc odrobine zna;
        moja rada: zapomnij o zakupach takich rzeczy w marketach, szkoda zdrowia i nerwow
        pzdr
      • arilo raczej nie warto 28.04.05, 11:10
        kupilem kilka lat temu rower z Geancie za 399 zl. Juz przy pierwszej jezdzie
        okazalo sie, ze po 1 . ma defekt - tzn cos co trudno przewidziec - jeden z
        pedalow zaczal mi spadac - okazalo sie, ze gwint jest do niczego, pompowanie
        roweru bylo kolejnym koszmarem - okazalo sie, ze obrecze kol sa nienormatywne.
        Niestety hipermarkety daja gwarancje tylko na rame i ewentualnie przerzutki.
        Jezdzilem tym rowerem tylko 20-30 razy.
        Pozniej kupilem treka - zero problemow, duzo wiekszy komfort jazdy - nie ma co
        porownywac - wyrto wydac kilka stow wiecej.

        Pozdrawiam
        • Gość: Alonzo Na pewno nie warto IP: s2.l:* / *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.05, 11:42
          Nie raczej a napewno nie warto kupowac tego dziadostwa z supermarketów.Oni
          pięknymi naklejkami starają zatuszować fatalną jakośc tych rowerów.Widać na tym
          forum kilka głosów które twierdzą ze taki rower im służy ale jest też ogromna
          czesc ludzi którzy na to forum nigdy nie wejdą,rowery im się sypneły i wstyd się
          przyznać że zrobiło się zły zakup.MOzna oczywiście na takim sprzęcie jeżdzić
          lecz na widok krawężnika czy dziury powinien obejmowac takiego delikwenta dziki
          strach-a nie o toi chodzi by przed każdą przeszkoda schodzić z roweru i go
          "przeprowadzać" ze strachu że pęknie to czy owo w najmniej spodziewanym momencie.
          • Gość: pogodynek Re: Na pewno nie warto IP: *.net-serwis.pl 28.04.05, 14:21
            Sam kupilem akurat w Praktikerze i chyba ten sam model Tigger
            Daj sobie spokój bo to jedna wielka tandeta i faktycznie tylko rame ma dobrą :D
            pedały łamią sie bo plastik kiepski :)i klatką piersiową o kierownice uderzyłem gdy noga poleciała w dół gdy pedał pękł(bolało) ,
            opony przebijają sie od wewnątrz bo szprychy są ostro zakończone gdy sie je naciąga i trzeba chyba je piłować ,
            Koła dość dobre bo lekkie coś (czy to plastik czy alu to nie wiem ) ale po wypadku gdzie zderzyły sie 2 rowery to mój miał pogiete koło że nogą skakałem żeby wyprostować(hehe śmiesznie wyglądało gdy wsiadłem i ósemkowało praktycznie od jednej strony widelca do drugiej)i wygiety do tyłu widelec że musiałem kierownice tył na przód przekręcić żeby koło nie obcierało o rame
            A ten drugi co miał firmowy rower wsiadł i pojechał dalej nawet koło nie było wygięte :( (jechałem 35 km i zajechał mi droge , uderzylem przodem w jego koło)
            Teraz znosi rower na jedną strone
            Łożyska(jak rozkreciłem rower to była tam pogięta blaszka i kulki rozrzucone),hamulce(wymieniłem na nowe) i przerzutki tak samo tandeta(wogóle nie przerzucają sie tak jak powinny ) , siodełko niby miękkie ale pod tym plastikiem jest metal że po 30 minutach jazdy tyłek boli
            Czyli dobra jest tylko rama ,
            aha jeszcze Łańcuch pękł w najmniej oczekiwanym momencie ...dobrze że wracałem do domu autobusem (na gape)
            W sumie dołożyłem jeszcze do niego ze 200 złotych, tyle tych rzeczy wymieniłem że szkoda gadać a jeszcze od razu po zakupie do serwisu prywatnego poszedł bo był źle skręcony ( nie miałem odpowiednich kluczy żeby sam ustawić )znów koszt
            Kto dopuścił ten rower do sprzedaży to nie wiem
            Jak szukasz przygód lub chcesz się zabić to kup ten rower :D
        • tiijaa Re: raczej nie warto 28.04.05, 15:20
          Hej, z tym treckiem to święta prawda, wyda się na taki rower co prawda trochę
          grosza ale zero problemów, jeździe się rewelacyjnie, a co najważniejsze można
          mu zaufać i nie bać się, że przy byle manewrze coś odpadnie, pozdrawiam!
          Jakiego Trecka sobie kupiłeś?
      • kisielt Nigdy 28.04.05, 15:24
        Moja rada jest taka, żeby zapytać w normalnym rowerowym sklepie o rower z dobrą
        ramą (mała waga) zdecydowanie odpadają amortyzatory... bo jak 2 amortyzatory
        kosztują mniej jak 2000 zł to nie amortyzują (mój przedni wytrzymał 100 km przy
        mojej wadze 85 kg !!!!), hamulce zwykłe v-brake byle metalowe i oczywiście
        metalowe rączki a nie plastyk. Przyzwoita rama to podstawa której nie zmienisz,
        a resztę sprzętu można sukcesywnie wymieniać na lepsze jeśli nie chcesz wyrzucać
        1000 zł lub więcej na raz. Poza tym jeśli nie jesteś obeznaną osobą z
        maisterkowaniem w rowerze to w normalnych sklepach są sprawne i fachowe (nie
        zawsze drogie) serwisy... w markecie cieniutko z takimi usługami.
      • rt99 Re: Rower z hipermarketu 28.04.05, 15:31
        Gość portalu: Dominik napisał(a):


        >... TIGGER za 249zł, nie wyrzuce pieniędzy w błoto. Ja nie bede nim jeżdził
        > wyczynowo, ale potrzebny mi jest rower do jazdy po mieście ale i po leśnych
        > drogach i od czasu do czasu zjechac po kilku schodkach. Pomocy. A moze
        > zaproponujecie jakis inny rower w cenie ok
        300zł.

        ...sorka ale nawet do takiej jazdy jak chcesz trzeba miec kasę w przedziale od
        900 do 1500 zł... za to da sie kupic coś przyzwoitego...
        rt
      • Gość: Harry Rower z hipermarketu? Loteria! IP: 82.160.8.* 28.04.05, 15:39
        Rower z marketu to loteria - mój kolega kupił za 200 zł kilka lat temu,firma bodajże Marvel Cycles - zaraz jak się zaczęły pojawiać te tanie rowery, i jako tako jeździł - zminił tylko plastykowe v-brake na full metal, no i opony. Rower okazał się na tyle mocny, że po kontakcie 3-ego stopnia z drzewem przy prędkości ok 40 km/h ucierpiały tylko widełki, które wbiły się prawie w koło, no i obojczyk kumpla. Poza tym ułamał się tylko gwint od końcówki pedała, została sama korba, ale rower jeździ do dziś, i większych wad nie ma - po prostu dobrze trafił.

        Natomiast co do jakości większości tych rowerów - to wiadomo, na ogół to ma tylko jaki taki wygląd i na tym się kończy : plastykowe hamulce, "amortyzatory" super wynalazki, kosmiczne kształty ramy...

        Ostatnio, tak od dwóch lat, jest "mania niskich siodełek" - pozerstwo kupuje rowery za 200 zł z "pełnym amortyzowaniem", opuszcza siodełka i buja się po mieśćie jak rasowi akrobaci na rowerach za kilka tausenów.

        A co do rowerów innych firm - Wheeler, Wheeler i jeszcze raz Wheeler.
        Posiadam model Manhattan, chyba już obecnie nie produkowany. Kupiłem go w 97 roku za 670 zł. Mój brat ma identyczny, różniły się tylko siodełkami.
        W czasie tych ośmiu lat ostrej eksploatacji (były lata, że się jeździło nawet 150 km dziennie) to wymieniałem :
        - support (3 tygodnie temu, w poprzednim ułamał się gwint)
        - korba lewa (wyrobiła się poprzez uszkodzenie gwintu supportu, na nowym się odkręcała sama)
        - klocki hamulcowe - przeciętnie co dwa lata
        - łańcuch (po 4 latach eksploatacji)
        - łożyska, linki itp. - wiadomo, co rok
        - no i najpoważniejsze chyba uszkodzenie - gwint w ramie, do którego mocuję się przerzutkę - po prostu się wyrobił, teraz przerzutka jest na takim haczyku mocowanym do ramy - u mojego brata to samo
        - siodełko się trochę zniszczyło
        - korba z zębatkami - do wymiany, trochę się pogięła
        - hamulce - jak na plastykowe klamki to i tak długo wytrzymały (zwykłe Cantilever)
        - no i opona - najpierw była 6 lat na tyle, potem miejscami zamieniłem z przodem, ale nie wytrzymała - ta co była na przodzie, cały czas jest i ma się dobrze.

        U mojego brata zużycie podobne.

        Tak nawiasem dodam, że inny koleś ma Wheeler New Yorker - też już chyba nie produkowany - od manhattana różni się tym, że ma tylko 18 biegów - 3x6 (Manhattan 21 - 3x7) no i kolorem ramy - koleś kupił go chyba z rok - dwa przed moim, i cały czas na nim jeździ. Jak dla mnie firma Wheeler jest warta swojej ceny.
        • Gość: ojasia Re: Rower z hipermarketu? Loteria! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.05, 16:49
          Moim zdaniem rower z hipermarketu można sobie postawić w piwnicy i niech tam
          stoi (dla bezpieczeństwa właściciela), już lepiej trochę więcej zapłacić i mieć
          pewność jakości. Ja mam Rometa Wezuwiusz od ośmiu lat, użytkuję go bardzo
          intensywnie i to głównie na bezdrożach leśnych itp. i do tej pory prostowałam
          tylko przednie koło, w tym roku czeka mnie wymiana zębatek. Ogólnie rower jest
          trochę ciężki (15 kg), ale już się do tego przyzwyczaiłam. Kosztował sporo, jak
          na tamte czasy, bo coś około 850 PLN, ale warto było. Przy kupnie rowera trzeba
          uzmysłowić sobie, że niestety za jakość się płaci, a ten Tiger (czy jak on tam
          się zwie) będzie tak jeździł ile kosztuje!
          Pozdrawiam wszystkich forumowiczów
      • Gość: miu Re: Rower z hipermarketu IP: *.acn.waw.pl 28.04.05, 18:37
        Dlaczego rowery sprzedawane w POLSKICH hipermarketach sa gorsze niz rowery
        sprzedawane w hipermarketach na Zachodzie?
        Moja teoria brzmi: bo w Polsce nie ma silnych organizacji konsumenckich (jak w
        Niemczech, we Francji czy Wlk. Brytanii). Za TE SAME pieniadze dostajemy byle
        co. Polskie wladze hipermarketow robia cos, na co te same sieci nie pozwalaja
        sobie we wlasnych panstwach.
        • andy_b Re: Rower z hipermarketu 30.04.05, 09:40
          > Dlaczego rowery sprzedawane w POLSKICH hipermarketach sa gorsze niz rowery
          > sprzedawane w hipermarketach na Zachodzie?
          > Moja teoria brzmi: bo w Polsce nie ma silnych organizacji konsumenckich (jak w
          > Niemczech, we Francji czy Wlk. Brytanii). Za TE SAME pieniadze dostajemy byle
          > co. Polskie wladze hipermarketow robia cos, na co te same sieci nie pozwalaja
          > sobie we wlasnych panstwach.

          Bo Polska to rynek B. Także dlatego, że to biedny kraj. Zobacz, że rower za 100
          Euro (taniocha na Zachodzie) tu jest rowerem za ponad 400 zł. 200 Euro = 850 zł.
          Itp. Itd.

          A zjawisko, o którym mowa nie dotyczy tylko rowerów. Dotyczy praktycznie
          wszystkich towarów przemysłowych. Samochody są gorzej wyposażone, choć niby te
          same modele. Powszechnie wiadomo, że przy testowaniu elektroniki i części innych
          produktów stosuje się dwa widełki parametrów - te co spełniają parametry b.
          dobrze idą na rynki A, te co spełniają w granicach tolerancji ale poza
          pierwszymi widełkami idą na rynki B.

          Widziałem nawet na Allegro aukcje... proszków do prania przywiezionych prywatnie
          z Niemiec. Podobnież zawierają więcej środków piorących a mniej wypełniacza.
          Jakoś nie wydaje mi się to wcale takie nieprawdopodobne.
      • pavloo Jaka cena, taka jakość.... 28.04.05, 21:40
        Jeżeli chcesz odwiedzać sklep średnio co miesiąc to jak najbardziej ZA.

        Dlaczego? Ponieważ okres gwarancyjny wynosi 24 miesiące według prawa polskiego.

        A że za cene poniżej 1000 zł ciężko skonstruować dobry rower wie każdy , kto
        zetknął się z tą tematyką. Nie wspominam już o kwocie poniżej 300 zł. Chińska
        masówka i tandeta...

        Okres gwarancyjny powinien wynosić maks. 2 tygodnie. Plastikowe łożyska,
        scentrowane koła i lipna konstrukcja to tylko małe szczegóły... Według mnie
        szkoda wizyty w szpitalu dla takiego "roweru".
      • marc.fugnac Re: Rower z hipermarketu 29.04.05, 10:10
        W żadnym wypadku!!! Rowerem z hipermarketu należy pojechać prosto do jakiegoś
        warsztatu, żeby Ci go porządnie skręcili i powymieniali co słabsze części.
        Oczywiście jest to dodatkowy, bliżej nieokreślony koszt. Ja swego czasu
        popełniłem ten błąd - na owym "sprzęcie" przejechałem się dwa razy - do domu i
        spowrotem do sklepu by rzęcha oddać. A w takiej prawie samej cenie kupiłem
        później w Krossie i dotąd mi (i mojemu 15-letniemu synowi) służy, i jak dotąd
        wymieniałem tylko pedały i jedną linkę hamulcową.
        A w supermarketach na rowery tylko można se popatrzeć.
      • Gość: Ola Re: Rower z hipermarketu IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.04.05, 10:26
        Zależy, jak trafisz. Kilka lat temu, będąc b.b.b. bidnym młodym małżeństwem na
        dorobku kupilismy sobie w Hicie po najtańszym rowerku, jaki był. Produkcji
        polskiej nawet, nie tajwańskiej czy chińskiej. Nie mieliśmy naprawdę nawet stu
        zlotych więcej na zbyciu, więc rady "dołóżcie trochę i kupcie coś lepszego"
        były awykonalne.

        Ja trafiłam idealnie - mój jeździ do dzisiaj, fakt, że b, rekreacyjnie, nic się
        nie zepsuło, nie odpadło, nie odkręca.
        Za to mąż trafił fatalnie - odpadający pedał to był początek lawiny. W końcu
        udało się go oddać na szczęście i zwrócili pieniążki.

        Może trzeba mieć generalnie szczęście w życiu?

        Ale znowu: albo taki najtańszy, albo żaden, bo mnie stać cię - to kup ten
        najtańszy, przynajmniej będzie na gwarancji. I będziesz czymś jeździł.
      • djkrzywepalce Re: Rower z hipermarketu 29.04.05, 11:32
        Dobry rower kosztuje minimum 800zł.
        Ale te rowery z hipermarketów to szkoda gadać. Nadają się tylko na złom, bo to
        jednorazówki. Kiedyś kupiłem taki za 420zł (Active) i jeździłem nim 4 lata. Od
        czsu do czsu trzeba było w nim coś wymienić, ponieważ niktóre elementy się po
        prostu rozsypywały w jeździe, co stanowiło duże zagrożenie dla zdrowia. W końcu
        sprzedałem na allegro i kupiłem sobie nowego krossa za 1400zł, z którego można
        powiedzieć że jestem zadowolony (miał źle skręcony środek suportu i musiałem
        wyłożyć w serwisie 30zł za poprawne zmontowanie).
      • justa_79 Re: Rower z hipermarketu 29.04.05, 16:12
        z rowerami z hipermarketów mam nieprzyjemne skojarzenia. jakiś czas temu mój
        znajomy kupił rower w Geancie za ok. 200 zł. po jednym przejechaniu się na nim
        coś się zepsuło. rower był na gwarancji, więc kumpel postanowił go zawieźć do
        Geanta. jeżdżą tam darmowe autobusy firmowe.... których kierowcy nie pozwalają
        na przewóz rowerów! nic ich nie obchodziło, że to rower z Geanta, że zepsuty i
        idzie do zwrotu. tak więc jeśli traktujecie zakup takiego roweru jako
        jednorazowy, to polecam. bo oddanie go na gwarancji wcale nie jest łatwe. a
        może ktoś ma pomysł, jak zawieźć taki rower kilka km z centrum do Geanta, nie
        posiadając samochodu, dodam, że rower o własnych siłach też nie jeździł ;)
      • robo1115 Re: Rower z hipermarketu 30.04.05, 11:29
        Jak zwykle prawda leży po środku, ja mam już 3 rowery z marketu, które
        kupowałem w różnych odstępach czasu. Pierwszy był to typowy chińczyk i sypał
        się niemiłosiernie, importer nie miał serwisu i w musiałem naprawiac na własny
        koszt. Rok temu kupiłem 2 rowery polskiego producenta Horizon za niecałe 500
        PLN i jak dla mnie są naprawdę super, fakt, że nie jeżdżę wyczynowo, ale
        przejechaliśmy nimi z żoną już pewnie z 1000 km i nie mamy żadnych problemów.
        Market w którym kupowałem miał zatrudnionego mechanika, który dokładnie skręcił
        rowery. W tym roku kupiliśmy dla córki rower z polskiej firmy Maver, nie znam
        tej firmy ale zaufałem opinii sprzedawcy w markecie, w razie czego mają serwisy
        w całej Polsce (dają 2 lata gwarancji), mają też strone w necie
        www.maver.com.pl. Moim zdaniem warto kupić w markecie ale tylko wtedy kiedy
        jest to polski producent, a nie importer który sprzedaje dziś rowery a jutro
        garnki,itd, no i musi być gwarancja i sieć serwisów
        • Gość: Slawek Re: Rower z hipermarketu IP: *.toya.net.pl 04.05.05, 23:50
          Hej.
          Potwierdzam opinie robo1115. Oto fakty:
          Jakis rok temu kupilem Horizon STRONG (zob: www.maver.com.pl) za ok 300PLN
          w Selgrosie w Lodzi. Jezdzilismy z synem na zmiane- duzo i bez najmniejszych
          problemow.
          Po sezonie spadl na autostradzie z dachu,bo bagaznik mial uchwyt
          nieodpowiedni do jego ramy,a jesienny wiatr powial z boku mocniej zza lasu...
          (Opatrznosc sprawila,ze nikomu sie nic nie stalo,bo nic nie nadjezdzalo)
          Uszkodzenia: siodelko, ugieta kierownica i odrapana jedna manetka.
          Nie pękł nawet żaden plastikowy pedał,a koła i amory - nietkniete.
          IT IS REALLY STRONG !
          Naprawa: wymiana 2 alu-rurek i regulacje w autoryzowanym serwisie
          znalezionym na www.maver.com.pl -od reki i to za 35PLN :D
          (trzydziesci piec zlotych) Jak powiedzialem zonie to do dzis uwaza,
          ze z niej zazartowalem,ja tymczasem poluje na drugi rower od nich,
          a ulubiony serwis juz mam !
          No more comment :)))
          S.
          No, moze jeszcze jeden comment:
          Serwis nie zaprzeczyl,kiedy wyrazilem przypuszczenie,ze to produkt firmy
          KROSS,tylko przeznaczony specjalnie dla marketów.
          Uwazam,że MAVER to chwyt marketingowy; "tania marka", zeby nie psuc cen
          na "renomowane" KROSSy, a nie zaden odrębny producent.
          Obejrzyjcie uwaznie modele,czesci,wyposazenie,kolory.
          Nawet strony www są podobne :)
          • Gość: K86 Re: Rower z hipermarketu IP: *.adsl.inetia.pl 09.05.05, 17:29
            Też potwierdzam.Kupiłem rower Horizon Leader (właśnie tej firmy Maver) za 849 zł.
            Może ktoś powie że mogłem sobie kupić jakiegoś prościutkiego Gianta czy coś, ale
            nie żałuję- wszystkie części są firmowe, rama i koła aluminiowe,za przegląd
            zapłaciłem 25 zł (W-wa ,Orzycka4) i po nim działa jak szwajcarski zegarek.No i
            ważna rzecz- brak markowej naklejki nie kusi tak bardzo złodziei a wiem że
            niektórzy pozbywają się logo firmy żeby zniechęcić potencjalnego amatora.A który
            pokusi się na "jakiegoś makrokesza" mając do wyboru znane i uznane marki :D
    Inne wątki na temat:

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka