Forum Sport Rowery
ZMIEŃ

      Remontować stary?

    21.06.05, 11:53
    Czy kupić nowy?
    Uświadomiłam sobie (pomogło w tym skrzypienie tudzież inne niepokojące
    dźwięki), iż bicykl mój staje się coraz bardziej wiekowy (no ja też, ja
    też...;))
    Jeżdżę nim od osiemnastki, przy czym wymieniłam już (i to niejednokrotnie)
    wszystko. Rowerek jest taki: kółka ma 26 (vuelta), ramę noname aluminiową 10-
    letnią (rozmiar nieznany acz raczej odpowiedni), osprzęt shimano (stxy i
    deore lxy).
    Wieczny składak ;)
    Odkurzony po 2 latach odpoczynku nie sprawuje się najlepiej. A ja im więcej
    jeżdżę, tym większą mam ochotę coś z nim zrobić.
    Poradźcie, poświęcić premię i kupic coś całkiem nowego? Czy przerabiać nadal?
    Straszny mam doń sentyment. Wiele razem przeszliśmy :)
      • Gość: Adek Re: Remontować stary? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.05, 13:02
        Miałem podobnie z moongosem ale alivio raczej w nim bylo
        Ja bym remontowal
        W dobrym serwisie zrobia Ci to za free , w zamian za zakup czesci
        Jak bys chcial dzis kupic cos podobnego ale nju to musisz wydac ponad 1500
        minimum.
        takie moje zdanie
        pzdr
        skad Wacpan?
        • mmmal Re: Remontować stary? 21.06.05, 13:20
          Nie waćpan, waćpanna ;)
          Waćpanna mobilna, raz stąd, raz skądinąd.
      • uruk-hai Re: Remontować stary? 21.06.05, 13:09
        czemu miałbyś nim nie jeździć ?

        po takim okresie czasu i nie "robieniu" przy nim czegokolwiek (TO MOJE ZDANIE)
        wymieniłbym wszystkie linki i pancerze, zajrzał do piast - przydałoby się je
        wyczyścić i przesmarować - i dodatkowo zmieniłbym łańcuch i kasetę (jeśli rower
        pojeździł sporo wcześniej)

        mój kuzyn w Niemczech z powodzeniem jeździ ciagle 10 (mniej więcej) letnim
        Scottem Peakiem na STX-ach i STX-ach RC i po tym jak mu ostatnio zmieniłem
        napęd na nowy + kilka uskutecznionych w/w czynności będzie śmigał jescze lata -
        co śmiałbym gwarantować :))

        oczywiście jak nie narzekasz na brak gotówki można pokusić się o zakupy
        nowocześniejszych częśc i- ale może za tą kasę lepiej kupić coś
        pożyteczniejszego albo się zabawić po prostu :))))
        • mmmal Re: Remontować stary? 21.06.05, 13:27
          Sporo pojeździł, sporo, tylko przerwę miał - na mój siedzący tryb życia ;)
          W zamierzchłych czasach wiosna sprowadzała się do żarliwego przeglądu, tyle
          zapału w sobie miałam, że do czyszczenia używałam szczoteczki do zębów ;)
          Ale starość nie radość, niech się teraz inni martwią o stan sprzętu, ja zagram
          rolę inwestora ;)
          Pewnie najlepiej będzie wrzucić sprzęt do serwisu i niech robią, co chcą. Nie
          chcę tylko zostać naciągnięta na wymianę wszystkiego, a chyba nie znam się na
          tyle na rowerach, żeby dyskutować z serwisantem.
          Marzy mi się amortyzator i może hamulce tarczowe. Amortyzator się przyda, bo
          jeżdżę niekoniecznie po równych drogach, a hamulce takowe wielce mi się
          podobają ;)
          Tylko bez komentarzy, że to takie babskie fanaberie ;)
          • uruk-hai Re: Remontować stary? 21.06.05, 13:36
            eee tam babskie :) mi też się podobają ale mam fajniste piasty xt i obręcze pod
            v-breaki i v-breaki takowoż też fajniste mam więc szkoda mi się ładować w
            koszty i dziedzinę na której się nie znam :)

            naprawdę dobre hamulce tarczowe kosztują krocie a do jeżdżenia tu i ówdzie
            przez lasy i pola dobre v-breaki są bardzo akuratne ...
            • mmmal Re: Remontować stary? 21.06.05, 13:53
              Widzę, że słodki czas lenistwa zaowocował nie tylko utratą kondycji, ale i
              tyłami w teorii rowerowego ekłipmentu ;)
              Rozumiem, że wymiana hamulców na tarczowe wiązałaby się z wymianą kół? Może
              zatem poskromię zapał i wymienię po prostu na "lepsze takie same", nie budzące
              mieszkańców okolicznych miast i wsi swoim wyciem ;)
              Eh, siedzę tak i patrzę przez okno, aura iście rowerowa, ale w kieracie tkwię,
              to przynajmniej sobie o sprzęciku ulubionym pogadam ;)
              Ostatnio straszliwie wprost nakręciłam się rowerowo, wysiłkowo w ogóle, precz z
              rozwojem duchowym, niech żyje lekka autodestrukcja ;)
              • Gość: Adek Re: Remontować stary? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.05, 17:13
                Pytam skad Waćpanna bo moze bys ie poleciło dobry serwis.
                Wymieniaj nie kupuj nowego !@!!!!
                • mmmal Re: Remontować stary? 22.06.05, 09:11
                  Obecnie Waćpanna jest z Poznania :)
                  Gdzie dotychczas nie korzystała z usług żadnego serwisu.
                  Bicykl zaś ulubiony składany był w Krakowie i tam mam sprawdzoną brygadę, no
                  ale to trochę daleko. Chyba że myknę po pracy te 400 kilosów... ;)
              • emes-nju Re: Remontować stary? 22.06.05, 11:32
                mmmal napisała:

                > zatem poskromię zapał i wymienię po prostu na "lepsze takie same", nie
                > budzące mieszkańców okolicznych miast i wsi swoim wyciem ;)


                Wyc moga jezeli dzwignie sie pogiely. Jezeli sa ok., wystarczy odpowiednio ustawic klocki (moze warto je tez wymienic). Trzeba ustawic je minimalnie na ukos tak, zeby przod klocka pierwszy dotykal do obreczy. W zabiegu tym nieoceniona pomoc daje moneta 1 groszowa jako dystans podkladany pod tyl klocka.

                pzdr
                • mmmal Re: Remontować stary? 22.06.05, 12:37
                  No ja wiem, wiem, do serwisu mi gnać, a nie dobrych ludzi na forum męczyć ;)
                  Ale jak już się rozpędzę, to mi szkoda hamować i tak jakoś dzień za dniem mija,
                  a ja wciąż fachowca nie odwiedziłam ;)
                  Pewnie tak do końca miesiąca popedałuję, bo poza porządnym przeglądem chcę się
                  szarpnąć na amortyzator. Jak sobie kółka dopompowałam wczoraj, to dzisiejszą
                  drogę po kocich łbach odczułam niezwykle wstrząsająco (dosłownie) ;)
                  A mnie się marzy miękkie omijanie wszelkich pułapek w stylu półmetrowych
                  krawężników kończących rowerowe ścieżki ;)
                • Gość: Adek Re: Remontować stary? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.05, 19:33
                  o i Ty tutaj -)
      • Gość: Alonzo Re: Remontować stary? IP: s2.l:* / *.internetdsl.tpnet.pl 28.06.05, 15:58
        Ja to się na rowerach nie znam lecz jeśli masz li do niego sentyment a maszyna w
        gruncie rzeczy dobra lecz lekko mulista to proponuje "remoncik" który
        niekoniecznie musi wiązać się z wymianą wszystkiego co się da.Jesli jeździsz na
        osprzęcie ze starszych grup shimano stx czy lx może pomóc wyczyszczenie piast ze
        starego smaru,czesto już nie smaru a masy pyłowej,naożenie nowego smaru i
        odpowiednie wykontrowanie konusów(heh,nazewnictwo rowerowe to czesto czarna
        magia).Jesli łozyska wyglądają na zużyte(kwadratowe kulki i bieżnie
        przypominające swoją gładkością polskie drogi po zimie-wówczas zostaje wymiana
        piast.By działały lepiej przerzutki-nasmarować linki,oczyścić i wyregulowac
        samą przerzutkę-odpowiednia opieka czyni cuda.Zeby się zbytnio nie rozpisywać a
        ująć wszystko w kilku słowach-rowerek trzeba raz na jakiś czas
        wyczyścić,wyregulowac,wymienić części żużywalne-łozyska,czasem linki,nasmarować
        jesli potrzeba i czuć od razu diametralną różnicę.Jesli nie masz zdolności(w co
        nie wierzę,wszystko polega na chęciach) do robótek tego typu-idz do znajomego
        rowerzysty-za kilka browarów powinien zrobić to co potrzeba,w serwisie czesto
        wmawiają straszliwe awarie i naciagają na kasę.
        Pozdrawiam
        Alonzo
        • mmmal Re: Remontować stary? 28.06.05, 16:09
          Argumentowi sentymentowemu uległam zaraz po jego zwerbalizowaniu ;)
          I zdecydowałam się remontować grata ;)
          Gorzej jest z zapałem, a nawet nie tyle z zapałem, co czasem i wprawą,
          znajomych rowerzystów także deficyt w okolicy, gdyż okolica dla mnie nowa ;)
          Skazana więc jednak jestem na serwis, który bicykl do stanu cudnego po 3 chyba
          sezonach zapuszczenia kompletnego doprowadzi.
          Utrzymanie go potem w sobrym stanie będzie łatwiejsze.
          Inna sprawa, że grat wciąż jeszcze jeździ, katuję go leciutko rano i mocniej
          wieczorami. Buntuje się, skrzypiąc, a wobec przerzutki trza stosować chytre
          metody, no ale to już niedługo potrwa ;)
          I tak nie jeżdżę najwolniej w okolicy (choć może nieco zbyt głośno) ;)
          • Gość: Alonzo Re: Remontować stary? IP: s2.l:* / *.internetdsl.tpnet.pl 28.06.05, 17:10
            Poetka-rowerzystka-czyzby jazda w Twoim wykonaniu była poezją(te dzwięki,ten
            zapał i sentyment).Gdybyś mieszkała gdzies w mojej okolicy to zapewne za
            czteropak browara postareałbym Ci rower doprowadzić do stanu bardziej
            idealnego-ostatnio cierpię na brak rowerów do dopieszczania,swojego skończyłem
            piescić wczoraj i z bólem stwierdziłem że chyba zrobiłem wszystko co było do
            zrobienia,aż nawet przyszła myśl by zrobić to ponownie:)-zboczenie to czy...
            • mmmal Re: Remontować stary? 28.06.05, 17:41
              Czy zboczenie? Nie wiem, ale afekt najwyraźniej wypełnia Cię olbrzymi ;)
              Ha! Mój bicykl - nawet dla tak zręcznych rąk jak Twoje - stanowiłby nie lada
              wyzwanie, zapuszczony niemiłosiernie, nie wiem doprawdy, co go skłania do
              współpracy ;)
              Czy natomiast jazda w moim wykonaniu to poezja? Hmmm... Nie mnie oceniać ;)
              Opisu dokładnego swej słodkiej osoby pędzącej z obłędem w oczach na rowerze nie
              zamieszczę, bowiem jestem wizualnie rozpoznawalna, jeszcze się kto rzuci na
              mnie w ramach adoracji i będzie kłopot... ;)
              W poszukiwaniu solidnego serwisu wrzuciłam na forum wątek, ale chyba sobie
              poczekam, ludziska w tych stronach jacyś małomówni ;) W tych stronach, czyli w
              Poznaniu, bo tu teraz pedałuję (namiętnie) i mieszkam (mniej namiętnie;)).
              Faktycznie przydałaby mi się pomoc kogoś dopieszczającego rowery.
              Usłyszawszy więc horrrendalne skrzypienie, spiesz na ratunek ;)
              Ja zaś, pędząc z prędkością ponaddźwiękową ;) hałas ów zostawiam w tyle i nic
              sobie zeń nie robię.
              • Gość: Alonzo Re: Remontować stary? IP: s2.l:* / *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.05, 14:23
                Witam Cię.
                Afekt ten o którym piszesz może być wynikiem iż moja maszyna rodziła się w moich
                dłoniach przez blisko rok i wciąz ewoluuje,w sumie z oryginału zostało niewiele
                ponad ramę i sztyce podsiodłową,reszta to już swobodna improwizacja w doborze
                przerzutek i innych klamotów wedle zapotrzebowania i delikatnych kaprysów.Nie
                oddaje jej w brutane łapy serwisantów nie mających wiekszego związku
                sentymentalnego z moją maszyną,gotowych cos mi tam spaskudzić za spore pieniążki.
                Zaopatrzywszy się w odpowiednie narzędzia sam doprowadzam,jak już wspominałem,ją
                do ciągłej sprawności i mam wrażenie że maszyna jest mi za to wdzięczna(oprócz
                tam kilku przypadków kiedy wierzgając zrzuciła swojego jeźdzca lecz tłumacze
                sobie to ówczesnym brakiem respektu do wierzchowca).
                Wracając do Twojego pochłaniacza przestrzeni,może własnie na takich iprezech
                rowerowych jak masa czy cuś w tym stylu poznasz odpowiedniego
                mechanika-browarowca co to fach ma w seru i w rekach i da mechanizmowi Twojego
                rumaka więcej ciszy i gładkości pracy czego Tobie i wszystkim rowerzystom życze.
                I oby jak najmniej katapult i lotów niekontrolowanych.
                Pozdrawiam
                Alonzo
                • mmmal Re: Remontować stary? 30.06.05, 10:57
                  Lotów mi nie odmawiaj, drogi Alonzo, zwłaszcza niekontrolowanych, zwłaszcza
                  tych ;)
                  Zapomniawszy o mądrości ludowej, przestrzegającej "nie chwal dnia przed
                  zachodem suońca", pod niebiosa wyniosłam wczoraj walory bicykla mego, który
                  wobec tej ostentacji współpracy odmówić postanowił, w związku z czym pedałować
                  mogę tylko na najcięższym przełożeniu, mięśnie trójgłowe o omdlenie
                  przyprawiając ;)
                  Którym to sposobem rower mój sam się w ręce serwisantów pcha, tym bardziej że
                  po bliższych oględzinach przeczucia dziwnego nabrałam, że łańcuch znalazł się w
                  stanie agonalnym. Nie najgorzej się jednakowoż składa, gdyż dzisiejszy wieczór
                  spędzić zamierzam w przybytku qltury teatrem zwanym, gdzie rumakom ulubionym
                  wstęp wzbroniony.
                  Poznańczyków zatem uprzedzam, iż jeździć mogą dziś spokojnie, gdyż ja jako
                  tornado ani diabeł tasmański z chichotem piekielnym przemykać ulicami miasta
                  nie będę ;)
    Pełna wersja