Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Czego nie lubicie jezdzac na rowerze?

    IP: *.acn.waw.pl 29.06.05, 16:51
    Obserwuj wątek
          • Gość: pj Re: Czego nie lubicie jezdzac na rowerze? IP: *.chello.pl 03.07.05, 23:12
            Właśnie. Może by tak ktoś wreszcie zainteresował się nagminnym łamaniem
            przepisów przez Jaśnie Państwa Rowerzystów, uważających się za koronę
            stworzenia? Jazda pod prąd, przejeżdżanie skrzyżowań na czerwonym świetle, jazda
            po chodnikach (dorośli), jazda po przejściach dla pieszych (kodeks nakazuje
            przeprowadzenie roweru), bardzo szybka slalomowa jazda po wyłączonych z ruchu
            centrach miast, jazda obok ścieżki rowerowej (albo drugą stroną ulicy niż jest
            poprowadzona ścieżka), jazda w parach lub grupami - to tylko niektóre
            utrudnienia ze strony rowerzystów, z jakimi spotykam się w Krakowie.
            Kilkakrotnie zwłaszcza jako pieszy zwracałam na to uwagę (sporo razy ledwie
            uskoczyłam przed wyczynowcami w Rynku czy na Plantach), zazwyczaj w odpowiedzi
            słyszałam mało wybredne komentarze.

            Kiedyś w Cambridge w Anglii - mieście, w którym rower jest podstawowym środkiem
            transportu - późnym wieczorem (puste ulice) przez przypadek wjechałam (rowerem,
            żeby było jasne) w ulicę pod prąd i bardzo szybko znalazł się koło mnie
            policjant, który uprzejmie ale stanowczo poinformował mnie, że jadę pod prąd i
            musiałam zawrócić i pojechać wedle kierunków jazdy jak każdy inny użytkownik
            dróg publicznych. I uważam, że tak właśnie powinno być!
            • Gość: daddy Re: Czego nie lubicie jezdzac na rowerze? IP: *.charite.de / *.charite.de 04.07.05, 11:36
              Hej, pj!
              To moglo sie przydarzyc tylko u tepych angoli.W zasadzie wszedzie w Europie
              jest tak, ze ruch jednokierunkowy nie obowiazuje rowerzystow (w Niemczech czy
              Austrii dodatkowo pod znakiem jest napis "ausgenommen Fahrraeder").
              W Europie Srodkowej rowerzysta jest "swieta krowa", ktora przepuszcza ZAWSZE i
              WSZEDZIE samochodziarze.
              Poniewaz cywilizacja idzie z Zachodu, to te zwyczaje na pewno tez przyjda do
              nas, i nie ma sie co bronic.
              • Gość: pj Re: Czego nie lubicie jezdzac na rowerze? IP: *.chello.pl 04.07.05, 12:29
                Mam wrażenie, że nie zauważyłeś jednego: uważam, że zwyczaje "tępych Angoli" są
                bardzo słuszne. Rowerzysta jako święta krowa jest podobnie jak rzeczona święta
                krowa zawadą na drodze. (Byłam w Indiach i niestety zdarzało nam się stać busem
                przez pół godziny na poboczu, zanim święte zwierzę nie raczyło zleźć z jezdni -
                jego reakcje na próby przekonania do większej współpracy z resztą świata były
                podobne do polskich rowerzystów.)

                Rowerzyści w Polsce, a zapewne w takim razie również w reszcie Środkowej Europy,
                grzeszą przede wszystkim poczuciem wyższości: jesteśmy lepsi, bo ekologiczni
                blah, blah blah, ergo: należą nam się szczególne prawa. A ja uważam, że wcale
                się nie należą, zwłaszcza dopóki rowerzyści nie są w stanie stosować się do
                powiedzmy sobie norm kultury. W Anglii rowerzysta jest RÓWNORZĘDNYM (ani
                lepszym, ani gorszym) uczestnikiem ruchu drogowego i tak jest najsensowniej.
              • dllugass Re: Czego nie lubicie jezdzac na rowerze? 04.07.05, 23:16
                Sorki że sie wtracam do dyskusji o świętych krowach
                ale sama jestem na wpół swietą krową bo do tej pory jeżdzilam na rowerze ale
                staralam sie nikomu nie utrudniac życia
                Od jakiegoś czasu jestem zmuszona poruszac sie samochodem i wiezcie mi drodzy
                rowezysci nie ma nic gorszego niz jadacy po drodze rowerzysta.
                Bo niestety zza szyby samochodu wyglądamy następująco (przykłady z życia):
                Rowerzysta nie sygnalizuje zmiany pasa ruchu a nawet skrętu-pewnie mu rączki
                przyrosły do kierownicy
                Nawet gdy jest ścieżka rowerowa lub rowerowo piesza to twardo jedzie po jezdni
                w szczycie kiedy sa zapchane wszystkie pasy ruchu i nie ma jak go ominąć
                (ostatnio byłam świadkiem jak przez taką śiwetą krowę korek zrobił sie na
                kilometr)
                Wypada na przejście dla pieszych z nienacka przejezdza je z duża prędkością i
                jeszcze zdziwiony ze ktoś naciśnie na klakson

                ludzie zastanówcie się-takich przykładów można mnożyć i wy chcecie żeby ktoś
                was za to kochał???
                Osobiście w sezonie dałabym pozwolenie na szczelanie do "świętych krów"

                A co do tępych angoli to nie tylko tam zwraca sie uwagę rowerzystom
                w Danii np (kraju bardzo rozwinietym rowerowo) nikt nie wjeżdża na rynek gdy
                przy wjeździe stoi zakaz ruchu "wszelkich pojazdów" tylko grzecznie zsiada jak
                nie to od razu policja jest przy tobie i zwraca uwagę!!
                Niestety u nas a jestem wiekszość szanownych kolegów rowerzystów albo nie zna
                przepisów ruchu drogowego i obowiazujących znaków albo ma powyższe głeboko
                w ...swoich czterech krowich literach.

                Gość portalu: daddy napisał(a):

                > Hej, pj!
                > To moglo sie przydarzyc tylko u tepych angoli.W zasadzie wszedzie w Europie
                > jest tak, ze ruch jednokierunkowy nie obowiazuje rowerzystow (w Niemczech czy
                > Austrii dodatkowo pod znakiem jest napis "ausgenommen Fahrraeder").
                > W Europie Srodkowej rowerzysta jest "swieta krowa", ktora przepuszcza ZAWSZE
                i
                > WSZEDZIE samochodziarze.
                > Poniewaz cywilizacja idzie z Zachodu, to te zwyczaje na pewno tez przyjda do
                > nas, i nie ma sie co bronic.
      • mmmal Re: Czego nie lubicie jezdzac na rowerze? 30.06.05, 09:00
        Kiedy już jadę na rowerze, to wszystko lubię ;)
        A w szczególności:
        - dziurawe pobocza po deszczu, błotem kalające moje psychodeliczne podkolanówki
        - kierowców, których selektywny zmysł wzroku pozwala dostrzegać wszystko poza
        pojazdami jednośladowymi
        - nagłe otwarcie drzwi samochodu parkującego na poboczu, gdy mijam go pełnym
        pędem, a życie zaczyna być piękne
        - kończące się znienacka ścieżki rowerowe
        - wyprzedzające mnie samochody z długimi przyczepami, które żyją własnym życiem
        - aha, i wstrząsające doznania, jakie zapewnia mi taki jeden odcinek wyłożony
        czyms w rodzaju kocich łbów, a kiedy zjeżdżam na chodnik, od razu pojawia się
        pies, znaczy fuckjonariusz... funkcjonariusz - obrońca ludzkości przed
        rowerzystami
        - tudzież wszelkie przejawy bezmyślności, złośliwości oraz braku wyobraźni
        (również moje) ;)
        Amen
        • tiijaa Re: Czego nie lubicie jezdzac na rowerze? 30.06.05, 22:16
          Ja dotego wszystkiego co tutaj zostało wymienione dorzuciłabym jeszcze
          rozmiękczony w upalne dni asfalt. Wyjeżdżam rano, asfalcik bez zarzutu, wracam
          po połundniu i czuję, że zostawiam ślad mojego górskiego bieżnika na
          nawierzchni asfaltowej, której niestety nie da się zupełnie wyeliminować z menu
          rowerowych wycieczek - ten niewątpliwy dyskomfort łagodzi na szczęście
          wspomnienie odgłosu łamiącego się pod kołami pędzącego bika igliwia na leśnej
          ścieżynie, słońca prześwitującego przez konary....mmmmm!!!!! właśnie o tym
          myślę czując jak o mój rękawek ociera się coś dużego, okropnego, coś na co
          nawet nie chcę spoglądać, coś co okazuje się potem być ciężarówką lub pksem i
          cieszę się, że udało mi się przeżyć pomimo iż z naprzeciwka również jechało coś
          dużego, że nie musiałam się ewakuować do rowu i zaczynam planować kolejną
          trasę:):) (ze zdecydowaną przewagą igliwia pod kołami:):) pozdrawiam!!!!
      • Gość: nowa przejazdow kolejowych IP: 5.3.1R4D* / 136.8.152.* 30.06.05, 10:11
        nie ma sily-nie da sie ominac, a dziury takie, ze zeby trzeba trzymac razem by
        nie odlecialy w sina dal!
        o samochodach, ktore zawsze maja tyyyyle miejsca, ze sie zmieszcza na trzeciego
        juz nie wspominam. wczoraj nawet autobus sie wcisnal. od dzis zaczynam stosowac
        metode jechania srodkiem pasa.
        i kocham tych, ktorzy jada jak wsciekli zostawiajac za soba tumany kurzu, w
        ktorych ja za chwile trace zupelnie widocznosc, chyba im sie na widok
        rowerzysty psuja hamulce.
        • ponponka1 Re: Czego nie lubicie jezdzac na rowerze? 02.07.05, 22:24
          Podpisuje sie. Nie lubie jak jestem *zmuszana* nieprawidlowym zachowaniem innych
          uzytkownikow drog do zejscia z siodelka lub zahamowania. A poboczami, ktore sa
          wyboiste, nie jezdze. Jezdze wtedy srodkiem mojego pasa ruchu. Na szczescie
          wiekszosc mojej codziennej trasy to boczne uliczki :)
          • bloczek4 Łamiesz przepisy. 06.07.05, 08:28
            ponponka1 napisała:

            A poboczami, ktore sa
            > wyboiste, nie jezdze. Jezdze wtedy srodkiem mojego pasa ruchu.

            Rowerzystów, tak jak i pozostałe pojazdy obowiązuje jazda jak najbliżej prawej
            krawędzi jezdni.
      • spector1 Re: Czego nie lubicie jezdzac na rowerze? 30.06.05, 10:42
        ...gdy ktos zrzedzi i zakloca rytm jazdy zamiast cieszyc sie jazda.
        Nigdy nie mozna nikomu zabronic dolaczyc sie do jadacej grupy kolarzy.
        Jezeli jednak jest to osoba znana grupie ale nie akceptowana przez nia z
        reguly narzucam ostre tempo,inni poprawiaja i w ten sposob delikwent zostaje
        wyeliminowany.

        Spector

          • Gość: lukasz Re: Spector the Cruel ;) IP: *.ziebice.silesianet.pl 30.06.05, 11:02
            -Nie lubie niedzielnych kierowcow, dresow za kolkiem i ogolnie przeciwnikow
            rowerow! Jedyna rada na takie chamstwo jest jechanie srodkiem prawego pasa,
            przynajmniej jak ktos sie pcha jest miejsce na ucieczke...
            -Bezmozgich kierowcow tirow! Dzieki jednemu tulilbym sie do znaczka mercedesa -
            wyprzedzal samochody i mnie zlekcowazyl albo nie zauwazyl...
            • Gość: GONZO Re: Spector the Cruel ;) IP: *.ztpnet.pl 03.07.05, 11:07
              1.Nie lubię tego, że u nas rower traktuje się nie jak środek lokomocji ale jako
              zabawkę typu deskorolka lub snowboard. W związku z tym nie mogę się pogodzić z
              tym, że rowerzyście każe się schodzić z roweru na pasach dla pieszych (w
              Zielonej Górze pasy bywają co 100-150 m). To tak, jakby na każdej krzyżówce
              kierowca musiał wychodzić z samocodu i go przepychać.
              2.Zimą nienawidzę nieodsnieżonych chodników (śnieg z jezdni jest przerzucany na
              chodniki). (Zimą to już w ogóle nie wyobrażam sobie jazdy rowerem po jezdni,
              choćby dlatego że rower jest wywrotny).
              • wrzaskd Re: Spector the Cruel ;) 03.07.05, 14:20
                Hę? A co to za bzdura z tymi pasami?
                Owszem, masz zsiąść z roweru, ale jeżeli przechodzisz przez pasy tak jak piesi - czyli w poprzek. Tak nie wolno przejeżdżać. Ale jeżeli jedziesz trasą razem z samochodami to nikt na niebie i ziemi nie zmusza Cię (tym bardziej, że to niebezpiezcne) do zsiadania z roweru.
              • koganei Re: Spector the Cruel ;) 03.07.05, 19:26
                Dokladnie! Ten przepis (mocno papierowy zreszta) to bzdura. IMO powinien byc tylko obowiazek zwolnienia/zatrzymania sie przed pasami, na ktorych nie ma swiatel. Kiedys powiedzialem to kumplowi, ktory skwitowal ze "chyba nikt ci nie wyjechal przed maske dawno"... Jak sie spytalem, czy on przeprowadza rower, to mu sie wyrwalo "oczywiscie!" ale potem troche sie zmieszal, bo czesto jezdzimy razem i doskonale wiem, ze NIGDY W ZYCIU nie przeprowadzil roweru przez pasy :) Ja z reszta tez nie, chyba ze zlapalem gume akurat. Co nie znaczy, ze wylatuje z usmiechem na twarzy zza bloku na trzypasmowke 40 km/h. Poprostu zachowuje sie tak, jak pieszy ktory chce przejsc przez ulice - zwalniam, rozgladam sie, jak cos jedzie to staje i tyle.

                Zgadzam sie, ze rowery traktuje sie u nas dziwacznie. Tzn. jako zabawke, albo - w ostatecznosci - jako sport, ale nigdy jako normalny srodek komunikacji. Mieszkam teraz w Tokio, codziennie jezdze do szkoly ok. 5 km. przez miasto. Oszczedzam przez to poteznie na komunikacji, dojezdzam szybciej niz autobusem (polaczenie jest slabe), wyrabiam kondycje, a poza tym mam pelna swobode jazdy gdzie chce. To jest wlasnie cala zabawa - nie goral za $2000 (respect dla goralowcow, ale mnie to nie kreci) tylko zwykla, szara damka za max. $140, z obowiazkowym koszykiem z przodu - w PL pewnie obciach, ale jakie to wygodne jest, jak mozna sobie pojechac na zakupy. Traci sie duzo mniej czasu na chodzenie po spozywczakach itp. Miejsca parkingowe - prosze bardzo, dwupietrowy barak mozna przerobic na parking na 1000 rowerow. Nie trzeba sie o ten rower tak trzasc - tzn. chowac (parkuje za akademikiem), wycierac, konserwowac. Jak cos sie zepsuje, to wymieniamy, czasem naoliwimy lancuch, ale tak to myslimy o rowerze tyle co o krzesle.

                Co do pogody, to po sniegu rzeczywiscie nie jezdze (zbyt niebezpieczne, na szczescie duzo tu nie pada), ale w deszczu i po deszczu jak najbardziej. Nie zebym lubil jakos specjalnie :)

                Oczywiscie rowery jezdza wszedzie: i po jezdni, i po chodnikach, i po przejsciach, i po parkach. Pojecia "sciezka rowerowa" nikt tu nie slyszal. Sprawa wyglada tak, ze na "duzych" drogach, takich z chodnikami, rowery zwykle trzymaja sie chodnikow (chyba ze sa zastawione albo zatloczone, wtedy jezdzi sie z boku jezdni). Natomiast jesli chodzi o male drogi, tzn. typowo japonskie osiedlowki z namalowanymi chodnikami (sic!), to zasuwa sie gdzie popadnie, z grubsza lewa strona, chyba ze inaczej sie nie da. Rower zwykle przemieszcza sie po takich zatloczonych drozkach duzo szybciej niz niezgrabny samochod. Niezaleznie od tego nie czuje sie animozji miedzy kierowcami a rowerzystami - kierowcy nas przepuszczaja, my staramy sie nie bruzdzic za bardzo kierowcom. Oczywiscie rozgraniczenie bez sensu, bo i tak wiadomo, ze kazdy z kierowcow ma rower. Policja stosuje dosc proste zasady - w razie wypadku samochod-rower wine ponosi zwykle samochod (70% przypadkow). Te same zasady obowiazuja rowery, trzeba bardzo uwazac na pieszych. Ale efekt jest taki ze jest bezpiecznie, a najwiecej wypadkow powoduja zagraniczni studenci, jak twierdzi moj profesor :D

                Mam nadzieje, ze ten system zawedruje kiedys do Polski. Nie musimy zreszta siegac tak daleko - Dania tez ma super rozwiazania rowerowe w podobnym stylu, tanie rowerki i przyjazna atmosfera; to samo Finlandia i pewnie jeszcze kupa innych panstw. Rzecz w tym zeby pomoc Polakom opanowac trudna sztuke uzytkowania :)

                Pozdrawiam rowerzystow & kierowcow
              • Gość: GONZO Re: Spector the Cruel ;) IP: *.gala.net.pl 04.07.05, 14:18
                1.Nie lubię tego, że u nas rower traktuje się nie jak środek lokomocji ale jako
                zabawkę typu deskorolka lub snowboard. W związku z tym nie mogę się pogodzić z
                tym, że rowerzyście każe się schodzić z roweru na pasach dla pieszych (w
                Zielonej Górze pasy bywają co 100-150 m). To tak, jakby na każdej krzyżówce
                kierowca musiał wychodzić z samocodu i go przepychać.
                2.Zimą nienawidzę nieodsnieżonych chodników (śnieg z jezdni jest przerzucany na
                chodniki). (Zimą to już w ogóle nie wyobrażam sobie jazdy rowerem po jezdni,
                choćby dlatego że rower jest wywrotny).

              • Gość: Jo ????????!!!!!!!!!! IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 04.07.05, 19:14
                > 1.Nie lubię tego, że u nas rower traktuje się nie jak środek lokomocji ale
                jako zabawkę typu deskorolka lub snowboard. W związku z tym nie mogę się
                pogodzić z > tym, że rowerzyście każe się schodzić z roweru na pasach dla
                pieszych (w
                > Zielonej Górze pasy bywają co 100-150 m). To tak, jakby na każdej krzyżówce
                > kierowca musiał wychodzić z samocodu i go przepychać.

                O CZYM TY MÓWISZ?!
                Przecież z roweru na pasach schodzić musisz TYLKO wtedy, jeśli przejeżdżasz te
                pasy jak "przechodzień". A NIE WTEDY, kiedy jedziesz ulicą, jako użytkownik
                ruchu!!!!!!!!!!!
                Na Boga, no i jak tu poważnie traktować rowerzystę, skro on nawet nie wie,
                jakie przepisy go obowiązują?!
                • Gość: KUBA Re: ????????!!!!!!!!!! IP: *.ztpnet.pl 04.07.05, 19:47
                  O CZYM TY MÓWISZ?!
                  Przecież z roweru na pasach schodzić musisz TYLKO wtedy, jeśli przejeżdżasz te
                  pasy jak "przechodzień". A NIE WTEDY, kiedy jedziesz ulicą, jako użytkownik
                  ruchu!!!!!!!!!!!
                  Na Boga, no i jak tu poważnie traktować rowerzystę, skro on nawet nie wie,
                  jakie przepisy go obowiązują?!
                  WLAŚNIE O TYM MÓWIĘ, ŻE JEŻDŻE CHODNIKAMI I NIE ROZUMIEM DLACZEGO MAM SCHODZIĆ
                  Z ROWERU NA PASACH? PRZECIEŻ WYSTARCZY OGRANICZENIE PRĘDKOŚCI DO 5 KM I
                  PROBLEMU NIE MA.
          • Gość: KUBA Re: Spector the Cruel ;) IP: *.ztpnet.pl 03.07.05, 20:11
            Mam wrażenie, że konstruktorzy ścieżek rowerowych w naszym mieście albo nigdy
            nie widzieli prawdziwej ścieżki i posługują się tylko intuicją (nietrafioną
            zresztą) albo nie wiedzą do czego służy.
            1. Np. ścieżka rowerowa to raz wewnętrzna, raz zewnętrzna część chodnika. Jest
            takie miejsce, gdzie do pasów ściezka jest po lewej stronie a za pasami po
            prawej.
            2.Z tego, co zauważyłem np. w Niemczech to tam ścieżka jest kolejnym pasem
            ruchu - (czasami jest częścią chodnika czasami jezdni) ale ruch odbywa sie w tą
            samą stronę co na jezdni. U nas ruch jest w obie strony i rowerzyści mogą np
            zderzyć się czołowo.
            3.Na ścieżce rowerowej można spotkać wszystko - lampy, zatoczki autobusowe,
            drzewa, znaki poziome na wys. twarzy rowerzysty, konary na wys. twarzy
            rowerzysty.
            4. W ogóle nie bierze się pod uwagę tego, że rowerzyści jeżdżą również zimą -
            wtedy takie przeszkody jak wyżej wymienione, mogą przy braku dobrej widoczności
            stanowić śmiertelne zagrożenie.
            5. Ścieżka rowerowa nagle się kończy i już. Dalej radź sobie sam.
            • run_away83 Re: Spector the Cruel ;) 07.04.06, 08:09
              co do projektowania ścieżek rowerowych, to w moim mieście chyba robią to po
              pijaku... kilka najciekawszych przykładów:
              -ścieżka rowerowa przecina jezdnię przejściem ze świałami (takim dla pieszych i
              dla rowerów), a po drugiej stronie konczy się ślepo... ścianą!
              -w pewnum miejscu na środku ścieżki rowerowej stoi wiata przystanku
              autobusowego. żeby ją ominąć, trzeba zjechać na chodnik (bardzo wąski, niecały
              metr i zazwyczaj pełen pieszych) lub na ruchliwą ulicę
              -w innym miejscu na długości ok. kilometra ścieżkę od chodnika oddziela
              żywopłot. pomysł fajny, tylko że te krzaczory przycinali ostatnio chyba z
              dziesięć lat temu, a rozrosły się tak że zajmują pond połowę szerokości ścieżki
              (i niezły kawał chodnika). rany drapane na całym ciele gwarantowane, chyba że
              rowerzysta skapituluje i zaryzykuje jazdę (znowu bardzo ruchliwą) jezdnią...

              a poza tym... kiedy jadę po chodniku, to wolniutko i ostrożnie, bo wiem że
              jestem intruzemi muszę ustąpić pierwszeństwa... ale też jak intruzów traktuję
              pieszych łażących po ścieżkach. staruszki i matki z trojgiem dzieci oszczędzam,
              tzn. grzecznie zwracam upominam - dla ich własnego dobra :) za to bezczelnych
              smarkaczy i wypacykowane dziunie straszę, udając że zaraz wjadę w tyłek. na
              moim osiedlu już mnie znają i schodzą mi z drogi :)
      • bemola Re: Czego nie lubicie jezdzac na rowerze? 30.06.05, 15:30
        nie lubie:
        - debili za kierownicą, co to uważają sie za wielkichg panów a rowerzystów mają
        za nic, oj miałam juz pare nimiłych wrednych z ich strony sytuacji
        - debili na rowerze co to jada slalomem na ścieżce i podziwiają okolice nie
        patrząc przed siebie
        - pieszych na ścieżkach co ida perfidnie środkiem i jeszcze machają torbą,
        kurcze krew sie we mie gotuje
        - wiatru co wieje nie tak jak ja chcę
        - muszek w oku
        - dziur na poboczu bo potem mnie tyłeczek boli

        i to chyba wszystko
      • crabs Re: Czego nie lubicie jezdzac na rowerze? 01.07.05, 20:25
        Jeżdżę przede wszystkim po lesie, łąkach i innych takich w związku z tym nie
        lubię:
        1. Piasku, bo koła nie chcą się kręcić.
        2. Korzeni, bo wybijają z rytmu.
        3. Dołków wydeptanych przez konie miłośników przejażdżek konnych, którym się
        wydaje, że wszystkie leśne drogi należą do nich :(, bo niemiłosiernie trzęsie.
        4. Pieszych chodzących jak stado owiec wypuszczonych na łąkę, i żadnego dzwonka
        choćby nie wiem jak głośnego nie słyszą (a może tylko udają?), bo wpadając w
        takie stado można przypłacić, w najlepszym wypadku, wysłuchaniem steku obelg.
        5. Kierowców, którzy myślą, że na wąskiej leśnej drodze to oni mają
        pierwszeństwo(!) i należy zjechać z drogi żeby ich przepuścić.

        _________________________________

        "De gustibus non est disputandum"
        • Gość: Rena Re: Czego nie lubicie jezdzac na rowerze? IP: *.unused.zigzag.pl 04.07.05, 15:48
          Ad. 5 - no i prawie maja racje:
          art. 24. p. 6 kodeksu drogowego: (...) Kierujacy (...) pojazdem bez silnika jest obowiazany zjechac
          jak najbardziej na prawo i - w razie potrzeby - zatrzymac sie w celu u
          latwienia wyprzedzania.

          sama jezdze po W-wie na rowerze, samochodem i motocyklem i nie jestem do nikogo uprzedzona,
          ale wiem z doswiadczenia, ze to wlasnie rowerzysci sa najbardziej nieprzewidywalni (nie zdarza
          mi sie widziec np. samochodow ani motocykli przejezdzajacych spokojnie na czerwonym swietle
          przez skrzyzowanie - a rowerzystow widuje prawie codziennie), przez co stwarzaja duze
          zagrozenie - przede wszystkim dla siebie. Mam wrazenie - takze czytajac ten watek - ze wielu z
          nich na oczy nie widziala kodeksu drogowego. A szkoda.
          Postarajmy sie nie patrzec na innych uzytkownikow drogi w kategoriach my - oni i nie utrudniac
          sobie nawzajem zycia. Bedzie przyjemniej i przede wszystkim bezpieczniej.
          • Gość: KUBA Re: Czego nie lubicie jezdzac na rowerze? IP: *.ztpnet.pl 04.07.05, 16:54
            Mam wrażenie, że konstruktorzy ścieżek rowerowych w naszym mieście albo nigdy
            nie widzieli prawdziwej ścieżki i posługują się tylko intuicją (nietrafioną
            zresztą) albo nie wiedzą do czego służy.
            1. Np. ścieżka rowerowa to raz wewnętrzna, raz zewnętrzna część chodnika. Jest
            takie miejsce, gdzie do pasów ściezka jest po lewej stronie a za pasami po
            prawej.
            2.Z tego, co zauważyłem np. w Niemczech to tam ścieżka jest kolejnym pasem
            ruchu - (czasami jest częścią chodnika czasami jezdni) ale ruch odbywa sie w tą
            samą stronę co na jezdni. U nas ruch jest w obie strony i rowerzyści mogą np
            zderzyć się czołowo.
            3.Na ścieżce rowerowej można spotkać wszystko - lampy, zatoczki autobusowe,
            drzewa, znaki poziome na wys. twarzy rowerzysty, konary na wys. twarzy
            rowerzysty.
            4. W ogóle nie bierze się pod uwagę tego, że rowerzyści jeżdżą również zimą -
            wtedy takie przeszkody jak wyżej wymienione, mogą przy braku dobrej widoczności
            stanowić śmiertelne zagrożenie.
            5. Ścieżka rowerowa nagle się kończy i już. Dalej radź sobie sam.

      • Gość: zaranny Re: Czego nie lubicie jezdzac na rowerze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.05, 04:03
        A ja mam 40 lat, jeżdżę samochodem od 24 lat i jako kierowca nie cierpię
        rowerzystów na jezdniach. I nie ma to nic wspólnego z moim chamstwem,
        frustracją czy agresywnością za kółkiem (tych rzeczy akurat nie ma). To tylko
        wynik wieloletnich obserwacji.
        Jedynym wyjątkiem są kolesie w zawodowych ubrankach śmigający na szosówkach.
        Oni jedni są przewidywalni i wiadomo, czego się po nich spodziewać. Im jakoś
        nie brakuje wyobraźni i można ich traktować jak partnerów na drodze.
        Ale młodzieniec na MTB, czy - Boże, uchowaj - szczeniak na małej dirtowej ramie
        czy na BMXie to zaraza. Rosyjska ruletka, włos się na głowie jeży. Nie
        wspominając już o przysłowiowym nachlanym rolniku na rowerku Ukraina.

        A rowerem jeżdżę dziesięć lat dłużej niż samochodem. Jeździłem, jeżdżę i
        jeździł będę.
        Ale w wyniku tych samych wieloletnich obserwacji (zza kierownicy samochodu), o
        których wspomniałem powyżej, wiem jedno:
        Za nic i pod żadnym pozorem nie wolno pchać się rowerem na drogi uczęszczane
        przez samochody. (Chyba, że ktoś naprawdę musi - dojeżdża do pracy czy coś w
        tym stylu.) Ale ja jeżdżę dla przyjemności i się tam nie pcham.
        W mieście poruszam się chodnikami, alejkami, itp (oczywiście powoli). A kiedy
        wydostanę się już z miasta, to jeśli nie ma ścieżek w terenie, poruszam się
        polami, krzaczorami, ścierniskami, zdrowo czasami nadkładając drogi, byle tylko
        z dala od samochodów.
        Oczywiście można tak działać na sprzęcie co najmniej crossowym, a jeszcze
        lepiej na MTB.
        Dla mnie pojawienie się MTB było objawieniem. Oprócz tego, że pozwoliło
        uniezależnić się od dróg bitych, to jeszcze uwolniło mnie od towarzystwa
        samochodów.
        Nie wiem, kto wymyślił, że "freeride" to skoki z 5 metrów na sprzęcie, który
        waży 20 kg, z przodu ma skok 150 mm i praktycznie nie nadaje się do jazdy po
        płaskim. To jest hardcore, ale nie freeride. A prawdziwy freeride to
        nieskrępowana i luźna jazda XC. Z góry, pod górę i po płaskim. I po różnych
        podłożach. Gdzie się chce.

        A poza samochodami, których nie lubię do tego stopnia, że jako rowerzysta w
        ogóle nie mam z nimi kontaktu, to tak jak wszyscy.
        Nie lubię muchów (ale przed nimi chronią okulary) i rozbrykanych piesków
        nieodpowiedzialnych właścicieli (ale z drugiej strony obserwacja skutków
        udanego ataku gazowego jest też żródłem perwersyjnej przyjemności).
        Piesi mi nie przeszkadzają - ja tylko nie chcę jeździć po jezdniach, a oni nie
        mogą, nawet gdyby chcieli. I dlatego do pieszych nie mam żadnych pretensji.
        I bardzo nie lubię jednej rzeczy. Naprawdę nie znoszę kurzu. A mówiąc
        precyzyjnie - jazdy w tumanach kurzu. Do tego stopnia, że z dwojga złego wolę
        już wmordewind. Wiatr trochę przeszkadza, ale od tego jest przerzutka. No i w
        naszym klimacie wietrzyk zawsze orzeźwia.
        No i mam jeszcze inne, całkiem prywatne powody, żeby lubić wiatr - jestem
        żeglarzem.


        pozdrower :)
      • Gość: Kasiulek Re: Czego nie lubicie jezdzac na rowerze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.05, 10:09
        dojeżdżam rowerem do pracy i weekendy dla przyjemności poza drogami asfaltowymi.
        Nie lubię chamstwa i braku wyobraźni u innych użytkowników dróg. Najwięcej "ale" mam do kierowców, bo akurat ich jest najwięcej. Szczególnie nie lubię: kierowców, którzy mijają mnie bez zachowania bezpiecznej odległości z prędkością zbliżoną do światła i wyprzedzają z naprzeciwka spychając mnie do rowu. Kiedyś nie lubiłam, jak trąbią, teraz już mi to wisi.
      • Gość: tubu5000 Typy kierowcow na ktorych trzeba zwrocic uwage IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.05, 10:34
        Szczegolna uwage (ogranicze sie do 3.5 tony, powyzej 3.5 kazdy samochod/autobus
        jest zagrozeniem - kieruja nimi zawodowi kierowcy czyli z definicji
        anty-rowerzysci):

        Samochod: Polonez, ew. stara Skoda; Kierowca: robol typu gbur, w mlodosci mial
        rower, a teraz ma juz poloneza wiec uwaza sie za lepszego

        Samochod: kombi z kratka z tylu, Kierowca: przedstawiciel handlowy lub tzw.
        "nowy dres" - kolesia mozna poznac po tym ze b.szybko jezdzi, rowerzystow
        oczywiscie ma za nic; koles ubrany z reguly w koszulke typu polo (latem)

        Samochod: VW Golf'92-94, stara vectra, stare bmw; Kierowca: dresiarz - na
        szczescie kolesi(a) slychac na 10 sek wczesniej po gromkim upa-upa

        Co do samochodow pozytywnych tez moglbym sie rozpisac, bo ostatnio zauwazam
        poprawe, ale to juz inny watek :)

        Pozdrawiam rowerzystow! Nie dajmy sie
      • Gość: Astarte Re: Czego nie lubicie jezdzac na rowerze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.05, 10:45
        nie znosze
        -"niedizelnych rowerzystow"- tych co z cala rodzinka panosza sei po drodze i
        za nic maja innych rowerzystow i swoje bezpieczenstwo.
        -wszystkich psow
        -kierowcoc pokazujacyh "kto tu rzadzi"
        -motocyklistow lubiacyh straszyc
        -pieszych ,ktorzy wchodza na sciezki rowerowe
        -sciezek rozwerowych w miescie.ktore sie szybko koncza i nie da sie dojechac
        pod wskazany odres korzystajac tylko z drog dla rowerow..mieszkam w Tychach a
        to jest tu powszechne

        a pza tym KOCAHM jazde na rowerze za
        -niesprecyzowane rodzaje podloza po ktorych jezdze
        -za wiattr,slonce ,deszcz
        -za mozliwosc poznawania nowych miejsc
        -za bloto,muchy,wyboje,komary
        -za siniaki.odrapania.przewrotki
        -i za cala frajde jaka daje jazda na rowerze
      • Gość: też rowerzysta NIENAWIDZĘ ROWERZYSTÓW PĘDZĄCYCH PO CHODNIKACH IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.05, 12:45
        Czy taki debil, który pędzi na rowerze z ogromną prędkością po chodniku w
        centrum miasta zdaje sobie sprawę co sie stanie jeśli akurat ktoś wyjdzie z
        bramy albo ze sklepu?
        Czy taki bezmózg potrafi sobie wyobrazić co sie stanie jeśli zza rogu wyjdzie
        akurat kobieta z wózkiem a on w nią uderzy?
        Czy taki kretyn wie, że może kogoś uczynić kaleką albo nawet zabić?
        Może kilkusetzłotowy mandat ostudzi zapały gó..arzy-rowerzystów?

        Sam czasem jade po chodniku - bo jezdnią się nie da. Ale widok pędzącego głupka
        jadacego slalomem miedzy ludźmi, doprowadza mnie do wściekłości.
        Może takiego popchnąć? Jak zaryje gębą w beton to w szpitalu sobie to przemyśli?
        • Gość: BreT Re: NIENAWIDZĘ ROWERZYSTÓW PĘDZĄCYCH PO CHODNIKAC IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.05, 14:50
          Czyli jak w życiu: każdy z nas ma dobre i złe przykłady. Je sam doświadczyłem z
          jednej strony np. podziękowań światłami od kierowcy MPK, któremu ustąpiłem
          drogi przy przejeżdżaniu torów tramwajowych (bo on jest większy i musi być na
          czas więc czemu nie? - docenil gest), a zdrugiej strony zaliczylem staranowanie
          od osobówki, która minąwszy mnie wjechała po prostu w mój rower, bo pan nie
          zauważył przy skręcaniu... Jedyna rada to żelazne przestrzeganie zasad ruchu
          drogowego i kultury jazdy. Niezależnie od "innych". Ja staram się też stosować
          zasadę, którą wpoił mi mój Tato - umieć przewidywać "do przodu" sytuację na
          drodze. Nie zawsze się da, bo na głupotę nie ma rady, ale w większości
          przypadków pomoże uniknąć zagrożenia. Co do opinii o kierowcach kobietach to
          zgadzam się, są milsze, tylko czasami bardziej roztargnione. Nie zliczę
          przypadków kiedy pani otwiera drzwi nie sprawdziwszy uprzednio w lusterku czy
          coś nie jedzie.
          A na uwagi typu, że nie należy jeździć ulicą mam jedną odpowiedź: na zachodzie
          są kraje, gdzie rowerzysta na drodze jest traktowany jako RÓWNORZĘDNY partner
          ruchu. Tylko i aż tyle. To wymaga jedynie szacunku i uznania, że droga jest
          taka sama dla wszystkich. A nieodpowiedzialną jazdę trzeba karać u wszystkich:
          i kierowców i rowerzystów
          Miłej jazdy dla wszystkich!
        • dr.krisk Racja! 03.07.05, 21:41
          Juz o tym kiedys pisalem: dorwalem kiedys takiego becwala, ktory uprawial
          downhill na chodniku i nie wyrobil sie, z calym impetem wpadajac na starsza
          pania. Co gorsze, probowal zwiac... ale mial pecha :)
          Najpierw ja go sponiewieralem, a potem zrobilismy mu (nadbiegl rosly wnuk owej
          starszej pani) osemeczki z kolek, bo chlopiec byl (pomimo sponiewierania)
          niegrzeczny i nieuprzejmy. Na szczescie dla potraconej pani, nic specjalnego
          sie jej nie stalo poza otarciami.
          Sam jezdze po chodniku, bo zycie mi mile, ale zawsze jade z predkoscia
          pieszego, i zakladam ze piesi maja pierwszenstwo.
      • Gość: rapax Re: Czego nie lubicie jezdzac na rowerze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.05, 14:45
        Poza wszystkim co zostało tu już wymienione. Ludzi, którzy w pewnych przypadkach reagują histerią gdy jade po chodniku. A zerknąć na to, przed wygłoszeniem kazania, co się dzieje na jezdni to nie łaska? Ja akurat w drodze do domu musze poruszać się drogą o dość długich prostych odcinkach (droga podmiejska wzdluz niej chodnik), a widomo jak polaczek zobaczy prosta to dawaj swoim Cinquecnto 700 gaz w podloge i ile fabryka dala (130 km/h z wiatrem w tylna klapę). Gorzej jeszcze jak to jest cos lepszego bo wtedy to i 150 mnie nie dziwi czy wyprzedzanie na 3ciego bo mam lepsza bryke i chce to udowodnic a że zepchne rowerzyste do rowu to trudno. Z reszta przy takiej predkosci to nawet trudno zauwazyc ze cos polecialo do rowu.

        Więc krew mnie zalewa jak idzie sobie paniusia i krzyczy o pomste do nieba jak ja powoli mijam z odleglosci 0,5m ze droga jest dla rowerzystow. Moze i ma racje, moze prawo mnie zobowiazuje do jazdy droga, ale szczerze mowiac mam to w dupie w momencie gdy na tej drodze prawo nie obowiazuje 1,5-2 tonowe samochody i ich kierowcow. Za bardzo sie do wlasnego zycia przywiazalem.
        • Gość: swobodny dżordż Rapax, żyłka Ci w mózgu pynknie, jak se nie ulżysz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.05, 17:41
          Ja sobie nie żałuję - kiedy próbuje mnie ustawiać jakaś kretynka raczej z
          daleka (i jest trochę czasu, jakieś 5 sekund), natychmiast bardzo obrazowo
          informuję ją o tym, co ma w mózgu miast substancji szarej. Mówiąc wprost -
          puszczam wiąchę. Taką z przytupem (wirtualnym - nie warto się zatrzymyewać).
          A jeśi nie ma czasu, bo sfrustrowana idiotka zaczyna drzeć mordę w ostatniej
          chwili, mówie tylko, żeby sobie poszła (oczywiście używam nieco innego
          czasownika - 4 sylaby w trybie rozkazującym). To akurat zawsze zdążę
          powiedzieć, bo po chodnikach oczywiście jeżdżę powoli.
          I spokojnie, wyluzowany, z uśmiechem jadę dalej, wietrzyk mnie owiewa.

          I jest git!
      • Gość: BArtoSZSZSZ NIE DAJMY SIE DRODZY ROWERZYSCI!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.05, 15:01
        Wszystko prawda co tu napisaliscie.Ja sie tylko przylaczam-moze za pare lat
        doczekamy sie nie tylko sciezek dla nas ale tez doczekamy czasow, kiedy
        kierowcy zaczna nas traktowac jak nalezy-czyli po prostu ROWNORZEDNIE..A poza
        tym uwielbiam jazde na rowerze-zdecydowanie lepiej smignac 70 km przy ladnej
        pogodzie,dojechac gdzie sie chce, o ktorej sie chce, niz tluc sie MZK, PKS i
        innymi takimi..
        • Gość: ewka Re: Czego nie lubicie jezdzac na rowerze? IP: 62.233.185.* 03.07.05, 15:47
          -wszystkich kierowców 20 letnich jelczów i starów, którym wydaje się, że są
          królami dróg powiatowych i z tego powodu mogą nie dostrzegać rowerzystów,
          którzy przecież zaśmiecają im drogę.
          -wszystkich kierowców tirów z niemiłosiernie długimi naczepami, którzy zamiast
          wybrać równoległą drogę szybkiego ruchu, korzystają z wąskiej i dziurawej,
          natomiast z całą pewnością bardziej widowiskej.
          -wybranych kierowców samochodów osobowych (mam kilka nr rejestracyjnych i jak
          znajdę to nie przepuszczę:>)wdzięcznie podrywających rowerzystki za pomocą
          klaksonów.
          Natomiast wszelkiego rodzaju owady (nawet te połykane), psy, wiatr, deszcz i
          dziury to jest właśnie piękno tego sportu.

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka