Forum Sport Rowery
ZMIEŃ

      A gdzież się podział obrońca jasnej góry ALONZO? ;

    13.07.05, 13:50
    Gdzieżeś, Alonzo, rycerzu złamanej szprychy ;)
    Tyle pedałujesz, że na forum wpaść czasu nie staje?
    Daj rumakowi odetchnąć i rozruszaj rowerzystów, wszyscy bowiem technicznie
    drobiazgowe a przede wszystkich nudnawe posty produkują, a i mnie w upale
    wena topnieje ;)
    Przywdziej więc szarfę błękitną Spoko-kolarza a sprokuruj coś stymulującego,
    brakło bowiem lotności w tem martwiejącym siedlisku porad natury technicznej,
    nudę rozwiej, o Alonzo :)
      • Gość: Alonzo Re: A gdzież się podział obrońca jasnej góry ALON IP: s2.l:* / *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.05, 16:56
        Witam.I mnie zmiennośc pogody,żar z nieba i straż miejska skutecznie z weny
        obskubała.Zauwazyłem ostatnio dziwne zjawisko w moim miescie,jakąś swoistą
        nagonkę na rowerzystów.Gdzie się człowiek nie pojawi,wystarczy że lekko
        zaszaleje a już słychać-Zatrzymaj się !Stój!Na szczeście ja człowiek po
        przejściach,domyslając się że nie chcą mi dac medalu za brawurowa jazdę lub
        chcociaz cukierka na osłode dnia-cisnąłem w tym momencie mocniej w pedała
        zostawiając strózów prawa z gołymi ,w gesie błagalnym o podanie się
        zostawiłem.Bardzo mnie to zaniepokoiło bo wyglada że na kazdym kroku łamę
        przepisy,a to na pasach,że nie prowadze tylko jadę,a to na chodniku że lawiruję
        miedzy przechodniami,a to że napojony browarkiem z lekka dla ochłody,a to że w
        przejściu podziemnym dworac PKP zwyczjanie przejezdzam.Widac chcąc niechcąc
        stałem sie anarchistą walczacym z wymiarem sprawieliwości.Na szczęście mój rumak
        wciąz gotów bronić swojego pana,gotów do walki lub ucieczki w imie nie
        przyjmowania mandatów za marne przewinienia.Miasto zaczyna tętnić
        bikerami,rowerków coraz więcej a policja wydaje się chcieć całą tą apołecznośc
        zepchnać w jakieś podziemie,wypedzic z miasta,ulic i zagonić w dzicze,bezdroża.
        A co u Ciebie księzniczko na chałasliwym rumaku?
        • mmmal Re: A gdzież się podział obrońca jasnej góry ALON 13.07.05, 17:23
          Ach, u księżniczki jak zawsze wszystko cudownie - odrzekła wachlując się
          leniwie kawałkiem sparciałej dętki ;)
          W upale rozważaniom oddawać się niezdrową jest czynnością, więc przestałam
          chwilowo wahać się, którego z rumaków rekomendowanych na forum wybrać -
          zostawiam to na chłodniejsze chwile ;)
          Nad głową moją rachityczna wersja klimatyzującego pudła, które raczej zabija
          decybelami niźli chłodzi, najchętniej zwieńczyłabym ten dzień upalny skacząc z
          bicykla do najbliższego zbiornika wodnego, cóż kiedy uprzedziły mię były sinice
          i kąpiel owa źle by się z pewnością zakończyła. Pozostaje więc kąpiel we
          własnym pocie (ale o tym przecież gardziołko księżniczki nawet szepnąć nie
          powinno, niech zmilczy!;))
          Ty zaś rycerzu mój mężny, ścigaj nadal i tęp bezlitośnie a traktuj wzgardliwie
          tychże, co strażnikami się bezpodstawnie nazywają, na drogę walki z armią spoko-
          kolarzy wstępując niebacznie. Rumakowi wiernemu obroku nie skąp, jako i sobie
          płynnego chmielu dla ochłody, a chodnikami dalej zgrabnie lawiruj (czegóż
          zresztą owi strażnicy chcą - by pieszych, naszych braci nieświatłych
          prowanujących ziemi, matki naszej powierzchnię - tratować?) ;)
          Ja Ci z dala warkoczem nieco od wiatru skołtunionym z wieży, która mię więzi
          chwilowo, czule macham, zasmucona nieco, gdyż ten wieczór rumak mój
          niecierpliwy w stajni spędzi, mnie zaś diabli na kręgle poniosą.
          Azaliż nadrobię to rychło, skrzypiącemu zaś bicyklowi oraz łydkom mym toczonym
          odpoczynek niejaki się przyda ;)
          Pozdrawiam i na wieści z oblężonej przez strażników gniewnych jasnej góry
          czekam :)
          • Gość: Alonzo Re: A gdzież się podział obrońca jasnej góry ALON IP: s2.l:* / *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.05, 19:14
            Zdaje się że wdepnąłem w nerwowy wieczór zatem znajdę pewnie w sobie motywację
            by wyruszyć na wczesno nocne rowerowanie po moim królestwie,gdy mnie rozrywają
            nerwy i jeśli Manu Chao nie pożmoże zawsze rower pozwala pozbyć się złej
            energii(ratując w ten sposób przedmioty gospodarstw domowego przed
            dewastacją:)).Zatem wkrótce wyruszam na patrol w poszukiwaniu emocji, Straży
            Miejskiej,zagubionej rekawicy i nie omieszkam zdać raportu z dzisiejszej
            przejażdzki(mam nadzieję że temperatura będzie przychylniejsza).
            Pozdrawiam
            Alonzo
            PS:Z tego co widzę to fajna z Ciebie kobieta a takie jakby w regresie.
            • Gość: Alonzo Re: A gdzież się podział obrońca jasnej góry ALON IP: s2.l:* / *.internetdsl.tpnet.pl 14.07.05, 11:24
              No i pedałowanie z wieczora ie udało.Nie ma to jak wyskoczyć w centrum
              wieczorową pora gdy to mniej ludzi z siatami,za to więcej rozmażonych
              duszyczek,czesto rozkołysanych trunkami,cały ten slalom wynagrodziło
              chłodniejsze powietrze,nie lało sie już po plecach jak dziś rano.Co do samej
              straży i innych obrońców mienia-zastałem ich dokładnie w stym samym miejscu co
              przedwczoraj i jak zwykle gotowych do interwencji lecz jakby nie nabrali
              doświadczenia(dzięki o losie słodki) w łapaniu bikerów,zapewne dziś będą czekali
              tam na mnie z jakąś siatką czy innymi sidłami,byleby ukrócić tą odrobinę swobody
              i arogancji.Chłopcy wydają się mieć niezły klimat z łapaniem bandytów rowerowych
              czując sie jak na prawdziwej akcji rodem z amerykańskich filmów o kowbojach a
              rowerzysta,cóż,czuje się jak zwierzyna łowna.
              mam nadzieje że ta paranoja w mieście świętej wieży minie bezpowrotnie.
              A jak w Poznaniu,strażnicy teksasu też dają sie we znaki??
              Pozdrawiam
              Alonzo
              • mmmal Re: A gdzież się podział obrońca jasnej góry ALON 14.07.05, 11:41
                Pozdrawienia ślę dla miasta świętej wieży, której królowa ponoć siedm sukienek
                na zmianę nosi, z miasta Poznania, gdzie ku..e dołki do czasów współczesnych
                się ostały ;)
                Za wieści budujące wielkie dzięki składam, sama przyjemności pisania muszę
                sobie do popołudnia odmówić, albowiem jako dziecię korporacji w zęby kieratu
                wciągniętam i daję się im miażdżyć w sposób dzisiaj szczególnie masakryczny,
                czasem tylko na forum dla wytchnienia zaglądając, gdzie szlachetnych a
                kwiecistych interlokutorów miło spotkać :)
                Pozdrawiam Cię więc, nadobny rycerzu, tymczasem dając się pożreć niewolniczemu
                systemowi ;)
                • mmmal Re: A gdzież się podział obrońca jasnej góry ALON 14.07.05, 17:24
                  Zaiste prawego człeka zdradza chęć utrzymania dobytku rodziny w stanie
                  nienaruszonym, godna naśladowania to postawa. Wykluczyć wszakże z całą
                  pewnością nie możemy, czy porcelany częstochowskiej wartości za czas może jakiś
                  futuroarcheolog nie doceni; doznania ponadto z przejażdżki nocnej na rumaku
                  ulubionym pokłady potencjału rozmaitego z pewnością w jeźdźcu rozbudzą mężnym.
                  Siły zaś wszelkie przydadzą się w drażnieniu owych osobników, którzy
                  strażnikami spokoju się mienią, obławy zdradzieckie na spoko-rycerzy urządzając
                  i nagonki.
                  Kierownicę tedy mocniej dłonią ujmij, mocniej w pedał tąpnij, nicponi tychże
                  czyhających na Ciebie, szlachetny Alonzo, pozostaw z widokiem Twego szacownego
                  odwłoku oddalającego się odeń w szaleńczym tempie ;)
                  W obecnym rejonie moich eskapad wojny podjazdowej ze strażnikami prowadzić nie
                  miałam okazji, gdyż psów ani gadów podobnych raczej nie spotykam. Rzadko bardzo
                  zdarza się, że wpadną w zasięg mojego powłóczystego spojrzenia, które wówczas
                  twardości nabiera, jak ostrze tnie i smaga bezmyślne ich twarze. Z wrodzonej
                  tedy swawoli pozwalam wierzyć im, iż ulegle przez pasy rumaka przeprowadzę, by
                  potem znienacka przemknąć wedle ich pojazdu, szacunek okazując klepnięciem w
                  wypucowany dach lubo wypięciem tego, co o ślinotok przyprawić by ich mogło,
                  gdyby zdążyli za mną chociaż wzrokiem nadążyć ;)
                  Ach, takie właśnie wspomnienia pozwalają mi przetrwać upalne godziny, kiedy
                  trybikiem jestem machiny ludzki potencjał zniewalającej, czekając niecierpliwie
                  aż wieczór chłodny a upojny nadejdzie i cieszyć się jazdą pozwoli :)
                  Muzyki podobnie sobie nie odmówię, lecz czy to będzie manu chao, mano negra czy
                  inna niewidzialna ręka, o tym jeszcze kapryśna księżniczka nie zdecydowała ;)
                  Choć ostatnimi czasy przeważają ostre tendencje wschodnie tudzież dość
                  wulgarne, ale ponieważ to w języku nieojczystym, więc wolno ;)
                  Poza tym mnie wszystko wolno ;)
                  Regres zaś oby dosięgnął tychże niewiernych, co patrząc za spoko-rycerzami
                  plwają z obrzydzeniem. O!
                  [tu księżniczka, złości opanować nie zdoławszy, nóżką tupnęła, z fotela spadła,
                  monitor zbiła, w kabel myszki się zaplątała, zaklęła szpetnie, ale
                  przypomniawszy sobie o liście pospiesznie go ukończyła, zalakowała, perfumą
                  zlała i w kopertę różową zapakowała, do rycerza z odległych stron tęsknie a
                  pełną piersią wzdychając] ;)
                  Pozdrawiam Cię, rycerzu nadobny, a po przejażdżce szaleńczej nie zapomnij
                  księżniczce zwierzyć się ze swych przeżyć ekstatycznych, których Tobie i sobie
                  życzę ;)
                  • Gość: Alonzo Re: A gdzież się podział obrońca jasnej góry ALON IP: s2.l:* / *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.05, 00:22
                    właście wróciłem ze znieczulenia piwnego,rozbudzony pędem i ruchem,skrętem i
                    powietrzem i nie przychodzi mi nic innego do głwy po przeczytaniu Twojego postu
                    jak stwierdzenie - Jesteś niezwykła,niczym muza co prowadzi ku chwale,wybitności
                    perła co koi słowem doprowadzając zarazem do szału.Postaram sie przespać z
                    Twoimi słowami i juro z rana po przetoczeniu się do roboty napisać cos więcej o
                    dzisiejszym wiedczorze,a był on ciekawy w spostrzeżenia i przemyslenia.
                    A tym czasem aby się dobrze spało rozpuszczam aurę.
                    Pozdrawiam
                    Alonzo
                    • mmmal Re: A gdzież się podział obrońca jasnej góry ALON 15.07.05, 10:25
                      Prrr... szalony Alonzo, rozbudzony rozpędzony rozruszany rozkręcony ;)
                      Liczę iż troski Twe wszelakie suodki sen ukoił, praca zaś o poranku podjęta
                      (który to ból również członkm rodziny książęcej znanym jest;)) o resztce
                      cierpienia zapomnieć pozwolił :)
                      Ja zaś po wieczornej przejażdżce wróciwszy i sprawdziwszy, czy pod stosem
                      pierzyn nie kryje się ziarno grochu ani żadna inna śrubka - w ramach hodowania
                      snobskich przyzwyczajeń (a może z powodu wyczerpania piwa w loszku) naruszyłam
                      zapasy bardziej winne ;)
                      Smuci mię tylko perspektywa oddania rumaka w ręce serwisowych oprawców,
                      jednakowoż trza biedaka ochędożyć. Miasto wszakowoż w dźwięczności swej utraci
                      niemało, gdy bicyklem hałasować przestanę ;)
                      Ostrzegam wszakże przed popadnięciem w zbytni zachwyt nad moją (niezwykłą,
                      znakomitą, mądrą tudzież piękną a przede wszystkim skromną etc.;)) postacią -
                      sieć bowiem medium jest zdradliwem, w którym kryptoreklama się panoszy, a za
                      sodkim słowem kryć może się straszliwa, łuską oślizgłą okryta potwora ;)
                      Ciekawam Twych wieczornych spostrzeżeń, czekam na wieści, ktore od harówki
                      paluszki księżniczki oderwą.
                      Pozdrawiam :)
                      • mmmal Re: A gdzież się podział obrońca jasnej góry ALON 15.07.05, 15:35
                        Cześć Ci, o Alonzo, spoko-rycerzu, milczeniem wyniosłym okrutnie muzę swoją
                        traktujący ;)
                        Skonstatowawszy, że na wieści z miasta wież i sukienek (tudzież czasami
                        egzorcystów;)) się nie doczekam, postanowiłam - pełna ambiwaletnych uczuć po
                        wczorajszym reportażu o polityce rowerowej w Salzburgu (gdzie burmistrz również
                        bicyklem się przemieszcza i chwali się, że ruch rowerowy ogólnego transportu
                        20% stanowiąc skutecznie korki likwiduje) - znów napisać, tym bardziej że w
                        łikendy dostęp do internetu upośledzony miewam.
                        A skorom roweru pozbawiona zdarzyć się może, że nad bałtyk mię wywieje, by tam
                        mieszać łzy tęsknoty za rumakiem z solą morskich fal, czasem tylko ku rybitwom
                        pikującym złe spojrzenie kierując ;)
                        Wprawdzie forum jednośladowców dzisiaj lekce sobie ważysz, obojętnością swą
                        raniąc serce moje książęce, zajrzysz wszkaże tu kiedyś i sam obaczysz, jakie
                        eskapad pomysły się pojawiają. Białoruska opcja - zapewne z powodu bliskości
                        wody w trakcie podróży - szczególnie mnie zafrapowała, cóż kiedy z wakacjami
                        zwlekam do września, kiedy już w rumaka nowego się zaopatrzyć zamierzam, by go
                        po nowych szlakach przetargać ze mną - tryumfującą, choć nie do końca bladą od
                        pędu na jego umęczonym grzbiecie ;)
                        Wakacji pół roku by nie stało, by wszystkie ciekawe zakątki zobaczyć i bieżnik
                        zetrzeć odpowiednio. Pozostaje rozpatrzyc kwestię książęcej wcześniejszej
                        emerytury ;)
                        Tymczasem żegnam Cię, rycerzu, czy aura sen wspomagający mocą swoją Cię zbytnio
                        przytłoczyła, ciężar powiek czyniąc nieznośnym i czyś nadal w śnie pogrążon o
                        pędzie szalonym roisz przez dzień upalny cały? :)
                        • Gość: Alonzo Re: A gdzież się podział obrońca jasnej góry ALON IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.07.05, 13:14
                          Witam Moją Panią.
                          Nie odzywałem się gdyż pochłonął mnie wyjazd łikendowy,niestety nie rowerkiem
                          lecz równie ekscytujący(pokrzepiałem się złotym trunkiem i pełzaniem po
                          jaskiniach). Dziś pzez te hulanki jestem całkowicie wyssany z energii,lecz
                          zapewne udam się dziś na przejżdzkę moim dzielnym rumakiem który w piatek
                          przetrwał dzielnie czołówkę z innym bikerem.Mój przeciwnik okazał sie wyjątkowym
                          gapą i ogladając zapewne jakieś białogłowy idące gdzies w oddali swoim wzrokiem
                          nie skanował przestrzeni przed sobą jadąc od krawężnika do krawężnika niczym
                          moje odbicie w lustrze.Jakimś niesamowitym szczęściem w nieszczęściu wyszliśmy z
                          tego bez szwanku na zdrowiu choć pewnie wyglądało to tragicznie.Facet gdy
                          pozbierał się z resztek żywopłotu wyglądał na niezbyt szczęśliwego i nie
                          interesowało nasze wspólne zdrowie,stwierdził z żalem-"Panie,ku..,nowy
                          rower..." pokzaując na ślicznie oplecioną obręcz wokół widełek.Moja maszyna
                          chyba w szoku,chwilę pomarudziła lecz doszła do siebie,widać że starcie z
                          marketowcem nie zrobiło na niej żadnego wrażenia.Mimo że facet zawinił to
                          zaoferowałem mu wieczorną naprawę tego koła lecz nie pojawił się,trudno.
                          A Tobie,jak łikend minął,z tego co pamiętam wyglądając z jaskini pogoda była
                          wyśmienita,nie wiem czy na rower lecz na pewno na harce na świezym powietrzu.
                          Pozdrawiam
                          Alonzo
                          • mmmal Re: A gdzież się podział obrońca jasnej góry ALON 18.07.05, 15:25
                            Oh, szlachetny Alonzo, nie dość, żem rumaka pozbawiona, to wypłakać się nie
                            miałam na czyim ramieniu, skoroś znikł ;)
                            Ale eskapada jaskiniowa Cię stanowczo usprawiedliwia. Czyś jaskinię Platona
                            napotkał i uwięzionych oswobodził? Czyś choćby starożytne malowidła antycznych
                            jednośladach odkrył? Czyś przez Golluma z pierścienia obrabowany nie został? ;)
                            A czyś drogi podziemnej na północ wiodącej, łączącej jurę krakowsko-
                            czestochowską z moreną podpoznańską nie odkrył? Na mym podwórku studnia
                            głęboka, w ścianie jej otwór, z którego chłodem wieje, a okoliczni mówią, że z
                            jaskiniami łączy się małopolskimi ;)
                            Moje książęce plany nadbałtyckiej eskapady spełzły były na niczym, dziwne
                            obowiązki na moją głowę w weekend spadły, żądze swe mogłam zatem tylko w
                            domostwa zaciszu i okolicach zwalczać, co też czyniłam zaciekle, w głuszy
                            leśnej biegając oraz ciało katując na przemian skrajnymi temperaturami sauny i
                            pływalni ;)
                            Męczarnie te zaowocowały postanowieniem, iż przyszły rok – poza wszelkimi
                            innymi niespodziankami, które przynieść może – zaowocować powinien śliczną
                            szosówką, która w stajniach książęcych wedle górala stanie. Niechże rumakowi
                            samotność doskwierać przestanie, a jego pani łatwej zawrotne prędkości na
                            trasach dalszych osiągać zacznie ;) Co innego bowiem po krawężnikach i leśnych
                            wykrotach skakać, a co innego do domu mknąć trasą nad morze wiodącą ludy
                            południa.
                            Na razie to jednak tylko rojenia księżniczki ;)
                            Tymczasem po rumaka swego serwisowanego udaję się dzisiaj, wieczór więc może
                            uda mi się spędzić w ulubiony męczący sposób, a los dobrotliwy czołówki uniknąć
                            pomoże ;) A z gapy owego zygzakiem jadącego, nie śmiej się, o czcigodny, sama
                            bowiem jeżdżę podobnie, już to w rolkarzy się zapatrując, już to rytm muzyki
                            towarzyszącej mi przejmując ;)
                            A że gapa okazał się i gamoniem, z pomocy dwornie przez Ciebie ofiarowanej
                            rezygnując, to już jego strata. Spodziewać się wszakże tego można było, skoro
                            bicykl gapy, miast spleść się miłośnie z rycerskim rumakiem, w grze wstępnej
                            poległ ;)
                            Ah, rycerzu, kończę tę pisaninę, z powodu upału zagmatwaną, nieco symulacji
                            pracy się oddam przez czas pewien ;) dzień jakiś senny taki, niech wieczór
                            chłodny nadejdzie, siłą napełni, włosy pędzącym na rowerach rozwieje, twarze
                            rozpalone ochłodzi a zarazem dla towarzystwa trunku złocistego pretekst znaleźć
                            pozwoli ;)
                            Pozdrawiam i wieści czekam niecierpliwie, w rumaka warkocze wplatające wstążki
                            Twego, nadobny rycerzu, koloru [jakikolwiek by on nie był, ufam wszakże że do
                            rudego znakomicie pasuje ;)]
                            • mmmal Re: A gdzież się podział obrońca jasnej góry ALON 19.07.05, 09:20
                              Nadobny rycerzu :)
                              Dzielę się z Tobą mym szczęściem z odzyskania rumaka, który - jak się okazuje -
                              głosu nie stracił, nadal dźwięki dziwaczne (a tak miłe sercu memu) wydając z
                              kierownicy okolic ;)
                              Wraz z nim odzyskałam radość z prędkiego przemieszczania się po świecie
                              (którego z bliska czasem lepiej nie oglądać) oraz patrzenia z góry na resztę
                              gatunku, do którego ponoć i my należymy, choć w wątpliwość to poddaję -
                              kończyny bowiem u mnie inne, bardziej koliste i szprychami wypełnione ;)
                              Z tej radości wielkiej migiem pochłonęłam 40 kilosów, chłonąc widok
                              zachodzącego słońca tudzież sporo białka w postaci wszędobylskich muszek. Jazda
                              była przednia, tym bardziej że w myśli układałam sobie bajkę o straszliwym
                              smoku i dzielnym rycerzu. Smok czaił się za każdym drzewem, za każdym zakrętem,
                              wychylał się znienacka, więc księżniczka musiała jechać coraz szybciej i
                              szybciej.
                              Cóż, skoro rycerz się nie pojawił... ;)
                              Do dom więc wróciłam i podłączyłam do winnej kroplówki, coby stan krwi
                              niebieskiej uzupełnić odpowiednio.
                              Niestety poranki znacznie mniej są przyjemne i energetyczne; czy z to powodu
                              snu w ilości niewystarczającej, czy też ze zwykłej fizjologii, która płci
                              niewieściej więcej sił wieczorem niźli rankiem daje - nie wiem.
                              Co rano zmuszam się do wstawania - to najtrudniejszy sport świata ;)
                              Takoż i teraz myślami o wieczornych harcach się dobudzam, kierat bowiem
                              jednostajny księżniczkę nudzi, że heeej. Muzykę jakowąś więc swym dostojnym
                              uszom zapodam, może też jakiś rycerz coś ciekawego napisze ;)
                              Czego oczekuję niecierpliwie, gorące śląc rycerzowi pozdrowienia :)
                              • Gość: Alonzo Re: A gdzież się podział obrońca jasnej góry ALON IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.05, 14:21
                                Witam Cię moja Zorzo Poranna co koi nerwy cięzkim choć krótkim dniu pracy(mój
                                Pan i Władca kompletnie oszalał,cały okragły stół huczał)
                                Raduje mi się pysiorek iż wreszcie udało Ci się odzyskać swojego hałasliwego
                                rumaka,zapewne taka przejażdzka po długiej przerwie to sama przyjemnosc,nawet
                                jeśli zza drzew wychodzą smoki których nijak nie mogłem wczorajszego wieczora
                                upolować a przez co i uwolnić księzniczkę od nieprzyjemności uciekania przed
                                nimi.Pociesza mnie jednak fakt że owa ucieczka stała się przynajmniej powodem do
                                zaimplilkowania zmęczonej duszyczce odrobiny ukojenia w postaci najlepszego
                                rozcieńczacza krwi jakim obok złotego napoju z pianą jawi się wino.
                                Ja wczoraj niesety podczas poganiania mego rumaka po okolicznych duktach
                                zmuszony zostałem do stwierdzenia iż moja chabeta choć twarda i wszystko
                                zniesie(lepiej lub gorzej) okazała się nie znieśc owej czołówki bez skazy i
                                potrzebna jej będzie rehabilitacja,ba,może i wymiana przerzutki która strasznie
                                uderzać zaczeła o podbrzusze mojej bestyj przez co pomykanie stało się jakieś
                                nerwowe i metaliczno-hałasliwe(nie to bym metalu nie trawił,wręcz odwrotnie ale
                                na wszystko musi być swój czas).Dziś rumak stoi już okragłymi kopytkami do góry
                                i czeka na doraźną choćby pomoc by móc dziś powiexć swojego pana dokąd tylko sił
                                starczy i pogoda pozwoli czego i mojej księzniczce życze
                                Ps:Czy w księstwie Poznań też dzisiejszy poranek był taki niemrawy?Czyżby tylko
                                u mnie słońce dwóch huncwotów porwało??
                                Pozdrawiam
                                Alonzo
                                • mmmal Re: A gdzież się podział obrońca jasnej góry ALON 19.07.05, 14:49
                                  Niemrawo, do diaska, nudno, sennie, ospale i w ogóle do du...! - rozpędziła się
                                  księżniczka, ale w porę wyhamowała, jakby nowe klocki hamulcowe zamontowano nie
                                  tylko rumakowi, lecz i w jej gardzieli ;)
                                  W ramach zabawy, która by z neuronów książęcych z lekka rozleniowionych
                                  wykrzesać miały, na pomysł stworzenia klasyfikacji ujeżdżaczy jednośladów
                                  wpadłam, ale cóż - zapał i chęci wielkie, ale i nad książęcą główką bat wisi a
                                  świszcze, gdy się od obowiązków odwraca ;)
                                  Tak więc z zabawą tą poczekać jeszcze muszę, wszelako forum nie zając - nie
                                  ucieknie ;)
                                  Rumaka Twojego zacnego mi żal, słodki rycerzu, jak mniemam, wierny to koń i w
                                  ciężkich bojach zaprawiony, własną piersią w konfrontacyi z nioewiernym gapą
                                  Cię zasłonił - całe szczęście że w dobrych rękach się znajduje, więc pewnikiem
                                  do zdrowia szybko powróci i pędem w dal poniesie :)
                                  Mój bicykl ulubiony trzeszczy w sposób bardziej umiarkowany, lecz wciąż
                                  szlachetny, z wielką przyjemnością wsiadłam nań po dniach na nogach spędzonych,
                                  kiedym to malutka a powolna niczym robak niezdarny była. Z tej właśnie radości
                                  mknęłam chyżo wczorajszego wieczora, odprowadzana wzrokiem tychże pseudo-spoko-
                                  kolarzy, którzy rumaki osiodławszy i zbroje przywdziawszy odpicowane, na
                                  tyłkach swych leniwych zasiedli miast jazdą szaleńczą się radować.
                                  Wciąż męczy mię wizja szosóweczki rasowej i znów zastanawia się moja niekiedy
                                  pusta, choć zawsze książęca głowa, czy jednak z zakupu górskiego rumaka nie
                                  zrezygnować i starego zmodernizować. Cóż kiedy sztyca stalowa wbita na wieki
                                  wieków amen w ramę, a zapewne i innych niespodzianek czeka bez liku?
                                  Takie oto niewieście niezdecydowanie sercem mym targa, a pogoda przedburzowa
                                  wcale w rozwianiu tych rozterek nie pomaga. Za to pusto będzie dziś w księstwie
                                  mym na szlakach, lud bowiem tutaj nieco tchórzliwy zamieszkuje, który deszczu
                                  się obawiając koni swych nie siodła. I dobrze, pokój biedaczkom ;)
                                  Sama więc chmury przepłoszę, choć pika moja chyba nad Waści okolice nie
                                  sięgnie, jako i huncwotów dwóch niestety (na szczęście choć księżyc zwrócili,
                                  który w ciało obrasta, znowuż do pełni się zbliżając, uważaj zatem, cny Alonzo,
                                  na książęce kiełki, które się rychło wyklują) ;)
                                  A niech się jaki smok zbliży - to po nim! - księżniczka z lekka głodna (a więc
                                  i zezłoszczona nieco) list skończyła i w celu uzupełnienia zapasu węglowodanów
                                  do refektarza się udała, z dala machając do rycerza ulubionego pomką podręczną,
                                  która znakmitą broń przed smokami stanowi :)
        • Gość: Alonzo Re: A gdzież się podział obrońca jasnej góry ALON IP: s2.l:* / *.internetdsl.tpnet.pl 23.07.05, 15:23
          Widzisz księżniczko mmmal,opdpuściłas sobie na łikend internet i forum
          zamarło,zbłąkane duszyczki nie są w stanie go ożywić a może wszyscy mimo
          kaprysów pogody polecieli pedałowac??
          Pozdrawiam
          Alonzo
          • mmmal Re: A gdzież się podział obrońca jasnej góry ALON 25.07.05, 09:48
            Ah, suodki rycerzu, idealistę zdradza Twa ostatnia wypowiedź, wszyscy pedałują,
            ha! przypuszczam, że wątpię - jeśli pozwolisz wyrazić mą opinię ;)
            Inna rzecz, iż opinie moje ludzkości dotyczące dalekie będą dzisiaj od
            pochlebnych, kawał weekendu spędziłam bowiem w schronisku (które zresztą ma być
            zlikwidowane), tam co zwierz, to tragiczna historia, ot, obraz człowieka się
            jawi niebywale nieszlachenty.
            Pieprzeni strażnicy zaleźli mi za skórę tym razem nie jako rowerzystce, lecz
            jako kierowcy przewożącego inwalidę, skończyło się bez mandatów etc., ale
            wszelkie ewentualne przyjazne odruchy wobec nich wykluczam po raz kolejny, i to
            na ich własną prośbę w postaci arcychamskiego zachowania.
            Tymi oto niezbyt budującymi stwierdzeniami otwieram nowy tydzień, miałeś rację,
            rycerzu, lipiec to podły miesiąc, skąd wszakże gwarancja, że następny będzie
            lepszy?
            Forum zaś wspierać nie mogłam w żaden sposób, gdyż (ujmując rzecz nie całkiem
            ściśle, lecz dramatycznie;)) piorun trafił w modem mój, możliwości sieciowe
            kolosalne (14-kilowe;)) redukując do zera.
            Niedzielę wszkaże udało mi się zakończyć pomyślnie. Udawszy się do sąsiadów po
            mleko (real milk od krowy;)), uraczona zostałam trunkiem o ok. 40% od mleka
            mocniejszym, liczby toastów nie pamiętam, jak również słodkich snów, które
            potem nastąpiły ;)
            Mam nadzieję, iż Tobie, rycerzu dzielny, dni wolne minęły w lepszym nastroju,
            żeś honoru spokorycerskiego bronił, mężnie pedałując, w zachwyt nad okolicami
            częstochowskimi z przyczyn jakże uzasadnionych popadając :)
            Pozdrawiam, na zmianę swego humoru licząc, w czym wiesci jasnogórskie pewnie by
            pomogły :)
            • Gość: Alonzo Re: A gdzież się podział obrońca jasnej góry ALON IP: s2.l:* / *.internetdsl.tpnet.pl 25.07.05, 14:05
              Tak,moja nadobności bogini,pedałowałem ostatnimi dniami ogromną ilością,wolny od
              obowiązków tego łikendu wybrałem się na szereg wycieczek,w samotności i z dala
              od cywilizacji,założenie nadając iż między zielenią co uspokaja będę cały czas
              jechał.I tak własciwie siodełko opuszczałem tylko na noc późną i na chwile
              krótkie co zmuszały do powrotu by zmienić przemoknięte to od deszczu czy
              zmęczenia bety.
              Wydaje mi się że lipiec zaledwie wstępem do większego zachmurzenia,choć już
              widze czarne chmury nad sobą.Będę chyba musiał opuścić na jakis czas okolice i
              wyjechać daleko za gór i rzek siedem,i to bynajmniej nie wyjazd z uśmiechem na
              ustach,taka jakby przymusowa delegacja od której odwrotu nie ma.
              Z tą własnie kotłowaniną mysli bijących się w głowie jeździłem na rowerze by pęd
              wiatru wywiałrozterki,by zmęczenie wygładziła moją złość i smutek pewien.
              Twardość moja została narażona na poważny dylemat i całą masę schodów do
              pokonania i albo ciężka droga w góre albo swobodny spadek gdzieś w pomroczność dna.
              Hmm...wpadłem chyba w jakiś niewesoły klimat nie rozwiązanych problemów i mam
              nadzieję że pokaze ci małą projekcję mojej sytuacji łikendowej aczkolwiek nie
              udzieli ci się w jakiś mało wesoły humor.
              Pozdrawiam
              Alonzo
              • mmmal Re: A gdzież się podział obrońca jasnej góry ALON 25.07.05, 15:33
                Małowesoły humor?!
                Alonzo, rycerzu ulubiony, w obliczu Twej emigracji stan mój daleko bardziej
                blisko jest rozpaczy bezdennej niźli niewesołości, a dzisiejsza moja wieczorna
                eskapada przy dźwiękach chyba marszu pogrzebowego odbywac się będzie :(((
                Wiem, wiem, dla kiesy i kariery śmiałkowie niekiedy dobytek w juki wpakowawszy
                na koniu w świat szeroki ruszają, ale nie pytaj lepiej o zdanie księżniczki, bo
                zakaże Ci ona, rycerzu, dalekiej ekspedycji i w szlachetności swej wolę jej
                spełnić będziesz zmuszony. I cóż wtedy? Czy lasom i polom znajomym a wonnym
                tudzież księżniczce wierny pozostaniesz? :)
                Słowy tymi nie chcę rozterek twych mnożyć, lecz tęsknotę wyrazić, która już mną
                targa, chociażeś jeszcze nie wyjechał. Sam przyznasz, zacny Alonzo, że w
                rycerzy czasy obecne nie obfitują, stratą byłoby więc niemałą Twoje z
                nadwiślańskiego kraju odejście.
                Ech, niedobry to poniedziałek, pozostaje mi w wir obowiązków się rzucić, smutki
                katorżniczą pracą zagłuszając. Już nawet Oda mniej mi się podoba...
                W bólu nieutulona :(
                księżniczka
                • Gość: Alonzo Re: A gdzież się podział obrońca jasnej góry ALON IP: s2.l:* / *.internetdsl.tpnet.pl 26.07.05, 20:45
                  Witaj Mmmal,moja jutrzenko,księżniczka zacnego słowa.
                  Zatracam się w pedałowaniu,już nawet przełożeń nie przerzucam hulając na
                  najwyższych przełożeniach(w korbie małe te zębatki jakieś) i zastanawiam się co
                  robic.Owszem,jadę za mórz siedem i gór siedem po pieniądze lecz to nie jest
                  podstawowym powodem,coś mnie wygania z Polski na półtorej miesiąca i by nie
                  stracić swej sławy na o wiele dłuzszy czas poddaje się emigracyjnemu
                  obowiązkowi,choć nie mam tam jeszcze żadnego zamku ni służby u żadnego
                  miejscowego highness rulera na oku(zapewne będe musiał sobie to tam swoim
                  uporem zdobyć,a może i trzeba będzie użyć lancy,kto wie?:))
                  Lecz nie smuć się,jak widzisz,rośnie tunam na forum,zapewne dzięki Tobie spore
                  grono rowerzystów-poetów którzy wykorzystają schedę i zbudują może zamek nad
                  zamki na granicie nad granitami skąd głosić będą wszem i wobec że rower dobry na
                  wszelakie bóle(oprócz tyłka oczywiście:>)
                  Pozdrawiam tuląc
                  Alonzo
                  • mmmal Re: A gdzież się podział obrońca jasnej góry ALON 27.07.05, 17:41
                    Gość portalu: Alonzo napisał(a):

                    > [...] że rower dobry na wszelakie bóle(oprócz tyłka oczywiście:>)
                    Nie na wszystkie jednak ;)
                    Szlachenty rycerzu,
                    słodkie Twe słowa, w bólu miast tulić, ból ożywiają, lepiej wszak ból odczuwać
                    i smutek, niźli pustkę, a tak mi się jawią dni przyszłe, kiedy Cię zabraknie.
                    Gdyby szalik z frędzlami na pogodę mroźną albo glejt jakowy był Ci niezbędny,
                    daj znać, a magicznym piórem go spiszę i pieczęcią takową opatrzę ;) W ferworze
                    przygotowań nie zapomnij w eliksiry wszelakie i utensylia mężowi szlachetnemu
                    konieczne się zaopatrzyć, pióropusz utapiruj i przygotowania w pomyslności
                    kontynuuj.
                    Tymczasem sprzed monitora zimne swiatło toczącego uciekam, uciekam i myślom
                    ponurym, na przejażdżkę wieczorną się udając. Codziennie świat na krawędzi
                    staje i codziennie od nowa wybudować go trzeba. Ku słońcu zatem zmierzam na
                    koniu, którego niecierpliwość równać się może tylko oczekiwaniu na wieści od
                    Ciebie :)
                    Pozdrawiam, rycerzu :)
                    • Gość: Alonzo Re: A gdzież się podział obrońca jasnej góry ALON IP: s2.l:* / *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.05, 18:33
                      Kochana z Ciebie księzniczka.
                      I ja również będę tęsknił,nie do tych pól,tych okolic lecz do Ciebie przede
                      wszystkim.
                      Aczkolwiek rosnę nadzieją że w owych dzikich krajach do których udać mi
                      trza-równiez znają takowe wynalazki jak świecace pudełka z których skwapliwie
                      będę starał się używać.
                      A na razie używam jeszcze tutejszego powietrza,tutejszego kurzu,komarów,staram
                      się zapamiętac smak miejscowych eliksirów poprzez nadużywanie(na jedno takie
                      własnie idę,pogoda przednia a głowa dawno nie preparowana zatem na czterech
                      powrót zapewne)
                      Zatem nie martw się,nie tak szybko dane mi będzie odejść i nie tak długo będę za
                      górami i lasami i napewno będę starał przebywać nieopodal kalbla sieciowego.
                      A i założenie przyjąłem niezgorsze-zlustrowac stan tamtejszszej braci rowerowej
                      i może przeniknąc do niej by nie zapomniec jak to jest na dwóch kółkach.
                      Hmmm...tak sie rozpisałem mając w głowie Twoje słowa,az zapomniałem o całym
                      smutku,znaczyć to może że jesteś jak balsam na moje rozterki.
                      Zatem nie pozostaje mi nic innego jak o balsamu więcej prosić.
                      Pozdrawiam
                      znad
                      kierownicy
                      Sciskam mocno i pozdrawiam
                      Alonzo
                      • mmmal Re: A gdzież się podział obrońca jasnej góry ALON 28.07.05, 11:16
                        Rycerzu najdroższy :)
                        Trzymam zatem Cię za słowo, (słowo, które czasem dziwne rzeczy z człekiem
                        wyprawia ;)), żes okablowany i na wszelkie możliwe sposoby do kontaktów
                        podtrzymania przysposobiony będziesz, z pudełka magicznego korzystając jak
                        najczęściej :)
                        W założeniu świeżo przyjętym bratania się zaoceanicznego nie grzesz jednak
                        nadgorliwością, księżniczka bowiem nie tylko w smutku, ale i w zazdrości
                        pogrążyć gotowa, co melanż nie do zniesienia stanowi ;)
                        Nie, nie słuchaj księżniczki, przeć galopów jednośladem zabronić nie chce ona,
                        marzy tylko, byś o niej czasem z oddalenia pomyślał życzliwie, byś zatęsknił
                        czasem jako i ona tęsknić będzie :)
                        Jako i do pól wonnych, świeżopów, gryk i im podobnych ;)
                        A kiedy wrócisz, to czy babie lato już nastanie? Wróć szybko, by pajęczynę w
                        zęby łapiąc jak wędzidło, dni coraz krótsze i słońce uciekające gonić, ognisk
                        dym w nozdrzach poczuć i w mgły jesienne się zaplątać :)
                        Bądź pozdrowiony, rycerzu, pozwól sobie czasem na snu trochę, pory Twych postów
                        prokurowania zatrwazają i o zdrowie Twoje martwić mi się każą. Czy spisz choć
                        od czasu do czasu, dzielny Alonzo? :)
      • mmmal Re: A gdzież się podział obrońca jasnej góry ALON 20.07.05, 18:32
        Dlaczego patrzę na kolejnš kawę z obrzydzeniem bliskim odruchowi wymiotnemu i
        dlaczego kapusta pekińska, którš kupię wracajac do domu będzie istotš
        rozumniejszš ni?li ja o tej porze, i dlaczego slepnš oczy moje kocie, lecz nie
        od C2H5OH, oh! lecz od monitora, i dlaczego taka nienawi?ć do komputera
        wypełnia - takie oto pytanie natury niezbyt głębokiej kołaczš się w biednej
        ksišżecej głowie. Najwyższy qwa czas przesiš?ć się na siodełko, resztki
        człowieczeństwa i rowerowstwa w sobie uratować ;)
        Niech wieczór nadejdzie, księżniczka na łowy wyruszy... - w mroku zachichotało
        co?, gałšzka trzasnęła, o policzek skrzydło sowie miękko musnęło ;)
        Pozdrawiam i spadam :)
        • Gość: Alonzo Re: A gdzież się podział obrońca jasnej góry ALON IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.05, 19:28
          A ja dziś radowałem się kawą,wzmacniałem jej mocą,inaczej pewnie poległbym na
          biurku robiąc nadgodziny w stylu polskim-z głową na klawiaturze,ale cóż,skoro
          wczoraj byłem krócej to dziś wszystko dążyło do wyrównania i zostałem dłużej.Co
          za ironią,choć dośc prozaiczna.
          Dzień byłby skończył się sennie i lekko nudnawo gdyby nie fakt że wracając z
          tyry rowerkiem,z sowimi od kawy oczyma,nie zauwazyłem starego dużego
          fiata,firmowej wizytówki nazwanego Dodżem w którego przywaliłem z impetem(ja to
          już nie wiem czy mi się obraz w oczach poprzestawiał czy inne dziwy czy klątwa
          jaka,a może i rowerek wyczuł przeciwnika w fiacie i pana zwiódł na manowce chcąc
          zmierzyć się "z byka" z Dodżem-kto mocniejszy?).Rowerek znów swego pana wybronił
          lecz jak tak dalej będzie się działo to któregoś dnia rower zaniosę do domu w
          plecaku/reklamówce.
          Już wszystko niby naprawiłem lecz maszyna kontuziowana zaczeła skrzypieć gdzieś
          w pedałach(zapewne od uderzenia bokiem coś się tam popierniczyło).
          Zatem przyłączam się do Ciebie i zaczne skrzypieć u siebie w miescie.
          Niech skrzypienie unosi się teraz nad dwoma miastami,a może komuś sie ta forma
          muzyki technicznej spodoba i przyłączą się do nas skrzypkowie z innych miast??
          Pozdrawiam
          Skołatany Alonzo
          • mmmal Re: A gdzież się podział obrońca jasnej góry ALON 21.07.05, 09:25
            Muszę przyznać, zacny Alonzo, żeś rycerzem, którego perypetii obfitość zadziwia
            (jak przyznajesz - nawet Ciebie samego;)), uważaj, byś na podobieństwo
            szacownego don Kichote rycerzem błędnym się nie stał, obłęd w oczach dozwolony
            bowiem, lecz tylko pędem rumaka wywołany, nie walką z wiatrakami i innymi
            Dodżami ;)
            Tymczasem urok zły ewentualny odczynić spróbuję, poważnie bowiem lękać się
            zaczynam o całość głowy Twej i reszty członków, jak również o zdrowie rumaka
            wiernego, którego zdolności muzyczne tym większy sentyment mój budzą. Może
            faktycznie zdarzy się tak, że lepsze czasy nastaną i skrzypieć zacznie cały
            naród rowerowy, w siłę rosnący? ;)
            Wczorajszy wieczór spędziłam, wydobywając się z bicykla pomocą z warzywnej, a
            zatem dość bezmyślnej kondycji ;) Walka była to ciężka i zaciekła, z lenistwem
            bowiem połączyło się tak wielkie piwa pragnienie, że tylko podstępem zadziałać
            mogłam. Tak więc obiecałam sobie, iż okrążenia zliczę i ile ich będzie, tyle
            kufli w siebie wleję (co - nie ukrywam - zbawiennie na formę moją
            podziałało;)). Na szczęście po czwartym kółku resztki rozsądku wzięły górę i
            stwierdziwszy, że złotego trunku dwa litry do domu z pewnością mnie nie
            zaprowadzą ani koń mój przecie z opitą księżniczką na grzbiecie do stajni
            spieszył się nie będzie, z piwnej libacji zrezygnowałam i pokornie a trzeźwo do
            domu wróciłam ;)
            Eskapada wszak wieczorna przyjemna była, choć piesi szczególnie licznie
            wylegli, a ja - w dzwonek niezaopatrzona - stosować musiałam rozamite zabiegi
            głosowe, wołając dzyń dzyń tudzież hop hop (że o innych, mniej cenzuralnych
            onomatopejach nie wspomnę) ;)
            Wiatr jednak niósł do brzegu z olbrzymiej fontanny twarz chłodzące krople, dla
            takich chwil warto popedałować, wtedy jest ok :)
            Pozdrawiam, Alonzo, chwil upojnych w liczebności niezmierzonej życząc :)
            • Gość: Alonzo Re: A gdzież się podział obrońca jasnej góry ALON IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.05, 14:20
              Dzięki za egzorcyzmy,może wreszcie komuś się uda zdjąć ze mnie klątwę.
              Ps:A wokół te piwne okrążenia były??
              Pozdrawiam
              Alonzo
              • mmmal Re: A gdzież się podział obrońca jasnej góry ALON 21.07.05, 14:56
                Wokół piaskownicy, hehe - zachichotała księżniczka ;)
                Maltańskie to były kółka, bo widzisz, rycerzu, licznik to ja wożę w kieszeni i
                kilometry przebyte liczę sumując okrążenia, które chyba z 5 kilosów ma i tak
                sobie wieczornych kółek mykam kilka, w zależności od sił mych i chęci ;)
                No a piwa odmówić sobie musiałam, bo od jeziorka owego do domu jeszcze stajni
                parę mam do przejechania ;)
                Cóż to za klątwa, cny rycerzu, czyliż Cię zła moc dopadła i nocą w żabę się
                zamieniasz, a możeś w XXI stuleciu wylądował i etat z nadgodzinami machać
                każą? ;) Tak pytam, bo nie wiem, jakie środki zastosować: lubczyk w winie,
                spermę szerszenia czy białą kurę o północy za stodołą ;)
                • Gość: Alonzo Re: A gdzież się podział obrońca jasnej góry ALON IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.05, 16:36
                  Kochana księzniczko-użyj wszelakich metod by rycerza z klątwy
                  wyprowadzić(całego) bo jak na razie końca kłopotów nie widać,jakiś felerny ten
                  lipiec,włosy mi się jeżą na karku na myśl że do końca miesiąca jeszcze tyle
                  czasu,tyle dni fatum doprowadzić może Alonza do skarajnej rozpaczy bo coraz
                  gorzej,jak nie rower to urzędy cholerrrne.

                  Ps:Cieszę się że to tylko Malta,już myślałem że jedno piwo-jedno okrążenie
                  Poznania:)
                  Pozdrawiam
                  Alonzo
                  • mmmal Re: A gdzież się podział obrońca jasnej góry ALON 21.07.05, 16:57
                    Nie przeceniaj Ty sił książęcych, Alonzo, żeby na piwo okrążaniem Poznania
                    zarabiać, musiałabym wszelakie inne rodzaje aktywności porzucić a i tak czasu
                    by nie stało i zapewne siły w nogach ;)
                    Zresztą cóż porywającego w miasta owego ogladaniu? To już milej oko zatrzymać
                    na współpedałujących, z których niektórzy przynajmniej męczą się bardziej ode
                    mnie (okrutna przyjemność;)) i wolniej jadących mijaniem się radować ;)
                    Drogi Alonzo, obiecuję magicznej sztuki arkana sobie przypomnieć i z wysokości
                    wieży strumień dobrej energii i światła wzmacniającego ku Twej osobie rozpaczą
                    nękanej skierować tudzież - zwyczajem barbarzyńskich plemion - kciuki za Cię
                    trzymać ;)
                    Cokolwiek Cię dręczy, czy miesiąc lipiec (takiż on nieznośny?), czy to urzędy
                    okropeczne (co bardziej rozumiem), niech szlag trafi te siły nieczyste! :)
                    A skoro już ten lipiec zły takowy, niechaj więc sierpień nadejdzie czym
                    prędzej, chociaż przebrzydłą abstynecką regułę wnosi ten czas letni ;)
                    Myślę, że używszy całego dobrodziejstwa inwentarza (w tym koty jednookie i psy
                    znerwicowane) jakoś przekleństwo odwrócić mi się uda. Przy dobrej więc pozostań
                    myśli, drogi rycerzu :)
      • mmmal Re: A gdzież się podział obrońca jasnej góry ALON 22.07.05, 09:32
        ALonzo, rycerzu z głową w chmurach :)
        Czy głowa owa wieczór i noc szczęśliwie przetrwała, czy żeś znów szarżował w
        jaki obiekt niebezpieczny, dzielnie się z nim na siły mierząc? ;)
        Mnie popołudnie zaskoczyłą burzą tak chłoszczącą, że do dom ledwie dojechać
        bicyklem zdołała, bardziej niczem zmokła kura niźli księżniczka albo też miss
        mokrego wszystkiego ;)
        Nawet resztki książęcego budżetu w kieszeni tak wilgocią się związały i
        rozdzielić nie chcą, że w księstwie mym wyemitować będę zmuszona banknoty
        trzydziestozłotowe ;)
        Również i dzisiaj jazdy skutek w postaci skunksiego pasa na plecach tudzież
        innych szacownych częściach ciała księżniczki się pojawił ;) W poczuciu wszakże
        wyjątkowości swej się umocniłam, żadnego bicyklisty na drodze nie napotykając.
        Czy i do Ciebie ulewy gwałtowne i z nóg ścinające wiatry dotarły? Czy pochwalić
        się możesz piaskiem, błotem i żabami, którymi niebo prało, we włosy i szprychy
        wplątanymi? ;)
        Na śniadanie się udając, pozdrawiam i na wieści czekam :)
        • Gość: Alonzo Re: A gdzież się podział obrońca jasnej góry ALON IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.05, 14:49
          Witam Cie Ma Muzo.
          Głowa niestety ma sie nienajlepiej i to w wyniku innych działań jak rowerowanie
          aczkolwiek działam by ów ból i skołatanie odeszło,posilę się zatem nieco by
          dodac sobie siły i wezmę się za sprawdzone sposoby walki z
          kacem-rowerowanie.Rowerowanie to jednak będzie pełne obaw gdyż pogoda iście
          holenderska,tu kapie,tam kapie,czasem przyleje z nienacka,zawieje,zachlapie
          aczkolwiek nie zamierzam rezygnowac gdyż organizm domaga się
          przewietrzenia,choćby miałobyć połączone z zawilgoceniem,byle nie z
          przechłodzenie (wczoraj wieczorem będąc na pieszym spotkaniu z ludnoscią
          miejscową odnosiłem wrażenie że chyba listopad nastał).
          Wybiorę dziś bezdeszczwą dziurę w popołudniu i wyjadę w poszukiwaniu
          pretendentek do tytułu zmokłej kury lub mis mokrego wszystkiego będę ścigał
          czekając deszczu,a nuż pojawi się jakaś nie z cukru i oczy moje nacieszy.Grunt
          by nie okazało się że za mną jedzie wielgachny murzyn polujący na zmokłego
          koguta lub mistera mokego wszystkiego bo będę ponownie zmuszony zaryzykowac i
          przekroczyć prędkośc przyświetlną(40km/h) by oodalić się od niebezpieczeństwa
          Pozdrawiam
          Z krainy białych myszek
          Alonzo.
          • mmmal Re: A gdzież się podział obrońca jasnej góry ALON 22.07.05, 15:52
            Ach, więc nie na próżno piłam wczoraj Twoje zdrowie, bo już opuszczonam się
            czuła przez rycerza cnego, który milczeniem od poranka mię katował ;)
            Piłam i to wielokrotnie, słodki rycerzu, stos butli opróżnionych skutecznie
            pwoiększając ;)
            Na próżno natomiast szukać będziesz kury równie zmokłej lub mis równie
            wszystkiego ;) Nieskromności mojej wprawdzie dowodzą te słowa, lecz namiastek
            jedynie się spodziewaj, nadobny Alonzo, substytutów i ersatzów lichych ;)
            No dobrze, piątek to ani chybi i perspektywa dni wolnych paru do bredzenia
            księżniczkę sprowokowała ;) A może wspomnienie tych czasów, kiedy miesiące
            letnie wolność wakacyjną oznaczały, choć 22 lipca zawsze na apel indoktrynujący
            nieświadome dzieci wzywano ;) Współczesnie zaś latową porą pracy u mnie aż
            nadmiar, w znoszeniu czego miłe w rozmowie towarzystwo niezmiernie pomaga :)
            Wylecz swą głowę obolałą, dzielny Alonzo, niech trochę tego słońca, które u
            mnie się poajwiło, i do Ciebie dotrze i kości Twoje ogrzeje :)
            W prędkościach przyświetlnych się trenuj, strażników miejskich, którzy mię
            dzisiaj do szewskiej iście pasji doprowadzili, przepędź, białych myszek
            towarzystwo wybierając ;)
            Pozdrawiam! :)
            • Gość: Alonzo Re: A gdzież się podział obrońca jasnej góry ALON IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.05, 15:59
              A cóż to,"Akcja-antyrower" i waszym strażnikom się udzieliła?
              Pozdrawiam
              Alonzo
              • mmmal Re: A gdzież się podział obrońca jasnej góry ALON 25.07.05, 11:04
                Rycerzu, gdzieś tu między posty lewituje moja poniedziałkowa poranna a nieco
                sfrustrowana do Cię korespondencja ;)
                Trochem połikendowo sponiewierana, choć nie rowerowo (więc tym gorzej), ale
                ucieszyłam oczy i czaszki zawartość odą do pomki, którą właśnie znalazłam;
                przeczytaj i Ty :) Może jednak uda się spoko-kolarzy rozruszać lub przynajmniej
                talentów kilku się dokopać?
                Sama z pomką doświadczeń wielu nie mam, nie używam bowiem, na stacjach w kółka
                atmosfer kilka ostro wtłaczając ;) No ale literacką wartość docenić trzeba.
                Co u Ciebie, rycerzu, jakieś wypady łikendowe? Inspiracje na lata resztę? Nowe
                trasy pokonane? :)
                Pozdrawiam :)
                • Gość: Alonzo Re: A gdzież się podział obrońca jasnej góry ALON IP: s2.l:* / *.internetdsl.tpnet.pl 25.07.05, 14:19
                  Ha,oda do pompki była całkiem udana.Choć w pierwszych kilku zdaniach poczułem
                  zwiątpienie to potem rozkręciło sie w całkiem sprytną całość.
                  A pompka to w rzeczywistości poważna sprawa,nieraz doświadczyłem jej braku kiedy
                  to koło w cudownie szybki sposób tracuiło powietrze a ja z dala od świata.
                  Sam stosuję samochodową z supermarketu za 10 zeta która mimo tego że z każdym
                  pompowaniem gorzej pracuje to kilkoma dmuchnięciami można tchnać treśc do dętki
                  odpowiednią.
                  Ze stacji benzynowych korzystam niestety sporadycznie aczkolwiek kikla razy
                  miałem tam przygody z albo to brakiem końcówek zaworków(pod kluczem czy co?)
                  albo ze zbyt dziwaczną konstrukcją pompy która potrafiła np. powietrze
                  wypompować do cna lub przepomopować(znajomy pompował zakrywając twarz
                  nadgarstkiem-ze strachu ze przepompuje).Bardzo za to podobają mi się pompy w
                  niektórych zagranicznych stacjach gdzie to już z góry ustawia się maksymalne
                  ciśnienie i można dmuchać nie odrywając wzoku od przejeżdzających nieopodal
                  cyklistek,tudzież na pannach w kusych ciuszkach wysiadających z samochodów,bez
                  strachu ze koło urośnie do rozmiaru traktorowego.
                  Co do łikendu,pisałem wczesniej że był średnio dobry i jako że forum na czas
                  łikendu bez Twojej osoby zapadło niemalże w hibernacji stan-nie mając wieści od
                  swojej księżniczki-zasiadłem na rower oddając się nawijaniu likometrów bez reszty.
                  Inspirację są takie że muszę wyemigrować bo sytuacja zmusza a nawet nie wiem
                  jeszcze gdzie i na ile.
                  Zatem cały lipiec-Be!
                  Pozdrawiam
                  Alonzo
                  • mmmal Re: A gdzież się podział obrońca jasnej góry ALON 25.07.05, 17:58
                    Zacny przyszły (oby nie!) emigrancie :)
                    Wsłuchana w szum kolejnej w ostatnie dni ulewy, pełna obaw, czy sił mi starczy,
                    by znieść Twoją, rycerzu ulubiony, nieobecność, opuszczam progi kazamatów, w
                    których podawanam jest regularnie torturom pracy wszechwyczerpującej i na
                    posiłek się jakowyś udaję, w którym mizerne niestety znajdę tylko ukojenie ;)
                    Skoro emigracyjną swą decyzję popierasz argumentami o bezpiecznych a przez to
                    pozwalających na dodatkowych, kuso ubranych bodźców analizę ;) zagranicznych
                    pompach, nie pozostaje mi nic innego, jak zamilknąć i protestów poniechać,
                    wiedz wszkaże, iż ze zniknięciem Twojem nigdy się serce moje nie pogodzi :)
                    Tymczasem forum opuszczam i jutro tutaj na znak ostatniego protestu takoż się
                    nie stawię, więc na Tobie spoczywać będzie obowiązek forum tego reanimacji ;)
                    Mam nadzieję, że po rychłym powrocie Ciebie zastanę w dobrym zdrowiu (a może z
                    inną jakąś inspiracją?), a listy do mnie - w obfitości ;)
                    Pozdrawiam i znikam jednodniowo :)
                    • Gość: Alonzo Re: A gdzież się podział obrońca jasnej góry ALON IP: s2.l:* / *.internetdsl.tpnet.pl 26.07.05, 21:04
                      Witaj księżniczko moja.
                      Co prawda nocami na jawie słysze już stukot kopyt po obcych duktach,czuje
                      ciężkie,oceaniczne powietrze i te ich "gulganie" zamiast ludzkiej mowy to jednak
                      jeszczę siedzę tu i wygniatam dalej siedzisko w oczekiwaniu na wyjazd i rychły
                      powrót( -z tarczą- mam taką nadzieję) szperając to tu to tam,listy sląc do
                      znajmowych zastygłych już na ziemi obcej i oczekujac Twojego promyka który
                      rozjasnia i ogrzewa moje ciemne i przechłodzone wnętrze,ale cóż,ojczyzna nie
                      daje wyboru-strasząc niełaską całkiem sporą.
                      A ty mmmal,kobieto spod której stóp kwiaty z niezwykłą intensywnością wyrastają
                      i której słowa tworzą magię wrżeń doskonałych-nie protestuj i forum nie
                      opuszczaj gdyż one jest jakoby twój wychowanek,z mroku wyciągnięty,z Twoją
                      pielęgnacją pokieruje się ku wyżynom a ja..ja tu jestem tylko by odpowiadac na
                      pytania
                      i
                      by
                      móc Cię
                      podziwiać.
                      A Ty...
                      Gdzie się podziewasz??


                      Pozdrawiam
                      Alonzo głodny słów
                      • mmmal Re: A gdzież się podział obrońca jasnej góry ALON 27.07.05, 09:09
                        Witaj, suodki rycerzu :)
                        Rumaka już bardziej spiąć ostrogami nie mogłam, by jak najwcześniej się tu
                        pojawić, pędziłam tu na karku swego książęcego niemal złamanie ;)
                        Wojaże kustoliczne mię wczoraj zajęły, nie dla rozrywki wszakże się tam udałam,
                        jeno by przodka odejście konsolacją uczcić :(
                        Taka to smutna przyczyna mej nieobecności, wrócialam jednakowoż, oczy listami
                        od Ciebie nacieszyć :) Smutno mi wciąż, że zniknąć na czas jakiś zamiarujesz,
                        nie o formę forum się martwię, lecz o ulubionego brak interlokutora, który za
                        morza się wybiera. Z daleka może jednak czasem jakims słowem pozostawioną tu w
                        samotni księżniczkę wesprze, spragnionaż ona słów i jako rycerz ich głodna :)
                        Powiedz, rycerzu, kiedy znikniesz? Siły bowiem przygotować na to rozstanie
                        muszę. Czy udajesz się w strony jakoweś niebezpieczne? Pamiętaj, co by metrem
                        zbyt często nie jeździć, samolotem też niebezpiecznie, rower wierny jedynie
                        pozostaje, choć za ocean na nim wyruszyć trudno ;)
                        No i mowy ojczystej nie zapomnij, obfita z księżniczką korespondencja
                        znakomicie w tej materii Cię wspomoże :)
                        Pozdrawiam, rycerzu, odezwij się :)
                        • Gość: Alonzo Na pohybel problemom IP: s2.l:* / *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.05, 10:16
                          Witaj Perło Damo forum Rowery.
                          Mój wyjazd bliżej nieokreslony lecz zapewne w połowie kolejnego tygodnia
                          nastapić musi więc zapewne internetu nie opuszczę przez kilka najbliższych
                          dni,aczkolwiek w wir pracy i przygotowań rzucam się,staroangielski
                          szlifuję,słowniki odkurzam,zbroję poleruję i raczej tylko rankami dane mi będzie
                          przysiąść na moment przed pudełkiem magicznym by palcem móc wodzić po
                          ekranie,dotykając tego co napisałaś.
                          Tak jak wspominałem-kadra pisarzy nam się szykuje i miejmy nadzieję że lato jako
                          sezon wyjazdowy tego nie zmieni,mnie zaprzepaści.
                          Pogoda przednia,skłania by rzucić z okna rower a w locie przysiaść na niego i
                          pędzićna złamanie karku by dogonić horyzont,z językiem zwieszonym szukając
                          oddalającego się celu.



                          Cieszę się ze już jesteś,choć zapewne wczorajszy dzień nie był radosny to
                          dzisiejszy już jest bo forum ruszyło,dzieki Tobie.


                          Pozdrawiam
                          Alonzo
                          • mmmal Re: Na pohybel problemom 27.07.05, 11:07
                            Gość portalu: Alonzo napisał(a):
                            > [...] sezon wyjazdowy tego nie zmieni,mnie zaprzepaści.
                            Cóż za głupia literówka! Tfu, tfu ;)

                            Języki szlifuj, takoż i zbroję, a przede wszystkim myśl o powrocie rychłym
                            niczym mantrę powtarzaj nieustająco, jako i ja tutaj będę, każdego słowa z
                            daleka niecierpliwe oczekując :)
                            Właściwie pod Jasną Górą przebywając i słowem jedynie z bliska obecny, tak
                            samoś ode mnie daleko, jak i zza oceanu, ale jednak nie tak samo. [Hm,
                            zbytniego sensu ni jasności wywód powyższy nie zawiera, księżniczce w smutku
                            plączą się myśli i słowa.]
                            A któż się rumakiem Twym zajmować będzie, któż o obrok i trening jego zadba
                            odpowiedni? Widzisz, że nie tylko, by złamane serce księżniczki ocalić, lecz i
                            dla rumaka ukochanego z powrotem swoim zwlekać nie możesz :)
                            Zły czas zresztą już się zaczął, mnie dziś w nocy koszmar zaiste okropny
                            męczył, we śnie bowiem rower nowy nabyłam, a był to rumak trekingowy ze stajni
                            kellysa - arcynieodpowiedni, skąd taki pomysł się wziął, no ja nie wiem, na
                            razie wciąż wyboru nie podjęłam, z wizją scotta nadal się siłuję, nieco dlań
                            jako dla produktu amerykańskiego serce straciwszy, ale to takie nieco
                            ideologiczne księżniczki bajdurzenie ;)
                            Pogoda i w moich stronach pięknieje, choć w poniedziałkowy wieczór w mgłach
                            rodem z sauny wraz z rowerem się topiłam, smoki pouciekały, raczej krokodyli
                            zacznę się w takiej aurze mglisto-wilgotnej spodziewać ;)
                            O forum dbać nie przestanę, talenta wyławiać i krzepić, a bicykl systematycznie
                            ujeżdżać. Uczynię to wszak tylko obietnicę powrotu rycerza otrzymawszy :)
                            Pamiętaj, Alonzo, słowo rycerza spełnione być musi :)
                          • mmmal Re: Na pohybel problemom 27.07.05, 13:16
                            Południe minęło, ranek już za nami i już pisać nie będziesz :(
                            Gdybys wszkaże chęcią takową nagle zapałał, przyjąć by można, żeś w odmiennej
                            czasu strefie już się znalazł i że to jednak ranek, więc napisz... ;)
                            Ojojoj, księżniczka w namolności się ćwiczy, niedobrze, może do jutra jakieś
                            kłopoty techniczne obmyślę, będziesz MUSIAŁ odpowiedzieć i radą wesprzeć ;)
                            Nic to, pakuj się i hałdujudu rozliczne przyswajaj, a jak hałdujudu brzmieć
                            może w staroangielskim - żeby mię kołem łamano - nie pomnę.
                            Jako i w starocerkiewnosłowiańskim ;)
                            Staropolskim zatem Idź z Bogiem tudzież Vaya con dios Cię pozdrawiam :)
                            • Gość: Alonzo Re: Na pohybel problemom IP: s2.l:* / *.internetdsl.tpnet.pl 28.07.05, 07:10
                              I ranek nastał.
                              Dni gnają bez opamiętania,przelewają sie przez palce niczym nadmorski piasek i
                              byłbym skory posmutniec z tego powodu gdyby nie pogoda właściwa,godzina wprost
                              nieprzyzwoita by zabierac się do pracy aczkolwiek pogoda wspaniała(w południe
                              zabunkruję się pod lodówką) skłania do bardziej pozytywnych mysli.
                              Tak kochana Mmmal,przyswajam hałdujudu i hauarju,maszerując w te i we wtę ze
                              słownikiem pod pachą,mowe potoczną pojmuje w stopniu wystarczającym(ech,oglądało
                              się filmy z murzynami) lecz problemem jest wciąż ten język techniczny,nazwy
                              własne itd. które to w chwili obecnej nie chcą wchodzić do głowy.Niestety ze mną
                              to jest tak że zwęza mi się przepustowość światłowodów pod kopułką gdy musze
                              robić coś wbrew sobie,na siłę.
                              Co do staroangielskiego-łaciny angoli-znakomitym przykładem jej jest zespół
                              Theatre of tragedy który to całe teksty uporczywie wydawał w
                              staroangielskim-stąd mozliwośc poznania(polecam jesli lubisz muzykę umiarkowanie
                              ciężką-szczególnie płytę Aegis) i docenienia.
                              Cóż moja słodkości,w głowie jeszcze szumi,myśli kotłują się,chyba czas na kawę.
                              Postaram się powrócić tu za kilka chwil gdy odrętwienie i ból głowy odejdzie w
                              niepamięć.
                              Pozdrawiam i ściskam
                              Alonzo
                              • mmmal Re: Na pohybel problemom 28.07.05, 09:54
                                Witaj rycerzu z tendencjami technicznymi tudzież z niezrozumiałą zupełnie modłą
                                pracy o poranku ;)
                                Straszne od samego rana kłopoty sprzętowe mię były dopadły, okiem stęsknionym
                                ledwiem rzucić zdołała, iżeś napisał, co w humor zaiste radosny mię wprawiło, i
                                już magiczna skrzyneczka - w obawie może przed ulewami, ktore wielkopolska aura
                                serwuje regularnie od kilku godzin - zamigotała i zgasła. I tak wiele razy... ;)
                                Jak poranek Ci mija zapracowany? Cóż czytam, że wieczorny głowy trening
                                przyniósł skutki może nawet i oczekiwane acz niekoniecznie przyjemne. Jak ból
                                głowy Twej odgonić, rycerzu słodki? :)
                                Księżniczka swej głowy wczoraj nadwerężyć nie zdołała, korkociąg
                                nieprofesjonalnie palcy mojemi potraktowany do teraz tkwi w korku, ten zaś
                                nadal w szyjce butelki ;) Ratować przyszło się rozcieńczonym (wstydliwie muszę
                                przyznać;)) a wstrząśniętym martini, ale wieczorna jazda do straszliwych mię
                                wniosków przywiodła, więc i trunków trza było później - ku pocieszeniu -
                                nadużyć ;)
                                Pedałowałam więc ja brzegami maltańskimi, gdy nagle straż jakas obca trakt mój
                                zastąpiła, zagrodziła drogę i w okoliczne lasy przepedziła. Eskapadzie to nie
                                zaszkodziło, monotonię bowiem przełamało i na nowe tereny rumaka skierowało.
                                Kiedym już lesnych dróżek zasmakowała, pozbawiając się dodatkowo bodźców
                                muzycznych, co by uroki otoczenia w całej okazałości chłonąć, pojawił się nagle
                                rycerz, którego lico szlachetne przez jedną słodką chwilę pozwalało sądzić, żeś
                                to Ty sam, nadobny rycerzu :) Rycerz ów okazał się wprawdzie przybyszem, ale
                                nie spod Jasnej Góry spieszącym, a poszukiwał on terenów falistych, gdzie dla
                                energii swej ujście chciał znaleźć. Błądził on po wielkopolskiej krainie,
                                zupełnie zdezorientowany, nikt bowiem (w tym i ja) górzystych tras mu polecić
                                nie mógł.
                                Dowodem to jest rzeczy strasznej, że rozleniwienie księżniczki szczytów
                                sięgnęło, rekreacyji się onaż oddaje, miast w siłę na szlakach górskich
                                wzrastać, ducha i ciało hartując. Na czas 40 dni na odludzie udac się powinnam
                                albo w góry skaliste lub choć w jurę krakowską, by sromoty się, co mię
                                wypełnia, pozbyć, w jej miejsce siłę i moc wszelką wlewając ;)
                                Ah, rycerzu, dodatkowo rumak mój, jakby w odpowiedzi na moje chytre plany
                                wymuszania na Cię rach fachowych ;) z przerzutką tylną wpółpracy odmówił,
                                bestia z uporem pracuje tylko na najcięższym przełożeniu, co mojej przejażdżce
                                dodaje niespodziewanego uroku, mięśnie czworogłowe do żelaznej formy
                                doprowadzając ;)
                                Nie narzekam wszakże, malta wieczorem ogniami sztucznymi oko radowała, lecz
                                księżniczka czem prędzej z obawy przed komarami i nachalnymi w jej wdzięki
                                zapatrzonymi młodzieńcami uciekła ;)
                                Z rekomendacji Twej muzyczno-lingwistycznej, zacny rycerzu, skorzystam chętnie,
                                muzyczne bowiem tereny z zapałem exploruję, co nie znaczy wcale, że znam
                                wiele ;) Muzą się wspieram i nakręcam pedałując, twarz na wiatr wystawiając;
                                smagać się strudze wichru i dźwięków pozwalam. Takie małe wieczorne
                                szaleństwo :)
                                Jejku, kończyć przecież trza, list tu jakowys arcydługaśny powstał, za którego
                                sensowność nie ręczę, obudzonam jeszcze nie do końca chyba ;) Choć sny miłe
                                bywają, więc może lepiej się nie budzić? :)
                                Odezwij się rycerzu, obudź księżniczkem słodkim słowem lub w sen jeszcze
                                głębszy ją wpędź, niech śni :)
                                Pozdrawiam sennie :)
                                • Gość: Alonzo Re: Na pohybel problemom IP: s2.l:* / *.internetdsl.tpnet.pl 28.07.05, 12:55
                                  Witaj Moja Namietności.
                                  List mnie powalił,szczyt fenomenów któremu ja ze swoim nieporadnym składaniem
                                  literek nawet porównymać nie smię w najśmielszych snach i odpisać nie wiem jak
                                  by nie skalać.
                                  Ranek i południe wciąż przebiega w atmosferze uału i kaca który męczył mnie
                                  będzie zapewne do wieczora.Te kace moje to mała pokuta za dokonane i niedokonane
                                  grzechy i tym bardziej rosłe że dieta moja w tłuszcze zwierzęce uboga,co kacowi
                                  sprzyja i choć powinienem zmusić się,jak namawiają, do spożycia jakiejś padlinki
                                  to zapewne wykręcę się stwierdzeniem że przyjaciół się nie jada.Skurczę się
                                  jeszcze bardziej,wtulę w chłodny kąt i przeczekam to popołudnie.Wieczorem bryknę
                                  na rowerek w poszukiwaniu gwałtownych burz co to podobno idą,będe podziwiał ich
                                  majestatyczność,siłę i wszelakie efekty wizualne,deszczu unikał nie będę,niech
                                  spłucze ze mnie pozostałości niegodności zeszłej nocy,niech leje,co mi tam,będe
                                  mógł sobie wyobrazić że może idzie to chmura która przechodząc przez
                                  Wielkopolskę wczoraj Ciebie widziała i deszczem mi o tym opowie.
                                  Browarka natomiast poskąpię bom dziś niewydolny,choć Martini
                                  wstrzaśnięte,niemieszane,niczym Bond,James Bond bym chlapnął na jasniejsze
                                  myslenie,niestety-pozostanie mi się tylko oblizać ciesząc się że przynajmniej
                                  Tobie lepiej zrobiło.

                                  Co do Jury-warto wpaśc i rozkoszując się widokami,górkami,podjazdami znaleźć
                                  ślad mojej działalności twórczej,niestety drobny,zaledwie małą część dużego
                                  dzieła stanowiący,ojcowizny która w formie ma nawiązania do tradycji
                                  małopolskiej(ojacie,ale zamotaną zagadkę wywaliłem:).
                                  Ufff...mętlik w głowie nie pozwala mi napisac nic więcej i pozwolę sobie
                                  dokończyć wieczorem który może ulge przyniesie gdyż teraz kac pozwala pisac
                                  tylko o nim samym i bólach zeń zrodzonych a to zakrawać może na monotematyczną nudę.
                                  Teraz wstanę i przetnę mieczem powietrze by chmury wystraszyć,by przypadkiem nie
                                  zanosiły się swoją tuszą nad Poznań i by ulew nie sprowadziły,chyba że od skwaru
                                  chronic by miały i by księzniczka nie narażona była na nieprzychylności
                                  dzisiejszego,zapewne rowerowego wieczora,by dalej okolice eksplorowac mogła.
                                  Niestety z przerzutką pomóc nie mogę,brak mi dokładniejszych informacji na temat
                                  problemu,polecić moge dokładniejsze oględziny i próbę rozruszania jej
                                  ręcznie,być moze jakiś puiach czy inna materia nie pozwala jej na pełny zakres
                                  pracy.

                                  Pozdrawiam i czekam na kolejne słowa księżniczki,szkoda że nie z ust a spod
                                  palców aczkolwiek pocieszam się że i te i te z serca pochodzą.

                                  Alonzo.
                                  • mmmal Re: Na pohybel problemom 28.07.05, 14:38
                                    Rycerzu najmilejszy :)
                                    w płaszcz cnót się tak szczelnie nie otulaj, za skromności parawanem słów
                                    swoich nie chowaj, listy Twe nieocenioną radość tudzież innego rodzaju walory w
                                    życie moje wnoszą :)
                                    Kacem brak formy tłumaczenie - kto sam kaca zaznał - zrozumie, więc i ja
                                    rozumiem ;) Wiedz wszak, rycerzu, że mięsa umiarkowanym spożywaniem [co nota
                                    bene szlachetnym wielce znajduję, sama padlinożerstwa czas już jakiś temu się
                                    wyrzekłszy ;)] nie masz się co przejmować, warto, bys wyrobił w sobie rozumny
                                    odruch aspiryny przed snem a po trunków nadmiernym spożyciu aplikowania, co z
                                    doskonałym skutkiem konsekwencje pijaństwa przepędza, głowie spokój a myślom
                                    jasność zapewniając ;)
                                    Sama sposób ten sprawdziłam i nadal sprawdzam ;)
                                    Ty zaś, nadobny rycerzu, nie męcz się przerzutki mojej ułomnoscią, może mię
                                    ostatecznie do kupna rumaka nowego zmobilizuje, jako i do zaprzestania bojkotu
                                    towarów amerykańskich, bom w kilka ichniejszych rowerów mocno zapatrzona ;)
                                    Strachu mi niejakiego zakup ten jednakże dostarcza, z jednej strony przyjemnie
                                    będzie nowego rumaka ujeżdżać, z drugiej niepewność mię ogarnia, czy wyboru
                                    dobrego dokonam i w ogóle nowe to takie będzie, oj i aj ;)
                                    Tymczasem chmury, dzielny Alonzo, udało Ci się przepędzić tak skutecznie, że
                                    pewnie do wieczora dobrowolnie w kieracie pozostanę, by konfrontacji z żarem z
                                    nieba lejącym się uniknąć ;) Ale i pracy sporo, więc w sumie skutek pożądany.
                                    Niechże Ci jakos ten dzień upał niosący minie lekko, odpocznij, rycerzu, a ja z
                                    chmury palcami Cię otulę, cieniem umęczoną głowę okryję, skoroś tylko nieba i
                                    chmur drogą jest mi dostępny :)
                                    Mal
                                    • Gość: Alonzo Re: Na pohybel problemom IP: s2.l:* / *.internetdsl.tpnet.pl 28.07.05, 23:08
                                      O racja i znów racja na racji moja księżniczko,ja również żałuje tych chmur
                                      których zdecydowanie brakowało.Jako że większość skrajnego upału spędziłem na
                                      zewnątrz,czy to zapuszkowany w blaszanym powozie czy to otulając udami
                                      ramę(pokutując na liczne czarne elementy roweru) tracąc hektolitry wody z
                                      organizmu,uzupełniąc braki sowicie aczkolwiek rzadko(wieńcząc wieczór płynem
                                      marynarzy i taterników).
                                      Jutro zaopatrzę się w butelkę podręczną która może choć trochę pozwoli przetrwać
                                      jeszcze gorętszy dzionek.
                                      Rozumiem także Twoje rozterki dotyczące zmiany rumaka.Poprzez przyzwyczajenia
                                      które drugą naturą ciężko dostrzec moc pozytwywów wiążących sięze zmnianą na
                                      nowy model.I zapewne sporo czasu minie zanim księżniczka zaprzyjaźni się i zaufa
                                      nowości ale...wszystko jest do przejścia,grunt by wybrać odpowiedni model(choć
                                      ja uważam że już takich rumaków jak dawniej nie robią).

                                      > chmury palcami Cię otulę, cieniem umęczoną głowę okryję, skoroś tylko nieba i
                                      > chmur drogą jest mi dostępny :)
                                      > Mal
                                      I za to wariuję za księżniczką.
                                      A teraz pozostanie mi pogłaskac mojego wysłuzonego rumaka za kolejny dzień
                                      dobrej współpracy,wskoczę w otchłań poduszek i śniąc o kólestwach
                                      odległych,wielkopolskich będę czekał ranka a rankiem odpalę pudełko magiczne
                                      rozglądając się za słowami z spod pewnych ciekawych paluszków wytworzonych.
                                      Pozdrawiam
                                      Alonzo
                                      Ps: Sorki za niedociągnięcia w polszczyźnie pisanej lecz dzień pozostawił mnie
                                      okrutnie zmęczonym i zmysły powoli odmawiają posłuszeństwa:)
                                      • mmmal Re: Na pohybel problemom 29.07.05, 08:52
                                        Witaj rycerzu :)
                                        Moje postanowienie o punktualnym się na posterunku stawianiu codziennie
                                        podejmowane - codziennie mi się nie udaje ;)
                                        Choć co rano gna mię niecierpliwość, czy wieści od Ciebie zastanę, czego znów
                                        dowiem się o Tobie :)
                                        Dzisiaj jednak znowum spóźniona, ranek w kuchni spędzałam bowiem pracowcie,
                                        ostatnimi czasy żywiąc się głównie w monitor tęsknym spoglądaniem, siły
                                        straciłam i wczoraj ledwie w siodle usiedziałam rumaka dzielnego ;)
                                        Tymczasem bicykl, staruszek paskudny (słowa te ostre z czułością wypowiadam;)),
                                        usłyszawszy o rychłym na emeryturę przejściu, psuć się postanowił w stopniu
                                        zatrważającym, coraz to nowymi niespodziankami mię zaskakując. Targając rumaka
                                        na pietro czwarte, które w upale zdawało się conajmniej czterdziesrtym ;),
                                        bezmyślnie wpatrzona w koło przednie z lekka wirujące, napotkałam opony
                                        spojrzenie, guma się bowiem potworną powieką rozwarła, a z pęknięcia owego na
                                        podobieństwo oka kaprawego dętki bąbel we mnie się złośliwie wpatrywał. Tak
                                        więc jeżdżę niby na bombie, której wybuchu czas nieznany, co krawężnik, to drży
                                        serce moje, wybuchu spektakularnego się spodziewając ;)
                                        Wieczorną eskapadę wzbogacił nowy efekt akustyczny, cos na podobieństwo
                                        brzęczenia czy lekkiej wibracji. Gdy źródło owego dźwięku zlokalizować
                                        próbowałam, po pomoc zwróciwszy się do jednego z współkolarzy, ustał rzecz
                                        jasna, ja zaś na uciekającą się do mizernych podrywów osobniczkę wyszłam, uciec
                                        więc pozostawało w te pędy, tylko po to, by znów strzały z okolic suportu
                                        usłyszeć i do cna się formą bicykla załamać.
                                        Nic to wszakże, młodość miał długą i piekną, cudne przestrzenie razem
                                        przemierzaliśmy, a i teraz o nim nie zapomnę, lecz opieką otoczę i rany
                                        wszelkie opatrzę ;)
                                        Dzisiejszą Masakrę tylko przetrwać jeszcze wespół by się zdało, choć już i
                                        dzisiaj może do stajni scotta zaglądnę, w razie zaś niepowodzeń weekend mam
                                        przed sobą, a do berlina blisko ;)

                                        Alonzo, rycerzu miły, zaniechaj krytyki pod własnych słów adresem, choć cnotę
                                        to zdradza skromności wielce pożądaną, zbytnioś wobec siebie ostry i
                                        niesprawiedliwy; zmysłów nieposłusznych o nic nie wiń, w sitwie ich niekiedy
                                        trudno się odnaleźć, co dopiero gdy z słów siecią się splączą ;)
                                        Dzięki również, rycerzu, za chmurę wieczorem przysłaną, co deszczem kurz ze
                                        ścieżek moich zmyła :) Moja moc niestety z aurą tak gorącą sobie nie poradzi,
                                        cienia nad Twoją głową utrzymać nie zdołam, Alonzo, przez dwa dni nadchodzące
                                        piekielną pogodę niosące dbaj o siebie i rumaka swego, rycerzu, płyny
                                        systemtycznie uzupełniając trunkami mniej i bardziej szlachetnymi :)
                                        Snów ciekawa ślę pozdrowienia :)
                                        • Gość: Alonzo Re: Na pohybel problemom IP: s2.l:* / *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.05, 11:13
                                          Witaj Lilio poranna.
                                          U mnie chmury istnieją w sferze marzeń i na nic soki,picia,kartki papieru jako
                                          wachlarz służace-żar wlewa się każdym otworem w budynku,aż chciałbym zanurkować
                                          w wannie pełnej lodu.Znając kaprysy polskiej pogody narzekać ponad miare nie
                                          wypada gdyż zapewne za kilka dni aura zmieni się diametralnie i przyjdzie nam
                                          przywdziać berety,polary i długie skarpety by z zimna nie zceznąć.

                                          Wczorajszy dzień był porażką,za dużo na głowie,za mało czasu na odpoczynek i za
                                          dlugo w samochodzie gdzie 7-me poty z siebie wylewałem by wytrzymać jakoś w
                                          ukropie,niczym pomidor w szklarni.
                                          Dziś powtórka z rozrywki się szykuje,znów trza przywdziać krawacik i z usmiechem
                                          śmigać po dusznych przybytkach,cały bozy dzień w puszczce zakonserwowany,o
                                          rowerku marząc zaledwie.

                                          No ale cóż widzę,rowerek Waćpanny chyba śmierć naturalną przeżywa a moze to
                                          zwyczajny protest maszyny na wiesć że wkrótce krągłości posladków Waćpanny
                                          uraczać będa nowy,hamerykański produkt a staremu,wiernemu rumakowi zostanie kąt
                                          , wspomnienia i marzenia o reaktywacji,ewentualnie tęskne spojrzenie Waćpanny na
                                          staruszka.
                                          Nie odwodze oczywiscie od zamiaru kupna-liczy się przde wszystkim radość jady a
                                          sentymenty...cóż,nowe tworzyć się będą:).
                                          I ja noszę się z jesiennym planem podzielenia siebie między dwa rowery,kolejnego
                                          wierzchowca zbudowac sobie zamierzam i nie będzie to pochłaniacz nierówności a
                                          dostojna maszyna miejska w 28 calowe koła obuta w stylu retro bike(modern koza)
                                          z wszelakimi walorami maszyny nowoczesnej aczkolwiek o wyglądzie dziadkowej
                                          Ukrainy,z pełnymi błotnikami,utopiona w chromie,czerni lakieru , szparunkach i
                                          przerzutkami w piaście-krótko mówiąc-jak się uda-będzie zajebista maszyną.I z
                                          wielgachną,łukowatą kierownicą.
                                          Ech,rozmarzyło sie dziecko a tu tyrać trzeba.
                                          Ściskam i pozdrawiam
                                          Alonzo
                                          • mmmal Re: Na pohybel problemom 29.07.05, 14:21
                                            Chętnie bym się nawałnicą wielką, co błyskawice gęsto ciska, z Tobą podzieliła,
                                            ponad dwugodzinna ulewa wystudziła i miasto, i ludzi, chyba nawet nieco mój
                                            zapał do jazdy, choć taka galopada przez kałuże to byłaby niezła zabawa ;)
                                            Ależ czy księżniczce przystoi? ;)
                                            Mimo pogody tak mokrej, jazdę dzisiaj na sucho planuję ;) bowiem do wdzięków
                                            swych książęcych egzemplarze upatrzone dopasowywać zacznę, w narybku stajni
                                            wielkopolskich rozejrzeć się zamiarując.
                                            Rycerzu drogi, w krawat wbre woli przyobleczony i o kozie rojący ;) zacny plan
                                            w głowie Twojej się kluje, widzę, że stajnię najwyższej klasy zapełniasz
                                            rumakami, smaku jazdy sposobów rozmaitych chcąc popróbować :) Pomyślności w tym
                                            przedsięwzięciu znakomitym życzę!
                                            Na kierownicy, kiedy tak przestronna, znajdziesz może miejsce, by medalion z
                                            ręki księżniczki przyjęty zamocować lub podwiązkę nieskromnie łopoczącą
                                            wozić ;) Niemniej i bez takowej ozdoby koza owa pięknością wśród rumaków
                                            wyróżniać się będzie, o czym opis Twój świadczy, a że ręką wprawną i czułą
                                            stworzona i wychowana zostanie, siły nabierze, wdzięku ni krzty nie tracąc :)
                                            Staruszka zaś mojego remont długo rozważałam, jednak nowe zwierzę na starej
                                            ramie budować pomysłem jest nieco chybionym, w możliwości także moje kreacji
                                            rumaka w pełni kompatybilnego lekko wątpię ;)
                                            Miłego dnie reszty życzę, w feroworze pracy rozmarzyć się pozwolić sobie
                                            należy, czy marzenia te ku kozie, czy ku księżniczce się skierują :)
                                        • mmmal Re: Na pohybel problemom 29.07.05, 11:36
                                          Rycerzu miły,
                                          kilka stron z rowerami odwiedziwszy, w większą jeszcze rozterkę się wpędziłam ;)
                                          Męką decyzja będzie, scottem czy koną pokonywac przestrzenie, sama już nie
                                          wiem, czy monetą rzucać? Choć światlej będzie zapewne popołudnia ze dwa spędzić
                                          do siodeł rozmaitych się przymierzając, żal tylko pozostanie po modelu
                                          nieosiągalnym, cóż, może przyszłość możliwości moje zwiększy ;)
                                          Uruka poradą się kierując, scotta modele contessy oglądałam, kapryśnam jednak
                                          jest jeśli o nazwy chodzi, czy contessa taka zbytnio infantylną Ci się nie
                                          wydaje? Czy nie lepiej wytrzymałym Boulderem ciąć przestrzeń lubo Koną Blast at
                                          full blast w dal pomykać? ;)
                                          Ja wprawdzie tu księżniczką (dzisiaj grymaselą) się czuję, zwłaszcza w słów
                                          pewnego rycerza towarzystwie ;), niemniej wciąż i wciąż niezdecydowanam. Choć
                                          grymaszenie takowe nie na miejscu, wiatr we włosach i w oczach obłęd na byle
                                          chabecie osiągnąć można ;)
      • mmmal Re: A gdzież się podział obrońca jasnej góry ALON 01.08.05, 12:07
        Alonzo, rycerzu miły :)
        Nie każ i tak juz cierpiącej księżniczki przedwyjazdowym milczeniem, odezwij
        się i pociesz, chyba że marudzenia zagipsowanej nie zdzierżysz (to zrozumiem;))
        Zaczynam już nadrabiac zaległości filmowo-książkowe, odcinków cztery Królestwa
        von Triera zaliczone, tam też Boulderek występował, masywny a niemrawy osobnik,
        mój troszkę jednak bardziej brykający, trza będzie jesienią poskromić rumaka,
        by księżniczki więcej pokiereszować nie śmiał ;)
        Aktywności wszelkiego rodzaju siedzące lub jednonożne na najbliższe tygodnie
        usilnie koncypuję, muzyczne takoż uzupełniać braki postanawiam, może w kule
        zaopatrzona, które mobilność mi niejaką zapewniają, do empikowskiego przybytku
        dotrzeć mi pozwolą, by Aegis nabyć a skosztować ;)
        Gościem na forum rzadszym teraz będę, tym mocniej na wieści od Ciebie, rycerzu,
        oczekując :) Jeśli korespondencji tej nie życzysz sobie ogólnodostepną niczym
        telenowela o odcinków tysiącu czynić, napisać możesz wszak do Mmmal - jesli
        chcesz :)
        Ech, listu tego ni lotnym, ni długim nie uczynię, poza rycerzem ulubionym myśli
        moje noga nieszczęsna absorbuje. Kończę więc i pozdrawiam, rycerzu, a Ty nie
        każ mi się starymi listy w nieruchomej samotności pocieszać.
        Pozdrawiam, barwę purpurową w skomplikowanym dekorze na gipsie Tobie, rycerzu,
        przyspisując :)
        • Gość: Alonzo Re: A gdzież się podział obrońca jasnej góry ALON IP: s2.l:* / *.internetdsl.tpnet.pl 01.08.05, 12:46
          Witaj księzniczko nadobna.
          Wybacz że taki bark odzewu z mojej strony lecz z rzadka na internet i ja
          zagladam,natłok spraw do załatwienia przed wyjazdem czeka a ja mozolnie je
          załatwiam.
          I do mnie przyszły chmury,opady których wczoraj sowicie doswiadczyłem,z ranka
          wczesnego gdy wracałem do domu po ciężkim piwnym trialogu ze znajomymi.Drugi raz
          gdy kaca leczyć wyruszyłem na pieszą wycieczkę w okoliczne
          górki,skałki,jaskinie-pozwoliłem,pozwolić musiałem by deszcz mnie moczył przez
          blisko trzygodzinną droge przez ciemny las brodząc w błocie.Poczuć się mogłem
          niczym żołnierz w Wietnamie.
          Wciąż odprawiam modły by nózka waćpanny dochodziła szybciej do sprawności i
          niechże waćpanna szybciej wróci do sprawności by móc kosztować letnich wycieczek
          nowym,brykającym i lekko niepokornym Szkocikiem.
          Co do Aegis ToT-mógłbym pannie ulżyc i darowac podróży ku emikowi-przesyłając
          ową w postaci mp3 na skrzyneczkę mailową,pod warunkiem że pomiesci ona ok 50 Mb
          i wielkosc przesyłki jednorazowej jest wieksza niźli 4 Mb.

          Wybacz droga swiatłości że podpisu na gipsiku nie składam lecz me przekonainia
          na to nie pozwalają-wszak potem ciężej się z taki sygnaturowanym gipsem rozstać
          (co przecież w sprzeczności z modłami przeze mnie odprawianymi).
          Goraco zatem pozdrawiam z już mniej upalnej czestochowy i szybkiego powrotu do
          zdrowia życzę,wierząc że życzenia spełnić się muszą.
          Alonzo
          • mmmal Re: A gdzież się podział obrońca jasnej góry ALON 01.08.05, 13:10
            Dzielny Alonzo, wojowniku w lasach nocami buszujący :)
            Szybko liścik krótki tylko prokuruję, gdyż zaraz mię w puszczę moją wiozą,
            gdzie na najbliższe tygodnie przepadnę ;)
            Skrzynka Mmmal pojemność ma innym gazety skrzynkom podobną, chyba ze 20 mega
            pomieści, ale jednorazowo ryzykować tego nie polecam ;) Skoroś tak życzliwy i
            mp3 się podzielić raczysz, przeslij kilka na spróbowanie ;)
            A płytka, jesli księżniczce do gustu przypadnie, i tak do kolekcji mej trafi.
            Burzą się burze, łamią się nogi, a rycerze wyjeżdżają za morza - podłe czasy
            nastały zaiste, czasy przeklęte, księżniczki nadobne kulawymi się stają i
            czynnosci codzienne na czynniki pierwsze rozkładają ;)
            Projktowaniem tymczasem szaty graficznej gips zdobiący myśli swe zajmuję i na
            Twe obiekcje nie zważając inicjał Twój, tak cenny dla mnie, zamieścić
            zamiaruję :) Podpis takowy bowiem do zdrowia powrotu opóźnić by nie mógł,
            pociechę chorej tak wielką przynosząc, bucika topornego zaś pozbyc się w
            terminie krótszym niźli 6 tygodni i tak nie zdołam, nóżkę kaprawą a słabą sobie
            przez ten czas hodując ;)
            Jesieni czekać teraz będę, a wraz z nią Twego jako i zdrowia powrotu :)
            Pozdrawiam :)
    Pełna wersja