Forum Sport Rowery
ZMIEŃ

      ile mozna?

    14.09.05, 16:57
    słuchajcie ile razy mozna serwisowac rower? kupiłam rockridera w decathlonie w kwietniu, od tej pory latam z nim do serwisu srednio co trzy dygodnie. Dwa razy padł support, raz wymieniali os przy pedale bo przezutka przednia nie chciała przeskakiwac ( nota bene sami nie potrafili stwierdzić dlaczego przezutki nie dizłaja, musiałm zapytać w innym serwisie i dam mi powiedzieli w czym rzecz). Ostanio łańcuch zacza mi spadać i włazić pod pedal) stwwierdzili ze to uszkodzenie mechaniczne , ze to moja wina ....czy mieli racje? czy faktycznei wygiecie zebatki kwalifikuje sie do serwisu płatnego Dodam ze jezdze z owiewka , trudno zeby coś tak ot tak sobie wpadło.... I generelnie juz jestem zmeczona tymi ciagłymi serwisami, naciaganiem linek i opowiadaniem ze rower sie musi rozjezdzić...
      • Gość: Alonzo Re: ile mozna? IP: s2.l:* / *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.05, 16:52
        Zgaduję iż w owym sklepie mechanicy mają po dwie lewe ręce a i rowerek nie
        najzwyższej jakości.
        Problem ze spadaniem łańcucha można rozwiązać przrez odpowiednie wyregulowanie
        przednej przerzutki.
        POzdrawiam
        Alonzo
        • Gość: Nowell Re: ile mozna? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.05, 17:58
          Z tegp cp słyszę to mechanicy traktowali Ciebie jako zło konieczne. Postaraj
          się działać na piśmie. Wsztystkie osoby reklamujące cokolwiek robią błąd
          uważają ze druga strona sporu jest nastawiona pozytywnie na nas konsumentów.
          Niestety tak niejest i to z wielyu powodów : serwis jest niekompetentny,
          właściciel to dusigrosz i zatrudnia byle kogo, rowery zostały zakupione w
          specyficznym hurcie i nie posiadają gwarancji producenta, doswiadczenia
          właściciela sklepu z serwisem fabrycznym są złe. Wiele jescze by można. Nie
          bardzo zrozumiałem tę Twoją wypowiedx odnośnie zębatki, jeśli przybliżysz
          problem, postaram Ci się wyjaśnić jak to jest. Generalnie serwis powiadamuiamy
          na piśmie o tym co się z naszym sprzętem dzieje i na piśmie oczekujemy (poza
          naprawą) odpowiedzi. Taka powinna być generalna zasada. pozdrawiam
        • forresty Re: ile mozna? 16.09.05, 15:08
          objaw wpadania łańcucha pod pedał to typowy objaw niedopasowania pprzerzutki do
          korb - komuś coś się pomyliło przy montażu.
      • uruk-hai Re: ile mozna? 16.09.05, 07:27
        Dowiedzmy się jaki masz rower: trochę o nim napisz :)



        pstryga napisała:

        > słuchajcie ile razy mozna serwisowac rower?

        przeglądzik raz w roku się przydaje


        >Dwa razy padł support, raz wymieniali os przy pedale bo przezutka przednia
        nie
        > chciała przeskakiwac ( nota bene sami nie potrafili stwierdzić dlaczego
        przezutki
        > nie dizłaja,

        wstawili support z zadługą osią ( mniemam ) :)

        Ostanio łańcuch zacza mi spadać i włazić pod pedal) stwwierdzili ze to us
        > zkodzenie mechaniczne , ze to moja wina ....czy mieli racje?

        jeśli rower wyjeżdża z serwisu i łańcuch spada po osiągnięciu przez przerzutkę
        skrajnego położenia, to omijałbym tą ekipę szerokim łukiem - to w świecie
        rowerowym najprostsza rzecz do ustawienia ...

        czy faktycznei wyg
        > iecie zebatki kwalifikuje sie do serwisu płatnego Dodam ze jezdze z
        owiewka ,
        > trudno zeby coś tak ot tak sobie wpadło.... I generelnie juz jestem zmeczona
        t
        > ymi ciagłymi serwisami, naciaganiem linek i opowiadaniem ze rower sie musi
        roz
        > jezdzić...


        no, nie dziwią sięa poza tym no tak takie Hugi 240 działają najfajniej jak
        przejadą już te 10 - 15,000km :)))


        tak jak wyżej - o jakie skrzywienie chodzi ? - może wkręcilli krzywo suport
        (przy okazji mogli zerwać gwint - jak to się często dzieje w makrokeszach -
        zreasztą) i dlatego krzywo się korby, a co za tym idzie tarcze kręcą - bywa :/

        P.S.

        proszę przejść się na targ z "Ruskimi" i zakupić "mały podręczny miotacz ognia"
        + instrukcję obsługi (wcześniej oglądamy film Blues Brothers zwłaszcza jak
        Carrie Fisher uczy się tej sztuki) a następnie udajemy się do Wesołych
        Serwisantów ... tym razem po raz ostatni :))
        • pstryga Re: ile mozna? 18.09.05, 01:34
          napisałm do nich pismo do działu kontaktu z klientami. Nie jestem specem od rowerów...ale kurcze umiem jezdzić i zmieniać przezutki. Wrzucam wam jako ostrzezeni. nie wymymyślam , wszystkoi co pisze jest prawdą.


          Szanowni Państwo.

          Jest mi niezmiernie przykro i trudno pisać ten list. Nie mogę jednak zgodzić się z takim traktowaniem klienta jaki ma miejsce w waszym sklepie Decathlon –Reduta przy ulicy Mszczonowskiej 2 w Warszawie. Kwietniu bieżącego roku ja i mój przyjaciel nabyliśmy tam dwa rowery Rockrider 5.2. w nadziei że uprzyjemnimy sobie wakacje jazda na rowerze. Niestety stało się inaczej nasze rowery nieustannie się psuły, tak ze więcej czasu stały w serwisie niż można było z nich korzystać. ( serwis wizytowałam średnio co dwa tygodnie, niektóre korekty były robione na miejscu, na gorąco i nie mam na nie odpowiednich dokumentów) Oba rowery w momencie zakupu miały zupełnie nieuregulowane przerzutki. Jak się okazało później, wyregulowanie przerzutek okazało się zupełnie niemożliwe, a wielokrotne próby zrobienia tego przez pracowników serwisu po prostu nie zdawały egzaminu. W międzyczasie w rowerze mojego przyjaciela zepsuł się support – wymieniony podczas przeglądu gwarancyjnego do którego oddaliśmy jednocześnie oba rowery. Kiedy odbierałam rower z przeglądu otrzymałam informacje ze w moim rowerze tez lada moment „support padnie” , ale pracownik nie może tego zrobić dopóki „ nie rozsypie się totalnie”.. Suport zepsuł się trzy dni później więc znowu musiałam jechać do serwisu i znowu byłam pozbawiona roweru na kilka dni.. Nawet po tej naprawie w obu rowerach występował ten sam problem. Mianowicie przerzutki przedniej nie dawało się uregulować pomiędzy trójka i dwójka - i w górę i w dół. Pracownik serwisu oświadczył ,z nie jest w stanie nic na to poradzić. Postanowiłam skonsultować sprawę w niezależnym serwisie. Tam stwierdzono wadę konstrukcyjna roweru - za krótka oś która wymagała wymiany. Poinformowałam pracownika serwisu Decathlon o diagnozie wystawionej przez zewnętrzny serwis - w obu rowerach wymieniono osie. Jakkolwiek rower mojego przyjaciela od tej pory działa bez zarzutu , tak z moim są nieustanne problemy. Przerzutki nie chcą działać właściwe, wciąż występuje wyżej opisany problem.. Jakiś miesiąc temu pojechałam z nim po raz kolejny do serwisu .Pracownik podregulował linki i stwierdził ze najwyraźniej nie zdążyły się naciągnąć( po dwóch miesiącach użytkowania roweru) Kilka dni później problem powrócił, na dodatek zaczął spadać łańcuch.. Pracownik stwierdził usterkę mechaniczna i zadecydował ze naprawa będzie płatna. No cóż zgodziłam się choć miałam już wyraźnie dość zostawiania roweru w serwisie i dość obaw ,ze na każdej wycieczce rowerowej coś mi się niemiłego przydarzy lub jazda będzie utrudniona. Szesnastego września przyszłam do serwisu mając nadzieje ze odbiorę sprawny rower. Na wszelki wypadek poprosiłam o jazde próbna przed uiszczeniem opłaty. Okazało się,ze rower ma nieuregulowane przerzutki i znowu wystepuje ten sam problem ze zmian z dwójki na trójkę. Pracownik sklepu wyregulował je i zapewnił ,ze wszystko będzie w porządku... Wyjechałam ze sklepu na rowerze. Po przejechaniu jakiś 150 metrów spadł mi łańcuch i wróciłam się do sklepu. Drugi pracownik sklepu ponownie zabrał się z wyregulowanie przerzutek. W miare sprawnie udało mi się dojechać do domu. Dziś wyjechałam na przejażdżkę do parku, podczas zmiany przerzutek spadł łańcuch.. Po raz kolejny czeka mnie wiec wizyta w serwisie. Szczeze mówiąc mam już tego serdecznie dość. Pomimo serwisowania i nieustających zapewnień ze rower jest sprawny obawiam się wyjechać nim poza miasto,. Denerwuje mnie koszmarna starta czasu , ciągłe dojeżdżanie do serwisu i nieustające czekanie na regulacje roweru , które i tak przynosi mizerny skutek.


          Chciałam się te poiskrzyć na pracownika waszego sklepu ( o ile dobrze udaje mi się rozszyfrować podpis na zgłoszeniu reklamacyjnym) Pana Stępnia, pracownika działu rowerowego. Ponieważ skorzystałam z formularza jaki jest dostępny w sklepie gdzie firma deklaruje się odpowiadaćc w ciagu dwóch tygodni . Opinie na temat serwisu zamieścił mój przyjaciel na początku lipca. Nigdy nie doszła odpowiedz. Zamiast tego otrzymaliśmy zaproszenie na wyprzedaż. Wymieniony przez mnie pracownik na pytanie dlaczego nikt nam nie odpisał tłumaczy się sezonem urlopowym , a pytałam go o to dwa razy w przeciągu miesiąca. Kiedy skarżyłam się na nierzetelność serwisu i fakt ze po raz kolejny musze przyjeżdżać i zostawiać rower usłyszałam pytanie Ale po co pani do tego wraca przecież sprawa została załatwiona…”. Podobno nie ma osób, które sprawują nad nim kontrole i nie można się do nikogo zwrócić……..jest niegrzeczny i arogancki.. I jestem bardzo zaskoczona takim tonem wypowiedzi., zwłaszcza teraz gdzie w większości sklepów sprzedawcy starają się być uprzejmi dla klientów nawet po dokonaniu zakupu.


          Załączam skany faktur z serwisu. Niestety nie jest ich tyle ile powinno być. Myślę ze nie zawaham się tez przed zamieszczeniem tego tekstu na wszelkich znanych mi forach internetowych. Jestem bardzo zawiedziona firma Dectahlon.
          Z powazaniem
          i tu moje dane
        • pstryga Re: ile mozna? 18.09.05, 09:50
          dzieki Uruk hai.poszłam za rada jesnego z forumowiczów i wysmarowałam do niech pismi- post wyzej. wieds\z co ja nie jestem jakiś kurcze wyczynowcem, kupiłam sobie rower zeby wyjechac za miato, a okazało sie ze rower jet typowo miejski i to z ograniczana strefa poruszania sie , bo boje sie niem odjechac dlaej niż 500 m od domu - bo tyle jeszecze jestem w stanie go prowadzić... ech.....
          • uruk-hai Re: ile mozna? 18.09.05, 14:53
            no właśnie! kupiłaś sobie w sklepie rower i ma jeździć - jak nie jeździ to
            serwis sklepowy ma ci go naprawić i ma być sprawny wszystko jedno czy to
            Ukraina czy Colnago....

            przypomina mi to historię Alfy-Romeo 145 kolegi w której psuje się rozrząd od
            chwili chyba zjechania z taśmy produkcyjnej - nie kupuje nowego auta bo silnik
            jest cały czas na gwarancji - za każdym razem gdy dochodzi do naprawy gwarancja
            musi być - i jest - przedłużana :)
    Pełna wersja