Forum Sport Rowery
ZMIEŃ

      Gdy kobieta wyprzedza ( do samców)

    IP: 83.238.13.* 09.11.05, 17:35
    Budzi się wówczas we mnie męska duma. Wszak siła fizyczna to ponoć męski
    atrybut. No i rozpoczynam walkę, aby przegonić takową sprinterkę. Jak mnie
    mija facet to nie ma to dla mnie z reguły żadnego znaczenia.
    Niech wrócę z językiem na brodzie, ledwo żywy i z rozcetrowanymi kołami.
    Ale to wszystko drobiazg. Honor samczy został uratowany :-)
    Z reguły udaje się dość szybko przegonić rowerowe charcice. Bywają czasami
    jednak trudne sztuki. Kiedyś od Góry Kalwarii trasą przez Lasy Chojnowskie
    niemal pod same Piaseczno walczyłem nadaremnie z taka kobiecą maszyną -
    miała bardzo równe tempo i nie było widać po niej śladu zmęczenia. Pod sam
    koniec wyprawy zaczęła jeszcze brudną grę - pozwalała się dogonić, a kiedy
    już byłem na ogonie mocno przyśpieszała.
    Inna sprawa, że pochwaliwszy się taki wydarzeniem posród męskich znajomych
    (nawet tych, którzy popierają działalność minister Środy), dłuuuugo byłem
    obiektem niewybrednych żartów i dowciapów
    Czy tez tak macie??
      • yb Re: Gdy kobieta wyprzedza ( do samców) 09.11.05, 18:55
        To jakiś takiś rowerowy seksizm.
        Takie postawy obserwuje się czasami.
        "Męska duma" na rowerze?
        Wszystko jedno jaka płeć, wystarczy, że ostro kręci.
        To powinno budzić podziw. Niewiele kobiet potrafi i chce ostro kręcić.
        Na jeździe z takimi osobami można jedynie wiele zyskać. Zawsze w sporcie będą
        ci lepsi i gorsi, a kto mówi, że kobitki mają byc gorsze?
        Równaj do najlepszego i tyle.
        Twoja przygoda z podpuszczajacą Ciebie bikerką przypomniała mi scenkę jaką
        kiedyś zaobserwowałem na wsi, a aktorami była piękna, smukła i inteligentna
        sroka oraz młody owczarek alzacki, który koniecznie chciał dorwać ptaszkę.
        Ta co troche ulatywała w coraz inne miejsce śmiejąc się przy tym przeraźliwie.
        Piesek natomiast padłby w końcu na serducho, gdyby nie nadszedł wreszcie jego
        właściciel.
        A czemu to nie zaproponowałeś owej damie wspólnych treningów?
        Koledzy się śmiali? No, cóż chłopcy dosyć późno dojrzewają...
        Nie jest hańbą przegrać z lepszym i tyle.
        • Gość: Jacu Re: Gdy kobieta wyprzedza ( do samców) IP: *.icpnet.pl 09.11.05, 19:44
          Sytuacje takie nie zachodzą jeśli utrzymuje się na MTB przeciętną prędkość powyżej 30km/h.

          Kobietki nie są gorsze tylko wolniejsze - dlatego w sporcie w większości dyscyplin nie rywalizują ze sobą przedstawiciele obu płci.

          Mam wiele szacunku do wyników kobiet w kolarstwie, ale doskonale wytrenowana kobieta osiągnie wynik który bez trudu poprawi średnio wytrenowany facet
          - w bezopśrednim starciu kobieta ma niestety przerąbane, o czym drogie trenujące kolarstwo panie doskonale wiedzą.

          Jeśli już ktoś ma ochotę mnie wyprzedzić to pełne równouprawnienie -
          bez walki się nie obędzie, wymiany kilku zdań też nie odmówię.

          Inna sprawa że zwykle ludzie ścigają się ze mną bez mojej wiedzy
          - jeśli ktoś pozwala dojechać do tylnego koła zanim przyspieszy to raczej
          nie stara się Ciebie zgubić tylko wręcz przeciwnie.

          Obyczaje "wtajemniczonych" cyklistów są dość często nieopacznie odbierane,
          jeśli ktoś ma dobre przygotowanie kondycyjne i siłowe może zupełnie niechcący wkończyć przygodnego towarzysza utrzymując prędkość na pierwszej górce...
      • stefan4 Re: Gdy kobieta wyprzedza ( do samców) 09.11.05, 19:11
        kazik:
        > Pod sam koniec wyprawy zaczęła jeszcze brudną grę - pozwalała się dogonić, a
        > kiedy już byłem na ogonie mocno przyśpieszała.

        JAKĄ BRUDNĄ GRĘ?! Przecież to jest najlepsza pomoc, jakiej może na szosie
        silniejszy rowerzysta udzielić słabszemu. O wiele łatwiej jest utrzymać się za
        czyimś kołem niż zasuwać samemu. Tylko żeby to działało, to ten słabszy musi
        umieć taką pomoc wykorzystać
      • dr.krisk Nie... 09.11.05, 19:38
        Jakos mnie nie rusza, gdy wyprzedza mnie dziewczyna. Sciganie sie nie ma sensu:
        ani wygrana ani przegrana nie daja satysfakcji.
        Sciganie przypadkowe nie ma sensu: przeciez ja moge np. byc po 40 kilometrach
        intensywnej jazdy a rywalka/rywal wlasnie radosnie wyszli pelni sil z domu.
        Zawsze jezdze tylko dla siebie, dla wlasnej satysfakcji & przyjemnosci.
        A zreszta - jak juz przescigniesz taka panienke, to co powiem jej powiesz na
        najblizszym parkingu? A tak, to zawsze moza spytac o metody treningu prowadzace
        do takiej sprawnosci fizycznej :) - i juz rozmowa sie klei.
        • Gość: Jacu Re: Nie... IP: *.icpnet.pl 09.11.05, 20:17
          Ściganie przypadkowe ma sens, gdyż pozwala zdobyć się na większy wysiłek i urozmaicić sobie samotny trening. Ściganie bez ustalonej mety przypomina bardziej dawanie sobie bardzo mocnych zmian - wyprzedzenie kogoś kończy zabawę.
          (swego rodzaju trening interwałowy)

          Mam na myśli sztukę dla sztuki - wynik rzecz jasna jest nieistotny i raczej nie wpływa na ewentualną późniejszą konwersację ;) Jak pisałem nie chodzi żeby prześcignąć króliczka, ale żeby go gonić...

          Bardziej wzajemne motywowanie się niż rywalizacja
          - silniejszy jedzie przodem więc męczy się dużo więcej, słabszy nie odpuszczając koła zdobywa się na większy wysiłek niż jest wstanie samotnie. Obie strony zyskują lepszą motywację do wysiłku i powód żeby nie zwalniać ;)
          Jeśli obie strony są na podobnym poziomie efekt jeszcze ciekawszy.

          Ludzi którzy jadą dużo wolniej odemnie wymijam bez emocji, gdy sam się wlokę nie przejmuje się mijającymi mnie rowerami. Mam nadzieję że chodzi tu o zdeklarowane obustronnie współzawodnictwo a nie o manewr wyprzedzania.

          Chyba nikt nie reaguje na płeć ludzi idących szybko chodnikiem, z rowerem jest dość podobnie.
      • tpolik Re: Gdy kobieta wyprzedza ( do samców) 10.11.05, 14:21
        Jeszcze mi sie tak nie zdarzylo, zeby kobieta na trasie mnie wyprzedzila :)
        • Gość: też warszawiak Re: Gdy kobieta wyprzedza ( do samców) IP: *.pap / 217.153.186.* 10.11.05, 18:53
          Poczekaj jeszcze parę lat...
      • spector1 Re: Gdy kobieta wyprzedza ( do samców) 10.11.05, 15:52
        Nie zdarzylo sie to.
        Czasami jednak mozna trafic na zawodniczke z kadry,nalezacej do 30tki czolowki
        swiatowej, bioracej udzial w wyscigu,w ramach treningu,w meskim
        peletonie.Zawodniczki takie koncza wyscig w peletonie podczas gdy wielu
        mezczyzn wycofuje sie. Nie wytrzymuja oni szarpanego tempa kryterium.
        Szczegolnie gdy 2 x min trzeba przyspieszac do 55-58km/h po wyjsciu z zakretu
        aby dogonic czolowke).
        Kobiety takie na plaskiej czasowce bez problemu maja srednia 47km/h.
        Generuja one moc 5,6kW/kg wagi ciala.
        Generalnie faceci nie lubia gdy wyprzedza ich kobieta, nawet gdy siedzi ona
        na kole silnego zawodnika.
        Sa tez kobiety specjalistki od sprintu torowego (20kW/kg),ktore bylyby
        trudne do pokonania dla przecietnego szosowca.
        Na treningu nie scigam sie.Gdy wyprzedzam wolniej jadacego szosowca
        to zwiekszam tempo stopniowo tak aby mial on mozliwosc szybszej jazdy na kole.
        Spector





        • mobile5 Re: Gdy kobieta wyprzedza ( do samców) 10.11.05, 16:02
          spector1 napisał:
          > Generuja one moc 5,6kW/kg wagi ciala.
          > Sa tez kobiety specjalistki od sprintu torowego (20kW/kg),

          To nie mogą być człowiekowate.
          • dr.rocco Re: Gdy kobieta wyprzedza ( do samców) 10.11.05, 20:50
            Szkoda , ze nie mialem okazji na trening z dobra kobieta , jakos te ktore cos
            tam chcialy pokazac , to szybko miekly.
        • Gość: Jacu Re: Gdy kobieta wyprzedza ( do samców) IP: *.icpnet.pl 10.11.05, 21:00
          > Generuja one moc 5,6kW/kg wagi ciala.

          sorry ale coś ci się jednostki pokopały
          50 kilowa kobietka 280 kW mocy wyciąga a ja 60kg daję radę nieco ponad 0,5kW
          - no aż tak słaby to ja nie jestem... miałem okazję spotkać pare kobiet sportsmenek ale 50 razy więcej mocy ode mnie żadna nie wykręcała...

          Torowców na płaskim fakt ciężko objechać, ale na podjazdach pikuś... ;)
          Swoją drogą wielkie chłopiska ci torowcy...
          • Gość: kazik Re: Gdy kobieta wyprzedza ( do samców) IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.11.05, 21:34
            Moc rzędu kW/kg jest niemozliwa do osiągnięcia.
            Jesli chodzi o wprawione rowerzystki naprawdę nie widzę dużych kondycyjnych
            różnic podczas kilkudziesięciokilometrowej wyprawy. Wydajemi się, że
            coniektórerowerzystki umieją lepiej dobierac przełożenia, ja zmieniam czasami
            przełożenie na słabsze, jeśli musze już stawać na gejach aby utrzymać tempo.
            Może to trochę skrajny przykład, ale u kobiet chyba występuje większa płynnośc
            przy zmianie biegów i bardziej równomierne tempo jazdy :-)
            • Gość: Jacu Re: Gdy kobieta wyprzedza ( do samców) IP: *.icpnet.pl 11.11.05, 19:52
              No bo kobiety mają mniej siły, więc preferują większą kadencję.
              Faceci zwykle lubią jeżdzić siłowo - nie zmienić przełożenia chyba że nie da się "na siłę" utrzymać kadencji.

              Kobiety zostają na podjazdach (mniej siły) i na zjazdach (mniejsza masa i większa ostrożność), na płaskim i dłuuugich podjazdach to różnie bywa ;)

              Z natury u kobiet na jednostkę masy ciała przypada mniejsza masa mięśni
              - w kolarstwie to przeszkadza, ale jak miło na tych gramach oko zawiesić...
          • mobile5 Re: Gdy kobieta wyprzedza ( do samców) 10.11.05, 22:33
            Gość portalu: Jacu napisał(a):
            > Torowców na płaskim fakt ciężko objechać, ale na podjazdach pikuś... ;)

            Znasz mechanikę, więc dobrze wiesz że przyczyną jest to:
            "a ja 60kg "
            • Gość: Jacu Re: Gdy kobieta wyprzedza ( do samców) IP: *.icpnet.pl 11.11.05, 19:35
              No wiem, ale ten tekst o nadludzkich siłach torowców nie wspominał że oni jak 100-metrowcy wytrzymują coś koło minuty takiego wysiłku...

              Im większy dystans tym większe znaczenie mają tlenowe przemiany
              - w watach/kg nie wygląda to tak imponująco jak beztlenowe, ale w ciągu godziny więcej mocy wyciśnie z siebie długodystansowiec. Siłę eksplozywną nie ma co porónywać.
              • spector1 Re: Gdy kobieta wyprzedza ( do samców) 11.11.05, 20:14
                Tak, to prawda,ze torowcy zdolni sa do jazdy na max przez ok 50sek.
                Nikt na swiecie nie jest zdolny do sprintu na max ponad 55sek.
                Jeden z torowcow,mistrz swiata w sprincie(w rok po zakonczeniu kariery)
                zorganizowal kryterium dla elity szosowcow.
                Zapytany dlaczego sam w nim nie wystartowal odpowiedzial,ze odpadlby po
                5 minutach.Tempo caly czas bylo ok 50km/h bo byly lagodne zakrety.
                Byly torowiec,malo trenujacy zawsze wygra w sprincie ze srednim szosowcem.
                Torowiec moze jedynie przegrac w 3 czy 4 tym sprincie gdy po przejechaniu
                umownej lini mety nastapi kolejny atak.
                Z utrzymaniem sie na kole przez 30 min typowi torowcy maja natomiast
                trudnosci,bo to nie ich specjalnosc.
                W przytoczonych wczesniej przykladach oczywiscie powinno byc W/kG a nie kW/kG.
                Armstrong na ostrych podjazdach generuje moc ok 6,5W/kG.
                Spector
                • mobile5 Re: Gdy kobieta wyprzedza ( do samców) 11.11.05, 20:26
                  spector1 napisał:
                  Armstrong na ostrych podjazdach generuje moc ok 6,5W/kG.

                  Jacu przyznaje się do ponad 8. Gratulacje.:-)
                  • Gość: Jacu Re: Gdy kobieta wyprzedza ( do samców) IP: *.icpnet.pl 12.11.05, 01:56
                    Nie ma czego gratulować, to moja szczytowa wydolność.
                    Nie twierdzę że daje rade tyle wygenerować na każdej górce mając w nogach 200km.

                    Armstrong nie jest w stanie wygrać finiszu z peletonu, jest za to w stanie generować sporą moc przez bardzo długi czas - dzięki temu wygrywa etapy górskie.

                    Tom Bonen czy Pettaki ponoć na finiszu czasem znacznie przekraczali 800W.
                    Armstrong przyznawał się wg niektórych źródeł do mocy max rzędu 0,5kW.

                    Armstrong jest wybitnym kolarzem w swojej specjalności, co nie znaczy że jest najsilniejszy.

                    Osiągnięcie 6,5W/kg nie jest wcale trudne - na podjazdach często widać zwykłych ludzi którzy dotrzymywali tempa Armstrongowi nawet na piechotę. Różnica polega kto ile czasu takie tempo utrzyma.
                    • mobile5 Re: Gdy kobieta wyprzedza ( do samców) 12.11.05, 12:35
                      Nie neguję Twojej wytrzymałości, to było bardziej żartem. Co do sprinterów,
                      zawsze byłem pod wrażeniem SuperMario, szczególnie jak finisz pokazywano z góry
                      i na zwolnieniu.
                    • Gość: Jacek Re: Gdy kobieta wyprzedza ( do samców) IP: 207.148.162.* 13.11.05, 19:29
                      Czym nmierzysz moc? I czy mozesz zamiescic np. 'screen shot' takiej jazdy?
                      Pzdr
                      • Gość: Jacu Re: Gdy kobieta wyprzedza ( do samców) IP: *.icpnet.pl 13.11.05, 21:59
                        W żadnym labie nie mierzyłem, ale trenażer z pomiarem mocy wydaje się podawać rozsądne wartości generowanej mocy.

                        Niedawno go nawet sprawdziłem, na zakończenie sezonu robiłem sobie próby na podjazdach z licznikiem z altimetrem i wyszło podobnie wg wskazań licznika i licząc wg wzrostu energii potencjalnej. Serce przy tym 185-200BPM.

                        Tyle na temat mocy z mojej strony.
                        • yb Niech MOC będzie z Tobą ! 13.11.05, 22:39
                          ...ale co na to wyprzedzające "samców" kolarki?
                          Jakoś nie zabierają głosu ws, może wolą kręcić... ;-)
                        • mobile5 Re: Gdy kobieta wyprzedza ( do samców) 13.11.05, 22:43
                          Gość portalu: Jacu napisał(a):
                          > Niedawno go nawet sprawdziłem, na zakończenie sezonu robiłem sobie próby na
                          pod
                          > jazdach z licznikiem z altimetrem i wyszło podobnie wg wskazań licznika i
                          liczą
                          > c wg wzrostu energii potencjalnej. Serce przy tym 185-200BPM.
                          >
                          > Tyle na temat mocy z mojej strony.
                          Nie miałem zamiaru podważać. Jeszcze raz gratulacje. Ja już jestem za stary na
                          wyczyny.
                        • Gość: Jacek Re: Gdy kobieta wyprzedza ( do samców) IP: *.abhsia.telus.net 14.11.05, 05:20
                          Bron Boze nie podwazam, ale... Nie mowilem o zadnym lab, tylko proste SRM, czy
                          nawet Polar (z drobna odchylka). Na trainer (???) to tez moge
                          wygenerowac 'zajebista' moc. Ja nie sadze zeby one byly wiarygodne. Wg tego co
                          one pokazuja to powinienem 'fruwac' 42-43 na 1 godz. TT (a tak nie jest). Mysle
                          ze pomiar mocy nie jest taki 'banalny'jak sie kazdenu wydaje. jesli chodzi o HR
                          185-200 to to jest b. ogolne, zazwyczaj jesli ja maxout na danym odcinku (jesli
                          chodzi o moc) to te roznice nie powinny byc tak duze (co najwyzej 2-4 BPM). A z
                          ta moca obliczane z energii potencjalnej to troche mnie zaskoczyles o
                          kurcze!!!).
                          Pzdr
                          Jacek
                          • Gość: Jacu Re: Gdy kobieta wyprzedza ( do samców) IP: *.icpnet.pl 14.11.05, 13:40
                            No jeśli znasz masę i prędkość wznoszenia (przewyższenie i czas jego pokonania)
                            to można to przeliczyć na moc... (im bardziej stromo tym dokładniej, bo mniejsza moc idzie na "normalną" jazdę a większa na wciąganie masy pod górkę).

                            Zbytnio nie interesuje mnie dokładna wartość mocy, bardziej jej spadki i wzrosty. Właściwie to zadawala mnie znajomość czasu pokonania moich tras odniesienia i zapis pulsu. Rzuciłem na forum swoją zaokrągloną szacunkową moc bo chciałem podważyć możliwość generowania kilowatów mocy z kilograma. Jak sam piszesz moc nie przekłada się bezpośrednio na wyniki, ale nie wyrokowałbym o nieprzydatności trenażerów z pomiarem mocy oporowej (w końcu b.droga zabawka).
                            Przy zmianach grafika i tak uwzględniam tylko puls, nie wiem jak wykorzystać mógłbym znajomość mocy więc jej nigdy porządnie i obiektywnie nie mierzyłem.
                            (gdybyś miał jakieś dobre info o tym parametrze to będe wdzięczny)

                            Nie upieram się że się nie mylę co do wartości mocy, po samotnym ciężkim godzinnym treningu typowo AVS 35km/h. 40km/h na szosie utrzymam niecałe 10min. więc w TT to tragedia by była, zwłaszcza góralem na terenowych gumach 2.0, ale ja bawie się w MTB ;) na szosówce to nawet jeździć nie potrafię... w moim góralu na szosie brakuje przełożeń.

                            Co do HR to na szczycie jest transformator którego mój pulsometr nie lubi,
                            a dużego wyboru górek w WLKP nie ma...
                            • Gość: Jacek Re: Gdy kobieta wyprzedza ( do samców) IP: 207.148.162.* 14.11.05, 15:17
                              Ciekawy watek sie zrobil. Nadmienilem SRM bo d. ludzi go tutaj uzywa. Sam sie
                              lamie nad zakupem dodatkowego osprzetu Polara (wydatek ekstra okolo 300 Can.),
                              buduje bowiem 2-gi rower (wylacznie do scigania i int. treningow - glownie w d.
                              gorach) i nie musial bym nic przekadac z roweru na rower. Sadza ze majac
                              dokladne dane o pulsie i dodatkowo o mocy mozna by b. dokladnie opracowac cykl
                              treningowy. Czy on bylby skuteczny to juz inna sprawa. Mysle ze pomiar mocy ma
                              nieocenione uslugi dla specjalistow od czasowek (mysle ze poczatek sezonu i
                              ocena przygotowania bylyby tu najwazniejsze).
                              Pzdr
      • spector1 Re: Gdy kobieta wyprzedza ( do samców) 14.11.05, 15:08
        SRM w wersji amatorskiej, podobnie jak Polar mierzy moc z dokladnoscia ok 10%.
        SRM dla zawodowcow jest dokladny (+- 2%) jednak cena ponad 3000 Euro jest jego
        wada.
        Z taka dokladnoscia,jaka oferuje Polar mozna obliczyc moc poslugujac sie
        kalkulatorem mocy:

        www.kreuzotter.de/english/espeed.htm
        Bardziej popularny(bo bardziej znany) jest inny kalkulator mocy:

        www.analyticcycling.com/ForcesSpeed_Page.html
        Kalkulator ten oparty jest wg mnie na blednych zalozeniach i w zwiazku z tym
        zawyza srednia predkosc przy danej mocy na plaskim terenie.

        Oba kalkulatory sa w miare dokladne gdy w gre wchodzi jazda pod gore,np 15%.
        Punktem odniesienia moze byc jazda testowa na dobrym stacjonarnym sprzecie,
        podczas ktorej uzyskamy relacje np 85%Hrmax i mocy wowczas uzyskiwanej.
        Oczywiscie ta relacja bedzie sie zmieniac w sezonie.
        W miare jak bedzie rosla forma to przy 85%Hrmax nasza moc bedzie wieksza
        a wiec takze i predkosc srednia.
        Trening z samym pulsometrem moze dac tez dobre rezultaty.Wymaga on jednak
        wiekszej dyscypliny i cierpliwosci.
        Nagminnym bledem wiekszosci kolarzy jest trening bazowy czy wytrzymalosciowy
        przy zbyt wielkim %Hrmax.
        Podkresla to takze trener Armstronga, Chris Carmichael w przetlumaczonej na
        j.polski ksiazce "Dogonic mistrza".
        Spector








        • Gość: Jacu Re: Gdy kobieta wyprzedza ( do samców) IP: *.icpnet.pl 14.11.05, 18:03
          Wracając do tematu wątku przy właściwym dla treningu bazowego HR sytuacja z wyprzedzającą kobietą może się zdarzyć... ;)

          Chyba korzystając z rowerowej przerwy doczytam conieco o programach treningowych z użyciem sensora mocy - wie ktoś może gdzie można coś sensownego znaleźć
          (najchętniej w wersji dla MTB).

          Osobiście zamiast kombinować z urządzeniami z uporem maniaka śmigam regularnie po kilka krótkich kółek/dzień po tych samych trasach z rejestratorem pulsu/wysokości/prędkości. Pewnie nie jest to najlepsza metoda śledzenia zmian wydolności, ale w połączeniu z porannym pulsem pewne pojęcie można uzyskać. Te kilka tyś Euro i dodatkowa masa to dość zaporowa stawka jak za uniezależnienie wskazań od wiatru i zmęczenia... jazda wkółko lub po lesie daje dość prawidłowe statystyki.

          Wiesz może coś więcej o tym polarowym sensorze ??
          Na szosówce to ponoć działa, ale ma szanse przetrwać na rowerze MTB
          (gdzie łańcuch dość niedelikatnie wali o ramę, ma "niesterylne" warunki pracy a ząbki z tarczy czasem odpadają...)

          I jeszcze jedno, co właściwie daje wskazanie mocy, zamiast 80%HRmax robi się 80%Pmax ?? Do oceny postępów wystarczy tańszy trenażer z sensorem mocy, co więc daje taka informacja podczas jazdy ?? Na długich podjazdach śledzę prędkość wznoszenia i HR co wystarcza żeby równomiernie dozować siły i się nie przeforsować. Sorry za lamerskie wywody, ale na tyle zżyłem się z pulsometrem że nie myślałem nawet o innych metodach pomiaru wysiłku...
          • spector1 Re: Gdy kobieta wyprzedza ( do samców) 22.11.05, 14:08
            Specjalistyczny trening dla MTB nie jest prosty z uwagi na to,ze w czasie
            wyscigu tempo jest zmienne.
            Zawsze indywidualny trening powinien byc oparty na wieloletniej praktyce
            trenerskiej ,znajomosci najnowszych osiagniec fizjologii i pewnej dozy
            eksperymentow.Gotowej recepty treningowej nie ma.
            W j.angielskim jest wiele opracowan z tego zakresu.
            W j.polskim znalazlem jedynie ponizsze tlumaczenie godne polecenia.

            www.kolarstwo-szosowe.gda.pl/tzpm.html
            Spector

            Pomocna moze byc takze ksiazka :Biblia kolarza gorskiego - J.Friel.
            • Gość: Jacu Re: Gdy kobieta wyprzedza ( do samców) IP: *.icpnet.pl 25.11.05, 13:49
              Że nie jest to proste to wiem ;)

              Dzięki za linka.
      • souls_hunter Re: Gdy kobieta wyprzedza ( do samców) 19.11.05, 20:56
        Jesli mnie wyprzedzi jakas kobitka (czasem sie zdarzy)to bynajmniej sie nie
        stresuje a jedynie ogladam sobie zgrabny tyleczek. Jesli tyleczek nie jest
        zgrabny to w ogole odpuszczam i niech sobie jedzie. Mysle ze to najzdrowsze
        podejscie do calej sytuacji.
      • Gość: kondor Re: Gdy kobieta wyprzedza ( do samców) IP: *.interq.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 22.11.05, 15:43
        A gdzie te samiczki.Cały czas z obstawą śmigają.Bardzo rzadko, samotne się widuje.
        A jeżeli już taką na trasie spotkasz to chyba jakiś okaz.
        Mnie się jeszcze nie zdarzyło aby mnie,która wyprzedziła.Nie dlatego że jestem
        takim orłem ale najzwyklej w świecie one poprostu boją się gór.
      • Gość: WOJTEK KOBIETY MNIE NIE WYPRZEDZAJĄ IP: *.tdi.tktelekom.pl 25.11.05, 09:29
        WITAM.
        TAK MYSLE I MYSLE...MNIE JESZCZE ZADNA KOBIETA NIE WYPRZEDZILA. ALE JESLI TO BY
        SIE ZDARZYLO...TO NIE MA PROBLEMU.ZGRABNA DZIEWCZYNA NA ROWERZE PRZEDE MNĄ TO
        LEPSZY WIDOK NIZ NIEJEDNA PANORAMA MIASTA :-)
      • Gość: Wenecka <rotfl> IP: *.dialup.telenergo.pl 25.11.05, 20:06
        oj Panowie, ale pojechaliście :-))))
        dawno się tak nie ubawiałam, aż sie zaczęłam zastanawiać, czy kiedyś
        wyprzedziłam jakiegoś faceta i długo sobie usiłowałam przypomnieć, bo w ogole
        takich rzeczy nie rejestruję kogo wymijam - po prostu tego, kto jedzie wolniej.
        i faktycznie, pare razy zdarzali się i panowie.
        natomiast ja to samo robie na basenie - wybieram sobie gościa co najszybciej
        plywa na torze obok i się z nim ścigam. uwielbiam to. w jakichś 70-80% udaje mi
        się o ile nie przegonić, to przynajmniej zrównać. :-)
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja