Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Dlaczego sie tak pieczecie w tych kaskach?

    IP: *.chello.pl 10.07.06, 10:41
    Ta moda (wiem wiem ze to bezpieczniej ale..) dotknela juz nawet rowerzystow
    na trekingowych rowerach i z siatka z zakupami na bagazniku.
    Obserwuj wątek
      • hellena8 Re: Dlaczego sie tak pieczecie w tych kaskach? 10.07.06, 11:03
        ja jestem amatorką jazdy na rowerze, ale zakładam kask dlatego, że jest
        bezpieczniej, ale tez dlatego (i głównie dlatego) że w głowę nie jest tak
        gorąco. Pod czapką zawsze mam mokre włosy, a kask chroni przed słońcem, a do
        tego łapie wiatr w otwory i świetnie chłodzi głowę. Przynajmniej ja tak mam.
      • uruk-hai Re: Dlaczego sie tak pieczecie w tych kaskach? 10.07.06, 11:07
        Od razu wspomnę ze nie warto jeździć na takim słońcu z nieosłonietą głową -
        chociażby chutką - prawdopodobienstwo ugotowania mózgu jest bardzo wysokie!

        Żeby było śmieszniej - cieplej, a w zasadzie mogę powiedzieć że nieźle
        przypieka - bez kasku :)))

        Od chwili gdy jeżdżę w kasku głowa przestała mi się smażyć i dodatkowo daszek
        powoduje ze słońce nie wali mi prosto w oczy bo jestem przed nim osłoniety - to
        można uzyskać oczywiście z pomocą zwykłej czapki z daszkiem - ale tu nie ma
        wentylacji jaką zapenia kask

        Więc kolego Obserwatorze - Twoja obserwacja jest nierzetelna....
          • Gość: Piotrrr Re: Dlaczego sie tak pieczecie w tych kaskach? IP: *.ch.uj.edu.pl 12.07.06, 15:20
            Mnie akurat kask uratował zdrowie (o ile nie życie). Jechaliśmy grupką kumpli
            przez jedną z dojazdówek do Krakowa (mieliśmy taki mały ale formalnie
            zarejestrowany klubik ścigantów - tylko rowery szosowe). Wiatr w plecy,
            wachlarzyk sześciu gości cisnących ile wlezie, prędkość około 50 km/h i tu nagle
            z bocznej drogi wyjechał nam tuż pod koła gość furmanką (jak się później okazało
            - pijany jak bela). Z naszej grupki zrobiło się małe kotłowanko. Ja akurat
            wyrżnąłem głową (kaskiem) w pedał kumpla (LOOK na bloki) a drugi kumpel za mną
            postanowił przejechać się jeszcze na mojej głowie po asfalcie. Kask został
            sprasowany, obdarty i częściowo rozharatany. Ja też się trochę poobijałem. W
            zakresie głowy rozciąłem i przyszlifowałem brodę :-) Czasem się zastanawiam jak
            skończyłbym, gdybym nie miał wtedy kasku.

            Tak więc ludzie - jeździjcie w kaskach. Nawet jeśli nie rozwijacie szczególnych
            prędkości, nigdy nie wiadomo kto w was wjedzie a naogół wiadomo, że lepiej mieć
            całą głowę niż w kawałkach.
      • wenecka Re: Dlaczego sie tak pieczecie w tych kaskach? 10.07.06, 11:46
        kask posiadam dlatego, że kiedyś zaliczyłam wywrotkę jak nie mialam kasku. od
        tamtej pory na goralu zawsze jezdziłam w kasku. teraz mam trekingowy i nie
        zakładam, ale byc moze zaczne z tego samego powodu, dla ktorego zakładałam na
        gorala. choc przyznaje, to smiesznie wyglada jak sie dostojne sunie na trekingu
        i kask na glowie. whatever, to dla mojego bezpieczenstwa przede wszystkim, a
        nie dla ubawienia otoczenia.
      • geesje Re: Dlaczego sie tak pieczecie w tych kaskach? 10.07.06, 13:43
        Bezpieczeństwo.

        I naprawdę nie ma znaczenia, czy się jeździ na góralu czy spokojnie po mieście.
        Upadek z trekingowego czy miejskiego roweru i uderzenie głową w krawężnik
        niczym się nie różni od upadku z górala.

        Kilku moim znajomym kask naprawdę uratował życie.

        I jak już wiele osób zauważyło - wcale nie jest cieplej.
      • user0001 Re: Dlaczego sie tak pieczecie w tych kaskach? 10.07.06, 14:09
        Jeżdżę na rowerku trekkingowym, zwasze mam kask na głowie i rękawice na dłoniach.

        Kumple podśmiewali się... pukali w czoło, aż kiedyś któryś musiał ostro
        zachamować, ja wjechałem mu w tylne koło i poleciałem na asfalt. Zabolało,
        popatrzyłem na zdartą skórę... na szczęście była to tylko skóra rękawic, bez
        żadnych problemów kontynuowałem przejażdżkę :-)

        Rękawice są tańsze niż dzień lub dwa urlopu, który musiałbym wziąść gdybym miał
        poharatane dłonie... Dobrze wentylowany kask jest mniej dokuczliwy od czapki...
        Gdy będę uczył się jeździć z SPD zafunduję sobie rolkarskie ochraniacze na
        łokcie i kolana...

        Wolę za 10 lat ponarzekać, że niepotrzebnie tyle czasu jeździłem w kasku niż nie
        założyć kasku ten jeden raz gdy będzie on potrzebny.

      • nakole Re: Dlaczego sie tak pieczecie w tych kaskach? 10.07.06, 16:07
        Jeżdżę w kasku, rękawiczkach itd i jakoś sie nie upiekłem. Kask jesli sie
        przyjrzałeś posiada otwory wentylacyjne i przedmuch jest OK. I co za moda?
        Odrobina bezpieczeństwa nikomu jeszcze nie zaszkodziła nawet podczas jazdy za
        róg do sklepu po chlebek. Nawet na krótkim odcinku można sobie głowe obtłuc. I
        tyle. Bardziej martwi mnie odsztywtowany rowerzysta(ka) w spodniach z dobrze
        zaprasowanymi kantami i źle ustawionym siodełkiem.
      • rkcb Dlatego, żeby przeżyć! 10.07.06, 20:51
        Jak jeździ się po mieście, tak jak ja po Warszawie, to codziennie jest się
        zagrożony przez jakiegoś idiotę. Kierowcy, którzy starają się przejechać jak
        najbliżej rowerzysty spychając go na dziury, studzienki i krawężniki,
        wymuszający pierwszeństwo i udający, że cię nie widzą (a jeżdżę w kamizelce
        odblaskowej). Piesi łażący po drogach dla rowerów z psami, wózkami, małemi
        dziećmi - kompletnie nieobliczalni, potrafiący na dźwięk dzwonka zza pleców
        skrecić w LEWO czyli prosto pod koła wyprzedzającego rowerzysty. Inni rowerzyści
        potrafiący jeżdzić po nocy bez świateł po nie oświetlonych drogach i to czasami
        lewa stroną. TO SĄ POWODY DLA KTÓRYCH JEŻDŹĘ W KASKU.
        Po za tym żyję tyko dlatego, że miałem kask. Jak samochód usiłował wymusić na
        mnie pierwszeństwo to walną we mnie tak, że przeleleciałem nad nim, uderzając
        głową (KASKIEM!!!) w górny rant przedniej szyby. Z kasku wykruszył się kawał
        pianki wielkości pięści, a ja miałem tylko poobcierane nogi i złamany palec od
        upadku. Jak bym nie miał kasku to zostawiłby mózg na dachu samochodu.
        WYSTARCZY???
        • Gość: cykloza Re: Dlatego, żeby przeżyć! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.06, 10:28
          znowu ten beznadziejny temat :kaski a moda. Powiem wprost - jeżdżę bez kasku ,
          jeżdżę szosówką po drogach twardych a nie po odludziach. Nigdy nic złego mnie
          nie spotkało pomimo kilku wywrotek. Może mnei coś spotkac ? Może Moze mi
          doniczka pod blokiem spaść mi na głowę na przykład. Niech każdy jeździ tak jak
          chce i nie rozkazuje innemu jeździć inaczej. Jak ktoś czuje sie niepewnie to
          niech jedzie w kasku. Po mieście już nie jeżdżę bo to jest męczarnia - polskie
          miasta nie są dla rowerów i dla bezpieczeństwa niektóre trasy należy wyłączyć
          dla rowerów bo najzwyczajniej w swiecie przy tym ruchu rowerem tam już nie da
          sie jeździc
          Przynam tę że lepiej się czuje na ruchliwej szosie niz na deptaku na którym
          jeździ kilku wariatów na rowerach. jeden złamał mi nogę . Wychodziłem ze sklepu
          a durniowi chiało się jechać po chodniku . No i wpadł na mnie palant. Jechał w
          kasku i ochraniaczach. No sorry ale coś takiego jest naprawdę wkurw... Żeby to
          był dzieciak, ale to był 80kilowy jegomosć z kozią bródką który miał jeszcze
          pretensję ze "łażę jak baran".
          Z samochodami za miastem problemów żadnych nie miałem ale jak zaczyna sie sezon
          i poznaniacy jadą nad morze to pewne trasy mijam z daleka. po prostu w
          centralnej Polsce jeździ sie chyba inaczej. Dla mnie jest niewyobrażalne aby
          jadąc z dzieciakami wyprzedzać na zakręcie, na trzeciego... lipiec sierpień to
          robi sie horror. I nie pomoże żaden kask jak ktoś cie walnie z taką prędkoscią
          kaski są Ok, ale jak widze tych ludzi którzy jeżdżą rowerem jak wariaci bo mają
          kask i czują się zbyt bezpieczni to mnie krew zalewa bo jak pisałem jeden taki
          palant połamał mi nogę
          • Gość: drobo Re: Dlatego, żeby przeżyć! IP: 80.48.199.* 11.07.06, 11:35
            mam podobne zdanie - kaski jak najbardziej, ale nie na siłę i mocą kodeksu...
            Mnie razi w tym namolnym udowadnianiu, że takie czy inne zabezpieczenie na
            rowerze jest niezbędne ( kaski, kamizelki odblaskowe, ochraniacze itp. ),
            pewnego rodzaju dwulicowość. Weźmy dom: wiadomo, że gros wypadków zdarza się
            właśnie w tym niby bezpiecznym miejscu. Czy ktokolwiek myjąc okna korzysta z
            drabinki? Większość używa niestablinego taboretu... Inny przykład: rekreaja na
            wodzie. W tym roku utonęło już ponad 260 osób. Jednak trudno wyobrazić sobie
            plażowicza, który idzie popływać w kapoku... A przecież on prawie całkowicie
            zabezpiecza przed utonięciem... Przykłady niekonsekwencji można mnożyć.
              • Gość: cykloza Re: Dlatego, żeby przeżyć! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.06, 13:12
                nie ukrywajmy że w podtekscie jest przesłanie "tylko frajerzy jeżdżą w kaskach".
                Prawda? Co do przypiekania to jeszcze niedawno zawodowi kolarze ciskali gromy na
                ludzi którzy kazali im jechać pod górę w kaskach. Czyżby zawodowcy mieli gorsze
                kaski> Standardem w upały zawsze była biał najczęściej czapeczka lub bandamka.
                Klasyczne "opony" albo "hełmofon" zakładano na płaskie odcinki wyścigu. Od kiedy
                ktoś wymyślił tytanowe i kewlarowe cuda nikt nie spojrzy na opony a'la Szozda.
                Kłopot jest taki ze kolarze w tych kaskach mocniej się grzeją. Jakiś powód
                protestu chyba był skoro świadomie kolarze pozbywali się jeszcze jednej
                powierzchni reklamowej. A to że paru kolesi się zabiło jadąc bez kasku po
                asfalcie to fakt oczywisty.
                Ciekawe zjawisko zauważyłem. Jakos przed tym kiedy rozkazem nakazano kaski to
                kolarze padali jakby bezpieczniej. Dziś jak widze upadek kolarza to pierwsze co
                się dzieje to łupnięcie łbem o asfalt. Chyba nikt mi nie powie ze kiedyś też tak
                było bo przecież połowa peletonu nie dożyłaby sportowej emerytury.
                Notabene jestem pełen podziwu dla kolarzy którzy po upadku na asfalt z takimi
                prędkościami są w stanie podnieśc się i jechać. przecież oni nie mają żadnych
                ochraniaczy i tych całych cuda wianków. przy prędkości 70km/h mają tylko
                rękawiczki i cieniutkie trykoty które nijak nie chronią przed otarciem.
                Momentalnie nasuwa sie skojarzenie z pikarzami którzy padają jak muchy od byle
                kopniecia.
                • Gość: drobo Re: Dlatego, żeby przeżyć! IP: 80.48.199.* 11.07.06, 13:46
                  ja - choć nie używam - raczej wezmę stronę kaskowców. W końcu styropian ma
                  bardzo dobre właściwości termoizolacyjne, dzięki czemu przy czerepie utrzymuje
                  się temperatura ciała. No i oczywiście otwory wentylacyjne - choć nie wiem, czy
                  przeciągi nie powodują przeziębień :-). W jasnej czapce, w której w te upały
                  jeżdżę, bywa czasami zbyt gorąco...
                  • Gość: p RKCB napisal... zabrac mu rower IP: 195.245.204.* 12.07.06, 13:32
                    RKCB napisal:
                    <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
                    Jak jeździ się po mieście, tak jak ja po Warszawie, to codziennie jest się
                    zagrożony przez jakiegoś idiotę. Kierowcy, którzy starają się przejechać jak
                    najbliżej rowerzysty spychając go na dziury, studzienki i krawężniki,
                    wymuszający pierwszeństwo i udający, że cię nie widzą (a jeżdżę w kamizelce
                    odblaskowej). Piesi łażący po drogach dla rowerów z psami, wózkami, małemi
                    dziećmi - kompletnie nieobliczalni, potrafiący na dźwięk dzwonka zza pleców
                    skrecić w LEWO czyli prosto pod koła wyprzedzającego rowerzysty. Inni rowerzyści
                    potrafiący jeżdzić po nocy bez świateł po nie oświetlonych drogach i to czasami
                    lewa stroną. TO SĄ POWODY DLA KTÓRYCH JEŻDŹĘ W KASKU.
                    Po za tym żyję tyko dlatego, że miałem kask. Jak samochód usiłował wymusić na
                    mnie pierwszeństwo to walną we mnie tak, że przeleleciałem nad nim, uderzając
                    głową (KASKIEM!!!) w górny rant przedniej szyby. Z kasku wykruszył się kawał
                    pianki wielkości pięści, a ja miałem tylko poobcierane nogi i złamany palec od
                    upadku. Jak bym nie miał kasku to zostawiłby mózg na dachu samochodu.
                    WYSTARCZY???
                    <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<

                    Czy osoba, ktora potrafi dla siebie i osob postronnych (z tego co pisze)
                    stworzyc powazne zagrozenie - nie powinna byc karana utrata roweru?

                    Z doswiadczenia wiem, ze wlasnie rowerzysci sa najbardziej zarozumiala grupa
                    uzytkownikow drog, i to oni stwarzaja najwiecej niebezpieczenstw - najczesciej
                    nieswiadomie.

                    Dla rowerzystow potraconych na przejsciach dla pieszych: rower sie przez
                    przejscie przeprowadza - tak, wiem, ze to malo wygodne - wiec jak juz jestes
                    zbyt leniwy zeby przestrzegac przepisy - to nie miejcie pretensji do kierowcow,
                    ktorzy zgodnie z przepisami wykonuja skret w prawo - i nie sa w stanie zauwazyc
                    nadjezdzajacych z duza predkoscia rowerow. Troche wyobrazni.

                    p


                    • pegaz_mk Re: RKCB napisal... zabrac mu rower 12.07.06, 14:18
                      > Dla rowerzystow potraconych na przejsciach dla pieszych: rower sie przez
                      > przejscie przeprowadza - tak, wiem, ze to malo wygodne - wiec jak juz jestes
                      > zbyt leniwy zeby przestrzegac przepisy - to nie miejcie pretensji do kierowcow,
                      >
                      > ktorzy zgodnie z przepisami wykonuja skret w prawo - i nie sa w stanie zauwazyc

                      Pierwsze primo: przejedź się grzecznie ścieżką rowerową i zchodź z roweru co 100-200m, bo akurat jakaś boczna droga dochodzi do tej, przy której jedziesz równolegle. Wierz mi, szlag trafia, kompletnie wybija z rytmu, samochody tymczasem jadą obok ciebie płynnie.

                      Drugie primo: nawet na _zupełnie legalnym_ przejeździe rowerowym gros kierowców zwyczajnie w świecie olewa rowerzystów i nie zadaje sobie trudu sprawdzenia czy tacy są.

                      Po trzecie wreszcie: zgodzę się z Tobą, że wpadającego w wielkim pędzie na przejście/przejazd matoła (inaczej nie mogę nazwać takiego delikwenta) czasami baaardzo trudno zauważyć. Dlatego ja kieruję się zasadą, że przez przejścia dla pieszych i przejazdy przejeżdżam ostrożnie, nigdy z dużą prędkością, zawsze zwracając uwagę, czy jestem dobrze widoczny. Jeżeli nie jestem pewien bezpieczeństwa lub kolidowałbym z pieszymi, to grzecznie zsiadam z roweru.
                      Zresztą niezależnie czy drepczę piechotą, jadę rowerem czy samochodem, nigdy nie wpadam bezmyślnie na przejście/skrzyżowanie - przecież nawet w samochodzie jak masz zielone nie wolno Ci wjechać na krzyżówkę, nie upewniając się wcześniej czy nie wpakujesz się właśnie na kogoś i czy dasz radę z niej zjechać.

                      Po skromne czwarte: jakoś ostatnio tak się utarło, że kierowcy jako hasło-klucz podają przejeżdżanie przez pasy dla pieszych, co w ich oczach dyskwalifikuje rowerzystów do jakiejkolwiek dyskusji o kulturze jazdy i przepisach. I oczywiście jest to wystarczający argument, żeby przerwać dyskusję o przewinieniach kierowców. A ja jakoś widziałem bardzo mało niebezpiecznych sytuacji z udziałem rowerzystów na pasach dla pieszych (no, kilku w/w matołów niestety się zdarzyło), a duuużo więcej z udziałem bezmyślnych pieszych w najprzeróżniejszych konfiguracjach, że o samochodach wymuszających pierwszeństwo na kimkolwiek na drodze nie wspomnę.
                    • Gość: pronovia Re: RKCB napisal... zabrac mu rower IP: *.budimex.com.pl 12.07.06, 15:09
                      Zgadzam się w stu procentach, mieszkam na Ursynowie i codziennie z okna widzę
                      rowerzystów którzy z prędkością światła wjeżdżają na jezdnie nie oglądając się
                      dookoła, NA CZERWONYM, często mijają mnie w dzikim pędzie podczas gdy ja STOJĘ
                      I CZEKAM NA ŚWIATŁO, takim rzeczywiście kaski są potrzebne... Ja sama jeżdżę
                      rowerem od dziciństwa i nie zawsze po mieście, a ostatni raz się wywróciłam w
                      wieku jakichś 8 lat. Chyba po prostu nie należy skakać na rowerze ze schodów
                      jak się nie czuje ktoś na siłach...
                    • rkcb "p" napisał - nauczyć go czytać 16.07.06, 10:56
                      Gdzie ty wyczytałeś z mojego tekstu, że to ja stwarzam zagrożenie? Chyba tym, że
                      w ogóle poruszam sie po rowerem, a nie leże w łóżku! Zagrożeniem są inni - tacy
                      jak ty co nie potrafią przeczytać ze zrozumieniem krótkiego tekstu, a o PRoD nie
                      wspominając. Gdyby kierowcy, rowerzyści i piesi myśleli i znali i przestrzegali
                      prawo to ta dyskusja nie była by potrzebna. A rower to możesz zabrać swojemu
                      dziecku - mi możesz najwyżej ukraść.
                • dr.krisk Dyżurny temat - kaski 11.07.06, 15:04
                  Przypomina mi się wielka dyskusja, jak kilkadziesiąt lat temu wprowadzono w
                  Polsce obowiązek jazdy samochodem w pasach bezpieczeństwa. Też byla liczna
                  frakcja, która udowadniała że:
                  a) kiedyś jeżdżono bez pasów, i tez dobrze było;
                  b) jak ktoś ostrożny i przezorny, to nic mu sie nie stanie i bez pasów;
                  c) pas cisną i duszą;
                  d) pasy w razie wypadku uniemożliwiają łatwe wydostanie ofiary z samochodu;
                  ... oraz kilkaset innych ważnych powodów.
                  Ja w kasku jeżdże od wypadku - potrącił mnie samochód (gapowaty kierowca). Na
                  szczęscie nic mi się nie stało , ale to tylko szczęsliwy traf. Kask jest ze
                  styropianu, ma wycięcia - absolutnie nie grzeje.
                  • swoboda_t Re: Dyżurny temat - kaski 11.07.06, 18:09
                    Obowiązek zapinania pasów wprowadzono dopiero w 1992 lub 1993 roku. Co do
                    meritum - ja jeżdżę w, bo życie i zdrowie mi miłe. Zaliczyłem parę solidnych
                    wywrotek (łączie z szyciem i małym wstrząsem mózgownicy), a do tego lubię
                    jeździć w górach - w kasu jestem po prostu bezpnieczniejszy. I wcale nie jest
                    cieplej :)
                    P.S.: Znam jednego gościa, co w czasach bezkaskowych wyrżnął głową w borsztajn -
                    lekarze cudem Go odratowali, ale jedną część ciała ma mniej sprawną(lekki
                    paraliż)stronie spogląda w bliżej nieokreślone miejsce, a na twarzy gości
                    wieczny grymas. W czasie zmiany pogody ma dodatkowe atrakcje. Sorry, wolę kask.
                • Gość: jackk3 Re: Dlatego, żeby przeżyć! IP: *.ptr.terago.ca 11.07.06, 16:48
                  Sluchaj, opowiadasz takie pierdoly ze glowa boli. Jechales kiedys w peletonie?
                  Kolarze zdejmuja kaski jadac pod olbrzymie podjazdy, kiedy generuja 500+ Watow
                  przez dluzszy okres czasu, predkosc zazwyczaj spada do kilkunasu km/h,
                  chlodzenie znacznie maleje. Potrafisz wygenerowac taka moc??? W normalnej
                  jezdzie kas chlodzi lepiej i aerodynamika jest lepsza. Jak zaliczyles glebe
                  pare razy i nic ci sie nie stalo to znaczy ze jechales powoli albo miales duze
                  szczescie. Jedno walniecie o asfalt glowa moze zmienic twoje zycie. I nie mow
                  mi glupot ze 'wiesz jak padac'. Cwiczylem sztuki walki (w tym judo) przez wiele
                  lat ale jak sie idzie na dol (nie mowie o przypadku jak sie mogles wypiac
                  oczywiscie) a idzie sie zazwyczaj w najmniej oczekiwanym momencie to czasami
                  nie wiadomo 'gdzie reka a gdzie noga'.
                  • forresty Re: Dlatego, żeby przeżyć! 11.07.06, 17:36
                    Przesadziłeś Jack - 500 watt to nawet Armstrong pod Alp d'Huez nie wykręcał. A
                    już ponad 500 to ktoś na jakims super dopalaczu. Armstrong w najlepszych czasach
                    kręcił 450wat przy kadencji 90/min. Od kiedy załozył kask to cos słabiej mu
                    szło. Czasówkę pojechał bez kasku i wykręcił prawie rekord "skoczni". Załozył
                    kask i męczył sie ;-)
                    • scept89 500W 11.07.06, 18:38
                      Jack ma racje, choc nie oznacza to ze wiekszosc profesjonalnych kolarzy wcyciaga
                      500W:

                      wired.com/news/technology/0,1282,68310,00.html?tw=wn_4techhead
                      oraz

                      www.newyorker.com/fact/content/?020715fa_fact1
                      'Carmichael told me that a decent pro cyclist would have put out at least four
                      hundred watts, and that the stragglers at the end of the peloton (known as the
                      gruppetto) would clock in at perhaps three hundred and fifty. Armstrong—in top
                      Tour shape—would have come close to five hundred.'

                    • Gość: jackk3 Re: Dlatego, żeby przeżyć! IP: *.abhsia.telus.net 12.07.06, 05:23
                      Wiadomo ze podalem dane z banki. Nie powiedzialem za to przez caly okres czasu.
                      Najlepsi na pewno potrafia zgenerowac 400 przez pewien czas i zaloze sie ze 500
                      przez krotkie okresy jest calkiem w porzadku. Niech ktos poszuka jaka moc
                      generuja na TT jadac 45-50 km/h. Na bank to bedzie 400. I kaski aerodynamiczne
                      do przewiewnych nie naleza.
                      Pzdr
                  • Gość: kRECIK Re: Dlatego, żeby przeżyć! IP: 66.6.73.* 12.07.06, 03:03
                    Smiesza mnie Ci ktorzy sadza, ze mozna cwiczyc upadanie jak Cie rabnie samochod.
                    Ja rowerem 30km/h samochodem cos podobnie... czolowka... facet wymusil
                    pierwszenstwo... zyje dzieki duzemu szczesciu i poniekad temu ze wtedy bylem
                    dosc aktywny fizycznie (gibkosc)... po uderzeniu przy tych predkosciach to sa
                    ulamki sekund... a czlowiek jest jak szmaciana lalka... nie masz szans
                    zapanowac nad rekami czy nogami... efekty u mnie? skrecony kark, szyta glowa(12
                    szwow)... ogolnie poobijany... jechalem oczywiscie bez kasku...
                    Dalej jezdze bez kasku... tzn zbieram sie kupic... ale teraz jezdze duzo mniej
                    i nie po publicznych drogach...
            • user0001 Re: Dlatego, żeby przeżyć! 11.07.06, 12:39
              Gość portalu: drobo napisał(a):

              > Czy ktokolwiek myjąc okna korzysta z
              > drabinki? Większość używa niestablinego taboretu...

              Ja używam drabinki.

              > Inny przykład: rekreaja na wodzie.

              Wybieram plaże strzeżone, do rzeki wchodzę na trzeźwo, a po piwie mogę co
              najwyżej przejść się wałem.

              Uważam, że dopóki mamy państwową służbę zdrowia, opłacaną z podatku (składki
              zdrowotnej), państwo ma prawo ustalać wymagane środki bezpieczeństwa. Gdybyśmy
              jednak przeszli na finansowanie ochrony zdrowia z dobrowolnych ubezpieczeń, to
              środki służące ograniczeniu obrażeń w razie wypadku (rowerowy kask, pasy
              bezpieczeństwa, poduszka powietrzna) przestają być sprawą państwa, a zostają
              objęte w Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia.
      • Gość: biker_chic dlatego! IP: *.drizzle.com 11.07.06, 17:42
        pewnego pieknego dnia jechalam sobie przez skrzyzowanie a tu nagle z podporzadkowanej drogi
        wyjechal samochod ktory nie zatrzymal sie na stopie. To byl podobno piekny lot. Skonczylo sie to dla
        mnie zlamaniem kregoslupa w dwoch miejscach i roznymi drobniejszymi urazami. Jakbym nie miala
        kasku to bym byla sztywna.

        a na marginesie - w USA kaski sa obowiazkowe i za ich brak w niektorych stanach mozna dostac
        mandat.
        • Gość: Grzegorz Re: dlatego! IP: .1P1D* / 151.193.220.* 11.07.06, 18:45
          Tak!
          Złamany kręgosłup, pouszkadzane nerki i wątroba, ciało kompletnie pocharatane i
          absolutnie bezwładne, ale za to przeżyłeś dzięki kaskowi! Alleluja! Radujmy się!

          Wybacz, ale ja dziękuję za taką perspektywę... ja chcę mieć wolny wybór.
          W Teksasie motocykliści jeżdżą bez kasków. Rowerzystów nie zaobserwowałem jakoś,
          może za ciepło było.

          BTW: używam kasku, choć nie na rowerze.
          • Gość: artur Re: dlatego! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.06, 19:59
            No wlasnie! W USA i w europie zachodniej kaski sa obowiazkowe. Powinnismy sie na
            nich wzorowac... (to moze kiedys nasz kraj bedzie choc troche podobny do nich)
            Pozatym kask jest bardzo wazny. Wiele razy uchranial mnie przed urazami glowy
            (lubie skoki na rowerze - DJ), gdybym go nie mial nie wiem co by mi sie stalo.
            Tym bardziej przydatny okaze sie podczas zderzen/upadkow w miescie
            • Gość: klogg Re: dlatego! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.06, 20:26
              > W USA i w europie zachodniej kaski sa obowiazkowe.

              Co za głupoty. Kaski są obowiązkowe w niektórych stanach USA i Australii, ale
              nie w europie zachodniej!!!

              Sam jeżdżę od 20 lat i jeszcze NIGDY się w głowę nie uderzyłem chociaż kraks
              miałem sporo. Kaski są przereklamowane, bardziej by się przydała pierzyna na
              kierownicy ;-) lub "zbroja" na klatkę piersiową i jeżeli już kask to tylko
              fullface bo wielokrotnie częsciej się spada na twarz.

              Są miejsca gdzie kask się opłaca np. wyścigi albo ostra jazda po lesie, ale
              niektórym kretynom np. szalejącym po chodnikach, bym zabronił jazdy w kasku.
              • Gość: ban Re: dlatego! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.06, 23:45
                jeżli nigdy nie uderzyłeś głową w asfalt to MASZ SZCZĘSCIE... to tak jakbyś
                pisał, że pasy w samochodzie są przereklamowane, bo ty osobiście nigdy nie
                miałeś wypadku...
                lepiej przestań kusić los i kup sobie kask (najtańszy, a też dobry około 100zł)
                ja jeżdze w kasku od kiedy widziałem potworny wypadek (i rozbitą głowę) na
                ścieżce rowerowej
                  • Gość: wolf Re: dlatego! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.06, 15:02
                    w kasku nie jezdze, bo mi sie nie chce, ale niestety zaliczylem kiedys wypadek
                    glupi wypadek na maxa: nie zmiescilem sie na piaszczystym zakrecie i wypadlem.
                    wstrzas mozgu. drobne szycie na nodze, ale niestety, jneszcze cos: od tej pory
                    mam piski w uchu i sluch mi sie troche oslabil...
                    tak ze mozna byc za kaskami albo przeciw nim, ale nigdy nie wiadomo, co kogo
                    gdzie spotka, przez glupi blad mozna sobie przerabac zdrowie...
              • Gość: rowerem:) Re: dlatego! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.07.06, 16:52
                Zgadzam się najczęściej wylatuje się przez kierownice (oczywiście przy normalnej
                jeździe bez szaleństw!!!)Najbardziej narażone na uraz są ręce twarz i kolana.
                Sam jeżdżę bez kasku, myślę że od tego nakrycie głowy dużo cenniejszy jest
                rozsądek. Uważam, że myślący rowerzysta bez kasku nie jest w większym
                niebezpieczeństwie niż przeciętny pieszy
      • Gość: krasnal Re: Dlaczego sie tak pieczecie w tych kaskach? IP: *.ghnet.pl 11.07.06, 19:57
        Używamy kasków z tego samego powodu, dla którego nurkowie używają butli z
        powietrzem, alpiniści uprzęży i liny, skoczkowie spadachronów a wojownicy
        ochraniaczy na głowę i zęby.
        Używamy kasków, bo głowę mamy jedną a na rowerze nie jeździ się dwa kilometry na
        godzinę.
        Używamy kasków, bo asfalt, krawężniki, kamienie i korzenie drzew są twarde.
        Używamy kasków, bo na zatłoczonych ulicach nikt nie szanuje rowerzystów a
        samochód wymuszający pierwszeństwo lub wyprzedzający na grubość lakieru to
        codzienność.

        Używamy kasków, by odpowiadać na głupie pytania.
        • Gość: drakk Re: Dlaczego sie tak pieczecie w tych kaskach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.06, 17:20
          dalibóg mieszkam w małej miejscowości i jest tu wbrew pozorom wielu kolarzy
          szosowych i zaden nie jeździ w kasku. nie słyszałem aby cokolwiek ich przykrego
          spotkało na drodze. Mnie też nie.
          Jednak raz pojechałem z kolesiem zakochanym w góralach , freeridzie, skokach po
          schodach itp. i powiem wprost - takim ludziom powinno zabierać sie rowery bo
          sorki ale jeżdżenie po chodnikach między pieszymi, wciskanie się miezy
          samochodami i jazda na zasadzie "jadę rowerem to wszystko mi wolno" powoduje to
          oczym piszecie.
          Wcale nie dziwie sie kierowcom którzy klną na rowerzystów. Sam to robię jak jadę
          i widze dwie cioty jadące obok siebie szosą. Jak trąbnę co by któryś zjechał to
          jest święte oburzenie. No to wyprzedam takiego i hamuję mu przed nosem - niech
          sie palant nauczy że po szosie jedzie sie przy poboczu a nie w parach.
          I tak to jest - słysze narzekania na noski. Jeżdze w tym od kilkunastu lat i
          nigdy sie z ich powodu nie wywróciłem. Wywrocilem sie nie raz z powodu durnego
          rowerzysty który na siłe chce wjechać przede mna na skrzyżowanie albo na deptaku
          nie wyrabia po tych swoich piruetach. takich ludzi należy tępić a kaski sa dla
          każdego godne polecenia tyle że strasznie drażnią na głowach niektórych palantów
      • sk8isgr8 Nie przypiekam się! 11.07.06, 23:05
        Średniorocznie rzecz biorąc i ujmując ją statystycznie w kasku jest mi letnio. A to dlatego ze jezdze caly rok, choc zima jakby troche mniej. Otoz kask ma taka wlasciwosc ze latem grzeje - ale tylko kiedy po ostrej jezdzie sie zatrzymac i stac - a zima chlodzi i wtedy zakladam taka smieszna polarowa mycke pod kask i jest wporzo. Tak wiec nie jest prawda ze rowerzysci "przypiekaj sie" w kaskach, co było do udowodnienia.
        • Gość: William Re: Dlaczego sie tak pieczecie w tych kaskach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.06, 00:00
          Osiem na dziesięć przypadków śmiertelnych wśród rowerzystów to oczywiście brak
          kasku! Takie badania przeprowadzono w wielu krajach!.
          To trzeba być kompletnym idiotą żeby sadzić że kask nic nie daje - bo ja upadam
          dobrze albo może ci spaść doniczka na głowę wiec nie ma co się niepotrzebnie
          zamartwiać.
          Możesz jeździć 10lat bez kasku ale za dziesięć lat i jeden dzień możesz już nie
          jeździć albo zastanawiać się w domu w łóżku sparaliżowanym dlaczego nie
          jechałem w kasku.

          Od wielu lat jeżdżę i miałem takie sytuacje że nie chce o nich wspominać. I
          nawet Trekingowiec może jechać gdzieś przy lesie lub krzakach i uderzyć głową w
          gałąź i narobić sobie niepotrzebnego bólu.

          TYLKO IDIOTA TWIERDZI ŻE KASK NIEWIELE DAJE ALBO ZE DAJE TROCHE.
          KASK RATUJE ŻYCIE, RATUJE ŻYCIE MĄDRYM KTÓRZY JE ZAKŁADAJĄ A NIE IDIOTĄ KTÓRZY
          ICH NIE MAJĄ!!!!!!!!!!!!!!!!!!
            • enith Re: Dlaczego sie tak pieczecie w tych kaskach? 16.07.06, 08:42
              Tu gdzie mieszkam łatwiej jest spotkać jednorożca, niż rowerzystę bez kasku
              (Redmond, WA, USA). W kaskach jeżdżą WSZYSCY i nie rozumiem, po prostu nie
              rozumiem, jak można traktować to jako obciach. Tutaj ludzie nawet celowo kupują
              kaski wyglądające jak garnki pomalowane w kwiatki, żeby wyróżnić się z tłumu. A
              kiedy już zdarzy się fiknąć z roweru, to te garnki pięknie chronią głowy przed
              rozpęknięciem się na dwoje, albo i troje. Widziałam kask po wypadku, gdzie
              centralne uderzenie poszło na głowę. Kask po prostu rozsypał się na kawałki.
              Kask, a nie głowa. Mówicie, że to obciach? Dla mnie obciach to wózek inwalidzki
              na swoje własne życzenie, bo nie chciało się założyć kasku. Robię wszystko, by
              zwiększyć swoje bezpieczeństwo na rowerze, a kask to podstawa, nie
              ekstrawagancja. Oczywiście dopóki kasków nie będzie wymagało prawo, niech każdy
              robi co chce, ni mnie to ziębi, ni grzeje, dopóki to nie moją głowa na tym cierpi.
              Pozdrowienia z rowerowej stolicy USA !!
        • Gość: M.P. Re: Podpinam archiwum (kaski) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.06, 02:05
          Tak czytam te wasze wypowiedzi i główne motto obserwatora i powiem wam jedno ,
          każdy ma prawo wyboru, w kasku czy nie, ja wolę w kasku,bo kretynów w
          samochodach jest dużo a co mnie przekonało? Chyba to że w moim mieście (miasto
          świętej wieży)kierowcy mają za nic rowerzystów a policja zamiast karać tych
          kretynów na 4 kółkach każe nas rowerzystów.Oni mają chyba jakąś taryfe
          ulgową .Ja za wjechanie na drogę z zakazem ruchu rowerzystów (wjerzdzając na tą
          ulicenie nie widziałem znaku który jest ustawiony tak że że ztej uliczki go nie
          widać)dostałem 100 zł mandatu, a panienka która się ścigała ze swoim kolesiem
          (notabene skasowała rurę ogranicznik dla tirów przed mostem i zablokowała ruch
          na drodze przelotowej na pare godzin ) tylko 300 zł mandatu gdzie tu
          sprawiedliwość.
          A wracając do tematu jeżdzę w kasku bo tak chcę i jest bezpieczniej, i nikomu
          tego nie nakazuję, jeżdzę w czarnym kasku i nie jest mi w nim gorąco.
          Pozdrawiam braci w kaskach.
          Zyjmy dłużej niż ci bez.
        • Gość: Holender Re: Dlaczego sie tak pieczecie w tych kaskach? IP: *.chello.pl 12.07.06, 07:49
          jakiś czas temu jadąc na holendrze wypier... sie jak długi, oczywiscie
          pozdzierałem sobie rece łokci i kolana tak ze lepiej nie mówic... Nie
          zapominajcie że jadac dostojnie na Holendrze czesto jedzie sie duzo szybciej
          niż szpanujac na góralu. Mnie kilkakrotnie zdarzało sie redukowac predkosc i
          dostosowywac ja do mozliwosci znajomych jadacych ze mna na góralach. Poprostu
          do czego innego słuza te rowery i mozliwosci maja inne. Tak czy inaczej jezdze
          teraz w rekawiczkach i dzinsach, a zakup kasku tez poważnie rozważam.
      • Gość: Kitawka Re: Dlaczego sie tak pieczecie w tych kaskach? IP: *.wcm.opole.pl 12.07.06, 07:27
        Kask jest najprostszym zabezpieczeniem głowy. Z mojego doświadczenia zawodowego
        wynika iż głupia skorpupa ze styropianiu chroni ten nieszcęsny łeb bardzo
        skutecznie. Operowałem już kilkanaście krwiaków wewnątrzczaszkowych i równie
        często u dzieci.Nie jest to problem wydumany. Przecież w samochodach są
        wszystkie systemy zabezpieczeń i nikt na nie się nie obraża ani nie traktuje
        jak obciachu. Szkoda zdrowia czasem życia dla kilku głupich złotych. Poza tym
        co do wątku kolarzy to nie można powrównywać wysportowanego zawodnika znającego
        sposoby upadku i zajmumjącego się zawodowo tym sportem z amatorami. To właśnie
        oni doznają najcięższych urazów. Jeśli ktoś chce ryzykować jego sprawa.
        Pozostać kaleką też można na własny rachunek.
    Inne wątki na temat:

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka