Forum Sport Rowery
ZMIEŃ

      Czy nie sądzicie, że robią nas w konia?

    13.02.03, 22:31
    Chodzi mi o ceny komponentów rowerowych "z górnej półki". Patrzę ja sobie do
    katalogu, a tu masz: amortyzator Manitou Dorado SC za skromne circa 5700 zł.
    Dalej - voila - manetka Tiagra 831 zł. Wspornik kierownicy Millenium - 430
    zł. I tak dalej, i tak dalej.
    Rozumiem - są to częsci wykonane z doskonałej klasy materiałów, niezwykle
    starannie, itp. itd. Ale cały czas droązy mnie pytanie - czy te niebotyczne
    ceny rzeczywiście mają coś wspólnego z kosztem materiałow oraz produkcji, czy
    tylko obliczone są na pasjonatow, gotowych wydać ostatnie pieniądze na dobrej
    jakości część? Czy przypadkiem nie robią nas w konia? Czy rzeczywiście one
    muszą aż tyle kosztować?
    Oczywiście pytam platonicznie...
    KrisK
      • yuurei Re: Czy nie sądzicie, że robią nas w konia? 14.02.03, 13:55
        I tak i nie. Myślę, że wszystko zależy od polityki firmy.
        Osprzęt XTR Shimano to niby najwyższa półka, ale np. ich
        piast bym nie kupił. Aktualnie przymierzam się do zakupu
        czegoś DT. Prawdopodobnie Onyxy to będą bo na tyle będzie
        mnie stać. Oczywiście moim marzeniem były by piasty
        Chrisa Kinga ale... 350 dolców to trochę ponad moje siły.
        Anyway, chodzi mi o to, że wszystko zależy właśnie od
        firmy. Niektóre firmy po prostu po pewnym czasie gdy mają
        już rynek obniżają poziom i to widać nie tylko w branży
        rowerowej. Inne starają się nadal robić dobrze. Np.
        wspomniany King. Nie słyszałem jeszcze o człowieku, który
        by narzekał na stery albo piasty.
        Na pewno można by obniżyć ceny. To kwestia naklejki. Za
        napis np. Shimano pewnie dokłada się 30% do ceny. Chociaż
        z drugiej strony.... Skoro w Auchan można dostać rower
        górski za 120 zł to dlaczego nie można w tej cenie dostać
        Gary Fishera ;)
        • nowotka1 Re: Czy nie sądzicie, że robią nas w konia? 14.02.03, 19:06
          yuurei napisała:

          Skoro w Auchan można dostać rower
          > górski za 120 zł to dlaczego nie można w tej cenie dostać
          > Gary Fishera ;)
          >
          Wtedy Gary Fisher nazywałby się zupełnie inaczej, np Antek Kross i rower Kross
          kosztowałby tyle ile teraz Gary Fisher.
          Dlaczego obraz Picassa kosztuje tak drogo? Przecież to tylko płótno, grunt,
          farba i listewki!
          • nowotka1 Re: Czy nie sądzicie, że robią nas w konia? 14.02.03, 19:11
            Zawsze musi być coś poza naszym zasięgiem! Jeśli wszystko byłoby dla wszystkich
            osiągalne, to wszyscy chodzilibyśmy sfrustrowani. Każdy musi o czymś marzyć. To
            poprawia zdrowie (psychiczne).
          • yuurei Re: Czy nie sądzicie, że robią nas w konia? 14.02.03, 19:33
            nowotka1 napisał:

            > Wtedy Gary Fisher nazywałby się zupełnie inaczej, np
            Antek Kross i rower Kross
            >
            > kosztowałby tyle ile teraz Gary Fisher.
            > Dlaczego obraz Picassa kosztuje tak drogo? Przecież to
            tylko płótno, grunt,
            > farba i listewki!

            Tu się akurat nie zgodzę. Akurat kupując ramę Garego, GT,
            Scotta czy Cannona wiem, że będzie mi służyć. Owszem na
            pewno dopłacam za to, że jest na niej imię Garego ale to
            w jakiś sposób jest dla mnie wyznacznikiem jakości. Na
            tym w końcu polega znak handlowy, marka i dlatego tak się
            o nią dba. Jeśli tak jak mówisz jakiś makrokesz nagle
            zaczął by się nazywać Gary Fisher i kosztować zamiast 200
            zł 2000 zł to i tak by go nikt nie kupił z dwóch
            przyczyn. Dla laików byłby za drogi a dla znawców byłby
            tandetnie wykonany. Wykonanie nie budziło by zaufania.
            Widziałem kiedyś gostka, co na Kazurkę przyjechał na
            makrokeszu. Pierwsza hopa i rower pękł na spawie główki
            ramy z jej resztą :)
            Pozatym jeszcze jedna sprawa. Rzeczy z górnych półek
            często są robione dla zawodowców. Te kilkaset złotych
            więcej to często zbite pare gramów na części. W tym
            przypadku liczy się bardziej waga niż wytrzymałość bo
            sportowców stać (a w zasadzie ich kluby) by wymieniać pół
            osprzętu po wyścigu.
            Oczywiście robi się też sprzęt dla maniaków. Osób, które
            chcą sprawić żeby ich rower był unikatem... maszyną
            kultową. Oni zamiast wydać 300 zł. na korbę TruVativa
            wolą wydać 900 zł na korbę Tune :)
      • dr.krisk Megaprzerzutki? 22.02.03, 08:47
        Drąży mnie pytanie - jaki sens ma mnożenie liczby przełożeń, skoro i tak część
        z nich się pokrywa (tj. daje ten sam współczynnik przełożenia korba/tylne
        koło). Tzn. czy naprawdę dziewięć trybów z tyłu przemnożone przez trzy z przodu
        daje znacznie większy komfort jazdy niż np. siedem razy trzy? Nigdy nie
        jeżdziłem rowerem o liczbie przełożeń większej niż 21, to trudno mi wyrokować.
        Może ktos z was ma doświadczenia w tym względzie?
        Troche podejrzewam, że to kolejny chwyt marketingowy producentów...
        KrisK
        • stefan4 Re: Megaprzerzutki? 22.02.03, 10:11
          dr.krisk:
          > Drąży mnie pytanie - jaki sens ma mnożenie liczby przełożeń, skoro i tak część
          > z nich się pokrywa (tj. daje ten sam współczynnik przełożenia korba/tylne
          > koło).

          Ja mam 3 x 8 i to daje 19 istotnie różnych ustawień. Oszukali mnie w sklepie na
          5, nie?

          Tylko że to ja nigdy nie liczyłem na 24 różnych przełożeń, bo i tak w ogniu
          walki nie spamiętałbym, które przełożenie jest po którym. Na przykład u mnie
          kolejność przełożeń ze względu na podany przez Ciebie współczynnik jest taka
          (fragment):
          . . . , ɛ,1>, ə,5>, ɚ,3>, ɛ,2>, ɚ,4>, ə,6>, . . .
          (pierwsza liczba: ustawienie z przodu, druga: z tyłu). Czy w czasie jazdy, żeby
          pójść o oczko w górę, mam przerzucać z przodu z 3 na 1 a jednocześnie z tylu z 1
          na 5?

          Ja używam przedniej przerzutki jako takiego ogólnego ustawienia zakresów: biegi
          szosowe, biegi polne, biegi trudnoterenowe. A w każdym zakresie potrzebuję
          jakichś 6 lub 7 przełożeń (ktoś inny może potrzebować więcej). To, że te
          zakresy częściowo na siebie zachodzą, jest całkiem sensowne. To po to, żebym
          nie musiał zmieniać na chwileczkę obu przerzutek na raz.

          - Stefan

          • stefan4 Autopoprawka 22.02.03, 10:17
            Portal Gazety kręci nosem na niektóre znaki; tym razem wszystko pokręcił.
            Spróbuję jeszcze raz trochę inaczej


            dr.krisk:
            > Drąży mnie pytanie - jaki sens ma mnożenie liczby przełożeń, skoro i tak część
            > z nich się pokrywa (tj. daje ten sam współczynnik przełożenia korba/tylne
            > koło).

            Ja mam 3 x 8 i to daje 19 istotnie różnych ustawień. Oszukali mnie w sklepie na
            5, nie?

            Tylko że to ja nigdy nie liczyłem na 24 różnych przełożeń, bo i tak w ogniu
            walki nie spamiętałbym, które przełożenie jest po którym. Na przykład u mnie
            kolejność przełożeń ze względu na podany przez Ciebie współczynnik jest taka
            (fragment):
            . . . , (3,1), (1,5), (2,3), (3,2), (2,4), (1,6), . . .
            (pierwsza liczba: ustawienie z przodu, druga: z tyłu). Czy w czasie jazdy, żeby
            pójść o oczko w górę, mam przerzucać z przodu z 3 na 1 a jednocześnie z tylu z 1
            na 5?

            Ja używam przedniej przerzutki jako takiego ogólnego ustawienia zakresów: biegi
            szosowe, biegi polne, biegi trudnoterenowe. A w każdym zakresie potrzebuję
            jakichś 6 lub 7 przełożeń (ktoś inny może potrzebować więcej). To, że te
            zakresy częściowo na siebie zachodzą, jest całkiem sensowne. To po to, żebym
            nie musiał zmieniać na chwileczkę obu przerzutek na raz.

            - Stefan
            • dr.krisk Też tak myślałem.. 22.02.03, 10:28
              Ja jeżdże tak samo - tj. z rzadka mieszam przednią, natomiast częsciej tylną.
              Tylko dalej mam wątpliwości co do konieczności tak drobnego zestopniowania (w
              przypadku tylnej przerzutki). Czy naprawdę to taka duża korzyść przy jeździe?
              Czy może dac sobie spokój i nie wychodzić poza 7 zębatek?
              A mówią, że rower to proste urządzenie...
              KrisK
              • stefan4 Re: Też tak myślałem.. 22.02.03, 11:16
                dr.krisk:
                > A mówią, że rower to proste urządzenie...

                Kto tak śmie mówić?!

                dr.krisk:
                > Tylko dalej mam wątpliwości co do konieczności tak drobnego zestopniowania (w
                > przypadku tylnej przerzutki). Czy naprawdę to taka duża korzyść przy jeździe?
                > Czy może dac sobie spokój i nie wychodzić poza 7 zębatek?

                Musi być trochę nadmiaru, bo nie wszystko daje się zrobić dokładnie wg potrzeb.
                Tak krawiec kraje, jak mu staje. Spróbuj na przykład zaprojektować przełożenia
                na następujące potrzeby:

                (1) Co najmniej 6 tarcz z tyłu (a więc zgadzam się na mniej niż mam) tak, żeby
                stosunek najwyższej ilości zębów do najniższej był co najmniej 2.5 (teraz mam
                prawie 3) i żeby skoki między sąsiednimi tarczami były mniej więcej równomierne.
                Ten skok liczymy dzieląc odpowiednie ilości zębów.

                (2) Z przodu 3 tarcze tak wyliczone do tarcz tylnych, żeby przy najlżejszym
                przełożeniu stosunek il.zębów na tarczy przedniej do il.zębów na tylnej był
                najwyżej 0.9 a przy najcięższym co najmniej 4.3. Teraz mam 0.88 i 4.36 i obu
                tych skrajności używam dosyć często.

                (3) Ma być nie więcej niż 6 par przełożeń prawie się pokrywających (teraz mam
                5).

                (4) Ilość zębów każdej tarczy ma być całkowita i niemniejsza niż, powiedzmy, 10.

                A więc w prawie każdym punkcie zgadzam się mieć trochę gorzej niż obecnie.
                Spróbuj tak dobrać ilości zębów, żeby zaspokoić te wymagania i wylądować poniżej
                3 x 8. Obawiam się, że co poprawisz spełnienie jednego wymagania, to Ci się
                jakieś inne obsunie.

                - Stefan
              • chmiel_ 7 czy 9 ? 22.02.03, 11:31
                Podzielam wątpliwości odnośnie tego czy jest potrzebne do szczęścia 9 zębatek z
                tyłu. Jeżeli każdą górkę można pokonać na 7-ce to istotnym staje się pytanie po
                co wymyślili kasety 9-tki. Wydaje mi się że za wszystkim stały jak zwykle
                pieniądze: wprowadzili system duża tarcza 44 z przodu kaseta 9-tka z tyłu i
                wszyscy szpanerzy którzy muszą mieć "najnowsze XT" lecą do sklepu i zmieniają
                cały napęd. Zwróćcie uwagę że wg oficjalnych katalogów shimano do systemu 9
                muszą być zgodne: korba, przerzutka przednia, łańcuch, kaseta, przerzutka
                tylnia a jak ktoś nie doczyta to uzna że piastę też musi zmienić. To oznacza że
                rowerzysta musi wyłorzyć sporo kasy żeby muc korzystać z 9-tki czy idzie za tym
                poprawa efektywności jazdy to inna sprawa. Pewnie zawodnicy czują różnicę ale
                oni walczą o sekundy zaś normalnemu człowiekowi w zupełości wystarcza 7-ka czy
                8-ka.
                • dr.krisk Moje obawy.. 22.02.03, 11:42
                  Obawiam się, że po pewnym czasie producenci wykombinują, że należy wycofać z
                  produkcji systemy np. 21 przełożeń, i pozostawić tylko 24 lub 27. Oczywiście
                  droższe!
                  Obym sie mylił, ale mam takie brzydkie podejrzenia.... Zwłaszcza, że ostatnio
                  zmieniałem kasetę, i z trudem znalazłem 7, natomiast 8 oraz 9 - skolko ugodno.
                  KrisK
                  • chmiel_ trudno znaleźć... 22.02.03, 12:01
                    ..już dobrą kasetę na 7-kę, a szczególnie shimano bo tajwanu jest trochę i jest
                    tani. Ja jestem fanem 21 przełożeń choć mam piastę 8-kę ale stosuje kasetę 7-kę
                    jak wyczaje gdzieś dobrą piastę to od razu zbuduję sobie koło na 7-ce. Koła
                    budowane na tych piastach są mocniejsze i mniej wiotkie niż na 8-cei 9-ce, no i
                    te kilka gram lżejsze za co niektórzy maniacy pozwalają znacznie uszczuplać
                    swój portfel...
            • yuurei Re: Autopoprawka 22.02.03, 16:32
              stefan4 napisał:
              > Ja używam przedniej przerzutki jako takiego ogólnego
              ustawienia zakresów: biegi
              > szosowe, biegi polne, biegi trudnoterenowe. A w każdym
              zakresie potrzebuję
              > jakichś 6 lub 7 przełożeń (ktoś inny może potrzebować
              więcej). To, że te
              > zakresy częściowo na siebie zachodzą, jest całkiem
              sensowne. To po to, żebym
              > nie musiał zmieniać na chwileczkę obu przerzutek na raz.

              Kiedyś też tak dzieliłem. Całkiem to nawet sprytne.
              Dręczy mnie coś innego. Jeśli tak jak mówisz na każdym
              przełożeniu z przodu używasz do 6-7 przełożeń z tyłu to
              jak by nie patrzeć robisz bardzo złą rzecz - krzyżujesz
              łańcuch a to nie za dobrze wpływa na żywotność łańcucha,
              kasety i koronek na korbie.
              Co do samej istoty 9-cio rzędowej kasety też nie mam
              pojęcia co to daje. Więcej przełożeń daje raczej większą
              płynność przy zmianie biegu niż pomoć przy trudniejszym
              terenie. Co ciekawe do tej pory w nowym rowerze nie
              urzyłem najmniejszej koronki z przodu. Wystarcza mi
              środkowa i największe tylnie :) Ale np. wymienił bym
              największą przednią na jeszcze ciutke większą.
              Jedyny fakt, dla którego ludzie używają 9-wiątek to to,
              że coraz trudniej dostać 7 lub 8-ki a w nowych rowerach
              wkładają 9-tki. Ale czy to ma wpływ na żywotność
              komponentów takich jak sam łańcuch, piasta i kaseta. Ja
              się swojego czasu bardziej martwiłem o ramę, bo te
              cieńsze łańcucy łatwiej się syfią i potrafią wcinać się
              między korbę a tylnie poziome widełki.
              • stefan4 Re: Autopoprawka 22.02.03, 17:44
                yuurei:
                > Dręczy mnie coś innego. Jeśli tak jak mówisz na każdym przełożeniu z przodu
                > używasz do 6-7 przełożeń z tyłu to jak by nie patrzeć robisz bardzo złą rzecz
                > - krzyżujesz łańcuch a to nie za dobrze wpływa na żywotność łańcucha, kasety i
                > koronek na korbie.

                Z tego właśnie powodu uważam za kategorycznie zabronione ustawienia skrajne:
                (1,8) i (3,1). Unikam też (1,7), (2,8), (2,1) i (3,2) ale już nie tak
                kategorycznie. Takie ustawienie może mi się zdarzyć z rzadka na chwilę; gdybym
                miał dłużej jechać ze skrzyżowanym łańcuchem, to by oznaczało, że wbrew pozorom
                dana szosa nie jest szosą tylko polem i należy zmienić zakres (przerzutka
                przednia). Mam nadzieję, że w ten sposób nie krzywdzę zbytnio mojego rowera.

                yuurei:
                > Co ciekawe do tej pory w nowym rowerze nie urzyłem najmniejszej koronki z
                > przodu.

                Mnie też wydawała się ona surrealistyczna. Ale potem pojechałem w Beskid Niski
                z namiotem, kuchnią i wyżerką na bagażniku i nagle okazało się, że używałem tej
                koronki za każdym razem, gdy opuszczałem asfalt.

                yuurei:
                > Ale np. wymienił bym największą przednią na jeszcze ciutke większą.

                Ja też miewam taką chętkę. Jednak powstrzymują mnie dwie okoliczności.

                Po pierwsze to wyższe przełożenie potrzebne jest albo z góry albo z wiatrem,
                czyli rzadko i na krótko (bo przecież zawsze jest pod wiatr i jeszcze deszcz
                pada). Na braku takiego przełożenia tracę więc jakieś milisekundy. Dużo
                istotniejsze jest wspomaganie od tego trudniejszego końca, bo jeśli na górskiej
                ścieżce muszę zsiąść z roweru, to tracę kwadranse.

                Po drugie chyba widziałeś, jak szybko kręcą kolarze. Nie potrafię tak, wolę
                wolniej i ciężej. Ale to chyba oni mają rację. Moim ciężkim przełożeniem dosyć
                brutalnie przeciążam kolana. Ponieważ tak robię od dawna, więc mam już z nimi
                pewne kłopoty
                • yuurei Re: Autopoprawka 22.02.03, 18:35
                  stefan4 napisał:

                  > Z tego właśnie powodu uważam za kategorycznie
                  zabronione ustawienia skrajne:
                  > (1,8) i (3,1). Unikam też (1,7), (2,8), (2,1) i (3,2)
                  ale już nie tak
                  > kategorycznie. Takie ustawienie może mi się zdarzyć z
                  rzadka na chwilę; gdybym
                  > miał dłużej jechać ze skrzyżowanym łańcuchem, to by
                  oznaczało, że wbrew pozorom
                  > dana szosa nie jest szosą tylko polem i należy zmienić
                  zakres (przerzutka
                  > przednia). Mam nadzieję, że w ten sposób nie krzywdzę
                  zbytnio mojego rowera.

                  Ciekawostka mała. Kiedyś w dość poczytnym piśmie
                  rowerowym przeczytałem, że krzyżowanie łańcucha jest
                  dozwolone na bardzo trzesących odcinkach trasy. Nie wiem
                  co prawda czemu to służy, więc podaje jako ciekawostkę
                  zasłyszaną :) Czy rowerka nie krzywdzisz zależy na jak
                  długo i pod jakim obciążeniem następuje to krzyżowanie.
                  Jeśli tak jak piszesz na krótko to raczej nie ma się co
                  przejmować. Ale dla pewności w koronki możesz zajrzeć i
                  dokonać pomiaru łańcucha w jakimś serwisie :)

                  >
                  > yuurei:
                  > > Co ciekawe do tej pory w nowym rowerze nie urzyłem
                  najmniejszej koronki z
                  > > przodu.
                  >
                  > Mnie też wydawała się ona surrealistyczna. Ale potem
                  pojechałem w Beskid Niski
                  > z namiotem, kuchnią i wyżerką na bagażniku i nagle
                  okazało się, że używałem tej
                  > koronki za każdym razem, gdy opuszczałem asfalt.

                  Nie przeczę. Wypady w góry dopiero przedemną niestety :(
                  Albo mam takie mocne kuśtyry buehehehe ;DDDDD

                  > yuurei:
                  > > Ale np. wymienił bym największą przednią na jeszcze
                  ciutke większą.
                  >
                  > Ja też miewam taką chętkę. Jednak powstrzymują mnie
                  dwie okoliczności.
                  >
                  > Po pierwsze to wyższe przełożenie potrzebne jest albo z
                  góry albo z wiatrem,
                  > czyli rzadko i na krótko (bo przecież zawsze jest pod
                  wiatr i jeszcze deszcz
                  > pada). Na braku takiego przełożenia tracę więc jakieś
                  milisekundy. Dużo
                  > istotniejsze jest wspomaganie od tego trudniejszego
                  końca, bo jeśli na górskiej
                  > ścieżce muszę zsiąść z roweru, to tracę kwadranse.

                  Niby tak, ale ja już parę razy znalazłem się w sytuacji,
                  gdy na prostej drodze kończyły mi się przełożenia. Co do
                  drugiej opcji: strasznego terenu wydaje mi się, że zmiana
                  na większe przełożenia nie ma sensu. Kiedyś chciałem
                  sobie włożyć ostatnią koronkę od Nexeva. Miala chyba z 38
                  zębów, ale ktoś mi mądrze powiedział. Jeśli nie mogę
                  przejechać na tych 8śmiu przełożeniach co mam, to taka
                  koronka mi w niczym nie pomoże. Więc wolę polegać na
                  swojej technice (marnej ale pracuję nad nią) i sile niż
                  na osprzęcie :)

                  > Po drugie chyba widziałeś, jak szybko kręcą kolarze.
                  Nie potrafię tak, wolę
                  > wolniej i ciężej. Ale to chyba oni mają rację. Moim
                  ciężkim przełożeniem dosy
                  > ć
                  > brutalnie przeciążam kolana. Ponieważ tak robię od
                  dawna, więc mam już z nimi
                  > pewne kłopoty
    Pełna wersja