Forum Sport Rowery
ZMIEŃ

      jaki rower dla "dziewczyny" koło 40-tki ?

    07.03.03, 21:51
    bardzo proszę o radę...
    mam zamiar kupić sobie nowy rower na wiosenne i nie tylko wycieczki ( a także
    miejskie wojaże ), do tej pory korzystałam z typowej damki, ale ponieważ
    wiem, że technika i moda idą w parze ostatnimi czasy, nie chciałabym
    poprzestać na moim rowerku, który juz dawno nadaje się na złom.
    ponieważ dość wnikliwie czytam to forum, postanowiłam zapytać Was o radę - z
    tego co zauważyłam dość istotny jest przy wyborze wzrost - ja mam 170 cm i
    waga ( hm, no dobrze przyznam się - 78 kg - kolejny rowerek mam nadzieję,
    doskonały ma pomóc tę wagę zrzucić :-))) niebagatelna jest dla mnie także
    cena - mam zamiar wydać około 1800 złotych...myślałam o typie roweru górskim
    ( przynajmniej z wyglądu ) chyba, że jakieś inne sugestie - jednakże
    prefereuję styl sportowy tak w wyglądzie jak i w aktywności życiowej.

    wszelkie Wasze uwagi będą dla mnie szczególnie cennymi - z pozdrowieniami,

    momaan
      • yuurei Re: jaki rower dla 'dziewczyny' koło 40-tki ? 07.03.03, 23:47
        Wiek nie ma tutaj nic do gadania. Na takich samych
        rowerach jeżdzą zarówno młodsi jak i starsi rowerzyści :)
        Jeżeli styl jazdy ma być sportowy (sportowy nie równa się
        wyczynowy oczywiście) i nastawiasz się na to, że trochę
        poszalejesz po górkach i wertepach to mimo wszystko
        jednak góral. Rowery trekingowe są wygodniejsze i w
        terenie też się sprawdzą ale nie dają takiej "dynamiki"
        jazdy :)
        W cenie 1800 zł można kupić miły rowerek, ale ja nie
        polecam konkretnej marki bo jestem tego przeciwnikiem.
        Skoro przeglądałaś forum, to wiesz czym się kierować przy
        zakupie. Teraz tylko notesik, tydzień urlopu i
        pielgrzymka po sklepach :)
      • dr.krisk Re: jaki rower dla 'dziewczyny' koło 40-tki ? 08.03.03, 00:04
        A dlaczego piszesz "dziewczyny" - t.j. w nawiasie? To najpiękniejszy wiek
        (to "koło 40-tki")!

        Chyba musisz zastanowić się, gdzie i jak chcesz jeździć. Ja mam dwa rowery:
        trekkingowy na długie spokojne wycieczki po asfalcie z koszyczkiem dobrze
        wypchanym wiktuałami, oraz górski na zimę, trudne leśne wertepy, bagna itp.
        Jeżeli sama nie wiesz, to kup tzw. crossowy: duże koła 28 cali, opony
        semislicki, aluminiowa rama, dobra przerzutka.
        Ale jeżeli naprawdę chcesz aby rower posłużył odchudzaniu - tylko górski!!!!
        Na trekkingowym można zasnąć...
        Pozdrawiam.
        KrisK
        • stefan4 jaki rower lepiej odchudza ? 08.03.03, 13:07
          dr.krisk:
          > Ale jeżeli naprawdę chcesz aby rower posłużył odchudzaniu - tylko górski!!!!
          > Na trekkingowym można zasnąć...

          Eee tam. Trzygodzinna wędrówka piesza z prędkością 5 km/h odchudza skuteczniej
          niż trzykrotne przebiegnięcie po kilometrze z prędkością wymagającą potem
          godzinnego odpoczynku.

          Analogicznie, wydatek energetyczny szosowca jest większy niż górala. W
          góralownictwie są odcinki wściekłego krótkodystansowego wysiłku fizycznego
          przerywane popisami zręczności. Ta zręczność jest fajna, ale nie odchudza. Na
          szosie jest równomierny wysiłek na granicy długotrwałej wydolności organizmu.

          Zarówno na szosie jak w terenie bierne wożenie się prowadzące do zasypiania
          odchudza słabo. Bo to w końcu nie rower odchudza tylko rowerzysta.

          - Stefan
          • yuurei Re: jaki rower lepiej odchudza ? 08.03.03, 20:10
            stefan4 napisał:

            > Analogicznie, wydatek energetyczny szosowca jest
            większy niż górala. W
            > góralownictwie są odcinki wściekłego krótkodystansowego
            wysiłku fizycznego
            > przerywane popisami zręczności. Ta zręczność jest
            fajna, ale nie odchudza. Na
            > szosie jest równomierny wysiłek na granicy długotrwałej
            wydolności organizmu.

            Przepraszam, ale możesz mi wytłumaczyć, dlaczego na
            szosówce osiągnę jadąc drogą równomierny wysiłek na
            granicy wydolności organizmu a na góralu nie? Jakoś tego
            nie rozumiem.
            • stefan4 Re: jaki rower lepiej odchudza ? 08.03.03, 22:23
              yuurei:
              > Przepraszam, ale możesz mi wytłumaczyć, dlaczego na szosówce osiągnę jadąc
              > drogą równomierny wysiłek na granicy wydolności organizmu a na góralu nie?

              Póki jedziesz równo po szosie, to nie ma różnicy. Ale nie tak się na ogół używa
              górala. Dr.Krisk powiedział, że lepiej się odchudzać na góralu, bo na
              trekkingowym można zasnąć. No więc jeśli wykorzystujesz akurat tą część zabawy,
              która nie daje Ci zasnąć na góralu, to wydatek energii jest mniejszy niż jeśli
              robisz to, do czego trekkingowy jest lepszy a wyścigówka jeszcze lepsza. Ja
              tylko o tym.

              Być może rower stacjonarny w pokoju jest najlepszy do odchudzania, nie wiem, bo
              nie stosowałem. To z kolei DLA MNIE byłoby o wiele zbyt nudne. Trzeba trafić w
              sensowny kompromis pomiędzy optymalizacją efektu dla ciała a ucztą dla duszy
              spragnionej wrażeń.

              Jeśli Momaan nie zamierza szaleć w górach i skakać przez zwalone drzewa (jak
              przypuszczam), to pewnie rower trekkingowy będzie dla niej lepszy niż góral.
              Jeśli na nim zaśnie, to zasnęłaby też na każdym innym.

              - Stefan
              • yuurei Re: jaki rower lepiej odchudza ? 09.03.03, 11:43
                stefan4 napisał:

                > yuurei:
                > > Przepraszam, ale możesz mi wytłumaczyć, dlaczego na
                szosówce osiągnę jadąc
                > > drogą równomierny wysiłek na granicy wydolności
                organizmu a na góralu nie?
                >
                > Póki jedziesz równo po szosie, to nie ma różnicy. Ale
                nie tak się na ogół używ
                > a
                > górala. Dr.Krisk powiedział, że lepiej się odchudzać
                na góralu, bo na
                > trekkingowym można zasnąć. No więc jeśli
                wykorzystujesz akurat tą część zabawy
                > ,
                > która nie daje Ci zasnąć na góralu, to wydatek energii
                jest mniejszy niż jeśli
                > robisz to, do czego trekkingowy jest lepszy a
                wyścigówka jeszcze lepsza. Ja
                > tylko o tym.

                W zasadzie tylko raz udało mi się zasnąć na góralu... a w
                zasadzie lekko stracić kontakt z rzeczywistością ale
                wtedy to bym chyba zasnął na każdym.
                Ale nadal nie rozumiem do końca. Chodzi Ci o to, że jeśli
                używam górala do tego, do czego jest przystosowany czyli
                do jeżdzenia po wertepach, górach itepe to zużywam mniej
                kalorii niźli jechałbym szosówka po drodze?
                A używanie roweru górskiego jest dość uniwersalne. Np.
                jazda po szosie żeby dojechać do jakiejś puszczy czy
                innych wertepów. Tylko przełożenie prędkości nie te jak
                na szosówce :)

                >
                > Być może rower stacjonarny w pokoju jest najlepszy do
                odchudzania, nie wiem, bo
                > nie stosowałem. To z kolei DLA MNIE byłoby o wiele
                zbyt nudne.

                Kiedyś spróbowałem bo stał u mnie w domu taki rower
                stacjonarny. Straszne to. Raz, że to prawie wogóle opory
                nie stawiało (może badziewny model) a dwa, że faktycznie
                nudno pierońsko.

                >
                > Jeśli Momaan nie zamierza szaleć w górach i skakać
                przez zwalone drzewa (jak
                > przypuszczam), to pewnie rower trekkingowy będzie dla
                niej lepszy niż góral.

                Właśnie mi się przypomniał program w którym mówili jak
                powinno się odchudzać jeżdząc na rowerze. Wtedy to chyba
                było właśnie o stacjonarnych ale na normalnych pewnie
                daje podobne efekty. Chodzi o to, żeby jechać tak aby
                czuć lekkie zmęczenie, pierwsze poty itd. i jak to
                wystąpi zmusić się jeszcze na nieco większy wysiłek. Coś
                jak interwały, tylko o mniejszej mocy i na dłuższym
                dystansie :)
                • stefan4 Re: jaki rower lepiej odchudza ? 09.03.03, 12:33
                  yuurei:
                  > W zasadzie tylko raz udało mi się zasnąć na góralu...

                  A mnie na szosowym. To było już po zmroku po długim męczącym dniu. Zasypiałem
                  i nagle się budziłem na poboczu albo na środku szosy a czerwone światełko przede
                  mną znowu było daleko i znowu trzeba było je gonić... W końcu poprosiłem całą
                  wycieczkę o zatrzymanie się na noc, bo taka jazda była zbyt niebezpieczna.

                  yuurei:
                  > Chodzi Ci o to, że jeśli używam górala do tego, do czego jest przystosowany
                  > czyli do jeżdzenia po wertepach, górach itepe to zużywam mniej kalorii niźli
                  > jechałbym szosówka po drodze?

                  Może tak: intensywnie jadąc po wertepach na czymkolwiek zużywasz mniej energii
                  niż intensywnie jadąc po szosie na czymkolwiek. Masz za to inne emocje, ale
                  jeśli komuś specyficznie zależy na odchudzeniu się, to te emocje nie są dla
                  niego dobrym argumentem.

                  yuurei:
                  > Kiedyś spróbowałem bo stał u mnie w domu taki rower stacjonarny. Straszne
                  > to. Raz, że to prawie wogóle opory nie stawiało (może badziewny model) a dwa,
                  > że faktycznie nudno pierońsko.

                  Ja u kumpla. Ale ten kumpla model dawał sobie ustawić opory ruchu, więc nie
                  było wcale tak lekko, zależało od podkręcenia pokrętła. Kumpel w trakcie
                  ćwiczeń patrzył na telewizor, żeby było mniej nudno. Jak ja próbowałem tak
                  samo, to nie potrafiłem się skupić na intensywnym pedałowaniu i ćwiczenie
                  traciło sens. W dodatku wiatraczek, który miał symulować pęd powietrza, jakoś
                  za mało chłodził. Pociłem się jak ruda mysz. Podobno to pocenie też sprzyja
                  odchudzaniu, ale póki co było paskudne.

                  - Stefan
                  • yuurei Re: jaki rower lepiej odchudza ? 09.03.03, 17:25
                    stefan4 napisał:

                    > yuurei:
                    > > W zasadzie tylko raz udało mi się zasnąć na góralu...
                    >
                    > A mnie na szosowym. To było już po zmroku po długim
                    męczącym dniu. Zasypiałem
                    > i nagle się budziłem na poboczu albo na środku szosy a
                    czerwone światełko przed
                    > e
                    > mną znowu było daleko i znowu trzeba było je gonić...
                    W końcu poprosiłem całą
                    > wycieczkę o zatrzymanie się na noc, bo taka jazda była
                    zbyt niebezpieczna.

                    Ja w zasadzie na moment straciłem kontakt z
                    rzeczywistością. Prawdopodobnie to nie tyle co zmęczenie
                    tylko brak cukru w organiźmie. Jeden snickers i parę
                    łyków coli podziałał niesamowicie pobudzająco :)

                    >
                    > yuurei:
                    > > Chodzi Ci o to, że jeśli używam górala do tego, do
                    czego jest przystosowan
                    > y
                    > > czyli do jeżdzenia po wertepach, górach itepe to
                    zużywam mniej kalorii niź
                    > li
                    > > jechałbym szosówka po drodze?
                    >
                    > Może tak: intensywnie jadąc po wertepach na czymkolwiek
                    zużywasz mniej energii
                    > niż intensywnie jadąc po szosie na czymkolwiek. Masz
                    za to inne emocje, ale
                    > jeśli komuś specyficznie zależy na odchudzeniu się, to
                    te emocje nie są dla
                    > niego dobrym argumentem.

                    W zasadzie tak. Jazda po wertepach jest raczej męcząca
                    psychicznie niż fizycznie. Ale trudne podjazdy są
                    wyczerpujące :)
                    • skuter70 szosa/mtb/stacjonarny 11.03.03, 09:59
                      a imho

                      jadac po szosie latwiej sie utrzymuje stale jednostajne tepo krecenia pedalami
                      a wiec staly wysilek
                      przynajmniej tak jest w moim wypadku

                      jadac po wertepach czesto odpuszczam na moment, czesto jest przeszkoda przy
                      ktorej trzeba uwazac, zeby nie walnac w nia korbami itp.

                      o ile wiem standardowy trening kolarzy to szosa. bez wzgledu na to czy sa
                      zawodnikami mtb czy szosowcami
                      a to cos znaczy:)

                      jazda na rowerku stacjonarnym moim zdaniem jest swietna dla odchudzania o ile
                      jestesmy w stanie zmusic sie do stalego krecenia
                      • momaan Re: cd... 11.03.03, 19:55
                        dziękuje bardzo za uwagi, choć jak widzę mój wątek przeszedł pewną metamorfozę
                        i zmienił się w dyskusję o wyższości roweru szosowego nad stacjonarnym...moja
                        uwaga dot. stacjonarnego - jeżdzę na nim zimą, nudne to jest niemożebnie to
                        fakt, jedyne co mnie ratuje od zasnięcia to fakt, ze stoi on pod oknem w dachu
                        i moge jednoczesnie obserwowac sobie chmury, albo snieg padajacy albo księzyc w
                        zależności od pory dnia...co nie daje mu pierwszeństwa w porównaniu z normalnym
                        rowerkiem jezdzacym przez kraj :-)))
                        ja jednak wracam do ad remu, przegladam, przegladam i przegladam to forum i co
                        wiecej czytam to mniej wiem, kazdy radzi cos innego, a ja chyba chcialabym dosc
                        konkretnej odpowiedzi ( lub podszeptu przynajmniej ) jaka firma rowerkowa, jaki
                        rozmiar kól, ramy, czy osprzętowienia...litości, pomóżcie dyletantce, nie chcę
                        wpaść w macki niesolidnego sprzedawcy, bo i o takich niekompetentnych tu
                        czytałam...
                        z wiosennym pozdrowieniem,


                        momaan
                        • yuurei Re: cd... 12.03.03, 00:37
                          momaan napisał:

                          > ja jednak wracam do ad remu, przegladam, przegladam i
                          przegladam to forum i co
                          > wiecej czytam to mniej wiem, kazdy radzi cos innego, a
                          ja chyba chcialabym dosc
                          >
                          > konkretnej odpowiedzi ( lub podszeptu przynajmniej )
                          jaka firma rowerkowa, jaki
                          >
                          > rozmiar kól, ramy, czy osprzętowienia...litości,
                          pomóżcie dyletantce, nie chcę
                          > wpaść w macki niesolidnego sprzedawcy, bo i o takich
                          niekompetentnych tu
                          > czytałam...

                          Ale właśnie chodzi o to, że nie powinno się polecać
                          konkretnego modelu bo to bez sensu. Ja Ci np. polecę GT
                          Avalanche 2.0 rozmiar M bo mam taki i mi dobrze, a mogę
                          się założyć, że Ty byś kleła na ten rower po 15 km :)
                          Staramy Ci się zasugerować czym powinnaś się kierować
                          przy zakupie roweru. Masz rację. Są niesolidni sprzedawcy
                          ale chyba aż tak Ci się nie śpieszy, że chcesz wejść do
                          sklepu i wyjechać na rowerze. Pochodź po sklepach
                          rowerowych, popytaj się, wybadaj grunt, zobacz co Ci się
                          podoba i pytaj, pytaj, pytaj aż do znudzenia. Ten
                          człowiek dostaje pieniądze po to, żeby Ci doradzić. Jeśli
                          mu się nie chce, to kit mu w oko jedź gdzie indziej. W
                          tej branży konkurencja jest spora i wybór sklepów również.
                          • momaan Re: cd... 12.03.03, 20:38
                            takteż właśnie uczyniłam, już poczyniłam pierwsze kroki w stronę
                            sklepów...sprzedawcy? no cóż, milsi, mniej mili, kompetentni lub całkiem
                            nie...ale nie poddaję się, dzięki za Waszą uwagę i pomoc :-)))
                            Wiosna idzie...
                            • sabna Re: cd... 13.03.03, 10:06
                              Przede wszystkim musisz wiedzieć do czego chcesz rower wykorzystywać. Wbrew
                              popularnej modzie na górale - większości ludzi przydałby się raczej cross (czy
                              to dawniejszy treking bo już się pogubiłam?) bo do takich celów wykorzystują
                              rower. Jeśli chcesz jeździć 70 % po szosach i utwardonych drogach a czasami
                              wypuscić się do lasu itp to cross będzie idealnym wyborem. Koła 28, zwróć uwagę
                              na wagę roweru. Polecam link : www.wrower.pl/kupowanie/kupowanie.html
                              sama przeczytałam go dokładnie zanim zdecydowałam się na zakup. Na sprzedawców
                              zbytnio nie licz, żadko mają czas a raczej ochotę doradzać klientom. Wybierz za
                              to sklep z dobrym serwisem. Powiem szczerze, ze gdy ja wybierałam rower
                              najbardziej z nóg zwaliła mnie cena.Ja zdecydowałma się wkońcu na authora :
                              www.author.pl/wybierz_rower.htm i jestem wmiarę zadowolona ( w miarę
                              bo apetyt rośnie w miarę jedzenia, a tak naprawdę to jestem w moim rowerku
                              zakochana). Pamietaj, że osprzęt w dobrym rowerze zawsze bedziesz mogła
                              wymienić, jeśli coś nie będzie Ci pasowało - przy zakupie sugeruj się głównie
                              ramą. Ja jeżdżę rekreacyjnie,przejeżdżam ok. 1000- 1500 km. latem i wiosna.
                              Kupiłam rowerek za nieco ponad 1000 zł, na wiecej nie było mnie stać, ale
                              całkowicie mi wystarcza i sprawuje się super. Pamiętaj - nie daj się zwariować
                              i kup rower który bedzie najbardziej odpowiadał twoim potrzebom, a nie
                              najlepszy jaki bedzie w sklepie.
                              Pozdrawiam,
                              sabna, po pierwszej w tym roku wycieczce rowerowej :)
                        • skuter70 Re: cd... 13.03.03, 11:22
                          momaan napisał:

                          > wiecej czytam to mniej wiem, kazdy radzi cos innego,

                          jakby byl jeden dobry rower jednej firmy to eszystkie pozostale by
                          zbankrutowaly:)

                          ja kupowalbym rower crosowy bez amortyzacji
                          to taki przerosniety goral:)
                          kola 700 mm
                          obnizona gorna rurka ramy

      • dokto Re: jaki rower dla 'dziewczyny' - może Kelly's? 16.03.03, 13:37
        Witaj Momaan,
        Jeżeli jeszcze nie zdecydowałaś o zakupie to proponuję przyjrzeć się rowerkom
        Kelly's. Zajrzyj na stronę www.kellys-bicycles.com/2003/poland.
        Moja pani, Twoja rówieśniczka, stała przed podobnym dylematem. Od razu jednak
        zdecydowała że nie chce roweru crosowego czy trekingowego bo jest dla niej "za
        duży". A więc góral, "ale musi być lekki (muszę dać radę sama go postawić i
        zdjąć z bagażnika dachowego), ładny (sic!) i z amortyzatorem" (ja i junior
        mamy). I znaleźliśmy Kelly'sa Scorpio - spełnił wszystkie wymagania (min.
        dzieki aluminiowej ramie waży niecałe 14 kg) także cenowe (1100,-). Znajomi
        fachowcy ,ja nim nie jestem, może przez grzeczność ale nie wybrzydzali.
        W oczekiwaniu na prawdziwą wiosnę,
        Pozdrawiam
        • momaan Re: jaki rower dla 'dziewczyny' - może Kelly's? 16.03.03, 19:29
          dziękuję raz jeszcze Wszystkim, którzy dali mi cenne uwagi, także Tobie dokto :-
          ))) rowerek już wybrany, choć przyznam, że Kelly's przynajmniej wizualnie
          bardzo mi się spodobał. Ja wybrałam rowerek Giant Rincon, trochę droższy i
          trochę lżejszy, a więc to na czym mi także zależy, czyli wsadzenie go na
          bagażnik samochodowy też odbędzie się bez trudu...pozdrawiam serdecznie raz
          jeszcze wszystkich i byle do wiosny :-))) ja już ją czuję przez okno :-)))
    Pełna wersja