Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Rowerowa stacja metra - Eddy Merckx:)

    03.11.06, 12:16
    Heloł wszystkim:)
    Nie wiem czy wiecie, ale w Brukseli jest stacja metra nazwana imieniem.....
    wybitnego kolarza Eddy Merckxa (urodzony w 1945 roku), zwanego potocznie
    Kanibalem. A to z racji tego, że bezlitośnie pokonywał przeciwników.
    Na stacji jest pamiatkowa gablota, w której umieszczono żółciutki, piekny
    rower, na którym Kanibal w 1972 roku pobił rekord świata w jeździe godzinnej.
    Poniżej macie link, na którym są fotki roweru z metra.

    Juz chyba kiedyś na forum przynudzałem Wam o Kanibalu, ale kilka zdań o nim.
    5 razy wygrał najtrudniejszy wyścig na planecie Ziemia czyli Tour de France.
    5 razy Giro di Italia, 3 razy był mistrzem świata. Kariere sportową zakończył
    w 1979 roku.

    Słynny onegdaj kolarz Jacques Anquetil powiedział kiedyś:"gdyby zbudowano
    idealnego kolarskiego robota, miałby nogi Merckxa, głowę Merckxa, miesnie
    Merckxa, zaciekłośc w walce Merckxa i na dodatek Jego serce"

    Zobaczcie, jak Belgowie muszą wielbic tego człowieka, że nazwali stacje metra
    Jego imieniem.

    Tu macie foty:

    galeria.interia.pl/galeria,g_id,46818
    Pozdro
    Krzysztof
    Obserwuj wątek
        • rano1 Re: Rowerowa stacja metra - Eddy Merckx:) 03.11.06, 22:37
          Ależ oczywiście.
          Myślę, że to zadanie przykładowo dla Krissa :-)
          Generalnie rzecz biorąc, kilku wielkich kolarzy mieliśmy. Tyle, że w peerelu
          nasz świat kolarski mieścił się w grupie wschodnioeuropejskiej, tzw. kolarzy
          "amatorów", i nie dane im było ścigać się w TdF. Na pewno jednak tacy kolarze,
          jak Szurkowski, Szozda, nie byli gorsi od tzw. zawodowców z krajów na zachód od
          Żelaznej Kurtyny. Natomiast tacy ludzie, jak Jaskuła, czy Piasecki oraz Lang
          (nie wspominając o Mierzejewskim i Spruchu), co nieco w zawodowym peletonie
          zawojowali.
          Co do naszych stacji metra...na razie swojej stacji doczekał się Janusz
          STOKŁOSA. Jednak nie ma tam jego fortepianu.
          pozdr,
          R
          • kriss67 Re: Rowerowa stacja metra - Eddy Merckx:) 06.11.06, 10:06
            Hejka Rano:)
            Rozmawiałem z wieloma naszymi kolarzami. Niektóre gwiazdy z tamtych lat
            twierdzą, że nie można było wtedy porównywać kolarstwa amatorskiego z
            kolarstwem zawodowym. Inna taktyka, inne cele. Tak wiec trudno okreslić, czy
            będący u szczytu formy Szurkowski i Szozda zaistnieli by w zawodowym peletonie.
            Co do polskich akcentów Tour de France: w 1993 roku trzeci na mecie był Zenon
            Jaskuła. Przegrał z legendami - Miguelem Indurainem i Tonim Romingerem.
            Do dzis żaden polski kolarz nie powtórzył wyczynu pana Zenona Jaskuły.

            Pozdro
            Krzysztof
            • rano1 Re: Rowerowa stacja metra - Eddy Merckx:) 06.11.06, 12:51
              No, ale np. Jan Svorada, Abdużaparow, Ludwig - co nieco wygrywali w zawodowych
              peletonach. A byli to wcześniej zwycięzcy etapów i całych Wyścigów Pokoju
              (niegdyś przed TV siedziała cała Polska, TdP nie cieszy sie jednak tak wielką
              popularnościa u nas).
              No i Jaskuła, ok. 1990 roku był drugi (lub trzeci) w amatorskim Wyścigu Pokoju.
              Niedługo później - po przejściu na tzw. zawodowstwo - załapał się, jak pamiętam
              do 10tki w Giro de Italia, no i pamiętne TdF ze zwycięstwem na górskim etapie
              (przed yellow j. i polka dots j.) i pudłem na Polach Elizejskich.
              • kriss67 Re: Rowerowa stacja metra - Eddy Merckx:) 06.11.06, 13:10
                Hejka Rano:)
                Racja, są wyjatki. Ale raczej to działało w drugą strone. Wielcy mistrzowie z
                lat 70, 80 jako małolaci zdobywali szlify w naszym Wyscigu Pokoju. Potem
                przechodzili na pełne zawodowe kontrakty i wygrywali na TdF i na Giro. Widzisz,
                skale trudności wyscigu obrazuja m. in etapy górskie.
                Z przyczyn czysto topograficznych nasz ś.p. Wyscig Pokoju nie może sie równać z
                wielkim tourami.
                Kiedyś czytałem wywiad z Panem Czesławem Langiem po jego przejsciu na
                zawodowstwo. Powiedział w nim, że przezył szok. W Polsce miał wsyztsko podane
                na tacy. Tam o wszystkim musiał mysleć sam. Od zywienia do organizacji
                treningu. I trzymac sie szyku, jaki obowiązywał w zespole. Ty woźisz bidony, ty
                zwycieżasz, ty jedziesz na lidera. I nie ma zmiłuj.

                Pozdro
                Krzysztof

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka