Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Zimowe jeżdżenie

      • boruta_wwa Re: Zimowe jeżdżenie 17.11.06, 11:55
        osoboście wolę jechać na rowerze niż marznąć na przystanku w oczekiwaniu na
        tramwaj, autobus a potem jechać w tym ścisku i duchocie, fakt bywa ciężko,
        szczególnie ostatnia zima dała się we znaki, ale jeżdżę w zimę na rowerze, bo
        uważam że więcej jest plusów niż minusów z zimowej jazdy
        największy minus zimy to tępi kierowcy dla których rower na zimowej ulicy jest
        zdarzeniem tak nieprawdopodobnym, że bywa niebezpiecznie :(
        pzdr
        b.
      • Gość: escobar panowie i panie IP: *.tvgawex.pl 17.11.06, 12:04
        ja cały rok smigam na rowerku, nie wiem czy to jest rozsadne ale przynajmniej
        daje mi fun ;-) ale te dystansy pokonywane przez was nawet zima sa troche
        smieszne? 4-5 km to ja moge sobie pieszo pszejsc, fakt nie jezdze do pracy
        rowerem ale jak mam czas to pokonuje latem 50-60 km/dzień zima polowe dystansu,
        najbardziej lubie ten szmerek jak opony tna po sniegu, kilka razy trafilo mi
        sie wjechac na lod pod sniegem trzeba pamietac aby nie hamowac gwaltownie
        poprostu laigtowo przejechac, raz jak wracalem z masy krytycznej w bydgoszczy
        to zamarzla mi woda w bidonie ;-) przewaznie smigam malo uczeszczanymi
        traktami, lubie tez pojezdzic po zamarznietych jeziorach ale to nie jest
        rozsadne;-) a najwiekszym wrogiem nie jest mroz tylko nasze wlasne lenistwo ;p
        pozdrawiam wszystkich cyklistow ;-)
      • Gość: SimpsoN Re: Zimowe jeżdżenie IP: *.tpnet.pl 17.11.06, 14:24
        Pierwszy atak zeszłorocznej zimy w Krakowie. Walnęło nieźle śniegiem, na jezdni
        breja - gruba warstwa błota pośniegowego i śniegu, ślisko i "miękko".
        Samochodami "wywija" po drodze. Ciągle pada śnieg do tego ostro wieje. Ulica
        Kobierzyńska. Jedzie sobie pan, nie oświetlonym rowerem - ok, normalnie
        pomyślałbym że życie mu nie miłe jego sprawa, tylko że w siodełku na bagażniku
        wiózł dziecko, 3-4 letnie. Miałem ochotę zatrzymać się i porozmawiać z nim inaczej.
      • Gość: Looky Re: Zimowe jeżdżenie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.11.06, 15:36
        Zimą miło się jeździ. Kultywuje rytułał od paru lat - wcześniej rekreacyjnie
        dla samego fun'u - okolice kopca kopciuszki w krakowie - widok o polnocy z
        tarasu widokowego na kopcu na krakow zasypany sniegiem przy -15 - fajna sprawa.
        Zjazd w puchu, snieg tylko fruwa i mieni sie pod reflektorami - mniam...
        to trzeba lubic.
        Zeszlej zimy mialem do pracy 15 km, wiec przy wiekszych mrozach dawalem za
        wygrana. dziennie 30 km przy -20 to dla mnie przesada. Ale teraz inna praca -
        inny dystans - 8km, narazie od miesiaca nie jechalem MPK. Stracilem 80 zl ma
        miesieczny bilet tylko. Klopot jest tylko jeden - jak jedzie sie do pracy -
        potem trzeba z ludzmi siedziec - a prysznica brak w biurze.
        Wiec zmiane ciuchow na plecach sie przywozi. Dobre opony Panaracer Smokie Dart
        2.1 - sprwdzone i pewne. Rekawice z membrana, polarem itp. Czapa pod kask, a w
        chlodniejsze dni ;) kominiara na pyskacz. Poniewaz jezdze w noskach, wiec
        oslony na okolice kostki u nogi, cieple skarpety z bielizny oddychajacej.
        Gora - podkoszukek bawelniany, polarek 100ka :)
      • Gość: Bianchi Rowerowa zima w Kanadzie IP: 63.243.150.* 17.11.06, 15:41
        Jazda zima to wielka przyjemnosc ,jakkolwiek ,opony z kolcami i ubranie to podstawa.
        Jezdze przy temperaturze do minus 25 stopni ,dalej jest juz bez przyjemnosci.
        Najwazniejsze jak juz wspominalem jest ubranie musi byc lekkie .
        Jeli jest bardzo lekkie jest rowniez kosztowne ale wole jechac rowerem i cieszyc
        sie pieknem otaczajacym anizeli jechac w puszsce .
        Oczywiscie sa problemy ,wiekszosc drog rowerowych nie jest odsniezana w Zimie
        ,nie lubie jezdzic jezdnia .
        Slyszalem ze Finlandia odsnieza drogi rowerowe ,czy ktos wie na ten temat
        Dzieki Jacek
      • masher Re: Zimowe jeżdżenie 17.11.06, 15:52
        bez przesady, przez okres studiow jezdzilem w zimie na rowerze, dojezdzajac czy
        wyskakujac gdzies na przejazdzke. szybsze niz samochod, autobus i wlasne nogi.
        na dodatek mozna poszalec slizgajac sie, zarzucajac tylkiem obracjac sie 360
        stopni i to wszystko na pelnym gazie. jedyna kwestia jest sensowne ubranie,
        rekawiczki i sprzet. sprzet to sensowna opona na przod, na tyl bez wiekszej
        roznicy- na prawie lysej jezdzilo sie mi najlepiej... czemu nie mam pojecia.
        sensownie ustawione hamulce tez by sie przydaly. trzeba tylko wszystko dobrze
        sprawdzac raz na jakis czas gdyz metal ochladzany i podgrzewany lubi platac
        figle, a przy ekstemalnych sytuacjach nawet sie cos poluzowac. wiec czapa na
        leb, okulary- na snieg nawet przeciwsloneczne by nie razilo nic a na dodatek
        ochrona przed zimnym wiatrem.

        polecam, nie ma lepszej frajdy niz szalec na rowerze w ziemie

        ps. oczywiscie omijajac drogi z daleka bo mozna latwo sie wkomponowac w czyjas
        maske;)
      • recoil2006 Re: Zimowe jeżdżenie 17.11.06, 16:16
        Przez pół roku jeździłem w Poznaniu jako kurier -od listopada 2004 do kwietnia 2005. Warunki -ciężkie..., ale przy odpowiedniej technice jazdy, jak najbardziej do przetrwania. Najważniejsze to dobre tempo: 90 przekręceń korby na minutkę -i kontrolowanie własnej energii. Musisz jechać na tyle szybko aby nie zmarznąć, ale też na tyle "oszczędnie", aby się nie spalić.. Co do roweru: używałem opon Michelin WildGripper -mają idealny jak na moje potrzeby bieżnik. Sprzęt: rama alu 19cali, całość na Shimano Acera. Największa marakra jest wtedy, gdy na ulicach jest pośniegowa breja. Łącząc się z piaskiem, bardzo mocno atakuje części. Wszystko zaczyna się chrzanić od łańcucha. Jeśli go w porę nie wymienisz, będzie trzeba wyrzucić pół roweru.
        • ania.staszewska Re: Zimowe jeżdżenie 17.11.06, 16:22
          Ja tez jeżdżę w miarę możliwości cały rok. Tyle że mieszkam pod Warszawą i do
          pracy mam 20 albo 30 km (zależy w które miejsce), więc jak pogoda jest paskudna
          (ale rzadko ją tak kwalifikuje w kontekście jazdy na rowerze) to biore rower w
          pociąg i jeżdżę po Warszawie. Z konieczności muszę się przemieszczać z jednej
          pracy do drugiej więc i tak wychodzi mi z 20-30 km jeżdżenia dziennie. Trzeba
          jeździć oczywiście wolniej i człowiek się szybciej męczy ale gdybym miała
          jeździć tramwajami i autobusami to byłabym strasznie nieszczęśliwa. Latem
          przejeżdżam tygodniowo 250-300 km, zimą i późną jesienią 100-150km tygodniowo.
          I nic mnie nie boli!!!
      • Gość: Roman Re: Zimowe jeżdżenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.06, 18:29
        Od lat jeżdżę przez okrągły rok. Owszem, w zimę, zwłaszcza śnieżną, jest
        ciężej. Ale jak się przejeździ wiosnę, lato i jesień to i zima niestraszna. Do
        pracy mam ok. 8 km (w jedna stronę). Używam do tego swojego starego roweru,
        któremu niewiele może już zaszkodzić, a poza tym ma nieoceniony walor - pozwala
        się całkiem dobrze przemieszczać i ma fatalny wygląd. Jeśli chodzi o strój, to
        ubieram się mniej więcej tak jakbym wychodził na spacer. Na rowerze nie jest
        zimniej niz podczas marszu (oczywiście wyjąwszy szybkie zjazdy, ale te raczej w
        mieście nie maja miejsca). Osobiście wolę śniezną zimę od deszczowej jesieni,
        bo tylko porządny deszcz odstręcza mnie od jazdy rowerem.
        • Gość: grabos Re: Zimowe jeżdżenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.06, 23:47
          Podczas silnych mrozow jezdzi sie duzo lepiej niz w deszczu z temp 0-12 st, poniewaz jest pogodnie, sucho i najczesciej bezwietrznie; dzieki temu mozna sie ubrac w zwykla odziez (byle w cebulke). Jak pada deszcz lub sniegowa breja to raczej dluzszej jazdy bez kurtki z wydajna wiatro/wodoszczelna membrana nie widze. Mozna ja zastapic zwykla nylonowa wiatrowka, ale wtedy trzeba uwazac na przegrzanie bo taka kurtka nie odprowadza wypoconej pary. Ze spodniami jest duzo latwiej, bo cala wilgoc odparowuje przy srednim wysilku, wiec nie ma potrzeby inwestowac w jakis spec material (ja najbardziej lubie szare sztruksy, nie widac tez tak na nich zlapanego brudu).
          W zime sa klopoty ze stawami kolanowymi. U mnie sie sprawdza wygrzanie kolan pod goracym prysznicem jakis czas przed wyjsciem, wbijam sie w kalesony polarowe (a jak nadzor gazowy przykreca kurki w przemysle to dodatkowo 1 para grubych rajtuz:). Potem trzeba sie troche rozruszac i mozna jezdzic bezbolesnie.
          Dobrze jest przedluzyc przedni blotnik o kawalek wycieraczki samochodowej zeby zmniejszyc straty wlasne. Po powrocie z jazdy po brei rower do prania w zimnej wodzie (mam spora wanne:) i czesciej smarowanie i czyszczenie. Odradzam smary teflonowe bo splukuja sie blyskawicznie. No i zadnych gwaltownych manewrow. Uwazac na koleiny z blockiem, z tego powodu jadac ulica lepiej jechac po linii pomiedzy pasem zewnetrznym a drugim, nie wpada sie wtedy w dziury i nie ma potrzeby manewrowania na sliskiej nawierzchni (na ulicy chyba rzadziej wysiada kierowca niz pasazer, sa wiec mniejsze szanse na oberwanie drzwiami). A kierowcy podczas silnych opadow sa jakby milsi, ale mniej wtedy widza, wiec trzeba miec silne zrodla swiatla i odblaski.
      • qw994 Re: Zimowe jeżdżenie 18.11.06, 11:31
        Mam nadzieję, że nie jeździłeś po ulicy. Jestem kierowcą, mijam czasami
        rowerzystów zimą. Zawsze zastanawiam się, kiedy ktoś taki się przewróci na
        lodzie albo śniegu i wpadnie pod czyjś samochód.
    Inne wątki na temat:

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka