Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Dlaczego tak mało jeździ się na crossowcach?

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.06, 02:15
    Sam mam crossowca (Unibike viper) i uważam, że jest to idealny rower na nasze
    warunki, gdzie tylko jakieś 5% terytorium kraju to są góry. Po co zatem dymać
    po mieście lub na szosie góralem?
    Obserwuj wątek
        • tiresias Re: Dlaczego tak mało jeździ się na crossowcach? 06.12.06, 08:32
          ponieważ potoczne skojarzenie i nawyk wyglada tak: rower - górski.
          to robota marketingowców. zawsze w maju sprzedaje się tego sporo na komunie
          (musi być górski!!!)
          a potem już starszy człowiek, przyzwyczajony, kupuje nadal 'górski', chociaz
          wjeżdża tylko na krawężnik.
          w holandii nie ma gór więc jest niewiele górskich rowerów (poza tym oni się na
          rowerach znają i wiedza, że jada po płaskim na górskim to pomyłka).
          • Gość: wwwwwwwwww Re: dlaczego wolałbyś górala? IP: *.ydp.com.pl 07.12.06, 13:32
            Mieszkam w 3miscie wiec wbrew pozorom jakiej tam górki u nas sa :)
            Ale do reczy - zaczne od kwestii sprzetowych:

            1 - Miałbym duuuuuży wybór opon. Aktualnie przy bardziej terenowej jezdzie skazany jestem tylko na 1.9 cala (black jack).
            2 - miłabym duży wybór widelców. Obecnie z lepszych to mam do wyboru tylko manitou empire orac marcochi TXC. Obydwa IMO w cenie znacznie powyżej wartości porównując do ichnich odpowiedników na koło 26

            A skoncze na użytkowych cechach roweru:

            3 - trakcja. Rower na kołach 26 jest jednak znacznie bardziej żwawy, zwinny, skrętny i skoczny - i nie mówie o skakaniu na hopach. Na 28 choćby podrzucenie koła do góry jest jednak trudniejsze.
            • drogibronislaw Zgoda na pkty 1-3, ale ... 08.12.06, 01:39
              Cross ma inne zalety:
              - to rower dla długodystansowców
              - na szosie "biorę" większość gostków jadących góralami (opony!)
              - jadąć crossem, mam większy komfort (sylwetka). Przed trzydzistką na ogół nie
              zwraca się na to uwagi, ale po przekroczeniu trzydzistej wiosny bardziej się
              ceni wygodę. To tak samo, jak z wyjadami w góry: przed 30 mało kto dba o to,
              czy są dobre warunki w schronisku czy na kwataerze, ale później mało kto się
              decyduje na to, aby spać byle gdzie i byle na czym.
              -w crossach lepiej jest instalować sakwy na bagażniku

              To by było na tyle. Z drugiej strony musze przyznać, że stale rozglądam się za
              góralami. Niestety nie mam warunków, aby w mieszkaniu przechowywać dodatkowy
              rower. Tym bardziej, że i m oja lepsza połowa ma też rower (góral! - Trek).
              Pozdrawiam!

              P.S. Swoją drogą, to ciekawe zrobiło się to forum!
      • dr.krisk Crossowe vs górskie... 06.12.06, 14:09
        Mam dwa rowery: starego trekkinga na cienkich oponach 28 (miasto, dojazd do
        pracy, zakupy) oraz górala. Tym ostatnim jeżdżę na leśne wycieczki po
        bezdrożach i polach - i jest do tych celów niezastąpiony. Sztywniejsze obręcze,
        mały moment obrotowy potrzebny do rozpędzenia roweru.
        Oczywiście muszę nim także jeździć czasem po asfalcie. Ale górski rower po
        asfalcie pojedzie, a crossowy w cięzkim terenie może mieć kłopoty.
        Dlatego raczej nie zmienię pojazdu - na górskim dojade wszędzie.
        • drogibronislaw Mam crossa i myślałem o kupnie czegoś cięższego 06.12.06, 21:39
          Ale ie mam warunków do przechowywania obu. Po kradzieży mojego Gianta w tym
          roku długo się wahałem, jaki rower kupić: cross czy mtb. Wybrałem crossa. Nie
          żałuję. Myślę, że w naszych warunkach sprawdza się lepiej. Mieszkam na nizinie.
          Najbliższe góry są daaaleko. Myślę, że na gróralu nie ujechałbym tras tej
          długości, jakie udaje mi się przejechać na crosie. Jednak korci mnie, aby móc
          to sprawdzić...
          • dr.krisk Bez przesady! 06.12.06, 22:41
            Ja w moim góralu mam założone opony z grubym terenowym bieżnikiem 26x2.15.
            Fakt - jak jadę po asfalcie to aż śpiewają, ale po prostu wtedy pompuję je na
            kamień i też jest dobrze. A nie mam problemu żeby np. pojechać bagnistą ścieżką
            przez las, przejeżdżając przez gałęzie i kamienie.
            Tak więc stary poczciwy goral też ma swoje zalety.
            No i jeszcze jedna rzecz - małe koła znacznie łatwiej rozpędzać (mały biegunowy
            moment bezwłądności). Co czasem w mieście też ma znaczenie.
      • olo3000 Re: Dlaczego tak mało jeździ się na crossowcach? 06.12.06, 21:19
        te 5% jest wyraźnie zaniżone i nieprawdziwe. Po pierwsze nie jeździ się po
        Rysach czy Śwninicy. Po drugie terenów wyżynnych i pagórkowatych jest z
        pewnością 4 razy tyle. Weźmy na przykład wzgórza morenowe mojej okolicy - uwierz
        że na słabym rowerze nie pojeździsz sobie 4 km od morza :) za duże góry...
        Proponuję wycieczkę krajoznawczą po Polsce by zobaczyć ukształtowanie terenu
        chociażby...
        • drogibronislaw Czyżbyś mówił o Kaszubach? 06.12.06, 21:30
          Znam te tereny. Jadać szosą równie dobrze można na nich jeździć corosowcem, co
          góralem. Wszystko to kwestai przełożeń. Góralem, jak nazwa na to wskazuje,
          jeźszi się po górach. Wyżyny to nie góry. Z resztą szosowcy jeżdżą po takich
          wzniesieniach, że mało który amator góra by na swoim sprzęcie pojechał. Trzeba,
          jak się zdaje, odróżnić dwie sprawy: kąt nachylenia terenu od rodzaju
          nawierzchni terenu, po którym się jedzie. Po kamienistych i błotnistych drogach
          góral będzie niezastąpiony. Ale chyba tylko tam. Zresztą, można się pospierać.
          • Gość: wwwwwwwwww Re: Czyżbyś mówił o Kaszubach? IP: *.nsm.pl 07.12.06, 21:11
            kaszuby? Duuuuuzo piasku. A na piasek jak wiadomo najlepsze są opony grube (np 2.1) i z drobnym bieżnikiem. Niestety tak sie składa iż do crossa nie da sie wsadzić grubych opon bo w rame wejdzie max 1,9 - czesto nawet mniej.
            To iż takich opon na koło 28 zwyczajnie nie ma w sprzedaży to już drobny czegół. Cross ma zalety - np dłuższe tylnie widły co umożliwaia bezproblemowe założenie sakw ale niestety wiąze sie także ze sporymi ograniczeniami.
            Nie jest to rower uniwersalny jak wielu chciało by to widzieć. Nada sie zarówno do miasta jak i w lekki teren ale zarówno w miescie jak i w terenie sa rowery bardziej do tego typu jazdy desygnowane.

            p.s. wiecie ze do najlepszych górskich modeli decathlona dają szosowe koła 28 z tarczam? Dzieki cieńkiej oponie wejdzie to w rame 26 a dzieki tarczom nie ma problemu z hamulcami. No i można na góralu śmigać po szosie na tych super kołach 28 :) Tak tak koło 28 z szosową oponą wcalne nie jest jakieś znacznie wieksze od koła 26 z grubą oponą.
            • drogibronislaw Na Kaszubach to jeszcze są zwykłe asfaltowe szosy. 08.12.06, 01:22
              Jazda po ich nie jest najgorszą rzeczą, gdy chce się przpbywać duże
              odległości ... Na swoim Unibike - Viper'ze mam opony grubości 1,68 z dość
              agresywnym bieżnikiem. Jeżdzę nim po najgorszych błotnistych polnych drogach.
              Pomnieważ mieszkam w mieście, to cross wydaje się być optymalny, jeśli dzie o
              zasięg: całe miasto z najgorszymu rozkopanymi drogami plus nizinne okolice:
              lasy, polne drogi.
              Głownym mankamentem crossów jest wskazany przez Ciebie mankament w postaci
              braku szerszego wyboru opon do nich tj na koła 28". choć są wyjątki. W tym roku
              byłem w świetnym sklepie w Słupsku - kilkaset metrów od Rynku (rzeka Słupia
              pomiędzy Rynkiem a sklepem). W nim włąsciciel (kompetentny sprzedawca) miał
              naprawdę imponujący zest opon do 28". Polecam Wam ten sklep, jeśli będzieice w
              pobliżu.
      • Gość: Gonzo Re: Dlaczego tak mało jeździ się na crossowcach? IP: *.ztpnet.pl 06.12.06, 21:27
        Wszystko przez marketing, który wmamia klientowi, co jest dobre choć faktycznie
        jest bardzo niewygodne. Kiedyś były modne koszule non irone, skafandry z
        ortalionu czy też odzież z dermy - teraz są m.in. górale. Prawdziwy góral abu
        spełnił swoje zadanie musi być lekki (np carbon) i musi składać się z bardzo
        dobrych komponentów- aby być odpornym na przeciążenia występujące w czasie jazdy
        w trudnym terenie. Jeśli nie spełnia tych warunków jest co najwyżej wyrobem
        góralopodobnym, niejednokrotnie stanowiącym duże zagrożenie dla zdrowia i życia
        użytkownika.
        Musimy sobie uświadomić, że szosówka, trekking, góral czy rower miejski to
        zupełnie inne przeznaczenie docelowe i na dobrą sprawę powinniśmy mieć z każdego
        z tych gatunków choć po jednym egzemlarzu. Góral to nic innego jak jeep wśród
        rowerów a przecież nikt jeepem nie jeździ w F-1 czy też np na taksówce.
      • Gość: bassPL wszyscy mają jeździć tym samym ? IP: *.aster.pl 08.12.06, 00:55
        To już kiedyś przerabialismy.
        Niech każdy używa co mu się podoba, byleby jeździł.
        Pogardliwe prychanie na posiadaczy "górali" jest nie na miejscu.
        to nie jest rower do jazdy po górach tylko xc.
        Uniwersalny do pokonywania każdego terenu.
        Jak ktoś chce holendra z koszykiem na kierownicy to jego sprawa.
        Jak szosówke z ostrym kołem to też szacunek.
        Zamiast dzielić łączmy się.
        Mało kto ma warunki na garażowanie i kupno kilku rowerów.
        To nie buty że można je trzymać w szafie.
        A buty przecież różne mamy, na różne okazje i nikt nie robi wyrzutów innym z
        tego powodu.
        Wyluzujcie rodacy !
        • Gość: Gonzo Re: wszyscy mają jeździć tym samym ? IP: *.ztpnet.pl 08.12.06, 15:44
          Ależ tu nie chodzi o prychanie na kogokolwiek. Pytanie wątku jest z gatunku
          socjologicznych (dlaczego tak mało jeździmy na crossowcach) więc staram się
          dociec przyczyny takiej sytuacji.
          Problem obserwuję praktycznie, widząc jak kolejne tabuny znajomych, notabene
          kupujących często pierwszy swój rower w dorosłym życiu, totalnie
          niedoświadczonych w problematyce "jeździeckiej", nie mających pojęcia gdzie będą
          jeździć najczęściej, kupuje górala a potem się męczą. Przy zakupie często
          ważniejsze jest żeby wszystko było pod kolor, a nie żeby było wygodnie. Wydaje
          mi się, że nadszedł czas większej świadomości przy dokonywaniu zakupu również ze
          względu na niemałe ceny takiego sprzętu.
          • dobiasz Re: wszyscy mają jeździć tym samym ? 09.12.06, 21:01
            Gość portalu: Gonzo napisał(a):

            > Ależ tu nie chodzi o prychanie na kogokolwiek. Pytanie wątku jest z gatunku
            > socjologicznych (dlaczego tak mało jeździmy na crossowcach) więc staram się
            > dociec przyczyny takiej sytuacji.
            > Problem obserwuję praktycznie, widząc jak kolejne tabuny znajomych, notabene
            > kupujących często pierwszy swój rower w dorosłym życiu, totalnie
            > niedoświadczonych w problematyce "jeździeckiej", nie mających pojęcia gdzie będ
            > ą
            > jeździć najczęściej, kupuje górala a potem się męczą. Przy zakupie często
            > ważniejsze jest żeby wszystko było pod kolor, a nie żeby było wygodnie. Wydaje
            > mi się, że nadszedł czas większej świadomości przy dokonywaniu zakupu również z
            > e
            > względu na niemałe ceny takiego sprzętu.

            Ale to przychodzi z doświadczeniem i to nie z doświadczeniem jednostki, tylko
            całego społeczeństwa. Jeśli będzie więcej dobrych ścieżek rowerowych, to więcej
            ludzi będzie używać rowerów na co dzień. A jak będą używać na co dzień to będą
            zwracać większą uwagę na wygodę jeżdżenia a nie na szpan. Ergo - zaczną kupować
            rowery dopasowane do typu użytkowania. Tak jest w całym świecie. W Polsce ze
            względu na stan dróg, kulturę kierowców i ilość ścieżek rowerowych, rower służy
            częściej jako niedzielna zabawka, hobby dla maniaka albo wyczynowy sprzęt dla
            totalnego maniaka. A mało (stosunkowo) jest normalnych, zwyczajnych
            użytkowników. Stąd te wszystkie dziwne sytuacje, zamiłowanie do górali itp. z
            jednej strony, a z drugiej sarkanie fachowców na każdego, kto nie wydaje na
            rower 4000 PLN.

            Nie ma w Polsce rowerowej "klasy średniej".
          • user0001 Re: wszyscy mają jeździć tym samym ? 10.12.06, 09:48
            Jeszcze inaczej:

            Rację ma bassPL pisząc, że wiele osób ma warunki do przechowywania tylko jednego
            roweru.
            Rację ma dobiasz pisząc, że rower to zwykle niedzielna zabawka.

            Kupując rower będący niedzielną zabawką złożyłem go na najcięższy teren po
            którym będę się poruszał. W drodze do lasu opony "śpiewają" na asfalcie, ale w
            lesie mogę jechać po piachu, korzeniach i błocie, czerpiąc przyjemność z jazdy a
            nie martwiąc się o sprzęt.

            Oprócz "niedzielnej zabawki" garażuję jeszcze własne dwa rowery użytkowe,
            pożyczoną szosówkę, składaki rodziców i mam miejsce na planowaną na wiosnę poziomkę.

            Gdybym miał zamieszkać w warszawie, pewnie zostałbym z jednym rowerem. Długo bym
            się zastanawiał między trekkingiem, a XC.

            Ci którzy wydają spore pieniądze na rower, zwykle wiedzą dlaczego za rower warto
            zapłacić więcej niż podają na bilbordzie hipermarketu. Skoro wiedzą, to pewnie
            dojrzeli już do zadania sobie pytania co właściwie chcą jeździć.
      • Gość: gosc Re: Dlaczego tak mało jeździ się na crossowcach? IP: *.crowley.pl 08.12.06, 10:13
        ja mam dwa: górala i trekinga. Tego drugiego używam, jak mokro, bo dobrze
        chroni przed pochlapaniem pleców i nogawek. Jednak znacznie bardziej wolę na
        góralu, bo mi bardziej odpowiada. Mimo że płasko. Jednak te doczepiane plastki
        nad tylnym kołem i do ramy są bardziej jak listek figowy. Dlaczego? Dlaczego te
        błotniki tak mało dają? Są sks x-tra-dry i mud-x. może ktoś wie
      • jacektatarek Re: Dlaczego tak mało jeździ się na crossowcach? 08.12.06, 14:23
        Jak to mówią dla każdego coś dobrego.Długodystansowcy zdecydowanie powinni
        skłaniać się do rowerów trekkingowych,ludzie ceniący jazdę po bezdrożach
        tzw.górale(i nie piszcie że na trekkingu też się da,wiem ale po co?).Jeszcze
        odnośnie tych tzw.górali,w większości przeciwnicy tych rowerków widzą model
        makrokeszowy a w rzeczywistości większość z nas używa specjalistycznych rowerów
        do xc.Chyba nie muszę tu na takim forum opisywać różnic...dobry rower do xc
        daje sobie radę na trasie i w lesie i w górach.Pozdrawiam.
        • uruk-hai Re: Dlaczego tak mało jeździ się na crossowcach? 08.12.06, 16:59
          Bardzo nie rozumiem jednego - dlaczego (m.in. Gonzo) z uporem maniaka stara się
          wmówić (mi nie wmówi) że rowery typu 'góral' to są niewygodne bryki i
          nieprzydatne sprzęty a społeczność użytkująca te jednoślady to osoby
          wyjątkowo ... dajmy na to nierozsądne, podatne na ugłupianie specjalistów od
          reklamy i marketingu bo sobie kupili mtb a nie crossa których posiadacze wobec
          powyższego to chodzący po ziemi (i jeżdżący) rozsądek przejawiający się
          odpornością na atak marketingu - vide: zakup crossa a nie mtb

          Owszem zgadzam sie że crossik całkiem nieźle radzi sobie na wyprawach i
          wycieczkach na drogach asfaltowych - tylko im dalej od drogi asfaltowej tym
          sobie radzi gorzej. Wycieczki których miejsce akcji rozgrywa się w przygodnym
          terenie, lesie na polach, wcześniej czy później kończą się postojem z
          powodu .... crossa, tam gdzie mtb daje radę z terenem zupełnie przyzwoicie i
          nie myśli się jeszcze o jakimkolwiek problemie roweżysta doasiadajcy crossa
          już "walczy" - to moja obserwacja towarzystwa w którym koledzy i koleżanki
          mają zarówno mtb jak i crossy. NAJCZĘŚCIEJ postój spowodowany jest kłopotami
          crossa.

          Bzdurom jest rónież to że mtb 'do miasta się nie nadaje". Otóż nadaje się
          niewątpliwie wiele bardziej. Bez problemu można na nim wskoczyć i zeskoczyć z
          powodu wysokiego krawężnika, zjechać po schodach bez żadnego uszerbku dla
          sprzętu i doskonale manewrować - z powodu przewyższajacej crossa manewrowości.


          Jestem zdania że na wyprawy rowerowe to mtb również lepszy wybór - takiego
          zresztą dokonałem - na rower mtb można zdecydowanie więcej zapakować gratów - a
          w razie potrzeby zjechać z szosy na bezdroża i bez większych komplikacji
          kontynuować podróż poza asfaltem. To sprzęt znacznie wytrzymalszy i w większym
          stopniu odporny na 'kontuzje'. Koleżanka na wyprawie użytkująca crossa była tym
          słabszym ogniwem - bynajmniej nie z powodu braku umiejętności i doświadczenia.

          Przeto w kategorii "bardziej uniwersalny" będę nadal bronił stanowiska że tym
          lepszym jest mtb.

          Więc w odpowiedzi na pytanie "dlaczego tak mało jeździ rowerów crossowych" czy
          też "tak mało jeździ się rowerami crossowymi" odpowiem: A to dlatego że lepszym
          na asfalt jest rower ... szosowy a poza nim - gdziekolwiek - mtb w swym
          głównym nurcie: XC (nie lubię używać nazwy 'górski' bo mi staje obraz złomu z
          hipermarketów)

          Cross widzi mi się w wyprawach rowerowych i bardzo lekkim terenie - i nie jest
          tutaj "królem" ......

          :)
          • Gość: Gonzo do Uruk-hai IP: *.ztpnet.pl 08.12.06, 21:01
            Uruku! Zawsze szanuję Twoje wypowiedzi na tym forum dlatego zależy mi, abyś
            zrozumiał moje intencje. Nie chodzi mi o to, że mtb są beee a ich posiadacze to
            druga kategoria rowerzystów. Uważam jednak,ze tak naprawdę wielu rowerzystów nie
            potrzebuje sprzętu tego typu i o wiele wygodniej byłoby im jeździć rowerami
            pasującymi do np warunków miejskich lub turystycznych czy też do tras które
            przeważnie pokonują. Dlatego uważam, że kupowanie roweru dlatego że ma więcej
            przełożeń od innego, mija się z celem, bo jak przyjdzie co do czego, okaże się
            że z 28 biegów na codzień używają 5-6. Podobnie z wyborem roweru, jeśli mam
            zamiar jeździć po mieście i okolicy, zakładam że jeżdżę po ulicy, ścieżce
            rowerowej czy najbliższej okolicy (nawet tej olesionej) - nie muszę wybierać
            roweru, którym da się skakać po schodach. Jednym słowem chcę powiedzieć, że
            często kupujemy rowery kierując się tzw wypasem którego nigdy nie użyjemy a nie
            własną wygodą (i nie mówię że mtb nie jest wygodny, ale do pewnych zdarzeń są
            wygodniejsze rowery). Wiadomo przecież i tak, że żeby nie wiem jak rower był
            wygodny, to bez pedałowania się nie ujedzie. I to nas łączy.
            • Gość: Radek Re: do Uruk-hai IP: *.gl.digi.pl 09.12.06, 17:06
              Ja kupilem rower kierujac sie kolorem ramy (ladny czerwono czarny). Techniczne
              teksty pana ze sklepu (notabene bardzo mily czlowiek o sporej wiedzy fachowej,
              swietnie mi doradzil rozmiar ramy bo o maly wlos nie kupilem o 2 cale za mala),
              kwitowalem szybko ze mi to generalnie zwisa, jeszcze sobie dokupilem rogi
              Ritchey jakies topowe podobno, jakies superlekkie, tez generalnie mam to w
              dupie, kupilem bo mi sie z wygladu podobaly i jednak bez rogow nie moglem
              znalezc wygodnego chwytu na prostej kierownicy bo jestem przyzwyczajony do
              bardziej wygietej (motocykl).
              Rower jest XC, jezdze 80% las 20% asfalt, przez miesiac zrobilem 300km.
              Kazdemu kto mi powie ze jestem produktem marketingu powiem wprost, nie spada na
              drzewo, moja kasa, moge ja wydac na co mi sie podoba sam decydujac o kryteriach
              wyboru. A ze komus sie wydaje kryterium wygladu smieszne? No coz, nie jestem i
              nie bede wyczynowym rowerzysta nie mam takich ambicji i mam szczerze w dupie
              jakie mam przerzutki dopuki nie ma z nimi problemow, polewam za to z innych
              kolesi ktorzy roweru uzywaja do tego samego do czego ja uzywam (90%
              rowerzystow) za to masturbuja sie tym ze maja taka a nie inna geometrie ramy
              (juz widze jak czuja roznice), albo przerzutki deore czy cos tam.

              Do pana Gonzo, jak mnie kiedys wyprzedzisz bo masz wezsze oponki czy wieksze
              kola to wiedz ze mam to w dupie, ja sie na rowerze nie scigam tylko chce
              zmeczyc, im szybciej tym lepiej bo mam w zyciu malo wolnego czasu tak naogol.
          • Gość: Szczep Re: Dlaczego tak mało jeździ się na crossowcach? IP: *.devs.futuro.pl 11.12.06, 09:18
            Witam,

            nie rozumiem Twojej argumentacji Uruk-Hai. Piszesz o tym, że rower typu "cross"
            jest mniej wytrzymały. Moim zdaniem taki rower jest nadzwyczajnie wytrzymały -
            uwierz mi jechałem w takich miejscach, że wszyscy inni na góralach patrzyli na
            mnie jak na wariata (np. zjazd z Beskidka rowerem wyładowanym skawami
            przód+tył). Jakiej więcej wytrzymałości potrzebuję? Co z tego, że górski jest
            bardziej wytrzymały skoro i cross się nie psuje? Mam 2 crossy/trekkingi w sumie
            przejechane mają około 10tys km w 2 lata. W tym oba były w Alpach, jeździły po
            strumieniach, spały na deszczu i zapierdzielały 70km/h obciążone sakwami. Na
            crossie startowałem też w Grand Prix eMTB - nie było najgorzej i rowery dały
            radę. Do tej pory musiałem tylko 3 razy wymienić dętkę, raz oponę i kilka
            łańcuchów.

            "na rower mtb można zdecydowanie więcej zapakować gratów" - jak to? Jeżdżę z
            ludźmi, ludzie mają mtb i widzę ich problemy, przecież niektóre mtb nawet nie
            mają otworów do montowania bagażnika! A wielkość ramy nie pozwala na
            zamontowanie dużych sakw + wora transportowego.

            Pozdrawiam!

      • Gość: lopaczenko Re: Dlaczego tak mało jeździ się na crossowcach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.06, 21:44
        Wszystko zależy gdzie się jeździ. Jeśli jeździsz po szosach i drogach
        gruntowych to góral faktycznie jest nieporozumieniem. Sam miałem na wiosnę
        dylemat. Ale kupiłem górala i jeżdże na semi-slikach. Trochę po górkach śmigam,
        dużo po lasach i piachach. Na crossie raczej nie dałbym rady. A na szosie można
        spokojnie jechać 30 km/h. Co do jazdy po mieście, to wydaje mi się, że 26
        calówki są bardziej zwrotne i dynamiczne. Na chodnikach to ma spore znaczenie.
      • skuter70 Re: Dlaczego tak mało jeździ się na crossowcach? 05.10.07, 12:54

        1- wiekszosc rowerów "gorskich " jest takimi tylko z wygladu na
        pierwszy rzut oka:).

        2- moge powiedziec dlaczego ja kupilem prawie gorala, czyli treka
        820:)

        - w czasach gdy go kupowalem wybor rowerow trekingowych czy
        krosowych w sklepach byl dokladnie żaden
        - tak samo bylo z częściami - szczególnie z ogumieniem

        - mialem wczesniej szosowy i chcialem miec cos innego:)

        3- w swoim czasie mialem 4 w miare sprawne rowery: szosowke,
        mojego "gorala", rower poziomy i miejski
        I jak mi ktos powie , ze ten moj goral sie nie nadaje do miasta albo
        na niziny to moge mu sie co najwyzej posmiac w nos:) Wystarczy
        zalozyc gladkie opony i rowerek swietnie toczy sie po asfalcie , a
        gdy zmienimy oponki na grubsze to bez problemu wjezdzamy w potwornie
        piaszczyste okoliczne lasy:)

        a ogolnie to zgadzam sie calkowiecie z rzucona juz tutaj teza :
        łączmy się a nie dzielmy i jeździjmy na tym co kto lubi:)

        ostatnio mysle o monocyklu:)
          • Gość: bajbus Re: Tu chodzi o coś innego. Pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.07, 14:06
            rzeczywiście monokultura rowerów górskich w Polsce jest zdumiewająca (może to
            jakiś podświadomy relikt prl że wszyscy musza mieć to samo). Pamiętam jak pod
            koniec lat 90-tyh kupiłem sobie zawodowego bmx haro taki z pegami i rotorem - to
            ludzie się pytali co to za "cyrkowy rowerek" i to w warszawie. Teraz juz
            wyrosłem z trików bmx-owych i mam crossowy (centurion - czyli niemiecka merida),
            wybrałem go ze względu na uniwersalność - zmieniam tylko opony w zależności od
            humoru (asfalt/teren) - myślę że na mazowszu nie ma takiego terenu w którym by
            sobie nie dał rady w porównaniu z górskim (nawet na nim skaczę ale tylko na
            wyższe krawężniki). Może w przyszłym pojadę z nim w góry i sprawdzę jego
            granice. choć oczywiście ideałem dla mnie były by trzy rowery - szosowy, górski
            do ostrzejszych zjazdów i ten cross na spokojniejsze wycieczki.
            • lemuriza Re: Tu chodzi o coś innego. Pytanie 05.10.07, 18:36
              od kilku miesięcy mam dwa rowery: crossa i górala.
              Prawda jest taka , że na góralu przejchałam 4 tys. km., na crossie
              700 km. Wynika to zapewne z naszego ( mojego i męża) zachlysnięcia
              się mozliwościami jakie daje góral w terenie "robieniem" tras
              prawdziwie terenowych.
              Co prawda mąż przejachł w tym roku jeden maraton na crossie, ale
              jednak góral zdecydowanie bardziej sprawdza się w terenie.
              Crossa jednak nie pozbyłabym się nigdy.
              Choćby dlatego, ze lubię czasem pojeździć sobie na dłuższą asfaltową
              traskę. Wtedy jego wyższość nad góralem jest zdecydowana.
              Wygodniejsza pozycja, większe koła, wygodniejsze siodełko.
              Cieszę się, że mam dwa rowery:).
              • drogibronislaw Dwa rowerki! 05.10.07, 19:22
                Też bym tak chciał, ale kurcze nie mamgdzi trzymać tego
                drugiego. "Choruję" na Krossa A6. Co o nim sądzisz? Unibike-Flite
                też jest niezły, ale to niższa półka, chyba...
                • lemuriza Re: Dwa rowerki! 06.10.07, 11:11
                  No my akurat dwa górlale trzymamy w domu, crossy w piwnicy.
                  Mój cross to rower z nizszej półki , Kellys Gamma, bez amora.
                  Właśnie go zabieram i jadę na asfaltową traskę w górki.
                  Góral : Kellys Magnus.
                  Twój wymarzony rower wygląda zachęcająco:). Zycze aby marzenie się
                  spełniło.
                  Ja marzę o szosówce:).
                  Pozdrawiam.
                  • drogibronislaw Dzięki za miłe słowo! 06.10.07, 14:55
                    Kurcze, teraz to marzenie jest o 1/3 ceny tańsze, czyli prawie o
                    1tys.! [...]
                    Też mam piwnicę, ale tam to mogę zostwić co najwyżej spalony monitor
                    lub słoiki z ogórkami a nie mojego Vipera. Myśle, że przetrwałby tam
                    najwyżej dwie doby.

                    Pozdrawiam!
                    • lemuriza Re: Dzięki za miłe słowo! 06.10.07, 16:48
                      Marzenia są po to żeby się spełniały, więc życzę Ci by Twoje się
                      spełniło. Ja przez ostatnią zimę marzyłam o góralu i udało się!
                      W tej chwili będzie dobry czas na kupowanie rowerów bo już prawie po
                      sezonie, wiec będą spore obnizki.
                      No ja powiem Ci, że na trzymanie górali w piwnicy nie zdecydowałybym
                      się, nie są to rowery z najwyższej półki, ale ich wartość przekracza
                      moją pensję, więc kupienie nowego to nie byłaby taka prosta sprawa.
                      No a rower znaczy dla nas WIELE.
                      Co do crossów to trzeba je było wyekspediować do piwnicy, bo w
                      mieszkaniu na 4 rowery nie ma miejsca:(. Na szczęscie mieszkamy w
                      bradzo spokojnej okolicy, tutaj ludzie rowery, wózki zostawiają w
                      klatkach, niezakmnięte.... Raczej nic nie ginie, wiec mam nadzieję,
                      ze i nasze crossy przetrwają.
                        • lemuriza Re: Dzięki za miłe słowo! 06.10.07, 23:09
                          no w moim przypadku to góry to może za duzo powiedziane. Pogórze.
                          Zresztą wszystko zalezy co dla kogo jest górą. Te najwyższe w mojej
                          okolicy mają ok. 500 m n.p.m.
                          Dla mnie to jednak wystarczająco. Najblizsza mi górka ( 12 km od
                          domu)Lubinka ma niecałe 400, ale wcale nie tak łatwo na nią wjechać.
                          Naprawdę jest gdzie się pomęczyc i poćwiczyć technikę, a i
                          malowniczych , zapierających dech widoków nie brakuje.
                          No i co by nie powiedzieć w prawdziwie górskie trasy mamy bliziutko,
                          do Krynicy tylko 90 km.
                          Doceniam te moje górki za kazdym razem kiedy wyjeżdżam na którąś z
                          nich i widzę Tarnów w dole:).
                          Pozdrawiam i zycze jak najwiecej możliwości pokręcenia na góskich
                          trasach.

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka