Forum Sport Rowery
ZMIEŃ

      jak niecykliści patrzą na nas

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 21:30
    czy wasi znajomi, rodzina uważa wyprawy rowerowe za nieszkodliwe dziwactwo? A
    może jednak patrzą na was z pewną dozą podziwu, zazdrości? jednak cykliści
    zaprawieni w dalekich trasach, pokonujący najczęściej samotnie drogi, z
    jednej strony muszą budzić podziw, a z drugiej? No własnie? Co? Ja
    przyznam,że nie znajduję zrozumienia w mojej pasji. Zadowalam się własnym
    towarzystwem, z drugiej strony bywało kiedyś, że jechałąm z drugą osobą, i
    słuchałam co chwilę, jak to ona się zmęczyła...Koszmar.A trasa nie była
    długa.
      • Gość: c. Re: jak niecykliści patrzą na nas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 21:46
        no ja niestety też nie znajduję zrozumienia, a objawia się to tym, że zazwyczaj
        jeżdżę sam :)
        ze znajomymi niecyklistami to jeszcze pół biedy, gorzej z tymi nieznajomymi :)
        Ci to w ogóle nas nie rozumieją (chyba, że są też i "cyklistami"); zarówno na
        wydzielonej/ oznaczonej ścieżce, jak i na asfalcie traktuje się nas jak
        intruzów;

        Dziś natomiast tak sobie szedłem (oczywiście pasem dla pieszych :P, a nie
        ścieżką rowerową) i znowu się to stało.. na światłach (ścieżka) stała
        dziewczyna na rowerze, a ja zamiast na dziewczynę, to na rower :)
      • user0001 Re: jak niecykliści patrzą na nas 23.02.07, 22:04
        Zaraz o wyprawach, wystarczy codzienny dojazd rowerem do pracy aby ludzie na
        przystankach patrzyli się na mnie jak na jakiegoś dziwaka. Oni opatuleni jak na
        syberyjską zimę trzęsą się pod wiatą, a ja radośnie pomykam w cienkiej
        kurteczce :-) Patrzą na mnie jak bym się z choinki urwał :-)
        • nakole Re: jak niecykliści patrzą na nas 23.02.07, 22:15
          ...a, to trochę dziwne. Może w Twojej okolicy rower nie jest popularnym
          środkiem przemieszczania się, albo mieszkasz w wielkim mieście, które
          zamieszkują też straszni mieszczanie ;-)
          • Gość: takasobie Re: jak niecykliści patrzą na nas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 08:10
            właśnie nie mieszkam w mieście, uciekłam z niego ostatniej wiosny, tutaj ludzie
            jeżdżą na rowerach i owszem, traktując go jako środek przemieszczania się, ale
            to nie jest to pasja, choć wokół lasy i lasy, jeżdżąc tej pięknej jesieni
            uświadczyłam dwóch może trzech cyklistów na leśnych traktach, zresztą takich
            samotników jak ja.
            • nakole Re: jak niecykliści patrzą na nas 24.02.07, 13:49
              Gość portalu: takasobie napisał(a):
              > właśnie nie mieszkam w mieście, uciekłam z niego ostatniej wiosny, tutaj
              ludzie jeżdżą na rowerach i owszem, traktując go jako środek przemieszczania
              się, ale
              > to nie jest to pasja, choć wokół lasy i lasy, jeżdżąc tej pięknej jesieni

              ...no tak, ONI pewnie z kolei chcieliby do miasta.

              > uświadczyłam dwóch może trzech cyklistów na leśnych traktach, zresztą takich
              > samotników jak ja.

              ...a to już brzmi bardziej optymistycznie. Może przestaniecie "samotnić się" ?
      • nakole Re: jak niecykliści patrzą na nas 23.02.07, 22:12
        Najbliższa rodzina przestała się czemukolwiek dziwić.
        Dalsza nie za bardzo rozumie o co w tym wszystkim chodzi.
        Ludziska napotykani na trasach ( zwłaszcza w/przy sklepach wiejskich lub małych
        miejscowościach) powodowani ciekawością nawiązują sympatyczne rozmowy.
        Właściciele miejsc noclegowych-agroturystyka są wręcz głodni relacji.
        Inni używający rowerów, ale bez obciążenia cyklozą, narzekają, że muszą
        korzystać z roweru, albo wykazują zazdrość skrywaną za prawie kamiennym
        obliczem.
        Ciężko jest kogoś nowego namówić do wspólnego śmigania, a jeśli nawet to szybko
        się zniechęcają. Do cyklozy trzeba dojść samemu, a potem spotkać podobnego
        sobie.
        Mnie się udało znaleźć takie osoby, ale też często sam śmigam.
        • lemuriza Re: jak niecykliści patrzą na nas 24.02.07, 08:49
          Przecież rower to nasza pasja prawda? a jak coś jest pasją to zawsze ma jakiś
          odchył od pewnej normy:).
          Nie ma w tym nic dziwnego, nic nadzywczajnego.
          Nie ma co się czuc wybrańcami Bogów tylko z tego powodu , że sie jeździ trochę
          więcej na rowerze. Są tacy co chodzą po górach, są tacy co malują, zbierają
          znaczki.
          Więc tylko ludzie, którzy nie mają żadnej pasji mogą nie rozumieć.
          Ja akurat mam to szczęście, że :
          a) jeśli chodzi o znajomych to najbliżsi przyjaciele to też bikerzy zapaleni,a
          ci znajomi którzy nimi nie są to mają jakies inne pasje, wieć rozumieją moją
          rowerową "szajbę",
          b) niektórych znajomych udało mi się namówić do zakupu roweru i jazdy,
          c) jeśli chodzi o rodzinę: mąż jeździ razem ze mną, szwagier kiedyś jeździł
          bardzo dużo, moja siostra jeździ sobie b. turystycznie ale często wsiada na
          rower, przekonalismy teściów do zakupu rówerów - złapali bakcyla, oczywiście
          nie jeżdżą tyle co my, ale jeżdżą.
          Dlatego żadnego zdziwienia nie budzimy.


          P>S. Dzisiaj mi się śniło, że jeżdzę na rowerze:), ale niestety jest minus 7:
          (((( więc dziś nic z tego.

          • nakole Re: jak niecykliści patrzą na nas 24.02.07, 11:43
            lemuriza napisała:
            > P>S. Dzisiaj mi się śniło, że jeżdzę na rowerze:)

            :-) To jeszcze jedna miła strona uzależnienia od roweru. Też miewam takie sny.
            • count66 Re: jak niecykliści patrzą na nas 24.02.07, 12:29
              A mi jeszcze nigdy nie śnił się rower ani jazda rowerem - może coś ze mną nie
              tak?
              • nakole Spox... 24.02.07, 13:42
                ...i TY zachorujesz. ;-)
                To chyba zależy od częstotliwośći dosiadania bika i intensywności przeżywania
                tego co doświadczamy podczas jazdy, no i pewnie snucia planów rowerowych.
                • Gość: count66 Re: Spox... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 18:00
                  Cyklozę to mam od dawna, jeżdżę sporo przez okrągły rok ale i tak mi się rower
                  nie śni...tylko praca.
                  • nakole Re: Spox... 24.02.07, 18:47
                    ...radzę ....zmień pracę ;-D
      • Gość: kondor Re: jak niecykliści patrzą na nas IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.02.07, 14:29
        Podziw czy zazdrość,a może obojętność.
        Każdy z nas doświadczy tego wszystkiego po trochę.Mnie się wydaje że im
        człowiek starszy i poważniejszy,a na głowie siwizna lub łysina tym bardziej
        rzuca się w oczy,a raczej na ludzkie języki.Gdyby jeszcze chciał jeździć w
        wycierusach,flanelowej koszulinie,berecie i mesztach na poobdzieranym rowerze z
        cygarem w zębach to pewnie by był nie zauważony.Jednakże my wszyscy co rower
        lubimy to raczej w pstrokate kolory poubierani,na błyszczących cackach za pare
        baniek.Obłożeni dookoła przeróżnymi gadźetami świecącymi grającymi i
        rzucającymi się w oczy.Tak więc nie za bardzo pasujemy do tego chodzącego i
        snującego się wkoło nas towarzystwa.
        Gdy się z pod bloku wyjeźdza,a tam pełno sąsiadek i sąsiadów siedzących na
        ławeczkach.Co między sobą wtedy rozmawiają można się domyślić.Wtedy łatwo wpaść
        na ludzkie języki.
        Jeżeli chodzi o mnie to śmiało mogę powiedzieć że wśród moich znajomych jest
        więcej takich co podziwia i zazdrości niż tych którzy się dziwują.
        • lemuriza Re: jak niecykliści patrzą na nas 24.02.07, 19:44
          Ano właśnie:), mniej więcej to samo miałam na myśli - to zależy jakich się ma
          znajomych.
          A ci nieznajmoi spotykani gzieś po drodze.... niech się dziwują... co tam.
          W gruncie rzeczy uważam, że jeżdżenie na rowerze to nie jest znowu taki wielki
          wyczyn:), no chyba ze się jeździ tak duzo jak kondor:). Chodzi mi o to, że na
          rowerze potrafi jeździć prawie każdy - to jest tylko kwestia ile się jeździ.
          Tak więc jest to sport dość przystępny. A zeby jeździć więcej to trzeba zacząć
          jeździć regularnie. Jeszcze 4 lata temu jak przjeechałam 20 km. to ledwie
          zipałam, dośc szybko jednak doszłam do pierwszych 60, a potem jakoś tak poszło.
          Wcale nie było jakoś specjalnie trudno.
          To samo mogę powiedzieć np. o mojej znajomej, która nigdy nie trenowała nic
          wyczynowo, a jesli chodzi o rower to jeździ duzo i ma za sobą kilka trudnych
          tras.
          Oj, trochę się zagmatwałam, ale chodzi mi o to, że ten sport w wymiarze czysto
          amotorskim jest w miarę łatwy:), no bo np. żeby nauczyc się grać w koszykówkę
          czy siatkówkę - grać tak żeby to miało sens, trzeba nauczyć się techniki, a
          tego się nie da zrobić np. w ciągu roku.
          Tak więc nie czuję sie szczególnie dumna i wybrana, ze jeżdżę na rowerze (
          chociaż czasem jestem dumna jak mi się uda pokonac jakąś cięższą
          trasę).Bardziej jestem dumna, że potrafię grać w siatkówkę, w którą niestetey
          już nie zagram:( z powodu nogi.
          Co do snów z rowerem w roli głownej to u mnie pojawiły się w raz z poajwieniem
          się nowego roweru i chyba zimową tęskonotą za jeżdżeniem:).
          A tak w ogóle to bylismy dziś w sklepie rowerowym zaprzyjaźnionym kupowac
          jeszcze kilka rzeczy do mojego rowerku i jakiś pan starszy tak patrzył na nas i
          pyta : to dalekie będzie to jeżdżenie?
          Jakąś taką wątpliwość miał w głosie ( może ze względu na to, że niektórzy nie
          wierzą , ze kobiety potrafią):).
          • Gość: Slav4 Re: jak niecykliści patrzą na nas IP: 217.70.56.* 25.02.07, 10:22
            Co do rodziny, to jak żona pisała - przyzwyczaili się. Sąsiedzi chyba też, bo
            co weekend widują nas jak gdzieś wyjeżdżamy. Raz tylko jak o 11 w nocy
            wyjechałem przetestować przerzutkę po regulacji usłyszałem "sąsiad, ty to już
            chyba przeginasz z tym jeżdżeniem" :o))
            A co do komentarzy w trasie to bardziej mnie bawią niż złoszczą. Oprócz
            nieśmiertelnych "te kolorz, koło ci się kręci, łańcuch ci się kończy" bardzo
            ubawił mnie zapamiętany z dawnych czasów - długi podjazd, upał, śmigali nas pod
            górkę wiejscy harleyowcy na WSK. Pot się leje z czoła, wyraz udręki na twarzy i
            w pewnym momencie doleciało "HUEEEEEE HUUUUU KUPTA SE MOTOR C*&^UJEEEEEeeee".
            Po czyś takim nie dało się jechać ze śmiechu :o)))
            A tak poza tym - im dalej od miasta, tym bardziej wzrasta odsetek wiejskich
            dzieci z daleka mówiących "dzień dobry" Dwóm Dziwadłom W Obcisłych Gatkach.
            • Gość: kondor Re: jak niecykliści patrzą na nas IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.07, 17:48
              ..."Tak więc jest to sport dość przystępny. A zeby jeździć więcej to trzeba
              zacząć jeździć regularnie"...
              No i tutaj dla wielu zaczynają się schody.Przyznasz mi chyba rację że do
              wysiłku trzeba się troszkę zmusić. Zawsze lepiej w papciach siedzieć przed TV a
              niżeli w tym czasie wylewać poty gdzieś na szlakach.Nie mówimy tu o kwotach
              jakie trzeba wydać na dobry rower.Gdy ktoś chce uprawiać ten sport to i na
              rowerze za parę stów będzie jeździł. Ja mam ponad 30-letniego składaczka i
              jeszcze mi będzie przez wiele lat służył.Nie ważne że rdza,nie ważne że troszkę
              skrzypi,nie ważne że deczko roztelepany.Najważniejsze że ciągnie i jeszcze
              trochę na sobie towaru wozi.
              Zmierzam do tego aby ludzie uzmysłowili sobie że ruch na świeżym powietrzu to
              lżejsza starość.Nie ważne czy to rower czy coś innego.Najważniejsze aby serce
              utrzymywać w należytej kondycji.
              ..."Tak więc nie czuję sie szczególnie dumna i wybrana, ze jeżdżę na
              rowerze "...
              My cykliści dzielimy się między sobą wiedzą i doświadczeniem,nieraz sprzeczamy
              i denerwujemy ale to że kręcimy jest naszym największym plusem.A że człowiek
              jest z tego dumny to nic złego. Każdy bije jakieś tam swoje rekordy i to mu
              przynosi zadowolenie.Nie widzę nic w tym złego że ktoś od czasu do czasu
              pochwali się nowym nabytkiem czy też
              kolejnym przejechanym kilometrem.
              ..."jakiś pan starszy tak patrzył na nas "...
              Trzeba było go zagadać.Mogło by się okazać że mimo starości także i kilometry
              na rowerze bije.
              ..."sąsiad, ty to już chyba przeginasz z tym jeżdżeniem"...
              W takim razie wciągaj sąsiada na rower może wówczas przestanie się dziwić.
              • lemuriza Re: jak niecykliści patrzą na nas 25.02.07, 18:48
                Chyba się troszeczke nie zrozumieliśmy kondorze:).
                Ale po kolei: jasne, ze do wysiłku trzeba się zmusić, tyle tylko, ze jak już
                się złapie tego bakcyla to tenże wysiłek staje sie przyjemnością, a do do
                przyjemności zmuszać się raczej nie trzeba:). Być moze się mylę, ale pisze o
                swoich odczuciach. Tyle lat trenowałam w siatkówkę, wylewałam siódme poty:), bo
                jeśli ktoś coś trenował to wie, że żeby danej dyscypliny się nauczyć, to trzeba
                wiele wysiłku włożyć, a trening to nie jest granie w siatkówkę, a mozolne
                ćwiczenia kolejnych elementów. Cwiczenia na siłowni, ćwiczenia ogólnorozwojowe
                itd.Ale ja to lubiłam, lubiłam się męczyć. Dla mnie to była przyjemność, nie
                trzeba mnie było zmuszać do pójścia na trening.
                I teraz jest podobnie... lubię jeździć na rowerze, więc jadę. Lubię pływać to
                ide na basen. Wolę to niż tv i kapcie.
                Masz rację, że dobrze byłoby gdyby coraz więcej osób zdawało sobie sprawę jak
                ruch ważny jest w naszym życiu.
                Ja jestem propagatorką sportu:) i gdzie mogę to mówię ludziom jak będą się
                fantastycznie czuli jak się trochę "pomęczą".
                Kilka osób udało mi się przekonac m.in. do roweru.
                Najbardziej się cieszę, że sportowego bakcyla i to wszechstronnego ( rower,
                pływanie, bieganie) złapała moja przyjaciółka. Zaczęło się od odchudzania a
                skonczyło się na miłości do sportu.
                Myślę, że w tej kwestii wiele się poprawia, zwłaszcza jeśli chodzi o rower.
                naprawdę dużo ludzi jeździ. Może nie jeżdżą tak dużo jak my tu obecni na forum,
                ale jeżdżą.I masz rację kondorze, że nie chodzi o bajerancki sprzęt. Tak jak tu
                wiele razy pisałam: jeździłam na starym rowerze mojego szwagra, jeździłam na
                Beście Krossa i dało się.Faktem jest też , że w miarę rozwijania się cyklozy
                wymagania sprzętowe rosną i tego chyba nie da sie już zahamować:).Wciąż chce
                się mieć lepszy sprzęt:).
                Pisząc , że nie czuję się szczególnie dumna z jeżdżenia na rowerze miłam na
                mysli właśnie to, że jest to sport w miarę dostępny i nie taki trudny ( nie
                mówię o jeżdzeniu tras bardzo trudnych i długich).
                Wiem, ze było łatwiej mi zbudować taką kondycję żeby jeździć na rowerze tyle
                ile jeżdżę niz np. nauczyć się wspinaczki górskiej, czy zostać grotołazem.
                Chciałam tylko powiedzieć, że czasem niektóre wypowiedzi odbieram tak jakby
                bikerzy czuli się wybrańcami bógów, lepszą częścią społeczeństwa, bo jeżdżą na
                rowerze...I w pogardzie mają tych co jeżdżą mniej i gorszymi rowerami.
                Oczywiście mamy to szczęście - połknelismy tego cudownego bacyla,czasem sobie
                myślę, że ci którzy nie znają tej radości jeżdżenia sa nieszczęśliwi...
                Ale podobnie moga myśleć o mnie ci, którzy np. chodzą do opery.
                Wydaje mi się, że w życiu bardzo ważne jest jest żeby mieć PASJĘ, nieistotne
                jaką, ale mieć radość z tego co sie robi.
                Ja też jestem czasem dumna z siebie , ze daje rade przejechać tyle i tyle, że
                wjechałam na tę albo tamtą górę.
                Ważne jest żebysmy potrafili patrzeć normalnie na tych co np. nie jeżdżą, albo
                jeżdża mniej...A ten Pan co go spotkalismy w sklepie to na pewno biker
                wytrwany, w przeciweństwie nie byłoby go w tym akurat sklepie , zresztą
                zakupował różne akcesoria rowerowe. Tylko właśnie jego pytanie odebrałam w taki
                sposób...
                Wyglądało to tak jakby patrzył z politowaniem, on wielki wyczynowiec, na
                kobietkę co sobie kupuje rózne rzeczy, a potem przejedzie na rowerze do
                sklepu...
                Tak to wyglądało, ale może się akurat mylę?
                Dlaczego o tym piszę? Bo niestety czasem sama mam już takie zapędy. Jak mi np.
                koleżanka powie, ze przejechała 20 km., to mam ochotę powiedzieć... a cóż to
                jest za wyczyn! A dla niej właśnie jest, tak jak i keidyś był dla mnie.
                Więc tak ku przestrodze to piszę, bo wydaje mi się, że załozyciel tego wątku
                załozył go bo czuje się wśród swoich znajomych wyjątkowy, a od nas chciał
                potwierdzenia tego faktu.
                Ale być może i tu sie mylę:), niech więc mnie załozyciel wątku postrofuje jeśli
                się mylę:).
                A przecież wkoło nas jest mnóstwo ludzi, którzy mają równie wspaniałe pasje,
                ale często nie tak widoczne jak nasze rowerowanie, więc nawet o nich nie wiemy.
                No to się rozpisałam:).
                Pozdrówka dla wszystkich.
                P.S. Ale Twoją kondycje i Twoje jeżdżenie będę kondorze podziwać.
                Konczę już i idę "pomęczyć się" na rower stacjonarny. Jest to trochę nudnawe,
                ale wciąż mam motywację, zeby wzmacniac kolano, a poza tym dostałam od męża
                pulsometr więc jest dodatkowa frajda.
      • Gość: kolo Re: jak niecykliści patrzą na nas IP: 195.170.181.* 25.02.07, 19:43
        Mieszkam w bloku i wsród kilkudzięsieciu rodzin zamieszkujących nasz segment na
        rowerze jeździ 3-5 osób. Jadąc windą na dół z rowerem i w stroju rowerowym,
        zawsze obserwuję jak współpasażer, jeżeli jest dorosły, z wielkim trudem
        powstrzymuje wybuch śmiechu, jeżeli jest dzieckiem mówi mi "dlaczego pan chodzi
        w samych majtkach (lub kalesonach)", a jeżeli jest gimnazjalistą woła przez
        okno z 6 piętra "pedały, jak dobrze że znowu razem". Nie przejmuję sie tymi
        komentarzami, przywykłem ale martwi mnie, że wsród tych młodych nie ma nikogo,
        kto by przynajmniej od czasu do czasu wsiadł na rower. Na szczęście mam niecały
        kilometr do lasu i ogromnej ilości szlaków rowerowych i tam jestem już
        normalny. Być może miałem szczęście ale podczas moich dalszych wypraw zawsze
        spotykam ludzi życzliwych, tych nierowerowych także. W razie potrzeby służą
        pomocą, pokazuja drogę, czasami zaproszą do ogródka na krótki odpoczynek,
        porozmawiają...
        • lemuriza Re: jak niecykliści patrzą na nas 25.02.07, 20:17
          hmmm... no bo prawda jest taka Panowie, że faceci w kolarskich spodenkach
          rzeczywiście wyglądają nieco smiesznie:).
          a do tego jak jeszcze stroje są bardzo, bardzo kolorowe i w ciapki kolorowe to
          rzeczywiscie wygląda jak wygląda.No jak papużka:).
          osobiście nie lubię tych papugowatych strojów ( lubie kolory, ale nie 4 na
          przykład na jednej koszulce)i nie przekona mnie mówienie o tym, ze jest się
          bardziej widocznym:).
          A w naszym bloku kilka osób jeździ. Poza nami są jeszcze nasi przyjaciele,
          którzy jeżdżą może nie tyle co my, ale więcej niż przeciętnie.Są też
          małżeństwa, które jeżdżą sobie razem, pewnie niewiele kilometrów ale jeżdżą.
          jest ojciec co pomyka z kilkuletnim synem, czasem dołącza Mama, no i mnóstwo
          dzieciaków ma rowery i jeździ. Na razie wkoło bloku, ale kto wie, kto wie:)>
          • Gość: c. Re: jak niecykliści patrzą na nas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.07, 22:47
            no weź, ja myślałem że moje umięśnione nogi wyglądają sexy :P
            poza tym, jak już obcisłe spodenki, to tylko ciemne kolory (ew jakieś "dobre"
            zestawienia, broń nas Boże przed ciapkami :)); wiem, że to nie rewia mody,
            ale.. chcę się w tym dobrze czuć :)
            ja mam to szczęście, że nie mieszkam w bloku, nie muszę jeździć windą, a i las
            mam w zasadzie na wyciągnięcie ręki, ścieżkę rowerową również... a i tak
            najczęśćiej jeżdżę asfaltem.. wczoraj myślałem, że zamarznę (stopy) :)

            a ludzie patrzą różnie.. ostatnio jakiś kolo ze swoją panią specjalnie zwolnił
            by mnie poinformować, że obok jest ścieżka rowerowa.. tylko, że ja dziękuję za
            te nasze polskie ścieżki, które w zasadzie jak już, to nadają się na niedzielne
            przejażdżki (a on wcale nie chciał być uprzejmy, tylko nie mógł mnie
            wyprzedzić :))

            ps. kto mieszka w ZG to wie, jakie one są i jak ludzie zwracają uwagę na
            rowerzystów :)
          • spector1 Re: jak niecykliści patrzą na nas 26.02.07, 00:03
            Nigdy nie zwracałem uwagi na opinie otoczenia.
            Nie przeszkadzało mi ubierać nawet najbardziej pstrokate komplety jakie były na
            rynku.
            Np ten nie istniejącej już grupy zawodowej Mapei.

            cgi.ebay.com/Mapei-Quick-Step-Pro-cycling-jersey-Large_W0QQitemZ330092330605QQihZ014QQcategoryZ2904QQssPageNameZWDVWQQrdZ1QQcmdZV
            iewItem

            Komentarze były różne:Z reguły neutralne.
            Przedszkolaka :"Zobacz mamo - kolarz, kolarz"
            Nastolatki :"I like your hairy legs"
            "Thank you" - od policjanta za to,ze ułatwiałem mu pracę (przekraczalem jak
            zwykle dozwoloną predkośc -zamiast 20 jechałem 40km/h a ambitni podprowadzani
            kierowcy wyprzedzali mnie i wpadali w sidła radaru.)
            Co 3 min jeden podprowadzony bo tyle czasu zajmowało mi pokonanie okrązenia
            treningowego.

            Generalnie komentarze są b.sporadyczne 1/5000km.

            Komentarz Playboya z dziewczyna w wypasionym SUV :"Fuck off from the road".
            Ten ostatni komentarz byl pod adresem grupy kolarzy, z ktorą jechalem
            prawym pasem dwupasmowej jezdni poza szczytem komunikacyjnym w 3mln
            mieście.

            Kilku kolarzy zdenerwowała ta arogancka uwaga.
            Dogonili oni SUV na światłach, jeden z nich rzucił rower przed SUV, a inny
            wzywał playboya do pojedynku.
            Playboy zamarł ze strachu.Uratowali go inni kolarze,ktorzy odciągnęli
            na bok krewkiego kolarza.

            W innej sytuacji, jeden z kolarzy dojeżdzajacy do miejsca zbiórki kolarzy przed
            treningiem został złośliwie przyblokowany do krawęznika przez zapasionego
            Chińczyka(kolarz jedynie dzięki refleksowi uniknąl wypadku).Kolarz odcisnął
            blokiem buta solidny stempel na drzwiach nowego samochodu Chinczyka.

            Oczywiście Chińczyk pojechał za kolarzem.
            Na miejscu zbiórki wywiązala sie sprzeczka miedzy kolarzem a Chinczykiem.
            Końcowa jej fazą byla seria ciosow lądujących na glowie siedzącego w aucie
            Chińczyka.

            Chińczyk był tak zapasiony,ze mógł jedynie grozić.Wysiadł,wyciągnąl komórkę
            i krzyczał "You'll be sorry,I have friends in the Police Departament".

            Padło jednak hasło: "Let's go" (nadszedł czas na trening bo wybiła godz. 19)
            Chińczyk nie odpuszczał, jechał za nami.
            O mało nie dostał zawału gdy mozliwość jazdy samochodem skończyła się nagle
            bo pojawily się na jezdni potęzne stalowe slupki zaporowe w od 1m.
            Tak czasami kończy sie wrogość kierowców skierowana pod adresem kolarzy.

            Osobiście nigdy nie negocjuję z samochodami ze zrozumialych względów.
            Przepuszczam je nawet wówczas gdy wymuszają one pierwszeństwo.

            Spector


      • Gość: gosc Re: jak niecykliści patrzą na nas IP: *.crowley.pl 26.02.07, 08:16
        moja żona nigdy złego słowa nie powiedziała, że za dużo czasu spędzam na
        rowerze, ale widać było jej trochę przykro, skoro pewnego razu poprosiła, żebym
        i jej kupił rower i od tamtej pory dzielimy pasję. Czałe szczęście, że nie za
        każdym razem ;-)
        • mlodyzeglarz1 Re: jak niecykliści patrzą na nas 26.02.07, 12:43
          Dziwie Ci się, żona chcę z tobą spędzac czas to chyba dobrze. Wiesz jak smakuje
          bara bara na końcu wycieczki gdzieś na łonie natury ? Przemyśk to. Namówiłem
          swoją żone na rower potem na wspólne wyjazdy i latem kiedy jest ciepło jedziemi
          kawał drogi by znaleść się na pięknch wydmach ...... sam miód.

          Pozdrawiam
          • Gość: motta Re: jak niecykliści patrzą na nas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.07, 18:38
            Raczej piach!
        • lemuriza Re: jak niecykliści patrzą na nas 26.02.07, 17:34
          a czemuż to kolega się cieszy, że zona nie zawsze z nim jeździ?
          • lemuriza Re: jak niecykliści patrzą na nas 26.02.07, 17:35
            to nie było do Ciebie młodyżeglarzu, tylko do kolegi powyżej.
          • Gość: gosc Re: jak niecykliści patrzą na nas IP: *.crowley.pl 27.02.07, 08:57
            zawsze to tak samo źle, jak nigdy. Nie jestem zwolennikiem ekstremów
      • Gość: eb Re: jak niecykliści patrzą na nas IP: 195.116.7.* 26.02.07, 11:00
        Trochę mnie dziwi temat tego postu,
        w moim mieście (130 tys.) rower jako rekreacja jest bardzo
        popularny,w ładne dni na rekreacyjnych trasach w okolicy bywa tłoczno,
        uprawiamy ten sport rodzinnie (dziecko już coraz rzadziej
        z nami jeździ, ma własne towarzystwo),może jakie 30 lat temu jazda dla
        przyjemności budziła pewne zdziwienie, teraz wśród znajomych prawie wszyscy
        mają rowery.Parę osób żeśmy zaispirowali do rowerowej rekreacji. A że ktoś
        przejedzie 15 km i mu wystarczy, a inny potrzebuje
        150? Jeśli wybieramy się gdzieś wspólnie, bierzemy pod uwagę możliwości
        i chęci wszystkich uczestników i wspólnie obieramy odpowiednią dla wszystkich
        trasę. Ważny jest CEL wycieczki-czy chodzi o osiągnięcie konkretnego miejsca
        czy przebycie określonej trasy, czy też spędzenie czasu ze znajomymi.
        Zresztą rower to nie jedyna pasja (fizyczna), jeszcze góry, narty, kajaki...
        A poza tym NAPRAWDĘ się nie przejmuję, CO LUDZIE POWIEDZĄ.

      • Gość: Trek Re: jak niecykliści patrzą na nas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.07, 18:45
        Dziwny post. W moim kręgu znajomych 90% to rowerzyści. Rocznie robimy ponad 7000
        km. Każda sobota czy niedziela to wyjazd w góry i jazda po pięknych trasach. W
        tygodniu-po pracy. W wakacje tydzień u nas, tydzień gdzieś w Alpach. W ogóle nie
        rozumiem, ja można nie jeździć na rowerze. Mnie czasami nawet deszcz nie
        odstrasza. Jak są mrozy i śniegi, to wtedy w domu na stacjonarnym też tę
        godzinkę pokręcę.
      • Gość: pegaz Re: jak niecykliści patrzą na nas IP: 83.238.212.* 27.02.07, 13:44
        No cóż, ojciec patrzy na mnie jak na idiotę, że wolę po szosie jechać a nie np. w lesie.
        Najbardziej mi się podobają komentarze wiejskich chłystków; w mieście mój rower nie robi wrażenia, a od nich często słyszę: ale za...sty rower :O
        Aż człowiek skrzydełka dostaje ;)
        Generalnie przejmuję się mało uwagami otoczenia, to mi to ma sprawiać przyjemność, nie im.
        • sharleena Re: jak niecykliści patrzą na nas 27.02.07, 14:32
          dziwna dyskusja.
          jeżdżę od kilku lat, ubieram się w dziwne rowerowe ciuchy i mam świetny sprzęt.
          ale przedtem jeździłąm w 'zwykłym' ubraniu na 'zwykłym' rowerze i oto moje
          obserwacje:
          'cykliści' to straszne snoby (dotyczy to chyba wszystkich 'wtajemniczonych' - w
          górach zaawansowani są tacy sami) - od kiedy jeżdżę w kasku na dobrej szosówce i
          ładnej koszulce to wszyscy mnie pozdrawiają, rączke od kierownicy odrywają, i
          'cześć' robią. żaden z nich nigdy przedtem mnie nie pozdrowił (i widze że nie
          machają nigdy do 'zwykłych' buraków w dresach na składaku.
          chociaż tych szosowych snobów to nawet wolę, bo przynajmniej mijamy się szybko.
          najgorsze są stada snobów na 'guralach' za 4 tysiące, otyłe prosiaczki sapiące
          pod najmniejszą górką, byleby dojechać do browarku za lasem. jak już zaparkują,
          to stawiają sobie te swoje maszyny błyszczące i dyskutują, kto ma lepszego
          'amora' i czy 'szimano' to kicha a skąd masz takie rękawiczki z takim fajnym żelem.
          a ślońce lśni na tłustych brzuchach wylewających się spod lycrowych ciuszków.
          fuj...
          --
          jeżdżęsama bo jestem za szybka.
          • Gość: Sławek Rz. Re: jak niecykliści patrzą na nas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.07, 18:11
            sharleena napisała:
            [ciach]

            Jakiś uraz z dzieciństwa?... ;)


            A tak à propos pozdrawiania - nie przyszło Ci do głowy, że pozdrawia bo wyczuwa
            (widzi) bratnią duszę (tak samo "zakręconą" jak on)?

            Mnie osobiście zdarzyło się już parę razy, że taki "zwykły burak w dresach na
            składaku" (jak to napisałaś) zrobił tylko wielkie, zdziwione oczy po takim
            pozdrowieniu, i nie odpowiadając pojechał sobie dalej kręcąc jakby szybciej i
            oglądając się od czasu do czasu za siebie :-)
            Natomiast wszyscy ci w kaskach i kolorowych ciuszkach odpowiadają zawsze (no
            prawie... ).
          • Gość: XTR Re: jak niecykliści patrzą na nas IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.02.07, 18:43
            Widziałem cię parę razy, "rączkę od kierownicy oderwałem", ale nie raczyłaś
            odpowiedzieć. Wiem jedno - najbardziej nie lubię różowych, niezgrabnych świnek
            z klocowatymi niby-nóżkami. Jak ty się pokażesz na plaży? Masz na imę Piggy-
            prawda?
          • Gość: grupetto Re: jak niecykliści patrzą na nas IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.02.07, 18:50
            Jeździsz sama, bo nikt z tobą nie chce. Czy przyjrzałaś się sobie jak
            wyglądasz? Może to właśnie jest powodem?
            • lemuriza Re: jak niecykliści patrzą na nas 27.02.07, 19:08
              sharleena... myślę, ze się mylisz.
              Jak w każdym środowisku i wśród bikerów znajdziesz snobów.
              Ale ci co się pozdrawiają na pewno do nich nie należą, pozdrawiają "podobnych"
              sobie poniważ jak ktoś powyżej napisał czują bratnią duszę. Bo jak zobaczą
              kogoś w kasku i rowerowych ciuchach to jest większe prawdopodbieństwo, że to
              taki sam rowerowy maniak niż ten w dżinsach co jedzie do sklepu.
              I że czuje to samo jak mknie na swoim rowerze.

              • lemuriza Re: jak niecykliści patrzą na nas 27.02.07, 19:10
                P.S.1 nieładnie nazywać ludzi "burakami",
                P.S.2 gratuluję, że jesteś taka szybka, jedno mnie dziwi , skoro jesteś taka
                szybka, to kiedy poczyniłaś te wszystkie obserwacje?
                • Gość: Slav4 Re: jak niecykliści patrzą na nas IP: 217.70.56.* 27.02.07, 22:22
                  "jeżdżę sama bo jestem za szybka"
                  Za szybka ? Znaczy się za szybka na rowerze, czy tak w ogóle ?
                  • lemuriza Re: jak niecykliści patrzą na nas 28.02.07, 08:01
                    tak sobie myślę, że sharleena to chyba zwykły troll i nie warto chyba
                    podejmowac tematu.
                    Miłego dnia.
                    P.S. Sniło mi się , ze jeżdże na rowerze, a tu znowu pada:(
                    • Gość: takasobie Re: jak niecykliści patrzą na nas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.07, 08:48
                      Z postu, który założyłam zrobił się bardzo nieprzyjemny wątek. Dla niektórych
                      post dziwny, być może, a jednak reakacje ludzi wobec cyklistów są różne, więc
                      temat istnieje. Co do pewnych wypowiedzi tutaj, wystarczy ważyć słowa, co jest
                      oznaką szacunku dla człowieka bez względu na wagę, wykształcenie, stan
                      posiadania, pasje itd. pozdrawiam
          • Gość: pegaz Re: jak niecykliści patrzą na nas IP: 83.238.212.* 28.02.07, 11:26
            Dziewczyny i chłopaki, nie przesadzajcie, Sharleena nikogo nie obrażała, a czepiliście się jak rzep psiego ogona.

            Sharleena, nie do końca zgodzę się z Twoimi obserwacjami. Pozdrawianie się tylko przez tych 'kolorowych i pstrokatych' wynika nie tyle ze snobizmu, a raczej z reakcji tych 'normalnych', jak ktoś już wspomniał nie zawsze tą reakcją jest zrozumienie. Był cały, obszerny wątek na temat pozdrawiania :)

            Drugi przykład bardziej mi już pasuje do przejawów snobizmu, ale nie dotyczy tylko cyklistów. Równie obrazowo można przytoczyć wytrawnych hikerów na Krupówkach, obowiązkowo ubranych w conajmniej 5kzł ;)
            • Gość: kondor Re: jak niecykliści patrzą na nas IP: 80.50.234.* 28.02.07, 13:05
              Nie da się ukryć że kolorowy strój kolarski przyciąga wzrok i jakoś chętniej
              ludziska machają sobie na powitanie.Oczywiście nie ma tu reguły bo gdy ktoś
              jest pogodny i zadowolony sam z siebie to i życzliwy będzie do kogoś obcego.
              Cyklista cykliście nie równy,a to że jedzie na takim czy innym rowerze,w takim
              czy innym ubiorze nie ma zasady że jego zachowanie będzie takie jakie sobie
              wyobrażamy.

              ..."Sharleena nikogo nie obrażała"...
              ..."otyłe prosiaczki sapiące"...
              Ja osobiście mam wielki szacunek dla tych co mimo wieku,puszystości potrafią
              się przemóc i chociażby parę km wykręcić na rowerze.

              Życzę wszystkim aby dożyli takiego wieku i w takiej formie
              www.supermaraton.org/?p=219
              • Gość: pegaz Re: jak niecykliści patrzą na nas IP: 83.238.212.* 28.02.07, 14:11
                > ..."otyłe prosiaczki sapiące"...
                Odniosłem wrażenie, że miało to odniesienie do określonego rodzaju cyklistów, co to mocni w gębie i sprzęcie są jedynie. Ale może nadinterpretuję ;)
              • nakole Re: jak niecykliści patrzą na nas 28.02.07, 22:29
                Oczywiście, żę ludziska są różni. Mnie wielokroć zdarzyło się, że pozdrowienia
                wymieniałem, a i czasem krótki pogaduchy były, z tak wykpiwanymi przez ful
                wypasy, rowerzystami w gumowcach. Babcie w łowickich chustach na głowach,
                dostojnie pedałujące na skrzypiących rowerzyskach też potrafią uśmiechnąć się
                do mknących pstrokatych cyklistów i pozdrowić.
                A Sharleenowe "otyłe prosiaczki sapiące" fajnie, że dosiadają bików, bo każdemu
                wolno pedałować i wcale ich nie należy lekceważyć, nawet jeśli ich trasa kończy
                się ucztą piwną. ;-)
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja