Forum Sport Rowery
ZMIEŃ

      Pierwsza rowerowa wywrotka w tym sezonie

    IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.07, 23:34
    Opowiedzcie prosze jakie sa efekty Waszych pierwszych jazd w tym roku.
    Dzisiaj spotkalo mnie male zdarzenie.Jechalem polna niewoswietlona drogą
    (godz. 21-sza). Swiatlo-migajace czyli nic.Pokonywalem potęzna
    kałuże.Pomyslalem-wezme ja brzegiem-ciezarowe autka ubily tam maly
    wal.Wjechalem.Pierwsze kilka metrow ok potem przednie kolo troche "zeszlo"
    Spadlem w sam srodek kaluzy(gleboka byla) Efekt-przyda sie pranie
    ciuchow,przednie kolo "bije"-da sie zrobic,reka troche boli ale to nic.Jutro
    tez pojeżdzę :-)
      • thony Re: Pierwsza rowerowa wywrotka w tym sezonie 07.03.07, 11:31
        Szkoda ze nie probowales pierwszych w tym sezonie wywrotek w sniegu (styczen i
        luty) - pewnie bylyby mniej bolesne i nie tak mokre ;))
      • Gość: kolo Re: Pierwsza rowerowa wywrotka w tym sezonie IP: 195.170.181.* 07.03.07, 22:11
        Ja niestety dziś też zaliczyłem pełne doziemienie. Pogoga piękna 18 stopni
        jechałem świetnym leśnym szlakiem i nagle kilkanaście metrów błotka. Zbyt późna
        decyzja by przejechać na drugą stronę drogi lekkie hamowanie, poślizg i
        przeleciawszy nad kierownicą, wylądowałem przed rowerem. Okrutnie ubłocony
        doprowadziłem rower do stanu używalności (uszkodzona manetka i rogi) i
        pojechałem do domu. Potem tylko ciekawe spojrzenia sąsiadów i już w domu. Gdyby
        to wydarzyło się w lecie, krew lałaby się strumieniami, a teraz tylko kilka
        siniaków.
        • Gość: quic Re: Pierwsza rowerowa wywrotka w tym sezonie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.07, 12:13
          Jazda crossem po chodniku ok 23 km/h. Przyspieszam, bo widzę "zielone"..
          Jeszcze mała kałuża do pokonania a potem pasy. Niespodziewanie lecę prosto na
          łeb. Głowy sobie nie rozwaliłem, ale cały impet poszedł na ręce. Kałuża kryła
          głęboką dziurę w chodniku. Nie mogę wstać. Ludzie zbierają się wokół mnie.
          Ktoś chce dzwoni na pogotowie. Zabroniłem dzownienia na pogotowie. Ktoś mnie
          podnosi. Nie mogę ruszac rękami. W obu mam złamania. Myślę, że uratowały mnie
          pedały z blokami. Wprawdzie momentalnie się odpięły, gdy leciałem na głowę, ale
          myślę, że zanim to nastąpiło, częściowo osłabiły mój upadek do przodu (masa
          roweru). Normalnie przy takiej pieprzonej dziurze poleciałbym do przodu jak z
          procy... To "częsciowo" uratowało mnie przez rozbiciem głowy na którą
          spadałem.
          • Gość: Slav4 Re: Pierwsza rowerowa wywrotka w tym sezonie IP: 217.70.56.* 08.03.07, 17:24
            Przepraszam, może się czepiam ale crossem po chodniku z taką prędkością to
            trochę przegięcie....
            No ale najszybciej człowiek uczy się na własnych błędach. Będziesz już wiedział
            że na chodniku jesteśmy gośćmi.
            PS. Jak masz złamania w obu rękach to czym piszesz ????
            • Gość: quic Re: Pierwsza rowerowa wywrotka w tym sezonie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.07, 00:28
              Piszę palcami... Mam tzw. "rękawiczki": łapy w gipsie po łokcie, ale palce
              wystają (jedynie kciuk prawie cały zagispowany). Chodnik był pusty (było ok.2o-
              ej) i miał szerokość z pięc- sześc metrów. To nie była kwestia prędkości, ale
              pieprzonej dziury w chodniku, która "skrywała" kałuża.
              Gdy jeżdziłem z dzieckiem spacerówką, to przez taką dziurę omało nie wypadło mi
              dziecko z wózka.
          • stefan4 Re: Pierwsza rowerowa wywrotka w tym sezonie 08.03.07, 17:47
            quic:
            > Ktoś chce dzwoni na pogotowie. Zabroniłem dzownienia na pogotowie. Ktoś mnie
            > podnosi. Nie mogę ruszac rękami. W obu mam złamania.

            To może jednak trzeba było zgodzić się na to pogotowie? W pewnych przypadkach
            bywa tak, że jak udzielą Ci pomocy natychmiast, to się będziesz goił dwa
            tygodnie; a jak nie natychmiast, to dwa miesiące. Twardziele źle wychodzą...
            Ale może to nie był taki przypadek?

            - Stefan

            www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
            • Gość: quic Re: Pierwsza rowerowa wywrotka w tym sezonie c.d. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.07, 00:59
              Niestety masz rację! Kiedy leżałem na chodniku, nawet przyglądał mi się
              radiowóz z drogówki (stali na światłach), ale machnąłem, żeby jechali dalej.
              Kiedy mnie podniesiono i uprzejmie powiedziałem kilkakrotnie, ze dam sobie
              radę, niemal ścięło mnie z nóg. Zrobiło mi się zupełnie czarno przed oczami i
              słabo. Nie zemdlałem. Prawdopodobnie było tak, że krew nagle w czasie upadku
              spłynęła mi do głowy, a potem, gdy równie nagle wstałem odpłynęła. co do
              bycia "twardzielem", to chyba nie jest moja cecha. Jakkolwiek by głupio to
              brzmiało, to chodziło mi o rower.... Miałem w plecaku dobrą szelkę, ale z
              dwadzieścia metrów obok siedziało na skrzynce z piaskiem trzech zakapiorów
              obserwującyh wszystko z buddyjskim spokojem i przełykających tanie produkty
              miejscowego browaru. Wiem na pewno, że gdybym zawet zapiął rower gdzieś w
              pobliżu i pojechał karetką, to nie miałby po co wracać.
              Masz rację jeszcze dlatego, że na pogotowiu od razu miałbym zrobione zdjęcia
              rąk i dorazu zrobioną diagnozę. Nie było by krwiaków obrzęków, etc., które
              przez kolejne dni miałem na rękach i które cholernie powoli schodzą, i nie
              jeszcze nie zeszły. Nade wszystko nie musiałbym czekac godzinami w cholernych
              kolejkach (przychodnia, potem skierownie do jedngo ortopedy, potem skierownie
              do zdjęcia rąk, potem powrót, etc. etc.), jak miało to miejsce w dniach
              następnych!
              Pisze o tym wszystkim, aby Was wszystkich przestrzec: cholera, uważajcie na
              siebie! Dodam tylko, że gdy leciałem głową na asfaltowych chodnik, byłem bez
              kasku! Za cholerę nie ruszę się w przyszlości bez niego.
              Dodam jeszcze jedno. Nie uważam, abym było to patetyczne: to, że mogę jeszcze
              pisac, że w góle żyję (mogłem sobie rozwalić łeb) zawdzięczam Opatrzoności.
              Czekając w poczekalniach róznych przychodni widziałem ludzki (w tym wielu
              rowerzystów), krórzy mieli mniej szczęścia ode mnie. Ortopeda, który wczoraj
              mnie przyjmował powiedział, że ortopedię poznał najpierw jako pacjent.
              Jeżdząć ... rowerem (trekking) po Europie dwukrotnie trafił do szpitala.
              Przyznał, że zdrowie uratował mu jego teść-ortopeda ;o)). Jeszcze przez dwa
              lata nię będzie mógł siąść na rower.
              Uważajcie na siebie

              P.S. Gdyby, nie daj Bóg, coś takiego Was spotkało, w miare możliwości starajcie
              się, aby zrobiono Wam zdjęcia Roentgena w technice cyfrowej. Jakość jest
              doskonała, a to ustrzeże waszych ortopedów przed pomyłkami. Wiem, o czym
              piszę...

              • stefan4 Re: Pierwsza rowerowa wywrotka w tym sezonie c.d. 10.03.07, 00:05
                quic:
                > Jakkolwiek by głupio to brzmiało, to chodziło mi o rower....

                Też kiedyś nie zgodziłem się na pogotowie z powodu troski o rower. Ale to nie
                była wywrotka.

                Przejeżdżając koło częściowo zamarzniętego stawu zobaczyłem psa, który pływał po
                kawałku niezamarzniętym i nie mógł wyjść na lód. Więc zostawiłem rower i
                poczołgałem się po lodzie do niego. Oczywiście lód się załamał i kiedy już
                wypchnąłem psa z wody za pupę, sam miałem problem, jak się wydostać. Zanim
                problem się rozwiązał, byłem już porządnie przemarznięty. Ludzie mi proponowali
                wezwanie pogotowia, albo zawiezienie własnym samochodem na pogotowie, ale ja nie
                chciałem.

                Myślałem sobie, że potem będę długo szukał roweru po mieście, nawet gdyby nikt
                go nie ukradł, tylko po prostu ktoś go chciał dla mnie przechować. Pojechałem
                więc do domu najszybciej, jak potrafiłem, a potem trwało ze dwie godziny w
                wannie z kilka razy zmienianą gorącą wodą, zanim odzyskałem normalną regulację
                termiczną.

                Ale przypuszczam, że z połamanymi rękami byłbym mniej czuły dla roweru...

                - Stefan

                www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
            • Gość: quic A propos przypadków... Jeszcze raz ja. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.07, 01:15
              Coraz rzadziej pychodzi i myslec o czymś w kategoriach przypadku. Świat jest
              jakimś zamkniętym systemem, w którym każdy znak czy zdarzenie mają swój sens.
              Do jednych on dociera, do innych nie. Bez względu na to, bieg świata toczy się
              dalej. Myślę, że ja swoja naukę z tego zdarzenia wyniosłem. Bardziej będe cenił
              zdrowie i możliwości, jakie ono człowiekowi daje. Np. pisanie piórem, które dla
              faceta z gipsem na rekach jest tylko marzeniem. Jak dobrze, że są komputery...
          • boruta_wwa Re: Pierwsza rowerowa wywrotka w tym sezonie 09.03.07, 00:54
            Gość portalu: quic napisał(a):
            > Jazda crossem po chodniku ok 23 km/h. Przyspieszam, bo widzę "zielone"..
            > Jeszcze mała kałuża do pokonania a potem pasy

            ja na Twoim miejscu to bym się wstydził takiej jazdy a nie rozpisywał na forum
            gdyby tak każdy za swoją głupotę od razu dostawał nauczkę to świat byłby lepszy!
            b.
            • Gość: quic Re: Pierwsza rowerowa wywrotka w tym sezonie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.07, 01:05
              Jak dobrze, że są tacy mądrzy ludzie, jak Ty. Już od tego świat staje się
              lepszy, W kazdym razie niektórzy w nim nabierają lepszego samopoczucia.
      • Gość: ubu król Re: Pierwsza rowerowa wywrotka w tym sezonie IP: 80.54.200.* 11.03.07, 12:02
        jak przepisy dopuszczały tam jazde po chodniku to:
        -sporządzić protokół z drogówki
        -wezwać pogotowie
        -wystąpić o odszkodowanie z OC zarządcy chodnika
        starczyłoby na rowerek carbonowy high-tech

        jak tak kiedyś na łeb poleciałem to przez pół roku mnie kark bolał, nie mówiąc o
        tym, że wzbudzałem spore zainteresowanie w urzędzie do którego potem się udałem
        z rozwaloną głową
    Pełna wersja