Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    festyniarstwo a praktyka

    29.03.07, 21:17
    masa jest bardzo fajną ideą, tylko w praktyce jej uczestnicy i tak na co dzień wolą łamać przepisy jeżdżąc po chodnikach, strasząc babcie, dzieci i matki z wózkami (vide art. 33 kodeksu drogowego). masa to festyniarstwo, prawdziwa walka o prawa rowerzystów zacznie się, gdy zaczną jeździć po jezdni. a tak w praktyce to tchórze, którzy wolą stwarzać zagrożenie dla pieszych, niż masowo opanować ulice naszego słodkiego mista. i wtedy nastąpi właściwy porządek:
    rowery na jezdnie, piesi na chodniki, samochody na złom.
    Obserwuj wątek
      • skeler Re: festyniarstwo a praktyka 29.03.07, 21:34
        a moze ludzie przyjezdzaja na Mase, bo na codzien boja sie jezdzic po jezdni, a
        Masa jest jedyna okazja, zeby normalnie poruszac sie rowerem po miescie?
        I swoja obecnoscia chca wyrazic poparcie dla dzialan zmierzajacych do
        stworzenia odpowiedniej infrastruktury?
        • discourseur Re: festyniarstwo a praktyka 29.03.07, 22:25
          no właśnie tak to nazywam: tchórzostwo. przez co wolą stwarzać zagrożenie na chodnikach i łamać przepisy (art. 33 ust. 5).
          a co do infrastruktury, to chyba jest doskonała: jezdnie świetnie nadają się do jazdy na rowerze. wręcz są do tego stworzone. w przeciwieństwie do chodników (jak sama nazwa wskazuje).
          • woydzio Re: festyniarstwo a praktyka 29.03.07, 22:50
            Chyba żyjesz w innym mieście. W Warszawie ulice mamy dziurawe i nierówne, ścieżek rowerowych jest za mało a te które są nie tworzą logicznej i spójnej całości a w dodatku w sporej części są zrobione z kostki Bauma która średnio nadaje się do jazdy rowerem. To jest według ciebie "chyba doskonała infrastruktura"? Żarty na bok. Ja po chodniku jeżdżę tylko na trasie dom - najbliższa ulica i ewentualnie wtedy, kiedy zezwalają na to przepisy ustawy Prawo o Ruchu Drogowym. Nie tylko dlatego żeby nie łamać przepisów - po asfalcie (nawet kiepskiej jakości) jeździ się zdecydowanie lepiej niż po chodniku (który równie często jest kiepskiej jakości).
            • discourseur Re: festyniarstwo a praktyka 29.03.07, 23:01
              chciałbym, żeby wszyscy cykliści tak jeździli, jak ty.
              ale dam ci inny przykład: ul. waszyngtona. nowiuteńka jezdnia bez jednej dziurki i stary zdezolowany chodnik. cykliści wolą tradycję i umykające na ich widok starsze panie.
              • boruta_wwa Re: festyniarstwo a praktyka 29.03.07, 23:14
                osobiście jeżdże ulicami ale wcale się nie dziwię rowerzystom, którzy się boją
                tak jeździć, bo warszawskie ulice to istny koszmar
                dodam iż sam często wole złamać (głupie) przepisy i zjechać na chodnik niż się
                przebijać na przykład przez niebezpieczne skrzyżowanie.
                b.
                • discourseur Re: festyniarstwo a praktyka 29.03.07, 23:23
                  jak już ktoś wsiada na rower, to podejmuje to ryzyko na własną odpowiedzialność. a pieszy jest skazany na chodnik, jak chromy na kule.
                  dlaczego uciekając przed jednym koszmarem funduje się innym drugi koszmar. rozumiem, że rącze wózki i matki osłaniające dzieci sa podniecające, ale osobiście wolałbym sie zmierzyć z czymś bardziej wymagającym egzekwując swoje prawa na jezdni, a nie łamiąc je na chodniku.
                  • roweroraffi Re: festyniarstwo a praktyka 30.03.07, 00:54
                    discourseur napisał:

                    > . a pieszy jest skazany na chodnik, jak chromy na kule.

                    Nie koniecznie... obecnie widuje się równie dużo pieszych na ścieżkach
                    rowerowych co rowerzystów na chodnikach. Piesi na jezdni też wcale nie są
                    rzadkością.

                    I osobiście zamiast płakać nad tym faktem, próbowałbym się skupić nad
                    przyczynami tego faktu rzeczy i je wyeliminować... jak się pieszym da dobre
                    chodniki i przejścia dla pieszych tam, gdzie są potrzebne, a nie tam, gdzie nie
                    przeszkadzają kierowcom, to skończy się to łamanie prawa.

                    Analogicznie jest z rowerzystami... dać im bezpieczną infrastrukturę (wcale nie
                    koniecznie ścieżkę, może być ulica o ruchu uspokojonym, pas w jezdni etc), to
                    raczej nie będą się pałętać tam, gdzie nie powinni. Istnieją setki przykładów na
                    to, zarówno z Warszawy jak i ze świata. Ta metoda działa. Niestety póki ulice w
                    Warszawie projektuje się tylko dla samochodów, a potem do projektu "dokleja"
                    ścieżkę i chodnik, to zarówno piesi jak i rowerzyści "improwizują" by jakoś
                    sobie z tą ulica radzić... skutki tego znamy.

                    > dlaczego uciekając przed jednym koszmarem funduje się innym drugi koszmar.

                    E tam od razu koszmarem... na jezdni tak źle nie jest. Mnie w każdym razie od
                    jakiś 50000km się tam nic złego nie stało.

                    > osobiście
                    > wolałbym sie zmierzyć z czymś bardziej wymagającym

                    Nie żałuj sobie... pamiętaj jednak, że nie wszyscy tak jak Ty czy Ja mają tyle
                    chęci czy odwagi na to. Niektórzy chcą jeździć na rowerze bezpiecznie,
                    nieżależnie od tego czy w danym miejscu oznacza to jazdę chodnikiem, jezdnią
                    (czasem tak jest najbezpieczniej), czy ścieżką.

                    Tak, BTW, ciekaw jestem, czy na rowerze dałbyś radę przejechać Toruńską, Grota
                    czy mostem Łazienkowskim (vel Berlinga) jadąc jezdnią... znam niewiele osób,
                    które to robi, a sądząc po wypowiedziach, toś Pan teoretyk chyba, nie praktyk ;-)
                    • discourseur Re: festyniarstwo a praktyka 30.03.07, 10:24
                      standardowy argument piesi na ścieżkach rowerowych też przecież itd... myślę, że to jednak nie ich wina, tylko projektantów, którzy z reguły po prostu wykrawają na ten cel kawałek chodnika.
                      a na mostach wskazanych, rowery akurat mogą zgodnie z prawem jeździć po chodniku.polecam jednak lekturę kodeksu drogowego.
                              • olecky Re: festyniarstwo a praktyka 30.03.07, 12:56
                                discourseur napisał:

                                > chłopie nie kumasz. to ty walnij cytacik.

                                dziecko drogie, jak piszesz ze na moscie grota mozna jechac chodnikiem,
                                podpierajac sie kodeksem drogowym, to wypadaloby sie odwolac sie do konkretnego
                                cytatu (ew. chociaz nr artykulu).

                                > a ja ci powiem, co widziałem.

                                zajrzyj do kodeksu (a wlasciwie do ustawy prawo o ruchu drogowym), potem nam
                                opowiesz co widziales.

                                pozdrawiam, olek
                                  • olecky Re: festyniarstwo a praktyka 30.03.07, 13:03
                                    discourseur napisał:

                                    > a logika jest taka, że co nie jest zabronione, to wolno.
                                    > to ty musisz wskazać że nie wolno. ja wskazuję tylko,
                                    > że tam nie ma takiego zakazu.

                                    to cierpisz na zaawansowana schizofrenie, bo wczoraj pisales:

                                    > łamać przepisy jeżdżąc po chodnikach, strasząc babcie,
                                    > dzieci i matki z wózkami (vide art. 33 kodeksu drogowego).

                                    to jak w koncu, jezdzenie po chodnikach lamie przepisy, czy nie?

                                    pozdrawiam, olek
                      • roweroraffi Re: festyniarstwo a praktyka 01.04.07, 21:55
                        discourseur napisał:

                        > a na mostach wskazanych, rowery akurat mogą zgodnie z prawem jeździć po
                        chodnik
                        > u.polecam jednak lekturę kodeksu drogowego.

                        Wczytaj się dokładnie w ten "kodeks", który z resztą nazywa się inaczej. Jest
                        tam zapis o minimalnej szerokości chodnika, którym można jechać legalnie. Potem
                        zmierz szerokość chodników na tych mostach i ładnie przeproś Oleckyego, ze się
                        pomyliłeś i się nie znasz ;-)
                          • roweroraffi Re: festyniarstwo a praktyka 04.04.07, 13:19
                            discourseur napisał:

                            > przeczytaj jeszcze kilka razy. musi być odpowiednia prędkośc i szerokość.

                            No właśnie szerokości tam brakuje.

                            > wiem, że zajęć z
                            > logiki nie wszędzie dają

                            Z praktyki chyba, bo jestem trzecią już osobą, która próbuje Ci wytłumaczyć
                            zawiłości tego prostego przepisu.
                          • lakiana Re: festyniarstwo a praktyka 05.04.07, 08:49
                            discourseur napisał:
                            > przeczytaj jeszcze kilka razy. musi być odpowiednia prędkośc i szerokość. a jak
                            > jest tam predkość??? co znaczy że jednak mogą a nawet muszą. wiem, że zajęć z
                            > logiki nie wszędzie dają

                            Logika wyraźnie mówi, że zdanie ze spójnikiem "i" jest prawdziwe wtedy i tylko wtedy, kiedy obie części zdania (po obu stronach "i") są prawdziwe.
              • woydzio Re: festyniarstwo a praktyka 29.03.07, 23:22
                Wiesz, są też tacy co wolą owce niż kobiety :) A może zwyczajnie się boją. Ja momentami też się czuje nieswojo na drodze, zwłaszcza jak tuż obok mnie przemyka z dużą prędkością ciężarówka czy kretyn w osobówce zaiwaniający dobrze ponad setkę. Ale cóż, takie jest życie - trzeba spokojnie "jechać swoje" i mieć nadzieję, że nie trafi się na kretyna lub pijaka.
                • discourseur Re: festyniarstwo a praktyka 29.03.07, 23:25
                  rozumiem twoje filozoficzne rozważania, ale jakby rowerów na jezdniach było więcej, naprawdę dużo to umcyki nie mogłyby zaiwaniać setkę, bo musiałyby co chwila z piskiem hamować.
                  jezdnie dla rowerów, chodniki dla pieszych, złomowiska dla samochodów.
                  • otw Re: festyniarstwo a praktyka 30.03.07, 00:02
                    masz sporo racji ale wyluzuj. praktycznie nigdy nie jezdze po chodniku, nawet
                    lubie jezdnie, ale kiedys sie cykalem. I rozumiem tych co cykaja sie teraz. Sam
                    miewam gorsze dni kiedy chamskie zachowania potrafia mnie szybko wyprowadzic z
                    rownowagi, a masa jest wtedy swoista terapia ;) takie oswajanie przestrzeni.
                    • discourseur Re: festyniarstwo a praktyka 30.03.07, 00:38
                      chcę po pierwsze naświetlić problem, że jest i nie jest to błaha rzecz.
                      po drugie, wydaje mi się, że walka skierowana jest w złym kierunku. zamiast walczyć o nowe ścieżki rowerowe, wąskie, źle poprowadzone, przeszkadzające i powodujące konflikty z pieszymi, to należałoby walczyć o prawa rowerzystów na jezdniach.
                      po trzecie zatem, podczas masy można by było, a nawet należało uświadomić ludziom, że jezdnie należą do nich. a chodniki to już raczej nie bardzo. przynajmniej według przepisów i zwykłej ludzkiej uczciwości wobec pieszych.
                      • roweroraffi Re: festyniarstwo a praktyka 30.03.07, 01:08
                        discourseur napisał:

                        > chcę po pierwsze naświetlić problem, że jest i nie jest to błaha rzecz.

                        Ba, dzisiaj chociażby ludzie od nas robili to przed radnymi Żoliborza i Bielan.
                        A takich spotkań jest sporo, nie tylko ostatnio. Przykładem naszych skutecznych
                        działań jest chociażby powołanie pełnomocnika ds. ruchu rowerowego, który
                        zajmuje się w mieście ułatwianiem życia rowerzystom. Nawet piesi, a pieszym jest
                        każdy z nas, nie mają takiej osoby. W tej chwili pełnomocnik działa już 100 dni
                        i ma już pierwsze (drobne) sukcesy jak np kontrapas na Oboźnej, który z resztą
                        jest w jezdni.

                        > po drugie, wydaje mi się, że walka skierowana jest w złym kierunku. zamiast wal
                        > czyć o nowe ścieżki rowerowe, wąskie, źle poprowadzone, przeszkadzające i powod
                        > ujące konflikty z pieszymi, to należałoby walczyć o prawa rowerzystów na jezdni
                        > ach.

                        Nikt nie walczy o złe ścieżki. Złe ścieżki są budowane wbrew woli rowerzystów i
                        często z resztą przez nich wyśmiewane. Temu wyśmiewaniu złych rozwiązań też
                        służy Masa, która np nagłośniła kiedyś sprawę schodów na Zesłańców, czy przy
                        Poniatowskim, zajęła się wraz z ZM problemem braku przejazdu przez ścieżkę pod
                        estakadami bielańskimi, projektami nowych i istniejących ścieżek... za dużo tego
                        było by wymienić ile postulatów, uwag, wniosków zgłosili aktywiści Masowi w
                        ramach samej tylko akcji "Wydepcz sobie ścieżkę", a prócz takich akcji pisma też
                        były słane regularnie. Ba, nawet wnioski do NIK i Prokuratury były w różnych
                        sprawach.
                        Niestety beton urzędniczy kruszeje powoli, choć pierwsze kwiatki już są widoczne.

                        > po trzecie zatem, podczas masy można by było, a nawet należało uświadomić ludzi
                        > om, że jezdnie należą do nich. a chodniki to już raczej nie bardzo. przynajmnie
                        > j według przepisów i zwykłej ludzkiej uczciwości wobec pieszych.

                        Nie wiem, czy zauważyłeś, ale Masa jedzie jezdniami. To nie przypadek. A co do
                        promowania jezdni jako miejsca ruchu dla rowerów, to najbliższa Masa jest tego
                        doskonałym przykładem, gdyż cała poswięcona jest tematyce kontrapasów, które są
                        niczym innym jak pasami rowerowymi W JEZDNI (tyle, że pod prąd). Normalne pasy
                        rowerowe, śluzy, udostępnienie rowerom pasów autobusowych, uspokajanie ruchu
                        (przyjazne rowerzystom), czy ruch na zasadach ogólnych też promujemy, nie tylko
                        publicznie, ale i w wąskim gronie ludzi odpowiedzialnych za infrastrukturę w
                        mieście... nie bez sukcesów z resztą, choć idzie opornie ;-)
                        • discourseur Re: festyniarstwo a praktyka 30.03.07, 10:29
                          ee tam. to naprawdę kompulsywna argumentacja, ciągle o tym samym. ścieżki rowerowe moga być przydatne tylko wzdłuż dróg szybkiego ruchu. natomiast w mieście ani miejsca na to ani celu za bardzo nie ma. regularna jazda po jezdniach MASOWA i miasto nasze. a masa to powtórzę festyniarstwo, bo w praktyce i tak większość jej uczestników szaleje po chodnikach. "bo się boją" tak strasznie, biedactwa.
                          • woydzio Re: festyniarstwo a praktyka 30.03.07, 11:02
                            Po mojemu to się mylisz. Zdecydowana większość rowerzystów których znam osobiście porusza się właśnie po ulicach. Ludzie dojeżdżający na Masę i rozjeżdżający się po Masie (jak wynika z moich obserwacji) w znakomitej większości jadą po ulicach. A tak prywatnie: jak inaczej (niż poprzez Masę) chciałbyś ludziom uświadomić, że powinni jeździć po ulicach? Plakaty chcesz porozwieszać czy jak?
                            • filipwpr Re: festyniarstwo a praktyka 30.03.07, 11:06
                              woydzio napisał:

                              > Po mojemu to się mylisz. Zdecydowana większość rowerzystów których znam osobiśc
                              > ie porusza się właśnie po ulicach. Ludzie dojeżdżający na Masę i rozjeżdżający
                              > się po Masie (jak wynika z moich obserwacji) w znakomitej większości jadą po ul
                              > icach. A tak prywatnie: jak inaczej (niż poprzez Masę) chciałbyś ludziom uświad
                              > omić, że powinni jeździć po ulicach? Plakaty chcesz porozwieszać czy jak?

                              zbiorowo ginąc na drogach.
                              ten topic wydaje mi się jakąś prowokacją, autor czerpie jakąś przyjemność, że
                              coś się dzieje z powodu tego co napisał.
                                  • discourseur Re: festyniarstwo a praktyka 30.03.07, 12:52
                                    kobiałki też się zdażają. a nawet wielcy panowie też ludzie i wychować tudzież wytresować też się da. zawsze koleś może stracic lusterko. jeden po spotkaniu ze mną lekko był w szoku, jak odłamki szkła z jego lusterka poraniły mu twarz na maksa. jechał z otwartym oknem. i wymusił pierwszeństwo.
                                    • 220wolt NIE KARMIMY TROLLA 30.03.07, 14:01
                                      nie wiem czy facet jest na tyle glupi, czy prowokuje, jak z twierdzeniem ze
                                      jazda srodkiem pasa to jazda jak najblizej krawedzi jezdni. moze lepiej po
                                      prostu z nim nie gadac?
                                    • roweroraffi Re: festyniarstwo a praktyka 01.04.07, 22:20
                                      discourseur napisał:

                                      > kobiałki też się zdażają. a nawet wielcy panowie też ludzie i wychować
                                      tudzież
                                      > wytresować też się da. zawsze koleś może stracic lusterko. jeden po spotkaniu
                                      z
                                      > e mną lekko był w szoku, jak odłamki szkła z jego lusterka poraniły mu twarz
                                      na
                                      > maksa. jechał z otwartym oknem. i wymusił pierwszeństwo.

                                      Jeżeli Twoja metoda na sprawiedliwość to urywanie lusterek i piąchopiryna, to
                                      pozostaje mi zyczyć Ci dużo szczęścia... wcześniej czy później trafisz na
                                      większego od siebie i będzie Ci ono baaaaaardzo potrzebne. Choć osobiście
                                      uważam, zes Pan teoretyk nie majacy bladego pojęcia o czym mówi. Ale chetnie
                                      porzekonam sie o tym np na Grota, czyli terenie, gdzie jezdnią jeżdżą
                                      nieliczni ;-)
                                • roweroraffi Re: festyniarstwo a praktyka 01.04.07, 21:58
                                  discourseur napisał:

                                  > polecam wycieczkę do róźnych innych krajów, gdzie rowerzyści zbiorowo jednak
                                  ni
                                  > e giną na drogach, chiny

                                  Nie wiem w jakich chinach Ty byłeś, ale w tych w Azji, to wcale tak bezpiecznie
                                  na drogach nie jest. Daj znać kiedy byłeś, moze to bylo zanim Chińczycy
                                  poznali "uroki" motoryzacji.
                                • filipwpr Re: festyniarstwo a praktyka 30.03.07, 11:42
                                  jak ktoś siedzi na forum i pewnie cały czas odświeża stronę czekając na
                                  odpowiedź to musi czerpać z tego jakąś przyjemność.
                                  również nie podoba mi się styl jazdy niektórych po chodnikach, sytuacja jest
                                  analogiczna do traktowania rowerzystów przez kierowców, "ja jestem szybszy, jadę
                                  samochodem/rowerem, taki jestem fajny, wszyscy spadać z drogi"
                                  jakiś czas temu był tu jeden filmik pokazujący obraz rowerzystów grasujących po
                                  chodnikach, przerysowany, wyolbrzymiony, z głupimi komentarzami.
                                  • discourseur Re: festyniarstwo a praktyka 30.03.07, 12:56
                                    bo tez chodzi o przyzwyczajenie kierowców do obecności rowerów na jezdni. a jak tchórzliwie zmykają na dziurawe chodniki, to lekko nie ma sensu cała zabawa w jeżdżenie w ogóle.
                                    zamiast walczyć o ścieżki, należałoby lobbowac za zmianą prawa, by rowerzyści byli traktowani jak pany. a sami cykliści trochę na drogach przesadzają. ja nie znam przepisu, który by kazał jechać najbliżej prawej krawędzi. cały pas dla pojazdu i nie ma bata. a tu jak myszki boczkiem boczkiem, to kierowcy nie traktują poważnie.
                                    • woydzio Re: festyniarstwo a praktyka 30.03.07, 13:25
                                      Polecam twojej uwadze artykuł 16. a zwłaszcza punkt czwarty. Dla ułatwienia dałem wielkie litery:

                                      Art. 16. 1. Kierującego pojazdem obowiązuje ruch prawostronny.
                                      2. Kierujący pojazdem, korzystając z drogi dwujezdniowej, jest obowiązany jechać po prawej jezdni; do jezdni tych nie wlicza się jezdni przeznaczonej do dojazdu do nieruchomości położonej przy drodze.
                                      3. Kierujący pojazdem, korzystając z jezdni dwukierunkowej co najmniej o czterech pasach ruchu, jest obowiązany zajmować pas ruchu znajdujący się na prawej połowie jezdni.
                                      4. KIERUJĄCY POJAZDEM JEST OBOWIĄZANY JECHAĆ MOŻLIWIE BLISKO PRAWEJ KRAWĘDZI JEZDNI. Jeżeli pasy ruchu na jezdni są wyznaczone, nie może zajmować więcej niż jednego pasa.
                                      5. Kierujący pojazdem zaprzęgowym, rowerem, wózkiem ręcznym oraz osoba prowadząca pojazd napędzany silnikiem, idąca obok takiego pojazdu, są obowiązani poruszać się po poboczu, chyba że nie nadaje się ono do jazdy lub ruch pojazdu utrudniałby ruch pieszych.

                                      Teraz już ten przepis znasz. A poza tym rowerzyści nie mogą być traktowani jak święte krowy, bez przesady. Wystarczy, że będą traktowani jak pełnoprawni uczestnicy ruchu co teoretycznie gwarantuje ustawa, ale w praktyce różnie z tym bywa.
                                        • woydzio Re: festyniarstwo a praktyka 30.03.07, 13:32
                                          Może naucz się czytać ze zrozumieniem. Możliwie blisko oznacza w najbliższej możliwej odległości. Sytuacja teoretyczna: pas ruchu ma trzy metry szerokości i nie jadą nim żadne pojazdy poza rowerem. W jakiej odległości od prawej krawędzi pasa jedziesz? Dziesięć centymetrów? Pół metra? Półtora metra? Dwa i pół metra. Gdzie dla ciebie jest "możliwie blisko"? Matematyka na poziomie podstawówki się kłania.
                                          • discourseur Re: festyniarstwo a praktyka 30.03.07, 13:38
                                            matematyka to tobie się kłania. ile szerokości ma według ciebie pojedynczy pas?
                                            środek prawego pasa jest wystarczająco z prawej strony jezdni y możliwie blisko jej krawędzi. zwłaszcza jak się weźmie pod uwagę warunki jazdy, pod czym mozna wiele rzeczy zmieścić. jak się tylko chce.
                                            • woydzio Re: festyniarstwo a praktyka 30.03.07, 13:51
                                              Z szerokością pasów to różnie bywa, jedne są szersze, inne węższe. A poza tym, jak już pisałem: naucz się czytać ze zrozumieniem. Wyraźnie napisałem SYTUACJA TEORETYCZNA. A sformułowanie "Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać możliwie blisko prawej krawędzi jezdni" jest moim zdaniem jednoznaczne i oznacza, że powinieneś jechać tak blisko prawej krawędzi jezdni jak na to pozwalają warunki ruchu drogowego. Czyli jeśli masz pas równy, bez wyrw, studzienek itp. to powinieneś jechać tuż przy prawej krawędzi tego pasa a nie na środku, czy przy lewej krawędzi. Dotarło?
                                                • woydzio Re: festyniarstwo a praktyka 30.03.07, 14:13
                                                  Widziałem nie raz pasy bez bez studzienek. Wyrwy W Warszawie to też niestety nie jest rzadkość, ale są ulice (nieliczne niestety) na których dziur nie ma. Nie błyszczysz inteligencją skoro nie jesteś w stanie zrozumieć podstawowych wymogów ustawy Prawo o Ruchu Drogowym. Kulturą zresztą też nie błyszczysz. Z mojej strony to koniec dyskusji. Wyjaśnij mi jeszcze tylko dlaczego akurat metr od krawędzi? Dlaczego nie 75 centymetrów albo pół metra? Szczerze jestem tego ciekawy.
                                                    • roweroraffi Re: festyniarstwo a praktyka 01.04.07, 22:08
                                                      discourseur napisał:

                                                      > i swoją obecnościa podkreślać swoje prawa.

                                                      Znałem kilku takich, co podkreślali swoje pierwszeństwo na drodze przed
                                                      tramwajem, pociagiem, TIRem itp... i choć zgodze się, że kurczowe trzymanie się
                                                      krawężnika to błąd, to kurczowe trzymanie się tego co piszesz, to błąd
                                                      niemniejszy. W końcu jaki pożytek z pierwszeństwa wyrytego na nagrobku?

                                                      BTW. Zachęcam do wspólnej wycieczki rowerowej po Grota. Naprawde chętnie
                                                      zobaczę Twoja teorię w zderzeniu z rzeczywistością w miejscu, w którym jeżdżę
                                                      od lat jezdnią i które znam na wylot ;-)
                                    • roweroraffi Re: festyniarstwo a praktyka 01.04.07, 22:02
                                      discourseur napisał:

                                      > bo tez chodzi o przyzwyczajenie kierowców do obecności rowerów na jezdni. a
                                      jak
                                      > tchórzliwie zmykają na dziurawe chodniki, to lekko nie ma sensu cała zabawa
                                      w
                                      > jeżdżenie w ogóle.

                                      A ja jednak zapraszam na wspólna wycieczkę po moście Grota, trasie Toruńskiej i
                                      AK. Twoja piekna teorię skrzyzujemy tam wspólnie z praktyką. Chyba, ze się
                                      jednak boisz tam, całkowicie słusznie i legalnie, jechac jezdnią? ;-)


                                      > zamiast walczyć o ścieżki, należałoby lobbowac za zmianą prawa, by rowerzyści
                                      b
                                      > yli traktowani jak pany.

                                      A co Ty robisz, by to zmienić?

                                      > ja nie
                                      > znam przepisu, który by kazał jechać najbliżej prawej krawędzi.

                                      Sądząc po tym, ze PoRD nazywasz "kodeksem drogowym" i twierdzisz, że grota
                                      mozna legalnie jechac chodnikiem, to Ty generalnie przepisów nie znasz.
                                      Praktyki tym bardziej.
                                      • lakiana Re: festyniarstwo a praktyka 01.04.07, 22:31
                                        roweroraffi napisał:
                                        > Sądząc po tym, ze PoRD nazywasz "kodeksem drogowym" i twierdzisz, że grota
                                        > mozna legalnie jechac chodnikiem,

                                        to na Grota: a) jest chodnik, b) jest chodnik po którym da się faktycznie jechać [niezależnie od stanu prawnego]? :P Nie nazwałabym tego, co tam widziałam chodnikiem...
                                        • roweroraffi Re: festyniarstwo a praktyka 02.04.07, 09:06
                                          lakiana napisała:

                                          > to na Grota: a) jest chodnik?

                                          Subnormatywny i z latarniami pośrodku i kubłami z piachem, ale jest.


                                          > b) jest chodnik po którym da się faktycznie jecha
                                          > ć [niezależnie od stanu prawnego]? :P

                                          Ja raz próbowałem, a później już zawsze jezdnią jeździłem, bo tak jest
                                          szybciej/lepiej/wygodniej/lżej i gdzieś tam na końcu legalniej ;-). Ale widuję
                                          tam takich, co noszą rowery po schodach, a potem cisną się pomiędzy latarniami.
              • mamarkowski Re: festyniarstwo a praktyka 09.04.07, 18:01
                to pewnie do mnie. codziennie smigam szosowka po chodniku przy waszyngtona i
                poniatoszczakiem. i owszem, zdarza mi sie przekraczac 30 km/h i to sporo - na
                pustym chodniku. przy staruszkach, wozkach z dziecmi i spacerowiczach z psami
                zwalniam do tempa pieszego i omijam szerokim lukiem. i bede tak robil, dopoki na
                waszyngtona (rzeczywiscie ze swietna nawierzchnia) nie beda mnie mijaly o wlos
                wiejskie autobusy (arka etc) z 7 dych na liczniku. i dopoki poniatowski bedzie
                wygladal jak ser szwajcarski, a wpadniecie w ukryta w kaluzy dziure bedzie
                grozilo ladowaniem pod kolami rozpedzonego kretyna gnajacego swoim golfem bus-pasem.
                wole byc zywym tchorzem niz martwym bohaterem lub sparalizowanym bojownikiem o
                ulice dla rowerom
                • lakiana Re: festyniarstwo a praktyka 09.04.07, 22:11
                  mamarkowski napisał:

                  > to pewnie do mnie. codziennie smigam szosowka po chodniku przy waszyngtona i
                  > poniatoszczakiem. i owszem, zdarza mi sie przekraczac 30 km/h i to sporo - na
                  > pustym chodniku. przy staruszkach, wozkach z dziecmi i spacerowiczach z psami
                  > zwalniam do tempa pieszego i omijam szerokim lukiem. i bede tak robil, dopoki n
                  > a
                  > waszyngtona (rzeczywiscie ze swietna nawierzchnia) nie beda mnie mijaly o wlos
                  > wiejskie autobusy (arka etc) z 7 dych na liczniku. i dopoki poniatowski bedzie
                  > wygladal jak ser szwajcarski, a wpadniecie w ukryta w kaluzy dziure bedzie
                  > grozilo ladowaniem pod kolami rozpedzonego kretyna gnajacego swoim golfem bus-p
                  > asem.
                  > wole byc zywym tchorzem niz martwym bohaterem lub sparalizowanym bojownikiem o
                  > ulice dla rowerom

                  nie rozumiem. Przecież Poniatowski to najprzyjemniejszy most do jazdy... Jedzie się sam. I nie wiem, gdzie te dziury na Poniatowskim - może po prostu jeździj środkiem pasa, a nie przy prawej krawędzi? Wtedy muszą zmienić pas, żeby cię wyprzedzić, w związku z czym nie będą cię mijali o włos. Też mi się kiedyś było trudno przekonać do jazdy po ulicy, a potem do jazdy środkiem pasa... ale tak jest przyjemniej i wydajniej :)
                  p.s. Twoje ostatnie zdanie to tylko uzasadnianie własnego postępowania...
      • filipwpr Re: festyniarstwo a praktyka 30.03.07, 11:00
        wiesz gdzie jest najwięcej bohaterów??
        na cmentarzach.
        no chyba że podnieca cię fakt że potem, po wypadku, siedząc na wózku będziesz
        mógł powiedzieć " pokazałem tym kierowcom że rowerzyści też mają prawo jeździć
        na ulicach, taki jestem twardziel, a nie ci co tam na mase jeżdżą, mięczaki"
        żal
          • filipwpr Re: festyniarstwo a praktyka 30.03.07, 11:37
            jakie kretyńskie??
            piszesz że ci co jeżdżą po chodnikach to tchórze którzy na ulicę wyjeżdżają
            tylko na masie.
            nie muszę rozmawiać z kimkolwiek żeby wiedzieć jak się jeździ po ulicach,
            codziennie to praktykuje, a czepianie się innych i zarzucanie im, że nie chcą
            narażać swojego życie udowadniając że też mogą jechać ulicą, dla samej ideologi
            uważam właśnie za, przepraszam, "kretyńską" uwagę
          • roweroraffi Re: festyniarstwo a praktyka 01.04.07, 22:13
            discourseur napisał:

            > ty to chyba masz pewne problemy, bo po jezdniach jednak jeździ kilku ludzi,
            np
            > z firm kurierskich. polecam rozmowę z nimi, a nie takie, przepraszam, po
            prostu
            > kretyńskie uwagi.

            Jeden z kurierów jakiś czas temu wjechał pod tramwaj... myslał, ze miał
            pierwszeństwo. 1:0 dla komunikacji szynowej bylo. Inny parę miesięcy temu jadąc
            Marszałkowską zostal potrącony przez samochód i stwierdził, ze jednak zacznie
            jeździć ostrożniej. Z kolei jeden serwisant z Ząbek, kolarz, fachowiec
            sprawdzał na Radzymińskiej pierszeństwo TIRa, ale niestety juz nam o tym nie
            opowie. Dalej mi się wymieniać nie chce, ale jeżeli faktycznie znasz jakiś
            kurierów, to się Ich popytaj ile kazdy naliczyl stłuczek, lusterek, awantur z
            kierowcami itp...
      • storm00 Re: festyniarstwo a praktyka 04.04.07, 13:11
        Ale co do tematu... Moim zdaniem obecne ścieżki są na tyle do kitu, że jazda po
        nich doprowadza mnie osobiście poruszajacego się do niedawna na "sztywniaku" -
        do pasji. jak nie wyskoki, kostka wystająca, studzienki, to piesi. A z nimi
        walczyć mi się nie chce, nie będę co chwila tlumaczyl debilowi lub debilce że
        ma tędy nie chodzić, bo nie mam po prostu na to czasu. tak samo jak nie mam
        czasu na wystukiwanie 986 i zglaszanie sprawy pieszego wyżej, ktory i tak za 5
        minut odejdzie i zostanę sam z... ryspisem piszego, który nie zechciał zejść mi
        z drogi. BEZSENS.
        Ponadto - wiekszość tychże dróg rowerowych w mieście jest wytyczona przez
        cżłowieka - inwalidę psychicznego. Ktory NIGDY nie jeździł na rowerze, tudzież
        w chwili projektowania ścieżki, widział tylko jakiś zarys drogi i do niego
        dostosował swoje plany. Ale żeby pojechac i zobaczyć jak to wygląda w
        rzeczywistości i CO się właściwie planuje... To już zbyt wiele.
        Dlatego wolę podyskutować z kierowcą autobusu ZTM o tym czy jest obok ścieżka
        czy nie, niż poddskakiwać co metr na wystającej kostce, co 20 metrow dzwonić na
        pieszego a co 5 metrow hamować lub zwalniać bo projektant śmieszki w swojej
        (CHOREJ) wyobraźni założył, że rowerzyści uwielbiają slalomy przy >= 30 km/h.

        Masa nie jest festyniarstwem - masa jest pewnym środkiem na to, aby ci ludzie w
        puszkach i tamci w wygodnych fotelikach za urzędniczymi biureczkami, wreszcie
        nas dostrzegli. Zobaczyli, że jesteśmy, że stanowimy pewną grupę, która chce
        się poruszać w inny sposob, innymi środkami transportu i mamy do tego PRAWO. A
        jedyne co mogą zrobić, to albo nam to ulatwić (i tak byloby najlepiej nie tylko
        dla rowerzystów, ale i innych użytkowników dróg), albo pozostawić bez zmian -
        narażając się na dalsze problemy i dalszą walkę.

        BTW: "chodnikowcy" w tym co robią - też się w pewien spsoob przyczyniają do
        naszego zwycięstwa:
        " tu się nie da chodzić, bo ci cykliści ciągle tu jeżdżą i skaczą, zobcie coś z
        tym!"

        Prawdziwa walka - już trwa. Jednakże aby miała ona sens - musi być nas więcej.
        Ludzi zdecydowanych na poruszanie się rowerami nie tylko przy +20^C, ale
        rownież wtedy, kiedy pada śnieg, kiedy ludzie na rpzystankach marzną w
        oczekiwaniu na tramwaj/autobus (a mi jest cieplutko na rowerku).

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka