Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Jak zacząć przygodę z rowerami poziomymi?

    15.04.07, 19:51
    ostatnio przegladalem strone www.poziome.republika.pl/ i wlasciwie
    zbierajac do kupy moje mysli uznalem ze chcialbym sprobowac przygody z
    rowerami poziomymi. ale zupelnie niewiem od czego zaczac? ktos bylby w stanie
    pomoc informacjami/radami?

    z gory dzieki,
    bej
    Obserwuj wątek
      • sebeqx Re: Jak zacząć przygodę z rowerami poziomymi? 15.04.07, 21:08
        Witam!

        Najpierw proponowałbym przejechać się na jakimś a najlepiej na kilku i zobaczyć
        czy Ci to pasuje i jaki rodzaj pozioma byłby najwłaściwszy dla Ciebie.
        Następnie są dwie metody: masz furę pieniędzy i kupujesz, albo budujesz. Można
        też kupić coś używanego, ale to chyba najtrudniejsze, gdyż większość osób
        posiadających poziomki raczej ich nie sprzedaje.
        • velogustlik Re: Jak zacząć przygodę z rowerami poziomymi? 15.04.07, 21:24
          I ja od jakiegoś czasu o tym myślę. Jak na razie to chyba dopiero na emeryturze będę miał wystarczajaco czasu i pieniędzy, żeby złożyć. Możesz kupić samą ramę, albo też zrobić ją na zamówienie np. w:
          www.bikemielec.com/bm_pl/index.html
          Nie wiem czy robili kiedykolwiek poziomkę, ale to tylko rower, więc sobie poradzą;o).

          Ja mam pomysł powiecie abstrakcyjny, ale zastanawiam się nad zrobieniem z drewna klejonego. Mam masę suszonych przez prawie 30 lat listewek jesionowych. Z jesionów robi się łuki, więc jest to drewno odpowiednio wytrzymałe. Zapewne wibracje lepiej chłonie niż aluminium.

          Coś Rafi powinien Ci poradzić. Pewnie gdzieś hula na swojej i dlatego jeszcze nie odpisał;o).

          Ciekawe Rafi co powiesz na moją fanaberię kornikową.
          • roweroraffi Re: Jak zacząć przygodę z rowerami poziomymi? 15.04.07, 21:29
            velogustlik napisał:

            > Nie wiem czy robili kiedykolwiek poziomkę, ale to tylko rower, więc sobie porad
            > zą;o).

            Robili, kiedyś nawet można było na poziome.republika.pl kupić ramy same (chyba
            Ich właśnie o ile pamiętam), ale chyba było mało chętnych (mnie tam się taka
            rama nie podobała) i zrezygnowali.

            > Coś Rafi powinien Ci poradzić. Pewnie gdzieś hula na swojej i dlatego jeszcze n
            > ie odpisał;o).

            Nie, zmagał się z Master Boot Recordem i systemem FAT, by nie stracić 15GB danych.

            > Ciekawe Rafi co powiesz na moją fanaberię kornikową.

            Nie będziesz pierwszy. Jak zajrzysz na poziome.republika.pl to tam już Marek
            Utkin i paru innych robiło poziomy ze sklejki i drewna. Ale ja się na tym nie
            wyznaję.
        • roweroraffi Re: Jak zacząć przygodę z rowerami poziomymi? 15.04.07, 22:01
          sebeqx napisał:

          > Najpierw proponowałbym przejechać się na jakimś a najlepiej na kilku i zobaczyć
          > czy Ci to pasuje

          IMO kiepski pomysł. Na początku większość ludzi ma problem by ruszyć nawet
          (zwłaszcza na rowerach krótkich i takich z dość poziomą pozycją), więc łatwo
          wyrobić sobie błędną opinię, ze "to nie dla mnie" i się zniechęcić. Po pół
          godziny nauki jazdy zazwyczaj się już spokojnie jeździ i wtedy można to
          pokochać... ale mało kto z poziomkowej braci lubi jak ktoś się na początku
          wykłada lub omal nie wykłada na miesiącu Jego ciężkiej pracy, wiec pytanie
          jeszcze kto da się przejechać ;-)

          > i jaki rodzaj pozioma byłby najwłaściwszy dla Ciebie.

          To generalnie lepiej sobie doczytać niż bazować na doświadczeniu tylko swoim
          (czytaj: małym). Ale do miasta generalnie lepsze swb (ja uważam, że są ogólnie
          lepsze), a do turystyki, jazdy z bagażem dużym, czy wożenia długich rzeczy lwb.
          Z kierownica sprawa jest prosta: nad siedzeniem (rower szybszy), albo pod
          (wygodniejszy).

          > Następnie są dwie metody: masz furę pieniędzy i kupujesz

          Ramy AZUBa można kupić od dystrybutora już za 3-4kpln. Warto poszukać też u
          konstruktorów Polskich jak Magnus, Velocraft i co tam google nie pokaże.

          > albo budujesz.

          Bardziej poprawnie brzmiałoby: ...albo masz sporo zaparcia i czasu i budujesz.
          Bo warto sobie uzmysłowić, że proces projektowania i budowy to nie jest takie
          hop-siup, co się w weekend wykona i w poniedziałek do pracy pojedzie.

          Najpierw warto się zastanowić PO CO MI TO, czyli do czego tego roweru będę
          używał, w jakim terenie i jak. Czy potrzebuję bagażnika, czy jeżdżę w terenie
          dużo (poziomki nie są w tym najlepsze), czy korzystam np z windy w bloku
          (ogranicza to max długość roweru do wymiarów windy) itp.

          Później zastanowić się, co najlepiej sprawdzi się przy tym, do czego chcę
          wykorzystywać rower, czy wole bardziej płasko siedzieć (trudniej się jeździ, ale
          szybciej, czy bardziej pionowo (łatwiej, ale wolniej), czy chcę zawieszenie itp.
          Tu służę pomocą, choć uprzedzam, że nie jestem specjalnie obiektywny, bo mam
          swoje ulubione konstrukcje ;-)

          Jeszcze później siąść i to zaprojektować geometrię ramy (czyli kąty i długości
          poszczególnych rur). Tu też służę pomocą. Ale pomocą, a nie projektowaniem
          całości za kogoś, bo na to jestem zbyt leniwy.

          Gdy się zaprojektuje geometrię, można bawić się w projektowanie materiałówki. Do
          tego ściąga się program frame2d z poziome.republika.pl i tam wklepuje geometrię,
          przewidywane obciążenia i program w zasadzie sam pokazuje, czy taki materiał jak
          chcemy dać jest wystarczający, czy potrzebna jest rura grubsza lub o innym
          przekroju.
          Generalnie to problem materiałówki zaczyna się od myslenia, czy mam możliwość to
          gdzieś pospawać/pokleić/obrobić. Bo co z tego, że będziemy chcieli miec np
          aluminium spawane, jak nie będziemy mieli tego jak zespawać? Tu trzeba mierzyć
          siły na zamiary. Na początek najłatwiejsza jest chyba stal. ALU, choć łatwiej
          się obrabia, to trudno spawa, a jeszcze trudniej wystarza po spawaniu by nie
          traciło wytrzymałości. No ale zawsze mozna kleić/oblaminowywac, przy czym w
          pierwszym przypadku mogę nieco doradzić jak i czym, a w drugim pewnie umiałby
          pomóc Bartek.

          Później się kupuje odpowiednie rury (alu na Wileńskiej 27, stal to nie wiem, ale
          na pewno jedna hurtownia jest w Ursusie), spawa/klei/łączy kompozytem, dorzuca
          osprzęt (niektóre rzeczy typowe dla poziomów mozna kupić prez
          poziome.republika.pl, resztę sie wykonuje samemu, albo bierze z normalnych
          rowerów), składa do kupy i jeździ. Na początku coś ma prawo szwankować, bo
          normalne jest, że pośród wielu dobrych łączeń znajdzie się coś się za słabo
          przyklei/przyspawa, więc pierwszy tydzień czy dwa to poprawki. Potem się już
          normalnie jeździ.

          Kolejny tydzień czy dwa to robienie sobie formy, bo na poziomie pracują nieco
          inne mięśnie i nieco inaczej się jeździ. A później się już jeździ, można w korku
          się przeciskać tam, gdzie góral nie przejdzie, nie ma problemu po mieście, lekki
          teren też da radę.

          > Można
          > też kupić coś używanego, ale to chyba najtrudniejsze, gdyż większość osób
          > posiadających poziomki raczej ich nie sprzedaje.

          Czasem się trafiaja oferty, ale problem jest taki, że poziom zazwyczaj jest
          budowany pod własciciela, konkretna osobę o określonej wadze, wymiarach,
          preferowanym stylu jazdy itp. I nie koniecznie musi być to dobre dla kupującego,
          który wystarczy, że będzie 10cm niższy i może okazać się, że nie "dostaje" do
          pedałów, albo, że jest zbyt trudny w prowadzeniu, niewygodny, czy niepraktyczny
          do jakiś zastosowań. Także kupno używanego to tez nie jest łatwa sprawa.
          • stary_bej Re: Jak zacząć przygodę z rowerami poziomymi? 15.04.07, 22:33
            roweroraffi napisał:

            > Najpierw warto się zastanowić PO CO MI TO, czyli do czego tego roweru będę
            > używał, w jakim terenie i jak. Czy potrzebuję bagażnika, czy jeżdżę w terenie
            > dużo (poziomki nie są w tym najlepsze), czy korzystam np z windy w bloku
            > (ogranicza to max długość roweru do wymiarów windy) itp.

            wiec zaczynajac od poczatku: mieszkam w bloku z winda, ale nie ma problemu, bo
            winda jest towarowa i zmiesci sie w niej nawet maluch. po drugie, bylby to rower
            głownie na miasto/szose. zlozylbym go w celu przejezdzania codziennie ok 60 km,
            niewiem nawet czy da rade tak jezdzic. Moja ukochana narzeczona mieszka "trosze"
            poza warszawa i bardzo by mi to ulatwolo dojazd do niej:) (12 zl dziennie na
            bilet autobusowy x 30 dni = 360 zl miesiecznie, wiec dosc duzo) czytalem na
            poziomy.republika.pl o rowerze autora strony i taki zestaw by mi odpowiadal (tzn
            cenowo)


            jeszcze jedna sprawa mnie trapi: czy nie lepiej kupic szosowki zwyklej na taka
            odleglosc? czy jednak poziomy bylby lepszy?


            > Gdy się zaprojektuje geometrię, można bawić się w projektowanie materiałówki.

            na tym to sie biedny bej nie zna, musialby skorzystac z pomocy znajomego jakiegos:)

            > > Można
            > > też kupić coś używanego

            wlasnie tak myslalem czy na slomczynie nic sie nie trafi.... :)

            milego wieczoru i dzieki z gory za wszelaka pomoc:)
            bej
            • bzaborow Re: Jak zacząć przygodę z rowerami poziomymi? 16.04.07, 09:29
              stary_bej napisał:

              > wiec zaczynajac od poczatku: mieszkam w bloku z winda, ale nie ma problemu, bo
              > winda jest towarowa i zmiesci sie w niej nawet maluch. po drugie, bylby to rowe
              > r
              > głownie na miasto/szose. zlozylbym go w celu przejezdzania codziennie ok 60 km,
              > niewiem nawet czy da rade tak jezdzic. Moja ukochana narzeczona mieszka "trosze
              > "
              > poza warszawa i bardzo by mi to ulatwolo dojazd do niej:) (12 zl dziennie na
              > bilet autobusowy x 30 dni = 360 zl miesiecznie, wiec dosc duzo) czytalem na
              > poziomy.republika.pl o rowerze autora strony i taki zestaw by mi odpowiadal (tz
              > n cenowo)
              >

              no to znaczy ze wiesz po co (i moim zdaniem poziom sie tu najlepiej sprawdzi)

              > na tym to sie biedny bej nie zna, musialby skorzystac z pomocy znajomego jakieg
              > os:)
              >
              jest nieco gotowych projektow, zazwyczaj tez "zerznac" wymiary i materialy od
              kogos mozna (nawet popytac o szczegoly ludzi na poziomej republice), tylko warto
              sciagac od doswiadczonego konstruktora;-)

              > > > Można
              > > > też kupić coś używanego
              >
              > wlasnie tak myslalem czy na slomczynie nic sie nie trafi.... :)

              na slomczynie to bym sie nie spodziewal, prawie caly polski rynek poziomek z
              drugiej reki przewija sie przez forum poziomej republiki...


              co do firm ktore podal Raffi: polecam zapoznanie sie z rowermi Velogic
              (sprawdzone konstrukcje w wydaniu aluminiowym) oraz wycieczke do kalisza, do
              firmy aero bike (adres do wyszukania na forum poziomej) - tu masz bardzo duze
              doswiadczenie i stal, wiec przyzwoite w miare ceny. A i czasem tam sie cos
              uzywanego trafi.


              jesli chcesz cos uzywanego, wymagajacego pewnej ilosci pracy, albo calkiem
              kompletnego, daj znac na priv - moze bede mogl Ci w tym pomoc. Moj mail
              znajdziesz w kontakcie na poziomej republice.

              pozdrawiam
              bart
              • stary_bej Re: Jak zacząć przygodę z rowerami poziomymi? 16.04.07, 15:56
                bzaborow napisał:


                > co do firm ktore podal Raffi: polecam zapoznanie sie z rowermi Velogic
                > (sprawdzone konstrukcje w wydaniu aluminiowym) oraz wycieczke do kalisza, do
                > firmy aero bike (adres do wyszukania na forum poziomej) - tu masz bardzo duze
                > doswiadczenie i stal, wiec przyzwoite w miare ceny

                wiadomo, jak na ucznia nie posiadam duzej ilosci gotowki, wiec poluje na
                uzywane. i wydaje mi sie ze szosówka uzywana byla by duuuuzo tansza niz poziomy
                rower:(?

                > jesli chcesz cos uzywanego, wymagajacego pewnej ilosci pracy, albo calkiem
                > kompletnego, daj znac na priv - moze bede mogl Ci w tym pomoc. Moj mail
                > znajdziesz w kontakcie na poziomej republice.
                >

                szukam tego priva tam i nigdzie go nie ma;)...


                pozdrawiam, bej
                • bzaborow Re: Jak zacząć przygodę z rowerami poziomymi? 16.04.07, 16:34
                  stary_bej napisał:

                  >
                  > wiadomo, jak na ucznia nie posiadam duzej ilosci gotowki, wiec poluje na
                  > uzywane. i wydaje mi sie ze szosówka uzywana byla by duuuuzo tansza niz poziomy
                  > rower:(?
                  >

                  oczywiscie ze szosowka bylaby tansza - tam jest z czego rezygnowac - w koncu
                  ciezka stalowa szosa na kiepskim osprzecie to jest rezygnacja z komfortu. a w
                  poziomce do codziennego uzycia glownie chodzi o komfort;-)

                  A tak juz serio: szose nabyc za 100-150 zl da sie, ale mysle, ze jesli mozesz
                  sie zadluzyc na pare miesiecy (wzgledem tych kosztow autobusu, ktore podales) to
                  za te 1-1.5kpln zlozysz calkiem sensowny rower z uzywanych albo tanszych czesci.
                  Ja sam na budowe pierwszego roweru (rowniez jako uczen) wydalem tyle i
                  przejechal sporo - z drobnymi modyfikacjami prawie 18kkm - wiec bylo warto. A
                  przesiadlem sie wlasnie z szosowki, na ktorej nabawilem sie jedynie chemoroidow;-)

                  pozdrawiam
                  bart

                  PS. sorki ze podzielone, edycji brakuje a glowka wolno pracuje:]
                  • stary_bej Re: Jak zacząć przygodę z rowerami poziomymi? 16.04.07, 20:23
                    bzaborow napisał:

                    > A tak juz serio: szose nabyc za 100-150 zl da sie, ale mysle, ze jesli mozesz
                    > sie zadluzyc na pare miesiecy (wzgledem tych kosztow autobusu, ktore podales) t
                    > o
                    > za te 1-1.5kpln zlozysz calkiem sensowny rower z uzywanych albo tanszych czesci

                    no wlaśnie nie mam sie jak zadluzyc zbytnio:) tak lekka reka mialbym moze ze
                    300-400 zl, wiec niewiem wlasnie czy inwestowac w kolarke (ogulnie znajomy
                    poleca) lub wlasnie zainwestowac w ten o to rower:
                    www.poziome.republika.pl/techno0.htm
                    bo tam jest napisane przez autora: "I jeszcze jedna ważna sprawa: koszt roweru
                    to około 300 PLN" co mnie bardzo podniecilo bo czesci potrzebne ze
                    skladaka/górala makrokesz bym prosto zdobyl:) leza w piwnicy:) dlatego po
                    obejrzeniu tej strony zaczalem wogule myslec o poziomce. ze wzgledu na nikly
                    budzet bralem pod uwage tylko jakas stara szosowke

                    > Ja sam na budowe pierwszego roweru (rowniez jako uczen) wydalem tyle i
                    > przejechal sporo - z drobnymi modyfikacjami prawie 18kkm - wiec bylo warto. A
                    > przesiadlem sie wlasnie z szosowki, na ktorej nabawilem sie jedynie chemoroidow
                    > ;-)

                    z tego co mi wiadomo chemoroidy sie pisze przez samo "h" ;]
                    a tak na powaznie, nie mam zielonego pojecia o budowie poziomek:(

                    milego dnia,
                    beju
                    • roweroraffi Re: Jak zacząć przygodę z rowerami poziomymi? 18.04.07, 00:25
                      stary_bej napisał:

                      > no wlaśnie nie mam sie jak zadluzyc zbytnio:)

                      Wyczekaj, dozbieraj. I to nie zaleznie czy chcesz szosę, czy poziom.

                      > tak lekka reka mialbym moze ze
                      > 300-400 zl, wiec niewiem wlasnie czy inwestowac w kolarke (ogulnie znajomy
                      > poleca) lub wlasnie zainwestowac w ten o to rower:
                      > www.poziome.republika.pl/techno0.htm
                      > bo tam jest napisane przez autora: "I jeszcze jedna ważna sprawa: koszt roweru
                      > to około 300 PLN" co mnie bardzo podniecilo bo czesci potrzebne ze
                      > skladaka/górala makrokesz bym prosto zdobyl:)

                      Owszem, można za tyle jak się uprzesz, ale jeżeli liczysz na dobry efekt, to
                      niestety jest on wprost proporcjonalny do wydanej liczby pieniędzy. Ja osobiście
                      włożyłem w swój dużo więcej i nie żałuję ani złotówki. Większość z tego to i tak
                      koszt osprzętu... włożysz tańszy, to za rok będziesz wymieniał, niezależnie czy
                      w rowerze poziomym, czy szosie/mtb. Takie życie.

                      > z tego co mi wiadomo chemoroidy sie pisze przez samo "h" ;]
                      > a tak na powaznie, nie mam zielonego pojecia o budowie poziomek:(

                      Ja też nie miałem jeszcze całkiem niedawno. Pokręciłem się tu i tam, poczytałem
                      to i owo, popróbowałem gięcia, klejenia, łamania, porobiłem jakieś dziwne
                      eksperymenty, potłukłem ze dwa razy tyłek podczas jazd testowych i mam w pełni
                      zawieszony krótki rower z aluminium, który jest niski (jak na moje możliwości),
                      w miarę szybki, bardzo, bardzo ergonomiczny, ma bagażnik o sporej ładowności,
                      regulacje pod różnych rowerzystów (ograniczoną, ale mi większa nie potrzebna) i
                      kilka innych bajerów (np hak do przyczepek masowych wklejony bezpośrednio w
                      ramę). A do tego jest łączony na klej, co jest ewenementem na skalę europejską,
                      a może i światową (ja się nie spotkałem z innym rowerem w tej technologi).
                    • ignorant69 Re: Jak zacząć przygodę z rowerami poziomymi? 18.04.07, 11:03
                      stary_bej napisał:


                      > poleca) lub wlasnie zainwestowac w ten o to rower:
                      > www.poziome.republika.pl/techno0.htm
                      > bo tam jest napisane przez autora: "I jeszcze jedna ważna sprawa: koszt roweru
                      > to około 300 PLN" co mnie bardzo podniecilo bo czesci potrzebne ze
                      > skladaka/górala makrokesz bym prosto zdobyl:) leza w piwnicy:) dlatego po
                      > obejrzeniu tej strony zaczalem wogule myslec o poziomce. ze wzgledu na nikly
                      > budzet bralem pod uwage tylko jakas stara szosowke

                      300zl to niestety bardzo malo. mnie wynioslo okolo 1000zl. polecam obnizyc
                      pedaly. latwiej sie jezdzi. poza tym mozna sie podniesc co jest bardzo potrzebne
                      przy pokonywaniu "policjantow". wywala z siedzienia jak katapulta :D
                      oto moje dzielo:
                      www.bikeboard.pl/images/galeria_rowery/52269wETmw.jpg


                      • stary_bej Re: Jak zacząć przygodę z rowerami poziomymi? 18.04.07, 15:34
                        ignorant69 napisał:
                        >www.bikeboard.pl/images/galeria_rowery/52269wETmw.jpg
                        wypas rowerek:) idealny - o taki mi chodzi. ale na moje oko chyba jest
                        calkowicie robiony od podstaw:// czyli drogo. a wlasnie taki bylby najlepszy.
                        sakwy by mi siostra uszyla:) kurde, czyli po maturach czeka mnie ciezka orka w
                        robocie, pracowanie na dwa etaty, i wtedy prawdopodbnie jakbym zarobil
                        pie4niazkow troche to bym sie pojawil na sierpniowej masie poziomka juz:D to
                        jest moj cel:D

                        masz plany tego cudaka?

                        pozdrawiam,
                        bej
                        • ignorant69 Re: Jak zacząć przygodę z rowerami poziomymi? 18.04.07, 16:19
                          stary_bej napisał:


                          > >www.bikeboard.pl/images/galeria_rowery/52269wETmw.jpg
                          > wypas rowerek:) idealny - o taki mi chodzi. ale na moje oko chyba jest
                          > calkowicie robiony od podstaw:// czyli drogo. a wlasnie taki bylby najlepszy.
                          > sakwy by mi siostra uszyla:) kurde, czyli po maturach czeka mnie ciezka orka w

                          sakwy sa niemieckie kupione za jakies 20-30zl wiec nie oplaca sie robic. mozna
                          je odczepic i uzywac jako torby (maja paski na ramie i uchwyty)
                          plany sa tu: poziome.republika.pl/sciagawka.htm
                          a tu mozna kupic np. siedzenie: sklep.poziome.pl/


                      • roweroraffi Re: Jak zacząć przygodę z rowerami poziomymi? 18.04.07, 16:02
                        ignorant69 napisał:

                        > przy pokonywaniu "policjantow". wywala z siedzienia jak katapulta :D

                        Do tego własnie się przydaje zawieszenie ;-) U Xuna jak siadłem na fotelik bez
                        obicia, to po kilku km siniaki miałem. U mnie w poziomie obicie mam zdezelowane
                        od kiedy zdejmowałem fotelik i musiałem się do śrub dostać... i jeździ się
                        spoko, także przez progi :-)
                        • ignorant69 Re: Jak zacząć przygodę z rowerami poziomymi? 18.04.07, 16:24
                          roweroraffi napisał:

                          > > przy pokonywaniu "policjantow". wywala z siedzienia jak katapulta :D
                          >
                          > Do tego własnie się przydaje zawieszenie ;-) U Xuna jak siadłem na fotelik bez

                          jakos nie jestem sympatykiem tylnego zawieszenia. niezbyc ciekawie pokonuje sie
                          zakrety gdy jest troche piachu
                          posluchalem sie twojej rady i nakleilem na siedzenie 2 warstwy karimaty. nie
                          dosc ze wygodniej to obicie niezle wchlania pot co jak wiemy jest zmora poziomek :)
            • roweroraffi Re: Jak zacząć przygodę z rowerami poziomymi? 18.04.07, 00:06
              stary_bej napisał:

              > jeszcze jedna sprawa mnie trapi: czy nie lepiej kupic szosowki zwyklej na taka
              > odleglosc? czy jednak poziomy bylby lepszy?

              Z szosą będzie na pewno łatwiej. Ale poziom jest wygodniejszy i równie szybki (a
              może być i szybszy). 60km w jedną stronę? Bez bólu pleców, tyłka czy rak,
              poziomem moim dochodziłem w ciągu jednego dnia do 300km. To tak na wypadek,
              gdybyś chciał pojechać do dziewczyny, wrócić na obiad, pojechać znowu na
              popołudnie, wrócić na kolację i pojechać na noc ;-)

              > na tym to sie biedny bej nie zna, musialby skorzystac z pomocy znajomego jakieg
              > os:)

              Tu sprawa jest prosta. Na początek stal. Aluminium będzie ok, jak masz gdzie
              spawać i wystarzyć, umiesz laminować (można łączyć na tuleje z laminatu), albo
              chcesz się bawić z klejeniem (mój jest klejony). Co do konkretnych rozwiązań
              (przekroje), mogę podpowiedzieć jak zobaczę projekt geometrii i dowiem się z
              czego chcesz robić (program liczy to w kilka sekund, trzeba tylko geometrie
              wklepać i obciążenia).

              > wlasnie tak myslalem czy na slomczynie nic sie nie trafi.... :)

              Słomczyn to generalnie omijaj, chyba, że szukasz swojego roweru, który
              zostawiłeś w piwnicy, czy pod blokiem przypięty linką ;-)
          • sebeqx Re: Jak zacząć przygodę z rowerami poziomymi? 16.04.07, 11:52
            Witam!

            >> Najpierw proponowałbym przejechać się na jakimś a najlepiej na kilku
            >> i zobaczyć czy Ci to pasuje
            > IMO kiepski pomysł. Na początku większość ludzi ma problem by ruszyć nawet
            > (zwłaszcza na rowerach krótkich i takich z dość poziomą pozycją), więc łatwo
            > wyrobić sobie błędną opinię, ze "to nie dla mnie" i się zniechęcić. Po pół
            > godziny nauki jazdy zazwyczaj się już spokojnie jeździ i wtedy można to
            > pokochać... ale mało kto z poziomkowej braci lubi jak ktoś się na początku
            > wykłada lub omal nie wykłada na miesiącu Jego ciężkiej pracy, wiec pytanie
            > jeszcze kto da się przejechać ;-)
            >> i jaki rodzaj pozioma byłby najwłaściwszy dla Ciebie.
            > To generalnie lepiej sobie doczytać niż bazować na doświadczeniu tylko swoim
            > (czytaj: małym). Ale do miasta generalnie lepsze swb (ja uważam, że są ogólnie
            > lepsze), a do turystyki, jazdy z bagażem dużym, czy wożenia długich rzeczy
            > lwb. Z kierownica sprawa jest prosta: nad siedzeniem (rower szybszy), albo pod
            > (wygodniejszy).
            >> Następnie są dwie metody: masz furę pieniędzy i kupujesz
            > Ramy AZUBa można kupić od dystrybutora już za 3-4kpln. Warto poszukać też u
            > konstruktorów Polskich jak Magnus, Velocraft i co tam google nie pokaże.

            Powiedz mi w takim razie jak ktoś ma sobie wyrobić opinię jaki chce skoro na
            tym w życiu nie jechał? To tak samo jakbyś chciał kupić samochód porównując
            tylko dane techniczne. Jazda próbna jest konieczna, a to kto da się przejechać
            to już inna bajka...

            Cena 3-4 tysiące złotych za ramę to nie powiesz mi, że to jest tanio. Tutaj nie
            ma co się oczukiwać tylko trzeba mieć kupę pieniędzy. Owszem można posiadać
            mniejszą ilość, ale za to dużo czasu - ale czas to też pieniądz :D
            • roweroraffi Re: Jak zacząć przygodę z rowerami poziomymi? 18.04.07, 00:40
              sebeqx napisał:

              > Powiedz mi w takim razie jak ktoś ma sobie wyrobić opinię jaki chce skoro na
              > tym w życiu nie jechał?

              Fakt, to może być pewien kłopot. Nie do końca o tym pomyślałem.

              Ale jak już próbować, to tak jak Ty... siedziałeś 20-30 minut aż byłeś w stanie
              tym jechać tam, gdzie Ty chciałeś, a nie tam gdzie chciał rower. Gdybyś po 5
              minutach zrezygnował, teraz mówiłbyś, że poziom to lipa, niebezpieczeństwo dla
              jadącego i co tam jeszcze, bo po 5 minutach to byłeś w stanie tylko efektownie
              się wyglebić jeszcze przed ruszeniem ;-)
              I to głównie o to mi chodzi, że aby poznać przyjemność z jazdy trzeba przejść
              przez okres najmniej przyjemny, czyli naukę pierwszego ruszenia. Z tym bywa
              różnie. U mnie na rowerze próbowali tacy co wsiadali i jechali, ale byli i tacy
              co robili sobie i rowerowi krzywdę ;-)

              > To tak samo jakbyś chciał kupić samochód porównując
              > tylko dane techniczne. Jazda próbna jest konieczna

              Moje wszystkie samochody były tak kupowane ;-) W poziomkę też włożyłem kilkaset
              złotych zanim wiedziałem czy będzie wygodna, szybka i czy w ogóle dam sobie na
              niej radę? A nawet jak już włożyłem w nią 100% zaplanowanej gotówki, to nie
              miałem pewności, czy będzie ok. Także mnie kupno na podstawie danych nie rusza ;-)

              > a to kto da się przejechać
              > to już inna bajka...

              Własnie. Ja z reguły też odmawiam, choć pewnie sporo by zależało od humoru, tego
              jak wygląda osoba pytająca itp itd. Np gdyby pytał Skeler lub Mnichu, to na
              pewno usłyszeliby, że nie. Widziałem po prostu jak traktują inny sprzęt i na tej
              podstawie nie dałbym Im metalowej kulki do zabawy w obawie, że zniszczą ;-) Gdy
              pytałeś Ty lub Pimpf, problemu nie było żadnego, bo wiem, że traktujecie każdy
              sprzęt z należnym szacunkiem ;-)

              > Cena 3-4 tysiące złotych za ramę to nie powiesz mi, że to jest tanio.

              Wszystko zależy od perspektywy. Dla kogoś kto włożył 7kPLN w Konę, którą jeździ
              kilka razy w roku, a na co dzień ma jeszcze 3 inne rowery, taka cena to raczej
              pikuś ;-P Dla kogoś, kto nie ma takich możliwości może to być suma ogromna i
              nieosiągalna.
              W każdym razie nie nazywałbym Jej zdzierstwem, zwłaszcza, że widziałem o wiele
              droższe seryjne ramy z alu do rowerów MTB. A pamiętać trzeba, że poziomy to
              konstrukcje robione zazwyczaj w małych seriach i z nietypowych elementów, które
              już z tego tylko powodu muszą być droższe niż tłuczone w chinach tysiącami
              identyczne ramy tradycyjnych rowerów.

              > Owszem można posiadać
              > mniejszą ilość, ale za to dużo czasu - ale czas to też pieniądz :D

              I od tego zacząłem mój wywód w tym wątku.
          • shp80 Re: Jak zacząć przygodę z rowerami poziomymi? 20.04.07, 16:36
            roweroraffi napisał:

            > Z kierownica sprawa jest prosta: nad siedzeniem (rower szybszy), albo pod
            > (wygodniejszy).

            Polimeryzowałbym ;) Ręce na kierownicy nad siedzeniem praktycznie tylko wiszą i korygują jazdę. Zmęczenia, jeśli takowe nastąpi, można łatwo się pozbyć, kładąc rękę na brzuchu - tą, która mocniej się zmęczyła. W każdym razie zmęczenie i tak jest niewielkie w porównaniu z tym na zwykłym rowerze, gdzie po dłuższej jeździe nadgarstki odpadają (jakimś tam rozwiązaniem była lemondka, ale, jeśli była zbyt nisko to po jakimś czasie bolała szyja).

            > > Następnie są dwie metody: masz furę pieniędzy i kupujesz

            Ja swoją kupiłem tu.

            www.velogic.pl
            Zapłaciłem ponad 2000 za ramę z fotelem i kierownicą. Mogłem też kupić tam gotową ramkę za 1400zł, ale ja chciałem nową, pod moje wymagania :)
            Zadzwoń albo napisz maila, jeśli Cię interesują ceny.

            > Ramy AZUBa można kupić od dystrybutora już za 3-4kpln. Warto poszukać też u
            > konstruktorów Polskich jak Magnus, Velocraft i co tam google nie pokaże.
            >

            Pozdro
            Tomek
            • roweroraffi Re: Jak zacząć przygodę z rowerami poziomymi? 21.04.07, 00:36
              shp80 napisał:

              > roweroraffi napisał:
              >
              > > Z kierownica sprawa jest prosta: nad siedzeniem (rower szybszy), albo pod
              > > (wygodniejszy).
              >
              > Polimeryzowałbym ;) Ręce na kierownicy nad siedzeniem praktycznie tylko wiszą i
              > korygują jazdę. Zmęczenia, jeśli takowe nastąpi, można łatwo się pozbyć, kładą
              > c rękę na brzuchu - tą, która mocniej się zmęczyła. W każdym razie zmęczenie i
              > tak jest niewielkie w porównaniu z tym na zwykłym rowerze, gdzie po dłuższej je
              > ździe nadgarstki odpadają (jakimś tam rozwiązaniem była lemondka, ale, jeśli by
              > ła zbyt nisko to po jakimś czasie bolała szyja).

              A przy kierownicy pod, nie męczą się wcale bo praktycznie tylko leżą na
              kierownicy. I póki droga jest równa i nie chcemy skręcać, sam fakt leżenia rąk
              na kierownicy wystarcza by utrzymać rower na kursie. Nie muszą działać żadne
              mięśnie. W przypadku ASS trzeba niestety kierę rękoma trzymać (zaciśniete
              nadgarstki). Choć zgodzę się, że to nic w porównaniu z rowerem tradycyjnym.

              Kiera nad ma jednak zaletę względem tej pod: Oducza złego nawyku zapierania się
              rękoma o kierownicę, gdy się chce mocno przyśpieszyć, a coś takiego zauważyłem u
              kilku osób mniej dośwadczonych w jeździe na poziomie.
              No i druga zaleta - gdy się nie jedzie, ASS łatwiej prowadzić ;-)


              > www.velogic.pl
              > Zapłaciłem ponad 2000 za ramę z fotelem i kierownicą. Mogłem też kupić tam goto
              > wą ramkę za 1400zł, ale ja chciałem nową, pod moje wymagania :)

              A tak, zapomniałem o Velogic, a robią świetne rowerki z ALU. Zwłaszcza VK3,
              czyli w Ich wydaniu VG3, którym miałem okazję jeździć w wersji zarówno alu jak i
              carbon (obie są super, choć VK3 nie jest super cenowo). No i widziałem też ten
              VG3 z fotek (czerwony), który (ciekawostka!) był przygotowywany dla osoby z nie
              w pełni sprawną jedną ręką. Widać to na zdjęciu, że obie manetki (gripy) i
              klamka hamulcowa (Kettlera?) na oba hamulce naraz, znajdują się pod lewą ręką.
              Rower widziałem (i obfociłem, a jak!) w zeszłym roku, na Pikniku Bielańskim,
              pogadałem z właścicielem, choć obawiał się dać spróbować mi jak się jeździ na
              rowerze, gdzie wszystko jest pod lewą ręką.
              • ignorant69 Re: Jak zacząć przygodę z rowerami poziomymi? 21.04.07, 11:29
                roweroraffi napisał:


                > mięśnie. W przypadku ASS trzeba niestety kierę rękoma trzymać (zaciśniete
                > nadgarstki). Choć zgodzę się, że to nic w porównaniu z rowerem tradycyjnym.

                to zalezy od rodzaju kierownicy. nigdy nie mam zacisnietych na rownej
                powierzchni rak bo tego nie lubie. leza na kierownicy w jak najbardziej
                naturalnej pozie.
                poza tym na ASS latwiej sie kieruje jedna reka, co jest czasami potrzebne
              • shp80 Re: Jak zacząć przygodę z rowerami poziomymi? 21.04.07, 18:06
                > A przy kierownicy pod, nie męczą się wcale bo praktycznie tylko leżą na
                > kierownicy. I póki droga jest równa i nie chcemy skręcać, sam fakt leżenia rąk
                > na kierownicy wystarcza by utrzymać rower na kursie.

                Identycznie jest w ASS. Jedynie fakt, że ręce są w górze, powoduje po jakimś tam dłuższym okresie minimalny dyskomfort. Ale ciało z reguły nie lubi rutyny, w jakimkolwiek położeniu by nie było ;)

                > Nie muszą działać żadne
                > mięśnie. W przypadku ASS trzeba niestety kierę rękoma trzymać (zaciśniete
                > nadgarstki).

                Nie stwierdziłem.. :) Jazdę mogę korygować jednym palcem jednej ręki. Gdyby nie fakt, że rower mój znosi na prawo troszkę (mała niedoskonałość ramy), kierownicy używałbym pewnie tylko do hamowania, a jechałbym trzymając ręce za głową.. ;)

                > Choć zgodzę się, że to nic w porównaniu z rowerem tradycyjnym.
                > Kiera nad ma jednak zaletę względem tej pod: Oducza złego nawyku zapierania
                > się rękoma o kierownicę, gdy się chce mocno przyśpieszyć, a coś takiego
                > zauważyłem u
                > kilku osób mniej dośwadczonych w jeździe na poziomie.

                U mnie też się zapierali. Jeden koleś, któremu dałem się przejechać, zamiast do siedzenia, zaczął się przytulać (podciągać) do kierownicy, aż bałem się, żeby mi kiery nie urwał.. :)

                > No i druga zaleta - gdy się nie jedzie, ASS łatwiej prowadzić ;-)

                A i na lampki, licznik i airzounda mam miejsce.

                No, ale co kto lubi... ;}


                Pozdro
                Tomek
      • sebeqx World Hour Bicycle Record - średnia 53.918 mph 16.04.07, 11:54
        Witam!

        Zeby nie zaczynać nowego wątku wklejam tutaj:
        www.youtube.com/watch?v=OV3Xd6VBSsA

        Sam Whittingham pedals streamlined bicycle, the Varna Diablo III at 53.918 mph
        average speed for one hour at Nissan Test Track in Arizona April 8, 2007. This
        is a new World Record. Video from officials in chase car during last 1min 30sec
        of his run.
        • roweroraffi Re: World Hour Bicycle Record - średnia 53.918 mp 18.04.07, 00:45
          sebeqx napisał:

          > Witam!
          >
          > Zeby nie zaczynać nowego wątku wklejam tutaj:

          To jak juz o rekordach:

          www.poziome.republika.pl/rekord_03.htm

          "Greg Kolodziejzyk (dziwnie znajomo brzmiące nazwisko ;), zawodnik z górnej
          dziesiątki tych, co ukończyli zawody "Ironman", pobił rekord w jeździe
          24-godzinnej. Pobity dystans 1021,36 km ustanowił 11 lat temu, w 1995 r., na
          krytym welodromie w Kolonii, Axel Fehlau, jadąc cyklomobilem M5 Carbone. 1021,36
          km to odległość niemal taka, jak z Polski do Holandii.
          Nowy rekord został ustanowiony 20 lipca 2006 i wynosi 1046.94 km."

          Dalsza część już w linku, wraz z fotami, tabelkami itp. Swoją drogą polecam
          zwłaszcza tabelkę.

          Warto tez poszukać nieco info o wyścigach poziomów na 200m. Tam tez potrafią
          rowerami pociągnąć nie gorzej niż sportowym samochodem i na tym dystansie
          dochodzić do 130km/h ;-)
      • rkcb Re: Jak zacząć przygodę z rowerami poziomymi? 16.04.07, 23:09
        Ja właśnie prawie skończyłem swój rower poziomy. Teraz jest na etapie
        poprawiania tego co się wygięło po pierwszych jazdach :-). Jest stalowy - oparty
        częściowo na dwóch starych rowerach + trochę stali i parę rur. Części głównie z
        allegro. Parę rzeczy musiałem kupić nowych, ale to dlatego, ze np obręcz 20cali
        i 36 szprych praktycznie nie występuje na allegro. W sumie robiłem go od
        listopada, ale tylko w wolnych chwilach i wtedy jak było w miarę ciepło - moim
        głównym "warsztatem" była altanka na działce - był tam prąd, ale zero
        ogrzewania. Rysowałem i liczyłem go na tym darmowym programie z strony
        poziome.pl kilka razy - dopiero ósma wersja spełniała moje wymagania - które
        zmieniały sie w trakcie rysowania :-). Potem trochę cięcia (szlifierką kupiona
        za 30zł w Praktikerze) i spawania - trochę u znajomych, a trochę w pracy.
        Spawanie to jest największy problem - gdzie to robić. szczególnie ja prawie
        wszystko jest gotowe a trzeba coś przerabiać.
        Jak miałbyś jakieś pytania albo chciał sie przejechać to napisz na priv. Ale
        jazdy to najwcześniej w sobotę.
        • roweroraffi Re: Jak zacząć przygodę z rowerami poziomymi? 18.04.07, 00:55
          rkcb napisał:

          > Ja właśnie prawie skończyłem swój rower poziomy.

          No to już powoli witamy w gronie upoziomowanych ;-)

          > W sumie robiłem go od
          > listopada, ale tylko w wolnych chwilach i wtedy jak było w miarę ciepło - moim
          > głównym "warsztatem" była altanka na działce - był tam prąd, ale zero
          > ogrzewania.

          To miałeś sporo farta, zima w tym roku była wyjątkowo łagodna. Co nie znaczy, ze
          przy +5 nie kostnieją palce ;-)

          > Rysowałem i liczyłem go na tym darmowym programie z strony
          > poziome.pl kilka razy - dopiero ósma wersja spełniała moje wymagania - które
          > zmieniały sie w trakcie rysowania :-)

          Normalne. Mój poziom to chyba 11 wersja czy 12. Bartek swój pierwszy tez do
          jakiś nastu dociągnął, a ten też gdzieś do dychy ;-)

          > Potem trochę cięcia (szlifierką kupiona
          > za 30zł w Praktikerze)

          Hehehe, te tanie szlifierki kątowe, wiertarki i wyrzynarki to ogólnie mają
          wzięcie pośród konstruktorów... na jedną, czy dwa poziomy zazwyczaj spoko
          wystarczają, a na więcej nie muszą. Wiertła czy tarcze natomiast radzę kupować
          dobre - wychodzi zwyczajnie taniej.

          > Spawanie to jest największy problem

          Właśnie dlatego mój rower spawany miał tylko jeden element (taki, którego się
          nie dało inaczej). I pewnie już żaden mój kolejny rower nie będzie ;-)
      • stary_bej Re: Jak zacząć przygodę z rowerami poziomymi? 19.04.07, 21:00
        dzis odbylem jakze fascynujaca rozmowe na temat rowerow poziomych, z jakze
        niebywalymi fachowcami:) okazalo sie ze rower poziomy nie jest tak "rozowy" jak
        wszyscy mowia:) z rozmow wywnioskowalem ze jest conajmniej mniej "uniwersalny":)
        ale nadal planuje go zbudowac/kupic rame/kupic rower:) co poniektorzy wiedza jak
        bardzo czasami jestem uparty, w szczegulnosci moja narzeczona;]

        a co do spotkania, to nie bede nic komentowal, szczegulnie dosc napietych
        sutuacji dyskusyjnych:)

        pozdrowienia - z aldebarana;] - przesyla
        bej
        • roweroraffi Re: Jak zacząć przygodę z rowerami poziomymi? 20.04.07, 08:16
          stary_bej napisał:

          > dzis odbylem jakze fascynujaca rozmowe na temat rowerow poziomych, z jakze
          > niebywalymi fachowcami:) okazalo sie ze rower poziomy nie jest tak "rozowy" jak
          > wszyscy mowia:) z rozmow wywnioskowalem ze jest conajmniej mniej "uniwersalny":
          > )

          Od MTB/ATB na pewno. Ja jego uniwersalność porównywałbym trochę do trekinga, a
          trochę nawet do kolarki, bo te rowery też nie lubią krawężników i terenu, ale w
          ostateczności przejadą przezeń - tylko wolniej ;-)

          > ale nadal planuje go zbudowac/kupic rame/kupic rower:) co poniektorzy wiedza ja
          > k
          > bardzo czasami jestem uparty, w szczegulnosci moja narzeczona;]

          Pozdrów Ją od nas zatem ;-)

          > a co do spotkania, to nie bede nic komentowal, szczegulnie dosc napietych
          > sutuacji dyskusyjnych:)

          Fakt, dawno nie zebrało się tyle drażliwych tematów, że nie wspomnę o tym iż
          niektórzy (ze mną na czele) mieli ogólnie zły dzień, bo musieli ganiać za
          kurierem i lampkami rowerowymi po całym mieście.

          A jeżeli chodzi o moje uciszanie, to myślę, że niedługo się przyzwyczaicie.
          Zależy mi po prostu by spotkania te załatwiać szybko i sprawnie ;-)
          • stary_bej Re: Jak zacząć przygodę z rowerami poziomymi? 20.04.07, 12:11
            roweroraffi napisał:

            > Pozdrów Ją od nas zatem ;-)
            no dzis ja napewno pozdrowie;]

            > Fakt, dawno nie zebrało się tyle drażliwych tematów, że nie wspomnę o tym iż
            > niektórzy (ze mną na czele) mieli ogólnie zły dzień, bo musieli ganiać za
            > kurierem i lampkami rowerowymi po całym mieście.
            >
            > A jeżeli chodzi o moje uciszanie, to myślę, że niedługo się przyzwyczaicie.
            > Zależy mi po prostu by spotkania te załatwiać szybko i sprawnie ;-)hyba ten

            pomysl z malymi grtupkami jest niezbyt adekwatny, bo w ten sposob bardzo
            rozgraniczamy zakres informacji docierajacy do przecietnego "spotkaniowicza"
            np: postoje w ktorych masa bedzie "lepila" peleton. naleze do patrolu, i taka
            dyskusja jaka byla uwazana przez niektorych za jałową, dla mnie byla bardzo
            potrzebna. Lub dyskusja o karetkach i ich przepuszczaniu.

            w gropkach, ta granica jest zatarta. musialem czekac z omowieniem patrolu na
            cosmita, ktory najpierw byl zajety framuga w drzwiach, a potem dniem ziemi
            bodajze. moim zdaniem powinno byc wszystko zalatwiane na duzym forum, i nawet
            jesli ktos nie bierze czynnego udzialu w dyskusji, to slucha co sie
            dzieje/wydarzy sie, przez co nie jest "odseparowany" od tematow "przedmasowych"
            moim zdaniem, wiecej jesty pozytku z ogulnej dyskusji, niz z "malych grupek"

            ale to tylko moje zdanie chyba, ale ta sprawa chyba czeka na swoj wlasny watek
            na forum:/

            tak czy siak, pozdrawiam
            bej;]

            • roweroraffi Re: Jak zacząć przygodę z rowerami poziomymi? 20.04.07, 19:18
              stary_bej napisał:

              > ale to tylko moje zdanie chyba, ale ta sprawa chyba czeka na swoj wlasny watek
              > na forum:/

              Tak, możesz założyć nowy watek. Nawet bym prosił byś to zrobił, a stąd później
              usunę (nie usuwam teraz, byś mógł sobie skopiować treść). Jako mod, cenie sobie
              porządek w watkach, a tu mało kto zajrzy z zainteresowanych bo temat dotyczy
              poziomów, a nie spotkania ;-)
        • velogustlik Re: Jak zacząć przygodę z rowerami poziomymi? 03.05.07, 11:56
          No to ja mam pytanie. Spodobała mi się ta poziomka. Nie było jej dobrze widać. Czy to był Azub? Może ktoś poznał?

          ________________________________________________
          VeloGustlik Legionowska Masa Krytyczna 880120227
          Przedostani Piątek Miesiąca 19:00 Rynek Miejski
          forum.legionowo.org velogustlikWYTNIJTO@gmail.com
          • velogustlik Re: Jak zacząć przygodę z rowerami poziomymi? 03.05.07, 12:42
            Pomęczę Was trochę. Znalazłem coś takiego.Wydaję mi się, że geometria jest ułatwia wykonanie. Poza tym jest się troszkę wyżej więc lepiej widocznym. Prędkości więkdzę, bo większe koła? Co wy na to.
            _________________________________________________
            VeloGustlik Legionowska Masa Krytyczna 880120227
            Przedostani Piątek Miesiąca 19:00 Rynek Miejski
            forum.legionowo.org velogustlikWYTNIJTO@gmail.com
      • gruha89 Ufff... przebrnąłem przez cały wątek... :) 30.08.07, 23:06
        Witam!
        Od dłuższego czasu noszę się z zamiarem zbudowania poziomki...

        Plan zakłada pozyskanie górala na pocięcie z LEGALNEGO źródła, pocięcie go i poskładanie poziomego z profili kwadratowych wzorując się planami Tour Easy. Wybór padł na profile kwadratowe ze wzglęgu na brak sprzętu i skilla do zakańczania rur. Technika łączenia to prawdopodobnie lutowanie na mosiądz za pomocą palnika na propan-butan.

        Sprawa, która mnie cały czas nurtuje i wstrzymuje przed rozpoczęciem kombinowania to (oprócz kasy) wycentrowanie ramy, jeżdżę teraz na rowerze (starym), który ściąga na lewo i jest to totalna masakra, jak załaduje 2kg do prawej sakwy wtedy można już jechać bez trzymanki, jednak całość nadal pozostaje lekko nerwowa.

        Potrzebuje też opinii dot. wspomnianych już profili kwadratowych - IMO powinny być wporządku i nawet bardziej wytrzymałe niż rury, a łączyć będzie się znacznie łatwiej :D

        @ roweroraffi - nawiązując do Radiostacyjnej audycji > po tej ztronie gruha z Warszawy :)
        • roweroraffi Re: Ufff... przebrnąłem przez cały wątek... :) 31.08.07, 10:39
          gruha89 napisał:

          > Potrzebuje też opinii dot. wspomnianych już profili kwadratowych - IMO powinny
          > być wporządku i nawet bardziej wytrzymałe niż rury, a łączyć będzie się znaczni
          > e łatwiej :D

          Wszystko zależy od przekroju rury a nie tylko kształtu. Generalnie w
          kwadratowych źle nie jest, ale w prostokątnych najczęściej są problemy, bo siły
          inaczej się rozpraszają i w strony, gdzie są dłuższe boki rura jest mniej
          sztywna. Trzeba po prostu przeliczyć (polecam programik frame2d z
          poziome.republika.pl) i przewymiarować profile.
          Co do obróbki... kwadratowe łatwiej spasować, ale i tak trzeba być precyzyjnym
          na ile się umie. Warto poświęcić więcej czasu by rower był prosty, a cel ten
          jest jak najbardziej osiągalny.

          > @ roweroraffi - nawiązując do Radiostacyjnej audycji > po tej ztronie gruha
          > z Warszawy :)

          Pozdrawiam, widzę, ze z Masowyczy ktoś jednak słuchał prócz Syrio, który nam to
          nagrywał. Jak wypadliśmy?
          • gruha89 Re: Ufff... przebrnąłem przez cały wątek... :) 31.08.07, 11:33
            roweroraffi napisał:


            > Wszystko zależy od przekroju rury a nie tylko kształtu. Generalnie w
            > kwadratowych źle nie jest
            co znaczy "źle nie jest" nadają się, czy padaka??

            > Trzeba po prostu przeliczyć (polecam programik frame2d z
            > poziome.republika.pl) i przewymiarować profile.
            to wiem, ale jakoś nie mogę się do tego zabrać...

            > Warto poświęcić więcej czasu by rower był prosty, a cel ten
            > jest jak najbardziej osiągalny.
            jakieś wskazówki??


            > Pozdrawiam, widzę, ze z Masowyczy ktoś jednak słuchał prócz Syrio, który nam to
            > nagrywał. Jak wypadliśmy?

            Po poprzednim Gadu-Gadu z paroma kolesiami opowiadających o fantasy i jakimś ich spędzie, wypadliście fantastycznie. IMO bardzo ciekawy temat, więc z chęcią posłuchałem...
            O poziomej repblice też dowiedziałem się z Radiostacji, wtedy audycja nazywała się jeszcze "Podforum" :)

            Pzdr!
            • roweroraffi Re: Ufff... przebrnąłem przez cały wątek... :) 31.08.07, 12:16
              gruha89 napisał:

              > co znaczy "źle nie jest" nadają się, czy padaka??

              Ja jeżdżę na ramie w całości z takich profili. Żyje, działa, sprawdza się.
              Generalnie wszystko jest ok, poza tylnym wahaczem, który przy profilu 50x20x2
              jest po prostu zbyt mało sztywny na boki.

              > to wiem, ale jakoś nie mogę się do tego zabrać...

              Lepiej do tego niż budowy nowej ramy, gdy stara nie wytrzyma. Generalnie zasada
              jest taka: godzina przy projekcie oszczędza 2h godzin przy poprawkach,
              naprawach, udoskonaleniach.

              > jakieś wskazówki??

              Tak, kilka:
              -polecam wyżynarkę do cięcia profili... w ten sposób nie porobisz typowych dla
              brzeszczotu przekosów tnąc profil, a jednocześnie zrobisz to szybko.
              -lepiej uciąć z zapasem kilka mm i doszlifować, niż uciąć bez zapasu i... ciąć
              od nowa na nowym materiale gdy się pomylisz.
              -szlifierki kątowe do cięcia odradzam. Nieprecyzyjne, przegrzewają materiał...
              -ALU szlifujemy tak by nie przegrzać materiału, czyli najlepiej ręcznie
              -Dziury wiercimy zaczynając od małego wiertła w miejscu wyznaczonym punktakiem,
              a później rozwiercamy. Mniejsza szansa, że nie trafimy z otworem we właściwe
              miejsce.
              -Miejsca szczególnie ważne to główka ramy, mocowanie wahacza/dampera lub tylnego
              trójkąta i haki kół.
              -bez miarki, kątomierza, suwmiarki, kalkulatora i ołówka do roboty nawet nie
              podchodź.

              > Po poprzednim Gadu-Gadu z paroma kolesiami opowiadających o fantasy i jakimś ic
              > h spędzie, wypadliście fantastycznie. IMO bardzo ciekawy temat, więc z chęcią
              > posłuchałem...

              A ja liczyłem na jakieś rady w postaci:
              -nie powiedzieliście o tym
              -za dużo gadaliście o tym

              A tu widzę, że tylko porównano nas do ludzi od fantasy ;-)
              • gruha89 Re: Ufff... przebrnąłem przez cały wątek... :) 31.08.07, 23:04
                roweroraffi napisał:

                > Ja jeżdżę na ramie w całości z takich profili. Żyje, działa, sprawdza się.
                rozumiem, czyli zostaję przy profilach

                > Lepiej do tego niż budowy nowej ramy, gdy stara nie wytrzyma. Generalnie zasada
                > jest taka: godzina przy projekcie oszczędza 2h godzin przy poprawkach,
                > naprawach, udoskonaleniach.
                to było przekonywujące :)

                > -szlifierki kątowe do cięcia odradzam. Nieprecyzyjne, przegrzewają materiał...
                czy stal też przegrzewają??
                to że są nieprecyzyjne to wiem, a czego fianlnie użyję to będzie zależało od funduszy/życzliwości sąsiada :D

                > -Dziury wiercimy zaczynając od małego wiertła w miejscu wyznaczonym punktakiem,
                > a później rozwiercamy. Mniejsza szansa, że nie trafimy z otworem we właściwe
                > miejsce.
                to jest w zasadzie jasne, ale warte przypomnienia :)

                > -Miejsca szczególnie ważne to główka ramy, mocowanie wahacza/dampera lub tylneg
                > o
                > trójkąta i haki kół.
                kumpel mi mówił że takie miejsca warto wzmocnić arkuszami blachy (nie pamiętam jak to nazwał)

                > -bez miarki, kątomierza, suwmiarki, kalkulatora i ołówka do roboty nawet nie
                > podchodź.

                wszystkie te narzędzia mam, więc nie będzie problemu :)

                > A ja liczyłem na jakieś rady w postaci:
                > -nie powiedzieliście o tym
                > -za dużo gadaliście o tym
                >
                > A tu widzę, że tylko porównano nas do ludzi od fantasy ;-)

                szczerze powiedziawszy to byłem dość mocno zajęty w tym czasie i "włączałem" się tylko chwilami, poza tym o Masie słyszałem już nieraz. Jednak dopiero wasza audycja przypomniała mi że warto byłoby się na niej w końcu pokazać. Dzisiaj stałem się dumnym posiadaczem mojej pierwszej szprychówki :) i obolałego tyłka :(

                Dzisiaj na masie, widziałem parę poziomek i większość miała tylny amortyzator. Udało mi się zamienić parę wartościowych słów z właścicielem jednej maszyny i powiedział, że jest znaczna różnica na wszelkich nierównościach. Jestem teraz w lekkiej rozterce, bo do tej pory planowałem sztywną ramę. Gdybyście mogli wyrazić swoją opinię na ten temat to byłbym wdzięczny!
                • czerwonolicy Re: Ufff... przebrnąłem przez cały wątek... :) 01.09.07, 01:29
                  gruha89 napisał:

                  > Gdybyście mogli wyrazić swoją opinię na ten temat to byłbym
                  wdzięczny!

                  Biorąc pod uwagę niecenzuralne słowa (typu O kur...!) jakie
                  zazwyczaj wyrywają się poziomkowcom gdy najadą na jakąś nierówność,
                  czasami można nie patrzeć na to po czym się jedzie tylko nasłuchiwać
                  co oni mówią ;-), - namawiał bym na amortyzację.
                • roweroraffi Re: Ufff... przebrnąłem przez cały wątek... :) 01.09.07, 10:05
                  gruha89 napisał:

                  > czy stal też przegrzewają??

                  Stali przegrzanie mniej szkodzi. Aluminium jest z reguły poddawane obróbce
                  termicznej (wystarzanie itp) i z tego powodu niektóre stopy po przegrzaniu tracą
                  trzykrotnie na wytrzymałości.

                  > kumpel mi mówił że takie miejsca warto wzmocnić arkuszami blachy (nie pamiętam
                  > jak to nazwał)

                  Zależy od konstrukcji. Storm, Bej, czy Bartek w stalówkach nie wzmacniali główek
                  ramy i jeżdżą spokojnie.

                  > > -bez miarki, kątomierza, suwmiarki, kalkulatora i ołówka do roboty nawet
                  > nie
                  > > podchodź.
                  >
                  > wszystkie te narzędzia mam, więc nie będzie problemu :)

                  Bo wiesz nawet najlepszy projekt na nic się nie zda, jeżeli tu pomylisz się o
                  milimetr, tam o dwa... może wyjść zupełnie inna geometria.

                  > szczerze powiedziawszy to byłem dość mocno zajęty w tym czasie i "włączałem" si
                  > ę tylko chwilami, poza tym o Masie słyszałem już nieraz. Jednak dopiero wasza a
                  > udycja przypomniała mi że warto byłoby się na niej w końcu pokazać.

                  Hehehe. Czyli było dobrze.

                  > Dzisiaj sta
                  > łem się dumnym posiadaczem mojej pierwszej szprychówki :) i obolałego tyłka :(

                  No to na poziomie w zasadzie Ci to nie grozi. Przynajmniej u mnie przy
                  przebiegach do 300km/dzień nie było tego problemu.

                  > Dzisiaj na masie, widziałem parę poziomek i większość miała tylny amortyzator.

                  Tak. W poziomie tylny "zawias" jest dużo ważniejszy niż amor z przodu.

                  > Udało mi się zamienić parę wartościowych słów z właścicielem jednej maszyny i p
                  > owiedział, że jest znaczna różnica na wszelkich nierównościach. Jestem teraz w
                  > lekkiej rozterce, bo do tej pory planowałem sztywną ramę. Gdybyście mogli wyraz
                  > ić swoją opinię na ten temat to byłbym wdzięczny!

                  Jeżdżę na fullu. Trochę irytuje bujaniem, ale to jeszcze da się poprawić nieco.
                  Tym niemniej na sztywniaka nie zmienię, bo dla mnie najważniejsza jest wygoda.
                  • gruha89 Re: Ufff... przebrnąłem przez cały wątek... :) 01.09.07, 12:19
                    no więc chyba podjąłem decyzję...
                    najpierw zrobię ramę sztywną, a później w ramach udoskonaleń ją zawieszę...

                    myślałem o konstukcji wielowahaczowej, tak aby siła była przekazywana w wielu miejscach, do tego prawdopodobnie pójdą amortyzatory od malucha...
                    montaż w ramie to najpierw wywiercenie otworu, później wlutowanie tulei stalowej, później samochodowa tuleja metalowo-gumowa i w to śruba mocująca wahacze (lewy i prawy)...
                    • roweroraffi Re: Ufff... przebrnąłem przez cały wątek... :) 01.09.07, 12:36
                      gruha89 napisał:

                      > no więc chyba podjąłem decyzję...
                      > najpierw zrobię ramę sztywną, a później w ramach udoskonaleń ją zawieszę...

                      U, trudny projekt będzie. Trzymam kciuki.

                      > myślałem o konstukcji wielowahaczowej, tak aby siła była przekazywana w wielu m
                      > iejscach, do tego prawdopodobnie pójdą amortyzatory od malucha...

                      Amortyzatory od aut/motocykli mają jedną wadę - wagę.

                      > montaż w ramie to najpierw wywiercenie otworu, później wlutowanie tulei stalowe
                      > j, później samochodowa tuleja metalowo-gumowa i w to śruba mocująca wahacze (le
                      > wy i prawy)...

                      Zdecydowanie byłbym za łożyskami. Tuleje choć łatwiejsze, są mniej trwałe.
                      • gruha89 Re: Ufff... przebrnąłem przez cały wątek... :) 01.09.07, 13:35
                        roweroraffi napisał:

                        > U, trudny projekt będzie. Trzymam kciuki.

                        i tak mam zamiar budować go na podstawie sztywnej ramy, więc nie powinno być jakoś strasznie trudno

                        > Amortyzatory od aut/motocykli mają jedną wadę - wagę.

                        hmmm...
                        ale mają też sporą zaletę - cenę, coprawda teraz looknąłem na alledrogo, i rowerowe też nie są jakoś strasznie drogie i mają regulację. Temat jeszcze i tak do przemyślenia.

                        > Zdecydowanie byłbym za łożyskami. Tuleje choć łatwiejsze, są mniej trwałe.
                        of kors, ale tuleje nie są znowu takie drogie, zeby jakoś ubolewać strasznie przy ich regularnych wymianach. jak wymienię raz/dwa razy na sezon to nie zbankrutuję...
                        ale rozwiń temat łożyska, skąd pozyskać jak zamontować etc.
                        • roweroraffi Re: Ufff... przebrnąłem przez cały wątek... :) 01.09.07, 14:28
                          gruha89 napisał:

                          > i tak mam zamiar budować go na podstawie sztywnej ramy, więc nie powinno być ja
                          > koś strasznie trudno

                          Trudno będzie przerobić i dodać zawieszenie, bo cały sztywny tył pewnie będziesz
                          musiał "wykroić".

                          > ale mają też sporą zaletę - cenę, coprawda teraz looknąłem na alledrogo, i rowe
                          > rowe też nie są jakoś strasznie drogie i mają regulację.

                          No właśnie. Powietrznego RS BAR, który pewnie zupełnie Ci wystarczy kupisz
                          poniżej 300zł. Coś ze sprężyną od kilkudziesięciu złotych.

                          > of kors, ale tuleje nie są znowu takie drogie, zeby jakoś ubolewać strasznie pr
                          > zy ich regularnych wymianach. jak wymienię raz/dwa razy na sezon to nie zbankru
                          > tuję...

                          No tak, ale łożyska za te 6zł/szt też drogie nie są, a nie wymagają wymiany
                          nawet raz na dwa lata. Generalnie o ile ich nie zabijesz jakimś młotkiem przy
                          nabijaniu, to montujesz i zapominasz.

                          > ale rozwiń temat łożyska, skąd pozyskać jak zamontować etc.

                          W Pasaży Wileńskim przy Targowej mozna kupić. Jak zamontować... sposobów jest
                          wiele... u mnie jest na sztywno oska w ramie, a łozyska nabijane na wahacz i
                          "klinowane" śrubą. Nie idealne to rozwiązanie, bo mało sztywne dość... ale mi
                          wystarcza.
                          Bartek ma to zrobione lepiej, może coś dorzuci.

                          Fotki pokażę jak ruszy galeria, na której są moje foty (ale to może potrwać).
                          • gruha89 Re: Ufff... przebrnąłem przez cały wątek... :) 01.09.07, 16:54
                            roweroraffi napisał:

                            > Trudno będzie przerobić i dodać zawieszenie, bo cały sztywny tył pewnie będzies
                            > z
                            > musiał "wykroić".

                            no z trójkata tylnego zostanie tylko jeden bok...

                            > W Pasaży Wileńskim przy Targowej mozna kupić. Jak zamontować... sposobów jest
                            > wiele... u mnie jest na sztywno oska w ramie, a łozyska nabijane na wahacz i
                            > "klinowane" śrubą. Nie idealne to rozwiązanie, bo mało sztywne dość... ale mi
                            > wystarcza.

                            w jakim sensie mało sztywne?? na boki??

                            > Bartek ma to zrobione lepiej, może coś dorzuci.
                            >
                            > Fotki pokażę jak ruszy galeria, na której są moje foty (ale to może potrwać).

                            zarzuć może czymś na szybko przez imageshacka, byłbym bardzo wdzięczny :)
                            • roweroraffi Re: Ufff... przebrnąłem przez cały wątek... :) 01.09.07, 23:06
                              gruha89 napisał:

                              > roweroraffi napisał:

                              > no z trójkata tylnego zostanie tylko jeden bok...

                              Nie do końca rozumiem... planujesz tył na "widelcu" jednostronnym? A co z hamulcami?

                              > w jakim sensie mało sztywne?? na boki??

                              Tak. Głównie to zasługa aluminium, ale łożyska czy tulejki też zawsze mają
                              niewielki luz roboczy. Niewyczuwalny normalnie, ale na ramieniu 40cm już tak.

                              > zarzuć może czymś na szybko przez imageshacka, byłbym bardzo wdzięczny :)

                              Na szybko będzie kłopot. Musiałbym wyszukać te zdjęcia pośród tysięcy innych.
                              Prędzej pewnie Bartek załatwi łącze (w galerii jest uporządkowane).
                                    • gruha89 Re: Ufff... przebrnąłem przez cały wątek... :) 02.09.07, 21:04
                                      faktycznie jakoiś nie mogę wyrazić o co mi chodzi...
                                      zrobiłęm mały "rysunek": www.gruha.waw.pl/wahacz.jpg
                                      CZERWONE to to co chcę wyciąć ze sztywnej ramy
                                      CZARNE nowy hak, jakiś porządny, żeby mógł przekazywać spore siły nie łamiąc się
                                      NIEBIESKIE przedłużenie sztycy (element konstrukcji)
                                      ZIELONE nowe wahacze
                                      FIOLETOWE amortyzator
                                      konstrukcja powtórzona z drugiej (lewej) strony

                                      trochę to zawiłe i teraz widzę, że nie ma to zbyt wiele sensu, bo to niebieskie musiałoby być bardzo mocne, ciężkie i wzmacniane z pięciu stron...

                                      narysowałem jeszcze coś takiego:
                                      www.gruha.waw.pl/wahacz2.jpg

                                      może wstyd się przyznawać, ale dopiero teraz zauważyłem, że rurki "wchodzące" w tylni hak zawierają w sobie promień koła...
                                      • roweroraffi Re: Ufff... przebrnąłem przez cały wątek... :) 02.09.07, 23:09
                                        gruha89 napisał:

                                        > faktycznie jakoiś nie mogę wyrazić o co mi chodzi...
                                        > zrobiłęm mały "rysunek": www.gruha.waw.pl/wahacz.jpg
                                        > CZERWONE to to co chcę wyciąć ze sztywnej ramy
                                        > CZARNE nowy hak, jakiś porządny, żeby mógł przekazywać spore siły nie łamiąc si
                                        > ę
                                        > NIEBIESKIE przedłużenie sztycy (element konstrukcji)
                                        > ZIELONE nowe wahacze
                                        > FIOLETOWE amortyzator
                                        > konstrukcja powtórzona z drugiej (lewej) strony

                                        Hmmm... ciekawy ten wahacz, wyszedł na nim jakiś wirtualny punkt obrotu i z tego
                                        co na szybko udało mi się zrozumieć ze szkicu działałoby to całkiem dziwnie i
                                        było dość zawiłe konstrukcyjnie... ale mogłoby działać.

                                        > trochę to zawiłe i teraz widzę, że nie ma to zbyt wiele sensu, bo to niebieskie
                                        > musiałoby być bardzo mocne, ciężkie i wzmacniane z pięciu stron...

                                        Wcale nie koniecznie musiałaby być bardzo mocna. W każdym razie na pewno nie z
                                        powodu zawieszenia. Wszystko dlatego, że zawieszenie generalnie nie przenosi
                                        sił, a je tłumi, a montaż dampera za fotelikiem równoważył by prawdopodobnie
                                        siły działajace na damper i pchające fotelik do góry i w przód z siłą nacisku
                                        jadacego na rowerze na pedały oraz jego ciężarem pchajacym teże rurę do tyłu i w
                                        dół. Oczywiście wszystko trzebaby sprawdzić w f2d bo na oko to mogę się mylić,
                                        ale tak mi się wydaje.

                                        > narysowałem jeszcze coś takiego:
                                        > www.gruha.waw.pl/wahacz2.jpg

                                        O, doszedłeś do typowej jednozawiasówki stosowanej w wielu rowerach od tych
                                        marketowych po tak kultowe jak santa cruz bullit. To proste i skuteczne
                                        rozwiązanie. Drobny kłopot to bujanie roweru podczas silnego naciskania na
                                        pedały, ale można to zminimalizować (ale nie wyeliminować!) puszczając łańcuch
                                        możliwie blisko osi obrotu wahacza. Rama przestrzenna wahacza jest sztywniejsza
                                        niż prosty wahacz z jednej rury jak u mnie... ale i bardziej kłopotliwa w budowie.

                                        > może wstyd się przyznawać, ale dopiero teraz zauważyłem, że rurki "wchodzące" w
                                        > tylni hak zawierają w sobie promień koła...

                                        Nie zawsze tak jest. Ale koło to dobry przekrój rury... tak samo sztywny we
                                        wszystkich kierunkach, więc stosunkowo łatwy w projektowaniu. No i po "rogach"
                                        nie gromadzą się naprężenia, bo nie ma rogów ;-) Gorzej tylko z precyzyjnym
                                        przygotowaniem materiału, bo nie ma rogów, które mogłyby być punktem odniesienia.
                                        • gruha89 Re: Ufff... przebrnąłem przez cały wątek... :) 03.09.07, 15:30
                                          roweroraffi napisał:

                                          > Hmmm... ciekawy ten wahacz, wyszedł na nim jakiś wirtualny punkt obrotu i z teg
                                          > o
                                          > co na szybko udało mi się zrozumieć ze szkicu działałoby to całkiem dziwnie i
                                          > było dość zawiłe konstrukcyjnie... ale mogłoby działać.

                                          Zapomniałem napisać, że wahacze nie byłyby przytwierdzone do haka i ramy na sztywno.
                                          Założeniem było działanie zbliżone do czegoś takiego: www.carbibles.com/images/trailingarm.jpg

                                          > Wcale nie koniecznie musiałaby być bardzo mocna. W każdym razie na pewno nie z
                                          > powodu zawieszenia. Wszystko dlatego, że zawieszenie generalnie nie przenosi
                                          > sił, a je tłumi, a montaż dampera za fotelikiem równoważył by prawdopodobnie
                                          > siły działajace na damper i pchające fotelik do góry i w przód z siłą nacisku
                                          > jadacego na rowerze na pedały oraz jego ciężarem pchajacym teże rurę do tyłu i
                                          > w
                                          > dół. Oczywiście wszystko trzebaby sprawdzić w f2d bo na oko to mogę się mylić,
                                          > ale tak mi się wydaje.

                                          właśnie tez tak kombinowałem...
                                          jednak doszedłem do wniosku, że siedząc na foteliku działam siłą w dół, a na oparcie niewiele...
                                          jeśli mówisz, że dumper nie przenosi wiele to może trzebaby pójść w tę stronę...

                                          > Drobny kłopot to bujanie roweru podczas silnego naciskania na
                                          > pedały, ale można to zminimalizować (ale nie wyeliminować!) puszczając łańcuch
                                          > możliwie blisko osi obrotu wahacza.

                                          to dyskwalifikuje taką konstrukcję w moich oczach...

                                          > Nie zawsze tak jest. Ale koło to dobry przekrój rury... tak samo sztywny we
                                          > wszystkich kierunkach, więc stosunkowo łatwy w projektowaniu. No i po "rogach"
                                          > nie gromadzą się naprężenia, bo nie ma rogów ;-) Gorzej tylko z precyzyjnym
                                          > przygotowaniem materiału, bo nie ma rogów, które mogłyby być punktem odniesieni
                                          > a.

                                          Głównym problemem jaki widzę, przy wahaczu1, to montaż hamulców, w przypadku tarczówek nie ma problemu, ale jak się weźmie V-brake'i to zaczyna być problem, bo żaden z wahaczy nie jest promieniem koławięc żaden punkt do nich (wahaczy) należący nie porusza się po okręgu naszego koła...
                                          • roweroraffi Re: Ufff... przebrnąłem przez cały wątek... :) 03.09.07, 16:41
                                            gruha89 napisał:

                                            > Zapomniałem napisać, że wahacze nie byłyby przytwierdzone do haka i ramy na szt
                                            > ywno.

                                            To oczywiste. Inaczej to by się w ogóle nie uginało ;-)

                                            > Założeniem było działanie zbliżone do czegoś takiego: <a
                                            href="www.carbibles.com/images/trailingarm.jpg"
                                            target="_blank">www.carbibles.com/images/trailingarm.jpg</a>

                                            Niestety link nie działa.

                                            > właśnie tez tak kombinowałem...
                                            > jednak doszedłem do wniosku, że siedząc na foteliku działam siłą w dół, a na op
                                            > arcie niewiele...

                                            Siedząc tak. Pedałując jednak odpychasz pedały z siłą dochodzącą nawet do
                                            200-300kg. Taka siła działa na odpychane pedały, ale też na fotelik o który
                                            zabierasz się by pedały odepchnąć.

                                            > jeśli mówisz, że dumper nie przenosi wiele to może trzebaby pójść w tę stronę..
                                            > .
                                            Damper z założenia ma minimalizować wstrzasy, a więc siły działające na Ciebie i
                                            ramę. Rozkłada energię z nagłego udezrenia o mulde, garb, dziure czy cokolwiek
                                            na dłuższy okres czasu przekazywania mniejszej siły. I działa tak póki go nie
                                            dobijesz.

                                            > to dyskwalifikuje taką konstrukcję w moich oczach...

                                            Skoro jeden zawias jest zdyskwalifikowany zupełnie (choć ja na takim jeżdżę i mi
                                            to nie przeszkadza), to pozostaje Ci skomplikowane i imo niemożliwe do
                                            zbudowania w domowym zaciszu zawieszenie z wielozawiazowe zaprojektowane tak by
                                            bujania nie było... budowa takiego udaje się nie każdej firmie rowerowej, która
                                            zaprzęga do pracy komputery i setki ludzi w tym testerów róznych prototypów. Ale
                                            powodzenia, ja trzymam kciuki i chętnie skorzystam z efektów pracy, o ile
                                            zechcesz się nimi podzielić.


                                            > Głównym problemem jaki widzę, przy wahaczu1, to montaż hamulców, w przypadku ta
                                            > rczówek nie ma problemu, ale jak się weźmie V-brake'i to zaczyna być problem, b
                                            > o żaden z wahaczy nie jest promieniem koławięc żaden punkt do nich (wahaczy) na
                                            > leżący nie porusza się po okręgu naszego koła...

                                            NIestety żadna rura wahacza1 nie jest na stałe powiązana z osią koła. Co za tym
                                            idzie zmienia wzgledem niej pozycję zależnie od pozycji zawieszenia. To
                                            uniemożliwia montaż hamulców obręczowych.
                                            • gruha89 Re: Ufff... przebrnąłem przez cały wątek... :) 03.09.07, 18:28
                                              roweroraffi napisał:

                                              > Niestety link nie działa.

                                              działa działa, spróbujmy tak: www.carbibles.com/images/trailingarm.jpg

                                              > Siedząc tak. Pedałując jednak odpychasz pedały z siłą dochodzącą nawet do
                                              > 200-300kg. Taka siła działa na odpychane pedały, ale też na fotelik o który
                                              > zabierasz się by pedały odepchnąć.

                                              no to tego nie wiedziałem, to że działam na pedały i jednocześnie na fotelik siłą jest jasne, aczkolwiek nie sądziłem, że to są aż takie siły...

                                              > Skoro jeden zawias jest zdyskwalifikowany zupełnie

                                              ja nie dodałem słółka "zupełnie"
                                              wciąż biorę takie rozwiązanie pod uwagę, ponieważ jest dość proste i pozwala na łatwy montaż hamulców

                                              > to pozostaje Ci skomplikowane i imo niemożliwe do
                                              > zbudowania w domowym zaciszu zawieszenie z wielozawiazowe zaprojektowane tak by
                                              > bujania nie było...

                                              chcesz przez to powiedzieć, że bujanie jest niemożliwe, no trudno, jakoś będę musiał z tym żyć :P

                                              > Ale powodzenia, ja trzymam kciuki i chętnie skorzystam z efektów
                                              > pracy, o ile zechcesz się nimi podzielić.

                                              spokojnie, jeszcze jest trochę za wcześnie na trzymanie kciuków, a tym bardziej na efekty...

                                              > NIestety żadna rura wahacza1 nie jest na stałe powiązana z osią koła. Co za tym
                                              > idzie zmienia wzgledem niej pozycję zależnie od pozycji zawieszenia. To
                                              > uniemożliwia montaż hamulców obręczowych.

                                              czyli wniosek ten sam - zostają tarczówki...

                                              jednak nadal mimo bujania, skłniam się w kierunku wielowahaczowej konstrukcji, ze względu na przeniesienie obciążeń na ramę, bo im więcej punktów mocujących tym siły działające w każdym z nich będą mniejsze, co za tym idzie, można zastosować mniejsze wahacze, nie robić pancernych zabezpieczeń przy osiach etc.
                                              poza tym zawias powinien zyskać na sztywności poprzecznej...

                                              to takie moje przemyślenia, jak to będzie wyglądać w praktyce to się okaże...

                                              roweroraffi muszę Cię dopaść na następnej Masie i obejżeć dokładnie Twoją maszynę. Może dałbyś mi się przejechać na tej rozbujanej ramie?
                                              • roweroraffi Re: Ufff... przebrnąłem przez cały wątek... :) 03.09.07, 19:43
                                                gruha89 napisał:

                                                > działa działa, spróbujmy tak: www.carbibles.com/images/trailingarm.jpg

                                                Już ok. Ciekawy zawias. Od czego to?

                                                > no to tego nie wiedziałem, to że działam na pedały i jednocześnie na fotelik si
                                                > łą jest jasne, aczkolwiek nie sądziłem, że to są aż takie siły...

                                                Generalnie każdy ma inaczej z tymi siłami, lepiej mieć zapas w każdym razie.

                                                A ile masz Ty, możesz np na siłowni sprawdzić... są takie przyrządy, gdzie
                                                siadasz i odpychasz fotelik podnosząc ciężar... ja na tym wyciskałem 180kg jak
                                                miałem 10 lat (z tym, że na obie nogi). Od tego czasu na siłowni mnie nie było
                                                ani razu, więc nie wiem ile to teraz by wyniosło... w kazdym razie samochód na
                                                ręcznym w ten sposób przepchnąłem zapierając się o krawężnik, choć to też trudno
                                                przeliczyć na siłę nacisku nogami.

                                                > ja nie dodałem słółka "zupełnie"
                                                > wciąż biorę takie rozwiązanie pod uwagę, ponieważ jest dość proste i pozwala na
                                                > łatwy montaż hamulców

                                                To dobrze, bo inaczej miałbys duuuuuuuuuuuuuuuuuuużo pracy albo sztywniaka. A
                                                jednozawiasówka jest prosta, skuteczna i wcale nie taka zła.

                                                Zawsze z reszta można wykosztować się na damper z ProPedal, albo innym
                                                "systemem" zapobiegającym bujaniu. Albo po prostu na damper z blokada skoku,
                                                którą na większych podjazdach będzie się używało bo tylko wtedy bujanie tak
                                                naprawdę przeszkadza.

                                                > chcesz przez to powiedzieć, że bujanie jest niemożliwe, no trudno, jakoś będę m
                                                > usiał z tym żyć :P

                                                Chce powiedzieć, że wyeliminowanie bujania bez pogarszania pracy zawieszenia
                                                jest bardzo trudne. Nie znane mi są przypadki, by komukolwiek czy jakiejkolwiek
                                                firmie się to tak do końca udało.

                                                > jednak nadal mimo bujania, skłniam się w kierunku wielowahaczowej konstrukcji,
                                                > ze względu na przeniesienie obciążeń na ramę, bo im więcej punktów mocujących t
                                                > ym siły działające w każdym z nich będą mniejsze, co za tym idzie, można zastos
                                                > ować mniejsze wahacze, nie robić pancernych zabezpieczeń przy osiach etc.
                                                > poza tym zawias powinien zyskać na sztywności poprzecznej...

                                                Co do wagi to bym się nie przejmował... mój poziom waży 16,5kg, co jak na fulla
                                                jest nawet wśród pionów wynikiem nie najgorszym. A przecież to domowa robota w
                                                alu, bez optymalizacji rur, cieniowania itp...

                                                Co do sztywności, to jest kłopot głównie z tym by wyeliminować luz roboczy na
                                                łozyskach. Co prawda on wynosi 0,0nic, ale na dźwigni (końcu wagacza) to nic
                                                rośnie ponad 40x i jest wyczuwalne i widoczne.
                                                I tutaj przydaje się burza mózgów. Widziałem ludzi montujących piasty jako
                                                łożyska wahacza... wtedy z luzem kłopotu nie ma. Przy łozyskach maszynowych
                                                liczy się precyzja montażu i odpowiednie "sklinowanie" łozysk by się nie mogły
                                                ruszać (ale niw wspawanie na stałe, bo wyjmować też je trzeba móc). Mnie to
                                                wyszło marnie, Bartek ma lepiej, a za jakiś czas może wymyślimy coś prostego w
                                                budowie i skutecznego.

                                                > roweroraffi muszę Cię dopaść na następnej Masie i obejżeć dokładnie Twoją maszy
                                                > nę. Może dałbyś mi się przejechać na tej rozbujanej ramie?

                                                Nie ma sprawy z oglądaniem i jazdą, ale raczej nie na Masie. Ja wtedy jestem
                                                bardzo zajętym człowiekiem niestety, a do tego nauka jazdy na nieznanym sobie
                                                poziomie w tłumie to też imo nie jest najlepszy pomysł. Możemy się za to ustawić
                                                jakoś na mieście. Nie ukrywam, że im bliżej mnie (Żerania) to będzie tym
                                                wygodniej dla mnie, choć teraz będą dni, ze będę w Śródmieściu (np w środę po
                                                południu, a być może i jutro), więc to już kwestia dogadania.

                                                Przy okazji też pogadamy na żywo, wymienimy się uwagami. Możesz tez przynieść
                                                jakieś rysunki pozioma to się nad nimi pomodlimy... zawsze "real" będzie lepszy
                                                niż gadanie przez net.
                                                • gruha89 Re: Ufff... przebrnąłem przez cały wątek... :) 03.09.07, 20:26
                                                  roweroraffi napisał:


                                                  > Już ok. Ciekawy zawias. Od czego to?

                                                  VW Garbus

                                                  > A ile masz Ty, możesz np na siłowni sprawdzić... są takie przyrządy, gdzie
                                                  > siadasz i odpychasz fotelik podnosząc ciężar...

                                                  mamy coś takiego na szkolnej siłowni, przy najbliższej okazji postaram się sprawdzić :)



                                                  > Albo po prostu na damper z blokada skoku,
                                                  > którą na większych podjazdach będzie się używało bo tylko wtedy bujanie tak
                                                  > naprawdę przeszkadza.

                                                  fakt, są takie wyglądające jak gwintowane zawieszenie do auta, to może być niezły pomysł!

                                                  > Co do wagi to bym się nie przejmował... mój poziom waży 16,5kg, co jak na fulla
                                                  > jest nawet wśród pionów wynikiem nie najgorszym. A przecież to domowa robota w
                                                  > alu, bez optymalizacji rur, cieniowania itp...

                                                  właśnie w ALU, a nie w stali...

                                                  > Widziałem ludzi montujących piasty jako
                                                  > łożyska wahacza... wtedy z luzem kłopotu nie ma.

                                                  hmmm... no z wykorzystaniem starej piasty nie byłoby problemu...

                                                  > a za jakiś czas może wymyślimy coś prostego w budowie i
                                                  > skutecznego.

                                                  dajcie znać jak coś wykombinujecie!

                                                  > Przy okazji też pogadamy na żywo, wymienimy się uwagami. Możesz tez przynieść
                                                  > jakieś rysunki pozioma to się nad nimi pomodlimy... zawsze "real" będzie lepszy
                                                  > niż gadanie przez net.

                                                  ano właśnie o to chodzi
                                                  • roweroraffi Re: Ufff... przebrnąłem przez cały wątek... :) 03.09.07, 21:06
                                                    gruha89 napisał:

                                                    > mamy coś takiego na szkolnej siłowni, przy najbliższej okazji postaram się spra
                                                    > wdzić :)

                                                    Tylko zacznij od małego obciążenia i zwiekszaj co 10kg, sukcesywnie. Jak
                                                    zaczniesz od 150-180kg to możesz łatwo się kontuzji nabawić.

                                                    > właśnie w ALU, a nie w stali...

                                                    No tak, stal to ja skreśliłem już na starcie. Niby najłatwiej z obróbką,
                                                    spawaniem itp, ale waga niestety.

                                                    > hmmm... no z wykorzystaniem starej piasty nie byłoby problemu...

                                                    Jak znajdziesz stalową, to możesz zwyczajnie wspawać w ramę, a wahacz osadzić na
                                                    ośce piasty.
                                                    • gruha89 Re: Ufff... przebrnąłem przez cały wątek... :) 03.09.07, 21:16
                                                      roweroraffi napisał:

                                                      > Tylko zacznij od małego obciążenia i zwiekszaj co 10kg, sukcesywnie. Jak
                                                      > zaczniesz od 150-180kg to możesz łatwo się kontuzji nabawić.

                                                      słuszna uwaga, kontuzji kolan już parę miałem... :/


                                                      > Jak znajdziesz stalową, to możesz zwyczajnie wspawać w ramę, a wahacz osadzić n
                                                      > a
                                                      > ośce piasty.

                                                      mam jakąs starą w piwnicy, tyle że każda ma ileś tak otworów na obwodzie na szprychy, myślałem żeby dać tam śruby poprostu, i zabezpieczyć spawem/lutem. ramę przymocować jako "koło" na wahacz jako "widelec" :D
                                                    • roweroraffi Re: Ufff... przebrnąłem przez cały wątek... :) 04.09.07, 01:35
                                                      gruha89 napisał:

                                                      > mam jakąs starą w piwnicy, tyle że każda ma ileś tak otworów na obwodzie na szp
                                                      > rychy, myślałem żeby dać tam śruby poprostu, i zabezpieczyć spawem/lutem. ramę
                                                      > przymocować jako "koło" na wahacz jako "widelec" :D

                                                      To mówimy o tym samym, tylko Ty chcesz "śrubować" i lutować, a ja zaspawać. I
                                                      nie wiem czy Twój pomysł nie jest lepszy, bo umożliwi łatwiejsza wymianę piasty
                                                      w razie co.
                                                    • roweroraffi Re: Ufff... przebrnąłem przez cały wątek... :) 06.09.07, 02:24
                                                      sebeqx napisał:

                                                      > Można też wykorzystać jako oś obrotu środek suportu z tej nowej
                                                      > serii przelotowych. Bullit ma taką.

                                                      No to teoretycznie od pedałowania bujania w nim być nie powinno, bo niezależnie
                                                      od pozycji wahacza łańcuch jest tak samo daleko od ośi wahacza.

                                                      Pewnie zatem bujanie w Bullicie występuje w związku z przemieszczaniem masy
                                                      ciała bikera. Bo, że występuje, to stwierdzono chodziażby w bB.
                                                    • sebeqx Re: Ufff... przebrnąłem przez cały wątek... :) 06.09.07, 13:32
                                                      Witam!

                                                      Chodziło mi bardziej o sam punkt obrotu. Żeby zamiast cudować z
                                                      dopasowywaniem łożysk, ich nabijaniem itp. zastosować patent podobny
                                                      do Bullita, czyli oś obrotu jako zmodyfikowany lekko suport
                                                      przelotowy. Potrzebna by była mufa suportowa wkomponowana w ramę, a
                                                      to chyba prościej zrobić niż własny punkt obrotu z pasowanymi
                                                      łożyskami :>

                                                      Co do bujania zawieszeń to jeździłem na tylu konstrukcjach i mogę
                                                      powiedzieć jedno: wszystkie bujają, mniej lub bardziej.
                                                      Minimalizacja tego zjawiska to skomplikowana konstrukcja zawieszenia
                                                      np. NRS, VPP i porządny damper.
                                          • roweroraffi Re: Ja też się wypoziomuję :) a co :) 07.09.07, 16:04
                                            gromanik napisał:

                                            > Zobaczyłem w piwnicy stary tandem i zainspirował mnie do myślenia,
                                            > co by tu z niego zrobić...

                                            Jeżeli faktycznie myślisz, by to było użyteczne, to zacznij od tego, co chcesz
                                            osiągnąć, a nie od metody osiągania tego. To metody dopasowuje się do celu, a
                                            nie odwrotnie.

                                            W przeciwnym razie najpewniej wyjdzie koszmarek, który nie da Ci przyjemności z
                                            jazdy.
                                          • sebeqx Re: Ja też się wypoziomuję :) a co :) 07.09.07, 22:50
                                            Witam!

                                            Najtańszy i najprostszy poziom.
                                            Potrzebne: zdolności manualne, jakieś narzędzia, w tym piłka &
                                            spawarka, kawałek miejsca - najlepiej zadaszonego, trochę gotówki,
                                            sporo wolnego czasu i skrzynka zimnego piwa, a najlepiej ze trzy &
                                            ktoś do pomocy.
                                            Wizja, wyobraźnia przestrzenna i takie tam też się przydadzą.
                                            Zaczynamy. Jak będzie się szło po piwo to w markecie kupuje się ze 2
                                            rowerki, przy dobrej promocji 350,- [w sumie bro będzie kosztowało
                                            niewiele mniej :)].
                                            Jak już piwo się schłodzi demontujemy rowerki. Rozcinamy tu i tam.
                                            Spawamy tu i ówdzie. Jak nie za bardzo pasuje powtarzamy powyższe
                                            czynności, aż do uzyskania porządanych parametrów. Składamy do kupy.
                                            Po kilku jazdach - jak wszystko nadal się trzyma - możemy na
                                            podstawie doświadczeń zabrać się za projektowanie właściwego
                                            pozioma, dopasowanego do nas itepe itede.
                                            Dziękuję za uwagę, dobranoc :D

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka