Forum Sport Rowery
ZMIEŃ

      złośliwość "ścigaczy" na góralach

    07.06.07, 18:37
    Drodzy strongmeni, czempioni i miszcze na swych góralach z licznikami
    elektronicznymi, gdybyście sobie kupili dzwonki za dwa złote, to nie
    musielibyście hamować wzbijając tumany kurzu przed wolniej jadącymi
    rowerzystami i pieszymi. Nie wątpię że to hamowanie jest złośliwe i na pokaz
    że ktoś wam przeszkadza. Chyba że nie widzicie co się przed wami dzieje - ale
    w takim razie nie powinniście w ogóle wsiadać na rower. Dzwonek słychać na
    jakieś 20 metrów, testuję codziennie i działa, wolniejsi rowerzyści i piesi
    robią wolną drogę, jest miło i kulturalnie.

    Drodzy pouczacze i wszystkowiedzący; wał nad Odrą na Biskupinie to również
    trakt pieszy, wobec tego JADĄC OBOK żony swobodnie rozmawiając nie zajmuję
    więcej miejsca niż IDĄC OBOK żony - nie rozumiem skąd ta agresja. BTW, gdy
    słyszymy inne rowery za sobą to zwężamy się do "gęsiego", chociaż nie trzeba
    bo i tak zostają ze 2 metry obok na ominięcie.

    Do pana który zapytał "a gdzie rowerowy savoir-vivre?" moja odpowiedź: a gdzie
    dzwonek? Gdybym go usłyszał to bym zjechał, chociaż nie uważam że muszę, skoro
    można nas dwoje swobodnie wyprzedzić bez robienia zamieszania - takie głupie
    pouczanie dla zasady, zamiast po prostu pojechać obok...

    Żeby nie było nieporozumień: na drogach rowerowych i na ulicach jeździmy
    gęsiego, ale na tak szerokim trakcie jak wyżej wspomniany, gdzie jest ruch
    powolny, szczytem chamstwa jest pędzenie jak na wyścigu, nie jesteście sami.
    Chyba że jesteście na tyle tępi że nie rozróżniacie gdzie możecie szybko
    jechać a gdzie nie.

    No chyba że ostatnie złotówki wydaliście na liczniki do górali, i zabrakło
    2,50 na dzwonek, najlepszy sposób na oznajmienie: uwaga jadę!
      • user0001 Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach 07.06.07, 20:37
        Dzwonek? zajmuje miejsce w "kokpicie", ja usprawiedliwiłem jego umieszczenie na
        góralu dopiero wtedy gdy znalazłem dzwonek z busolą. Na kierownicy po
        umieszczeniu rogów, chwytów manetek, klamek, dźwigni blokad do amortyzatorów,
        pulsometru, licznika i oświetlenia brakuje już miejsca na cokolwiek. Dzwonek
        musi być umieszczony w zasięgu kciuka, a to jest trudne już w przypadku gdy ma
        się niezależne klamki i manetki.

        W rowerze użytkowym jest dzwonek, jednocześnie hamulce są tak ustawione, że przy
        ostrym hamowaniu niesamowicie piszczą.
        - benzyna ekstrakcyjna: 27 zł,
        - oliwka do łańcucha: 24 zł,
        - smar do łożysk tocznych: ~10 zł,
        - klocki hamulcowe "mokre": 20 zł,
        - widok podskakującej emerytki (gdy bezszelestnie jadący rower, zahamuje na
        ścieżce rowerowej metr od niej) BEZCENNY.
        Są rzeczy których nie można kupić, za wszystkie inne zapłacisz biletami
        narodowego banku polskiego ;-)

        Jeśli jedziecie w parze obok się, bo wymagam jedynie abyście umieli zareagować
        na "lewa wolna" lub "prawa wolna".

        PS. Dzwonek jest nie modny, teraz używa się Airzound'a.
        • hello.martin.its.linda Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach 07.06.07, 22:03
          ja wymagam jedynie czytania ze zrozumieniem ;-)
        • robertrobert1 Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach 07.06.07, 22:49
          user0001 napisał:

          > Na kierownicy po
          > umieszczeniu rogów, chwytów manetek, klamek, dźwigni blokad do amortyzatorów,
          > pulsometru, licznika i oświetlenia brakuje już miejsca na cokolwiek.

          I to wszystko potrzebujesz aby dojechac do pracy?

          >
        • pal666 Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach 18.06.07, 06:25
          no to masz problem: przyjmij do wiadomości, że jest w tym kraju paru gości,
          którzy nie ulegają modom. Wybieram dzwonek.
      • dr.krisk I tak i nie... 07.06.07, 22:57
        Oczywiście masz rację, że urządzanie sobie wyścigów na trakcie pieszo-
        rowerowym, gdzie babcie z pieskami, dziatwa małoletnia, itp., to po prostu
        chamstwo. Nie ukrywam, że jak ktoś mnie chce rozjechac rowerem, to ściągam z
        bicykla i poniewieram. A jak kiedyś szalejący gnojek jakiś potrącił starszą
        panią i usiłował zbiec to pochwyciłem i razem z nadbiegłym wnuczkiem tej pani
        zmaltretowaliśmy chama oraz jego rower ("ten pan nikogo tym rowerem już nie
        potrąci").

        Ale dzwonka na moim GT nie mam, bo jeżdże stosunkowo rzadko po ścieżkach i w
        mieście. Jak jednak muszę zawiadomić o konieczności wyminiecia, to po prostu
        używam głosu, grzecznie prosząc o umożliwienie przejazdu.

        Masz rację - chamstwo trzeba tępić.
        • Gość: Jacu Re: I tak i nie... IP: *.icpnet.pl 08.06.07, 00:24
          Obawiam się, że nie rozumiem dydaktycznego aspektu postawy
          "ściągam z bicykla i poniewieram"...

          W typowym rowerze XC MTB dzwonek zwyczajnie nie mieści się na kierownicy
          (gdyby się mieścił to bym ją skrócił).
          • dr.krisk Re: I tak i nie... 08.06.07, 00:30
            Gość portalu: Jacu napisał(a):

            > Obawiam się, że nie rozumiem dydaktycznego aspektu postawy
            > "ściągam z bicykla i poniewieram"...
            Nie o dydaktykę tu chodzi, jeno o niski instynkt. Jakoś nie lubię uskakiwać
            rozpędzonym młodziankom, którzy olewają całą resztę współużytkowników chodnika
            czy ścieżki rowerowej. I jeszcze mają z tego nieziemską frajdę.
            • maksior5 Re: I tak i nie... 09.06.07, 20:56
              Jak sciagasz z tego rowera? Prosisz, zeby zsiadl, czy po prsotu sciagasz? Bo jezeli to drugie to pomysl jak uraduje sie osoba idaca przed Toba, jak dostanie rozpedzonym do 40km rowerem.

              > Jakoś nie lubię uskakiwać rozpędzonym młodziankom, którzy olewają całą resztę > współużytkowników chodnika czy ścieżki rowerowej.

              A czy nie takim olewaniem jest zajmowanie jej calej szerokosci? Przeciez, zeby ten "mlodzianek" spokojnie przejechal wystarczy kawalek wolnego miejsca z boku.
              • dr.krisk Uprzejmie wyjaśniam. 09.06.07, 23:00
                maksior5 napisał:

                > Jak sciagasz z tego rowera? Prosisz, zeby zsiadl, czy po prsotu sciagasz?
                Za łeb i ściągam. Rower też się zatrzymuje.
                > Bo je
                > zeli to drugie to pomysl jak uraduje sie osoba idaca przed Toba, jak dostanie
                r
                > ozpedzonym do 40km rowerem.
                Mam wprawę :) A czy twoim zdaniem jazda 40 km/h rowerem po chodniku pełnym
                ludzi jest OK???

                >
                >
                > A czy nie takim olewaniem jest zajmowanie jej calej szerokosci? Przeciez,
                zeby
                > ten "mlodzianek" spokojnie przejechal wystarczy kawalek wolnego miejsca z
                boku.
                >
                Kochany - problem jest w tym, że młodzianek nie jedzie spokojnie. Typowa
                sytuacja: chodnik, ludzie idą w dwie strony, i w momencie gdy się mijają
                zajmują rzeczywiście całą szerokośc chodnika. I w tym momencie wciska się
                jeszcze na trzeciego amator ekstremalnej jazdy na rowerze, słusznie zakładając
                że piesi rozprysną się na dwie strony ze strachu.
                Też tak robisz?
                Nie kombinuj - chamstwo trzeba tępić ogniem i mieczem.
                • maksior5 Re: Uprzejmie wyjaśniam. 09.06.07, 23:56
                  Ogólnie uważam, że jazda po chodniku poza kawałkiem koło domu i celu jest nie ok, a jeżeli już ktoś ma powód, żeby z niego korzystać to rzeczywiście powinniem przede wszystkim dbać o wygodę i bezpieczeństwo pieszych. Ale ścieżka rowerowa, czy tzw. ciąg pieszo-rowerowy (taki szeroki chodnik z linią) to co innego. I jeżeli to rzeczywiście jest tylko chodnik, to oczywiście nie powinien tak robić. Ale jeżeli jest tak, że któraś grupa pieszych mijając drugą chce wejść na część przeznaczoną dla rowerów, to na moje to oni powinni poczekać, a nie młodzianek na rowerze.
                  • dr.krisk Re: Uprzejmie wyjaśniam. 10.06.07, 00:03
                    maksior5 napisał:

                    > . Ale jeżeli jest tak, że któraś grupa pieszych mijając drugą chce wejść na
                    czę
                    > ść przeznaczoną dla rowerów, to na moje to oni powinni poczekać, a nie
                    młodzian
                    > ek na rowerze.
                    No pewnie. Piszę o sytuacji, gdy brak wyraźnego rozgraniczenia pieszych i
                    rowerzystów. Oraz o jeździe rowerem po chodniku - wiem, że sprzecznej z
                    przepisami, ale często po prostu koniecznej. Sam jeżdżę po chodniku, ale z
                    niewielką prędkością i ustępuję pieszym pierwszeństwa.
                    Jakiś porządek na tym świecie musi być...
                    • Gość: Jacu Re: Uprzejmie wyjaśniam. IP: *.icpnet.pl 10.06.07, 02:16
                      Jazda po chodniku nie jest sprzeczna z przepisami
                      - jest kilka sytuacji w których jest dozwolona!

                      Chodnik należy zawsze do pieszych, niezależnie czy można sie nim legalnie
                      poruszać rowerem czy też nie - przepisy mówią o ustępowaniu i ostrożności, nie
                      precyzują jednak dopuszczalnej prędkości...

                      Co do pieszych na drogach rowerowych, to mam ten wspomniany wredny zwyczaj
                      używania pisku opony w charakterze dzwonka i innych niewerbalnych metod aby
                      poczuli potrzebę przejścia na stronę bez namalowanych rowerków. Z osobami
                      spacerującymi z pieskiem czy małym dzieckiem nawet czasem wymienię kilka
                      ciepłych słówek...
        • nadinka_nadinka Re: I tak i nie... 27.06.07, 17:39
          dr.krisk napisał:
          >Masz rację - chamstwo trzeba tępić.

          abstrahujac od zachowania owego "gnojka" na rowerze to po pierwsze samo
          nazywanie kogos gnojkiem to juz chamstwo. sciaganie kogos z roweru i
          poniewieranie rowniez do kulturalnych zachowan nie nalezy. nie wspomne o
          niszczeniu roweru. dziwie sie chlopakowi, ze nie wezwal policji i nie wytoczyl
          ci sprawy o zniszczenie mienia, nie wiedzac jak bardzo "poniewierasz" innych i
          tego chlopaka pobicia inputowac nie bede.
          masz racje. chamstwo nalezy tepic, ale zaczynac nalezy od siebie.
          • dr.krisk Kajam się i tarzam w pyle pokutnym... 27.06.07, 18:43
            Na przyszłość, gdy Ciebie przejedzie jakiś rozpędzony młodzieniec i będzie
            usiłował uciec, nie będę interweniował. Jeszcze nie daj Boże podczas szarpaniny
            siniaka mu zrobię, albo wystraszę??????
            Masz rację, na chuliganów i chamów najlepsza rzecz to nadstawianie drugiego
            policzka i delikatne zwracanie uwagi. Życzę wielu osiągnięć :)))))
            • Gość: c. Re: Kajam się i tarzam w pyle pokutnym... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.07, 19:00
              a jak ktoś ci w d. wjedzie (chodzi oczywiście o samochód, o ile takowy
              posiadasz), to oczywiście w pierwszym odruchu baseball w ręke i idziesz
              rozmawiać?


              • dr.krisk Re: Kajam się i tarzam w pyle pokutnym... 27.06.07, 19:04
                Jeżeli jest to np. rozbawiony młodzieniec ćwiczący na parkingu pełnym
                samochodów kontrolowane (lub nie) poślizgi - to tak.
                Bo ja tak ogólnie niedobry jestem.
                • Gość: miszkaigriszka Re: Kajam się i tarzam w pyle pokutnym... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.07, 21:09
                  w życiu piękne jest to, że prędzej czy później trafisz na większego palanta,
                  niż jesteś
                  • dr.krisk Mówi się trudno. 27.06.07, 22:25
                    Witaj.
            • nadinka_nadinka Re: Kajam się i tarzam w pyle pokutnym... 27.06.07, 20:50
              nie widze mozliwosci porozumienia. przypominaja mi sie przy okazji rolnicy,
              ktorzy kilka lat tmu, podczas protestow niszczyli ludziom samochody, bo nie
              chccieli sie do nich przylaczyc i spacerowac po pasach. typowy dla naszego kraju
              brak poszanowania cudzej wlasnosci. to, ze potracil staruszke to jedno (i mozna
              to inaczej rozwiazac niz niszczac jego wlasnosc)., a niszczenie mu roweru to coz
              ... to samo co wybijanie szyby w sklepach. ot, tak, bo mnie nie stac na diora.
              btw zakladajac, ze jade sciezka rowerowa po ktorej idzie matka z wozkiem (czesty
              widok). musze gwaltownie hamowac, moze nawet upasc razem z rowerem. i co w
              takiej sytuacji powinnam zrobic? skopac matke, opluc dzieciaka i jeszcze
              rozwalic wozek, zeby parafrazujac ciebie, nikomu juz pod rower nie weszla?
              • dr.krisk Kompletne pomieszanie pojęć..... 27.06.07, 22:23
                nadinka_nadinka napisała:

                >to, ze potracil staruszke to jedno (i mozna
                > to inaczej rozwiazac niz niszczac jego wlasnosc).,
                Może powiesz - jak? Perswazją?

                Bardzo ładnie piszesz, i serce rośnie jak się ciebie czyta, ale niestety życie
                jest jakie jest. I czasem trzeba komuś dać w mordę.
                Jak chcesz wszystkim przekazywac znak pokoju i tłumaczyć, że brzydko jest
                przejechac starszą panią na chodzmiku a następnie zwiać - to twoja sprawa.
                Gdy ktoś cię napadnie, to z dwojga złego wolałabyś chyba aby na pomoc
                pospieszył ci taki brutal jak ja, niż zwolennik negocjacji i łagodnej
                perswazji.. a może się mylę?

                Co się z wami ludzie porobiło....
                • klemens1 Re: Kompletne pomieszanie pojęć..... 27.06.07, 22:29
                  Nie przejmuj się, tacy moralizatorzy są mocni w gębie gdy tylko słyszą co się
                  przytrafia innym. Jak się im przytrafi, to zmieniają zdanie.
                  I typowa taktyka - wyolbrzymianie pewnego postępowania w celu jego
                  skompromitowania. Czyli piszesz o sponiewieraniu gó..arza, który świadomie
                  naraża innych na niebezpieczeństwo - a oni o pobiciu matki prowadzącej wózek.
                  Ten typ tak ma - dużo moralizatorstwa i zero pojęcia o sprawie.
                  • dr.krisk Ale nie rozumiem, po co to piszą..... 27.06.07, 22:37
                    klemens1 napisał:

                    > Czyli piszesz o sponiewieraniu gó..arza, który świadomie
                    > naraża innych na niebezpieczeństwo - a oni o pobiciu matki prowadzącej wózek.
                    Przypomina mi się scena z "Misia": "A gdyby to była wasza matka??????".
                    Sądzę że ludzie w ten sposób usprawiedliwiają własną bierność: "Dałbym chamowi
                    w łeb, ale jeszcze mu krzywdę zrobię. A przecież nie wolno ludziom robić
                    krzywdy. No to sobie pójdę - udając że nic się nie dzieje".
                    A jak ich spotka agresja - to piszczą że znieczulica, że ludzie nie pomogli....
                  • Gość: wq Re: Kompletne pomieszanie pojęć..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.07, 22:39
                    a ja mam ochotę poniewierać takich co mi się po ścieżkach szwędają, tych z
                    wózkami też.. w końcu stwarzają niebezpieczeństwo; staruszkom z zasady
                    odpuszczam, chociaż wiem, że te cwaniaki dobrze wiedzą co znaczy namalowany
                    średnio co ca. 20m rower

                    ps. a jak kiedyś wjadę w jakiś stragan ustawiony na ścieżce, to będziecie o
                    mnie czytać w gazetach ;)
                • Gość: ziut Popieram w 120%. Chołotę trzeba w ryj, w miarę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.07, 01:11
                  możliwości - jak siły pozwolą. Sam sie nie ograniczam, gdy spotykam późnym
                  wieczorem watahy nastoletnich gnojów bez świateł, jadących po calej szerokości
                  chodnika czy ściezki rowerowej.
                  Pozdr.
                • nadinka_nadinka Re: Kompletne pomieszanie pojęć..... 28.06.07, 08:27
                  > >to, ze potracil staruszke to jedno (i mozna
                  > > to inaczej rozwiazac niz niszczac jego wlasnosc).,
                  > Może powiesz - jak? Perswazją?

                  policja, straz miejska, mandat ...
                  mowia ci cos takie pojecia.


                  a poza tym skora mam byc juz czepialska to abstraHowac, Holota. trzeba
                  popracowac nad ortografia.
                  • dr.krisk Nie bądź śmieszna. I bądź precyzyjna. 28.06.07, 09:24
                    nadinka_nadinka napisała:

                    > > >to, ze potracil staruszke to jedno (i mozna
                    > > > to inaczej rozwiazac niz niszczac jego wlasnosc).,
                    > > Może powiesz - jak? Perswazją?
                    >
                    > policja, straz miejska, mandat ...
                    > mowia ci cos takie pojecia.
                    Tak - mówią. Próbowałaś kiedyś wezwać policję do takiego błahego incydentu?
                    No to spróbuj :))) Życzę powodzenia.


                    >
                    >
                    > a poza tym skora mam byc juz czepialska to abstraHowac, Holota. trzeba
                    > popracowac nad ortografia.
                    A co ja mam z tym wspólnego? Jak chcesz być czepialska, to chociaż nie czepiaj
                    się na oślep.
                    • nadinka_nadinka Re: Nie bądź śmieszna. I bądź precyzyjna. 28.06.07, 09:36
                      wzywalam do blahych incydentow kilka razy. nie uwierzysz, ale przyjezdzali.
                      faktem jest, ze w moim miescie byl przyzwoity komendant. poza tym w razie braku
                      interwencji skladasz oficjalna skarge. w koncu za to im placa, zeby wywiazywali
                      sie ze swoich obowiazkow.

                      odnosnie ortografii to nie bylo personalnie do ciebie. nie chcialam powielac
                      postow.
                    • nadinka_nadinka Re: Nie bądź śmieszna. I bądź precyzyjna. 28.06.07, 09:38
                      btw gdybys mnie sciagnal z roweru to rowniez wezwalabym policje. za zniszczenie
                      roweru dochodzilabym swoim roszczen z powodztwa cywilnego. ot, tak dla zasady,
                      nie dla jakichs marnych 2 tys.
                      • dr.krisk No cóż - żyjesz w wymyślonym świecie....... 28.06.07, 09:49
                        nadinka_nadinka napisała:

                        > btw gdybys mnie sciagnal z roweru to rowniez wezwalabym policje. za
                        zniszczenie
                        > roweru dochodzilabym swoim roszczen z powodztwa cywilnego. ot, tak dla zasady,
                        > nie dla jakichs marnych 2 tys.

                        Życzę ci, abyś nigdy nie musiała zweryfikować swoich wyobrażeń o świecie.
                        Jeżeli na skutek swojej brawurowej jazdy po chodniku przejedziesz kogos i
                        będziesz uciekać (ucieczka z miejsca wypadku + nieudzielenie pomocy): to zwlokę
                        cię z roweru. I możesz wtedy sobie rościć i dochodzić. Zwisa mi to.
                        Często przeganiasz babcie z chodnika?
                        • nadinka_nadinka Re: No cóż - żyjesz w wymyślonym świecie....... 28.06.07, 10:37
                          > Życzę ci, abyś nigdy nie musiała zweryfikować swoich wyobrażeń o świecie.
                          > Jeżeli na skutek swojej brawurowej jazdy po chodniku przejedziesz kogos i
                          > będziesz uciekać (ucieczka z miejsca wypadku + nieudzielenie pomocy): to
                          zwlokę > cię z roweru. I możesz wtedy sobie rościć i dochodzić. Zwisa mi to.

                          nie jezdze brawurowo po chodniku. powiem wiecej nie znosze osob, ktory jezdza
                          brawurowo nie tylko po chodnikach, ale i po sciezkach, a w szczegolnosci tych,
                          ktorzy pchaja sie rowerem na przejscie dla pieszych. w zaden sposob nie wplywa
                          to na moje poglody odnosnie spraw o ktorych dyskutowalismy wyzej.

                          >

                          > Często przeganiasz babcie z chodnika?

                          hmmm... chciales byc zlosliwy? oj, dzieciaku, dzieciaku ...
                          • dr.krisk Tak - chciałem. 28.06.07, 10:46
                            nadinka_nadinka napisała:

                            > > Często przeganiasz babcie z chodnika?
                            >
                            > hmmm... chciales byc zlosliwy? oj, dzieciaku, dzieciaku ...

                            Chciałem - i byłem. A z nas dwojga to ty raczej prezentujesz dziecięcą wiarę w
                            moc prawa instytucjonalnego.
                            Rozumiem, że jak widzisz grupę dzieciaków łamiących ławkę, to zgłaszasz sprawę
                            organom ścigania, zamiast dać klapsa i przegonić?
                            Zabawne.
                            Większość wykroczeń w Polsce to bardzo drobne kradzieże, uszkodzenia mienia,
                            wulgarne zachowania, itp. Jeżeli będziemy je zwalczac tylko siłami policji i
                            straży miejskiej.... no to nic się nie zmieni.
                            Tego nauczył mnie mój dziadek, przedwojenny przodownik policji.
                            • nadinka_nadinka Re: Tak - chciałem. 28.06.07, 10:54
                              nie chce mi sie ciagnac tego tematu. mam tylko 2 pytania: masz dzieci? bijesz je?
                              dajesz klapsy cudzym dzieciom?! nie bede tego komentowac.
                              • dr.krisk Słusznie. 28.06.07, 10:59
                                nadinka_nadinka napisała:

                                > nie chce mi sie ciagnac tego tematu.
                                Mnie też nie.

                                > mam tylko 2 pytania: masz dzieci? bijesz j
                                > e?
                                Nie mam.

                                > dajesz klapsy cudzym dzieciom?! nie bede tego komentowac.
                                Daję. Gdzieś ze dwa miesiące temu dałem kilka razy w łeb dwóm kilkunastolatkom
                                przegladającym na przystanku (przy kompletnym braku reakcji dorosłych)
                                kieszenie jakiegoś młodszego dzieciaka. Tak więc - rzeczywiście, biję dzieci.
                                Możesz to zgłosić organom ścigania.
                                Żegnam.
                                • nadinka_nadinka Re: Słusznie. 28.06.07, 11:03
                                  > Żegnam.

                                  ja rowniez. i mam nadzieje i zycze sobie z calego serca, zeby nigdy takich typow
                                  jak ty nie spotkac ani na ulicy, ani na szlaku, ani w zadnym innym miejscu.
                            • ms-kola Re: Tak - chciałem. 03.07.07, 14:45
                              dr.krisk napisał:


                              > Tego nauczył mnie mój dziadek, przedwojenny przodownik policji.

                              Przodownik w pałowaniu? ;DDD rozumiem, miałeś lekkie dzieciństwo, ale ciężkie zabawki... ;DDDDDDDDDDDDDDD

                              A gdzie ty tak ściągasz z tych rowerków?? bom ciekaw strasznie? :)))
      • dorsai68 Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach 11.06.07, 11:10
        Żądasz dzwonka i OK, bo to obowiązkowa czść wyposażenia, ale obruszasz się na uwagę, że jedziesz obok żony, a to nie jest OK, bo naruszasz zasady tego samego prawa.
        To taki "prztyczek" w sprawie konsekwencji.

        Dzwonek rzeczywiście słyszalny jest. Pytanie, czy przez taką pochłoniętą pogawędką, niewątpliwie niezwykle absorbującą, parkę JEST SŁYSZANY? Tu mam spore wątpliwości, bo jako posiadacz i użytkownik dzwonka wielokrotnie byłem zmuszony do hammowania i WERBALNEGO domagania się wolnej drogi.

        Czy jazda na rowerze z prędkością większą niż rekreacyjno-spacerowa jest chamstwem? Tu również mam wątpliwości. Dla Ciebie poruszanie się rowerem z prędkością ponad 15 km/h jest, być może, już "pędzeniem jak na wyścigu", ale np dla mnie prywatnie, średnia prędkość na trasie oscylująca pomiędzy 20-25 km/h to rzecz normalna i zależna jedynie od natężenia ruchu na szlaku.
        • Gość: drobo Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.petrus.pl 11.06.07, 14:46
          w tym kontekście idea bicykla jako relatywnie szybkiego
          i wygodnego środka komunikacji w mieście zupełnie się
          nie sprawdza. Nie byłoby problemu, gdyby przepisy
          nie zmuszały do jazdy ścieżką, jeśli takowa wzdłuż jezdni
          istnieje. Rower traktowany jest u nas głównie jako pojazd
          rekreacyjny, spacerowy, więc ludzie nie czują problemu
          zawłaszczania ścieżek - jazdy watahą, tabunów pieszych
          czy parkujących aut... Oczywiście, na terenach rekreacyjnych,
          np. promenadach pieszo-rowerowych, nawet z rozdzielonymi
          pasami, powolni rowerzysci czy piesi nie są żadnym problemem,
          bo tam jedzie się właśnie po to, by z prędkością kilku km/h
          podziwiać piękne dziewczyny - a i samemu zadać szyku :-)
      • johnny-kalesony Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach 11.06.07, 16:03
        Z tego co piszesz, można wysnuć wniosek, że nie są to prawdziwi jeźdźcy MTB.
        Prawdziwy MTB biker NIGDY nie stara się robić pokazu na płaskim terenie i tam,
        gdzie można spotkać pieszych i "cywilnych" rowerzystów. Mnie na przykład w
        mieście wyprzedza babcia na składaku wigry ...
        Zapewne wszyscy owi "herojowie" mają lśniące nowością rowerki, które nigdy nie
        oglądały większych górek, które to maszyny prowadząc robią groźne miny
        profesjonalistów zza tajemniczo przyciemnionych okularów.
        Iluż takich MTB-pozerów już się naoglądałem ...
        Najbardziej zabawny moment nastąpił, gdy jednego z nich jeden jedyny raz jakimś
        cudem spotkałem na naszych górkach - nie był w stanie pokonać nawet
        kilkudziesięciometrowego wzniesienia.


        Pozdrawiam
        Keep Rockin'
        • maksior5 Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach 11.06.07, 16:09
          Ale tu nie ma niczego o jakiś pokazach. Po prostu o ludziach, którzy jeżdą nieco szybciej niż tempo spacerowo-rekracyjne. Ale wielu zaprawionych w górkach w mieście też chce pokonać pewną trasę szybko. I to nie jest pozerstwo.
        • Gość: anty plyniu a jak nie mam wyjscia... IP: *.aster.pl 24.06.07, 01:05
          ...bo jestem wielki chlopak i zadna inna maszyna pod mym tylkiem nie
          wytrzymuje. tylko lepszy goral sie nadaje do codziennego dojezdzania do pracy w
          plaskim jak stol miescie. plaskim nie do konca, wysokie krawezniki na
          sciezkach, zapadniete studzienki i glebokie dziury przy prawej stronie jezdni,
          tego nic innego nie wytrzyma, tylko dobry masywny rower, zapewniam Cie. takze
          wybacz, ale te kilkdziesiat kilometrow kazdego dnia dalej bede pokonywal swoim
          blysk nowka rowerem spod znaku MTB ;)
          jezeli uwazasz ze jazda na nizinie jest mniej meczaca od gorek, to polecam
          lesne drogi mazurskie, na moich ulubionych trasach zeby zjechac z niejednej
          gorki to trzeba dobrze sie spinac, o plaskim nawet nie ma co wspominac, piach
          jak na pustyni
      • Gość: ConRatt Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.07, 00:04
        JESTEM ZA dzwonkiem!
        Jeżdżę średnio dużo: 6-8 tys rocznie, maratony też i zawsze mam dzwonek.
        Unikam ścieżek rowerowych bo szybka jazda jest tam niebezpieczna - ale czasem
        trzeba ... Dzwonek uratował już życie a nawet zdrowie ;-) kilku "cywilom"
        Gadanie że zamiast dzwonka starczy okrzyk to zwykły KIT. Na wrzaski juz nikt
        nie zwraca uwagi a tym bardziej nie kojarzy z nadjeżdżającym rowerem. A kiedy
        się jedzie 30 km/h, czas reakcji spacerowicza [jeśli w ogóle spojrzał we
        właściwą stronę] jest i tak zbyt długi i trzeba hamować do zera...a opony
        kosztują. Jedyny dzwonek który naprawdę działa i jest baaardzo lekki to CatEye -
        a testowałem chyba z sześć modeli. No ale cóż - na trasie zawsze spotka
        człowieka szydercze spojrzenie "prawdziwego bikera" który nie wie co to dzwonek
        i oświetlenie przy rowerze ... ludzi myślących czym innym jest naprawdę
        wielu ...
      • olecky Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach 17.06.07, 12:17
        1) zakaz jazdy obok innego uczestnika ruchu obowiazuje tylko na jezdni, na
        sciezkach rowerowych, drogach gruntowych itp. nie ma pretensje do jezdzacych
        parami moga miec jedynie podstawy uprzejmosciowe, nie prawne.

        2) nie rozumiem jak moze sie nie miescic dzwonek na kierownicy. Teraz wprawdzie
        mam trekkinga (na kierownicy licznik, swiatelko, gps, dwa dzwonki), ale w goralu
        tez mi sie miescil zarowno dzwonek jak i klakson. W razie potrzeby maly dzwonek
        zawsze mozna zamontowac na jednym z rogow.

        pozdrawiam, olek
        • stefan4 Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach 17.06.07, 12:37
          olecky:
          > 1) zakaz jazdy obok innego uczestnika ruchu obowiazuje tylko na jezdni, na
          > sciezkach rowerowych, drogach gruntowych itp. nie ma pretensje do jezdzacych
          > parami moga miec jedynie podstawy uprzejmosciowe, nie prawne.

          Wydaje mi się, że droga dla rowerów jest częścią drogi publicznej; ew. jest
          samodzielną droga publiczną o specjalnym przeznaczeniu. Dlaczego więc miałyby
          na niej nie obowiązywać normalne zasady ruchu po drogach publicznych? Co do
          dróg gruntowych to jeśli one są publiczne, to też działają normalne zasady.
          Tylko że przy minimalnym ruchu i braku policji łamanie ogólnego przepisu nikomu
          nie przeszkadza, więc nie jest ścigane.

          olecky:
          > 2) nie rozumiem jak moze sie nie miescic dzwonek na kierownicy.

          Również nie rozumiem. Mnie na trekingu mieszczą się klamkomanetki, dzwonek,
          licznik, duża lampa i mocowanie do mapnika. Gdybym miał krótszą kierownicę, to
          zrezygnowałbym z tego mapnika i lampy (mam drugą pod mostkiem) a dzwonek bym i
          tak zostawił.

          - Stefan

          www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
          • Gość: Jacu Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.icpnet.pl 17.06.07, 14:52
            Wystarczy nabyć w sklepie prostą kierownicę 55cm i zamontować na niej rogi aby
            zrozumieć że nie ma na niej miejsca na zbędne dodatki...
            ...brakuje miejsca nawet na te niezbędne.
            Nie ma nad czym dyskutować, ani brać na wiarę - to po prostu fakt.

            Dzwonek na rogu to absurdalny pomysł.


            Dzwonek wazy tyle co różnica między tylna przerzutka XTR a XT, nie wyobrażam
            sobie takiego irytującego balastu zawadzającego na mojej kierze.
            Na zawodach praktykowane jest darcie się na siebie, na samochody nie działa, po
            chodnikach sie nie jeździ. Miejsca ani potrzeby nie ma - nie ma dzwonka.

            Podobnie lampki, błotniki i drugi koszyk na bidon - zakładam tylko gdy są
            niezbędne. W rowerze "ogólnego przeznaczenia" zbędne dodatki podróżować mogą
            sobie na gapę, w maszynie o sportowym przeznaczeniu muszą na swoją obecność
            zapracować.
            • Gość: pegaz Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.limes.com.pl 17.06.07, 15:03
              Maszyny sportowe powinny sobie zapracować na jazdę po publicznych drogach - wożąc na sobie te 'zbędne', 'okropnie ciężkie' dodatki. Na zawodach niech sobie nie wożą.
            • stefan4 Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach 17.06.07, 16:50
              Jacu:
              > Wystarczy nabyć w sklepie prostą kierownicę 55cm i zamontować na niej rogi aby
              > zrozumieć że nie ma na niej miejsca na zbędne dodatki...
              > ...brakuje miejsca nawet na te niezbędne.
              > Nie ma nad czym dyskutować, ani brać na wiarę - to po prostu fakt.

              Nie moge wziąć Twojego faktu na wiarę, ani na cokolwiek innego, bo przeczy on
              mojemu codziennemu doświadczeniu. Moja kierownica ma długość 57cm (właśnie
              zmierzyłem). Wisi na niej ten szpej, o którym ostatnio napisałem
              (klamkomanetki, dzwonek, licznik, duża lampa i mocowanie do mapnika) i
              OCZYWIŚCIE rogi, poprzednio zapomniałem ich wymienić, ale są i świetnie się
              mieszczą. Dzwonek jest lekko nachylony w moim kierunku, żeby nie kolidować z
              lewą klamkomanetką
              • Gość: Jacu Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.icpnet.pl 18.06.07, 02:02
                Te 2 cm robią sporą różnicę, sporo zależy też od modelu klamkomanetek...
                Nowe DC XTR nie pozwalają na montaż za nimi czegokolwiek (zbiorniczek i przewód
                hamulca), RF Deore mają "monitorki" które o ile mnie pamięć nie zawodzi równie
                skutecznie uniemożliwiają montaż czegokolwiek. Ale nie o to przecie chodzi...

                Przepisy mówią o sygnale dźwiękowym o nieprzeraźliwym brzmieniu, u mnie tą
                funkcję pełni klamka hamulca - wydaje dźwięk który z całą pewnością nikogo nie
                przerazi.
                • Gość: pegaz Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.07, 08:14
                  > Przepisy mówią o sygnale dźwiękowym o nieprzeraźliwym brzmieniu, u mnie tą
                  > funkcję pełni klamka hamulca - wydaje dźwięk który z całą pewnością nikogo nie
                  > przerazi.

                  Czyżby to XTR-y tak Ci piszczały? :D
                  • Gość: Jacu Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.icpnet.pl 18.06.07, 10:07
                    Jak puscisz klamke to klika...

                    Wszystkie hamulce czasem piszczą.
            • olecky Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach 17.06.07, 18:06
              Gość portalu: Jacu napisał(a):

              > Wystarczy nabyć w sklepie prostą kierownicę 55cm i zamontować na niej rogi aby
              > zrozumieć że nie ma na niej miejsca na zbędne dodatki...
              > ...brakuje miejsca nawet na te niezbędne.
              > Nie ma nad czym dyskutować, ani brać na wiarę - to po prostu fakt.

              bzdura nie fakt. Tu nie sie ma co piescic, to sie musi zmiescic.

              > Dzwonek na rogu to absurdalny pomysł.

              bo?

              imho wygoda. mowa o malym dzwonku, z "prztyczkiem", nie "wajcha".

              pozdrawiam, olek
          • olecky Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach 17.06.07, 18:03
            stefan4 napisał:

            > Wydaje mi się, że droga dla rowerów jest częścią drogi publicznej; ew. jest
            > samodzielną droga publiczną o specjalnym przeznaczeniu. Dlaczego więc miałyby
            > na niej nie obowiązywać normalne zasady ruchu po drogach publicznych?

            bo normalne zasady ruchu po drogach publicznych mowia "Kierującemu rowerem lub
            motorowerem zabrania się jazdy _po_jezdni_ obok innego uczestnika ruchu".
            Polecam korzystanie ze zrodel, na wydajemisizmie mozna sie czasem przejechac.

            > Tylko że przy minimalnym ruchu i braku policji łamanie ogólnego przepisu
            > nikomu nie przeszkadza, więc nie jest ścigane.

            lamanie jakiego konkretnie przepisu?

            pozdrawiam, olek
            • stefan4 Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach 17.06.07, 19:27
              olecky:
              > normalne zasady ruchu po drogach publicznych mowia "Kierującemu rowerem lub
              > motorowerem zabrania się jazdy _po_jezdni_ obok innego uczestnika ruchu".
              > Polecam korzystanie ze zrodel, na wydajemisizmie mozna sie czasem przejechac.

              Istotnie nie potrafię znaleźć żadnego zakazu jechania koło siebie po drodze dla
              rowerów, w tym punkcie sie poddaję.

              Jednak nie rozumiem, dlaczego uważasz, że po publicznej drodze gruntowej też
              wolno jechać obok siebie. Art.2. ust.6. definiuje jezdnię: ,,jezdnia - część
              drogi przeznaczoną do ruchu pojazdów''. W takim razie droga gruntowa ma jezdnię
              jak najbardziej. Cała jest jezdnią.

              - Stefan

              www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
              • dorsai68 Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach 17.06.07, 22:08
                Co więcej, przepis przez Ciebie cytowany brzmi w całości:
                "„jezdnia” - część drogi przeznaczoną do ruchu pojazdów; określenie to nie
                dotyczy torowisk wydzielonych z jezdni;"

                Wynika z tego, że tylko torowisko nie jest jezdnią, jednak z drugiej strony jezdnia i droga rowerowa są osobnymi składnikami pasa terenu tworzącego "drogę".
                Zapis art.33 ust.3. pkt 1:
                "3. Kierującemu rowerem lub motorowerem zabrania się:
                1) jazdy po jezdni obok innego uczestnika ruchu;"
                może moim zdaniem ulegać rozszerzeniu na droge rowerową z jednej strony, a z drugiej strony, przy jego rygorystycznej interpretacji, uniemożliwić omijanie korków na jezdniach.
      • Gość: Ścigacz na góralu. Re: złośliwość "ścigaczy" na góralach IP: *.adsl.inetia.pl 22.06.07, 22:54
        Jeżdżąc bulwarami wiślanymi w Krakowie jadę na swoim góralu około 25-35 km/h, a
        spacerujące osoby zazwyczaj mają w nosie że poruszają się po ścieżce rowerowej,
        więc hamuje w ostatniej chwili bez skrupułów.
    Pełna wersja