Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    dorwałam wczoraj złodzieja mojego roweru!

    15.06.07, 08:08
    Opowieść o nieudanej kradzieży.

    Prowadzę niewielki sklepik - od lady do wyjścia wszystkiego 4 kroki. Dojeżdżam
    do pracy oczywiście rowerem, po czym przypinam go solidną linką do kraty przy
    oknie wystawowym. Czyli de facto, cały czas mam go na oku, w czym pomaga mi
    przemiły pan parkingowy rezydujący w pobliżu.
    Dość bezpiecznie, prawda?
    Wczoraj jednak okazało się, ze nie dosyć.
    Przy sklepie zaczął kręcić się jakiś
    młodzian. Wszedł, zapytał o oliwę dla babci ( sic! ) i wyszedł. Ale nadal stał
    w pobliżu. Coś mi się w gadzie nie podobało, więc stanęłam przy oknie
    wystawowym. Wielokrotnie mierzyliśmy się wzrokiem, przy czym moja mina
    ewidentnie wskazywała na dezaprobatę jego osoby i zachowania. Całość trwała ze
    30 minut, gad gdzieś dzwonił i z kimś się umawiał, a ja nadal tkwiłam na
    posterunku. Aż w końcu wszedł klient i musiałam się nim zająć. Po chwili
    ujrzałam, że to bydlę na zewnątrz dotyka mojego roweru. Wybiegłam w dwóch
    skokach, chłopak odskoczył, ale nie uciekł. Już miałam wrócić do mojego
    klienta, gdy zauważyłam przeciętą linkę.
    Zagotowało mi się w środku jak w wulkanie.
    Nie raz wyobrażałam sobie, co bym zrobiła złodziejom moich
    poprzednich rowerów, gdyby tylko wpadli w moje ręce. Zapewniam, że chińskie
    tortury to przy tym wizyta w salonie masażu erotycznego. A tu stoi przede mną
    taki sk..wiel i bezczelnie liczy na to, że ja nie zauważę tej przeciętej
    linki, a on spokojnie odjedzie na moim ukochanycm błękitnym rumaku!!!

    Wyobrażacie sobie podobną bezczelność?!
    No to się kretyn przeliczył!!
    Jednym ruchem sciągnęłam tę linkę i jak nią faceta nie walnę na odlew.
    Wrzasnął z bólu i zaczął uciekać, a ja za nim z krzykiem - złodziej,
    trzymajcie złodzieja! I cały czas leję go po plecach tą linką, a właściwie
    masywnym jej
    zapięciem. Facet parę razy oberwał przez plecy tak, że aż mu zadudniło w
    klacie!
    Niestety, mężczyzna w adidasach biega szybciej, niż kobieta na
    obcasach. Zaś o jakiejkolwiek współpracy ze strony przechodniów oczywiście nie
    było co marzyć, bo w końcu nie ich okradziono, więc nie ich sprawa. A ja
    zostawiłam na pastwę losu sklep w którego kasie była równowartość roweru, więc
    chcąc nie chcąc - musiałam zawrócić. Oczywiście zgłosiłam fakt policji, a oni
    obiecali wzmóc patrol w okolicy.
    Kiedy opadła adrenalina uświadomiłam sobie, że ten złodziejaszek miał i
    malutkie szczęście i wielkiego pecha zarazem.

    Szczęście, że go nie zabiłam, a z przerażeniem muszę przyznać, że w tamtej
    chwili byłabym do tego zdolna.
    Rowery to moja wielka miłość, symbol i środek
    do wolności i swobody, źródło nieustannej radości oraz jedyna cenna rzecz,
    której się w życiu dorobiłam.
    Na przykład ten " niedokradziony" Giant Terrago bezpiecznie przeniósł mnie
    miesiąc temu przez góry i bezdroża Krymu. A jakiś
    pacan śmiał wyciągać po niego rękę?!

    Ale pacan miał też nie lada pecha!
    Pomyście sami -
    1. w końcu faktycznie udaremniłam mu tę kradzież, a on już komuś telefonicznie
    zaanonsował dostawę rowerka
    2. pogoniła go jedną z głównych ulic miasta kobieta w wieku jego matki - w
    sukieneczce i na obcasikach
    3. baba sprała go dotkliwie na oczach wielu świadków

    Gdybym to ja była tym facetem, moja duma sporo by na tym ucierpiała...

    PS. kupiłam U-locka i 2 nowe linki :)

    Obserwuj wątek
      • Gość: Super Zgred Re: dorwałam wczoraj złodzieja mojego roweru! IP: *.dream.net.pl 15.06.07, 08:26
        POdziwiam Cię Diaforo! Zawsze czytam Twoje posty z wielką ciekawością.Rada jest
        taka :1. do pracy w sklepiku chodzić w wygodnych, sportowych butach 2. miec na
        podorędziu coś konkretnego.Może to być : bez zezwolenia a. paralizator
        2.miotacz gazu.W sklepach z bronią sprzedają takie "bajery". Trzeba kupować po
        upewnieniu, że na to, konkretne urządzenie nie jest wymagane pozwolenie.To
        działa, sprawdzałem. Nie w mieście ale na odludziu. Policja nie miała
        zastrzeżeń, mimo, że na miejsce zdarzenia przybyli, po 3 godzinach.Tak trzymać!
            • Gość: Gosc Portalu Re: BRAWO Diafora !!! IP: 217.153.211.* 24.06.07, 13:35
              Odpowiadasz na :
              Gość portalu: Slav4 napisał(a):
              > Urwać takiemu łeb razem z płucami i dać psu do zabawy.

              Spokojnie, nie tak ostro. Po co stac sie takim samym jak ten przestępca? Zerwał
              linke - dostał linką.

              Na przyszłość -> w sytuacji tak dużego napięcia może to być trudne, ale więcej
              mogłaby Pani osiągnąć wzywając KONKRETNĄ osobę (niech pan/pani mi pomoze!).
              Ogolne wezwanie prawie w ogole nie działa w tłumie.

        • Gość: yaga Re: dorwałam wczoraj złodzieja mojego roweru! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.07, 11:43
          kobieto - gratulacje!!!
          samosądy nie są w moim przekonaniu rozwiązaniem, ale ty złapałaś gnoja na
          gorącym uczynku, a policja uznałaby, że to społecznie mała szkodliwość czynu,
          więc samosąd - a właściwie obrona swojego mienia - jest tu jak najbardziej na
          miejscu. a na przyszłość nie po nerach, jak radził ci skuter70, bo można go
          uszkodzić i miałąbyś nieprzyjemności, ale w nogi poniżej pośladków lub tuż nad
          kolanami. jak przyciągniesz, to przykucnie i możesz nawet zdążyć zawiadomoć
          policję :o) co innego za ile ... dni oni przyjadą...
      • dorsai68 Brawo!!! 15.06.07, 10:29
        Przejechałaś się po pętaku solidnie!

        Uważaj jednak na przyszłość. Moim skromnym zdaniem byłaś już blisko przekroczenia granic obrony koniecznej.
        • uruk-hai Re: Brawo!!! 15.06.07, 10:35
          uważam że powinnaś jeszcze władować swoją szpilą jeszcze po jajkach!

          prawdopodobnie będąc na twoim miejscu wpakowałbym się w niezłe tarapaty bo na
          obiciu linką pleców by się nie skończyło - przekroczyłbym znacznie konieczną-
          konieczność....
        • Gość: Slav4 Re: Brawo!!! IP: 217.70.56.* 15.06.07, 10:53
          Że się tak wtrącę "po linii" :o)

          Art 25 § 3 KK. Sąd odstępuje od wymierzenia kary, jeżeli przekroczenie granic
          obrony koniecznej było wynikiem strachu lub wzburzenia usprawiedliwionych
          okolicznościami zamachu.

          Czyli: Lać i patrzeć czy równo puchnie. Co nie zmienia faktu że jeśli bronimy
          się "za długo", można sobie zapaprać kartotekę :o(
        • Gość: ZAQ Re: Brawo!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.07, 14:25
          Zdecydowanie ją przekroczyła. Chłopak mógł się wyprzeć przecięcia linki, nic by
          mu nie udowodniła. Stać obok mógł nawet cały dzień. Za co więc go biła tą linką
          z zamkiem? Gdyby wezwał straż i pokazał ślady po tych razach, kobita by
          odpowiadała za pobicie. Przecież nie wsiadł na rower, ani nie prowadził go -
          stał obok. Każdy adwokat by go wybronił. Strasznie nerwowa baba, powinna się
          leczyć. Współczuję jej dzieciom. W domu muszą mieć piekło. Taka matka-hetera.
          • Gość: Slav4 Re: Brawo!!! IP: 217.70.56.* 15.06.07, 14:36
            Ejże, każdy adwokat ???
            A o karalnym usiłowaniu słyszałeś ? A ekspertyza kryminalistyczna to pies ???
            Nie da się przeciąć linki nie zostawiając tłustych paluchów na samej lince i
            ramie roweru. (to na wypadek gdyby małolat się bronił że "on tylko stał").
            Czyli co - według ciebie z reakcją trzeba spokojnie czekać aż wsiądzie na
            siodełko, tak ?
            Pozdrawiam i życzę hordy małolatów w piwnicy.
          • spector1 Re: Brawo!!! 15.06.07, 15:26
            Gość portalu: ZAQ napisał(a):

            > Zdecydowanie ją przekroczyła. Chłopak mógł się wyprzeć przecięcia linki, nic
            by
            >
            > mu nie udowodniła. Stać obok mógł nawet cały dzień. Za co więc go biła tą
            linką
            >
            > z zamkiem? Gdyby wezwał straż i pokazał ślady po tych razach, kobita by
            > odpowiadała za pobicie. Przecież nie wsiadł na rower, ani nie prowadził go -
            > stał obok. Każdy adwokat by go wybronił. Strasznie nerwowa baba, powinna się
            > leczyć. Współczuję jej dzieciom. W domu muszą mieć piekło. Taka matka-hetera.

            Leczyć to powinieneś się ty.Zaczynasz bredzić jak polski poseł,który ukradł
            ale jeszcze go nie skazano bo rzekomo nie ma dowodów.
            Gdyby taki numerek przy mnie wykręcił twój braciszek to nawet twoja interwencja
            byłaby bezowocna.

            W trochę innej sytuacji bezczelny gó..arz zaczął uciekać.
            Miał przewagi ok 50m. Był b.zdziwiony,że jego przewaga stopniała po
            100m.Złapałem go.Nie pomogła mu nawet jego siosra.

            Innym razem uciekało 2 palantów.
            Wybrałem szybszego, starszego.Puściłem smycz psa aby nie przeszkadzał mi
            podczas biegu.Pies oczywiście bez kagańca i wyglądający na takiego,
            który nie lubi żadnych negocjacji.
            Pies sądził,że to jakaś zabawa i był szybszy niż ja na 100tkę.
            Młody degenerat bał się ruszyć gdy pies znalazł się przy nim.
            Poza tym nawet bez psa nie miał szans na 100 czy 5000m.
            Na takich jak ty nawet nie zwracam uwagi.Liczy się zawsze osoba poszkodowana
            a nie "prawa" bandziora.

            Najlepiej odwrócić głowę i liczyć na to,że policja wyjdzie z krzaków.
            Nie tobie kradną, nie ciebie biją to nie twoja sprawa - to jest motto takich
            jak ty.

            Spector



          • diafora do kogoś zwanego ZAQ i o stanie prawnym zdarzenia 15.06.07, 20:25
            Ejże, chłoptasiu - ty mnie chyba próbujesz obrazić?
            Bezskutecznie raczej, bo osobniki wydające tak precyzyjne osądy jak Twoje, co do
            osób sobie nieznanych - stosują faktycznie coś zwanego w psychologii
            przeniesieniem lub projekcją.
            Dla ułatwienia dodam, że generalnie chodzi o opowiadanie o sobie i swoich
            problemach.
            Cóż - współczuję. Ale nie za bardzo...
            Ponieważ jednak nie masz pojęcia także o prawie, przytoczę dla porządku artykuł
            KK z którego ewentualnie mogłabym odpowiadać. Nie jest to bynajmniej obrona
            konieczna, lecz tzw. stan wyższej konieczności.

            Chodzi o art. 26 par. 1-3 ustawy Kodeks Karny (Dz. U. Nr 88 poz. 553 z dnia 2
            sierpnia 1997 r.)z późniejszymi zmianami - Rozdział III pt.Wyłączenie
            odpowiedzialności karnej

            Art. 26. § 1. Nie popełnia przestępstwa, kto działa w celu uchylenia
            bezpośredniego niebezpieczeństwa grożącego jakiemukolwiek dobru chronionemu
            prawem, jeżeli niebezpieczeństwa nie można inaczej uniknąć, a dobro poświęcone
            przedstawia wartość niższą od dobra ratowanego.
            § 2. Nie popełnia przestępstwa także ten, kto, ratując dobro chronione prawem w
            warunkach określonych w § 1, poświęca dobro, które nie przedstawia wartości
            oczywiście wyższej od dobra ratowanego.
            § 3. W razie przekroczenia granic stanu wyższej konieczności, sąd może
            zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia.

            A może to Tobie przylałam, co?
            • nakole To nie tak. 16.06.07, 12:03
              Twoja akcja odbyła się post factum. Niczego nie ratowałaś. Złodziej odstąpił od
              dalszego działania i salwował się ucieczką. Twoja pogoń za złodziejm głównie
              miała na celu dokonania odpłaty i ewentualne z pomocą przechodniów jego ujęcie,
              co jednak nie nastąpiło.
              Opisany przez Ciebie stan faktyczny nie przystaje do przytoczonych przez Ciebie
              przepisów.
              Nie działałaś w stanie wyższej koniecznośći. Można byłoby o tym mówić, gdyby
              złodziej stawiał opór, a Ty czynnie przeciwstawiałbyś się zaborowi mienia i w
              wyniku czego np. poniósłby on uszczerbek na zdrowiu.
              Moim zdaniem Twoja przygoda, gdyby znalazłaby się w sądzie mogłaby być
              rozpatrywana jako przekroczenie granic obrony koniecznej.
              • spector1 Re: To nie tak. 16.06.07, 14:51
                nakole napisał:

                > Twoja akcja odbyła się post factum. Niczego nie ratowałaś. Złodziej odstąpił
                od
                >
                > dalszego działania i salwował się ucieczką. Twoja pogoń za złodziejm głównie
                > miała na celu dokonania odpłaty i ewentualne z pomocą przechodniów jego
                ujęcie,
                >
                > co jednak nie nastąpiło.
                > Opisany przez Ciebie stan faktyczny nie przystaje do przytoczonych przez
                Ciebie
                >
                > przepisów.
                > Nie działałaś w stanie wyższej koniecznośći. Można byłoby o tym mówić, gdyby
                > złodziej stawiał opór, a Ty czynnie przeciwstawiałbyś się zaborowi mienia i w
                > wyniku czego np. poniósłby on uszczerbek na zdrowiu.
                > Moim zdaniem Twoja przygoda, gdyby znalazłaby się w sądzie mogłaby być
                > rozpatrywana jako przekroczenie granic obrony koniecznej.

                Och,jak ja lubię czytać takie analizy.To tak jakbym słyszał posła RP.
                Dzięki takiej właśnie postawie jak twoja chamstwo i złodziejstwo kwitnie
                w Polsce.

                Nakole. Pochwal się ile razy stanąłeś w czyjejś obronie.
                Czy zeznawałeś choć raz w sądzie jako świadek w sprawie obcej ci, pokrzywdzonej
                osoby?
                W sądzie sprawy nie toczą się tak jak to przedstawia TV gdzie gwiazdą jest A.M.
                Wesołowska.
                Trzeba mieć odwagę i merytoryczną przewagę aby przedstawić się b.częstej
                arogancji i braku logiki sądów.
                Niestety Polacy są b.zastraszonym narodem i nic nie wskazuje że szybko to się
                zmieni.

                Gdybym to ja był w pobliżu gó..arz miałby przetrącony obojczyk.
                W kraju, w którym panuje anarchia społeczeństwo musi samo się bronić.
                Dlatego złodziejaszków i bandziorów trzeba eliminować odpowiednio wcześnie.

                Szykuje się zlot 350tys motocyklistów w USA.Czy sądzisz,że policja doczepi się
                do nich bo jeden z nich złamie przepis drogowy?
                Czy znasz sprawy sądowe bikerów, w których policja prokurator i sędzia musiał
                się ugiąć pod presją kolegów bikera.Podobna taktyka przyniosłby identyczny
                skutek i w Polsce gdyby więcej niż 1/500 Polaków miało więcej odwagi.
                Polacy w okresie głębokiego komunizmu mieli więcej odwagi niż ci,którzy
                pozostali teraz w Polsce.

                Spector

                • nakole Re: To nie tak. 16.06.07, 15:18
                  Wydaje mi się, że Twoje święte oburzenie nie było konieczne.
                  Wymiana zdań miedzy ZAQ i Diaforą dotyczyła oceny prawnej zdarzenia i ja także
                  się na niej skupiłem wtrącając swoje trzy grosze.
                  Całkiem inne jest moje odczucie czysto ludzkie co do reakcji Diafory na
                  usiłowanie kradzieży. Dobrze, że mu przyłożyła.

                  To chyba wystarczająca odpowiedź na Twoje wątpliwości.
                  Twoje pozostałe krzywdzące oceny kierowane pod moim adresem pozostawię bez
                  komentarza.

                  Pozdrawiam.
              • mistrz_ognia nie uciekał 23.06.07, 15:13
                przeczytaj raz jeszcze opis zdarzenia
                on jedynie przerwał swoją złodziejską akcję. Przeciął linkię a gdy właścicielka
                wyszła stanął z boku i czekał aż wróci do sklepu.
                Tak więc nie można mówic w tej sytuacji że włascicielka mściła się na
                uciekajacym złodzieju.
                ==========================
                A gdy już oberwał tą linką to rzeczywiście zaczął wiać. Ale bez tego lania
                rower pewnie by zwędził.
                • nakole Re: nie uciekał 24.06.07, 00:36
                  Doczytałem. Faktycznie, stał. Włascicielka zaczęla mścić się na bezczynnym w
                  tym momencie złodzieju. Tylko taka różnica, a reszta to gdybanie...
              • Gość: rty Re: To nie tak. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.07, 00:48
                nakole napisał:

                > Twoja akcja odbyła się post factum. Niczego nie ratowałaś. Złodziej odstąpił
                od
                >
                > dalszego działania i salwował się ucieczką. Twoja pogoń za złodziejm głównie
                > miała na celu dokonania odpłaty i ewentualne z pomocą przechodniów jego
                ujęcie,
                >

                Boszzzzze co za $#$%#
                Jeżeli bicie uznać za próbę zatrzymania zbiega, przeszkadzanie mu w
                ucieczcie/biegu - to może to sobie robić i żaden życiowy sędzia by jej nie
                skazał!
                To co ty promujesz, to ulegołość wobec takich dranii!
                Świadkiem zdarzenia mógł być choćby klient, a jak nie to nawet sama akcja.
                Czyli mamy dowód "przecięta linka" oraz zbiega!
            • Gość: ZAQ Re: do kogoś zwanego ZAQ i o stanie prawnym zdar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.07, 10:01

              Skąd ci przyszedł do głowy pomysł, że to niby mnie przylałaś?!? Skąd to
              "chłoptasiu"? Skoro twoja mama ma 70 lat, to ty musisz mieć około 40, czyli
              mniej ode mnie. Nawet nie wiesz jakiego słowa użyć, kiedy jesteś zdenerwowana .
              Dalej uważam, że powinnaś poprzestać na przegonieniu tego młodzieńca. Swoje
              zrobiłaś - rower został. Wszystko to, co było potem było zwykłą chęcia odwetu.
              Wiele było podobnych spraw i złodziej/przestępcy, sprawcy itp/. wygrywali
              procesy z tzw. "ofiarami". Nie słyszałaś o tym?
              • Gość: Jacu Jak godnie ratować mienie IP: *.icpnet.pl 17.06.07, 15:10
                "Dzień dobry, przepraszam że przeszkadzam.
                Bardzo proszę odstąpić od kradzieży mojego roweru, jestem z nim bardzo związana
                emocjonalnie i było by mi przykro z powodu jego straty.

                Jeśli Pan nie odejdzie będę zmuszona wezwać policję.

                Życzę miłego dnia i powodzenia następnym razem"


                Nie wiem czy słowo "kradzież" nie jest zbyt ostre (w końcu sugerujemy rozmówcy
                że jest złodziejem), ale skoro akurat przecinał zabezpieczenie roweru to chyba
                pozwala wykluczyć pomyłkę. Na wszelki wypadek aby uniknąć oskarżenia o
                pomówienie można na wstępie zapytać czy jest świadomy że zabezpieczenie które
                przecina nie jest jego własnością.
          • surfen Re: Brawo!!! 24.06.07, 13:40
            Gość portalu: ZAQ napisał(a):
            > Zdecydowanie ją przekroczyła. Chłopak mógł się wyprzeć przecięcia linki, nic by
            > mu nie udowodniła. Stać obok mógł nawet cały dzień. Za co więc go biła tą linką
            > z zamkiem? Gdyby wezwał straż i pokazał ślady po tych razach, kobita by
            > odpowiadała za pobicie. (...) Strasznie nerwowa baba, powinna się
            > leczyć. Współczuję jej dzieciom. W domu muszą mieć piekło. Taka matka-hetera.

            Aleee wnioski. Miło patrzeć na ten popis prostoty! Dzięki za przykład
            niesamowitego błysku intelektu! Pokaż ewentualnym dzieciom, będą z Ciebie dumne!
        • diafora Re: dorwałam wczoraj złodzieja mojego roweru! 15.06.07, 11:03
          Krata jest solidna, przedwojenna, wpuszczona w mur - kwadratowe pręty 1 cm na 1
          cm - trzeba by czołgu, żeby ja naruszyć. Wszyscy klienci do niej przypinają
          swoje pojazdy. A roweru w sklepie spożywczym nie wolno trzymać , nigdzie - nawet
          na zapleczu. SANEPID karze grzywną, bo to podobno niehigieniczne, he he.
          Okoliczne sklepy innych branży pracują dokładnie w tych samych godzinach, co ja,
          więc nie da się tam roweru przechować. Na parkingu strzeżonym zaś roweru nie
          przyjmą, bo za łatwo go ukraść. Parkingowy oświadczył, że nie będzie się cały
          dzień gapił na mój rower. Zacytuję : " Pani! tu każdy ma w samochodzie
          narzędzia - odetną, wsadzą do bagażnika i jak ja takiego dogonię! Ja tu już
          niejedno widziałem - tacy niby w garniturkach a lusterko i felgi z podobnego
          potrafią podp...yć "
          Czyli witamy w kraju uczciwych obywateli...
          • Gość: Jacu Re: dorwałam wczoraj złodzieja mojego roweru! IP: *.icpnet.pl 15.06.07, 12:56
            Bezczelność złodziei jest niewiarygodna, mi kiedyś w tłumie ludzi jakiś gnojek
            skroił tylną lampkę...

            ...ktoś był na tyle uprzejmy że mnie o tym poinformował, no to postanowiłem
            gościa zatrzymać co też szybko uczyniłem. 1 odruchem wyrzucił fanty, ale nie
            zdążyłem nim nawet potrząsnąć gdy kątem oka zobaczyłem jemu podobnych
            zajmujących się pozostawionym kilka metrów dalej rowerkiem...

            Złodzieje b.często "pracują" w grupie, przestrzegam więc przed pościgami i
            beztroskim oddalaniem się od cennych przedmiotów. Można być niemal pewnym że
            obok znajduje się inny złodziej który albo będzie świadczył na naszą niekorzyść
            albo ukradnie co się tylko da.

            W małych spożywczych młodociani praktykują czasem taki scenariusz:
            jeden bezczelnie kradnie byleco z półki i wybiega, gdy personel zajmuje się tą
            sytuacją inni zagarniają dużo cenniejsze łupy. Nawet jak złapiesz,
            przyprowadzisz gnoja na policje i dasz taśmę z monitoringu to "odpowie" za
            wafelka a nie brak utargu w kasie...

            Brawo za sponiewieranie złodzieja, ale warto mieć powyższe ostrzeżenie w pamięci.
      • dr.krisk Gratulacje!!! 15.06.07, 11:12
        Gratuluję refleksu! Pomysł z obiciem ssyna przeciętą linką znakomity.
        No i dałaś wyraźny sygnał, że nie ma żartów! Próba kradzieży twojego roweru
        może skończyć się uszczerbkiem w uzębieniu, obsiniaczeniem oraz ogólnym
        pogorszeniem stanu zdrowia.

        Ale z drugiej strony jak sobie przypomnę beztroskie pozostawianie
        niezabezpieczonych rowerów z całym bagażem na Bornholmie..... to jakoś przykro
        się robi.
        • Gość: Agata A co z tym Krymem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.07, 11:18
          Dołączam się do wszystkich gratulacji! Ale zaintrygował mnie ten Krym. Sama tam
          byłaś? Jak było? Jak tam dotarłaś? Jak długo jeżdziłaś? I w ogóle? Bo może też
          bym się wybrała... Na jakiegoś tatara albo tropem Mickiewicza (może jako
          sekciarz też niedługo wyleci z kanonu). Przy Twoim talencie narracyjnym mogę
          się chyba spodziewać kolejnej smakowitej opowiastki?
      • Gość: hiolka Re: dorwałam wczoraj złodzieja mojego roweru! IP: 194.156.135.* 15.06.07, 16:10
        Gratuluje refleksu, odwagi, a w szczegolnosci celnych uderzen ;-)

        Z Twojej opowiesci wynika przy okazji smutny wniosek, potwierdzony tez w innych
        okolicznosciach - ZNIECZULICA. Nasze spoleczenstwo ma gdzies, ze komus dzieje
        sie krzywda. Nikt nigdy niczego nie widzi. Nie wiem czy to wygodnictwo czy
        tchorzostwo? Ja zazwyczaj nie mam oporow, by reagowac w podobnych przypadkach.
        A jaka jest wowczas reakcja swiadkow, gdy np. powiadomisz policje? Jestes
        kapusiem....
        • Gość: kondor Złodziej może powrócić IP: *.interq.pl 15.06.07, 21:23
          ..."oczy dookola glowy"...
          Też o tym pomyślałem. Sposób na złodzieja jest jeden.Trzeba mu dołożyć tak aby
          nie zechciał tego powtórzyć.Ciekawi mnie czy dostał na tyle żeby się już pod
          tym sklepem więcej nie pokazywać.Czy spróbuje się wybrać tam nocą i zakraść do
          tej kasy po gotówkę.
      • Gość: ptica Re: dorwałam wczoraj złodzieja mojego roweru! IP: *.bro.lama.net.pl 15.06.07, 21:29
        Gratulacje za refleks i wlasciwa reakcje. To jedyny przypadek, gdy linka jest
        lepsza od ulocka - nie da sie go tak naciac tylko i tak wdziecznie sie nim nie
        urzadza manta :) Dobrze, ze to nie byl porzadny lancuch, bo wtedy juz po
        pierwszym strzale by zostal na miejscu ;) A mnie sie akurat dzis snilo, ze
        zlodziej ze sklepu wynosi moj rower, tak na bezczela, ja go nie moge dogonic,
        ale dobrzy ludzie pomagaja i lapie gnide. Mimo to, niech tylko snem pozostanie :)
        • diafora dziwne podejście... 15.06.07, 23:43
          taaak czyli Pana zdaniem nic tylko mam wielką potrzebę konfabulacji?
          A może po prostu złodzieje tak się przyzwyczaili, że wszyscy im ze strachu
          ustępują,że teraz nie umieją stawić czoła rozwścieczonej niedoszłej ofierze?
          Nie rozumiem Pana wątpliwości, ale ma Pan prawo je mieć.
          Zapewne woli Pan czytać łzawe opisy cudzych nieszczęść niż historie drobnych
          zwycięstw - w Polsce to dość popularna postawa i żyją z tego pracownicy
          kilkunastu periodyków...

          Natomiast nigdy nie zapomnę, jak moja, obecnie 70-cio letnia matka,przez kilka
          sekund dzielnie walczyła ze smarkaczem próbującym jej wyrwać torebkę. Zanim
          dobiegłam - dzieciak zwiał, ale moją mamą najbardziej wstrząsnął fakt, że
          stojący obok panowie tylko odsunęli się od krzyczącej kobiety, zamiast udzielić
          jej pomocy. Jak dosadnie stwierdziła, za czasów jej młodości mężczyźni mieli źle
          skrojone garnitury, ale nosili w nich jaja, a nie atrapy i nie byli takimi
          tchórzami jak dziś.
          Cóż, nie mam powodów, by nie wierzyć matce i zupełnie zgadzam się z jej oceną
          współczesności.
          Przecież tego złodzieja spokojnie mogli przechodnie złapać i przytrzymać do
          czasu przyjazdu policji. Obyło by się bez rękoczynów z mojej strony, a chłopak w
          stosownym czasie dostałby wyrok, choćby w zawieszeniu. Ku przestrodze podobnym
          gagatkom. Ale ponieważ doskonale wiem, że na społeczne poczucie solidarności nie
          mam co liczyć - radzę sobie sama. Czy to się Panu wydaje prawdopodobne, czy nie.
      • Gość: Szaszka Re: dorwałam wczoraj złodzieja mojego roweru! IP: *.limes.com.pl 17.06.07, 22:17
        BRAWO DIAFORA!

        Mam nadzieje, ze ten skur..n bedzie dlugo nosi ślady Twojego gniewu, ja bym
        chyba zaj..a na miejscu gnoja, bo czasem zdarza mi sie pod firma przypiac rower
        3 kg lancuchem Kryptonite. :P

        Rada dla "praworzadnych" - w takim przypadku jak wyzej mowi sie tak: "Widzialam
        jak przecinal, schowal jakies narzedzie za plecami, grozil mi/popchnal/uderzyl,
        bronilam sie tym co mialam pod reka, a potem goniac go probowalam zarzucic na
        niego linke zeby go zatrzymac!" :-P

        Aha, paralizator albo gaz w sklepiku to niezly pomysl, naprawde. :)

        pzdr,
        Ola
      • diafora Re: Za(małe I)Q 19.06.07, 07:05
        Panie ZaQ - ewidentnie ma pan pewien problem.
        Ale nie rowerowy.
        Raczej z odbiorem innych ludzi.
        Zapraszam zatem na inne, bardziej stosowne dla Pana forum np. Radia Maryja -
        www.mkprm.fora.pl/
        www.psychiatriapsychoterapia.pl/?a=articles_show&id=209
        www.otpp.poznan.pl/
        Proszę docenić, że zadałam sobie trud ułatwienia Panu znalezienia miejsca dla
        siebie.
        Z prostej potrzeby pomocy bliźniemu...
      • Gość: spokojny Re: dorwałam wczoraj złodzieja mojego roweru! IP: *.chello.pl 22.06.07, 15:59
        jest jeszcze drugi tragiczny aspekt tego wydarzania. Chodzi o to , że gdyby
        złodziej poddał się obdukcji lekarskiej to przwdopodobnie mógłby wystąpić na
        drogę sądową o odszkodowanie za uszczerbek na zdrowiu. A tTy mogłabyś być
        pociągnięta do odpowiedzialności za niewspółmierne do zagrożenia użycie
        siły.Takie chore prawo obowiązuje nadal, Przestępca ma więcej praw od ofiary...
          • diafora jest prawdziwa !!! 23.06.07, 00:43
            Ludzie, czy naprawdę tak trudno Wam uwierzyć w historię z tzw.happy end`em?!
            Jakoś nikt nie kwestionował prawdziwości relacji o kradzieżach.
            Naprawdę o tyle łatwiej uwierzyć w cudze nieszczęście niż w łut szczęścia?!
            O co tu chodzi???
            Nie rozumiem Was...
            Faktem jest, że szczęście mi sprzyjało, bo zdążyłam zauważyć, zareagować i
            obronić swoją własność.
            Ale bez przesady!
            Wykorzystałam swoje atuty:
            1.Zaplątałam linkę tak, by nie dało się jej zdjąć jednym ruchem - wokół ramy i
            kół - właśnie na taką okoliczność
            2. obserwowałam rower cały czas i zachowanie złodzieja wzbudziło moją czujność
            ZANIM zabrał się do kradzieży
            3. byłam ZDECYDOWANA bronić swojej własności
            4. wykorzystałam moment zaskoczenia
            5. zareagowałam agresywnie, by wyprzedzić ewentualną agresję ze strony dwa razy
            młodszego, dwa razy szybszego i dwa razy silniejszego ode mnie mężczyzny -
            postępując zgodnie z zasadą, że najlepszą obroną jest atak
            6. studiowałam z większością będących u szczytu kariery czynnych zawodowo
            prokuratorów, sędziów i adwokatów...

            Jeśli to Was nie przekonuje o prawdziwości mojej historii to czytajcie sobie te
            brukowce typu "Życie na gorąco" "Tina" czy inne takie serwujące wyłącznie opisy
            ludzkich nieszczęść i porażek. Widocznie jest Wam to potrzebne do podniesienia
            własnej wartości.
            Współczuję.
            Ale nie zamierzam dostosowywać swego życia do Waszej koncepcji.
            Napisałam ten wątek po to, by pokazać, że nie jesteśmy tacy bezradni wobec
            złodziei, jak się niektórym wydaje. Że nie trzeba mieć 20-stu lat, uprawiać
            aikido i mieć 2 m wzrostu by czuć się w miarę bezpiecznie. Że złodzieje są do
            pokonania i nie trzeba do tego grupy interwencyjnej policji, a wystarczy tylko
            jedna niezbyt zaradna pani w wieku balzakowskim...
            Jak mnie się udało, to może się udać każdemu.
            I to by było na tyle.
    Inne wątki na temat:

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka