Forum Sport Rowery
ZMIEŃ

      I po Masie 29 czerwca 2007 roku:)

    29.06.07, 23:12
    Witam wszystkich:)
    Za nami kolejna Warszawska Masa Krytyczna. Letnia, w miare ciepła i sucha:)
    Ostatnio zwyczajem staja sie trasy długasne. Tak było i tym razem.
    Dojechalismy na Ursynów, w okolice kasmpusu SGGW.
    Ile było ludzików dokładnie nie wiem - tu o dane poprosze osoby liczące.
    Rekord czerwca chyba nie został pobity.
    Było bardzo sympatycznie:) Tempo w sam raz, mozna było odbyc pogaduchy z
    przyjaciółmi.
    Policja tym razem zdaje sie poczuła sezon wakacyjny. Niektóre skrzyzowania
    nie były praktycznie obstawione. Ale tutaj bardzo ładnie radziły sobie służby
    masowe.

    Kapitalny widok - na wiaduktach przy Puławksiej - setki rowerów wspinających
    sie po estakadzie i mknących z wiatrem w dół:):):)

    Uff, człek zmeczony, ale zadowolony, jak zawsze po Warszawskiej Masie
    Krytycznej:)


    ps. Widziałem kilka kraks. Jedna na ulicy Puławksiej dośc powaznie
    wyglądająca, ale nic powaznego sie nie stało.

    ps.2.Dzieki ludzikom z Prawego Brzegu za miłe przejechanie trasy:)


    Pozdro
    Krzysztof

    Pozdro
    Krzysztof
      • czarny357 Re: I po Masie 29 czerwca 2007 roku:) 30.06.07, 09:55
        Mało ludzi, ale wakacje, więc są uprawiedliwieni. Oficjalna liczba to 1535
        osób.
        Widoki rzeczywiście urzekające były, szczególnie z wiaduktów.
        Kilka wypadków, jednokołowcy, pyskate nastolaty... Stałe elementy krajobrazu -
        jednym zdaniem :-)
        Wąskie gardło nam nie wyszło (św. Bonifacego), (chociaż i tak mogliśmy jechać
        do Sobieskiego, by potem skręcić w Witosa z powrotem i tak estakadę zaliczyć).

        I znowu miesiąc trzeba czekać..........;-)
        • beno1 Re: I po Masie 29 czerwca 2007 roku:) 30.06.07, 10:29
          Na Masie była pełnia. Szkoda jednak, że Łysy tak pięknie nad horyzontem świecił
          nam w... plecy. Jego piękny widok mozna było docenić dopiero, jak ktoś wracał z
          Masy na południe, a szkoda. Druga taka masa pewnie za 28 Mas, ale zaraz,
          zaraz... Najbliższa jest znowu z 28 dni. Może pojedźmy tym razem na północ tak,
          żeby wracać po ciemku w stronę Księżyca? Byłoby pięknie i fotki byłyby
          niezwykłe. Marzy mi się jego widok nad Mostem Gdańskim i kontury rowerzystów. :-
          )

          Beno
          • roweroraffi Re: I po Masie 29 czerwca 2007 roku:) 30.06.07, 20:40
            beno1 napisał:

            > Na Masie była pełnia. Szkoda jednak, że Łysy tak pięknie nad horyzontem świecił
            >
            > nam w... plecy. Jego piękny widok mozna było docenić dopiero, jak ktoś wracał z
            >
            > Masy na południe

            Czyli np taką możliwość miała cała ekipa pomagająca przy noszeniu przyczepek i
            sprzetu, która wraz ze mną pojechała do ZM po Masie.
      • dro77nar Re: I po Masie 29 czerwca 2007 roku:) 30.06.07, 23:00
        Witam,
        i mnie udało się na tę masę pojechać. Trasa ciekawa - to fakt. Bardzo ładne widoki z wiaduktów :)
        Tym razem pojechałem ze zjazdem planetarnym i tu do organizatora mam pewne uwagi...
        1. Zabrakło mi poinformowania na początku którędy jedziemy. Ja rozumiem, że może i za każdym razem jedzie się tą samą trasą, ale poinformować nie zaszkodzi.
        2. Na zjeździe z mostu Poniatowskiego "organizator" dał niezły popis - jak tylko peleton wyprzedził korek spowodowany przez jakiegoś gościa, który stanął na moście, zjechał z pasa wyłączonego z ruchu na pas samochodowy. Można było spokojnie kontynuować przejazd pasem zamkniętym.
        3. Kolejny punkt kawałek dalej - tuż za parkingiem przed dworcem Warszawa Powiśle - nie wiem, na ile to zasługa "organizatora", a na ile braku rozsądku grupy, ale rozpoczął się przejazd pomiędzy blachosmrodami. Wyglądało to bardzo nieciekawie i niebezpiecznie. Nie wiem, jak wyglądało to z punktu widzenia osób, które tam wjechały, bo ja z narzeczoną nie dołączyłem do tej grupy. Pojechaliśmy inną trasą. Przy Nowym Świecie na szczęście czekał już organizator masy i on przejął dowodzenie.
        4. Szczekaczka to bardzo przydatne narzędzie. Niestety z tyłu grupy nie było słychać, co beatboxer mówi :(
        Podsumowując ten wątek - fajnie, że jest organizator, młody i pełen zapału, ale musi się jeszcze nauczyć prowadzenia grupy. Ja, jako uczestnik przejazdu nie czułem się bezpieczny. Przynajmniej w tych dwóch miejscach trasy, o których wspomniałem. Poza tym było ok.
        Sama masa wg mnie była za wolna. Nie wiem, może jechałem w takim fragmencie peletonu, ale tempo ok 8km/h było nieciekawe. Na szczęście miałem z kim pogadać ;)
        Widziałem też dwie awantury - w jednej nawet rowerzysta dostał od jakiegoś dziadka, który koniecznie chciał przejść pomiędzy rowerami... szkoda słów... ci dzisiejsi starzy ludzie to się zupełnie zachować nie umieją ;)
        Było też kilka kraks na trasie - nie wiem, czy były jakieś poważniejsze obrażenia.
        Generalnie wydaje mi się, że poprzednia masa była fajniejsza, ale na następną też pojadę. I chyba nawet ze zjazdem planetarnym.
        • beatboxer Re: I po Masie 29 czerwca 2007 roku:) 01.07.07, 00:44
          dro77nar napisał:

          >1. Zabrakło mi poinformowania na początku którędy
          >jedziemy. Ja rozumiem, że może i za każdym razem jedzie
          >się tą samą trasą, ale poinformować nie zaszkodzi.

          Masz rację, na nastepnym Zjeździe o tym poinformuję. Ponadto jest równiez mapka
          w wersji internetowej z zaznaczonymi punktami zbiornymi :
          zjazd.waw.pl/miniaturki/mdoj...

          >2. Na zjeździe z mostu Poniatowskiego "organizator" dał
          >niezły popis - jak tylko peleton wyprzedził korek
          >spowodowany przez jakiegoś gościa, który stanął na
          >moście, zjechał z pasa wyłączonego z ruchu na pas
          >samochodowy. Można było spokojnie kontynuować przejazd
          >pasem zamkniętym.

          Chwileczke. Myślisz, zę kto w nocy z czwartku na piatek odblokowywał te
          barierki z Poniatowskiego? Gdyby ten 'ktos' nieodblokował, jechalibyśmy
          legalnie po czynnym pasie ruchu.
          Z tego co pamiętam stała tam barierka (widocznie rano ktoś ją dostawił),
          przesówanie jej spowodowałoby zatrzymanie peletonu - lepiej i szybciej było
          zjechać na czynny pas ruchu. Swoja droga nie wiem czemu nie jechałes ze mną -
          mógłbyś nawet poprowadzić jakbyś chciał :)

          >3. Kolejny punkt kawałek dalej - tuż za parkingiem przed
          >dworcem Warszawa Powiśle - nie wiem, na ile to zasługa
          >"organizatora", a na ile braku rozsądku grupy, ale
          >rozpoczął się przejazd pomiędzy blachosmrodami.
          >Wyglądało to bardzo nieciekawie i niebezpiecznie.
          >Nie wiem, jak wyglądało to z punktu widzenia osób, które
          >tam wjechały, bo ja z narzeczoną nie dołączyłem do tej
          >grupy.

          O godzinie 2:00 w nocy na tym pasie stały tory tramwajowe. Po powrocie do domu
          juz sobie ustaliłem jak będziemy jechać. Dlatego potem nie zwracałem uwagi czy
          te tory tam są dalej czy nie ma - po prostu jechałem trasa którą sobie
          wymysliłem i która zawsze jeździmy z ZP. Z resztą gdybysmy zjechali potem
          spowodowałoby to duże zakłocenie w ruchu. Kierowcy widzieli, że rowerzyści
          włączają się do ruchu - ani jeden samochód nie zatrabił, często widziałem, że
          wręcz zjeżdżają na bok by ustapic im miejsca. Jeszcze co do Twoich uwag - nikt
          na to jakoś sie nie uskarżał. Mówie - nastepnym razem poprowadzisz i już :)

          >4. Szczekaczka to bardzo przydatne narzędzie. Niestety z
          >tyłu grupy nie było słychać, co beatboxer mówi :(

          Czego sie spodziewałeś od megafonu za 72 złote? Dokładaj się więcej do budżetu
          to kupimy lepszy i mnie usłyszysz :)

          >Podsumowując ten wątek - fajnie, że jest organizator,
          >młody i pełen zapału, ale musi się jeszcze nauczyć
          >prowadzenia grupy.

          Poprowadź grupę przez główny Most z Pragi do Centrum, gdzie jeszcze jest tylko
          jeden pas ruchu, a za toba trabią autobusy bo maja juz opóźnienia w rozkładach
          to porozmawiamy. Nie wiem, może potrafisz, ale ja, prowadzić ponad 40-osobowej
          grupy cyklistów w takich warunkach jeszcze nie potrafie, nie przygotowałem się
          na taką frekwencje, obstawiałem 25-30 osób max.

          >Ja, jako uczestnik przejazdu nie czułem
          >się bezpieczny. Przynajmniej w tych dwóch miejscach trasy,
          >o których wspomniałem. Poza tym było ok.

          Ja, jako powiedzmy "organizator" równiez nie czułem się bezpiecznie, bo to była
          po prostu prowizorka, ale starałem się jak tylko mogłem. Spytaj się uczestników
          poprzednich Zjazdów, kiedy Poniatowski nie był remontowany - zapewniam, ze
          odpowiedzą Ci że było bezpiecznie, miło i przyjemnie. Wczoraj to była sytuacja
          wyjątkowa. co do bezpieczeństwa : mam nadzieję, że miałeś kask na głowie i
          opaski odblaskowe, które rozdawalismy na Zjeździe ?:) A Mapke też dostałeś ? :)

          pozdrawiam
          beat
          • yanouche Re: I po Masie 29 czerwca 2007 roku:) 01.07.07, 01:19
            poprawiam adres mapki:
            zjazd.waw.pl/miniaturki/mdojazdowa.jpg
            nasz punkt na rondzie waszyngtona jest uwzględniony, fajnie.

            przejazd przez most poniatowskiego jest teraz rzeczywiście utrudniony, niech kolega dro77nar nie marudzi ;) slalom pomiędzy samochodami zaliczyły osoby oderwane od grupy w peletonie - nauczka na przyszłość, powinniśmy trzymać się bardziej w kupie.
            i na moście sympatyczna pani zagadała nas zza szyby blachosmroda o to dokąd zmierzamy i dlaczego. odnosiła się do sprawy z rzadko spotykanym u kierowców entuzjazmem. ;)

            pozdro beatboxer, zjazd to bardzo pozytywna inicjatywa. do następnego.
            • dro77nar Re: I po Masie 29 czerwca 2007 roku:) 01.07.07, 11:16
              yanouche napisał:

              > przejazd przez most poniatowskiego jest teraz rzeczywiście utrudniony, niech kolega dro77nar nie marudzi ;)

              Kolega dro77nar zwrócił uwagę na to, co mu się nie podobało :) Ot, co. Natomiast jeżeli wiadomo o utrudnieniach w ruchu, to może warto po prostu zmienić trasę?


              > slalom pomiędzy samochodami zaliczyły osoby oderwane od grupy w peletonie - nauczka na przyszłość, powinniśmy trzymać się bardziej w kupie.

              A tego nie wiedziałem.

              > pozdro beatboxer, zjazd to bardzo pozytywna inicjatywa. do następnego.
              I ja pozdrawiam i zgadzam się, że zjazd to pozytywna inicjatywa :)
          • sebeqx Re: I po Masie 29 czerwca 2007 roku:) 01.07.07, 01:37
            Witam!

            > Poprowadź grupę przez główny Most z Pragi do Centrum, gdzie jeszcze jest
            tylko
            > jeden pas ruchu, a za toba trabią autobusy bo maja juz opóźnienia
            > w rozkładach to porozmawiamy. Nie wiem, może potrafisz, ale ja, prowadzić
            > ponad 40-osobowej grupy cyklistów w takich warunkach jeszcze nie potrafie,
            > nie przygotowałem się na taką frekwencje

            Beatboxer pełen szacunek. Prowadzenie 40-osobowej grupy to już niezłe wyzwanie.
            Spokojnie, wyciągniesz wnioski, koledzy Ci podpowiedzą i za miesiąc będzie
            jeszcze lepiej. A Most Poniatowskiego w obecnej sytuacji to naprawdę poważne
            zadanie...
          • ms-kola Re: I po Masie 29 czerwca 2007 roku:) 01.07.07, 10:24
            beatboxer napisał:


            >
            > w wersji internetowej z zaznaczonymi punktami zbiornymi :
            > zjazd.waw.pl/miniaturki/mdoj...
            >

            link nie aktywny
            > Spytaj się uczestników
            >
            > poprzednich Zjazdów, kiedy Poniatowski nie był remontowany - zapewniam, ze
            > odpowiedzą Ci że było bezpiecznie, miło i przyjemnie.

            Przyznaję... było ok....

            >
            >
            > pozdrawiam
            > beat
            >
          • dro77nar Re: I po Masie 29 czerwca 2007 roku:) 01.07.07, 11:13
            Dobra, widzę, że skopiowałeś swoją wypowiedź z grona, więc może tam kontynuujmy dyskusję :)
        • beno1 Re: I po Masie 29 czerwca 2007 roku:) 01.07.07, 01:35
          dro77nar napisał:
          > Sama masa wg mnie była za wolna. Nie wiem, może jechałem w takim fragmencie
          peletonu, ale tempo ok. 8 km/h było nieciekawe.

          Temat wraca jak bumerang. Jechaliśmy 30 km przez 3 godziny, a zważywszy na
          większe tempo w drugiej części po wyjeździe z Ursynowa, i po odliczeniu
          fragmentu wzdłuż muru Wyścigów, to rzeczywiście robi się wynik dla pierwszej
          części ok. 8 km/h.

          Panowie, to zaczyna robić się nieciekawe. Mnie po pierwszej części rozbolał
          tyłek i nadgarstki - typowy objaw wolnej jazdy. To nie był przejazd, tylko
          przepychanka. W końcu odpuściłem sobie kawałek Ursynowa i z boku obejrzałem
          Masę. Jechaliśmy tam jak w tłoku. Zwarta, wolno posuwająca się kolumna,
          totalnie bez dziur, prawie koło w koło. W takim ścisku nawet najmłodsi
          uczestnicy mają mniejszy komfort, machając nadmiernie kierownicami dla łapania
          równowagi, a także ich rodzice mają problem. Specjalnie się przyjrzałem jednemu
          elementowi tej jazdy. Otóż przy większej predkości rodzic ma zawsze swoje
          dziecko pod kontrolą, natomiast przy taki ścisku jeśli pociecha wyskoczy o
          kilka długości do przodu, to pomiędzy rodzicem a dzieckiem jest dwóch-trzech
          innych rowerzystów i zasadniczo nie ma się jak szybko przepchać, by znów być
          obok dziecka. A w tym czasie, gdy rodzic kombinuje, jakby to podjechać bliżej
          dziecka, ono w tym czasie często kręci głową do tyłu.

          Beno
          • sebeqx Re: I po Masie 29 czerwca 2007 roku:) 01.07.07, 01:56
            Witam!

            Owszem momentami było aż za wolno. Ale z perspektywy czasu widzę pewną
            regularność. Przód jedzie średnim tępem, tył zawsze goni, natomiast środek albo
            stoi albo przyspiesza. W sumie dla każdego coś miłego.
            Co innego jazda w tak dużej grupie. To jest rzeczywiście coś innego niż
            normalna jazda rowerkiem... trzeba sie przestawić i uważać kilka razy bardziej.
            Słowem do następnej Masy :)
            • czarny357 Re: I po Masie 29 czerwca 2007 roku:) 01.07.07, 08:57
              Z ciekawości cofnąłem się mniej więcje do środka peletonu, wcześniej mając na
              uwadze zasłyszaną rozmowę via radiole, gdy ktoś meldował o sporych lukach. I
              niestety, ale tego nie da się uniknąć. Przód i tył mająswoje ustabilizowane
              tempo, środek natomiast to już odrębna sprawa. Ale tak było, jest i będzie.

              A co do Z.P.: szacunek, Beat. Chylę czoła dla samej idei. O ile na początku
              smichy-chichy były, o tyle teraz zrobiła się to całkiem poważna sprawa.
              Kierowanie grupą blisko 40tu osób to też nie lada wyczyn. I nie ma co mieć
              pretensji do tego, w jaki sposób jedziecie, ponieważ i tak przejazd utrudniony
              teraz jest.
              • ms-kola Re: I po Masie 29 czerwca 2007 roku:) 01.07.07, 10:46
                Za organizowanie zjazdu planetarnego wilkie dzięki i pełne uznanie!!! Ciesze się, że mogę jechać do Centrum w zorganizowanej grupie i na dodatek mam to prawie pod nosem :)))

                Co do organizacji to wrzuce parę uwag, jako zwykłego uczestnika i proszę prowadzącego aby nie odbierał tego negatywnie a jedynie jako spostrzeżenia mające na calu ułatwic mu robotę na przyszłość :))) serio nie czepiam się....

                1. Flagi... charakterystyczne flagi - magą być PGR-u :) na czele i na przodzie, takie osymbolizowanie grupy jadącej zwraca baczniejsza uwagę kierowców.

                2. Osoba prowadząca i osoba zamykająca taki peleton.... ktoś musi zabezpieczac peleton...

                3. Instruktaż przed odjazdem, dość szczegółowy, by nikt się nie zamotał... jak jedzie 15 osób to wszyscy jada za prowadzącym, ale przy 40 i ponad, tył ma tendencję do równoległych manewrów i peleton rozbija się.... zatem jedziemy tak i tak, tu tak, a tam tak... myslę, że to ułatwi życie....

                4. jednostajne tempo, aby peleton się nie rozbijał....

                5. jedziemy zgodnie z przepisami zatem może się zdarzyć, że rozdzielą nas światła... czoło powinno zwolnić i pozwolic się dogonić pozostałym, w tym celu kontakt pomiędzy prowadzącym i zamykającym....

                6. A teraz z innej beczki.... czy PGR i Zjazd Planetarny planuje może edycje własnych koszulek, kamizelek? z dodatkowymi logami WMK lub bez, itp, itd.... ?
                • dro77nar Re: I po Masie 29 czerwca 2007 roku:) 01.07.07, 11:26
                  ms-kola napisał:

                  > Co do organizacji to wrzuce parę uwag, jako zwykłego uczestnika i proszę prowadzącego aby nie odbierał tego negatywnie a jedynie jako spostrzeżenia mające na calu ułatwic mu robotę na przyszłość :))) serio nie czepiam się....

                  Takie też są i moje intencje. Jeśli beatboxer odebrał to inaczej, to przykro mi.


                  > 1. Flagi... charakterystyczne flagi - magą być PGR-u :) na czele i na przodzie, takie osymbolizowanie grupy jadącej zwraca baczniejsza uwagę kierowców.
                  Na czele i na końcu ;)

                  > 2. Osoba prowadząca i osoba zamykająca taki peleton.... ktoś musi zabezpieczac peleton...

                  Zgadzam się - brakowało mi kogoś, kto by pilnował peletonu na tyłach. Beatboxer sam nie da rady przecież wszystkim się zająć.

                  > 3. Instruktaż przed odjazdem, dość szczegółowy, by nikt się nie zamotał...

                  Właśnie to miałem na myśli pisząc o instrukcjach przed odjazdem.

                  Pozdrawiam,
                  Dro77naR
                • beatboxer Re: I po Masie 29 czerwca 2007 roku:) 01.07.07, 12:24
                  ms-kola napisał:

                  > Za organizowanie zjazdu planetarnego wilkie dzięki i pełne uznanie!!! Ciesze
                  >się, że mogę jechać do Centrum w zorganizowanej grupie i na dodatek mam to
                  >prawie pod nosem :)))

                  Zapraszam na kolejny Zjazd :)


                  > 1. Flagi... charakterystyczne flagi - magą być PGR-u :) na czele i na
                  przodzie, takie osymbolizowanie grupy jadącej zwraca baczniejsza uwagę >??
                  >kierowców.

                  Więc juz odpowiadam. Mamy dwie, błekitne flagi z napisem "Zjazd Planetarny
                  www.zjazd.cba.pl". Tyle, że sa one wykonane z prześcieradła, dlatego średnio
                  się w plenerze prezentują. Niedawno rozpoczęliśmy współpracę z Urzędem
                  Dzielnicy Praga Południe, dlatego mam nadzieje, że uda mi się coś wskórać u
                  nich :)

                  > 2. Osoba prowadząca i osoba zamykająca taki peleton.... ktoś musi
                  >zabezpieczac peleton...
                  >

                  Zazwyczaj ja prowadze. Teraz rzeczywiście nie było wielu osób, które pomogłby
                  mi w organizacji... ale na poprzednich Zjazdach byli i mi pomagali (był nawet
                  Ratownik Rowerowy w razie potrzeby). To, że wczoraj nie miałem osoby do pomocy
                  dowodzi temu, że mamy mało aktywistów. Jeśli ktoś z Was pragnąłby mi pomoc z
                  tym wszystkim, prosze o odedzwanie się na maila zjazd(małpa)zjazd.waw.pl

                  > 3. Instruktaż przed odjazdem, dość szczegółowy, by nikt się nie zamotał...
                  >jak jedzie 15 osób to wszyscy jada za prowadzącym, ale przy 40 i ponad, tył ma
                  >tendencję do równoległych manewrów i peleton rozbija się.... zatem jedziemy ?
                  >tak i tak, tu tak, a tam tak... myslę, że to ułatwi życie....

                  W pełni sie z tyn zgadzam. Ale tu znów trzeba nawiązać do braku aktywistów,
                  którzy pomogliby mi z tym wszytskim.

                  > 4. jednostajne tempo, aby peleton się nie rozbijał....

                  Tempo jest dopasowane do grupy, zazwyczaj ok 15km/h. I znow temat aktywistów -
                  jeśli nie ma nikogo z PGRu z tyłu, to po prostu nie ma kto nadganiać, ani
                  nikogo kto poinformowałby mnie z przodu, że tył jest rozbity.

                  > 5. jedziemy zgodnie z przepisami zatem może się zdarzyć, że rozdzielą nas
                  >światła... czoło powinno zwolnić i pozwolic się dogonić pozostałym, w tym celu
                  >kontakt pomiędzy prowadzącym i zamykającym....

                  Tak właśnie cały czas robimy, jeśli widzimy, że połowa została, zwalniamy.
                  Kolejnie temat aktywistów - tak jak pisałem, sam nie poprowadze tego Zjazdu,
                  serdecznie zachęcam do współpracy. Uznanie i splendor gwarantowane :)

                  > 6. A teraz z innej beczki.... czy PGR i Zjazd Planetarny planuje może edycje
                  >własnych koszulek, kamizelek? z dodatkowymi logami WMK lub bez, itp, itd.... ?

                  Zjazd Planeatrny, to tylko impreza organizowana przez PGR. Więc jeśli mowa o
                  jakiś koszulkach czy kamizelkach to tylko PGRu. Owszem planujemy, nie tlyko
                  koszulki ale i opaski silikownowe na rękę oraz profesionalne flagi. Na to
                  jednak potrzeba sporej kasy, a przy budzecie 360 zł (
                  zjazd.waw.pl/budzet.html ) nie wiele da sie zrobić. Wkrótce dzięki
                  naszej współpracy z Urzędem Dzielnicy powstanie "Rowerowa Mapa Pragi Południe"
                  gdzie oprócz mapy z wytyczonymi ścieżkami, punktami wody oligoceńskiej i
                  serwisami znajdą się porady jak jeździć na rowerze po drogach publicznych oraz
                  zaproszenie na Zjazd Planetarny. Te mapki nie będą liczone w setkach - tylko w
                  tysiącach ;-> Co do nowości jeszcze - myslimy nad założeniem stowarzyszenia
                  Praska Grupa Rowerowa :) Jeśli jest wśród Was ktoś pełnoletni, kto pochodzi z
                  Pragi i pragnie aktywnie działać - prosze o kontakt na maila zjazd(małpa)
                  zjazd.waw.pl :)

                  Pozdrawiam, dziękuje za spostrzeżenia i prosze o więcej :)
                  • roweroraffi Re: I po Masie 29 czerwca 2007 roku:) 01.07.07, 13:05
                    beatboxer napisał:

                    > Co do nowości jeszcze - myslimy nad założeniem stowarzyszenia

                    A nie prościej Wam będzie zacząć działać jako grupa w stowarzyszeniu "Zielone
                    Mazowsze"? Odpadną Wam kłopoty z wymaganiem 15 pełnoletnich członków,
                    rejestracją, siedzibą, papierkami, a robić będziecie mogli to samo co jako
                    odrębne stowarzyszenie, a nawet OPP.
                    Pogadajcie o tym z Olkiem, IMO warto.
          • roweroraffi Re: I po Masie 29 czerwca 2007 roku:) 01.07.07, 12:57
            beno1 napisał:

            > Mnie po pierwszej części rozbolał
            > tyłek i nadgarstki - typowy objaw wolnej jazdy.

            Nie, to typowy objaw niewygodnego roweru :-P


            > To nie był przejazd, tylko...

            A tymczasem z tyłu ludzie jechali nierzadko 30-40km/h. Czyli pozostaje to co
            zwykle... zaprosić bardziej do tyłu, a z przodu niech jadą osoby słabsze, mające
            problemy z dużą prędkością z tyłu.
            • beno1 Re: I po Masie 29 czerwca 2007 roku:) 01.07.07, 15:50
              > A tymczasem z tyłu ludzie jechali nierzadko 30-40km/h. Czyli pozostaje to co
              zwykle... zaprosić bardziej do tyłu, a z przodu niech jadą osoby słabsze,
              mające problemy z dużą prędkością z tyłu.

              Testowałem jazdę 50 m od czoła peletonu. Z pewością na następnej pojadę gdzieś
              w ogonie.

              Beno


            • lipto_on Re: I po Masie 29 czerwca 2007 roku:) 01.07.07, 17:13
              roweroraffi napisał:

              > A tymczasem z tyłu ludzie jechali nierzadko 30-40km/h. Czyli pozostaje to co
              > zwykle... zaprosić bardziej do tyłu, a z przodu niech jadą osoby słabsze, mając
              > e
              > problemy z dużą prędkością z tyłu

              tru, po wyjeździe z Nowoursynowskiej gigantyczna dziura. Tankowałem w
              oligoceńskiej, przez co włączyłem się do masy tuż przed grupą zamykająca
              kolumne. Na zjeździe vmax prawie 50 km/h.
              • beno1 Re: I po Masie 29 czerwca 2007 roku:) 01.07.07, 18:36
                > tru, po wyjeździe z Nowoursynowskiej gigantyczna dziura. Tankowałem w
                > oligoceńskiej, przez co włączyłem się do masy tuż przed grupą zamykająca
                > kolumne. Na zjeździe vmax prawie 50 km/h.

                To jest nieporozumienie. Ja pisałem, że Masa jechała za wolno tam, gdzie mogła
                szybciej. A ten przykład to wyjatkowa nadinterpretacja, bo z drogi bardzo
                wąskiej i do tego krętej Masa wyjechała na najszerszą w całej trasie, a w
                dodatku Policja nie przystopowała przed tym wylotem, skutkiem czego Masa nie
                miała możliwości skupienia się. To jest sytuacja zupełnie niemiarodajna dla
                omawiania przeciętnej prędkości na Masie.

                Beno

                • lipto_on Re: I po Masie 29 czerwca 2007 roku:) 01.07.07, 20:50
                  Przesadzasz trochę. Jak jedziesz tuż przed kolumną zamykającą to nie jest tak
                  źle. Od Placu Teatralnego jazda robi się na tyle komfortowa, że nie trzeba
                  specjalnie manewrować żeby utrzymać równowagę (~15 km/h). Chyba że ja na jakiejś
                  innej masie byłem ;-) Nie obraziłbym się gdyby było trochę szybciej, ale tak jak
                  jest to można spokojnie wytrzymać.
                • roweroraffi Re: I po Masie 29 czerwca 2007 roku:) 02.07.07, 10:22
                  beno1 napisał:


                  > To jest nieporozumienie. Ja pisałem, że Masa jechała za wolno tam, gdzie mogła
                  > szybciej. A ten przykład to wyjatkowa nadinterpretacja, bo z drogi bardzo
                  > wąskiej i do tego krętej Masa wyjechała na najszerszą w całej trasie

                  No to przykład z samego poczatku - wyjazd z Placu... Ty jadąc z przodu pewnie
                  tam sporo stałeś. A końcówka jak już ruszyła na Senatorskiej bo korek z
                  poprzedników przeszedł, to od razu 15-25km/h jechała. Podobnie było w innych
                  miejscach wąskich... Oczywisty korek na samym zwężeniu, a jak już się
                  upłynniało, to 20-30km/h właśnie w wąskich miejscach się jechało.
        • roweroraffi Re: I po Masie 29 czerwca 2007 roku:) 01.07.07, 12:49
          dro77nar napisał:

          > Podsumowując ten wątek - fajnie, że jest organizator, młody i pełen zapału, ale
          > musi się jeszcze nauczyć prowadzenia grupy.

          Generalnie to cieszymy się, że podsumowujesz Zjazd Planetarny, ale nastepnym
          razem zaznacz to WYRAŹNIE, by ludzie nie myśleli, że mówisz o Masie :-)
          • dro77nar Re: I po Masie 29 czerwca 2007 roku:) 01.07.07, 15:47
            OK, obiecuję poprawę ;)
      • storm00 Re: I po Masie 29 czerwca 2007 roku:) 01.07.07, 14:32
        To i ja się dodam...
        Jak dla mnie zaczęło się już rano, bo zauważylem spory spadek kondycji i już w drodze do roboty myślałem o tym, czy dam radę... na szczęście w ciągu dnia jakoś przybrałem na sile, na wydajności i koło 18 pojawiłem się pod Kolumną.
        Trasa była całkiem ok, nie było jakiś baaardzo cienkich uliczek, ale miałbym propozycję... Jeśli te cieńsze uliczki są wolne (bo zablokowane od następnego skrzyżowania), to czemu nie wykorzystać ich w całości, a nie od połowy? (oczywiście po skoordynowaniu tego z Policją i służbami wewnętrznymi). Ludzie i tak przelatują 'pod prąd' i tak...

        Najgorszy moment MK... Wyjazd z Nowoursynowskiej, wąskiej, jednopasmowej na szeroką, 3 pasmową Dolinę Slużewiecką. W tym miejscu spodziewałem się jednoczesnego spowolnienia... A zobaczyłem PUSTO. NIKOGO. Poza 3 osobową grupką gdzieś z przodu po lewej... Z boku mnie tylko Bartek... Więc ciśniemy... Przelatując koło tych 3 krzyczałem do nich, aby się ruszyli i gonili grupę (trzeba zacieśnić Masę...) i co usłyszałem: "i ch... z tobą". Są rózne kultury... To chyba był przejaw dobrego wychowania kilku osób, które nie rozumieją jeszcze na czym polega Masa... Dresy i inne tam...
        Dociągnąłem do 42 km/h z przyczepką... Przede mną dalej pusto, ale skrzyżowanie... Nie mam zaufania do kierowców mimo policjanta na środku - bo przecież zawsze któremuś może się coś opsnąć i wyleci mi przed bom... W każdym bądź razie hamować specjalnie nie musiałem kiedy doleciałem do grupy - wyciągnijcie sobie wniosek jaka tam była GIGATYCZNA DZIURA. (dodam tylko, że pęd mego bike'a należy wyliczyć również z masy przyczepki i dodać ca 120 kg)

        Obstawienie skrzyżowań - było kilka nieruszonych, kilka przejść z których piesi włazili pod koła, pomimo proszenia i krzyczenia i erzundowania.
        Obstawienie - jest nas za mało. Co z tego, że jeden z przodu obstawi, jeśli za chwilę musi lecieć na przód... Nawet jeśli leci po lewej stronie, z prędkością 2 krotnie większą niż cała masa, to i tak ma do pokonania z 1-2 kilometry. Jak nie więcej. I to obok ludzi, którzy z chęcią wykorzystają cała szerokość jezdni. I za chwilę dochodzi do hamowania, bo jakiś gamoń nie słyszy "lewa wolna", nie rozumie i trzeba mu tłumaczyć przez dotyk - że to chodzi o niego, i on musi zjechać na bok, na prawo. Szwankuje organizacja obstawiania - zmieniania się ludzi - tych z przodu, przez tych z tyłu.

        Odnośnie boleści - ktoś tu pisał o strasznych bólach przy małych prędkościach...? Chyba coś mi się przypomina, ale to było jeszcze na kwietniowej MK... Daaaaawno temu. To na takim dziwnym rowerze pionowym, gdzie siodło włazi w d...ę. Dziwi mnie, że tyle osób ich jeszcze używa...:>
        Po n godzinach spędzonych na foteliku nic mnie nie bolało... :) Może po prostu czas najwyższy zmienić pozycję zajmowaną na rowerze? (to do tych, których coś boli po 3 godzinach jazdy z 8 km/h)

        Aha i jeszcze prędkość - całkowicie OK. Mogłaby być trochę większa - tak z 12 km/h, ale przy 7-8 spokojnie się utrzymuje równowagę, bez machania kierownicą. (to nie pionowiec, gdzie trzeba nią machać :D)
      • michross Re: I po Masie 29 czerwca 2007 roku:) 02.07.07, 16:42
        a ja nie byłem na masie niestety.. a może i stety :> sami oceńcie :P
        michros.bikestats.pl/index.php?work=blog2&m=6&y=2007&uid=904
        a to powrót

        michros.bikestats.pl/
    Pełna wersja