Forum Sport Rowery
ZMIEŃ

      Właściwie, dlaczego "góral" nie na asfalt?

    03.07.07, 12:19
    Na rowerach jeżdzę "od urodzenia" ;-) i jak spora część z nas przeszedłem przez składaki, rowery do turystyki (dziś zwane z ang. trekkingami), fascynację "kolarkami" (ach ten Szurkowski) i "górale".
    Z moich obserwacji wynika, że powszechna opinia o nieprzydatności "górala" na asfalcie, czy wręcz w mieście, polega głównie na obiegowej opinii, że to "obciach i lanserka". Przywołuje się też argumenty merytoryczne: wysokie opory toczenia - bo opny na teren, zbędny balast w postaci amortyzatora (niepotrzebny na asfalcie), hamulcy tarczowych (waga, po co komu na asfalcie taka siła hamowania), niewygodna pozycja na siodle itp.

    Obalmy teraz kilka mitów. Polska to nie kraj dróg równych jak stół. Szosowcy, trekkingowcy i crossowcy często narzekają na stan jezdni, poboczy i dróg rowerowych. Przyzwoity amortyzator i "balonowa" opona, to zaleta, a nie wada górala.
    Opony: wystarczy wymienić na slicki czy semislicki. Oczywiście, nie rozwinę na płaskiej jezdni prędkości zawodnika na szosówce, ale też i nie muszę, dla mnie średnia na trasie wahająca się pomiędzy 22-25 km/h jest w zupełności satysfakcjonująca.
    Hamulce tarczowe: wraz z rowerem ważę ca. 100 kg. Taką masę rozpędzoną do tych 25 km/h trzeba skutecznie zatrzymać. Pół biedy gdy jest sucho, przyzwoite v-ki spełnią swoje zadanie, ale co gdy zrobi się mokro? Przecież skuteczne i niezawodne hamulce to bezpieczeństwo rowerzysty.

    Nie jestem jakimś ortodoksyjnym rowerzystą. Nie poruszam się rowerem przez okrągły rok, jednak w "moim sezonie" podróżuję na rowerku dość intensywnie (za chwilę stuknie mi 4 tys. km wykręcone w tym roku od marca, w tym jakieś 20% tej trasy na miejskich asfaltach). Podobne przebiegi mam od kilkunastu lat, przy czym do 1996 na szosówce i crossie. Przesiadkę na swojego pierwszego "górala", choć był to całkowity "sztywniak" na ramie hi-ten, z cantileverami i dość słabym osprzętem, odczułem jako skok jakościowy w moim rowerowaniu. prędkości może nieco mniejsze, ale "koszty eksploatacji" również (mniej zniszczonych obręczy, i gum, rzadsze wizyty w serwisie związane z centrowaniem kół, bądź zaplataniem nowych).
    W 2003 pzesiadłem się na Gianta Bouldera AT. Po "drobnych" modyfikacjach (wyeksploatowałem dwa komplety alivio i wymieniłem "fabryczne" hamulce tektro oraz amor Suntura) służy mi do dziś. Posłuży jeszcze trochę, choć rozglądam się za kolejnym rumakiem. Tak, też góralem.

    Dlaczego "górale" nie nadają się na asfalt?
      • Gość: Jacu Re: Właściwie, dlaczego "góral" nie na asfalt? IP: *.icpnet.pl 03.07.07, 12:55
        Ale po co ci ta informacja skoro masz ustalone zdanie na ten temat ??

        Opory toczenia są istotnie większe, pozycja i geometria przystosowana do
        pokonywania wzniesien o nachyleniu które na asfalcie nie występuje, brak
        szybkich przełożeń. Na wąskich szosowych oponach góral wygląda jak terminator z
        damską torebką - terenowe ogumienie na asfalcie zużywa się błyskawicznie.

        Jest tylko jeden problem - szosówką nie można przejechać się w terenie, a MTB
        pojedzie bez problemu po szosie.
        • skuter70 Re: Właściwie, dlaczego "góral" nie na asfalt? 03.07.07, 13:02

          > Opory toczenia są istotnie większe,

          mozna zalozyc gladkie opony

          >pozycja i geometria przystosowana do
          > pokonywania wzniesien o nachyleniu które na asfalcie nie występuje,

          mozesz rozwinąc tę myśl?

          osobiście jezdzilem pare lat na szosowce a potem przesiadlem sie na gorala i
          stopniowo szosowka odchodzila do lamusa:)

          ale to kwestia indywidualnych potrzeb i preferencji
          • Gość: Jacu Re: Właściwie, dlaczego "góral" nie na asfalt? IP: *.icpnet.pl 03.07.07, 14:04
            Sprawny biker na XC MTB podjedzie na zbocze 30%, na asfalcie nie ma podjazdów
            powyżej 20%, nawet te 16% to raczej rzadkość.

            Aby pokonać stromiznę na MTB musisz przesunąć ciężar extremalnie do przodu i
            możliwie zwiększyć trakcję tyłu - stąd rogi na kierze, długi pochylony w dół
            mostek, obniżona górna rura itp. XC MTB są przystosowane do podjazdów, na
            zjazdach taka pozycja wymaga dużo więcej odwagi.


            Szosą nikt nie atakuje terenowych stromizn, nie ma też problemów z trakcją na
            podjazdach - liczone są na szybką jazdę po płaskim i raczej siłowe pokonywanie
            podjazdów.
        • Gość: ms Re: Właściwie, dlaczego "góral" nie na asfalt? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.07, 13:04
          Jak sobie przypomnę że na goralu na typowych grubych oponach zaliczyłem Węgry
          (Satoralaujhely) tam i z powrotem w wieku 17 lat ...
          A potem Wiedeń mając lat 19 ... (ale już na Aligatorach, węższe i z paskiem).

          Po przesiadce na trekinga nie wyobrażam sobie bym znowu mógł góralem choć 100 km
          asfaltem przejechać.
        • dorsai68 Re: Właściwie, dlaczego "góral" nie na asfalt? 03.07.07, 13:09
          Gość portalu: Jacu napisał(a):

          > Ale po co ci ta informacja skoro masz ustalone zdanie na ten temat ??
          >
          Mam. Pytam, bo wiedzieć chcę. To taka zwykła ludzka ciekawość :-)

          > Opory toczenia są istotnie większe, pozycja i geometria przystosowana do
          > pokonywania wzniesien o nachyleniu które na asfalcie nie występuje, brak
          > szybkich przełożeń. Na wąskich szosowych oponach góral wygląda jak terminator z
          > damską torebką - terenowe ogumienie na asfalcie zużywa się błyskawicznie.
          >
          "terminator z damską torebką" dobre! :-))))
          Opony - to już jest kwestia doboru. Pomykam na Michelinach XC Hard Terrain. Akceptowalne opory, niezłe nawet na lekko sypkim podłożu, w piachu... tragedia.
          Geometria fakt, na asfalt "za stroma", ale też dzięki takiej geometrii osiągana jest większa zwrotność, co przydaje się w "miejskiej dzungli".

          > Jest tylko jeden problem - szosówką nie można przejechać się w terenie, a MTB
          > pojedzie bez problemu po szosie.
          ano właśnie.
      • Gość: _oOOo_ Re: Właściwie, dlaczego "góral" nie na asfalt? IP: *.icm.edu.pl 03.07.07, 14:57
        Mówiąc "góral" masz na myśli rower górski czy takie coś co z daleka jest podobne
        do roweru górskiego. Większość rowerów, które sprzedawane są jako rowery górskie
        nimi nie są. Udają górskie bo takie się najlepiej sprzdają za cenę 1000-2000zł.
        Taki "góral" tak samo nadaję się w góry czy na off-road jak na asfalt. W sumie
        to bardziej rower rekreacyjny a na pewno nie górski z prawdziwego zdarzenia.

        Oobalasz mity a sam je tworzysz ten:


        >dorsai68 napisał:

        > W 2003 pzesiadłem się na Gianta Bouldera AT. Po "drobnych" modyfikacjach
        >(wyeksploatowałem dwa komplety alivio i wymieniłem "fabryczne" hamulce tektro
        >oraz amor Suntura) służy mi do dziś. Posłuży jeszcze trochę, choć rozglądam się
        >za kolejnym rumakiem. Tak, też góralem.


        Zobacz w katalogach albo w necie czy wogóle ktoś używa w rowerach górskich,
        zasługujacych na ta nazwę, osprzętu alivio. A potem przeczytaj jakie są
        zalecenia Shimano dotyczące tego osprzętu i gdzie się go stosuje.

        • Gość: Jacu Re: Właściwie, dlaczego "góral" nie na asfalt? IP: *.icpnet.pl 03.07.07, 15:25
          Alivio - cytaty z katalogu 2005:
          High-performance recreational MTB components.
          ...high-quality recreational mountain bike group.


          MTB to potężny wór z najrozmaitszymi rowerami.
          "Góral" to ogólna koncepcja roweru terenowego.

          Podobnie jak "samochód osobowy" to 20letni maluch i nowiutki pasat.
          • Gość: _oOOo_ Re: Właściwie, dlaczego "góral" nie na asfalt? IP: *.icm.edu.pl 03.07.07, 15:54
            Gość portalu: Jacu napisał(a):

            >
            > MTB to potężny wór z najrozmaitszymi rowerami.
            > "Góral" to ogólna koncepcja roweru terenowego.

            I o to mi właśnie chodzi. Prowadząc dyskusją na forum to każdy rozumie co innego
            przez nazwę "Góral" i co innego ma na myśli. Najlepiej zawęzić dyskusję do
            jakiegoś konkretnego przedziału wyposażenia (lub cenowego).
        • dorsai68 Re: Właściwie, dlaczego "góral" nie na asfalt? 03.07.07, 16:06
          Gościu _oOOo_, zarzucając mi tworzenie mitów sam stworzyłeś kolejny: "góral" zaczyna się od kwoty ...tys złotych. Niżej maszyny roweropodobne, ktorych nawet kijem tknąć byś nie chciał.

          "Góral" to ogólna charakterystyka roweru i jego POTENCJALNYCH możliwości.

          Pytałem jednak "dlaczego nie na asfalt". Specjalnie dla Ciebie rozwinę pytanie: dlaczego góral którego cena zaczyna się od 2,5 tys. złotych, nie na asfalt?
          Potrafisz odpowiedzieć na tak postawione pytanie?
          • lemuriza Re: Właściwie, dlaczego "góral" nie na asfalt? 03.07.07, 17:16
            Mam rower za 2399 PLN ( chyba bo już dokładnie nie pamiętam ceny) , kellys
            magnus w każdym bądź razie, to znaczy, ze to jeszcze nie góral ? czyli
            co "prawie" jak góral?:).
            Czy nie nadaje się na asfalt? hm.... po przejechaniu na nim 2 tys. km trochę
            zrewidowałam swoje poglądy odnośnie górala i crossa ,wg mnie jechac się da po
            asfalcie, nawet ostatnio zaczełam rozwijać zawrotne ( jak dla mnie:))
            prędkości ponad 30 km/h.
            Zaletą rzeczywiście jest to że grubsze opony i amor pwooduja że łatwiej
            pokonuje się krawężniki itp. ( ale to w mieście)Jest też bardziej zwrotny.
            Generalnie staram się go jednak używać zgodnie z przeznaczeniem czyli jeździć
            po górkach.
            Jak jechałam ostatnio po asfalcie do Mielca na swoją pierwszą samotną tak długą
            wyprawę wzięłam crossa i chyba zrobiłam dobrze, bo na pewno jechało się lżej.
            Reasumując: da się góralem jeździć po asfalcie ale po co? przecież nie po to
            został stworzony...Tak jak i crossem jeździłam po górkach i dało się, ale
            znacznie lepiej jeździ się góralem.
            "Ktoś" mysli nad konstrukcją tych rowerów zgodnie z ich przeznaczeniem i ten
            ktos chyba wie co robi...
            • dorsai68 Re: Właściwie, dlaczego "góral" nie na asfalt? 03.07.07, 22:03
              Toż ja nie pytam o wyspecjalizowanego do DH fulla. :-)

              Myślę, że "góral" jest rowerem bardziej wszechstronnym i pozwalającym na większe modyfikacje/dopasowanie do potrzeb jeźdźca. Właśnie dzięki takiej a nie innej konfiguracji - połączeniu ramy i odpowiednich podzespołów. Miękkie i zbyt "oporne" opony, można wymienić na slicki/semislicki. Brak bagażnika i błotników - a cóż to za problem?
              Przyzwoity cross zbudowany jest wszak na tych samych komponentach, różni się w praktyce ramą i kołami.

              Kradzieże - to faktycznie jest problem, ale dotyczący zarówno b. drogich jak i stosunkowo tanich rowerów.

              Pytasz: "da się góralem jeździć po asfalcie ale po co?" (Mój znajomy pilot zawsze pytał skoczków spadochronowych: po cholerę wyskakujecie z całkiem sprawnego samolotu? ;-) )
              Po co po asfalcie? Ot, choćby po to by dojechać w teren. Zauważ, jstem warszawiakiem, na dodatek ze Śródmieścia, a to oznacza, że mieszkam jak ten krasnoludek, co to "wszędzie miał daleko", zwłaszcza gdy chciałby pojeździć po terenie. Gdzie bym się nie wybrał, minimum 12 km po asfaltach stolicy.
            • skuter70 Re: Właściwie, dlaczego "góral" nie na asfalt? 04.07.07, 08:12

              > Reasumując: da się góralem jeździć po asfalcie ale po co?

              ano nie kazdego stac na posiadanie kilku rowerow, kazdego na inne warunki:)
              • Gość: L Re: Właściwie, dlaczego "góral" nie na asfalt? IP: 212.122.212.* 06.07.07, 18:39
                ja nabyłem unibike evo (według niektórych tutaj to nie góral) i jadąc po asfalcie, z oponami 2.25, hałasu robię tyle co kaszlący maluch:F i wiecie co? uwielbiam ten dźwięk!

                żeby nie było - większą część czasu jeżdzę po lesie, a nie asfalcie.
          • Gość: _oOOo_ Re: Właściwie, dlaczego "góral" nie na asfalt? IP: *.icm.edu.pl 04.07.07, 08:57
            dorsai68 napisał:

            > Gościu _oOOo_, zarzucając mi tworzenie mitów sam stworzyłeś kolejny: "góral" za
            > czyna się od kwoty ...tys złotych. Niżej maszyny roweropodobne, ktorych nawet k
            > ijem tknąć byś nie chciał.
            >
            > "Góral" to ogólna charakterystyka roweru i jego POTENCJALNYCH możliwości.
            >
            > Pytałem jednak "dlaczego nie na asfalt". Specjalnie dla Ciebie rozwinę pytanie:
            > dlaczego góral którego cena zaczyna się od 2,5 tys. złotych, nie na asfalt?
            > Potrafisz odpowiedzieć na tak postawione pytanie?

            Podam taki przykład.
            Moja żona kupiła sobie rower górski bo akurat taki się jej podobał. Po pierwszej
            jeżdzie zmieniła siodełko i dokupiła regulowany wspornik kierownicy. Jeździ nim
            po ścieżkach rowerowych, asfalcie i ewentualnie po utwardzonych drogach
            szutrowych. Właściwości górskie czy szeroko pojęte możliwości do pokonywania
            trudnych warunków terenowych sa żadne. Pewnie po dwutygodniowej wyprawie w góry
            nadawałby się do remontu. Dla mnie jest to rower górski z nazwy. Wymiana korby
            za 1500 zł w tym rowerze wcale nie poprawia jego właściwości może najwyżej tylko
            wygląd. Ale w jednym i drugim przypadku daje się lub da jeździć po asfalcie.

            A teraz jeśli chodzi o tekst...góral zaczyna się od kwoty.. tys zł.. to
            wyjaśniam. W szeroko pojętym rozumieniu roweru górskiego takim jest również
            góral za 300 zł z hipermarketu. Potencjalne jego możliwości są żadne, no ale
            góral. W większości kupowany do jazdy po chodnikach albo asfalcie. Patrząc teraz
            z drugiego końca. Czy jakiś Team MTB jeździ na góralach za 2000 zł? Z wyglądu
            oba rowery mogą być podobne tylko, że jeden jest "górski" a drugi górski.
            • Gość: pegaz Re: Właściwie, dlaczego "góral" nie na asfalt? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.07.07, 09:34
              _oOOo_: aż mnie korci zapytać, Twoja żona kupiła rower górski czy "górski"? Bo sam się zaczynasz mieszać w swojej terminologii.

              Z tym czy kogoś stać czy nie na kilka rowerów to rzeczywiście istotny problem - i nie chodzi tu tylko o finanse. Rowery trzeba gdzieś trzymać i mieć czas jeździć na nich. W moim wypadku rodzina pochłania sporo w/w zasobów (na co się bynajmniej nie skarżę) i muszę sobie radzić z tym co mam.

              Tak się składa, że najbardziej lubię jeździć po szosie - wobec czego moim podstawowym rowerem jest szosówka (właściwie "szosówka", bo całość kosztowała mniej niż 1000zł). Ale nie powiem, bardzo przyjemnie mi się na niej jeździ.

              Mam też drugi, który jest totalnie niewiadomo czym: na ramie od starego waganta, koła 27" z oponami trekkingowymi, ciężki jak nieszczęście. Pewnie, że właściwości terenowo-turystyczne są znikome, ale na jazdę po mieście i lekkie przejażdżki po lesie z dzieckiem wystarcza. Oczywiście nie jest na tyle wygodny, żeby sobie pozwolić na dłuższe terenowe wycieczki, ale jak wspomniałem wcześniej raczej wybieram szosę i na tego typu jazdę już nie znajduję czasu.
              • Gość: _oOOo_ Re: Właściwie, dlaczego "góral" nie na asfalt? IP: *.icm.edu.pl 04.07.07, 10:22
                Gość portalu: pegaz napisał(a):

                > _oOOo_: aż mnie korci zapytać, Twoja żona kupiła rower górski czy "górski"? Bo
                > sam się zaczynasz mieszać w swojej terminologii.

                Wg mojej terminologii to kupiła "górski" a z daleka wyglada prawie jak górski.
                :). Przypuszczam, że z jej możliwościami to nawet chyba rower z hipermarketu
                wystarczyłby jej.

                >
                > Z tym czy kogoś stać czy nie na kilka rowerów to rzeczywiście istotny problem -
                > i nie chodzi tu tylko o finanse. Rowery trzeba gdzieś trzymać i mieć czas jeźd
                > zić na nich.

                Tu masz rację, mam z tym również duży problem


                > W moim wypadku rodzina pochłania sporo w/w zasobów (na co się byna
                > jmniej nie skarżę) i muszę sobie radzić z tym co mam.
                >
                > Tak się składa, że najbardziej lubię jeździć po szosie - wobec czego moim podst
                > awowym rowerem jest szosówka (właściwie "szosówka", bo całość kosztowała mniej
                > niż 1000zł). Ale nie powiem, bardzo przyjemnie mi się na niej jeździ.
                >
                > Mam też drugi, który jest totalnie niewiadomo czym: na ramie od starego waganta
                > , koła 27" z oponami trekkingowymi, ciężki jak nieszczęście. Pewnie, że właściw
                > ości terenowo-turystyczne są znikome, ale na jazdę po mieście i lekkie przejażd
                > żki po lesie z dzieckiem wystarcza. Oczywiście nie jest na tyle wygodny, żeby s
                > obie pozwolić na dłuższe terenowe wycieczki, ale jak wspomniałem wcześniej racz
                > ej wybieram szosę i na tego typu jazdę już nie znajduję czasu.

                Ja też wolę jeździć po szosie, ale tam gdzie nie jeżdżą samochody i z tym jest
                problem. Bo tak samo ja posiadacze górali muszą czasami pojechać po asfalcie
                żeby dostać się w teran, tak ja, żeby uniknąć ruchu miejskiego wyjeżdżam z
                miasta różnymi bocznymi szutrowymi drogami w urozmaiconym terenie z typowymi
                nierównościmi. A na takie drogi dojazdowe szosówka raczej się nie nadaje. A
                asfalty którymi jeżdżę też czasami pozostawiają wiele do życzenia. Dlatego mam
                crossa.
      • user0001 Re: Właściwie, dlaczego "góral" nie na asfalt? 03.07.07, 18:37
        1. W mieście jest spora różnica między rowerem za ponad 3k PLN a rowerem za 1k
        PLN. Ten drugi mogę zostawić pod supermarketem przypięty lekkim U-Lockiem i po
        zrobieniu zakupów mam sporą szansę na znalezienie go tam gdzie stał.

        2. Latem, po asfalcie, do pracy, znacznie wygodniej jeździ mi się na oponkach
        700x23 nabitych do 8 atmosfer, niż na oponach 2.1" z bieżnikiem na błoto,
        napompowanych do 3,5 - 4 atmosfer. Różnica w prędkości to jakieś 6km/h przy tym
        samym tętnie.

        3. Góral to dla mnie zabawka, do weekendowego wypoczynku (bez błotników,
        bagażnika, z minimalnym oświetleniem). Rower dojazdowy jest wyposażony w
        błotniki, bagażnik, skutecznie oświetlenie, zwykle jeżdżę nim z sakwami.

        4. Góral ma miękkie opony, które szybko ścierają się na asfalcie, amortyzator
        wymaga czyszczenia po każdej jeździe i częstych przeglądów. Dojazdówka to
        zupełny sztywniak, wystarczy właściwie dobrać smar do łańcuch i co kilka tygodni
        umyć napęd.
        • Gość: Sławek Rz. Re: Właściwie, dlaczego "góral" nie na asfalt? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.07, 19:02
          user0001 napisał:

          > 4. ... amortyzator wymaga czyszczenia po każdej jeździe i częstych przeglądów.

          A cóż to za amorek, który potrzebuje aż TAKIEJ pielęgnacji???
          Moja Reba jest zdecydowanie mniej wymagająca... ;-)
        • dorsai68 Re: Właściwie, dlaczego "góral" nie na asfalt? 03.07.07, 22:18
          Ad 1.
          To jest dość subiektywny czynnik. Kilka dni temu sąsiadowi wyprowadzili przypięty do "trwałego elementu architektury" rower. Starego rometa. Dlaczego? Ano pewnie dlatego, że można było.

          Ad 2.
          Różnica prędkości dość pomijalna jak dla mnie. Odległości w mieście nie są znów tak zabójcze, a średnia prędkość w większym stopniu uzależniona od warunków drogowych niż możliwości zespołu rowerzysta+rower.
          Jak natomiast wygląda kwestia komfortu na naszych śmieszkach i ścieżkach?

          Ad. 3
          Dla mnie każdy rower to zabawka. Jakby mnie to nie bawiło, to przestałbym jeździć. Jeżdzę na rowerze, bo sprawia mi to radość, nie z powodów ideologicznych.

          Ad. 4
          Miękkie szybko ścierające się opony, wymieniłem się na twardsze, a z tą higieną rowera to kolega troszkę jednak przesadził.
          • user0001 Re: Właściwie, dlaczego "góral" nie na asfalt? 04.07.07, 08:01
            > Ad 2.
            > Jak natomiast wygląda kwestia komfortu na naszych śmieszkach i ścieżkach?

            Mieszkam w mieście w którym nie ma ani jednej drogi dla rowerów. Całe 10
            kilometrów przejeżdżam jezdnią, na 10 kilometrach mam tylko 3 skrzyżowania na
            których ruszam z drogi podporządkowanej. W takich warunkach średnia prędkość
            jest uzależniona głównie od wydajności zespołu rowerzysta+rower.

            > Ad. 3
            > Dla mnie każdy rower to zabawka.

            Dla mnie góral to zabawka. Dojazdówka to narzędzie do przemieszczania się z
            punktu A do punktu B.
          • michnix2 Re: Właściwie, dlaczego "góral" nie na asfalt? 09.07.07, 15:40
            dorsai68 napisał:

            >
            > Ad 2.
            > Różnica prędkości dość pomijalna jak dla mnie. Odległości w mieście nie są znów
            > tak zabójcze, a średnia prędkość w większym stopniu uzależniona od warunków dr
            > ogowych niż możliwości zespołu rowerzysta+rower.
            > Jak natomiast wygląda kwestia komfortu na naszych śmieszkach i ścieżkach?


            Dokladnie. Pokazcie mi dobry "asfalt" w Polsce. Bo ten, co ja widuje, to bardziej przypomina gorska sciezke niz plaska nawierzchnie.

            > Ad. 3
            > Dla mnie każdy rower to zabawka. Jakby mnie to nie bawiło, to przestałbym jeźdz
            > ić. Jeżdzę na rowerze, bo sprawia mi to radość, nie z powodów ideologicznych.

            Mysle, ze ci, co twierdza, ze goral "zaczyna" sie od 2.5 tysiaca to albo snoby albo ludzie z kompleksami. Podobna kategoria ludzi jak ci, co jezdza tylko bejcami. Ot, troche inna subkultura.

            > Ad. 4
            > Miękkie szybko ścierające się opony, wymieniłem się na twardsze, a z tą higieną
            > rowera to kolega troszkę jednak przesadził.

            Rower jest od jazdy a nie od pieknosci.
      • Gość: kondor Re: Właściwie, dlaczego "góral" nie na asfalt? IP: *.interq.pl 04.07.07, 22:30
        Tysiące cyklistów jeździ na góralach po mieście.Zdecydowana większość (tak mi
        się wydaje) nigdy nie widziała gór i terenów dla takiego roweru odpowiednich.
        Tak więc jeżeli ktoś ma ochotę i chce na góralu po mieście i asfalcie to
        widocznie można.

        W klapkach lub na obcasiku na Połoniny,czego nie bywa i tak.

        Jaka jest różnica góralem po asfalcie to wystarczy tak ze setkę przejechać po
        górzystym terenie. Następnie tą samą trasę pokonać na szosówce,a nawet i na
        trekingu.
      • Gość: piachoo Re: Właściwie, dlaczego "góral" nie na asfalt? IP: *.lodz.msk.pl 05.07.07, 01:47
        Z niejakim zdziwieniem czytam powtarzajaca sei opinie, ze "gorale sa bardziej zwrotne"...

        primo:
        bardziej zwrotne od czego?

        secundo:
        jak zawsze jestem dziwny bo po kazdej zmianie goral<->szosowka odczuwam _gigantyczna_ przewage tej drugiej...gorale to w porownaniu harleye albo male czolgi...

        tertio:
        nie wspominajac of coz o kierownicy szerszej o 20 cm, co zycia w miescie nie ulatwia

        wyrazy,
        piachoo
        • Gość: Jerry Re: Właściwie, dlaczego "góral" nie na asfalt? IP: *.dsl.wlfrct.sbcglobal.net 06.07.07, 23:42
          Goral to nie, ale murzyn to material znakomity.
        • Gość: Jacu Re: Właściwie, dlaczego "góral" nie na asfalt? IP: *.icpnet.pl 09.07.07, 15:03
          moja aktualna szerokość kiery to 57 cm - utrata 20cm raczej nie wchodzi w rachubę.

          XC MTB(długi mostek w dół, prosta kiera) jest całkiem zwrotny, koła mają
          radykalnie większą przyczepność więc dużo pewniej wchodzi sie w zakręty
          - prawie wszystko zależy od zamontowanej w MTB kiery/mostka, no i kątów.

          Jadąc po krętej kiepskiej drodze (piasek, dziury, kamyczki itp) bez problemu
          góralem gubi się szosowców (hamulce + trakcja nadrabia z nawiązką).

          Generalnie odpowiednio zły asfalt daje przewagę XC MTB, na średniej jakości
          drodze szosówka jest oczywiście szybsza - niemniej dużo bardziej nerwowo się
          jeżdzi szosówkami niż góralem... którym możesz bez problemu staranować
          praktycznie wszystko co można spotkać na utwardzonej drodze i jechać dalej :)
      • Gość: Krystian Re: Właściwie, dlaczego "góral" nie na asfalt? IP: *.net 07.07.07, 07:19
        Bo nie ma obowiązkowego wyposarzenia do poruszania się po drogach publicznych?
        No chyba, że sam go dostosujesz, ale góral z zamontowanym wszystkim co wymagane
        przepisami wygląda IMO trochę dziwnie...
        • Gość: pegaz Re: Właściwie, dlaczego "góral" nie na asfalt? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.07.07, 07:24
          ??? A który z rodzajów rowerów w sprzedaży ma to obowiązkowe wyposażenie? Bo np. rowery szosowe na pewno nie mają, a zgodzisz się chyba, że są dedykowane do jazdy asfaltem.

          To zresztą mały problem - lampka z przodu i z tyłu, jak ktoś chce się ściśle trzymać przepisów to odblaski, na dzwonek też się znajdzie miejsce, ... i to wszystko. Co jest dziwnego w tym wyposażeniu?
        • user0001 Re: Właściwie, dlaczego "góral" nie na asfalt? 07.07.07, 13:41
          Jeśli uważnie przeczytasz rozporządzenie ministra, to zauważysz że nie ma tam
          wymagań odnośnie jasności lampek czy oświetlanego obszaru.

          Dlatego do górala wystarczy zamontować parę lampek Sigma Micro, jeden czerwony
          odblask, i maleńki dzwonek (może być model z busolą) aby rower miał "obowiązkowe
          wyposażenie". Nie mam w domu dokładnej wagi, więc nie zmierzę o ile takie
          wyposażenie zwiększa masę roweru, ale zakładam że będzie to nie więcej niż 300 gram.
          • Gość: eko_idiota Re: Właściwie, dlaczego "góral" nie na asfalt? IP: 80.51.243.* 07.07.07, 16:44
            te 300 gram to ja schudne jak zrobie kupke :)
      • Gość: Marek Re: Właściwie, dlaczego ... dlatego IP: *.centertel.pl 07.07.07, 17:55
        że, w ogóle dla 90% rowerzystów góral NIE JEST POTRZEBNY!. Rower krosowy,
        trekingowy czy jak go zwał na oponach 28' sztywny wystarczy nawet na trasy ... w
        górach. Kiedyś, gdy nie było górali jeździłem na SZOSOWYM Romecie Super (nie
        mylić z dobrze znanym badziewiem R. Sportem) i na GÓRY zakładałem SZYTKI
        terenowe czeskie, takie do przełajów. Na tym rowerze m.innymi byłem na Babiej
        Górze i w wielu innych miejscach w terenie. Po 15 latach przesiadłem sie na MBK
        Utah (obecnie RTB 600), rower typu "road training bikes", prościej lekki cross,
        sztywny, kiera prosta, widelec sztywny, karbonowy! Do tego roweru wstawiałem
        opony nieco grubsze, ~32' tył i 27'~przód i jak zwykle - teren, góry, błoto,
        trawa i piach. Na szosie na cieniutkich oponach objechałem na nim Tatry ( w
        wyścigu dookoła Tart). Rower super uniwersalny. ~9.8kg za 3300 zł. Górale w tej
        cenie są też fajne, ale ważą juz ok. 1.5kg więcej i są za wolne.
        Aha, sam mam w tej chwili, zgroza 87kg, po 3 latach rowerek poza rysami i
        odpryskami lakieru chodzi bezbłędnie. Po co mi góral???
        • Gość: ToKu Re: Właściwie, dlaczego ... dlatego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.07.07, 22:41
          Po mieście na crossie tak szybko jak na góralu nie śmigniesz - używając
          wszelkich możliwych skrótów przez parki, gruntówki i jadąc trochę nieprzepisowo
          - w zależności od potrzeby przerzucając się droga - chodnik.

          Fajnie się na crossie jeździ, znacząco zwiększa możliwości dojazdowe i
          zasięgowowściowe, ale nie śmigniesz tak samo jak na góralu. Nawet jak będziesz
          jechał szybciej. Dla mnie przyjemność z jazdy i fantazyja nie ta.

          A po drugie, życzę szczęścia w piaszczystych lasach. Góralem na pewno jest tam
          szybciej i lepiej, nawet jak nie ma górek, tylko pagórki.

          Mam oba. Oba w granicach 1500, cross nieco droższy.

          Wolę górala. Ale jak mam długą równą trasę to biorę crossa.

          Długo sobie bez crossa radziłem i nie narzekałem, choć niektóre trasy i wyprawy
          były po prostu poza moim zasięgiem.

          Zależy chyba jakie kto ma priorytety przy jeździe na rowerze.
          • Gość: lekki cross, cd Re: Właściwie, dlaczego ... dlatego IP: *.centertel.pl 08.07.07, 14:08
            śmigałem na krossie w terenie miejskim, w Kijowie (baaardzo różnorodna
            nawierzchnia),szalałem 6 godzin z miejscowymi bajkerami, wszyscy non stop na
            każdym postoju oglądali moje koła i nie mogli się nadziwić jak ja na tym jeżdżę.
            A jeździłem tak, że na serpentynach nad Dnieprem grupa jechała NA GÓRALACH NA
            ASFALCIE POD GÓRĘ, a ja RÓWNOLEGLE PO TRAWIE I BŁOCIE na moim MBKu. Po piachu
            też jeździłem, zero problemów, może tylko V-breaki szybko ścierają obręcze.
            Akurat wróciłem z treningu Gliwice-Góra Św.Anny-Gliwice, 100km, wiatr
            "wmordewind" podjazdy i zjazdy!! Pozdrawiam wszystkich bajkerów, nawet tych ma
            góralach :-)
            • Gość: Jacu Re: Właściwie, dlaczego ... dlatego IP: *.icpnet.pl 09.07.07, 15:33
              Ostatnio miałem okazje pojeździć "rowerem" w którym tylne koło obijało się
              radośnie o tylny trójkąt ramy - całość pojazdu była w stanie delikatnie mówiąc
              tragicznym, do tego za był mały (innego nie było).

              Mimo wszystko jakoś dziwnym zbiegiem okoliczności rowerzystów wyprzedzałem ja a
              mnie nie wyprzedzano... nie należy zapominać że rower jest napędzany siłą mięśni...

              Przy okazji dowiedziałem się dlaczego jadąc moim raczej drogim rowerem tak łatwo
              wyprzedza się ludków na rowerach z marketu choćby nie wiem jak bardzo pędzili no
              i dlaczego niektórzy ludzie nie wierzą że rowerem można jechać >>70km/h i
              przeżyć...
              (niezależnie jak dobrze by tego nie wyregulować "górski rower z marketu" ma się
              nijak do "podobnego" 20x droższego modelu)

              Ciekawe doświadczenie dla kogoś kto dawno zapomniał co to znaczy jazda
              prawie-rowerem.
      • michnix2 Gorale RULEZ! 09.07.07, 15:32
        Jestem rowerzysta miejskim od okolo 6-7 lat, od zawsze jezdze po drogach rowerowych i chodnikach (w ostatecznosci po ulicach - jestem lekarzem i widzialem, co potrafi zrobic samochod z rowerzysta). Nie wyobrazam sobie innego roweru na polskie warunki jak TYLKO goral. Ogromne krawezniki, dziury, wyboje, bezustanne remonty (czyli przejazdy po piachu, licznych krawedziach) i brak drog rowerowych sklaniaja wyraznie do wyboru gorala.

        Co do grubosci opon - jak wspomnialem jestem rowerzysta chodnikowym, co oznacza, ze czasem jestem zmuszony gwaltownie hamowac by nie przejechac pieszego (zachowuja sie z reguly gorzej niz pijani kierowcy). Pokazcie mi cieniutkie opony z krotka droga hamowania. Cos takiego nie istnieje. Albo masz grube opony z duzym oporem, albo razie potrzeby gwaltownego hamowania "kladziesz" rower na ziemi. Wole to pierwsze. Co do predkosci - tak, trekkingi/kolarki maja duze przyspieszenie i jedzie sie na nich latwiej, ale ja na swoim goralu zawsze wyciagam powyzej 30 km/h, a srednia predkosc jazdy po miescie (drogi rowerowe i chodniki) ksztaltuje sie na poziomie 20-25 km/h. Co chyba nie jest najgorszym rezultatem dla roweru kupionego w Makro za 700 zl bez zadnych przerobek (z wyjatkiem dorzucenia licznika).

        Jezdzilem nieraz trekkingami/kolarkami i gdy potrzeba kupic nowy rower ZAWSZE rozgladam sie za goralem. Rower jest po to, by byc praktyczny. Nie jest mi potrzebny rower, ktory rozwija 40 km/h bez problemu na prostej trasie, skoro wiem, ze po przejechaniu 100 km po plytach chodnikowych bede musial prostowac felge. Taki rower mnie nie interesuje.

        Wreszcie chcialbym obalic mity dotyczace "goralopodobnych rowerow w hipermarketach". Nie jestem snobem, tylko praktykiem. Skoro rower za 700 zl jezdzi, hamuje i trzyma sie dobrze po przejechaniu kilku tysiecy kilometrow, to dlaczego mialbym go krytykowac??? Jezdzilem juz w deszczu, zimie (jezdze do pracy przez caly rok, z wyjatkiem dni deszczowych/snieznych), upale, kurzu, po dziurach i kraweznikach. Nie zawiodlem sie z wyjatkiem sytuacji, gdy po 2 latach pekla mi ze starosci obrecz hamulca. Ale po takiej ilosci kilometrow miala prawo.

        Jezeli chodzi o wage roweru. Ktos tu pisal o wadze hamulcow tarczowych. Ludzie, nie rozsmieszajcie mnie!!! Jak wypije butelke wody mineralnej to jestem o kilogram ciezszy. Jak pojezdze godzinke, to wypoce i jestem o kilogram lzejszy. Qpka i kolejne pol kilo. Jakie znaczenie ma 100 czy 200 gram??? Nawet kilogram - jakie to ma znaczenie, skoro moj wlasny ciezar zmienia sie o wiecej niz kilogram w ciagu dnia??? Konia z rzedem temu, kto te roznice wychwyci w praktyce.

        I ostatnia uwaga na zakonczenie: szkoda, ze Polski Zwiazek Triathlonu dziala na szkode rozwoju tej dyscypliny w Polsce i torpeduje gorale. Czyzby ktos mial jakies kompleksy?
        • michnix2 Jeszcze dla tych, dla ktorych goral jest od 2.5 K 09.07.07, 15:37
          Moj znajomy w zeszlym roku zostal obrabowany w bialy dzien, w miescie, w centrum ze swojego drogiego roweru. Po prostu dwoch takich do niego podeszlo, oddaj rower, jak nie to "plomba" i tak sie pozbyl roweru za kilka tysiecy.

          Jezdzac na jak Wy to mowicie "goralu" z Makro nie grozi mi cos takiego.
          • Gość: Jacu Re: Jeszcze dla tych, dla ktorych goral jest od 2 IP: *.icpnet.pl 09.07.07, 16:07
            A mój wujek trafił 5 w dużego lotka...
            wczesnym wieczorem.

            różne rzeczy się zdarzają, ale nie sensu na nie zbytnio liczyć...
        • Gość: Jacu Re: Gorale RULEZ! IP: *.icpnet.pl 09.07.07, 16:02
          Różnica jest dość prosta, lepiej być 1metr przed niż 1metr za kimś na mecie
          choćby nawet trasa miała kilkaset kilometrów.

          Może to i żadna różnica, pewnie zaliczą ten sam czas, ale stanie te kilkanaście
          cm wyżej podczas dekoracji daje się odczuć. W pozostałych sytuacjach samo
          200gram pewnie nie ma istotnego znaczenia.

          Ale za pieniądze oprócz mniejszej wagi dochodzi: "troszke" sztywniejsza
          konstrukcja, "troszke" mniejsze opory na łożyskach, "troszke" bardziej
          przemyślana konstrukcja, "troszke" lepsze działanie amortyzacji, "troszke"
          lepiej działające przerzutki, "troszke" lepsze hamulce i inne "troszki"
          zwiększające sprawność działania maszyny.

          Z doświadczenia znam zdziwienie gdy miłośnik tanich rowerów gardzący drogimi
          częściami podnosi rower w którym każda część jest "troszkę" lżejsza...

          Nie twierdzę bynajmniej że kosztowny wychudzony rower jest najlepszym wyborem
          dla każdego, niemniej twierdzenie że nie wyczuwa się różnicy pomiędzy rowerem za
          700pln i 10700pln można między bajki włożyć.
          • Gość: Morphy Re: Gorale RULEZ! IP: 150.254.206.* 09.07.07, 19:15
            Szkopul w tym, ze ja nie mam czasu na branie udzialu w zawodach i tak tez pewnie mysli 99,9% rowerzystow. Dla nich rower to tylko srodek transportu.

            I wierz mi, nie robi mi roznicy, czy do pracy przyjade minute szybciej czy pozniej, zwlaszcza gdy roznica w ukladzie swiatel drogowych i tak potrafi zmienic ten czas o 5 minut... A juz na pewno nie dalbym 1000 zl wiecej, zeby byc minute wczesniej w pracy. Wole za to kupic jakas zabawke dziecku.
            • lemuriza Re: Gorale RULEZ! 09.07.07, 20:20
              A ja powiem tak: oczywiście do pracy mozna dojeżdżać tanim rowerem, nie
              ryzykowałabym makrokesza ze względów bezpieczeństwa.
              Miałam rower City Best za 390 zł ( o czym niejednokrotnie tutaj pisałam),
              przjeździłam nim sporo kilometrów, łącznie z terenami górskimi ( podjazdy,
              zjazdy, ale asfalt). Jak przesiadłam się na Kellys;a Gammę w ub. roku byłam
              wniebowzięta, bo takim rowerem po prostu się płynie, jak przesiadłam się na
              Kellysa Magnusa to... cos nieprawdpodobnego!
              Wczoraj jadąc wytłuczonym rowerem z wypożyczalni, znowu przypmniałam sobie jak
              to jest jak niestety się wsiada na taki rower.. tęskniłam z moimi rowerami.
              Też twierdziłam kiedyś , że mój rower za 390 zł jest dobry i co mi tu ktos
              będzie mówił, ze na lepszym rowerze byłoby mi lepiej jeździć.
              Wydawało mi się, ze rower to rower, jak jedzie to jest ok.
              Każdy jeździ tym czym chce, ale jesli nie spróbował jazdy lepszym rowerem to
              skąd ma wiedzieć jak to jest?
            • Gość: Jacu Re: Gorale RULEZ! IP: *.icpnet.pl 09.07.07, 22:42
              No ale drogi rower totalnie nie nadaje się do dojazdów i nikt tego nie kwestionuje.

              Ma sprawiać frajdę posiadaczowi i tyle.
              Zwykle wydawanie pieniędzy na rower jest równie racjonalne co zakup papierosów
              - za stratę pieniędzy uważają to głównie ci który tego nie robią.
            • Gość: quchnia Re: Gorale RULEZ! IP: *.vlan15.enoch.lubman.net.pl 10.07.07, 11:06
              Jeżdżę tanim Decathlonem, bo na taki rower mnie stać. Ale gdybym miał
              wystarczające środki, jeździłbym najlepszą maszyną, jak jest dostępna. I nie
              przejmowałbym się, że ktoś może mi ją ukraść, albo że to nieracjonalny zakup,
              albo że dzieciom zabawkę, albo że w Etiopii tragedia.
              Podobne dyskusje toczą się na temat audiofilskiego sprzętu: po co wydawać setki
              tysięcy na komponenty, skoro można sobie posłuchać muzyki z mp3 mając
              odtwarzacz za 39,99? Jeżeli kogoś stać, to warto.
      • Gość: Civit Vratis A kręgosłupy po 6 godzinach jazdy ba góralu .. IP: *.chello.pl 13.07.07, 15:10
        was nie bolą ?? moze juz stary jestem (36 lat), ale jak jezdziłem na góralu to
        po dwóch góra trzech godzinach jazdy moj kręgosłup dosadnie mi wyjasniał co
        sadzi o jezdzie w takiej pozycji.. :) na klasycznym trekingu jest to jednak
        zupelnie inna pozycja i układ ciała. Dyskusja jest z reszta akdemicka, bo to
        tak jak z samochodami, prwdziwe terenówki (nie mylić z bulwarówkami) też nadają
        sie na asfalt i na autostradę, ale wygladaja dość dziwnie, że o kosztach
        codziennej eksploatacji V8 4,2 nie wspomnę... :)))
    Pełna wersja