dorsai68
03.07.07, 12:19
Na rowerach jeżdzę "od urodzenia" ;-) i jak spora część z nas przeszedłem przez składaki, rowery do turystyki (dziś zwane z ang. trekkingami), fascynację "kolarkami" (ach ten Szurkowski) i "górale".
Z moich obserwacji wynika, że powszechna opinia o nieprzydatności "górala" na asfalcie, czy wręcz w mieście, polega głównie na obiegowej opinii, że to "obciach i lanserka". Przywołuje się też argumenty merytoryczne: wysokie opory toczenia - bo opny na teren, zbędny balast w postaci amortyzatora (niepotrzebny na asfalcie), hamulcy tarczowych (waga, po co komu na asfalcie taka siła hamowania), niewygodna pozycja na siodle itp.
Obalmy teraz kilka mitów. Polska to nie kraj dróg równych jak stół. Szosowcy, trekkingowcy i crossowcy często narzekają na stan jezdni, poboczy i dróg rowerowych. Przyzwoity amortyzator i "balonowa" opona, to zaleta, a nie wada górala.
Opony: wystarczy wymienić na slicki czy semislicki. Oczywiście, nie rozwinę na płaskiej jezdni prędkości zawodnika na szosówce, ale też i nie muszę, dla mnie średnia na trasie wahająca się pomiędzy 22-25 km/h jest w zupełności satysfakcjonująca.
Hamulce tarczowe: wraz z rowerem ważę ca. 100 kg. Taką masę rozpędzoną do tych 25 km/h trzeba skutecznie zatrzymać. Pół biedy gdy jest sucho, przyzwoite v-ki spełnią swoje zadanie, ale co gdy zrobi się mokro? Przecież skuteczne i niezawodne hamulce to bezpieczeństwo rowerzysty.
Nie jestem jakimś ortodoksyjnym rowerzystą. Nie poruszam się rowerem przez okrągły rok, jednak w "moim sezonie" podróżuję na rowerku dość intensywnie (za chwilę stuknie mi 4 tys. km wykręcone w tym roku od marca, w tym jakieś 20% tej trasy na miejskich asfaltach). Podobne przebiegi mam od kilkunastu lat, przy czym do 1996 na szosówce i crossie. Przesiadkę na swojego pierwszego "górala", choć był to całkowity "sztywniak" na ramie hi-ten, z cantileverami i dość słabym osprzętem, odczułem jako skok jakościowy w moim rowerowaniu. prędkości może nieco mniejsze, ale "koszty eksploatacji" również (mniej zniszczonych obręczy, i gum, rzadsze wizyty w serwisie związane z centrowaniem kół, bądź zaplataniem nowych).
W 2003 pzesiadłem się na Gianta Bouldera AT. Po "drobnych" modyfikacjach (wyeksploatowałem dwa komplety alivio i wymieniłem "fabryczne" hamulce tektro oraz amor Suntura) służy mi do dziś. Posłuży jeszcze trochę, choć rozglądam się za kolejnym rumakiem. Tak, też góralem.
Dlaczego "górale" nie nadają się na asfalt?