Forum Sport Rowery
ZMIEŃ

      Jazda w terenie, jazda na asfalcie

    09.07.07, 18:39
    Już dosyć dawno zauważyłam u moich znajomych pewnego rodzaju awersję do
    asfaltu.Czasem nawet myślę, że to się ociera o pewnego rodzaju snobizm -
    "jestem kolarzem górskim , takie łatwizny jak asfalt mnie nie interesują".
    Zdecydowanie zgodzę się z tym, ze jazda w terenie wyczerpuje bardziej, że
    daje możliwości dotarcia do miejsc gdzie szosówka czy trekking miałby
    problemu, ze nie mijają nas rozpędzone auta itd.
    Czy naprawdę tak bardzo nie lubicie jazdy po asfalcie?
    Bo ja odkrywam teren - bardzo mi się podoba, nie zamierzam jednak zupełnie
    wyrzec się asfaltu ( nawet marzę o szosówce), bardzo podoba mi się jak mogę
    pojechać szybciej, w jednostajnym tempie, jak droga wije się przede mną:), no
    pod warunkiem , ze nie jest zbyt ruchliwa ( o np. Mała Pętla bieszczadzka).
    Mam wrażenie, że niektórzy MTB-owcy mają w pogardzie tych jeżdżacych po
    asfalcie?
    No to jak to jest - lubicie tylko teren?

    P.S. dziś nie pedałuję ani po terenie ani po asfalcie ( a były plany), leje
    jak z cebra, dziś pedałuję w domu - na stacjonarnym...
      • yostahoo Re: Jazda w terenie, jazda na asfalcie 09.07.07, 20:29
        Nie rozumiem tej awersji do asfaltu żywionej przez niektórych mtbikerów czy
        przeciwnie, szosowców do terenu. Znam rowerzystów z powodzeniem i z pasją
        uprawiających te dwa rodzaje kolarstwa i nic się nie dzieje. Oczywiście
        obserwuję także nieliczne przypadki snobowania się na to czy tamto. Spotykam
        też i takich co nie ruszają się poza miejskie drogi rowerowe.
        Pozostaje kwestią co kto lubi. Szybką i długą jazdę po szosie, ekstremalną po
        terenie, czy w obu przypadkach połączoną z turystyką.
        Sądzę, że najbardziej snobują się ci co najwięcej jeżdżą po komputerowej
        klawiaturze, a w weekendy wyjeżdżają na przejażdżki prezentując rowerowy wypas.
        • lemuriza Re: Jazda w terenie, jazda na asfalcie 09.07.07, 20:53
          najlepszym przykładem łączenia jednego z drugim jest nasz Kondor:).
          Ja wiem, że każdy może mieć swoje rowerowe preferencje , ale nie odrzucajmy od
          razu szosy póki jej nie popróbujemy i jeżdzenia górskiego dopóki go nie
          spróbujemy.
          Mowię to ze swojego doświadczenia, bo jeszcze 3 lata temu wcale nie chciałam
          jeździć po górkach , wręcz strasznie "nudziłam" jak zbliżał się jakis podjazd i
          jeździlismy raczej na płaskie trasy ( które też są urokliwie i ciekawe i wiele
          można zobaczyć). Może dlatego, że spróbowałam jednego i drugiego to jest mi
          łatwiej zrozumieć i jednych i drugich.
          Mój kolega strasznie wybrzydzał jak kupowałam crossa w ub. roku. Mówił, że
          jakbym miała górala to mogłabym z nimi jeździć na górskie wycieczki. Wtedy nie
          chciałam jeźdizc na te górskie wycieczki, a poza tym nie miałam pieniedzy na
          górala.
          Na crossie posmakowałam tez trochę terenu ( jakoś tak się stało, że któregoś
          dnia postanowilismy jechac na Jamną, spodobało mi się, potem ejszcze kilka
          bardziej górskich trasek i zamarzyłam wtedy równiez o góralu).
          Dzisiaj góral daje mi większe mozliwości jesli chodzi o teren, ale wcale nie
          żałuję ze kupiłam wtedy crossa i mam go dalej:), głownie dlatego, ze zwiedziłam
          na nim wiele miejsc, do których na góralu pewnie bym nie pojechała.
          Podjełam temat bo wiem, ze wiele osób taką awersję ma do asfaltu i byłam
          ciekawa dlaczego.
          Nie chodzi mi o argumenty typu, że jeżdżą samochody itd. to zrozumiałe, jestem
          raczej ciekawa cyz naprawdę nie pociagaja MTBbikerów wijące się drogi i
          możliwość długiieeegoooo jechania z dużą prędkością:).
          Bo np. w ub. roku jechalismy małą Petlę Bieszczadzką - samochodów niewiele,
          widoki przednie a i podjazdy niczego sobie:). No i zawsze jest ewentualnośc, że
          Kondora się spotka:).
          • yostahoo Re: Jazda w terenie, jazda na asfalcie 09.07.07, 21:21
            Wiesz, szosy i mtb nie ma co porownywać to dwie różne specjalności.
            Doskonale wiem, że prawdziwe mtb to duże wyzwanie, ale szosa pozostanie królową
            kolarstwa, to od niej wszystko się zaczęło.
            I szosa i mtb ma swoją romantykę. Jedno i drugie potrafi wycisnąć siódme poty.
            Wszystko zależy od tego jak podchodzimy do jazdy rowerem, czy bardzo sportowo
            czy z żyłką "odkrywcy". Uzależnienie raczej każdego częściej jeżdżącego dopada.
            Wspomniałaś Kondora. Właśnie to jest facet, który nie wybrzydza i sądzę, ze
            cieszy go każda forma rowerowania. I na tym to chyba ma polegać.

            Napisałaś,że myślisz o szosówce. Jeśli raz pomyślałąś to ta myśl będzie Ciebie
            drążyć jak kropla wody skałę i pewnego dnia zawiadomisz nas: mam rower szosowy!
            • lemuriza Re: Jazda w terenie, jazda na asfalcie 09.07.07, 21:39
              tak myślę, że Was zawiadomię, bo chcę spróbować wszystkiego jeśli chodzi o
              rower ( no moze oprócz downhillu:)). ale myślę, że jeszcze to trochę potrwa.
              • Gość: kondor Re: Jazda w terenie, jazda na asfalcie IP: *.interq.pl 09.07.07, 22:07
                Skoro zostałem już wezwany do tablicy to skrobnę parę zdań.
                Musiał bym się cofnąć do początku lat 70 kiedy to sprawiłem sobie pierwszą
                szosówkę. Stoczyłem walkę ze swoim ojcem że to od nauki będzie mnie
                odciągało.Wtedy o góralach jeszcze nikt nie myślał,a konstruktor tego roweru
                pewnie wtedy kończył studia.

                Pamiętam jak w 1991 roku wracałem z Francji do Polski i w autokarze siedziałem
                z gościem który zachwalał rower górski.Oczywiście obiła mi się wówczas o uszy
                ta nazwa ale wówczas nie wiedziałem czym to się je. Pierwsze górale zobaczyłem
                w okolicach Paryża.
                Są tam rozległe tereny ,kapitalne do uprawianie turystyki górskiej.W wolnych
                chwilach rowery na bagażniki i z wielo milionowego miasta przenosi się na łono
                natury.Nie mogłem się nadziwić jak Ci ludzie tam po tych wertepach
                jeździli.Korzenie ,kamienie, piach,potężne głazy.Ja przyzwyczajony do asfaltu i
                szybkiej jazdy widzę kogoś kto jeździ po lesie z prędkością kilku km/h

                Podczas tej rozmowy ścieraliśmy się nad wyższością jednego roweru nad drugim.
                No i nic z niej nie wynikło ja znałem tylko szosówkę ,a on na niej nawet nie
                siedział.Każdy zachwalał swój
                W 1993 kupiłem górala i od tamtej pory w praktyce mogłem wypróbować to o czym
                on wówczas mówił.W chwili obecnej proporcja rozkłada się jak 1/3 tzn np ubiegły
                rok 18tyś kolarka i 6 tyś góral.
                ..."Właśnie to jest facet, który nie wybrzydza i sądzę, ze cieszy go każda
                forma rowerowania"...
                Celnie to ująłeś.Mimo wszystko szosówkę zawsze będę cenił wyżej niż
                górala.Każdy rower ma coś co nie ma inny.Kolarka prędkość i dłuższe
                dystanse.Góral większe możliwości co do wyboru trasy i jazda mimo wszystko
                bezpieczniejsza.Asfalt wiąże się z obecnością samochodów obok nas,a góral to
                bliższa łączność z dziką przyrodą.

                ..."najlepszym przykładem łączenia jednego z drugim jest "...
                Takich wyjadaczy jest tysiące tylko "skurczy byki "nie chcą się ujawniać
            • Gość: Jacu Re: Jazda w terenie, jazda na asfalcie IP: *.icpnet.pl 09.07.07, 22:09
              1) MTB można jeździć długo ze znaczną prędkością
              2) MTB można jeździć z bardzo dużą prędkością po bezdrożach

              wydolność organizmu trenuje się na szosie, więc raczej nie da się jej uniknąć
              trenując MTB (no chyba że ktoś woli trenażer).

              wybrzydzanie na szose wśród moich znajomych MTBikerów wynika z takiej oto przyczyny:
              - w tygodniu samotne treningi po stałych trasach, więc wypad na dłuższą trasę
              większą paczką w weekend nabiera znaczenia odskoczni od rutyny - innymi słowy
              aby wykorzystać MTB zgodnie z przeznaczeniem, troszke sie ubrudzić i tym podobne
              atrakcje dopuszczające spokojną jazdę asfaltem warunkowo w sytuacji totalnego
              skatowania.

              Jazda po szosie w gronie pasjonatów MTB odbywa się raczej z możliwie dużą
              prędkością, przypadków delektowania się długą spokojną jazdą góralem po równej
              czarnej szosie nie zaobserwowałem, pomijając kilka przypadków obliczonych na
              extremalnie długi dystans (typu pół polski non-stop jedną w dobę).

              W dobrym towarzystwie jestem w stanie w ramach miłego wyjątku jechać wolniej
              wśród pięknej przyrody. Po asfalcie też lubię jeździć, ale tylko szybko -
              dłuższa zbyt wolna jazda mnie wkurza i zwyczajnie powoduje drętwienie i ból.
      • stefan4 Re: Jazda w terenie, jazda na asfalcie 09.07.07, 21:43
        lemuriza:
        > Zdecydowanie zgodzę się z tym, ze jazda w terenie wyczerpuje bardziej

        A ja się niezdecydowanie nie zgodzę. W terenie łatwiej się zziajasz pod jakąś
        górkę po piachu i korzeniach. Za chwilę przestawisz się na inny rodzaj wysiłku
        przy zjeździe i zziajanie Ci przejdzie. A na afalcie masz mniejszy ale stały
        wysiłek. Nie ziajesz, ale siły z Ciebie wyciekają równomiernie godzina za godziną.

        O ile wiem, wydatek energetyczny kolarzy szosowych w ciągu dnia jest wyższy niż
        większości innych sportowców, w tym rowerzystów-górali.

        - Stefan

        www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
        • Gość: Jacu Re: Jazda w terenie, jazda na asfalcie IP: *.icpnet.pl 09.07.07, 22:16
          Niestety wytrzymałość wyrabia się na szosie...

          W terenie niesposób o długi równomierny wysiłek, który jak nic innego pozwala
          rozwinąć tlenową bazę...

          W pagórkowatym terenie co byś nie robił przypomina to interwał ;)
        • Gość: kondor Re: Jazda w terenie, jazda na asfalcie IP: *.interq.pl 09.07.07, 22:18
          Zawsze jazdę traktuję serio i nie oszczędzam się na nich.Pozwolę sobie tak dla
          przykładu podać dane z dwóch ostatnich tras.tak się złożyło że dystans ten sam.
          Gdzie większy wysiłek ja powiem tak. Gdy się nie człowiek oszczędza to wychodzi
          50/50.
          1.28/9km/h- 6godz14 - 70max - 1745 w pionie - 4434cal - 160max tętno - 14-21temp
          200km szosówka.Wiatr zdecydowanie przeszkadzał - 7.07
          2.21.4 - 9.22 - 58.3 - 1980 - 5770 - 13-21 - 200km góral - 8.07

          ..."Niestety wytrzymałość wyrabia się na szosie"...
          Wypada mi się pod tym podpisać
    Pełna wersja