Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Na rowerze tylko w kasku - projekt zmian w PoRD

    13.07.07, 19:59
    Źródło: Metro

    "Jeśli masz już rower, to teraz kup kask. Już niedługo jego brak może grozić mandatem

    Policja szacuje, że tylko w ubiegłym roku wydarzyło się ponad 5,8 tys. wypadków z udziałem cyklistów. Ponad 500 z nich zginęło, a prawie 2 tys. zostało ciężko rannych, bo - jak wskazują sami policjanci - nie mieli kasku, który uchroniłby ich przed urazami głowy.

    W tej chwili - w przeciwieństwie do wielu europejskich krajów - w Polsce nie ma obowiązku jego zakładania. Ale jak dowiedziało się "Metro", resort transportu pracuje właśnie nad przepisami, według których mają go nosić wszyscy rowerzyści poniżej 18. roku życia jeżdżący drogami publicznymi. Za jego brak będzie groził mandat w wysokości do 100 zł. - Rowerzyści są szczególnie narażeni na urazy głowy związane z kolizjami. Trzeba ich chronić, zwłaszcza tych najmłodszych - uzasadnia Piotr Stomma, podsekretarz stanu w Ministerstwie Transportu.

    O podobną zmianę w prawie już wcześniej apelowała do ministra Jerzego Polaczka część posłów PiS. Oni chcą, aby obowiązek obejmował wszystkich rowerzystów, a nie tylko tych niepełnoletnich. - Proszę spojrzeć na statystyki. To dorośli ulegają najczęściej takim wypadkom na rowerze - zauważa poseł Stanisław Ożóg z PiS.

    Pomysł nie jest zresztą nowy, bo wraca od początku lat 90., ale nigdy nie miał tak dużego poparcia i szans na realizację. Teraz są "za" politycy wszystkich opcji.

    - To ważne, żeby głowa w czasie jazdy była chroniona. Skoro ludzie sami o tym nie wiedzą, musi im nakazać państwo - mówi posłanka Katarzyna Piekarska z SLD (swojemu dziecku nie pozwala jeździć bez kasku już teraz).

    Wśród rowerzystów pomysł ma tyle samo zwolenników co przeciwników. Ci pierwsi twierdzą, że kask może uratować życie nie tylko w czasie poważnych wypadków, ale też banalnej wywrotki - np. na krawężnik. Drudzy - że skoro jest tak potrzebny, to dlaczego nie nakazać w nim chodzić także pieszym i gospodyniom domowym, które mogą się potknąć i przewrócić w kuchni?

    Rafał Muszczynko z Warszawskiej Masy Krytycznej, organizacji zrzeszającej stołecznych cyklistów: - To prywatna sprawa każdego jeżdżącego na rowerze, czy chce jechać w kasku, czy nie. Nie powinniśmy nikomu tego narzucać.

    Lech Janerka, znany muzyk i zapalony rowerzysta: - Kilkakrotnie spadłem z roweru i wiem, jak w takich wypadkach przydatny jest kask. Zachęcam wszystkich do jego noszenia, bo może uratować życie."
    ================================================

    Jeżdzę w kasku, ale też nie podoba mi się ten projekt.
    Dlaczego?
    Pomijając już fakt, że ktoś znów coś chce nam narzucić "dla naszego dobra", pomysł ma również wadę mentalną.
    Dziś rowerzysta kupując kask dba o własne bezpieczeństwo. Kupuje kask droższy lub tańszy, ale zawsze atestowany i zazwyczaj dopasowany do głowy.
    Gdy kaski rowerowe staną się niezbędną częścią ekwipunku kaski zaczną kupować tatusiowie i mamusie na zasadzie "o ten czerwony, jest taki ładny i taki tani".

    Więcej będzie z tego szkody niż pożytku.
    Obserwuj wątek
      • Gość: Slav4 Re: Na rowerze tylko w kasku - projekt zmian w Po IP: 217.70.56.* 13.07.07, 20:18
        Abstrahując od źródła i jego wiarygodności (Metro)- pomysł nie do
        wyegzekwowania. Niech pomysłodawcy uprzejmie wyobrażą sobie babcię w kasku
        jadącą na sumę do kościoła. Jeśli przekonają ową babcię - jestem za. Mnie
        przekonywać nie trzeba.
        Choć z drugiej strony - nie tak znowu dawno wprowadzono kaski na motorowery
        (moje lata licealne). Kask na "Simsonie" to był obciach. Teraz normalka i nikt
        uwagi nie zwraca.
        Może doczekamy się czasów gdy kask będzie tak normalny jak - powiedzmy -
        skarpetki czy spodenki.
        Ale to muszą minąć lata....
        • Gość: ccc Re: Na rowerze tylko w kasku - projekt zmian w Po IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.07, 20:37
          zawsze mnie fascynowało zjawiusko spadania z roweru. jeżdżę od kilkunastu lat
          szosowo i nigdy się nie przewróciłem a tu czytam ze ludzie spadają jak gruszki
          z drzewa. Obowiązkowy kask jest bzdurą. Powinny być obowiązkowe ubezpieczenia
          dla rowerzystów i tyle. Pasy w samochodach nie przyczyniły sie do zmniejszenia
          liczby wypadków - do zmniejszenia śmiertelnych owszem, ale to indywidualna
          sprawa czy ktoś chce się zabić czy nie. i tyle. Przez kilkadziesiąt lat ludzie
          jeździli bez kaskow i było dobrze. Teraz narobiło się idiotow na rowerach wiec i
          nic dziwnego tyle wypadkow. jak jadę czasem to bardziej boję się rowerzystów niż
          samochodów
        • Gość: pegaz Re: Na rowerze tylko w kasku - projekt zmian w Po IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.07, 21:18
          > Zaloze sie, ze beda wymagane jakies nowe dodatkowe atesty
          > albo cos innego, za co oczywiscie firmy zaplaca, a wiec my zaplacimy.

          A ja założę się, że nie. Już w tej chwili obowiązują atesty na kaski i nie ma powodów sądzić, żeby się to miało zmienić. Firm na rynku dużo, więc monopol również nie grozi. Nie popadaj w paranoję, nie każda decyzja polityczna, nawet w naszym pięknym kraju, musi oznaczać osobiste korzyści dla kolesiostwa z Wiejskiej.
      • Gość: pegaz Re: Na rowerze tylko w kasku - projekt zmian w Po IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.07, 21:14
        Jest też wersja projektu, żeby obowiązkowy był tylko do 18 roku życia.

        Sam nie wiem, co o tym myśleć. Z jednej strony jestem przeciwnikiem regulowania wszystkiego co tylko można przepisami. Z drugiej, to tak jak z zapinaniem pasów, ma swoje konsekwencje. Niby można powiedzieć, że jak ktoś bez kasku jechał, stuknął się w główkę, trudno, niech cierpi. Ale spójrzmy na to inaczej - koszty leczenia pokrywamy wszyscy z podatków, to samo z ewentualną rentą i utratą rąk do pracy (jeżeli w wieku produkcyjnym lub przedprodukcyjnym). Więc taki obowiązek oznacza również niemałe oszczędności.

        Ja osobiście ten przepis traktuję z zupełną obojętnością - sam jeżdżę w kasku i nawet nie wyobrażam sobie, żeby moje dzieciaki jeździły bez. Synek popyla na rowerku z doczepionymi kółkami, niby się nie przewróci, ale jednak wyrabia cenny nawyk. Zresztą kask zaoszczędził mi już raz, jeżeli nie poważniejszych urazów, to przynajmniej solidnego guza.
        • Gość: drobo Re: Na rowerze tylko w kasku - projekt zmian w Po IP: 80.51.212.* 13.07.07, 23:56
          tak można wkoło - pokrywamy koszty odwyku alkoholika, płacimy za onkologiczne leczenie palaczy, kosztuje nas rekonwalescencja skoczków do nieznanej wody... A my, niczym konie z klapkami na oczach, widzimy tylko wypadki komunikacyjne. Co do obowiązku kaskowego pełnoletnich jestem zdecydowanie przeciwny, natomiast można dyskutować o wymagalności kasków dla dzieci. Ale 18 lat to przesada, bo prawo jazdy można zdobyć dużo wcześniej. Myślę, że może taki obowiązek dotyczyć dzieci, które objęte są obowiązkiem karty rowerowej.
          • belzebub88 Re: Na rowerze tylko w kasku - projekt zmian w Po 14.07.07, 17:10
            prawo jazdy w Polsce można najwcześniej zdobyć (odbyć egzamin) w dniu swoich
            18. urodzin, a kurs na prawo jazdy można rozpocząć najwcześniej na trzy
            miesiące przed osiemnastym rokiem zycia. Nie wiem czy to tak dużo wcześniej...

            Młodzież w takim wieku jest najbardziej nieobliczalna...

            Mimo to wprowadzenie takich przepisów nie podoba mi się.
      • Gość: kinemator Re: Na rowerze tylko w kasku - projekt zmian w Po IP: *.daminet.pl 14.07.07, 12:07
        Podejscie do problemu od troche zlej strony. Rownie dobrze mozna nakazac jazde w
        samochodach w kaskach, z systemem HANS i z wspawana klatka bezpieczenstwa.
        Pewnie tez by to ograniczylo liczbe smiertelnych wypadkow.

        Raczej powinni zajac sie kultura jazdy i przestrzeganiem istniejacych przepisow
        - oswietlenie rowerow, jazda po kielichu itp. W koncu w Europie jest wiele
        krajow gdzie nie ma obowiazku jazdy w kaskach, na swiatlach przez caly rok, a
        ofiar na drogach maja mniej.
        • eva_2 Kaski także dla pieszych uczestników ruchu !! 14.07.07, 14:02
          Uważam, że piesi też powinni chodzić w kaskach, wiem, że u wszystkich tego się
          nie da wprowadzić, ale... ci pijani? Każdy, kto ma we krwi więcej jak 0.5
          promila powinien mieć obowiązkowo kask. Uraz głowy u pijanego to poważna sprawa.
          I jakie koszty leczenia! Policja powinna sprawdzać ich alkomatami i za brak
          kasku - mandat!
          • dobiasz Re: Kaski także dla pieszych uczestników ruchu !! 14.07.07, 14:16
            > Uważam, że piesi też powinni chodzić w kaskach, wiem, że u wszystkich tego się
            > nie da wprowadzić, ale... ci pijani? Każdy, kto ma we krwi więcej jak 0.5
            > promila powinien mieć obowiązkowo kask. Uraz głowy u pijanego to poważna sprawa
            > .
            > I jakie koszty leczenia! Policja powinna sprawdzać ich alkomatami i za brak
            > kasku - mandat!

            Popieram. Bo to raz pieszy się na krawężnik przewrócił i główkę rozbił? I kto za
            to płaci? Pan płaci. Pani płaci. Społeczeństwo płaci!
      • Gość: pegaz Re: Na rowerze tylko w kasku - projekt zmian w Po IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.07.07, 18:25
        No więc właśnie - zakazy 'wszystkiego' również wszystkiego nie załatwią. Najbardziej jaskrawym dowodem na to była prohibicja w Stanach - szkoda, że rządy nie wyciągnęły wniosków z tego eksperymentu.

        > tak można wkoło - pokrywamy koszty odwyku alkoholika,
        > płacimy za onkologiczne leczenie palaczy, kosztuje nas
        > rekonwalescencja skoczków do nieznanej wody...
        Owszem, płacimy, i wcale mi się to niepodoba. Rozumiem płacić za swoją głupotę, ale za czyjąś?

        Rozwiązaniem lepszym choć zapewne mniej spektakularnym byłaby szeroko zakrojona akcja edukacyjna. Ciągle tego brakuje.

        ms: Może nie zbaczajmy w te meandry, nawet szanowani profesorowie nie mogą się zgodzić kiedy właściwie to życie staje się poczęte, co dopiero my, cykliści ;)
        • Gość: Jacu Re: Na rowerze tylko w kasku - projekt zmian w Po IP: *.icpnet.pl 15.07.07, 13:23
          Proste:
          nie masz karty ani dowodu = po drogach publicznych jeździsz w kasku.

          masz papier stwierdzający przygotowanie do jazdy rowerem po drogach publicznych
          = wiesz co ci grozi i robisz jak uważasz.


          Kask to taki rowerowy airbag - niezbędne minimum bezpieczeństwa rowerzysty to
          SPRAWNY ROWER + umiejętność poruszania się nim a nie żaden kask czy inne
          ochraniacze niezbędnych narządów.

          Można nakazać ludziom prace na laptopach w kombinezonach chroniących przed
          ogniem a w windach przechowywać racje żywnościowe na miesiąc - laptopy mogą
          przecie się zapalić a serwis wind strajkować... niemniej ludzie potrafią
          dostosować swoje zachowanie do odpowiadającego im poziomu bezpieczeństwa.
          Jedni boją się wysokości, inni uwielbiają skoki w przepaść - ani jedni ani
          drudzy nie powinni swoich standardów narzucać reszcie.


          Dopóki można jechać rowerem w skrajnie tragicznym stanie po drogach dopóty nie
          ma sensu gadanie o ograniczaniu skutków wypadków.
      • Gość: newman Re: Na rowerze tylko w kasku - projekt zmian w Po IP: *.chello.pl 15.07.07, 23:40
        To może od razu obowiązkowo kompletny zestaw bezpieczeństwa: kask, ochraniacze
        kolan, łokci i kręgosłupa oraz apteczka przypięta do roweru.
        Nie mam nic do tego żeby uzywać kasku ale zastosowanie takiego przepisu to
        zwykłe naganianie klientów do zakupu określonego towaru. Niech się policja
        wreszcie przyjrzy stanowi technicznemu niektorych rowerow które uczestnicza w
        ruchu drogowym. Przecież te złomy należałoby skasować i karać ich użytkowników
        mandatem, bo koślawe kola, marne hamulce, brak swiateł itd. A to naprawdę ma
        znaczenie w ruchu drogowym!
        • Gość: drobo Re: Na rowerze tylko w kasku - projekt zmian w Po IP: 80.51.212.* 16.07.07, 00:16
          warto zwrócić uwagę na brak równowagi w forsowaniu
          rozwiązań, poprawiających bezpieczeństwo w różnych
          dziedzinach rekreacji. Np. media na każdym kroku trąbią
          o pladze utonięć, ale już nikomu do głowy nie przychodzi
          sugerować obowiązek używania kapoków. Nie ulega wątpliwości,
          że kamizelka ratunkowa całkowicie chroni przed utonięciem -
          przynajmniej na relatywnie spokojnych wodach śródlądowych.
          Jednocześnie rzadko pojawia się info o tragicznych wypadkach
          z udziałem cyklistów ( może tych zdarzeń jest tak mało? ),
          ale ciągle pojawiają się pomysły prawnego narzucenia obowiązku
          kaskowego - mimo, że kask nie daje żadnej gwarancji wyjścia
          cało z kraksy...
          • bear13 Re: Na rowerze tylko w kasku - projekt zmian w Po 25.07.07, 14:00
            przy poważniejszej stłuczce z samochodem rowerzysta i tak ląduje w szpitalu i
            kask nie pomoże na połamane żebra. Przy drobnych wywrotkach bardziej się
            przydają rękawiczki i ochraniacze na łokcie/ kolana. Kilka razy leżałem na
            rowerze, ale nigdy nie walnąłem głową o nic.
            mój punkt widzenia dotyczy spokojnej jazdy po ścieżkach rowerowych.
            koledzy śmigający po lasach albo skaczący pewnie uważają inaczej.
      • bear13 Re: Na rowerze tylko w kasku - projekt zmian w Po 25.07.07, 15:18
        masz rację - kask uratował cię przed guzem, samochód jechał wolno, wszystko
        dobrze się skończyło, ale jak byś się stuknął z szybko jadącym pojazdem, to
        taki lekki kask nie wiele pomoże - nie chroni twarzy, szczęki, karku - a tym się
        uderza w czasie poważnej wywrotki.
        Dla tego uważam, że jazda w kasku jest ok, ale nie może to być przymus, bo w
        cale nie rozwiązuje problemów rowerzystów.
        • Gość: pegaz Re: Na rowerze tylko w kasku - projekt zmian w Po IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.07.07, 15:43
          > ale jak byś się stuknął z szybko jadącym pojazdem, to
          > taki lekki kask nie wiele pomoże - nie chroni twarzy, szczęki,
          > karku - a tym się uderza w czasie poważnej wywrotki.

          Tak, niestety nie uchroni, tak samo jak nie uchroni przed przejeżdżającym po rowerzyście tirem. Natomiast jest całkiem sporo, na pozór drobnych zdarzeń, w których doskonale się sprawdza - przywalenie głową o krawężnik, o słup, o innego rowerzystę, o glebę (co akurat po zakończonym locie nad samochodem ma szansę wystąpić).

          Co do obowiązku - nie mam zdania. W którymś z poprzednich postów napisałem, jaka może być motywacja ze strony ustawodawców i że nie do końca jest to tylko sprawa poszkodowanego. Mnie dylemat nie dotyczy, bo i tak jeżdżę w kasku. Na pewno przydałaby się szeroko zakrojona akcja edukacyjna.
        • dobiasz Re: Na rowerze tylko w kasku - projekt zmian w Po 25.07.07, 15:52
          A mnie ciekawi inna rzecz. Mianowicie - ile z osób gardłujących za obowiązkiem
          jeżdżenia w kasku oprócz tego jeździ bezpiecznie? Codziennie widzę rowerzystów
          przejeżdżających przez skrzyżowania na czerwonym świetle, jadących 30kmph i
          więcej ścieżką wzdłuż chodnika albo zaparkowanych samochodów. Ile osób tutaj
          chwaliło się średnimi w mieście grubo powyżej 20kmph? Z jaką prędkością chwilową
          trzeba jechać, żeby co chwila zatrzymując się na światłach itp. wyrobić średnią
          20kmph? 30? 35? Jaka jest wtedy szansa zareagowania jeśli spomiędzy samochodów
          wypadnie pies, wyjdzie człowiek, kierowca-kretyn otworzy drzwi albo w ostatniej
          chwili zauważy się dziurę w jezdni wielkości studzienki? Kask wtedy pomoże?

          Ile osób ginie z powodu braku kasku a ile z powodu braku elementarnej wyobraźni?

          Mam po drodze do pracy przejście ze światłami przez ulicę. Kierowcy jeżdżą tam
          jak debile, już 2x w tym roku mimo, że miałem zielone tylko rozejrzenie się
          wkoło uratowało mi życie. W jednym przypadku kobieta w Renówce Clio po prostu
          przecięła przejście na czerwonym nawet nie zwalniając. W drugim Merc Vito
          zatrzymał się dopiero za połową przejścia. A codziennie widzę na tym przejściu
          cyklistów, którym nie chce się nawet zwolnić i rozejrzeć, nie mówiąc o
          zatrzymaniu, przyciśnięciu przycisku i poczekaniu na zielone. Ciach, i są na
          drugiej stronie. Kask im pomoże? Wątpię. Za to będą jeździć jeszcze durniej w
          przekonaniu, że nic im się nie stanie.
          • dorsai68 Re: Na rowerze tylko w kasku - projekt zmian w Po 25.07.07, 19:32
            Chyba lekko przesadzasz.
            Ograniczenia prędkości dot. "pojazdów". Jeśli na drodze obowiązuje maksymalna prędkość 50 km/h, a jadę 30 km/h, to gdzie łamię przepisy?
            Pies może wybiec, kretyn drzwi otworzyć, pieszy wejść na jezdnię... "a gdyby tam wasza matka stała?!"

            Rower, samochód, motocykl, a nawet... wódka, Wszystko jest dla ludzi, ale też wszystkiego należy używać "z głową". Niekoniecznie chroninionej kaskiem.
            • dobiasz Re: Na rowerze tylko w kasku - projekt zmian w Po 25.07.07, 20:50
              dorsai68 napisał:

              > Chyba lekko przesadzasz.
              > Ograniczenia prędkości dot. "pojazdów". Jeśli na drodze obowiązuje maksymalna p
              > rędkość 50 km/h, a jadę 30 km/h, to gdzie łamię przepisy?

              A gdzie ja piszę, że łamiesz przepisy?

              > Pies może wybiec, kretyn drzwi otworzyć, pieszy wejść na jezdnię... "a gdyby ta
              > m wasza matka stała?!"

              Dość często stoi w mieście. Stała nawet dzisiaj, niecałe pół godziny po tym jak
              napisałem post. Jechałem ścieżką rowerową - po lewej ulica, po prawej
              zaparkowane samochody (pomiędzy U-Bahn Heinrich-Heine-Strasse a Moritzplatz). I
              kretyn otworzył drzwi. Na szczęście w ostatniej chwili mnie zauważył i nie
              otworzył do końca. Żołądek miałem przez moment w przełyku. Chyba zdążyłbym
              odruchowo wymanewrować, ale nie ręczę, że nie zatrzymałbym się i nie wpie..ł
              kretynowi u-lockiem... O tym co by było gdybym jechał z taką prędkością jak
              często widuję kretynów na kolarzówkach na tej samej ulicy, wolę nie myśleć.

              > Rower, samochód, motocykl, a nawet... wódka, Wszystko jest dla ludzi, ale też w
              > szystkiego należy używać "z głową". Niekoniecznie chroninionej kaskiem.

              I właśnie o tym był mój post.
                • dobiasz Re: Na rowerze tylko w kasku - projekt zmian w Po 25.07.07, 23:07
                  Gość portalu: pegaz napisał(a):

                  > > często widuję kretynów na kolarzówkach
                  > No, uważaj, u-locka ze sobą najczęściej nie wożę, ale coś pod ręką zawsze się z
                  > najdzie...

                  A zaliczasz się do kretynów? ;-P

                  Nie nadinterpretuj :-P

                  > A takich sytuacji (sądząc z Twojego postu nawet w Niemczech) się w 100% uniknąć
                  > nie da, i po to przydaje się kask.

                  No w 100% uniknąć się nie da. Ale jednak dzisiaj w te drzwi nie wjechałem. Nie
                  dlatego, że miałem kask na głowie tylko dlatego, że jechałem z taką prędkością,
                  że gość zdążył jednak zareagować a gdyby nie zdążył to być może zdążyłbym ja.
                  Gdybym gonił 35kmph choćby i w kasku na głowie, jak kolo (właśnie ten "kretyn na
                  kolarzówce", którego miałem na myśli powyżej) który na tej samej trasie
                  wyprzedził mnie o milimetry jakieś 2 tygodnie temu, to bym pewnie nie pisał na
                  tym forum przez najbliższych parę tygodni.

                  IMHO ostrożniejsza (w większości przypadków czytaj: wolniejsza) jazda ma większy
                  wpływ na uniknięcie kolizji, niż kask na szanse przeżycia jeśli już coś się
                  stanie (przy mniejszej prędkości upadek jest mniej groźny, łatwiej zapanować nad
                  tym jak i na co się upada, a jeśli wpadniesz pod nadjeżdżającego TIR-a to kask
                  Ci i tak nie pomoże niezależnie od prędkości). Pewnie, że można się utopić i w
                  kałuży albo dostać cegłą w drewnianym kościele, ale ludzie gardłujący o
                  obowiązek jazdy w kaskach a sami świadomie o wiele bardziej ryzykujący życie i
                  zdrowie niebezpieczną i nieodpowiedzialną jazdą, są dla mnie po prostu głupkami.
                  To tak jakby gardłował za obowiązkiem zapinania pasów ktoś, kto siada za
                  kierownicę po pijanemu. No sorry, no...
                  • dobiasz Re: Na rowerze tylko w kasku - projekt zmian w Po 25.07.07, 23:22
                    P.S. W górach zawsze jeżdżę w kasku. Ale to się nijak ma do kwestii wprowadzenia
                    takiego nakazu do PoRD, bo cyklotrasa nie jest drogą publiczną. Zresztą w ogóle
                    tak sobie tylko teoretyzuję, bo jeżdżę rowerem po Niemczech i Czechach ;-PPP W
                    Bolandzie na drodze to ja się i w zbroi bałbym o życie.
                  • Gość: pegaz Re: Na rowerze tylko w kasku - projekt zmian w Po IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.07.07, 23:31
                    Zaliczaj mnie do kogo chcesz ;P - tak, zdarzało mi się taką szaleńczą prędkością jeździć po ścieżkach. Był już kiedyś wątek, w którym autor postulował wprowadzenie ograniczeń prędkości na ścieżkach do 10, no góra 15 km/h. Całą sprawę sprowadziłbym do kwestii używania wyobraźni - czasami można jechać 40, czasami trzeba turlać się 10, nie gnać na głupka przez krzyżówki przy braku widoczności, itp.
                    To elementy bezpieczeństwa czynnego, jak np. sprawny układ hamulcowy. Kask to bezpieczeństwo bierne - jak poduszka w samochodzie. Przez analogię do rozumowania przedstawianego przez niektórych wypowiadających się w tym wątku - przy 100km/h i tak nic nie da, więc po co ją w ogóle montować?
                    • dobiasz Re: Na rowerze tylko w kasku - projekt zmian w Po 25.07.07, 23:50
                      Gość portalu: pegaz napisał(a):

                      > Zaliczaj mnie do kogo chcesz ;P

                      Żeby było jasne - pisząc "kretyni na kolarzówkach" nie mam na myśli wszystkich
                      jeżdżących na kolarzówkach, tak jak pisząc "kretyn w samochodzie" nie mam na
                      myśli wszystkich kierowców tylko właśnie kretynów w takiej czy innej sytuacji.
                      Teraz jasne?

                      > - tak, zdarzało mi się taką szaleńczą prędkośc
                      > ią jeździć po ścieżkach.

                      Mnie się też zdarza. Komu się nigdy nie zdarzyło, niech pierwszy rzuci kamieniem ;-P

                      > Był już kiedyś wątek, w którym autor postulował wprowa
                      > dzenie ograniczeń prędkości na ścieżkach do 10, no góra 15 km/h. Całą sprawę sp
                      > rowadziłbym do kwestii używania wyobraźni - czasami można jechać 40, czasami tr
                      > zeba turlać się 10, nie gnać na głupka przez krzyżówki przy braku widoczności,
                      > itp.

                      No dokładnie. Ale jak widzę świadomie ryzykowną albo głupią jazdę wielu
                      rowerzystów i równocześnie czytam tyrady na rzecz obowiązku jazdy w kaskach to
                      odczuwam tu jakiś dysonans. Pomysł, by moja żona osiągająca na damce w porywach
                      z górki 15kmph MUSIAŁA nosić kask podczas gdy kolesie nierzadko ten pomysł
                      popierający codziennie jeżdżą na granicy wypadku takiego, że kask im w niczym
                      nie pomoże, jawi mi się jakimś totalnym zagubieniem proporcji i priorytetów.
      • nakole Re: Na rowerze tylko w kasku - projekt zmian w Po 25.07.07, 16:27
        dorsai68 napisał:

        > Źródło: Metro


        >O podobną zmianę w prawie już wcześniej apelowała do ministra Jerzego Polaczka
        >część posłów PiS. Oni chcą, aby obowiązek obejmował
        >wszystkich rowerzystów, a nie tylko tych niepełnoletnich. - Proszę spojrzeć na
        >statystyki. To dorośli ulegają najczęściej takim
        >wypadkom na rowerze - zauważa poseł Stanisław Ożóg z PiS.

        ...nieprawdo_PO_dobne, ale tu zgadzam się z PiS.
        Wszyscy rowerzyści bz wiek powinni jeździć w kaskach.
      • Gość: bassPL Jakie wnioski ? IP: *.aster.pl 25.07.07, 23:30
        Rzetelność nakazywałaby głębiej przyjrzeć się statystykom.
        W jakich okolicznościach ginęli rowerzyści ?
        I jakie szanse ma biker w kasku w kolizji z autem jadącym z niewielką na nasze
        warunki prędkośćią 60 km/h ?
        Ilu zginęło przewracając się np. w lesie jadąc powiedzmy 25 km/h ?
        Posłowie o rowerach mają pojęcie zerowe.
        W miastach kask się widuje często, ciekawe jak ten wymóg będzie realizowany
        poza nim, już widzę jak po wsiach ludzie ich używają z wielkim upodobaniem.
        No i w których to krajach Europy jest on wymagany ?
        Żeby nie było ..., sam mam dwa, jeżdżę w maratonach, po mieście, wszędzie.
        I wiem że w spotkaniu z samochodem moich szans on nie zwiększy.
        Powstanie kolejne prawo, którego się nie respektuje i egzekwuje wybiórczo.
        Już widzę gliniarzy zaczajonych wokół Kampinosu, wyjedziesz z lasu bez kasku i
        mandat. A że ich ziomale z wiosek wokół rozjeżdżają las quadami to nie szkodzi.
        Ważne że się miastowego skasuje, bo kolegi szwagra raczej nie wypada.
        • nakole Re: Jakie wnioski ? 25.07.07, 23:49
          Gość portalu: bassPL napisał(a):
          I jakie szanse ma biker w kasku w kolizji z autem jadącym z niewielką na nasze
          > warunki prędkośćią 60 km/h ?


          ...pewnie niewielkie, jednak kask ma chronic głowę nie tylko przed kolizją z
          samochodem. Wywrotka przy spacerowym tempie jazdy też może mieć tragiczne
          następstwa w przypadku urazu czaszki niczym nie chronionej.
          Czemu martwisz się o innych czy będą przestrzegać prawa? Ty w kasku jeździsz i
          myślę, że nie dla elegancji.
          Nie wiedzieć czemu perspektywa konieczności jazdy w kasku jest odbierana przez
          wielu jak egzekucja. Zawodowi kolarze jeżdzą w kaskach i nie strajkują z tego
          powodu.
          Jeżdżę w kasku i kilkakrotnie dzięki temu, że miałem go na głowie uniknąłem
          oskalpowania przez gałąź, wstrząsnienia przy dobiciu głową do gleby podczas
          upadku...
          Strzeżmy własnej głowy, a inni niech sobie z nią robią co chcą, nawet jesli
          mieliby łamać prawo.
        • dobiasz Re: Jakie wnioski ? 26.07.07, 00:09
          Gość portalu: bassPL napisał(a):

          > Rzetelność nakazywałaby głębiej przyjrzeć się statystykom.
          > W jakich okolicznościach ginęli rowerzyści ?

          W Berlinie ginie co roku w kolizji z samochodami kilkunastu rowerzystów. Wątpię
          aby znaczący odsetek przyczyn śmierci stanowiły takie urazy głowy, przed którymi
          kask mógłby ochronić.

          > I jakie szanse ma biker w kasku w kolizji z autem jadącym z niewielką na nasze
          > warunki prędkośćią 60 km/h ?

          Ponoć uznaje się 50kmph za prędkość dającą pieszemu szansę przeżycia. Pieszy nie
          nosi kasku, ergo rowerzysta ma taką samą szansę przeżycia przy kolizji ze
          stojącym (ew. jadącym prostopadle do niego) samochodem zawsze (no chyba, że
          jedzie powyżej 50kmph) a przy kolizji czołowej - nigdy (prędkość 50kmph
          samochodu + 15-35kmp roweru to i tak za dużo, nawet na kask). Oczywiście nie
          rozpatrujemy sytuacji, kiedy rowerzysta wyglebia się na ziemię i najeżdża go
          samochód, bo wtedy kask również ma znikomy wpływ na szanse przeżycia.

          > Ilu zginęło przewracając się np. w lesie jadąc powiedzmy 25 km/h ?

          Akurat w lesie czy w górach ludzie jeżdżą już raczej w kaskach. Sam jeżdżę.

          > No i w których to krajach Europy jest on wymagany ?

          W Niemczech i Czechach, po których jeżdżę, nie jest wymagany. A są to kraje o o
          niebo wyższej kulturze rowerowej i kulturze kierowców względem rowerzystów.
      • nakole ...tak na marginesie ... 26.07.07, 17:23
        ...całe to biadolenie o tym czy jeździć w kasku czy nie i czy poddać się
        przyszłemu obowiązkowi w nim jazdy czy też dać odpór zamachowi na wolność
        osobistą, przypomina ględzenie kierowcow samochodów o pasach bezpieczeństwa i
        całorocznym używaniu świateł mijania. Nakaz wprowadzono i jakoś dramatu
        narodowego nie ma.
        Kaski obowiązkowe dla wszystkich rowerzystów bez względu na wiek i to jak
        najszybciej.
        • dobiasz Re: ...tak na marginesie ... 03.08.07, 10:38
          nakole napisał:

          > ...całe to biadolenie o tym czy jeździć w kasku czy nie i czy poddać się
          > przyszłemu obowiązkowi w nim jazdy czy też dać odpór zamachowi na wolność
          > osobistą, przypomina ględzenie kierowcow samochodów o pasach bezpieczeństwa i
          > całorocznym używaniu świateł mijania. Nakaz wprowadzono i jakoś dramatu
          > narodowego nie ma.

          "Życie Warszawy": Nieznaczny wzrost wypadków, rannych i zabitych - o dziwo,
          takie są policyjne statystyki z pierwszych dwóch miesięcy obowiązkowego używania
          świateł mijania.
          Posłowie zdecydowali, że od 17 kwietnia musimy jeździć na światłach przez całą
          dobę. Zmiany w kodeksie ruchu drogowego miały poprawić bezpieczeństwo na
          drogach. Eksperci powoływali się na raporty Komisji Europejskiej ds. Energii i
          Transportu, które mówiły, że jazda z włączonymi reflektorami przez całą dobę
          powoduje zmniejszenie liczby wypadków od pięciu do nawet 20 proc.

          W maju i czerwcu, czyli w dwóch pierwszych miesiącach wprowadzenia obowiązku
          używania świateł mijania w całej Polsce doszło do 8 414 wypadków. Dla porównania
          w tym samym okresie ub. roku policja odnotowała o trzy wypadki mniej. Zwiększyła
          się także liczba zabitych - z 812 do 831. Prawie o 400 osób więcej trafiło do
          szpitali. Na pocieszenie pozostaje jedynie spadek drobnych stłuczek. W maju i
          czerwcu 2006 r. drogówka dostała prawie 64,1 tys. takich zgłoszeń, teraz nieco
          ponad 63,7 tys.
              • Gość: pegaz Re: ...tak na marginesie ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.07, 14:12
                Nie wiem, skąd wyciągasz takie wnioski, byłbym jednak ostrożny w takich sformułowaniach. Pamiętajcie, że od około dwóch lat rosła liczba kierowców jeżdżących na światłach mimo braku nakazu, więc niby jak sytuacja miała się drastycznie poprawić? Pytanie, co by było gdyby był zakaz jazdy na światłach w dzień - tego się nie dowiemy.

                Przypomina mi to trochę statystykę, która mówi, że samochody czerwone częściej uczestniczą w wypadkach...
                • dobiasz Re: ...tak na marginesie ... 03.08.07, 14:42
                  Gość portalu: pegaz napisał(a):

                  > Przypomina mi to trochę statystykę, która mówi, że samochody czerwone częściej
                  > uczestniczą w wypadkach...

                  Ale jak chciano nakaz wprowadzić, to wtedy statystyka była dobrym argumentem? ;-P
                  • Gość: pegaz Re: ...tak na marginesie ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.07, 15:06
                    Może tak -
                    Nie przypominam sobie, żebyśmy kiedykolwiek wcześniej dyskutowali na temat świateł, nigdy też się nie podpierałem w tym temacie statystyką, bo nie dysponuję wiarygodną. Sam ostrożnie podchodzę do tego typu argumentów. Natomiast dysponuję pewnym doświadczeniem, z którego jednoznacznie wynika, że światła są przydatne przy każdej pogodzie - vide jazda pod słońce, na zadrzewionej drodze z refleksami kontrastowego, ostrego światła słonecznego. Śmiem twierdzić, że niezależnie od tego, czy ktoś ma sokoli wzrok czy nie, w takich warunkach łatwiej dostrzerze pojazd z przeciwka, jeżeli będzie on miał włączone światła.

                    Jestem równie uparty jak przeciwnicy spornych uregulowań prawnych i od lat uparcie jeżdżę na światłach mijania, jeżdżę również w kasku na codzień.
                    • dobiasz Re: ...tak na marginesie ... 03.08.07, 15:13
                      Gość portalu: pegaz napisał(a):

                      > Może tak -
                      > Nie przypominam sobie, żebyśmy kiedykolwiek wcześniej dyskutowali na temat świa
                      > teł, nigdy też się nie podpierałem w tym temacie statystyką, bo nie dysponuję w
                      > iarygodną. Sam ostrożnie podchodzę do tego typu argumentów. Natomiast dysponuję
                      > pewnym doświadczeniem, z którego jednoznacznie wynika, że światła są przydatne
                      > przy każdej pogodzie - vide jazda pod słońce, na zadrzewionej drodze z refleks
                      > ami kontrastowego, ostrego światła słonecznego. Śmiem twierdzić, że niezależnie
                      > od tego, czy ktoś ma sokoli wzrok czy nie, w takich warunkach łatwiej dostrzer
                      > ze pojazd z przeciwka, jeżeli będzie on miał włączone światła.
                      >
                      > Jestem równie uparty jak przeciwnicy spornych uregulowań prawnych i od lat upar
                      > cie jeżdżę na światłach mijania, jeżdżę również w kasku na codzień.

                      Tak, tylko niektórzy uparcie ignorują fakt, że:

                      1. Czy jazda na światłach zwiększa bezpieczeństwo?
                      2. Czy obowiązek jazdy na światłach zwiększa bezpieczeństwo?

                      to są dwa pytania ze sobą blisko związane, ale nie tożsame.

                      Podobnie jest z pytaniem o obowiązek jazdy w kasku.
                      • Gość: pegaz Re: ...tak na marginesie ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.07, 15:23
                        > 1. Czy jazda na światłach zwiększa bezpieczeństwo?
                        > 2. Czy obowiązek jazdy na światłach zwiększa bezpieczeństwo?

                        Bez urazy, ale od dłuższego czasu plączesz się. A już zupełnie nie wiem, co chcesz przez to udowodnić.
                        Akurat z tych pytań jednoznacznie wynika, że jeżeli 1 jest prawdziwe, to prawdziwe jest również 2 (pod warunkiem, że obowiązek oznacza jego przestrzeganie).

                        Ostatecznie, jak tak bardzo Cię to boli, to ciesz się ze swobody, która póki co jest :) Z mojej strony EOT. Pozdrawiam.

                        • dobiasz Re: ...tak na marginesie ... 03.08.07, 15:45
                          Gość portalu: pegaz napisał(a):

                          > > 1. Czy jazda na światłach zwiększa bezpieczeństwo?
                          > > 2. Czy obowiązek jazdy na światłach zwiększa bezpieczeństwo?
                          >
                          > Akurat z tych pytań jednoznacznie wynika, że jeżeli 1 jest prawdziwe, to prawdz
                          > iwe jest również 2 (pod warunkiem, że obowiązek oznacza jego przestrzeganie).

                          No właśnie w przypadku zależności trochę bardziej złożonych niż najprostsze
                          jedno-dwuczynnikowe modele (a z takimi mamy do czynienia w życiu) bynajmniej nie
                          wynika.

                          > Ostatecznie, jak tak bardzo Cię to boli, to ciesz się ze swobody, która póki co
                          > jest :)

                          Jest i będzie. Tam, gdzie jeżdżę rowerem :-P
                          • bear13 Re: ...tak na marginesie ... 03.08.07, 15:59
                            ja powiem tak:

                            - od zawsze jeżdżę na światłach,
                            - od zawsze jeżdżę w pasach
                            - jeżdżę na rowerze "na kanarka" w kamizelce odblaskowej
                            ale nie chcę jeździć w kasku na rowerze.
                            Po prostu nie wierzę w jego skuteczność.

                            Niech każdy ma swoje zdanie w tej kwestii.

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka