Forum Sport Rowery
ZMIEŃ

      przewóz rowerów!

    16.07.07, 14:40
    no więc ponarzekam.
    jeżdżę do Czech, wybieram pociągi PKP oznaczone w rozkładzie 'możliwość
    przewozu roweru' i szlak mnie 'czarny' trafia.
    nie ma żadnego przedziału dla rowerów
    do przedziału osobowego nie można
    na korytarzu nie da rady, bo ludzie chodzą (często złośliwie kopną czy oplują
    - przysięgam!)
    kupuję na przewóz roweru specjalny bilet
    i jak debil stoję na korytarzu trzymając go za kierownicę przez 80 km (jak
    dziecko w poczekalni u dentysty).
    czy tak jest tylko w Opolu?
      • Gość: drobo Re: przewóz rowerów! IP: 80.51.212.* 16.07.07, 15:14
        tutaj "test" PKP w kontekście przewozu rowerów:

        infobus.pl/text.php?from=main&id=11627
        ostatnio planowałem przewiezienie bicykla( wypad niestety
        się odwlecze z powodu awarii roweru ) autobusem PKS
        na dystansie ok. 150km. Gadałem z kierowcą który
        stwierdził, że w zasadzie nie będzie problemu. Jak ludzi
        będzie więcej, to w luku ( wystarczy odpiąć przednie koło ),
        jak parę osób, to nawet można wpakować na końcu, między fotele.
        Przetestuję tę opcję w najbliższym czasie :-)
        wpakować do środka
      • Gość: ToKu Re: przewóz rowerów! - mam pytanie IP: *.ibd.gtsenergis.pl 24.07.07, 12:59
        Generalnie zasada jest taka, ze stajesz na końcu składu. Wówczas ludzie Ci nie
        przechodzą (raczej).

        A teraz mam poważne pytanie:

        Jechałem w weekend autobusem szynowym z rowerem. ludzi było mało. Rower sobie
        stał. Przyszedł konduktor i kazał mi go zawiesić na ścianie w ten sposób, że
        rower wisiał za przednie koło, hak zaczepiony był za obręcz od wewnetrznej
        strony.

        trochę trzęsło (nasze polskie super równe torowiska) i po jakiejś godzinie
        jazdy jak zdjąłem rower i nań wsiadłem - juz na stacji - patrzę a tu chyba
        lekko koło mi scentrowało.

        Nie jestem pewien, ale wydaje mi sie, że było całkiem proste, teraz z pewnościa
        nie jest całkiem proste. jest odrobinkę, wqur... ociupinkę skrzywione. W niczym
        to mi w zasadzie nie przeszkadza, ale mam pytanko. Czy to mozliwe, że skrzywiło
        się od wiszenia na ścianie za przednie koło, przy wstrzasach? Czy też juz
        wcześnij było leciutko skrzywione, a ja dopiero po tym jak wyszedłem z pociągu
        to zauważyłem?

        Z góry dziękuje za odpowiedź. Od odpowiedzi zależy, czy dam swój ULUBIONY,
        CACY, SUPER rowerek tak wieszać. Bo tymi szynowymi to często jeżdżę i często mi
        każą tak wieszać. Zazwyczaj da się wytłumaczyć, ze wole postać, ale w sobote
        miałem wybór - albo rower zawiśnie, albo razem wysiądziemy.
        • tiresias Re: przewóz rowerów! - mam pytanie 24.07.07, 13:05
          wydaje mi się (a raczej mam nadzieję) że przy zwykłym obciążeniu to niemożliwe.
          a w podanym linku jest dośc ciekawy wątek dotyczący transportu rowerów koleją z
          niezłymi patentami..

          usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.rec.rowery&tid=1383768&MID=%3Cf7ks2h%24r5n%241%40inews.gazeta.pl%3E
        • Gość: smokster Re: przewóz rowerów! - mam pytanie IP: 194.39.141.* 25.07.07, 10:50
          Kolo panie, to jeden z genialniejszych wynalazkow czlowieka. A kolo do roweru
          to juz jest cud techniki. Dobrze zaplecione kolo jest sztywne jak... i zadne
          bujanie na haku mu nie zaszkodzi. Podczas jazdy dostaje sto razy bardziej w
          kosc (no moze w szpryche) od dolkow, kraweznikow, dziur itp. Ja tam wieszalem
          rower w pociagu i nigdy nic mu nie bylo. U Ciebie pewnie tez nic sie nie stalo,
          ale tym razem bardziej uwaznie obejrzales kolo i zobaczyles skrzywienie, na
          ktore nie zwracales uwagi wczesniej. Jesli bylo inaczej to prawdopodobnie kolo
          juz wczesniej bylo trafione a przejazd pociagiem byl tylko kropla ktora
          przelala dzbanek.

          Ale co ja tam panie wiem, co ja tam wiem.
      • dobiasz Re: przewóz rowerów! 24.07.07, 13:36
        W Czechach przewożenie rowerów koleją to niestety załamka prawie taka sama jak w
        Polsce (tzn. mam na myśli lokalne linie kolejowe, nie jakieś tam InterCity).
        Musisz stać na korytarzu na końcu (jaki opieprz dostałem kiedyś od konduktora za
        to, że postawiłem w pierwszej klasie - to był pierwszy wagon i bałem się lecieć
        na koniec, żeby mi vlak nie odjechał - mało się nie pobiliśmy). Przejścia są
        często tak wąskie, że nie da się z rowerem w ogóle żadnego manewru zrobić.
        Lepiej jest w lokalnych szynobusach (takich starych postkomunistycznych) - jest
        wydzielony przedział i konduktor wyrzuca stamtąd siedzących ludzi jeśli widzi,
        że wsiadasz z rowerem.

        Co do wieszaków - wieszałem wielekroć zarówno mojego MTB jak i żony miejskiego i
        nic się nie stało. Ale rowery nie gibały się jakoś przesadnie. Może źle
        zamocowałeś (na dole powinien być jeszcze uchwyt trzymający tylne koło)?

        Co ciekawe w DE zawsze i wszędzie są przedziały dla rowerów ale jeszcze nigdy
        nie spotkałem takiego z wieszakami. Może te wieszaki to jednak nienajlepszy
        pomysł? Tym bardziej, że trzeba zdejmować saki, kosze itp. a tu ludzie często z
        takimi rzeczami jeżdżą...

        Za to kuriozum dla mnie niezrozumiałym jest, że nie można wziąć sobie rowerów na
        statek wycieczkowy po Haveli i wrócić sobie rowerem... Jakby na statku miejsca
        na dwa bajki brakowało...
      • dobiasz Re: przewóz rowerów! 24.07.07, 13:38
        P.S. Opluli Ci rower w pociągu w Czechach? Neuveřitelne! Ja dotąd spotkałem się
        raczej z wyrazami sympatii i w ogóle dość wysoką kulturą rowerową. Np. kierowcy
        pozdrawiają rowerzystów na jakimś ciężkim podjeździe mignięciem świateł :-)
        • tiresias Re: przewóz rowerów! 24.07.07, 14:26
          opluli mi rower perdoleni wszechpolscy 'pasażerowie' po wjeździe pociągu do
          Polski. rower stał przy kiblu a ja naiwny siedziałem w najbliższym przedziale.
          grupka ziomali poszła sobie zapalić do tego przedsionka i dobrze że skończyło
          się tylko na opluciu bo mogli pociąc gumy i siodło nożami - tak im spod
          kapturków patrzyło....
          w Czechach czuje się ogólną sympatię i życzliwośc kierowców, pieszych i zwierząt.
          w życiu nie zostawię już roweru w taki sposób.
          w piątek jadę na maraton KK z przesiadką we wrocku i żebym miał wsiąść do
          lokomotywy, to roweru samego nie zostawię.
          uważajcie!
          • dobiasz Re: przewóz rowerów! 24.07.07, 14:58
            tiresias napisał:

            > opluli mi rower perdoleni wszechpolscy 'pasażerowie' po wjeździe pociągu do
            > Polski. rower stał przy kiblu a ja naiwny siedziałem w najbliższym przedziale.
            > grupka ziomali poszła sobie zapalić do tego przedsionka i dobrze że skończyło
            > się tylko na opluciu bo mogli pociąc gumy i siodło nożami - tak im spod
            > kapturków patrzyło....

            Ach, takie buty. No to niestety norma. Mojemu kumplowi kiedyś wklepali za
            bokobrody, które ich zdaniem były... pejsami... Też w okolicach Wro, niestety.

            > w piątek jadę na maraton KK z przesiadką we wrocku i żebym miał wsiąść do
            > lokomotywy, to roweru samego nie zostawię.
            > uważajcie!

            Uważamy... Ja będę jechał tą samą trasą za 3 tygodnie, ale jak się uda to wyślę
            rower samochodem. Ten przepis, że rowery można wozić tylko na krańcach składu to
            jest przecież jakaś porażka. Ile rowerów tak się zmieści do pociągu? Cztery???
            Na turystycznej trasie w środku lata? Jakaś kpina... Kłóciłem się już raz o to z
            konduktorem na tej trasie, na szczęście przyjął argument, że jak wsiadałem to
            krańce składu były już zajęte.
            • uruk-hai Re: przewóz rowerów! 24.07.07, 17:13
              parę historii tutaj:
              www.bike.pl/forum/msg.php?th=2952&start=0&rid=1466&a=a
          • Gość: Agata Mały nielegalny trick... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.07, 09:50
            ... na który zdecydowaliśmy się w desperacji, mając świadomość, że jeśli tego
            nie zrobimy, to będziemy stać z dwoma rowerami na korytarzu pociągu kilkanaście
            godzin (sytuacja była jak Twoja, mieliśmy wykupione bilety rowerowe, ale nie
            miejsca na rowery, jak się okazuje). To autorski trick mojego męża: wstawił
            pionowo oba nasze rowery do WC i zamknął je tam sprytnie za pomocą scyzoryka,
            tak że wyglądało, jakby kibel był non stop zajęty. My ze spokojnym sumieniem
            siedzieliśmy sobie w przedziale, od czasu do czasu sprawdzając, czy rowery
            nadal się "załatwiają".
            Mam nadzieję, że nikt mnie tu nie zlinczuje; w całym pociągu były inne wucety
            nie zajęte przez rowery, a poza tym nie wyglądało na to, żeby jechała z nami
            wycieczka z zatruciem pokarmowym (ani Slav4 po wizycie w przydrożnym
            barku... :)).
            • tiresias Re: Mały nielegalny trick... 25.07.07, 10:01
              he, to dobre, ale jakby Pan Konduktor Kierownik Pociągu chciał im sprawdzić
              bilety? Mógłby się wtedy zezłościć...
              • Gość: Agata Re: Mały nielegalny trick... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.07, 10:07
                Wtedy nie zechciał. Ale gdyby zechciał, trzeba by chwycić się jednego z dwóch
                sposobów: 1. Oczy kota ze Shreka (to by była moja działka); 2. Dyskusja na
                temat 'Jakim prawem PKP bierze pieniądze, skoro nie zapewnia warunków?!" (tu
                zmasowany atak).
                Bilety na rowery, jak pisałam powyżej, mieliśmy.

                Powyższa rada nie jest ofertą handlową w rozumieniu Kodeksu... paragraf... itd.
                • Gość: Agata Jeszcze sprostowanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.07, 11:01
                  Skonsultowałam się z mężem, który twierdzi, że było trochę inaczej niż piszę
                  (typická manželská věc). Tzn. zamknął drzwi tak, jak za pomocą specjalnego
                  klucza zamykają konduktorzy, kiedy kibelek jest "zepsuty". Rowery były więc od
                  środka zamknięte, ale na wyświetlaczu nie widniało, że WC jest zajęty (i w ten
                  sposób przybytek ulgi nie przyciągał uwagi w/w Konduktora Kierownika).
                  Grzes zamknął te drzwi, jak pisałam, za pomocą swojego specjalnego klucza,
                  zwanego potocznie scyzorykiem. :)
              • Gość: ssak Re: Mały nielegalny trick... IP: 194.39.141.* 25.07.07, 10:55
                Jakby chcial sprawdzic, to by mu pokazaly. Przeciaz mialy wykopione wiec osso
                chodzi?
                • tiresias Re: Mały nielegalny trick... 25.07.07, 10:59
                  ale kibla nie wolno blokować, tak słyszałem.
                  a zresztą nawet jak już jedziesz to i tak nie wiadomo czy dojedziesz.
                  patrzta tu:

                  wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,4339022.html

                  chyba wyjadę 1 dzień wcześniej.....
            • Gość: drobo Re: Mały nielegalny trick... IP: 80.51.212.* 25.07.07, 11:43
              a czym się różni wykupienie "biletu rowerowego" od wykupienia "miejsca na rowery"? Może ja się nie znam, ale zgodnie z cennikiem płacę 4,50zł ( ew. 9zł w IC ) i wiozę bicykle zgodnie z zawartą umową - a jest nią wykupienie biletów.
              • dobiasz Re: Mały nielegalny trick... 25.07.07, 12:08
                Gość portalu: drobo napisał(a):

                > a czym się różni wykupienie "biletu rowerowego" od wykupienia "miejsca na rower
                > y"?

                Tym, czym bilet od miejscówki. W DE też nikt Ci nie gwarantuje, że na pewno
                zmieścisz się do pociągu Regional Bahn albo Regional Express z rowerem - jak
                będzie za dużo ludzi to się nie zmieszczą i tyle. Na niektórych trasach
                podberlińskich w słoneczne weekendy trzeba w przedziałach rowerowych negocjować
                kto w jakiej kolejności kładzie rowery, żeby potem przy wysiadaniu dało się tą
                kupę żelastwa z powrotem rozczepić i wysiąść z własnym bajkiem (czasem bym się
                nie obraził na podmiankę ;-)). Problem tylko w tym, że miejsce zapewniane przez
                PKP w standardowych składach jest śmiesznie małe w stosunku do długości składu.

                Z ciekawostek - jak kupuję bilet z Berlina do Wrocławia to mam specjalną
                miejscówkę na rower z numerem uchwytu ;-) Ordnung muss sein!
      • Gość: kotek Re: przewóz rowerów! IP: 222.221.254.* 25.07.07, 11:47
        faktycznie, nie za lux
    Pełna wersja