thony 14.08.07, 21:18 www.maraton-mtb.bieszczady.pl Czy ktoś z forumowiczów się wybiera? Iza, Slav, Kondor, Ms (że tak wywołam po imieniu)? Ktoś jeszcze? Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: Slav4 Re: Maraton w Komańczy IP: *.zicom.pl 15.08.07, 07:12 Myśleliśmy o tym, zwłaszcza że w miarę blisko i zapraszał sam M. Bieniasz, ale poczytałem opis trasy i jakoś nam przeszło :o))) Ja wiem że Kolarstwo Górskie (to prawdziwe) to właśnie takie maratony jak Komańcza, czy Krynica, ale jak na razie to wolimy wycieczki a nie wyścigi wysokich górach. Za to jak popracujemy nad sobą, to kto wie co za rok :o))) Natomiast Kraków 26.VIII - obowiązkowo, choćby waliło żabami; Kielce 08,IX tak na 99%. Odległość gra niebagatelną rolę - odpada nocleg i koszty. Wybierasz się do Kraka ? Link Zgłoś
thony Re: Maraton w Komańczy 15.08.07, 08:31 W Krakowie jako Krakus startuję obowiązkowo ;) A Komańczę w sobotę też zaliczę (mam nadzieję ;) Czytałem opis trasy, większość z niej przejechałem w maju br, no i rzeczywiście będzie to maraton górski jak się patrzy. Szczególnie zjazd z Chryszczatej do Jeziorek Duszatyńskich może dać w kość (ja akurat jechałem w drugą stronę więc brałem go częściowo z buta). No i jest sporo podjazdów / singletracków ktore najpewniej trzeba będzie zapodać z buta. Dam znać w sobotę po południu jak było ;) Link Zgłoś
Gość: kondor Re: Maraton w Komańczy IP: *.interq.pl 15.08.07, 16:12 Oczywiście startował nie będę,ale jak tylko padać nie będzie to postaram się gdzieś na trasie ulokować aby podglądnąć uczestników.Gdybym znał Twój nr. to na pewno gdzieś na trasie popchnął bym za siodełko.Jak gdzieś na trasie zobaczysz gościa w niebieskiej wandamce to daj znać że krakus właśnie kręci . Dzisiaj piękna pogoda,kręcenie było przyjemnością,ale czy dotrzyma taka do soboty to nie wiadomo. Link Zgłoś
lemuriza Re: Maraton w Komańczy 15.08.07, 20:44 Tak jak napisał slav, jeszcze nie teraz. Ja wiem, ze pewnie bym przejechała ( bo torche już gróskich tras mam za sobą i to z np. 12 km. podjazdami jak na Wlk. Rogacz), a Pani Ada Bieniasz mówiła, że taki podjazd i w Komńczy się szykuje ( tzn. nie wiem czy taki kamienisty) ale taki długi. Przejechałabym w czasie pewnie 7 h:).Ja po tych prawdziwych górach jeżdże jeszcze za wolno, jeszcze chyba mam za mało siły. Po 20 km. pedałowania w tempie np. 7 km/ha , mam już dość, jestem zmęczona. A niesttey nie potrafię jechać szybciej po wąskich kamienistych czy błotnistych dróżkach górskich rzecz jasna pod górę:). Tak więc za wcześnie jeszcze na taki wyścig, ale myślę, ze w przyszłym roku... że uda mi się trochę nad sobą popracować. Link Zgłoś
lemuriza Re: Maraton w Komańczy 15.08.07, 21:05 Pogoda dzisiaj rzeczywiście była piękna. Mieliśmy jechać na Brzankę ale wieczorem urodził się pomysł pojechania do Krynicy i zrobienia dawno planowanej trasy nazwanej roboczo przez slava "dzikim krajobrazem wzdłuż granicy) , a tak naparwdę to jest w rejonie okopów Konfederatów Barskich. Trasa była z przygodami a jakże. Wjechalismy pod górkę do lasu, śliczna traska naprawdę, zieleń, las , góry. Było pięknie, ciepło , rowerowo.Pomyslałam: ot, szczęście właśnie. Zbyt pieknie było. Nagle cyferki na liczniku zaczęły mi się rozmazywać i już wiedziałam co się święci. Migrena. Może to śmieszne brzmi, ale ktoś kto miał w życiu prawdziwą migrenę, to wie o czym mówię. Dla mnie to jest dzień, dwa wyjęty z życiorysu, a zaczyna się tym, że obraz przed oczami mam kompletnie rozmazany, muszę zamknąć oczy i czekać... aż przejdzie. Czasem pół godziny, czasem godzinę, czasem dwie. A potem przychodzi potęzny ból głowy. Slav chciał wracać do Krynicy, a ja pomyślałam, szybko coś zjem, przeczekam, może aż tak źle nie będzie. Po jakimś czasie wolniutko ruszylismy z rowerami ( prowadząc) i.. doszlismy wcale nie tam gdzie zamierzalismy dojść. Patrzymy : przejście graniczne. Patrzę celnik macha w naszym kierunku żebyśmy przyszli, patrzy na nas przez lornetkę. Myślę sobie: ocho, coś nie tak. Pewnie znowu nielegalnie przekroczyliśmy granicę ( już się nam to zdarzyło kiedyś w Kotlinie Kłodzkiej przez pomyłkę, celnicy nas mocno nastraszyli). Slav zaczął zgodnie z prawdą opowiadać, ze pomylilismy drogi , a ja źle się czuje i chcemy wrócić do Krynicy. Celnik obejrzał dokumenty i puścił nas woilno:). Zjechalismy w dół w kierunku Tylicza i slav wpadł na pomysł, ze skoro nienajgorzej się czuję to może jeszcze raz tę samą trasę zrobimy i poszukamy właściwego szlaku. Było to ryzyko w moim przypadku, ale pomyslałam: spróbuję, nie będę marnować tego pieknego dnia . Faktem jest, ze chociaz osłabiona to nie czułam się tak fatalnie jak czasem przy tego typu dolegliwościach. Przejechaliśmy:) Piekna dzicz, naprawdę cudowna. I zjazd do Wojkowej, trwiasty, potem trochę kamienisty. bajeczny wprost, cielski, z górami w tle. Coś pięknego.Potem Powroźnik, krótki postój nad górskim potokiem i obiadek w Krynicy. Piekny dzień chociaż tylko 40 km. Ale myślę,że z racji terenu trzeba je liczyć podwójnie. No i .. znowu udalo mi się nie przewrócić. Pomimo tego, ze było trochę błotka a jeden zjazd trochę ryzykowny. Chyba się troszkę podszkoliłam:). Link Zgłoś
thony Re: Maraton w Komańczy 15.08.07, 21:15 Twarda Kobieta - moje gratulacje za wytrwałość ! A co do techniki jazdy, to świetnie że ją dopracowujesz, bo na najbliższym maratonie w Krakowie przyda Ci się ona bardziej niż na maratonie Fuji. Byłem dzisiaj z ludźmi z rowerowanie.pl na objeżdzie trasy mega - bardziej urozmaicona niż Fuji i też badziej wymagająca technicznie, chyba więcej podjazdów i na pewno więcej technicznych zjazdów, włączając słynny wąwóz w Kochanowie. Link Zgłoś
lemuriza Re: Maraton w Komańczy 15.08.07, 21:28 oj to nie pocieszyłeś mnie z tymi zjazdami bo ja wciąż niestety jestem jeszcze słaba. No to mało się nie poznalismy dzisiaj - mielismy zamiar przyjechać do Krakowa, ale jak widzisz wybralismy inną opcję. Tak słyszałam, ze będzie trudniej:( A czy trasa jest wyznakowana już, bo moze pojechalibysmy w sobotę? Zawsze to inaczej się jedzie po znajomej trasce. Tak sobie pomyślałam, ze jakby na długo oczekiwanym maratonie spotkała mnie taka historia jak dziś to mam co najmniej poł godziny w plecy:( A przed tym w żaden sposób nie da się uchronić:(. no nic musze wierzyć, że tak nie będzie. Link Zgłoś
thony Re: Maraton w Komańczy 15.08.07, 21:35 Jeszcze nie ma znaków, ale myślę że na początku przyszłego tygodnia powinny się już pojawić. Link Zgłoś
thony Re: Maraton w Komańczy 16.08.07, 20:53 Z pewnych źródeł wiem, że dzisiaj zaczęli znakować trasę krakowskiego maratonu. Pewnie już skończyli albo skończą jutro. Link Zgłoś
Gość: Piorun Re: Maraton w Komańczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.07, 21:35 To nie był żaden celnik, tylko pogranicznik. Nie odróżniasz ich? Mają przecież zupełnie inne mundury. Poza tym celnicy nie włóczą się po szlakach i lasach, tylko stoją na punktach drogowych. Link Zgłoś
lemuriza Re: Maraton w Komańczy 15.08.07, 22:23 ten Pan nie włoczył się po szlaku a stał na przejściu granicznym. Ale tak Piorunie - nie odrózniam ich. Zadowolony? Link Zgłoś
Gość: Piorun. Re: Maraton w Komańczy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.08.07, 18:17 Kontroli celnej na granicach nie ma już od dwóch lat. Mundury są tak różne, że naprawdę trudno ich nie odróżnić. Skąd więc akurat celnik przyszedł ci do głowy? Dlaczego niby mam być zadowolony? Jesteś strasznie nerwowa, przydałoby ci się trochę luzu. Czyżby w tym rowerowaniu tak stresowali kobitki? Link Zgłoś
thony Re: Maraton w Komańczy 15.08.07, 21:07 Zgłoszenie wysłałem ale numeru startowego jeszcze nie znam. Jak Cię zobaczę na trasie to będę krzyczał ile sił ;)) Link Zgłoś
Gość: kondor Re: Maraton w Komańczy IP: *.interq.pl 16.08.07, 05:51 ..."Jak Cię zobaczę na trasie to będę krzyczał ile sił"... Tak jak wspomniałem to od pogody zależy czy będę tam obecny.Kondory chronią swoje pióra przed deszczem.Najprawdopodobniej będę stał na przeł. Żebrak Za sekundkę wyskakuje właśnie na objazd tej trasy.Nie wiem czy będzie dobrze oznakowana bo część biegnie po trasie której nie znam.Muszę jeszcze tam dojechać no i z powrotem więc "piany" troszkę dziś nabiję. Link Zgłoś
thony Re: Maraton w Komańczy 16.08.07, 10:01 Daj znać jak wrócisz. Ciekaw jestem czy błota jest bardzo duzo czy tylko dużo i czy w dolnej części trasa jest bardzo rozjeżdżona przez ciągniki z drzewem (z tego co widziałem w maju do koleiny miały po pół metra głębokości). Link Zgłoś
Gość: kondor Re: Maraton w Komańczy IP: *.interq.pl 16.08.07, 17:14 Zacznę może od tego że tak jak dzisiaj to jeszcze na rowerze nie jeździłem. Skupiłem się szczególnie na tym odcinku pomiędzy Komańczą,a Mikowem. Przy dojeździe do Komańczy widziałem dwóch facetów którzy mocowali się z przymocowaniem dużego transparentu oznajmiającego o sobotniej imprezie.Po rozmowie z nimi dowiedziałem się że właściciel tartaku jest jednym z organizatorów. Chciałem się z nim skontaktować aby dowiedzieć się czy trasa jest już oznakowana.Niestety zabrakło mi 10min aby go złapać. Trasę miałem prześledzoną na mapie więc postanowiłem wyruszyć bez względu na to co będzie.Już pierwsze pare set metrów wskazywało że znaki na trasie są malowane oraz wstążeczki na drzewach,krzakach. Nie będę szczegółowo opisywał tego odcinka gdyż jest to zrobione w miarę dokładnie w opisie trasy. Skupię się jedynie na moich spostrzeżeniach.Pierwsza część trasy to nie jest droga zbyt uczęszczana więc koleiny po samochodach nie są zbyt głębokie.Powiedziałbym że więcej trawy na drodze niż widocznych śladów kół.Mimo wczorajszych upałów trasa dość śliska i w wielu miejscach błocko i kałuże.Nie wyobrażam sobie aby na tym szlaku dochodziło do normalnej mijanki.Między koleinami jedyna możliwość jazdy,a więc aby zrobić tor lepszym trzeba by chyba zeskakiwać z roweru.Przed dojazdem do końcowej stacji wyciągu istnieje możliwość wyprzedzania bo tam jest trochę szerzej,ale i teren bardziej wypłaszczony. Stare dzieje mi się przypomniały gdyż na tym wyciągu masę kasy zostawiłem oraz setki km wyjeździłem.piękne widoki ze szczytu na całą okolicę. Gdy się po chwili wiedzie do lasu zaczyna się podjazd dość mocny.Nie sądzę żeby ktoś te parę set metrów kręcił nawet na lekkich przełożeniach.Ślisko,koleiny,ścięte gałęzie,konary to skutecznie uniemożliwią. Na szczyt trzeba się wdrapywać.Pierwsza część zjazdu w lesie i tu Ci mocni będą posuwać.Chciałbym zobaczyć jak Ci wszyscy którzy przyjechali na "żbiki" będą zasuwać od momentu wynurzenia się z lasu. Jazda karkołomna aż na sam dół.Ja pierwszy raz tak jechałem aby prawa w zatrzasku,a lewa ślizgała się cały czas po poboczu.Nie wiem czy raz popuściłem klamki.Na samym dole rąk nie czułem od tego hamowania.Upadku nie zaliczyłem,chociaż było bardzo blisko. Odcinek do Radoszyc biegnie po płaskim terenie.Koleiny wyrobione przez samochody,ale nie zbyt głębokie.Sporo kałuży na drodze i cały czas błocko.Na tym odcinku jeden tor bo drugi chyba z rowerem na barkach.Po dobrnięciu do Radoszyc wjeżdża się w teren otwarty.Błota nie ma a droga bita bez zarzutu.Fajne zjazdy i ciężkie podjazdy ale to już w opisie znajdziesz. Od Mikowa rozpoczyna się podjazd.Mozolna wspinaczka na wyś 820m Pierwsze trzy km dość łagodne i tutaj udało mi się dzisiaj spotkać rodzinkę na rowerach.Z tyłu mama z malutkim dzieckiem w foteliku,a 50m z przodu tato także ze swoją pociechą.Powiedziałem że rodzice mają radość ale dzieci pewnie nie. Główki skakały na lewo i prawo na tej kamienistej drodze.Z tego co powiedzieli to maluchy przyzwyczajone do takich wypadów.Pytałem się czy wspinają się na sam szczyt.Potwierdzili że tak.Przeszły mnie ciarki po plecach.Na odjezdne powiedziałem że na pewno będą pchali bo jechać nie dadzą rady.Całe szczęście że cała czwórka miała kaski na głowie czego powiedzieć nie można o mnie. Widać już było pierwszy ostrzejszy podjazd.Po 3,5 km dotarłem na szczyt.Z przeł. na Chryszczatą szlak znam bo już tam kilka razy kręciłem. Cały czas podjazd i zjazd i tak ze 4km.Następnie karkołomny zjazd jeź.Duszatyńskie i droga do Duszatyna.Do Komańczy po bitej drodze i jeżeli ktoś zostawił sobie na koniec trochę mocy może paru wyminąć. Oczywiście jeszcze jeden podjazd,ale bliskość mety dodaje sił. Ja z przeł. Żebrak przez Jabłonki poprułem do domku. Trasę zamknąłem 125km 1700 w pionie 5tyś kalorii i średnia trasy 20,3 Na trasie spotkałem jeszcze jednego cyklistę z Przemyśla który rozpoczynał wspinaczkę na Żebrak od strony Rabe z planami na Chryszczatą. Jeżeli w piątek lunie deszcz to wg. mnie sito będzie przesiewało solidnie i mało kto się na nim utrzyma. Link Zgłoś
thony Re: Maraton w Komańczy 16.08.07, 18:33 Kondor, jesteś wielki! Dzięki za opis. Mniej więcej to czego się spodziewałem (też nie znałem odcinka trasy przez Radoszyce do Mikowa, bo z Żebraka przez Chryszczatą i Dyszatyn jechałem na wiosnę). Twoja uwaga o deszczu mnie zastanowiła - sprawdziłem pogodę i ma popadywać w piątek i sobotę ;( Ale przynajmniej nie będzie upału. Nie ma co, jadę. Podobno błotko dobrze na cerę robi, zwłaszcza na nogach i kasku ;)) Link Zgłoś
Gość: kondor Re: Maraton w Komańczy IP: *.interq.pl 16.08.07, 20:33 Wielkość liczy się ilością zaliczonych maratonów tych łatwych jak i tych dużych,a na moim koncie zero. Zerknij co odpiszę do "piorun". Ciebie zastanawia pogoda jaką będziesz miał w piątek i sobotę,a ja się zastanawiam czy nie wybrać by na oglądanie tego zjazdu który opisałem.Zjazd z góry wzdłuż granicy lasu może być bardzo interesujący dla oglądających. Koniecznie z aparatem.Mogą wyjść bardzo ciekawe ujęcia. Organizatorzy powinni tam ustawić jakiś punkt medyczny.Nie wiem może jestem przewrażliwiony gdyż nie widziałem innych maratonów i nie mam porównania.Jak będziesz już po Komańczy to chciałbym poznać Twoją opinię. ..."Podobno błotko dobrze na cerę robi"... Będziesz nie rozpoznawalny jak i pozostali którzy przez to przejdą Powodzenia na trasie. Link Zgłoś
Gość: Piorun Re: Maraton w Komańczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.07, 21:38 A właściwie dlaczego nie startujesz w żadnych maratonach? Na różnych forach kolarskich pełno Twoich postów, czas najwyższy, żeby taki stary wyga kolarski trochę się pościgał! Link Zgłoś
Gość: Slav4 Re: Maraton w Komańczy IP: *.zicom.pl 15.08.07, 21:44 Piorun, miło że wpadłeś. Napisz coś na temat. Link Zgłoś
lemuriza Re: Maraton w Komańczy 15.08.07, 22:26 a tu dzisiejsza nasza wycieczka picasaweb.google.pl/slawekh1/RezerwatOkopyKonfederackie15_08 Link Zgłoś
Gość: ms Re: Maraton w Komańczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.07, 22:45 Fajna wycieczka. Zieleń w górach to jakoś taka zieleńsza niż tu niżej. Link Zgłoś
Gość: kondor Re: Maraton w Komańczy IP: *.interq.pl 16.08.07, 06:07 lemuriza- nie pozostaje mi nic innego jak tylko podpowiedzieć żebyście jakąś swoją stronkę założyli lub przynajmniej blog .Zbierajcie te wszystkie opisy żeby w jednej "kupie"były.Opisujecie szczegółowo i wszystko gdzieś rozproszone w sieci jest.Ulotni się to wam po jakimś czasie jak ta zieleń jesienią o której wspomina ms. P.S Wczoraj piękną trasę zrobiłem szosówką(150),a za chwilkę górala maltretuję ile wyjdzie zobaczymy. Link Zgłoś
lemuriza Re: Maraton w Komańczy 16.08.07, 08:01 Masz pewnie rację Kondorze z tą stronką, ale kto by miał czas tym się zajmować? Pisać lubię , bardzo nawet, ale czas... Na razie wystarczy mi jak sobie trochę zdjęć wywołam , bo zdecydowanie wolę je oglądać w albumie niż w komputerze:). a ja dzisiaj idę na basen, rowerek jak wystarczy sił wieczorkiem:). Link Zgłoś
Gość: kondor Re: Maraton w Komańczy IP: *.interq.pl 16.08.07, 17:29 ..."ale kto by miał czas tym się zajmować"... W zimie więcej czasu i można się tym zająć Co do zdjęć to ja też wolę gdy w albumie siedzą. Nie żałuj że w Komańczy startowała nie będziesz.Trasa bardzo ciężka i z ukończeniem mogła byś mieć kłopoty.Bardzo jestem ciekawy jaką średnią osiągnął ci co przybędą jako pierwsi.Powtórzenie drugiego okrążenia gdy trasa będzie po deszczu jest na pewno dla najmocniejszych. Link Zgłoś
lemuriza Re: Maraton w Komańczy 16.08.07, 18:11 W zimie to ja muszę nadrobić zaległości czytelnicze:). Wstyd się przyznać, ale "wyniki" są marne. Rower zabiera mi masę czasu. Dawniej czytaam po 40, 50 książek rocznie. w tej chwili jest koniec sierpnia a na moim koncie - 9:(((. Co do maratonu w Komańczy to myślę sobie, ze gdyby nic mi się po drodze nie stało to siłą woli i determinacją przejechałbym go, ale czas byłby pewnie katastrofalny, obawiam się, że nie zdązyłabym przed zamknięciem trasy. Link Zgłoś
lemuriza Re: Maraton w Komańczy 16.08.07, 19:05 Piszą ludziska na innych forach, że w Komańczy zapowiada się duzo chodzenia , to prawda Kondorze? jesli tak, to tym bardziej nie dla mnie:). Link Zgłoś
Gość: kondor Re: Maraton w Komańczy IP: *.interq.pl 16.08.07, 21:06 ..."Dawniej czytałam po 40, 50 książek rocznie"... Można wpaść w kompleksy.No ale cóż każdy ma swoją pasję jeden będzie latał drugi skakał a ktoś inny czytał.Proponuję do blogu zapędzić męża a Ty za książki się łap ..."w Komańczy zapowiada się duzo chodzenia "... Gdybym wiedział że w piątek na bank będzie padało to napisał bym tak. Więcej będzie chodzenia a niżeli jeżdżenia.Może nawet niech rowery zostawią na mecie a trasę przebiegną.Będzie prawdziwy maraton bo to 42km haha Tak na poważnie to trzeba się liczyć z tym że dreptania zapowiada się sporo i nie tylko w miejscu. Ciekawi mnie ilu jest uczestników? Link Zgłoś
lemuriza Re: Maraton w Komańczy 17.08.07, 08:57 muszę się z Tobą zgodzić, bo chodzenia z rowerem nie lubię. Zwłaszcza pchania roweru tudzież wciągania pod górę lub schodzenia z nim w doł co tez nie jest łatwo. Mój rower nie nalezy do lekkich, więc nie jest łatwo.Dodatkowo moja kontuzjowana noga nie ułatwia sprawy a chodzenie w duzych ilościach jej po prostu szkodzi. Ale na przykład na maratonie w Michałowicach trasa była taka, ze nie było mowy o chodzeniu ( no w jednym momencie był stromy podjazd , niektórzy z nim sobie nie dali rady, zaczęli schodzić z rowerów i zrobił się korek). Co do innych pasji poza sportem to właśnie czytanie książek i pisanie o nich jest właśnie tą MOJĄ. Tyle tylko , ze ostatnio bardzo zaniedbałam ksiązki i brakuje mi tego. Myślę sobie, że człowiek poświęca więcej czasu tej pasji, która jest dla niego ważniejsza. Więc chyba rower stał się numerem 1 i trzeba jakoś spokojnie do tego podjeść, co nie znaczy, ze rezygnować z innych rzeczy. Dzis pochmurno, straszą przed deszczem, ale chyba jednak wyciągnę z piwnicy crossa i zrobię jakąś rundkę z kurtką przeciwdeszczową w plecaku. Link Zgłoś
Gość: kondor Re: Maraton w Komańczy IP: *.interq.pl 17.08.07, 21:24 Nie wspomniałem o tym że wczoraj jak byłem na objeździe trasy maratonu w jednym miejscu pomyliłem trasę i okazało się że wspiąłem sie na górkę (błotnistą) gdzie na 300metrach było 50 m przewyższenia.Oczywiście to było nie do objechania i gdyby się to na trasie znalazło nawet ci najmocniejsi z górnej półki nieśli by rowery na barkach.To nie dla mnie spróbowałem i powiedziałem sobie dziękuję. Ludzie stawiają przed sobą coraz wyższe bariery i dążą do ich pokonania.Niestety nie wszyscy są wstanie wspiąć się ponad nie. Link Zgłoś
Gość: Piorun Re: Maraton w Komańczy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.08.07, 18:29 Ja też się cieszę, że wreszcie się odezwałeś. Stęskniłem się za tobą. Akurat mój post jest jak najbardziej w temacie - poczytaj jeszcze raz, może zrozumiesz. Natomiast co tego twojego - to bardzo wątpię. No cóż, żonkę trzeba popierać. Link Zgłoś
lemuriza Re: Maraton w Komańczy 16.08.07, 19:06 Jakiś taki niepotrzebnie złosliwy jesteś. Pozdrawiam Link Zgłoś
Gość: Piorun Re: Maraton w Komańczy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.08.07, 20:09 Do zobaczenia na maratonie krakowskim, k-trójek mało startuje, więc pewnie gdzieś cię wypatrzę. Link Zgłoś
Gość: Slav4 Re: Maraton w Komańczy IP: 212.160.238.* 17.08.07, 09:13 > Do zobaczenia na maratonie krakowskim, k-trójek mało startuje, więc > pewnie gdzieś cię wypatrzę. Ale my nie jedziemy na mini.... Link Zgłoś
Gość: Piorun Re: Maraton w Komańczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.07, 11:23 A gdzie to wyczytałeś, że ja jadę na mini? Akurat nie trafiłeś. Link Zgłoś
Gość: kondor Re: Maraton w Komańczy IP: *.interq.pl 16.08.07, 05:58 ..."dlaczego nie startujesz w żadnych maratonach"... Nie wiem czy to do mnie było .Jeżeli tak to odpowiem. ..."Na różnych forach kolarskich pełno Twoich postów"... To mnie troszkę zmyliło bo z tego co pamiętam były takie dwa na których co nieco pisałem ale to było dawno temu.Jedno {krakowskie} zlikwidowano. Natomiast drugie małolaty opanowały i zgiełk niemiłosierny się zrobił. Link Zgłoś
Gość: Piorun. Re: Maraton w Komańczy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.08.07, 18:26 Tak, pytanie było do Ciebie. Piszesz też na forum onetu o kolarstwie i różnych innych / np. o maratonie Świnoujście-Ustrzyki, o wyprawie do Francji na trasy Touru itp./. Chyba, że to jest inny kondor, ale wszystko a zwłaszcza te Bieszczady pasują mi do Ciebie. Rzeczywiście, nigdy nie spotkałem Twoich postów na forach dwóch cykli maratonów mtb - stąd to pytanie. Masz maraton pod nosem, nie ciągnie Cię żeby wystartować? Link Zgłoś
Gość: kondor Re: Maraton w Komańczy IP: *.interq.pl 16.08.07, 20:55 Zacznę od tego że ja chcę jeździć,a nie chodzić z rowerem.To jest jedyny argument który mam na obronę dlaczego jeżdżę a nie startuję. Lubię góry a wręcz je uwielbiam i dokąd będę w stanie je pokonywać dotąd będę na rowerze jeździł. W trakcie maratonów jest nie możliwe aby kręcić tam gdzie chcemy.Uniemożliwia nam to ten liczny peleton który jedzie razem z nami.Po drugie jaka to jest sprawiedliwość że Ci pierwsi najmocniejsi wyrywają do przodu,a Ci z tyłu po paru minutach zaczynają się dopiero przepychać.Już po 10 minutach czołówka ma taką przewagę że jest nie możliwością to zredukować na trasie. Powiem tak jak będzie kiedyś taki maraton gdzie zawodnicy startują w odstępach minutowych jak kolarze na czasówce to ja pierwszy się tam pojawię. ..."Tak, pytanie było do Ciebie"... Zgadza się to wszystko moje.Patrz jednak na daty kiedy to było. Na onecie poznałem fajnych ludzi ale pisanie tam zakończyłem już dawno,a to że zrobię tam jakiś kleks od czasu do czasu to nie ma znaczenia. Maratony szosowe mnie interesują ze względu że znajomi tam startują i im kibicuję ale też tam rzadko zaglądam ...,"nigdy nie spotkałem Twoich postów na forach dwóch cykli maratonów mtb"... Zgadza się bo maratony mtb tak na prawdę mnie mniej interesują i na nich się nie znam.Nie będę się tam wymądrzał bo mnie ktoś przygasić może. Tutaj taki wątek wystąpił więc to co wiem tym się podzielę. P.S Piorun.- widziałem lemurize i slava w zeszłym roku w akcji.Kręcą naprawdę z pasją,a do tego potrafią się podzielić z innymi tym co na trasie doświadczą.Dlatego też nie walczmy słowem lecz wiedzą która rower się zwie. Link Zgłoś
Gość: Slav4 Re: Maraton w Komańczy IP: *.zicom.pl 16.08.07, 21:12 Kondorze, karmisz trolla. Nie dyskutuj z facetem. Sprowadzi cię do swojego poziomu a potem pokona doświadczeniem :o) Link Zgłoś
Gość: kondor Re: Maraton w Komańczy IP: *.interq.pl 16.08.07, 21:26 Jak widzę gdzieś już wcześniej stuknęliście się kołami bo do tej pory iskrzy. Widocznie hamulce wam wysiadły. Link Zgłoś
Gość: Piorun Re: Maraton w Komańczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.07, 11:49 Powiedz mi jeszcze, dlaczego preferujesz takie ekstremalnie długie dystanse? Na to trzeba mnóstwo czasu - parę godzin dziennie. Wiele razy czytałem, że 200 i więcej km. to dla Ciebie norma. Kiedyś, dość dawno też zaliczyłem parę takich długich maratonów szosowych /300,400 km./ a rekordowy wynik to 506 km. w 22 godziny. Ale krótko to trwało. Odkąd pojawiły się rowery górskie, jeżdżę tylko w terenie i 100 to góra, głównie na maratonach. Jakoś wolę teren niż szosę, samochody i spaliny. 50-70 km. w trudnym, górskim terenie w zupełności wystarcza. A nie myślałeś nigdy nad Transcarpatią? Twoje tereny, które doskonale znasz, prawdziwe górskie wyzwania. A jeśli szosa, to może Dookoła Tatr? Ponad 200 km. i duże góry, a więc to co lubisz. Co do tej Izy - wyjątkowo denerwują mnie takie infantylne posty i nieznajomośc realiów. Zachwyty nad samym sobą, że przejechało się 70 km, zajęło takie a takie miejsce ze stratą godziny i że serduszko biło tyle a tyle. Zaliczyłem dziesiątki maratonów, ale na myśl mi nawet nie przyszło, żeby się o tym rozpisywać na forum. Takie zwierzenia nikogo nie interesują. Co innego ciekawe rady i wskazówki dotyczące przebiegu trasy, jej trudności, doboru opon itp. - te mogą się przydać. Ale jej posty wygladały raczej jak osobisty pamiętnik. A ta ślepa "obrona" slava i jego złośliwe posty, po prostu mnie rozbawiły. Link Zgłoś
Gość: Slav4 Re: Maraton w Komańczy IP: 212.160.238.* 17.08.07, 12:54 Cholera, jaka wtopa Chyba z zawodowcem zadarłem... 506 km na szosie w 22 godziny .... stówa w terenie...... dziesiątki maratonów..... Przepraszam że w ogóle zabrałem głos.... Tak to jest jak człowiek nie myśli. Link Zgłoś
lemuriza Re: Maraton w Komańczy 17.08.07, 13:39 Przykro mi Piorunie, że tak bardzo przeszkadzają Ci moje posty. Mam świadomośc swojego nikłego doświadczenia rowerowego, swoich niewielkich umiejętności , zwłaszcza w porównaniu do wielu osób tutaj piszących na forum. Jesli piszę , ze np. przejechałam jakiś maraton to z takiej zwyczajnej ludzkiej radości, że się udało, a nie po to by wzbudzić zachwyt innych, bo mam świadomość, że tutaj co druga osoba przejechała podobnie jak Ty dziesiątki maratonów, w dwa razy lepszym czasie od mnie itp. Chce zauwazyć, ze nie tylko ja piszę o przejechanych kilometrach itp., a to moje posty najbardziej Ci przeszkadzają. Staram się byc miła, nikogo nie obrażać, więc nie rozumiem tej Twojej niechęci. Proponuję po prostu nie czytać moich postów i tyle. Po co masz sobie psuć humor. Zyczę powodzenia w Krakowie. Link Zgłoś
Gość: kondor Re: Maraton w Komańczy IP: *.interq.pl 17.08.07, 21:12 ..."dlaczego preferujesz takie ekstremalnie długie dystanse"... To przyszło jakoś tak samo od siebie.Z każdym rokiem coraz więcej i co raz dłużej.Gdy przekroczyłem pierwsze 100tyś postanowiłem przyjemność połączyć z pewnym celem.Dążę do niego i jeszcze wiele lat kręcenia przede mną.Jak coś nie stanie mi na przeszkodzie to tam dojadę.Dystanse te długie mi w tym pomogą.Jak pewnie zauważyłeś wspominałem nie raz że często siadam na rower gdy słońce na horyzoncie się pokazuje.O godz 12-13 jestem po trasie.Można wtedy zająć się zarabianiem kasy na życie. ..."rekordowy wynik to 506 km. w 22"... Jeżeli chodzi o mnie to jak na razie 313 ze średnią ponad 30km/h, (samotnie)a więc ze mnie "cienki bolek"Granica 400 chodzi po głowie ale to pewnie za rok. ..."Jakoś wolę teren niż szosę samochody i spaliny"... Ja na spaliny nie narzekam bo ruch po sezonie malutki.Nieraz przejadę po asfaltach 50km i samochodu nie widzę.Mam wybór 4 razy szosa i raz góral(co do niego to i 200 w terenie zrobię) Tak więc widzisz każdy wybiera to co mu pasuje najbardziej. ..."A nie myślałeś nigdy nad Transcarpatią"... Śledzę poczynania zawodników od paru lat i jak już wspomniałem podchodzenie mi nie pasuje. Wolę przejechać po brukach 10km niż w tym czasie pchać rower po błocku pod jakąś górę i zrobić jeden. Gdybym miał ze 20 latek mniej pewnie bym w tym wystartował.Niestety gdy byłem 20-latkiem pojęcie "rower górski" było nie znane. ..."A jeśli szosa, to może Dookoła Tatr"... Przeleciałem tą trasę w zeszłym roku no i jedyny wyścig w którym brałem udział w okół Popradu. Jak na razie mi to wystarczy. Może kiedyś z ekipą Zuza zrobię to jeszcze raz. ..."wyjątkowo denerwują mnie "... Powiem Ci że nie ma na forach człowieka do którego nie można by było się o coś przyczepić.Ja sam nie raz z czymś wypalę aby się pochwalić.Może to też kogoś drażnić. Widzisz ludzi można podzielić na wiele grup.Tych co piszą byle co,tych co mają coś konkretnego do napisania,tych co się stale pytają,tych co piszą o swoich wyczynach,tych co się wymądrzają, tych co tylko czytają.Można by tak wymieniać bez końca. Każdy widzi się w czymś innym i to się da zauważyć.Nie miejmy więc pretensji że ktoś po raz setny pyta się jaki rower kupić lub jak czyścić łańcuch.Znajdą się tacy co odpowiedzą. Iza z tego co wiem trzeci rok jak kręci.Nie dziwi mnie że w taki sposób swoje emocje w sieci wylewa.Kto zechce ten przeczyta i skomentuje. Wchodzisz na różne fora i widzisz jak tam ludziska o swoich wyczynach się wypowiadają,jaką radość sprawia im kolejny rekord jaki pobijają.100km dla wielu nie do osiągnięcia,a jaka radość gdy to już uczynią.Chcą się z całym światem tym podzielić.Przyjdzie czas na każdego że się wypali i zniknie z wizji.Wielu było i ich nie widać.Przyjdą nowi i lukę zapełnią. ..."A ta ślepa"obrona" slava "... To akurat rozumiem i komentował nie będę. Kurna zawsze mnie wpieprzeło gdy widziałem takie posty tasiemce.No i ja taki stworzyłem ale pytań wiele i trzeba było jakoś w miarę dokładnie odpisać Link Zgłoś
lemuriza Re: Maraton w Komańczy 17.08.07, 22:28 Kondorze , Twoje chwalenie się jak to nazywasz przynajmniej mnie w ogóle nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie - z wielką przyjemnością czytam gdzie byłeś, ile kilometrów przejechałeś.Podobnie jak z wielką przyejmnością czytam posty ms, jak i każdej innej osoby, u której da sie wyczuć rowerową pasję. Wiem, ze robisz to z pasji, wiem, ze sprawia Ci to wielka przyjemność. No i bardzo podziwam Twoją kondycję:). Link Zgłoś
Gość: Piorun Re: Maraton w Komańczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.07, 23:54 No to życzę Ci dojechania do pół miliona km. Przy Twoich dziennych "przejażdżkach" i wytrwałym dążeniu do celu, tyle pewnie osiągniesz. Ja pierwszą setkę też już mam za sobą. Druga pewnie padnie, ale to wszystko. Ja od listopada do marca nie wsiadam na rower - obowiązki zawodowe. Żeby tyle przejechać, trzeba kręcić praktycznie cały rok. Poza tym jakoś mnie takie rekordy już nie pociągają. Link Zgłoś
Gość: kondor S-u-r-v-i-v-a-l IP: *.interq.pl 18.08.07, 07:02 Rowerek przygotowałem budzik na 5 nastawiłem.Miałem ochotę ustawić się w fajnym miejscu aby zawodników na trasie pooglądać. Wczoraj bardzo fajnie i ciepło mimo że chmury nisko nad całymi Bieszczadami zawieszone.Trasę na pewno troszkę przesuszyło bo wiatr wiał.O godz 2 w nocy gdy się przebudziłem zaraz do okna lecę. Sucho i nie pada.Myślę sobie no to impreza się uda.Niestety o godz 3 lunęło i z przerwami pada do chwili obecnej. Szkoła przetrwania zapowiada się dla wielu. thony - nie daj się powodzenia Link Zgłoś
Gość: thony Re: S-u-r-v-i-v-a-l IP: 88.220.70.* 18.08.07, 07:37 Wlasnie wyruszam z Sanoka. Cholera o 3 rano walnelo burza z piorunami i pada do teraz. Bedzie ciekawie... Link Zgłoś
Gość: thony Po maratonie IP: 88.220.70.* 18.08.07, 21:58 Tak jak napisał Kondor - o 3 w nocy zaczęło lać i padało do rana. A potem przez cały zas mżyło. Błota mnóstwo - to trzeba było poczuc na własnej skórze. Ja w takim maratonie do tej pory jeszcze nie startowałem, prawdziwy hardcorowy MTB. Sam fakt ukończenia maratonu jest dla mnie niezwykle satysfakcjonujący. O trasie - po deszczu bardzo wymagająca technicznie, błoto miejscami po osie, nawet jazda prosto po równym sprawiała sporo problemów, nie mówiąc o podjazdach i bardzo trudnych zjazdach. Do tego przejazdy przez wezbrane strumienie i przez rzekę - SUPER!!! Organizacja bez zarzutu. Trasa świetnie oznaczona, mało ludzi startowało, więc jechało się bardzo dobrze. Gratulacje dla Orgów. Na koniec szacuneczek dla Panów Strażaków z Komańczy, którzy widząc czarnych od błota cyklistów próbujących obmyć swe rowery i ciała w rzece, bez żadnego proszenia zorganizowali pompę i z węża własnoręcznie myli ludziom rowery. Link Zgłoś
Gość: Slav4 Re: Po maratonie IP: *.zicom.pl 18.08.07, 22:33 Thony, GRA-TU-LAC-JE. Patrząc na same czasy już widać jaki był hardcore. Dodatkowo przemawia do mnie że tylko 5 (pięć!!!) osób zdecydowało się na II pętlę.... Jakbym się wybrał, to pewnie jechałbym do teraz, albo szukałaby mnie bieszczadzka grupa GOPR-u na spółkę ze Słowakami :o) A Mirek B. wyraźnie zmierza po główną nagrodę w cyklu (Kelly's Sabotage). Ostatnie zawody cyklu (wyścig XC) 17.09 u nas w Tarnowie, ale pewnie wybiorę się jako kibic. Głupio byłoby zobaczyć +1 przy nazwisku :o))) Link Zgłoś
Gość: kondor Re: Po maratonie IP: *.interq.pl 19.08.07, 05:42 Cóż powiedzieć.Znałem trasę więc wiem jaka była ciężka,a dodatkowo deszcz to utrudnił.Nie przypuszczałem że będą tacy co dwie pętle będą robić. Gratulacje za zaliczenie pętelki.Ja się trochę deszczu przestraszyłem i zrezygnowałem z przyjazdu . Za chwilę wyruszam na trasę i to nadrobię. Jak wrócę to parę pytań postawię Link Zgłoś
lemuriza Re: Po maratonie 19.08.07, 18:00 WIELKIE, WIELKIE GRATULACJE THONY! JESTEŚ WIELKI. Sądząc po opisie trasy na róznych forach i zdjęciach było chyba strasznie prawda? Tym większą pewnie masz satysfakcję:). U nas dzisiaj tez trochę błotka, zrobilismy fajną trasę do Rożnowa. Pieknie tam prawie jak w Bieszczadach, nad Soliną. Slav właśnie myje rowery:). Link Zgłoś
Gość: kondor Re: Po maratonie IP: *.interq.pl 19.08.07, 18:21 ..." to trzeba było poczuc na własnej skórze"... To zdanie tłumaczy wszystko.Nie można opisać smaku lodów tak jak i wytłumaczyć zmęczenia jakie na trasie było.Nie znam Cię na tyle żeby oceniać ale skoro zdecydowałeś się na start w takiej imprezie to musisz być twardy zawodnik. 1..Napisz który odcinek był dla Ciebie najtrudniejszy.Czy to było na zjazdach czy wspinaczce. 2.Jak możesz to podrzuć stronkę gdzie są wyniki,oraz dyskusja o maratonie 3.Czy byli zawodnicy startujący w kategorii M5A 4.Napisz czy miałeś chwile zwątpienia żeby spasować. 5.Jak oceniasz podjazd Mików-przeł.Żebrak na podstawie innych podjazdów jakie kiedykolwiek podjeżdżałeś. Jak możesz to w paru zdaniach odpowiedz. ..."Sądząc po opisie trasy na róznych forach "... izo - może Ty coś mi podrzucisz Link Zgłoś
Gość: Slav4 Re: Po maratonie IP: *.zicom.pl 19.08.07, 18:33 Tutaj uczestnik opisuje "jak było" tnij.org/8rl Link Zgłoś
lemuriza Re: Po maratonie 19.08.07, 19:42 poczytałam sobie również, najbardziej podoba mi się o zdanie): "w nocy z piatku na sobote przeszly nad Komancza straszne burze i ulewy wiec sami mozecie sie domyslec jak ciezka byla trasa - tymbardziej ze na giga pojechalo 5 swirow ". Dwóch z tych świrów nazywa się Bieniasz:). Link Zgłoś
Gość: kondor Re: Po maratonie IP: *.interq.pl 19.08.07, 19:49 Dzięki za stronkę. Gdy się rozpadł " Cyklokrak" powstała właśnie ta stronka co mi ją podrzuciłeś.Trochę ludzi z Cyklokraka przeszło tutaj.Gdzieś mi potem z oczu znikła ta stronka. Przeglądnąłem forum,oglądnąłem fotki z maratonu no i już poznałem wyniki. Zejść poniżej 3 godz i to niesamowity wynik.Kilku ziomków tam też widziałem na liście. Jeden z nich nie zszedł poniżej 3 godz,a wielki wycinak z niego. Goście z najstarszej kategorii w pobliżu 3 godz.masakra musiała być. W piątek potoczki malutkie były i bez problemu je przejeżdżałem.Deszcz zrobił swoje i z tego co piszą stan wody podniósł się dość wysoko. W tamtym roku na "sinych wirach" stan wody podniósł się tak szybko w czasie deszczu że dziewczyna która brodziła po kostki w wodzie na środku potoku została porwana przez wodę i nie zdołała się dostać do brzegu. Po kilku dniach znaleziono ja kilka km od tego miejsca.Oczywiście już nie żyła. ..."Dwóch z tych świrów nazywa się Bieniasz"... Czy to są bracia. thony- nie znamy Twojego nazwiska.Które miejsce zająłeś.? Link Zgłoś
lemuriza Re: Po maratonie 19.08.07, 19:59 Tak to są bracia ( ale nie bliźniacy:)): Mirek i Maks. Maks jest duzo młodszy, więc wielka przyszłośc kolarska przed nim ( chyba):). Wczoraj jechaliśmy przez Czarną ( miejscowość rodzinną braci B.) i stwierdziliśmy, że nic dziwnego, ze Mirek został kolarzem górskim a nie szosowym - droga, którą jeździł do szkoły w Pilźnie naprawdę wymaga duzo cierpliowści:) i trudno nawet nazwać ją drogą asfaltową. Link Zgłoś
lemuriza Re: Po maratonie 19.08.07, 20:07 no i jak widzę jechało kilka osob z Tarnowa, w tym jedna Pani ( moja kategoria wiekowa):). Brawo dla Pani Krystyny:) Link Zgłoś
thony Re: Po maratonie 19.08.07, 21:15 > 1..Napisz który odcinek był dla Ciebie najtrudniejszy.Czy to było na zjazdach czy wspinaczce. A to jest trudne pytanie, bo cała trasa była niezwykle wymagająca technicznie. Ale chyba najwięcej uwagi wymagała dolna część zjazdu z Chryszczatej do Jeziorek Duszatyńskich. Na sam koniec zaliczyłem tam jedną (i na szczęście jedyną) glebę. Klasyczne OTB. Skończyło się na paru zadrapaniach i tyle, rower cały. Bardzo fajną sprawą był przejezd przez Osławę, przejechałem całą po kolana w wodzie. Ale prznajmniej napęd się wymył z błota. A właśnie, błoto momentalnie blokowało [przerzutki i hamulce tak więc ochoczo wjeżdzałem we wszystkie strumienie ;) No i jeszcze długi zjazd wzdłuż ściany lasu, piękna sprawa, leciałem tam jak na skrzydłach (tak mi się przynajmniej wydawało, bo ni widziałem jak śmignęła ten zjazd czołówka ;). > 2.Jak możesz to podrzuć stronkę gdzie są wyniki,oraz dyskusja o maratonie www.maraton-mtb.bieszczady.pl/news.php > 3.Czy byli zawodnicy startujący w kategorii M5A 4 osoby - niezłe wycinaki > 4.Napisz czy miałeś chwile zwątpienia żeby spasować. Tak, o 3 rano gdy rąbnęło burzą z piorunami ;) Powiedziałem do Żony "nie jadę" i zasnąłem. Rano oglosilem oficjalne dementi nocnej decyzji i o 8 wyjechalem do Komańczy. Na trasie jechałem rownym tempem, a wszechogarniające błoto tak absorbowało moją uwagę, że nie miałem czasu myśleć o poddaniu się. Adrenalina działała. Z resztą po przyjeździe na metę wziąłem wraz z rowerem "prysznic strażacki", zjadłem talerz grochówki i pojechałem rowerem z powrotem do Sanoka. > 5.Jak oceniasz podjazd Mików-przeł.Żebrak na podstawie innych podjazdów jakie kiedykolwiek podjeżdżałeś. Podjazd technicznie łatwy. Po wpadnięciu w swój rytm można wykręcić niezły czas. Szczerze mówiąc to nie bardzo wiem z czym go porównać, na myśl przychodzą mi jedyni einne trasy szutrowe np w okolicach Baligrodu. ps. jechałem z numerem 276 Link Zgłoś
lemuriza Re: Po maratonie 19.08.07, 21:58 Jeszcze raz gratulacje dla Ciebie Thony, ale i również dla Żony:). Spodobalo mi się, że napisałeś o niej z dużej litery. To wiele mówi:). Do zobaczenia w Krakowie! Link Zgłoś
Gość: rybka Re: Po maratonie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.07, 19:11 no naprawde wielkie słowa uznania dla tych 5 osób szczególnie dla tego najmłodszego i najstarszego. Link Zgłoś
Gość: kondor Re: Po maratonie IP: *.interq.pl 20.08.07, 20:27 ..."No i jeszcze długi zjazd wzdłuż ściany lasu, piękna sprawa, leciałem tam jak na skrzydłach"... Byłem pewny że tam wszyscy będą zbiegali no ale się myliłem.Gdybym teraz tamtędy jechał to na pewno ujrzał bym niezłą trakt ujeżdżony przez was.Gdy ja tamtędy w piątek zjeżdżałem była jedynie trawa ubita przez pieszych którzy znaczyli trasę. Nie sądziłem że wystartuje tylu zawodników.Widocznie nie raz w tak ekstremalnych warunkach przyszło im startować. ..."i pojechałem rowerem z powrotem do Sanoka."... Nie mogę wykapować.Czy do Komańczy jechałeś też rowerem?Czy eskortowała Cię żona. Szkoda że się nie odezwałeś jak byłeś w Sanoku. Napisz jeszcze czy przyszło Ci kiedyś startować na tak trudnym maratonie,a może trudniejszym i gdzie to było? Link Zgłoś
Gość: thony Re: Po maratonie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.08.07, 20:56 Nie, nie, do Komańczy zawiozła mnie Żona. Rowerem tylko wracałem. I tak jak napisałem w pierwszym poście po maratonie, w czymś takim jeszcze nie mialem okazji startować. Tak jak ktoś słusznie zauważył na forum rowerowanie.pl sama trasa nie byłaby jakoś ekstremalnie trudna gdyby było sucho. Ale po takim deszczu jaki mial miejsce w nocy, to była trasa wyjątkowa, przynajmniej dla mnie. Z resztą polecam forum rowerowanie.pl , tam ludzie porównują tą trasę do innych które kiedyś dały się im we znaki i wychodzi na to że bieszczadzkie błoto przebiło wszysztkie inne maratony ;) Link Zgłoś
Gość: kondor Re: Po maratonie IP: *.interq.pl 21.08.07, 22:13 Chyba wszystko podsumowane. Wypada tylko życzyć aby za rok pogoda dopisała. Nie da się ukryć że jazda po suchym podłożu to wielka przyjemność.Gdy jeszcze są to Bieszczady to sam miód na chrupiącej bułeczce. Link Zgłoś