Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    z czym sie już zderzyliscie!!? i APEL!!

    04.07.03, 18:28
    ja jak narazie mam na koncie przypadkoqwe walniecie w przystanek autobusowy w
    postaci słupa ze znakiem~;-)) rower przezył z jednym zadrapaniem na
    kieronicy, ja natomiast pieknie skleilem sie ze slupkiem ze szczegolnym
    akcentem na szczene! ale co mi tam, jezdze dalej!!!

    APEL
    Na sciezce rowerowej obok Wisełki pod mostem Świetokrzyskim stoja niskie
    slupki, niewiem co za debil je tam postawil ale widzialem kiedys jak
    dziewczyna sie z nich zbierala! sa tak niskie ze ich ie widac jak ktos przed
    Wami jedzie! sam kiedys malo co ich nie zaliczylem!!!

    walczacy ze slupami i slupkami
    jarooon
    Obserwuj wątek
      • yuurei Re: z czym sie już zderzyliscie!!? i APEL!! 04.07.03, 20:02
        jarsoon napisał:

        > ja jak narazie mam na koncie przypadkoqwe walniecie w przystanek autobusowy w
        > postaci słupa ze znakiem~;-)) rower przezył z jednym zadrapaniem na
        > kieronicy, ja natomiast pieknie skleilem sie ze slupkiem ze szczegolnym
        > akcentem na szczene! ale co mi tam, jezdze dalej!!!

        Mi się udało tylko raz.. ale to przez swoje bujanie w obłokach.. wydawało mi
        się, że się zmieszcze między dwoma słupkami.. i w sumie by mi się udało.. ale
        coś mnie bujneło na bok i gleeebaaaa :) Ludzie się popatrzyli jak na pijaka :)

        Co do wspaniałych rozwiązań technicznych. Kiedyś na ścieżce rowerowej przy
        Wiśle, od strony starówki, ktoś poustawiał kosze na śmieci. Dość szybko to
        znikneło.. a w zasadzie zostało przestawione na trawnik. To samo było ze
        słupkami na Ursynowie wyrastającymi na środku ścieżki. Kumpel się władował :/

        Ach.. jeszcze a propos zdeżeń. Parę miesięcy temu wjechał we mnie dziadek na
        kolarce. Był tak zajęty majstrowaniem czegoś, że nie patrzył się na drogę tylko
        na rower. Na szczęście jechał wolno i ja też sie przygotowałem. Ale przeprosił.
        Bardziej mnie to rozbawiło... Ale takich debili, co jeżdzą po ścieżkach jak by
        z innej planety byli co niemiara ostatnio.

        Pzdr
          • Gość: qwerty Re: z czym sie już zderzyliscie!!? i APEL!! IP: *.skierniewice.mediaclub.pl 25.05.04, 17:42
            Człowieku ? Po pasach nie jeździ się rowerem.Sam lubię jeździć ale na pasach
            prowadzę. Ten, który Cię najechał chyba był pijany albo b. ugodowy. W myśl
            przepisów wina była Twoja! Widziałem w życiu 3 groźne wypadki z rowerzystą na
            pasach. W żadnym (interesowałem się) nie ukarali kierowcy. Po prostu przepis
            zabrania biegania po przejściu i jazdy rowerem. Kierowca nie musi się
            spodziewać kogoś z taką prędkością.Jeżdżę również samochodem i też byłem
            zaskakiwany przez rowerzystów. Na razie wykazałem się lepszym refleksem niż ci
            rowerzyści ale wolałbym nie sprawdzać tego więcej.A z tym apelem to powiem wam
            tak:Jak jedziecie rowerem to oczywiście jesteście najważniejsi, przeszkadzają
            wszyscy-kierowcy, piesi, dzieci, dorośli...Jak idziecie pieszo - "no co on tak
            jedzie, mógłby trochę uważać, nie jest sam na drodze" To świadczy o waszej
            niedojżałości i po prostu o chamstwie.
              • kasiula.m Re: z czym sie już zderzyliscie!!? i APEL!! 03.11.05, 14:11
                Tak, wjeżdżam w dziurę, jeżeli nie mam pewności kto koło mnie/ za mną jedzie.
                Nie omijam studzienki wtedy gdy mogę mieć poważniejszą stłuczkę.

                Na rowerzystów trzeba zawsze uważać, bo oni nie zważają na to że gdy oni
                omijaja sobie studzienki, to ja muszę w ułamku sek. zjechać , żeby takiego nie
                trzasnąć.

                To samo jest z wjeżdżaniem na pasy. Rower sie prowadzi na przejściu. Takie są
                przepisy. Znowu o tym pisze bo ciągle sie z tym spotykam!

                Pamiętam te rzeczy, bo kiedys miałam karte rowerową a żeby ja otrzymać trzeba
                było wiedzieć jak jeżdzić bezpiecznie. NIE WOLNO OMIJAĆ STUDZIENEK. Już lepiej
                cały czas jechać w pewnej od nich odległości niż nagle zmieniać tor jazdy.
                Logiczne? no chyba tak.
                • asiekk21 Re: z czym sie już zderzyliscie!!? i APEL!! 04.11.05, 09:39
                  To ja dopiszę jeszcze swoje stłuczki - żeby zejść z tematu " Walka rowerzystów
                  z kierowcami, możliwość jazdy po pasach i nagłego omijania studzienek".

                  Pierwsze spotkanie: na nowiutkim, dopiero, co kupionym rowerze jechałam
                  szlakiem w lesie. Wtem zobaczyłam przed sobą, leżącą w poprzek ścieżki sosenkę.
                  Myślę sobie - ech, teraz to żaden problem, przecież mam amortyzator, przełknie
                  taką przeszkodę... Oczywiście się wyłożyłam, wbiłam w podudzie przednią
                  koronkę - blizna została. Łzy mi leciały wielkości grochu – spowodowane
                  scentrowanym kołem, a nie raną na nodze- jeszcze nie byłam świadoma, co może
                  się zdarzyć podczas jazdy. Od tamtej pory nauczyłam się zmieniać biegi, a mój
                  towarzysz wypadów rowerowych zachowywać bezpieczną odległość ;).

                  Kolejna przygoda mocno zachwiała moim związkiem z mężczyzną, który zaszczepił
                  we mnie pasje jazdy rowerem. Jedziemy spokojnie przez las, droga trochę
                  piaszczysta, więc gęsiego. Nagle on pokazuje mi coś po lewej stronie, więc ja
                  zamiast patrzeć przed siebie, szukam interesującego obiektu, jednocześnie
                  kręcąc ostro, żeby nie zostać w tyle. Obiektu nie zobaczyłam, za to
                  przygrzmociłam chłopakowi w tylne koło i (lekko) zarysowałam zacisk ...
                  Zapomniałam dodać, że cała ta sytuacja wydawała mi się wtedy (z reszta teraz
                  też) całkiem śmieszna, więc zamiast płakać nad jego kołem, śmiałam się -
                  skutkiem tego nie odzywał się do mnie przez pół godziny...

                  Zderzenie z wyjeżdżającym z parkingu na główna ulicę fordem transitem -
                  zakończone lekkim scentrowaniem koła i siniakiem na pół uda gojącym się przez 3
                  tygodnie. A wszystko przez kobitkę, która przed wspomnianym wyjazdem (przy
                  linii ciągłej i na wzniesieniu) zaparkowała swoje dość duże autko. Facet chyba
                  bardziej się zestresował niż ja, rozstaliśmy się w zgodzie.

                  Zderzenie z zamarzniętymi gródkami lodu na łuku jezdni (jechałam na
                  kolarzówce:() poprawione oderwanymi od brzegu ulicy betonowymi klocami -
                  krawężnikiem (ale to okazało się dopiero na wiosnę jak już śnieg stopniał) -
                  zakończone połamaniem obu rąk.

                  Ścieżka rowerowa nad Wisłą. Mieszkam pod Warszawą, więc bardzo rzadko korzystam
                  z dróg dla rowerów, nieświadoma niebezpieczeństw tam czyhających jechałam dość
                  szybko, jak należy prawą stroną. Nagle zza zakrętu, dobrze zakamuflowanego 1,5
                  m żywopłotem (okolice mostu Gdańskiego) wyjeżdża panienka, jadącą dla odmiany
                  lewą strona (swoją). Miałam na tyle dobry refleks, że zahaczyłam tylko
                  kierownicą , nic się nie stało, ale od tej pory jeżdżę ulicą - i co ciekawe
                  nigdy nie spotkałam się z wrogością kierowców. Przy okazji mam z głowy problem
                  przejeżdżania/przeprowadzania roweru na skrzyżowaniach.
                  Na tej samej ścieżce czyha więcej niebezpieczeństw i nie mówię tylko o
                  wspominanych w innych postach samochodach zaparkowanych na ścieżce - podobnie
                  zostawiają swoje pojazdy "rowerzyści", którzy tłumnie odwiedzają te bary, a co
                  gorsza później po kilku głębszych wsiadają na ww. wspomniane i lekkim slalomem,
                  zadowoleni wracają do domów.
          • roman.gawron Re: z czym sie już zderzyliscie!!? i APEL!! 20.06.05, 14:11
            Gość portalu: skyper napisał(a):

            > mnie przejechał gosciu na pasach

            Odkąd to rowerzysta ma prawo jeździć po pasach?

            > to sie dogadałem na naprawe plus 100zł inaczej by nie było litosci.

            Gdybyś trafił na mnie, to _Ty_mnie_ płaciłbyś za naprawę i za "straty
            moralne" ;) inaczej by nie było litości:)

            I nie piszcie, że jako kierowca jestem wrogiem rowerzystów, bo na dwóch kółkach
            szmat Polski przejeździłem.
      • robertrobert1 Re: z czym sie już zderzyliscie!!? i APEL!! 07.07.03, 08:32
        Ja sie otarlem o tyl samochodu kiedy to omijalem od tylu. Duren wpakowal sie na
        skrzyzowanie i nie mogl z niego zjechac a potem probowal sie wycofac no i
        wycofal sie prosto na mnie.

        > APEL
        > sa tak niskie ze ich ie widac

        Robert: Slupki na drogach dla rowerow to u nas koniecznosc bo jak by ich nie
        bylo to droga dla rowerow szybko by sie zamienila albo w lokalna droga (trasa
        Siekierkowska) albo w gigantyczny parking (Politechnika, Łazienki,
        Czerniakowska).

        Jesli wybierac z posrod wysokich czy niskich slupkow to ja zdecydowanie
        wybieram niskie albowiem one sa mniej uciazliwe od tych wielkich dragali.
        Przyklady:
        1. Gdy jade rowerem z sakwami to moge bardzo nich blisko przejezdzac bez obawy,
        ze jakis slupek zachaczy mi o sakwe.
        2. Gdy jade z dzieckiem (dziecko w foteliku) to nie musze sie obawiac, ze taki
        wielki slupek zlamie wyciagnieta raczke dziecka.

        > walczacy ze slupami i slupkami
        > jarooon

        Robert: Taka walak jest bardzo wygodna. Proponuje powalczyc z kierowcami
        tarasujacymi chodniki i drogi dla rowerow. To dopiero bedzie wyzwanie.
      • polokokt Re: z czym sie już zderzyliscie!!? i APEL!! 08.07.03, 10:06
        Czesc
        Oj dawno to bylo, kilka ladnych lat temu, pewnie podchodzi cos pod 10. Jeszcze
        wtedy pomykalem modnym wtedy rowerem typu BMX. I w mojej okolicy budowali
        chodnik dla pieszych. W tym celu co jakis czas lezala wywrotka piachu do budowy
        tego chodnika. A ze panom sie nie spieszylo, piach tez jakiegos dziwnego
        gatunku, wiec wzial sie tak dosc utwardzil. Na tyle ze dalo sie na niego
        wiechac rowerem. Wiec tak jakde sobie ta ulice, mijam kilka takich gorek piachu
        i wpadl mi do glowy pomysl ze mozna by z takiej gorki fajnie sobie wyskoczyc.
        Decyzja zapadla natychmiastowo bo zostala ostatnia gorka piachu. Rozped,
        najazd, wyskok, lot................... i nagle dostrzezenie gorki cegiel ktore
        ktos ulozyl wlasnie za ostatnia gorka. Wpakowalem sie prosto w nie. Efekt to
        skrzywione przednie kolo i zbite swiatelko, no i rower troche poobijany tak
        ogolnie. Ja drobne otarcia ale to akurat byl najmniejszy problem :)
        To byla moja przygoda
        A mniej wiecej w tamtym okresie w okolicznym lesie mielismy taka gorke dosc
        wysoka, z ktorej sie zjezdzalo, potem najazd na taki maly pagorek i lot w
        powietrzu. trudnosc polegala na tym ze to byl las i trzeba bylo sie miescic
        miedzy drzewami zarowno podczas rozpedzania jak i samego lotu. Mi sie nigdy tam
        nic nie przytrafilo, ale kolezanka raz sprobowala wyskoczyc no i niestety
        wyskakujac z pagorka zle wycelowala i walnela centralnie w drzewo. Predkosci
        byly spore a ona na jakims pelikanie czy czyms takim jezdzila. Rower niestety
        juz sie nie nadawal do jazdy a kolezanka miala rozwalony nos, i mocno
        poobcierana na calym ciele (choc calego tak dokladnie nie sprawdzalem :))

        A teraz przypomniala sie mi jeszcze jedna akcja w wykonaniu moim i kolegi.
        okres zycia troszke pozniej. Wtedy juz przesiadlem sie na kolarke. Moja byla
        taka polturystyczna ze tak powiem a kumpel mial taka bardziej wyscigowa
        (mniejsze zebatki i w ogole). No wiec mielismy gdzies tam jechac. Ale
        oczywiscie jak to chlopcy :) musiala byc ostra jazda. wiec wyscigi. No i na
        jednym ze skrzyzowan (bralismy zakret akurat) za blisko jeden drugiego
        podjechalismy w efekcie sie sczepilismy tak ze moj pedal wszedl w jego kolo a
        jego w moje. Zaliczylismy piekny lot i szus po asfalcie. ja jakos wyszedlem bez
        wiekszego szwanku, kolega niestety byl bardziej zmasakrowany, ale za to rowery
        pozbyly sie prawie polowy szprych z tych kol w ktore weszly pedaly. Tak, to tez
        byla niezla akcja :)
        Pozdrawiam

        Hmy, chyba juz nic wiecej nie pamietam ze sswoich przygod :)
        • Gość: hubertus Re: z czym sie już zderzyliscie!!? i APEL!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.04, 01:15
          moje wybryki:
          lat temu hoho albo i troszke wiecej - wyscigi wokół bloku - kto szybciej -
          zegarki od komuni ze stoperem i takie tam - koledzy na pelikanach, jubilatach i
          jedyny na kolarce tzw. turystycznej typu wagant (na komunie dostałem). kazdy
          wykreca jakis tam supeer czas - przyszedł czas na mnie - na jednym z łuków był
          żwir - zawsze udawało sie po nim przejechac bez problemów - jedna tego dnia
          chcialem wygrac te wyscigi wiec wieksza predkosc i glebiej pochylony weszlem w
          łuk - leze.
          obok jest kiosk - podbiega pani która akurat cos kupywała - pyta co i jak - ja
          jej mówie ze nic mi nie jest - wiec poszła do autobusu - wstaje patrze a tu 500
          zł lezy - ludzie to bylo chyba z 1/3 pencji mojej mamy - przychodze do domu -
          mama mnie opatrzyla - a ja jej te 5 stów wyciagam i mówie - dziekuje za
          usługe - ale miała mine :)

          inna przygoda w górach
          pojechalismy z kolega na takie rekonesans radne tam wyscigi taka przejezdzka
          zjezdzamy juz na dól predkosc rośnie - a ten gamon gdy podjerzał pod góre zdjal
          swetr i na kierownicy wiezie - jadac jarem omijamy kamienie i klody, jade za
          nim ,
          swetr wkoncu zsnał mu sie z kierownicy i fiknął - tak nieszczesliwie ze ja
          jadac za nim aby sie nie wywalic podrzucielm koło ale tylnym po nim
          przejechałem - zatrzymuje sie - patrze
          swetr juz jest szmatą - i dobrze - bo jego twarz przypomina czerwona plame -
          pytam co z nim a on nic - zemdlał - lapie go za ramie - ma rozerwany policzek -
          widac jezyk i zeby (okropne) - strasznie krwawi
          nie wiem co robic - do najblzeszgo telefonu (wtedy komórki miały wielkość
          cegły) jakies 3 km - w dół - wg mnie jak bede sie staral to jakies 3 minuty -
          kolege zostawilem w pozycji tzw. bezpiecznej i jade.
          w najblizszym domu nie ma telefonu - jest u sołtysa - jeszcze 3 km - uwinolem
          sie szybko - tel, 999 i wracam - 6 km pod góre pokonałem w spinterskim tempie
          kolega lezy dalej zemdlony - tak jak go zostawilem , oddycha - jest wg ok -
          troszke przecieram mu to co z twarzy zostalo zabrana od sołtysa gaza - jest
          szalenie nie wesolo - karetka na sygnale przyjechala po 25 minutach - kolega
          sie nie wykrawawil i nie udusil, zabrali go i teraz to co juz wesoloe
          po pokolo 2 miesiachach wrócił do szkoly (okazalo sie ze polamal tez bark i
          noge i kilka zeber) cala geba pozszywana,
          ktos nadał mu ksywe terminator
          chirurg plastyczny 5 lat później nadał jego twarzy mniej szpetny wyglad

          no i to byly moje boje z rowerami

          aha - wszystko działo sie w górach sowich - zapraszam wszystkich którzy
          uwielbiaja górsie wycieczki rowerowe - co prawda trasy w naszych órach nie sa
          extra przygotowane ale za to sa to góry w miare płaskie - choc wymagaja czasami
          wysokich umiejtnosci na szlakach i tylko przecietnych na asfaltach
        • Gość: kate Re: z czym sie już zderzyliscie!!? i APEL!! IP: *.sympatico.ca 15.04.04, 02:58
          polokokt, miales sliczna przygode z ceglami..
          No zabawnie bylo o tym czytac, nie sadze aby tak cie to bawilo w owym momencie.
          Moze nie moja przygoda ale jej swiadkowalam.
          No coz,przy dosc silnym mrozie ale przy sloneczku postanowilismy paczka pojechac
          na rowerowa przechadzke ze sie tak wyraze. Zabralismy z soba dziewcze pierwszy
          raz zasiadajace na nowiusienkim rowerze.Nikt jej n ie powiedzial ze jak wjedzie
          sie na lod to nie powinno sie bezkrytycznie naciskac na hamulce...Reszta kazdy z
          wyobraznia moze sobie dopowiedziec jaki byl widoczek.
          Straty - w drobny maczek poszla katejka i kika powaznych siniakow na tylku ,
          poza tym nic sie nie stalo a cala reszta miala ubaw.
      • piotrzkrakowa Re: z czym sie już zderzyliscie!!? i APEL!! 17.07.03, 13:01
        Kiedyś wieczorkiem na 5 pasmowej jezdni chciałem szybciutko zjechać na chodnik
        (na przejściu) tak żeby mnie nie rozjechał jadący za mną autobus. A że na
        przejściu stali ludzie to wypatrzyłem że zaraz za słupkiem ze światłami się
        zmieszczę. Jakież było moje zdziwienie kiedy wielka siła zatrzymała mój rower.
        Rower został na jezdni a ja leżałem na chodniku. NIe zauważyłem łańcucha
        rozpoczynającego się właśnie od tego słupka. Naszczęście autobusowi udło się
        ominąć mój rower tak że nic się nie stało. Przechodnie mieli niezły ubaw.
        • sylvio Re: z czym sie już zderzyliscie!!? i APEL!! 12.08.03, 17:34
          Kiedyś tak sie zamyśliłe, czy zagapiłem na zupełnie pustej drodze wiejskiej, że
          zdeżyłem się z lusterkiem poloneza, jedynego samochodu zaparkowanego na odcinku
          2 km. Poczekałem chwilę nikt się nie pojawił i pojechałem dalej.
          Ostatnio mijałem patrol policji. Który zatrzymal kierowcę do kontroli. Kieowca
          o podszedł do okma radiowozu, i akurat gdy go mijałem schylił się do policjanta
          wypinając tyłek na poł ulicy, Rąbnąłem go w samo biodro. Sobie zrobiłem kancer
          korbą na łydce. Goiło się prawie miesiąc.
          • Gość: PIKER Re: z czym sie już zderzyliscie!!? APEL O SLUPKA IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 10.04.04, 00:54
            JA SIE ZDERZYLEM Z OTWATRYMI DRZWIAMI POLONEZA TRUCKA
            DZWI SIE OTWORZYLY LEKKO GDY JA BYLEM NA WYSOKOSCI TYLU POLONEZA
            TRUCKA (WERSJA KROTKA),A MIALEM NA LICZNIKU 35 KM/H DDRZWI BYLY
            LEKKO OTWARTE WIEC WLECIALEM FACETOWI W BOK TYCHZE DRZWI A ICH
            GRUBOSC OD BOKU TO OKOLO 8 10 CM WIEC RAMIENIEM I KLATĄ TUZ OBOK
            GLOWY PRZYJĄLEM SLUPEK TRZYMAJĄCY SZYBE W DRZWIACH W KURTKE MI SIE
            TAK LAKIER POLTKA TAK WBIL ZE PO 3 PRANIACH JESZCZE BYL SLAD!!!!
            POMYSLEC ZE JA NIE MIALEM ZADNYCH STRAT I SAM SIE ZASKOCZYLEM ZE
            NIC MI SIE Z ROWEREM NIE STALO I ZE MNĄ I Z UBRANIEM A FACET Z
            TRUCKA MNIE 3 RAZY OBMACYWAL I NIE WIERZYL ZE PRZEZYLEM TO
            UDERZENIE , MIALEM 2 SWIADKOW MOWILI ZE HUK BYL TAKI JAKBY SIE DWA
            SAMOCHODY WALNELY ... JAK KTOS ZNA POZNAN TO BYLO NA ULICY
            SIENKIEWICZA NIEDALEKO CENTRUM PRZY ULICY GAJOWEJ
            SUMA SUMARUM GOSC DOSTAL PODWOJNY MANDAT BO ZLE ZAPARKOWAL I TU
            DOSTAL 200 ZLOTYCH A ZA ZAGROZENIE JAKIE SPOWODOWAL DLA ZYCIA I
            ZDROWIA INNYCH UCZESTNIKOW RUCHU DOSTAL 300 ZLOTYCH PLUS SKRZYWIONA
            RAMA CALEGO PRZODU POLONEZA BO ROWEREM MU PRZESUNĄLEM ZAWIASY DRZWI O
            PONAD 5 CENTYMETROW ,NIEW WIEM JAK POJECHAL TYM SAMOCHODEM DO DOMU
            ALE JAK DOMYKAL DRZWI TO MIAL 5 CENTYMETRY PRZESWIT..NIE BYLO MOWY
            O ZAKLUCZENIU CZY ZAMNKIECIU DRZWI!!!! CHYBA W CZASIE JAZDY JE
            TRZYMAL REKĄ - NIE WIEM , BO POJECAHLEM DALEJ.
            WYZNAL MI ZE GO TO BEDZIE KOSZTOWAC CONAJMNIEJ 2000 ZLOTYCH....SZKODA
            MI GO!
      • Gość: Walus Kolarzysta:) Re: z czym sie już zderzyliscie!!? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.04.04, 17:05
        1.W wieku 7 lat z psem marki Doberman, jadąc na rowerku Slalom (podobny do
        Pelikana, Salta i tym podobnych). Psu nic się nie stało a ja miałem skrzywiony
        przedni błotnik:)
        2.Ze 4 lata temu. Trudno to nazwać zderzeniem, ale bylo równie spektakularne w
        skutkach:) Jechałem góralem marki Romet:) z górki, a w prawej ręce trzymałem
        pizzę na talerzu, zawiniętą w reklamówkę, którą miałem dostarczyć do
        pobliskiego baru. Gdy nagle podczas jazdy (dość szybkiej:) bar mi mignął po
        mojej prawej strnie, niewiele się namyślając nacisnąłem lewą ręką na hamulec
        (przedni rzecz jasna:) i chwilę potem leżałem na środku drogi, bo fiknąłem
        centralnie przez kierownicę, a rower leżał na mnie:) Ludzie w ogródku barowym
        zamarli. Zdjąłem z siebie rower, podzszedłem z nim i z reklamówką do baru i
        powiedziałem:"A wiecie, że mam tam talerz?" i pokazałem im reklamówkę:) która
        wyglądała jakby przyjęła serię z kałacha!!:D Oczywiście wszyscy ryknęli
        śmiechem:D A najlepsze jest to, że zarówno talerz jak i pizza wyszły z tego bez
        szwanku:)
      • Gość: kruklanka Z sam. osob. na rondzie... IP: *.aster.pl / *.acn.pl 13.04.04, 22:42
        Z pasa wewnętrznego automobilista (około 25-9 lat)pojechał prosto, nie zważając
        na mnie, rowerzystę, który był a) przed nim b) skręcałem w lewo przy linii
        ciągłej z prawej tego samego pasa. Czyli : on wyjeżdżał z ronda korzystając z
        pasa wewnętrznego, ja zakęcałem w lewo także na pasie wewnętrznym ronda. Z jego
        opowiadań wynikałoże: widząc mnie przed sobą był święcie przekonany że pojadę
        prosto, czyli tak jak on - zjadę z ronda. I nic to że byłem przed nim. Łagdny
        punkt styku jedynie rzucił mnie na aswalt. Nic mi się nie stało i nawet chętnym
        świadkom - podziękowałem, a wizytówkę którą z wiarą przyjęłem, jak się później
        okazało, mogłem wsadzić sobie w...buty. Uwaga na tak zwanych kierowców i nie
        ufajcie nikomu za grosz!
      • Gość: rowert Re: z czym sie już zderzyliscie!!? i APEL!! IP: *.aster.pl / *.acn.pl 13.04.04, 23:18
        ja zaliczyłem linę holownicza przeciągniętą przez ścieżkę rowerową, siatkę
        wokół placu bydowy(ciemno było i śnieg w oczy) i samochód co nie przejął sie
        czerwonym światłem (ja na pasach)Kilku innym wymuszającym pierwszeństwo
        darowałem. Teraz mam ochote na pojemniki z roślinami co je mcdonalds wystawił
        na ścieżce rowerowej (pl.Unii od waryńskiego) Ciekawe czy pytali o zgode na
        zajęcie pasa rowerowego w ZDM-ie?
      • Gość: b00g13 Re: z czym sie już zderzyliscie!!? i APEL!! IP: *.net / *.pl 14.04.04, 01:26
        "zaliczyłem" czołowe z nyską (nyska bogu dzięki stała:)).
        kiedyś jadąc sobie kolarką po chodniku, dosłownie pięć metrów od bramy w którą
        miałem skręcić (dla znających okolicę łódź julianów uliczki wybrukowane kocimi
        łbami) straciłem panowanie nad kierownicą i wyrżnąłem w słup. Słup bardzo
        pomysłowo ustawiony bo między nim a płotem było tak z 20cm prześwitu czyli
        akurat żebym dał radę się tam zaklinować i nie być w stanie wyjść samemu.
        sąsiad, który mnie z tamtąd wyciągał opowiadał, że w pierwszej chwili nie
        wiedział czy ma iść mi pomóc czy położyć się na ziemi i ryknąć ze śmiechu....
        cóż zobaczył "kolarza" jak wylatuje z roweru i mu się w płot wbija:)
        miałem jeszcze jedną ciekaw "stłuczkę", na piotrkowskiej, mniej więcej na
        wysokości katedry. rzecz się dzieje w niedzelne popołudnie jakoś tak wyszło że
        wszędzie pusto. ja sobie pruję ile pary w nogach z przeciwka zasuwa maluszek.
        jakoś mądry kierowca wykombinował, że sobie zawróci bez dawania żadnego sygnału
        i wyjechał mi maluchem prosto pod koła. że nie wyrobił zakrętu to jescze stanął
        w poprzek ulicy :/ cudem udało mi się nie wbić mu w kaszlaka, cudem (nigdy
        wcześniej ani później mi się to nie udało) udało mi się położyć rower i jakoś to
        przeżyłem. kierowca oczywiście zwiał.....
        z kosztów moich zadrapania i pedał do wymiany.
      • Gość: bamfank Re: z czym sie już zderzyliscie!!? i APEL!! IP: *.icpnet.pl 14.04.04, 09:02
        Ja swego czasu jadąc wąską ścieżką już grubo po zmroku przeżyłem nagłe i
        niespodziewany czołowe zderzenie z innym rowerzystą, który wychynął z mroku
        jakieś pół metra przede mną.
        Legliśmy oboje do rowu, po czym gostek wstał i ryczy "nie masz lamp!" na co ja
        lekko zaskoczony wydarłem się "a ty!!??".
        Kidy już to sobie wyjaśniliśmy, wsiedliśmy na rowery (które cudem nie
        ucierpiały) i ruszylismy - każdy w swoją stronę.
        Generalnie byłem lekko obtarty, ale w chwili gdu z mroku wyłonił się pędzący na
        mnie z przeciwka rower miałem serce w przełyku i mało nie pobrudziłem spodni :-
        ))

        Ciekawe zderzenie przezył mój ojciec, kiedy był dzieckiem:
        Zjeżdżał z dość dużej górki na jakimś tam topornym rowerku (to z reszta
        nieważne) przy dość dużej predkości mijał własnie zaparkowanego przy drodze
        LIAZA i gdy był kawałek przed kabiną kierowca otworzył drzwi tak, że tato
        przygrzał "z całej epy" głową w spód drzwi. Nie pamiętał potem, jak się znalazł
        w domu - jakaś ciotka, która przy tym była odprowadziła go do ośrodka zdrowia.
        Zamiast twarzy miał wielki strup, ale poza tym nic mu nie było. rower
        oczywiście cały :-)))
      • Gość: Louve Re: z czym sie już zderzyliscie!!? i APEL!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.04, 09:29
        Kiedyś jadę sobie przez moją mieścinę. Jadę chodnikiem, nie mam światła, jest
        już dość ciemno. Moja trasa przebiegała pod komisariatem. Gdy tak sobie pod nim
        jadę, to widzę, że dwóch policjantów złapało gościa, który jechał jak ja bez
        świateł, tylko drogą. Trochę się zdenerwowałam, że i mnie zaraz capną, ale nic.
        Jadę. Głowę wykręcam, co tam facetowi robią i nie zauważyłam, że zza rogu
        wyszedł kolejny policjant. Oczywiście na niego wpadłam, z wrażenia zleciałam z
        roweru, a on pokiwał palcem i... poszedł dalej.

        Drugie 'ciekawe' zderzenie miałam z dziadkiem i babką na motorze.
        Jadę sobie dość szybko główną ulicą, do skrzyżowania, z bocznej, podjeżdża
        dziadek z babiną na motocyklu. Zatrzymali się jak trzeba, więc jadę dalej.
        Dziadek rusza, myślę sobie 'przed samym nosem, ale przejedzie', a on się
        zatrzymał. Akurat tak, że nie mogłam już wykręcić. Późnej tato (to był jego
        rower) nie chciał mi w tę wersję uwierzyć, bo koło było całe, tylko lampka wyrwana.
        • Gość: PA!well Re: z czym sie już zderzyliscie!!? i APEL!! IP: *.esco.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 14.04.04, 11:12
          ja kiedyś zakupiłem rowerek w zimie (bo nie było sezonu i wytargowalem dobrą
          cenę + ekstra wyposażenie). Przywiozłem rower do domu, przebrałem się i buch na
          koła. To był luty, świeżego śniegu ze 20 cm, lekki mrozek i już ciemno, a ja
          zasuwam w pełnej ekstazie. Dojechałem już do Lasu Kabackiego i postanowiłem już
          zawrócić. Dokonałem skrętu kierownicy, lecz rower posuwał się niewzruszenie na
          wprost.
          Jak się okazało wnet, pod warstwą świeżego śniegu była zamarznięta kałuża i jej
          idealnie gładka powierzchnia doprowadziła do weryfikacji mojego toru ruchu.
          Kałuża wnet się skończyła i przednie koło, zaczepiwszy o chropowaty brzeg tego
          małego zbiornika wodnego, zahamowało raptownie.Tak więc zostałem
          wykatapultowany i podczas lotu język polski wzbogacił się o wiele nowych
          związków frazeologicznych powstałych na bazie słów wulgarnych. Samego lądowania
          nie pamiętam, choć ocknąwszy się zobaczyłem światło i nie do końca wiedząc czy
          jest to już światłość wiekuista stwierdziłem z ulgą, że to moje własne
          światełko przednie wali mi po oczach. Musiałem tak leżeć już chwilę, bo
          zdążyłem zmarznąć.

          Do domu wracałem już pieszo kulejąc z lekka w akompaniamencie grających
          rytmicznie zerwanych szprych.
      • Gość: kika Re: z czym sie już zderzyliscie!!? i APEL!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.04, 10:59
        z samochodem, tj. dwa maluchy stanęły przed barierką(jak tam się dostały?)w
        przejściu do tzw "rogala"-takiego niskopiętrowca.Nie wzięłam ich pod uwagę( bo
        też nie miały prawa tam stać), przepuściłam dziecko na małym rowerku pomiędzy
        oba auta a sama miałam już tylko "wyjście" koło ściany. W ostatniej chwili
        zorientowałam się, że nie wejdzie kierownica, musiałam ją lekko skręcić i z
        pełną świadomością rzuciłam się na auto mimo wszystko orząc prawą ręką po
        ścianie.Złamałam palec lewej ręki i potłuczona z krwawiącym doczołgałam się do
        domu. Syn płacząc dzielnie mnie prowadził trzymając też swój rowerek. Potem
        jeszcze parę stopni do windy. Dojechałam na górę wieżowca i trzymając ciągle
        ten zwisający palec dotarłam do mieszkania. Potem z chłopakami w samochód i
        dalej już wiadomo. Wielotygodniowe zmagania. I nauczka.Że niebezpieczeństwo
        czyha wszędzie. Nawet tam, gdzie teoretycznie jest bezpiecznie.
      • Gość: Piotrek_W Re: z czym sie już zderzyliscie!!? i APEL!! IP: *.itn.com.pl 14.04.04, 11:25
        z moich kilku przygód zwiazanych z podrózwaniem na rowerze przypominają mi sie
        dwa szczególne

        pierwszy, najbardziej spektakularny, to czołowe zdeżenie z innym rowerzystą o
        godzinie 6:30 w dodze do pracy. A ze jechałem dośc szybko to i odbiło sie
        to na moim wyglądzie. Poza otarną noga i reką miałem mocno stłuczoną brodę i
        ostatecznie trafiłem do szpiatal na szycie (oczywiscie wczesniej dotarłem do
        pracy podbić kartę zegarową hehehe) Wydaek został zakwalifikowany jako wypadek w
        drodze do pracy i zostal zgłoszony nawet do ZUS ;))) A temu drgiemu poza
        skrzywioną kierownica nic nie było...

        drugi wprawił w osłupienie kierowcę cieżarówki która stała sobie spokojnie na
        poboczu drogi. Ja byłem taki zajęty obserwowaniem pracy wielotrybu w tylnym kole
        ze nie zauwazywszy wpakowałem się centarnie pochyloną głową w tylką burtę tegoż
        liaza czy czegos takiego. Jako ze odgłos był dosc mocny a mnie na chwilę
        zamroczyło to az kierowca wysiadł popatrzec co sie stało hehehe

        A z ciekawych przypadków to przypominam sobie ciekawy wypadek kolegi, który
        rozpedzony i zamyslony wpadł w tył stojącej przed przejsciem dla pieszych skody,
        wyleciał z roweru jak z katapulty, przeleciał po dachu i po masce auta i spadł
        na przejscie dla pieszych. Na szczescie większych strat nie odnotował...
      • Gość: EL KOSZEL Re: z czym sie już zderzyliscie!!? i APEL!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.04, 15:02
        a ja pewnego pieknego dnia jechalem z kolezka - ja na swoim stuningowanym
        owczesnie Jubilacie - bez blotnikow, bagaznika, crossowe opony, kolorowe
        manetki, no i moj kolezka na pieknym perlowo niebieskimZ ENICIE z nastoma
        przerzutkami. jechalismy wzdluz Praskiej Brzeskiej i zobaczylismy super
        dziewczyne, jak na tamtejsze czasy oczywiscie. wzielismy ja z kazdej strony ale
        wracajac na tor jednak zapatrzylismy sie za dlugo za jej posladeczkami. no i
        crash test JUBILATA z ZENITEM wyszedl tylko temu pierwszemu na zdrowie. ale co
        to bylo za urocze dziewcze, wcale nie ploche rzucilo nam przepiekny usmiech i w
        opadajacym po nas kurzu zniknelo kierujac sie w strone Wschodniego. piekne to
        były czasy, siła nog byla bronia a nie ilosc zebatek, amortyzatorow i chromo-
        molibdenow....
      • Gość: Inez Re: z czym sie już zderzyliscie!!? i APEL!! IP: *.bci.net.pl 14.04.04, 15:54
        W zeszłym roku zderzyłam sie z samochodem marki Volvo. Wjechałam w
        jednokierunkową niewiedząc o tym:((Brak orientacji w terenie) Przeleciałam
        przez maskę samochodu a za skutki wypadku płacę do dzisiaj (naszczęście nie
        swoim zdrowiem-cudem miałam tylko obtłuczone kolano) Maska samochodu wyglądała
        10 x gorzej niż ja;)
        APEL
        Nia ma co żałować kasy na OC,- bo ubezpieczalnia poszkodowanego właściciela
        samochodu napewno cie niepożałuje
      • Gość: Iwona Re: z czym sie już zderzyliscie!!? i APEL!! IP: *.80-202-128.nextgentel.com 14.04.04, 16:47
        Mialam 9 lat i jechalam z gorki w Puszczy Bukowej. A w puszczy jat to w puszcy -
        drezwa gesto rosna. Mama mi pozniej opowiadala ze jak ja z tej gorki w dol
        pedzilam to na gorze ona, tata i dwojka zaprzyjaznionych sasiadow najpierw
        rozwazali "czy" a potem to juz tylko "w ktore" wjade ... ja pamietam tylko ze
        jechalo mi sie coraz szybciej a to drzewko na dole bylo coraz szersze i nie
        dalo sie go wyminac. Teraz mam lat 30 i na rowerze wymijam wszystko, ale zima
        na lyzwach nie moglam sie zdecydowac z ktorej strony wyminac kumpele z
        Australii (wszyscy rozumieja w czym problem?) i w wyniku decyzji - ja po
        australijsku, a ona po polsku, wpadlysmy na siebie ku uciesze naszych mezow.
    Inne wątki na temat:

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka