Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Rowery w mieście? Punkt widzenia pieszego!

    IP: 217.153.60.* 05.09.07, 11:53
    Witam, wiem że narażę się tu niejednemu/niejednej, ale wiem też, że
    nie ja jedna tak myślę. Otóż....
    jestem osobą bez samochodu, bez motoru, roweru ani nawet rolek,
    słowem, jestem pieszym, który na codzień posługuje się wyłącznie
    komunikacją miejską a i to jedynie z konieczności (duży dystans lub
    pośpiech). Mimo iż uważam że rower może być sympatycznym sposobem na
    spędzenie wolnego czasu za miastem lub środkiem transporu po mieście
    to jednak mam wiele pretensji do rowerzystów. Przede wszystkim
    nienawidzę jak "wypada" mi taki nagle zza pleców o mało mnie przy
    tym nie tratując, bądź pędzi na mnie z naprzeciwka, robiąc slalom
    między ludźmi w taki sposób że w zasadzie nie wiadomo gdzie się
    usunąć bo trudno stwierdzić na którą stronę mu akurat wypadnie....
    Przy tym wogóle nie biorą pod uwagę że człowiek zajmuje trochę
    więcej przestrzeni niż wynosi szerokość jego ramion. Wielokrotnie
    zostałam "potrącona" a w zasadzie zaczepiona o: - siatki z zakupami
    (raz mi się nawet rozsypały zakupy - oczywiście rowerzysta nawet nie
    raczył się zatrzymać; - torebkę (no, jest spora owszem:) ale to
    niczego nie usprawiedliwa); - raz o mało mi nie stratowali 6-
    letniego kuzyna, którego zabrałam na spacer. I wcale nie działo się
    to na jakimś wąziutkim chodniczku. Najczęściej do "ataków"
    dochodziło za Halą Mirowską w kierunku Centrali PZU, gdzie jest
    przecież ogromny, szeroki chodnik (co zapewne prowokuje Was do
    szybkiej i brawurowej jazdy).
    No i jak tu was lubić, rowerzyści????!!!!! Jeździcie za szybko,
    bezmyślnie i uważacie że cały chodnik do was należy. (A won na
    ulicę!!!!!Pozaczepiajcie trochę samochody jak tacy jesteście
    mądrzy:P) Nie napiszę ile k.... ch..... kotłowało mi się nieraz na
    was w mojej głowie.
    Dlatego pomimo całej sympatii do rowerów jako takich jestem za
    CAŁKOWITYM ZAKAZEM JAZDY PO CHODNIKACH W MIEŚCIE!!!!!!!!!!!!!!!

    Pozdrawiam
    Obserwuj wątek
        • Gość: mufka Re: Rowery w mieście? Punkt widzenia pieszego! IP: 217.153.60.* 05.09.07, 13:34
          albo mam pecha wpadać ciągle, tylko i wyłącznie na tych bikepunków,
          albo ci przystojni (i kulturalni;)) omijają mnie szerokim łukiem ;P
          A tak serio, u nas ciągle jeszcze nie ma wyrobionej kultury
          poruszania się rowerem po mieście, ale przyznaję, i z kulturą
          pieszych też nie najlepiej (wchodzienie nagminnie na ścieżki
          rowerowe itp.). Mieszkałam przez jakiś czas w Amsterdamie (nikomu
          tutaj chyba nie trzeba tłumaczyć jakim miastem jest Amsterdam) i
          tam, o dziwo, żaden rowerzysta mi się nie naraził. Trwało to dobre
          kilka miesięcy. Tym bardziej razi mnie zachowanie rowerzystów tutaj,
          w Polsce.
          Z drugiej strony.... infrastruktura nie do porównania, to fakt. Ale
          nic nie usprawiedliwia braku kultury.

          Pozdrowienia ;)
          • lolek_do_kfadratu Piesi w mieście? Punkt widzenia rowerzysty 20.09.07, 16:14
            Jestem rowerzystą i cóż - po tym jak zostałem 2 (słownie:dwa) razy
            potrącony przez samochód - raz wyjeżdzał tyłem z parkingu jak jakiś
            poparzony pies a za drugim razem jechałem na rondzie i jakiś idiota
            (lub idiotka) zmieniał pas oczywiście mnie nie widząc co
            poskutkowało tym że zatrzymałem sie po przejechaniu mordą i
            przeturlaniu się jakichś 10 metrów, postanowiłem na zawsze zjechać z
            ulic i jeżdzić po chodnikach. I teraz co można powiedzieć o pieszych
            to to że z perspektywy jadącego na rowerze piesi to stado baranów
            nie wiedzących gdzie/po co i dlaczego idą jak idą. Nie potrafią
            zdecydować się czy iść prawą czy lewą stroną i co chwile przelewają
            się z jednej strony chodnika na drugą. Ponadto czesto zdaża się że
            np. oglądają jakąs wystawe sklepową i odchadząc od niej w ogóle nie
            rozejrzą się tylko idą tyłem i ciągle się w nią gapią, a swiat
            zewnętrzny nie istnieje (tą sytuację mozna także odnieśc do relacji
            pieszy-pieszy, kiedy to nawet idąc z buta jakiś ślepy baran wpada na
            mnie bo zobaczył na półce magazyn z dodą na okładce). Inna sprawa to
            łażenie rodzinek na całej rozciągłości chodnika - a co tam - złapmy
            się wszyscy na rączki i zróbmy łańcuszek - nikt nie przejdzie ani
            nie przejedzie. Jeszcze inna to stara babina z pieskiem na smyczy -
            babina z jednej strony, piesek na rozciągnietej smyczy po drugiej.
            Oj ileż to razy miałem ochote wjechać kołami na smycz...
            • speev Re: Piesi w mieście? Punkt widzenia rowerzysty 20.09.07, 17:25
              może to Cię szalenie zdziwi, ale chodniki (jak sama nazwa wskazuje) służą do
              CHODZENIA - można się na nich nagle zatrzymać, można cofnąć kilka kroków bez
              oglądania, i można iść całą szerokością - bo to jest bezpiecznie, gdy są tam
              tylko PIESI!!! i nie dziw się, że większość ludzi się zachowuje jak opisywałeś -
              oni nie spodziewają się, że na chodnik wjedzie rozpędzony psychopata na rowerze!
                • speev Re: Piesi w mieście? Punkt widzenia rowerzysty 20.09.07, 19:04
                  Ja sam ostanio ledwo uniknąłem potrącenia skutera, który jechał dłuższy czas w
                  "martwej strefie" (gdzie tacy ludzie mają rozum? przyjemność im sprawia taka
                  zabawa w chowanego? - bo chyba zdają sobie sprawę, że jest takie miejsce w
                  otoczeniu samochodu, którego nie widać w lusterkach?). Skuter uratowało to, że
                  moim - już naturalnym odruchem - jest szybkie zerknięcie w tylną szybę jak
                  zmieniam pas ruchu (czego nie uczą na kursach...). Z rowerzystami nie miałem w
                  sumie większych problemów (czasami tylko jadą środkiem i blokują pas ruchu,
                  jakby im jakąś złośliwą satysfakcję sprawiało, że nie można ich minąć - od razu
                  zaznaczam - nie trąbię, nie wyzywam, tylko się karnie wlekę te 15 km/h).

                  a co do tłustych tuczników , to trzeba chyba trzeba je zgłaszać do hodowcy albo
                  do weterynarza? :P
                  • Gość: darq Re: Piesi w mieście? Punkt widzenia rowerzysty IP: *.acn.waw.pl 20.09.07, 19:45
                    Jazda środkiem pasa często ma uzasadnienie.
                    1) W pobliżu krawężnika są dziury, na których można łatwo rozwalić obręcz
                    (jeśli się jedzie rowerem szosowym).
                    2) Strach przed (nielicznymi) debilami, którzy wyprzedzają rowerzystę na
                    szerokość lakieru. Nielicznymi, ale jak się już taki trafi, to skutki mogą
                    być opłakane. Jazda środkiem pasa daje półgłówkowi do zrozumienia, że nie
                    wyprzedzi rowerzysty bez choćby minimalnego ruch kierownicą w lewo.

                    Inny przykład traktowania rowerzysty jak powietrze: ustawiam się rowerem na
                    prawym pasie do jazdy prosto, ale po lewej stronie pasa, by puścić tych,
                    którzy chcą skręcić warunkowo w prawo. Często przytrafia się tłuk, który też
                    jedzie prosto, ale pozycjonuje się tak, by wyprzedzić rower z prawej, na tym
                    samym pasie...
                  • dobiasz Re: Piesi w mieście? Punkt widzenia rowerzysty 21.09.07, 10:26
                    speev napisał:

                    > (czasami tylko jadą środkiem i blokują pas ruchu,
                    > jakby im jakąś złośliwą satysfakcję sprawiało, że nie można ich minąć - od razu
                    > zaznaczam - nie trąbię, nie wyzywam, tylko się karnie wlekę te 15 km/h).

                    To nie złośliwość, tylko zwykłe dbanie o własną dupę. Jeśli widzę, że nie ma
                    miejsca, żeby mnie bezpiecznie wyprzedzić, to wolę jechać tak, żeby uniemożliwić
                    wyprzedzenie mnie niebezpieczne. Bo nigdy nie wiesz, czy kierowca za Tobą ma w
                    głowie oleum i poczeka z wyprzedzaniem aż będzie na to miejsce, czy zrobi to na
                    grubość lakieru. Sorry.
            • micko2 Re: Piesi w mieście? Punkt widzenia rowerzysty 21.09.07, 13:28
              Chciałbym przypomniec, że jazda po chodniku rowerem jest
              wykroczeniem (chyba, że w towarzystwie dziecka także jadącego
              rowerem).
              Mnie też denerwuja ci rowerzysci na chodnikach chociaż sam bardzo
              dużo jeżdżę rowerem po ulicach Warszawy (i po chodnikach czasem
              też).

              Argument: 'po tym jak zostałem 2 (słownie:dwa) razy
              > potrącony przez samochód - raz wyjeżdzał tyłem z parkingu jak
              jakiś
              > poparzony pies a za drugim razem jechałem na rondzie i jakiś
              idiota
              > (lub idiotka) zmieniał pas oczywiście mnie nie widząc co
              > poskutkowało tym że zatrzymałem sie po przejechaniu mordą i
              > przeturlaniu się jakichś 10 metrów, postanowiłem na zawsze zjechać
              z
              > ulic i jeżdzić po chodnikach.'

              jest beznadziejny. Czy samochodziarz, gdy go ktoś dwa razy potrąci
              też powinien juz po chodnikach jezdzic?
          • Gość: A. Re: Rowery w mieście? Punkt widzenia pieszego! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.07, 23:30
            Pewnie dlatego, że w Amsterdamie jest więcej świeżek rowerowych, niż
            chodników, a już na pewno rowery mają tam wyjątkowe przywileje.
            Dziwne, że tam Ci się nikt nie naraził, przecież rowerzyści w
            AMsterdamie nigdy nie patrzą gdzie jadą i nigdy nie zatrzymują się,
            by przepuścić pieszych! naprawdę trzeba tam uważać...czasem można
            stać z 5 min chcąc przejść przez małą ścieżkę rowerową. Jadą
            zewsząd! Jak dla mnie to nasi są dużo dużo bardziej kulturalni!
            (może dlatego, że jest ich mniej i takie mi pozostało wrażenie).
            Może mieszkałaś gdzieś na obrzeżach? ;)
        • parwardigar Re: Rowery w mieście? Punkt widzenia pieszego! 20.09.07, 12:46
          To co opisałaś to przykłady typowego chamstwa debili na rowerach.
          Sam jestem rowerzystą - do pracy jeżdżę głównie rowerem, ale jeśli
          jadę po chodniku to zawsze traktuję pieszych jako tych którzy mają
          tam bezwzględne pierwszeństwo. Chamów niestety zarówno w samochodach
          jak i na rowerach jest sporo. To chyba kwestia ogólnej kultury
          narodu a nie zachowania jakiejś wybranej grupy.

          Ale zdarza się również (pewnie równie często jak piractwo
          rowerzystów na chodnikach) że idiota pieszy lezie środkiem ścieżki
          rowerowej podczas gdy obok ma chodnik w całości dla siebie. I o tym
          też nie można zapominać, dla równowagi... ;)
            • Gość: c. Re: Rowery w mieście? Punkt widzenia pieszego! IP: *.chello.pl 20.09.07, 13:44
              Podjechać powoli, powiedzieć głośno "Przepraszam panią!" i poczekać,
              aż się odsunie. Całe dzieciństwo i "nastolectwo" tak robiłam i tak
              robią moje koleżanki, teraz już oczywiście dorosłe.
              A jak rowerzysta niemowa, bądź przepraszać nie honor, to se dzwonek,
              względnie trąbkę odpustową umieścić na rowerze i trąbić z daleka.
              Amen.
              • hekatonchejr Re: Rowery w mieście? Punkt widzenia pieszego! 20.09.07, 14:04
                Gość portalu: c. napisał(a):

                > Podjechać powoli, powiedzieć głośno "Przepraszam panią!" i poczekać, aż się
                odsunie.

                Wiesz, ja ich cierpliwie omijam... z lewej, z prawej, czasem nawet za pierwszym
                podejściem się uda :/ Że zwalniam to już pominąłem, to jest oczywiste - zasada
                ograniczonego zaufania vel zdrowa paranoja.

                Ale nie przepraszam, bo nie chcę się wdawać w pyskówki. Jeżdżę dla przyjemności,
                nie dla ćwiczenia erystyki, sportów walki czy miotania gazem jak mnie kto
                pupilkiem poszczuje.
              • Gość: Klarisson Re: Rowery w mieście? Punkt widzenia pieszego! IP: *.ramtel.pl 20.09.07, 17:30
                Jeżdżę rowerem, zdarza się że po chodniku - ale jadę wtedy wolno i jeśli się nie
                da wyminąć kogoś, to po prostu czekam (chociaż wkurzają mnie tacy, co idą
                środkiem i nie ma jak wyprzedzić, ale wtedy schodzę z roweru i jako pieszy już
                mogę egzekwować swoje prawo do miejsca na chodniku ;)).
                Uważam, że używanie dzwonka na chodniku czy tym bardziej trąbki jest wysoce
                niekulturalne i jeśli zdarza mi się iść chodnikiem a ktoś na mnie dzwoni to
                NIGDY nie schodzę. Pieszego można poprosić o zejście z drogi, ale nigdy dzwonić
                na niego, bo to jego teren a nie rowerzysty!
                A co do mandatów za jazdę po chodniku, to zdarzają się - w Krakowie płaci się
                bodajże 50zł :)
                • michal2708 Re: Rowery w mieście? Punkt widzenia pieszego! 21.09.07, 09:27
                  Ja jeżdżę głównie po chodniku, ze względu na własne bezpieczeństwo -
                  nie chcę mieć bliskiego spotkania III stopnia z Ikarusem. A gdy
                  jestem na chodniku, to właśnie DZWONIĘ ale to nie jest objaw braku
                  kultury osobistej!!! Ja OSTRZEGAM pieszych, że jestem w pobliżu aby
                  żeden z nich, nieświadomy mojej obecności za plecami, nie wlazł mi
                  pod koła!!! Inna sprawa, że część pieszych zachowuje się, jakby byli
                  głusi... a ja wtedy nie wiem, czy mnie olewają czy rzeczywiście nie
                  słyszą... :(
                  Podsumowując, powtarzam: dzwonek/trąbka itp. jest po to aby
                  OSTRZEGAĆ a nie STRASZYĆ! Tak jak klakson w samochodzie.

                  pozdrawiam,
          • Gość: Ania Re: Rowery w mieście? Punkt widzenia pieszego! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.07, 23:41
            Może i jest taki nakaz, ale będąc zarazem kierowcą i rowerzystką
            muszę stwierdzić, że niektórzy ludzie (kierowcy) jeżdżą po prostu
            fatalnie...nie umieją dobrze ocenić odległości i wyminąć rowerzysty -
            jeśli już decydują się na ten wyszukany manewr, często wjeżdżają na
            połowę pasa obok (oczywiście bez uprzedniego spojrzenia w lusterko z
            lewej). Nie mówiąc już o takich, któzy mają w ogóle klapki na oczach
            i widzą tylko drogę 10 m na wprost (w dodatku często jeżdżą prawym
            pasem)...Sama boję się jeździć ulicą, ale na szczęście w pobliżu
            domu mam ścieżki. Z drugiej strony dziś akurat jechałam samochodem i
            widziałam rowerzystę jadącego przez most Świętokrzyski ulicą! (obok
            jest bardzo szeroka ścieżka rowerowa)-tego nie mogę zrozumieć-
            przecież i jemu milej byłoby jechać ścieżką.
            • user0001 Re: Rowery w mieście? Punkt widzenia pieszego! 21.09.07, 08:28
              > Z drugiej strony dziś akurat jechałam samochodem i
              > widziałam rowerzystę jadącego przez most Świętokrzyski ulicą!

              Nie wiem jak wygląda sytuacja na Świętokrzyskim (jest zdecydowanie poza moimi
              trasami). Ale na przykład most Gdański zwykle przejeżdżam jezdnią, gdyż nie mogę
              zjechać na drogę dla rowerów. Pół biedy jeśli jadę góralem, wtedy zjazd po
              schodach to rozrywka, ale na wąskich szosowych oponach mojego roweru dojazdowego
              nie odważyłbym się wywinąć takiego numeru.
      • Gość: quchnia Re: Rowery w mieście? Punkt widzenia pieszego! IP: *.vlan15.enoch.lubman.net.pl 05.09.07, 13:09
        Taki zakaz juz chyba isnieje (z wyłączeniem niektórych sytuacji):
        jeżeli nie ma ściezki rowerowej, rowerzysta musi poruszać się ulicą.
        Ta sprawa była już kilka razy poruszana na formu, proszę sprawdzić
        dawniejsze tematy.
        Jeżeli potrącenia zdarzają się w tych samych miejscach, proponuję
        powiadomić Straż Miejską, może kiedyś zrobi "łapankę".
        Jestem rowerzystą, a starając się jeździć "przyjaźnie" przywołuję na
        myśl cytat: Nie wrzucaj niedopałków do pisuaru, ja ci do
        popielniczki nie sikam (czytaj: nie wchodź mi na ścieżkę rowerową,
        bo ja nie wjeżdżam na twój chodnik).
        Przyznam, że mnie też denerwuje "niefrasobliwość" niektórych
        cyklistów i ich jazda "na krawędzi" lub manewry w stylu "mafii
        geriatrycznej", ale chyba obie strony (piesi i cykliści) mogą jakoś
        ze sobą współżyć, bez uciekania się do przemocy werbalnej lub
        fizycznej. Proszę mi wierzyć, że niektórzy piesi wyczyniają na
        ściezkach rowerowych rzeczy, które uniemożliwiają normalne z nich
        korzystanie. Problem leży raczej w wychowaniu, poczuciu
        odpowiedzialności i wyobraźni, a to już cechy, na które (u innych)
        mamy niewielki wpływ.
        • Gość: mufka Re: Rowery w mieście? Punkt widzenia pieszego! IP: 217.153.60.* 05.09.07, 13:42
          Mafia geriatryczna..... hahahahaha, ale się uśmiałam :D
          Ok ,zgadzam się co do tego że i piesi mają swoje "za uszami".
          Co do pomysłu ze Strażą Miejską to być może skorzystam, problem
          jednak w tym, że jak ich taki zobaczy to, albo w tym momencie zwolni
          (do momentu pozostawania w zasięgu wzroku strażnika) albo po prostu
          zwieje, w końcu na rowerku jest szybszy.
          Tak czy owak, racją jest że na wyobraźnię i wychowanie innych nie
          mamy wpływu...... Co gorsza, patrząc na młodszą część społeczeństwa
          mam wrażenie że za kilka lat będę miała opory żeby wyjść z domu na
          ulicę, już teraz je mam, ale tylko w porze wieczornej, ale to jakby
          temat na inną rozmowę...

          Pozdrawiam
          • Gość: Chris Re: Rowery w mieście? Punkt widzenia pieszego! IP: 217.97.149.* 06.09.07, 07:56
            Uwierz mi ze rowerzysci też są za zakazem jazdy po chodnikach,
            tylko przydałyby się dla nich ścieżki ewentualnie kawałek pasa
            na ulicy. W końcu dzieki temu spalin w miescie jest mniej.

            Wymagasz od pewnej grupy ludzi kultury, mysle ze to samo mozna
            powiedzieć w stosunku do pieszych. Jade sobie wczoraj po tych
            namiastkach ścieżek i tak sie zastanawiam, czy piesi robią to
            specjalnie czy tez bardziej podoba im się nawierzchnia którą
            kladzie sie na sciezki bajkowe. Bo najczesciej jest tak ze kawalkady
            pieszych ida sciezka i co ktorych chodnikiem. Powiedz mi jak jadac
            sciezka nie jechac slalomem.

            Mowisz ze czesto wyskakuje Ci taki cichacz zza plecow. Wiec ja na
            chodniku czy sciezce oszczedzam dzwonek no chyba ze z daleka.
            Reakcja na jego dzwiek jest zwykle paniczna. Wole spokojnie podjechac
            zaczekac az pieszy mnie zobaczy, ustapi albo nie. Aha i jeszcze jedno
            - zawsze dziekuje za ustapienie. Tak samo zreszta jak jade samochodem

            Pozdrawiam pieszych i bajkerów. S(mierc)TOP wariatom drogowym
            wszelkiej maści.

            Chris
            • kretynofil Re: Rowery w mieście? Punkt widzenia pieszego! 20.09.07, 13:57
              > namiastkach ścieżek i tak sie zastanawiam, czy piesi robią to
              > specjalnie czy tez bardziej podoba im się nawierzchnia którą
              > kladzie sie na sciezki bajkowe. Bo najczesciej jest tak ze
              > kawalkady

              Ja i moja zona mamy taka teorie, ze to jest po prostu mania
              wielkosci - oni sie na sciezce czuja jak na Czerwonym Dywanie :)

              ----------------------------------------------

              Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
              internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
              czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
              kretynami. Milej lektury :)
        • mdn Re: Rowery w mieście? Punkt widzenia pieszego! 12.09.07, 14:05
          Gość portalu: quchnia napisał(a):

          > Taki zakaz juz chyba isnieje (z wyłączeniem niektórych sytuacji):
          > jeżeli nie ma ściezki rowerowej, rowerzysta musi poruszać się ulicą.
          > Ta sprawa była już kilka razy poruszana na formu, proszę sprawdzić
          > dawniejsze tematy.
          > Jeżeli potrącenia zdarzają się w tych samych miejscach, proponuję
          > powiadomić Straż Miejską, może kiedyś zrobi "łapankę".
          > Jestem rowerzystą, a starając się jeździć "przyjaźnie" przywołuję na
          > myśl cytat: Nie wrzucaj niedopałków do pisuaru, ja ci do
          > popielniczki nie sikam (czytaj: nie wchodź mi na ścieżkę rowerową,
          > bo ja nie wjeżdżam na twój chodnik).
          > Przyznam, że mnie też denerwuje "niefrasobliwość" niektórych
          > cyklistów i ich jazda "na krawędzi" lub manewry w stylu "mafii
          > geriatrycznej", ale chyba obie strony (piesi i cykliści) mogą jakoś
          > ze sobą współżyć, bez uciekania się do przemocy werbalnej lub
          > fizycznej. Proszę mi wierzyć, że niektórzy piesi wyczyniają na
          > ściezkach rowerowych rzeczy, które uniemożliwiają normalne z nich
          > korzystanie. Problem leży raczej w wychowaniu, poczuciu
          > odpowiedzialności i wyobraźni, a to już cechy, na które (u innych)
          > mamy niewielki wpływ.


          A OLEWKA NA TE NAKAZY I ZAKAZY. JA TAM ICH NIE WIDZE

          Cyklista
      • mdn Re: Rowery w mieście? Punkt widzenia pieszego! 12.09.07, 14:03
        prawda po chodniku rowerzyści nie powinni jeździć. Ale czasem muszą. Ja staram
        się jeździć po jezdni.

        Z drugiej strony, większość pieszych to kompletni idioci. Jest wiele takich
        chodzących przypadków

        Przykłady: Piesza czeka na pasach aż przejadą wszystie samochody (AKA
        blachosmrody), ja jadę za samochodami, piesza widząć mnie wchodzi na jezdni.
        Muszę szerokim łukiem ją objeżdzać, czasami jeszcze takie matołki mają
        pretensje. Ciekawe co by zrobiła gdyby wlazła bezpośrednio pod najdjeżdzający
        blachosmród????

        Przykład 2: Piesi wychodzący spoza samochodow nierozglądajacy się.

        Przykład 3: Pieszy chodzący po ścieżce rowerowej (np. środkiem). Zawsze mam
        ochote takiego rozjechac i zawsze jade prosto na niego aż delikwent zejdzie na
        trawe lub pobocze. Ściezki rowerowe to też drogi tyle, że dla rowerów. Czy ktoś
        widział pieszego łążacego środkiem ruchliwej jedni., np. dwupasmowej???? i
        nieraczącego zejśc przed nadjezdzającym pojazdem?

        Fakt czasem też moja wina: Jak musze przejechac przez chodnik, przejechać przez
        pasy pełne pieszych bo mi się spieszy, Alleycaty etc.

        Wniosek: Rowerzyści nienawidzą pieszych i kierowców. Piesi nienawidzą
        rowerzystów i kierowców. Kierowcy nienawidzą pieszych i rowerzystów. Ot taka
        walka o miejsce narodowa. :D

        A wiecie jakie jest rozwiązanie tego problemu?: NIE MA. No i Dobrze, bo jazda w
        miejskich zgiełku jest super!

        Pozdr.
        • Gość: pegaz Re: Rowery w mieście? Punkt widzenia pieszego! IP: *.limes.com.pl 13.09.07, 06:57
          Źle, źle, źle! Kompletnie błędne założenia!

          > większość pieszych to kompletni idioci.
          > Jest wiele takich chodzących przypadków
          Ciekawe jakbyś zareagował na stwierdzenie, że większość rowerzystów to kretyni? Owszem, zdarzają się ciężkie przypadki, ale absolutnie nie stanowią oni większości. Tylko, że ta mniejszość jest aż nadto widoczna. To samo tyczy się zarówno rowerzystów i samochodziarzy.

          > Pieszy chodzący po ścieżce rowerowej (np. środkiem). Zawsze mam
          > ochote takiego rozjechac i zawsze jade prosto na niego aż
          > delikwent zejdzie na trawe lub pobocze.
          Ja takich 'pouczaczy' mam serdecznie dosyć - zarówno za kółkiem jak i na rowerze. Najśmieszniejsze, że w wielu wypadkach nie mają oni racji, lub w swym zapamiętaniu podczas 'pouczania' stwarzają jeszcze większe zagrożenie. Ergonomia chodników jest czasami równie kiepska jak niektórych dróg rowerowych i wcale się nie dziwię pieszym, że sobie skracają drogę lub nie chcą się przedzierać przez chaszcze, które akurat wyrosły na chodniku. Oczywiście miło by było, gdyby mieli na względzie to gdzie są - mi również zdarza się zwrócić uwagę. Staram się to jednak robić w sposób kulturalny; wierzę, że jeżeli cokolwiek ma szanse odnieść skutek, to na pewno nie wzajemna agresja.

          > Fakt czasem też moja wina: Jak musze przejechac przez chodnik,
          > przejechać przez pasy pełne pieszych bo mi się spieszy,
          > Alleycaty etc.
          Aha, to zaraz się znajdzie kilkuset Hołowczyców, którzy pędzą po mieście, bo przecież się spieszą, nie? Wybacz, ale mam w d... czy akurat startujesz w jakimś alleycacie czy nie, ja chcę jeździć/chodzić bezpiecznie. A zwłaszcza chcę tego dla mojego dziecka.

          > A OLEWKA NA TE NAKAZY I ZAKAZY. JA TAM ICH NIE WIDZE
          Nie jestem święty, sam łamię różne przepisy, nawet niestety dość często. Czasem jest to sprowokowane ich bezsensownością, czasami moim wygodnictwem. Kieruję się przy tym dwoma żelaznymi zasadami: 1. bezpieczeństwo moje 2. bezpieczeństwo i komfort innych. Nie może być tak, że pieszy musi uskakiwać, bo akurat mam chęć pędzić po chodniku. Nie może być tak również, że zmuszam samochód do gwałtownego manewru. Po prostu w takich wypadkach dbam, aby być neutralny dla innych.

          > Wniosek: Rowerzyści nienawidzą pieszych i kierowców.
          > Piesi nienawidzą rowerzystów i kierowców. Kierowcy
          > nienawidzą pieszych i rowerzystów.
          Wbrew opinii wielu i może wbrew zdrowemu rozsądkowi mam wrażenie, że to się powoli zmienia na lepsze. Coraz więcej kierowców dostrzega rowerzystów, jak i wielu pieszych nie patrzy na nich spode łba. Myślę, że kluczem jest wzajemny szacunek, tylko na tym wszyscy zyskamy.

          Wracając do pierwszego zagadnienia, z Twoich postów odnoszę wrażenie, że zaliczasz się do tej mniejszej grupy. Szkoda.
          • Gość: Trek Re: Rowery w mieście? Punkt widzenia pieszego! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.07, 10:01
            Często jeżdżę na rowerze po mieście. Staram się oczywiście korzystać
            ze ścieżek rowerowych. Ale jest ich mało. Jak mam do wyboru
            dwupasmówkę z murkiem podziałowym w środku, na której kierowcy pędzą
            70 km/h, to się po prostu boję. Jadę chodnikiem - zgodnie zresztą z
            kodeksem. Ale jadę ostrożnie. Nikomu nie przeszkadzam, zwalniam,
            omijam. Natomiast piesi na ścieżkach są wyjątkowo złośliwi. Rozumiem
            też, że czasem muszą nią przejść kawałek, choć w mieście chodniki są
            wszędzie. Ale wielu z nich celowo idzie samym środkiem i ani myśli
            się usunąć.
            • Gość: pegaz Re: Rowery w mieście? Punkt widzenia pieszego! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.07, 10:12
              > Natomiast piesi na ścieżkach są wyjątkowo złośliwi.
              > Rozumiem też, że czasem muszą nią przejść kawałek,
              > choć w mieście chodniki są wszędzie.
              Nie posądzałbym wszystkich jak leci o złośliwość. W dużej części przypadków jest to nieświadomość i pewną ignorancję. Idą środkiem, bo im tak wygodniej, a nie dlatego, żeby komuś zrobić na złość. A nawet jeśli się trafi jakaś wredna sztuka, nie znaczy to, że mamy odpłacić tym samym wszystkim pozostałym pieszym.
              Tak samo jak my korzystamy z chodników 'z potrzeby sytuacyjnej' oni robią to samo. Naprawdę jestem wstanie pokazać palcem w Gdańsku ścieżki, które kontrukcyjne wymuszają takie zachowania.
              A jak myślisz, jak się zachowa pieszy względem rowerzysty na chodniku zepchnięty uprzednio brutalnie - nawet 'w słusznej sprawie' - ze ścieżki rowerowej?
        • Gość: quchnia Re: Rowery w mieście? Punkt widzenia pieszego! IP: *.vlan15.corcoran.lubman.net.pl 13.09.07, 13:55
          Tego typu kategoryczne sądy wartościujące ("wszyscy piesi to idioci")
          są właściwe dla młodego wieku, podejrzewam więc, że mdn to dziecię w
          okresie "burzy i naporu", szukające dopiero własnej drogi, także na
          ścieżkach rowerowych.
          Inteligencja, bo do niej odnosi się pojęcie idiotyzmu,
          prawdopodobnie nie jest zależna od pojazdów, którymi się poruszamy,
          ale od czynników genetycznych (wrodzonych), nabytych i od
          wychowania. Prawdopodobnie, ponieważ nie słyszałem o wiarygodnych
          badaniach korelujących podobne dane. Można założyć, że osoba
          nieposiadająca roweru nie ma umiejętności wystarczających na
          zdobycie środków na jego zakup, w związku z tym może być mniej
          inteligentna od osoby poruszającej się rowerem. Łatwo jednak takie
          założenie obalić posługując się zwykłą obserwacją, albowiem
          posiadaczami rowerów są często "smarki", które nie kupiły, a
          otrzymały swoje bicykle od rodziców. Jednak rodzice, przed
          obdarowaniem pociech, powinni zaznajomić je z fundamentalnymi
          zasadami współżycia społecznego i podstawami kultury oraz dobrego
          wychowania, czego wszystkim serdecznie życzę.
          • Gość: elmo Ludzie nie dzielą się na rowerzystów, pieszych i.. IP: *.adsl.inetia.pl 13.09.07, 17:50
            Ludzie nie dzielą się na rowerzystów, pieszych i kierowców ale na przyzwoitych i
            rozsądnych oraz debili. Jako jeżdżącego rowerem i starającego się przestrzegać
            zasad współżycia więcej łączy mnie z kulturalnym kierowcą czy pieszym niż jakimś
            rowerzystą debilem który zachowuje się jakby miał ADHD i miał wszystkich w dupie
            i jeszcze myśli że jak nie zwolni i nie ustąpi to okaże swoją żałosną wyższość i
            rację.
            • Gość: gość Re: Ludzie nie dzielą się na rowerzystów, pieszyc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.07, 12:39
              W Trójmieście nad morzem są obok siebie ścieżka rowerowa i alejka
              dla pieszych. Żeby dostać się na plażę, trzeba przejść przeż ścieżkę
              rowerową, a ruch bywa tam intensywny. Bywam tam bardzo często a
              przechodzę na pasach i nigdy, przenigdy nie zdarzyło mi się żeby
              jakiś rowerzysta zatrzymał się przed pasami i mnie przepuścił. Co
              najwyżej, pędząc zakrzyknie "uwaga" (sic!).
              Myślę, że trojmiejskich rowerzystów obowiązuje jakaś tajna
              przysięga, by nigdy nie przepuszczać pieszych przechodzących
              przez "ich" ścieżkę;).
              • dobiasz Re: Ludzie nie dzielą się na rowerzystów, pieszyc 20.09.07, 13:33
                Gość portalu: gość napisał(a):

                > W Trójmieście nad morzem są obok siebie ścieżka rowerowa i alejka
                > dla pieszych. Żeby dostać się na plażę, trzeba przejść przeż ścieżkę
                > rowerową, a ruch bywa tam intensywny. Bywam tam bardzo często a
                > przechodzę na pasach i nigdy, przenigdy nie zdarzyło mi się żeby
                > jakiś rowerzysta zatrzymał się przed pasami i mnie przepuścił. Co
                > najwyżej, pędząc zakrzyknie "uwaga" (sic!).

                A kierowcy puszczają Cię częściej?

                Rowerzystę zatrzymanie się i ponowne rozpędzenie kosztuje trochę więcej wysiłku,
                niż Ciebie zaczekanie 3 sekundy dłużej.
                  • dobiasz Re: Ludzie nie dzielą się na rowerzystów, pieszyc 20.09.07, 14:33
                    Gość portalu: kreten napisał(a):

                    > Przynajmniej będzie miał dobry trening. Umiejętność zmiany tempa
                    > (przyspieszanie) też jest bardzo ważna w kolarstwie. A jak ktoś sie męczy
                    > jeżdżąc na rowerze to chyba przede wszystkim o to chodzi.

                    To może w ogóle postawmy na ścieżkach rowerowych "leżących policjantów" to
                    rowerzyści sobie formę wyrobią jak będą co 200 metrów się zatrzymywać i ruszać?

                    Zasady przechodzenia przez ścieżkę rowerową są takie same, jak przez ulicę:
                    Rozglądasz się i JEŚLI NIC NIE JEDZIE to przechodzisz. Jeśli jedzie to czekasz.
                    Proste?
                    • mis22 Pierwszeństwo pieszych na przejściu dla pieszych 20.09.07, 16:10
                      dobiasz napisał:
                      > Zasady przechodzenia przez ścieżkę rowerową są takie same, jak
                      > przez ulicę: Rozglądasz się i JEŚLI NIC NIE JEDZIE to
                      > przechodzisz. Jeśli jedzie to czekasz. Proste?

                      Wydaje mi się, że na pieszy idący przejściem dla pieszych ma
                      pierwszeństwo. Po to są robione przejścia dla pieszych przez jezdnie
                      i ścieżki rowerowe.

                      Ponieważ są rowerzyści uważający, że oni wszędzie mają pierwszeństwo
                      sugeruję aby piesi rozypywali gwoździe na ścieżkach rowerowych przed
                      przejściem dla pieszych. Rowerzysta z przekłutą dętką zatrzyma się i
                      piesi będą mogli spokojnie przechodzić.
                      • dobiasz Re: Pierwszeństwo pieszych na przejściu dla piesz 20.09.07, 16:31
                        mis22 napisał:

                        > dobiasz napisał:
                        > > Zasady przechodzenia przez ścieżkę rowerową są takie same, jak
                        > > przez ulicę: Rozglądasz się i JEŚLI NIC NIE JEDZIE to
                        > > przechodzisz. Jeśli jedzie to czekasz. Proste?
                        >
                        > Wydaje mi się, że na pieszy idący przejściem dla pieszych ma
                        > pierwszeństwo. Po to są robione przejścia dla pieszych przez jezdnie
                        > i ścieżki rowerowe.

                        Tak. Jak już wejdzie to przysługuje mu pierwszeństwo, tak samo jak na przejściu
                        przez ulicę. Ale to nie jest równoznaczne z prawem do wtargnięcia na przejście
                        przed nadjeżdżający pojazd.

                        > Ponieważ są rowerzyści uważający, że oni wszędzie mają pierwszeństwo
                        > sugeruję aby piesi rozypywali gwoździe na ścieżkach rowerowych przed
                        > przejściem dla pieszych.

                        Ja sugeruję puknąć się w piętę. Bo na głowę to chyba za późno.

                        > Rowerzysta z przekłutą dętką zatrzyma się

                        Wręcz przeciwnie. Wpadnie na Ciebie i połamie Ci coś. Powodzenia debilu.
              • binkirdad Re: Ludzie nie dzielą się na rowerzystów, pieszyc 21.09.07, 08:39
                Znam tę ścieżkę, to jest masakra. Można było tam rano albo poza sezonem
                spokojnie pojeździć, nie było tłoku i dużej ilości spacerujących, ale w weekendy
                albo w wakacje omijałem ten szlak szerokim łukiem. Jeśli istnieje kategoria
                rowerowych dresiarzy, to tam widać ją doskonale. Poza tym jest tylko jeden
                dobrze przygotowany fragment tej trasy (Brzeźno - Sopot) gdzie ścieżka i chodnik
                jest dobrze oddzielony. Reszta trasy to nieustanne uważanie, czy jakiś pies,
                dziecko, babcia albo cokolwiek innego nagle nie wyrośnie przed rowerem albo
                jakaś rodzinka w składzie sześciu sztuk nie zechce nagle cię wyprzedzić w
                najmniej oczekiwanym momencie.
                • Gość: pegaz Re: Ludzie nie dzielą się na rowerzystów, pieszyc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.09.07, 08:53
                  No niestety, sporo racji, na dodatek co roku widzę tam ze 2-3 razy karetkę zbierającą wypadkowiczów.
                  Uwielbiam nią jeździć - ale tylko bardzo wcześnie rano lub późnym wieczorem.
                  Do rowerzystów nie dociera niestety, że jest to ścieżka typowo rekreacyjna i trzeba dostosować zachowanie się i przede wszystkim prędkość do sytuacji.
                  Dla sprawniejszej komunikacji polecam równoległe ścieżki (niestety nie są stricte rowerowe) w lesie i wcześniej na starych ogródkach działkowych. Zdecydowanie mniej zatłoczone.
      • Gość: Gość Re: Rowery w mieście? Punkt widzenia pieszego! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.07, 12:33
        Taki zakaz istnieje w kodeksie drogowym. Po chodnikach wolno jeżdzić
        dzieciom a innym rowerzystom wtedy gdy na drodze jest dopuszczona
        prędkość powyżej 50 km/godz. A przecież generalnie w terenie
        zabudowanym tej prędkości nie wolno przekraczać. Zgadzam się z
        opinią, że rowerzyści na chodnikach zachowują się jak na zamkniętym
        terenie toru przeszkód itp. i szalejąc za nic mają przechodniów.
        Najgorzej, żę Straż Miejska i Policja śpią i udają, że nie ma
        problemu.
        • tom_ek99 Re: Rowery w mieście? Punkt widzenia pieszego! 20.09.07, 13:07
          Taki zakaz nie istnieje. Odsyłam do art.33 kodeksu ruchu drogowego. Tam jest dokładnie napisane kiedy można jeździć po chodniku.
          A za zaistniałą sytuację na polskich drogach, ścieżkach rowerowych, chodnikach nie odpowiadają rowerzyści, piesi i kierowcy ale tylko i wyłącznie głupota, chamstwo i niewychowanie ludzkie.
          Pozdrawiam; idę pojeździć na rowerze
      • mtrag Re: Rowery w mieście - korzyść dla wszystkich 20.09.07, 12:35
        Według mnie piesi, którzy czują się stłamszeni przez chodnikowych
        rowerzystów powinni włączyć się w działania na rzecz rozwoju ścieżek
        rowerowych w Warszawie. Obecnie mimo szumnych zapowiedzi miasto
        wciąż uznaje ich tworzenie jako zbędny luksus, m.in. dlatego, że nie
        czuje społecznego nacisku, protestują tylko sami rowerzyści,
        uznawani wciąż za grupę niszową pomimo coraz większego udziału w
        ruchu miejskim. Gdyby piesi(i kierowcy) energię zużywaną na
        obrzucanie rowerzystów wyzwiskami zużyli na parę telefonów lub
        listów do Ratusza może sytuyacja wyglądałaby inaczej...
        • chris30 Re: Rowery w mieście - korzyść dla wszystkich 20.09.07, 13:32
          Bardzo lubię takie optymistyczne wypowiedzi, ale ja chyba nie
          dożyję "pokoju" między pieszymi i rowerzystami (mam 63 lata). Jako
          rowerzysta od 20 lat jeżdżę po Krakowie, nigdy nie potrąciłem
          pieszego, ale notorycznie jeżdżę po chodnikach, gdy jezdnia jest
          zbyt niebezpieczna (Karmelicka, gdzie po remoncie grozi przejechanie
          przez tramwaj) albo gdy jednokierunkowość wymusza na mnie nałożenie
          kilkuset metrów na trasie kilometrowej. Jako pieszy na Szewskiej czy
          Rynku wielokrotnie uciekałem przed "wyścigowcami". Po prostu, albo
          ma się szacunek i respekt dla innych użytkowników ulic, albo nie.
          Niestety nie widzę istotnych zmian na lepsze w proporcjach tych grup.
          • mtrag Re: Rowery w mieście - korzyść dla wszystkich 20.09.07, 13:55
            chris30 napisał:

            > Bardzo lubię takie optymistyczne wypowiedzi, ale ja chyba nie
            > dożyję "pokoju" między pieszymi i rowerzystami (mam 63 lata).
            > Niestety nie widzę istotnych zmian na lepsze w proporcjach tych
            grup.

            Ja jeżdżę w wawie i z roku na rok widzę coraz więcej ludzi na
            rowerach. Myślę, że niedługo stworzymy na tyle silną masę krytyczną,
            że nie będzie nas można lekceważyć, tym bardziej, że dla miasta
            duszonego przez korki skutki przesiadki na rower znacznej części
            mieszkańców są zbawienne.
            • zbig76 Re: Rowery w mieście - korzyść dla wszystkich 20.09.07, 14:10
              pomyśl o tych, którzy na rower z róznych względów się nie mogą albo
              zwyczajnie nie chcą przesiąść - nie każdy jest takim ortodoksem żeby
              jeździć rowerem np, zimą albo w deszczu albo...

              też mam rower ale używam go rzadko i tylko rekreacynie, w weekendy,
              czasem gdzieś na trasach w Kampinosie - w mieście jest dla mnie
              zupełnie bezużyteczny (musisz każdą osobę analizować indywidualnie -
              gdzie i ile jeździ, co załatwia, z kim i z czym jeździ itd. - i
              wtedy wyjdzie, że ci co moga to już rowerami jeżdżą, reszta i tak
              się nie przesiądzie choćby chciała...)

              rower to przede wszytskim sprzet sportowy - zmuszając ludzi do
              uzywania roweru to tak jakbyś zmuszał wszystkcih do trenowania rzutu
              oszczepem czy tego chcą czy nie :))))))))))

              az co do masy krytycznej - keidyś z sympatią patrzyłam na tę
              inicjatywę (jak chyba większość mieszkańców) ale jej odbywanie
              POMIMO takich remontów jakie się obecnie w Warszawie prowadzi, nie
              przyspoży wam sympatyków...

              pozdrawiam!
              • user0001 Re: Rowery w mieście - korzyść dla wszystkich 20.09.07, 14:50
                > rower to przede wszytskim sprzet sportowy

                Nie wiem gdzie, wyjdź w tygodniu na ulicę i popatrz na rowerzystów, ilu jest
                wylajkrowanych, z pulsometrem, w reżimie treningowym, a ilu jedzie z jakąś
                sakwą/torbą/plecakiem?

                Rower to przede wszystkim środek transportu.

                A co do Masy Krytycznej. Masa nie jest od tego aby piesi czy kierowcy ją lubili.
                Masa to demonstracja, a demonstracja ma z założenia być cierniem w d...e dla
                władz i mieszkańców. Ma być skuteczna.
                • hekatonchejr Re: Rowery w mieście - korzyść dla wszystkich 20.09.07, 15:34
                  user0001 napisał:
                  > Masa to demonstracja, a demonstracja ma z założenia być cierniem w d...e dla
                  > władz i mieszkańców. Ma być skuteczna.

                  Dla władz to rozumiem, bo budowa infrastruktury leży w ich gestii. Ale czemu to
                  ma dotykać mieszkańców? Nie no, jasne, to oni wybierają władzę, ale wywiązywanie
                  się władzy z obietnic to w naszym kraju fikcja.

                  Więc zostawmy ludzi w spokoju - skupmy się na władzy.
      • Gość: nika100 Re: Rowery w mieście? Punkt widzenia pieszego! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.07, 13:02
        Witam! Jestem i rowerzystką i pieszą i w dodatku kobietą mającą dwójkę dzieci, w
        tym syna jeżdżącego do pracy rowerem (na terenie wawy). Sama uwielbiam jeździć i
        to często. Zasady mam takie: jak muszę jechać po chodniku zwalniam do prędkości
        ludzi chodzących. Z reguły każdy się odwróci i przepuści. Szczególnie uważam jak
        idą osoby starsze lub dzieci. Po jezdni jeżdzę jak kodeks przykazuje, podobnie
        po ścieżkach i tam mogę poszaleć.
        Mnie denerwują piesi którzy ścieżki traktują jak deptak, co najmniej parę razy
        bym wpadła na kogoś tyle, że używam czegoś takiego jak brak zaufania do bliźnich
        i jestem na wszystko przygotowana. No niestety znajomy sobie obie ręce połamał.
        Pieszemu nic poza otarciami. Uczę moje młodsze dziecko jeździć z poszanowaniem
        dla innych. I tam gdzie nie ma ścieżek przeprowadzamy rowery na druga stronę jezdni.
        Wiele jest w ludziach złości i braku zrozumienia, że podobnie jak Ci po drugiej
        stronie przeszkadzają to i oni tak samo mogą być uciążliwi. No i oczywiście brak
        kultury, wielki, ale nie powszechny. A ścieżki oczywiście w większości wypadków
        rozwiązały by problem.
        Pozdrawiam.
      • vanilla.dream Wybuduj nam ścieżki, to zjedziemy z chodników 20.09.07, 13:03
        Nie ma nic bardziej irytującego od lezącego stada całą szerokością chodnika, lub
        z torbami jak wsiowa baba. A jeszcze te sierściuchy - pieski na smyczach ... Aż
        się prosi aby to ścierwo rozjechać.

        Dopóki nie będzie równiutkich ścieżek rowerowych uprasza się o nie wkur..ianie
        rowerzystów. Należy wozić dupkę autobusem i wszyscy wtedy będą zadowoleni
        ;-)))))))))))))))))))
        • zbig76 rowerzyści nie przestrzegają ŻaDnYcH przepisów 20.09.07, 13:35
          typowe rowerowe chamstwo. ja, jako kierowca, nie jeżdżę po chodniku
          nawet jeśli mi bliżej i nie mówię wtedy pieszym, że im zjadę z
          chodnika jak mi ulice wybudują :(((

          vanilla.dream napisał:

          > Nie ma nic bardziej irytującego od lezącego stada całą szerokością
          chodnika, lu
          > b
          > z torbami jak wsiowa baba.

          pieszy jak będzie chciał to i może się na chodniku położyć - z kolei
          nie ma nic bardziej irytującego niż rowerzysta w miejscu nie dla
          niego przeznaczonym...

          > A jeszcze te sierściuchy - pieski na smyczach ... Aż
          > się prosi aby to ścierwo rozjechać.

          jest jedyny przypadek, kiedy byłbym gotowy zaakceptować
          wyprowadzanie psów bez smyczy - jeśli te psy goniłyby rowerzystów :)

          > Dopóki nie będzie równiutkich ścieżek rowerowych uprasza się o nie
          wkur..ianie
          > rowerzystów.

          sam sobie wybuduj albo naciskaj polityków... i radzę ci, lepiej mnie
          nie wku..aj jak idę chodnikiem - raz parę lat temu jeden taki
          mundry zaczepił mnie kierownicą podczas takiego slalomu między
          pieszymi (zaraz obok miejsca które opisuje autorka watku, przy
          pałacyku w którym mieści się BCC, na tyłach parku mirowskiego) ale
          miał pecha bo ja mam 2 metry wzrostu i (cóż, niestety..) trzycyfrową
          wagę, więc to on w wyniku zderzenia leżał na ziemi, a nie ja - a do
          dalszej dyskusji zniechęcił go jeszcze mój spacer po szprychach jego
          koła... ma nadzieję, że zrozumiał...

          > Należy wozić dupkę autobusem i wszyscy wtedy będą zadowoleni
          > ;-)))))))))))))))))))

          rowerów nalezy używać w weekendy, poza miastem, do celów
          REKREACYJNYCH - jako środek codzienego transportu w takim mieście
          jak Warszawa są praktycznie bezużyteczne i powodują tylko jeszcze
          większy chaos!

          pomijam kwestię permanentnego nieprzestrzegania przepisów przez
          rowerzystów na jezdniach (kto z nich stosuje się np. do nowych
          świateł na Marszałkowskiej od pl. Unii Lubelskiej do pl.
          Zbawiciela??? - nie ma ulic poprzecznych to sobie jada jakby zielone
          było, a że piesi uskakuja - ich problem - gdyby podobnie pojechał
          choć jeden kierowca znalazłoby się to w głównym wydaniu wiadomości,
          jako przykład drogowego piractwa - a rowerzysci piratują tak
          pieszych NON STOP i jeszcze lobby gazetowe im przyklaskuje w róznych
          chorych inicjatywach)

          samochody - TYLKO NA JEZDNIĘ
          rowery - TYLKO NA DROGI DLA ROWERÓW
          piesi - TYLKO NA CHODNIKI

          i będzie święty spokój....
          • zbig76 Re: rowerzyści nie przestrzegają ŻaDnYcH przepisó 20.09.07, 13:42
            aha i jeszcze jedno - czy ktoś widział rowerzystę ZSIADAJĄCEGO z
            roweru przed przejściem dla pieszych i PRZEPROWADZAJĄCEGO go na
            drugą stronę (to obowiązek wynikający z PoRD)???

            ale po co?, przecież lepiej wpaść na przejście znienacka z dużą
            prędkością - samochód z pewnoscią zatrzyma sie na 5 metrach :)))
            • dobiasz Re: rowerzyści nie przestrzegają ŻaDnYcH przepisó 20.09.07, 14:40
              zbig76 napisał:

              > aha i jeszcze jedno - czy ktoś widział rowerzystę ZSIADAJĄCEGO z
              > roweru przed przejściem dla pieszych i PRZEPROWADZAJĄCEGO go na
              > drugą stronę (to obowiązek wynikający z PoRD)???

              Jeżeli ktoś jedzie po chodniku łamiąc jeden przepis to chyba ciężko oczekiwać,
              że zsiądzie przed przejściem dla pieszych, żeby nie złamać drugiego?

              A na przejściach dla rowerzystów nie ma obowiązku zsiadania.
              • zbig76 Re: rowerzyści nie przestrzegają ŻaDnYcH przepisó 21.09.07, 09:39
                dobiasz napisał:

                > A na przejściach dla rowerzystów nie ma obowiązku zsiadania.

                jasne - i dlatego trzeba tam zachować szczególną ostrożność - tam
                jak najbardziej mają prawo wjeżdżać (chociaz też wypadałoby zwolnić -
                na tej samej zasadzie jak piesi powinni wchodzić a nie wbiegać na
                przejście)

                natomiast zbliżając się do zwykłego przejścia, na którym nie ma
                NIKOGO nigdy nie mogę być w naszym kraju pewien że za chwilę z
                prawej lub z lewej nie wyskoczy ktoś jadący 25-35 km/h i nie wpadnie
                mi na przejście tuż przed maskę...
                • user0001 Re: rowerzyści nie przestrzegają ŻaDnYcH przepisó 21.09.07, 09:58
                  > natomiast zbliżając się do zwykłego przejścia, na którym nie ma
                  > NIKOGO nigdy nie mogę być w naszym kraju pewien że za chwilę z
                  > prawej lub z lewej nie wyskoczy ktoś jadący 25-35 km/h i nie
                  > wpadnie mi na przejście tuż przed maskę...

                  I właśnie dlatego, w naszym kraju rowerzyści chcący przemieszczać się po mieście
                  unikają źle zaprojektowanych dróg rowerowych.

                  Dojeżdżając do jezdni drogi z pierwszeństwem przejazdu, ustąpisz pierwszeństwa
                  nadjeżdżającemu, ale dojeżdżając do drogi rowerowej poprowadzonej przy ulicy z
                  pierwszeństwem przejazdu potraktujesz przejazd rowerowy jak powietrze.

                  Powyższy problem to jedna z przyczyn dla których organizatorzy mas krytycznych
                  na konsultacjach społecznych domagają się uspokojenia ruchu na uliczkach
                  osiedlowych ("śpiących policjantów") a nie budowy dróg rowerowych (przy
                  jezdniach o małym natężeniu ruchu).
          • mtrag Re: rowerzyści nie przestrzegają ŻaDnYcH przepisó 20.09.07, 13:46
            zbig76 napisał:

            > typowe rowerowe chamstwo. ja, jako kierowca, nie jeżdżę po
            chodniku
            > nawet jeśli mi bliżej i nie mówię wtedy pieszym, że im zjadę z
            > chodnika jak mi ulice wybudują :(((

            tyle, że ulic dla samochodów nie brakuje, a ścieżek tak


            > sam sobie wybuduj albo naciskaj polityków... i radzę ci, lepiej
            mnie
            > nie wku..aj jak idę chodnikiem - raz parę lat temu jeden taki
            > mundry zaczepił mnie kierownicą podczas takiego slalomu między
            > pieszymi (zaraz obok miejsca które opisuje autorka watku, przy
            > pałacyku w którym mieści się BCC, na tyłach parku mirowskiego) ale
            > miał pecha bo ja mam 2 metry wzrostu i (cóż, niestety..)
            trzycyfrową
            > wagę, więc to on w wyniku zderzenia leżał na ziemi, a nie ja - a
            do
            > dalszej dyskusji zniechęcił go jeszcze mój spacer po szprychach
            jego
            > koła... ma nadzieję, że zrozumiał...

            jest pan przykładem, że chamy są i wśród pieszych...


            > rowerów nalezy używać w weekendy, poza miastem, do celów
            > REKREACYJNYCH - jako środek codzienego transportu w takim mieście
            > jak Warszawa są praktycznie bezużyteczne i powodują tylko jeszcze
            > większy chaos!

            to bzdura, o czym świadczą tysiące ludzi jeżdzące codziennie rowerem
            do pracy i do szkoły, rower zajmuje kilka razy mniej miejsca niż
            samochód, nie generuje korków, hałasu, vide Amsterdam - miasto gdzie
            nie ma jednego wielkiego korka w centrum, są za to dziesiątki
            tysiecy rowerzystów

            > samochody - TYLKO NA JEZDNIĘ
            > rowery - TYLKO NA DROGI DLA ROWERÓW
            > piesi - TYLKO NA CHODNIKI
            >
            > i będzie święty spokój....
            najpierw te drogi muszą zostać zbudowane
            • zbig76 Re: rowerzyści nie przestrzegają ŻaDnYcH przepisó 20.09.07, 14:03
              mtrag napisał:

              > tyle, że ulic dla samochodów nie brakuje, a ścieżek tak

              nie tyle brakuje ulic co rozsądnej organizacji ruchu na nich. nie
              mam nic przeciwko budowie ścieżek rowerowych ale ich brak nie może
              być usprawidliwieniem dla zawłaszczania sobie chodników i
              terroryzowania pieszych bardzo szybką jazdą...

              > jest pan przykładem, że chamy są i wśród pieszych...

              rozumiem że pan zawsze nadstawia drugi policzek w trakcie napadu, a
              np. złodziejom sam dorabia klucze coby nie męczyli się z
              wytrychami :) to nie ja wpadłem na rowerzystę, nie ja
              zamiast "przepraszam" zacząłem rzucac mięsem, nie ja zacząłem
              wstawać aby pięściami udowodnić swoją rację - moja reakcja i tak
              była nadzwyczaj spokojna i wyważona (dużemu psu wystarczy szczeknąć
              żeby przepłoszyć kundla, bo wie, że gdyby naprawdę chciał
              rozprawiłby się z nim w kilka sekund) - po prostu uważam że chamstwu
              należy się przeciwstawiać i należy dawać takim ludziom odczuć, że
              zrobili źle, bo inaczej nigdy to do nich nie dotrze i zawsze będą
              żyć błogiej świadomości że to oni są pępkiem świata...

              > to bzdura, o czym świadczą tysiące ludzi jeżdzące codziennie
              rowerem
              > do pracy i do szkoły,

              kto jeździ ten jeździ - fakt, że spotkanie w jednym pokoju z takim
              gościem co na rowerze w garniaku przyjechał może być niezapomnianym
              przezyciem dla zmysłu powonienia :)

              > rower zajmuje kilka razy mniej miejsca niż
              > samochód, nie generuje korków, hałasu, vide Amsterdam - miasto
              gdzie
              > nie ma jednego wielkiego korka w centrum, są za to dziesiątki
              > tysiecy rowerzystów

              ok, ale póki co nie jestesmy w Amsterdamie, nie mamy amsterdamskiej
              infrastruktury, amsterdamskich przyzwyczajeń i amsterdamskich
              odległości... jesteśmy w Warszawie i w warszawskich warunkach rower
              na jezdni tworzy więcej zamieszania i bardziej generuje korki niż je
              rozładowuje...

              > najpierw te drogi muszą zostać zbudowane

              powtarzam - fakt że w danym miejscu nie ma jezdni nie upoważnia
              kierowcy do pojechania po chodniku, fakt że w danym miejscu nie ma
              chodnika nie upoważania pieszego do deptania trawnika - i tak samo
              fakt że w danym miejscu nie ma drogi dla rowerów nie powinno
              upoważniać rowerzystów do korzystania z dróg przeznaczonych dla
              innych użytkowników ruchu

      • ice_ice Re: Rowery w mieście? Punkt widzenia pieszego! 20.09.07, 13:34
        Witaj, Mufko
        Jestem osobą doświadczoną i jako piechur, i jako rowerzysta i jako kierowca i
        zawsze staram się zrozumieć innych, znajdujących się na ulicy.

        Ostatnio byłam na wczasach w Ustroniu Morskim - kto zna te tereny, ten wie -
        wzdłuż wybrzeża morskiego jest bardzo ładna promenada, oznaczona jako "dla
        pieszych" w węższej części i "dla rowerzystów" w szerszej. Jeździ tam mnóstwo
        rowerów i jest mnóstwo spacerowiczów - pomimo ścieżki są wieczne konflikty!
        Jechałam rowerem z córką - rowerzyści, mimo oznaczenia, starają się jeździć
        węższą ścieżką, zostawiając spacerowiczom szerszą, wygodniejszą. Przed nami -
        grupa 5 starszych osób, zajmujących CAŁĄ SZEROKOŚĆ ścieżki. Córka dużo wcześniej
        zadzwoniła, państwo odsunęli się bardzo wolno i z wyraźną niechęcią, po czym już
        za plecami rzucili hasło wstrętnych rowerzystach. Tak mnie poniosło.
        Zatrzymałam się, cofnęłam i bardzo uprzejmie wyjaśniłam, że ścieżka jest
        oznaczona także dla rowerzystów, a nawet w większej części, a mimo to ja nie
        wymagam od nich, aby zwęzili się na metrowej szerokości dla pieszych, a dziecko
        uprzejmie i grzecznie zadzwoniło. I co? Dziadki niemal mnie zawrzeszczeli, a na
        koniec jeszcze usłyszałam o chamstwie.

        Jestem spokojną osobą, staram się tak żyć, żeby nie szkodzić nikomu, sama często
        chodzę piechotą i pamiętam jak to jest. Myślę, że nie sposób pogodzić obu grup,
        dotąd, dopóki są na świecie chamscy, bezmyślni rowerzyści i zebrani w kupę
        dziadkowie z roszczeniowym podejściem do życia.

        Pozdrawiam i życzę spokojnych spacerów :)
      • Gość: c. Re: Rowery w mieście? Punkt widzenia pieszego! IP: *.chello.pl 20.09.07, 13:41
        Oczywiście, wierzę, że są też kulturalni rowerzyści, sama takich
        znam, ale zagrożenie stwarzane przez tych "piratów" jest ogromne.
        Mam małe dziecko, pilnuję go oczywiście, ale raz zdazyła mi się
        sytuajcja, że nie usłyszałam zbliżającego się z wielką szybkością
        roweru i po prostu słabo mi się robi na myśl o tym, co by się stało,
        gdyby najechał na moje dziecko. Zabiłby je po prostu. Oczywiście
        nawet nie zwolnił, widząc z daleka matkę z plączącym się u nóg
        roczniakiem.
        Podobnie jak nawet nie zwlaniali rozpędzeni chłopcy, którzy mijali
        mnie, kiedy byłam w ciąży. Podobnie, jak nawet przez myśl im nie
        przejdzie, że ktoś może np. nagle zmienić kierunek, nagle machnąć
        ręką. A niby czemu nie?? To chodnik, nie autostrada, można "zmienić
        pas" bez kierunkowskazu. Zachowanie rowerzystów jest ABSOLUTNIE
        SKANDALICZNE. Jedyne rozwiązanie to ściezki rowerowe, bo z kolei
        rowerzysta na ulicy naraża siebie na obrażenia, a kierowcę na
        wyrzuty sumienia do końca życia (plus odsiadkę).
        • dobiasz Re: Rowery w mieście? Punkt widzenia pieszego! 20.09.07, 14:38
          Gość portalu: c. napisał(a):

          > Oczywiście, wierzę, że są też kulturalni rowerzyści, sama takich
          > znam, ale zagrożenie stwarzane przez tych "piratów" jest ogromne.
          > Mam małe dziecko, pilnuję go oczywiście, ale raz zdazyła mi się
          > sytuajcja, że nie usłyszałam zbliżającego się z wielką szybkością
          > roweru i po prostu słabo mi się robi na myśl o tym, co by się stało,
          > gdyby najechał na moje dziecko. Zabiłby je po prostu. Oczywiście
          > nawet nie zwolnił, widząc z daleka matkę z plączącym się u nóg
          > roczniakiem.
          > Podobnie jak nawet nie zwlaniali rozpędzeni chłopcy, którzy mijali
          > mnie, kiedy byłam w ciąży. Podobnie, jak nawet przez myśl im nie
          > przejdzie, że ktoś może np. nagle zmienić kierunek, nagle machnąć
          > ręką. A niby czemu nie?? To chodnik, nie autostrada, można "zmienić
          > pas" bez kierunkowskazu. Zachowanie rowerzystów jest ABSOLUTNIE
          > SKANDALICZNE. Jedyne rozwiązanie to ściezki rowerowe, bo z kolei
          > rowerzysta na ulicy naraża siebie na obrażenia, a kierowcę na
          > wyrzuty sumienia do końca życia (plus odsiadkę).

          Przykłady można mnożyć w obie strony. My jakieś 1.5 tygodnia temu prawie
          wpadliśmy na dwie młode matki, które siedziały przy ścieżce rowerowej a ich
          dzieci w wieku tak na oko 2-3 lata bawiły się rysując kredą na ścieżce. Ścieżka
          dwukierunkowa, miejsca w sam raz tyle by się minąć. Z obu stron jest z górki i
          zakręt taki, że wyjeżdża się z górki zza ogrodzenia przez które nic nie widać.
          Dzieciaki zauważyłem dosłownie w ostatniej chwili. A gdyby np. lądował właśnie
          samolot (w tym miejscu kończy się pas lotniska) i rozproszył moją uwagę? Jaką
          ku.. ciężko upośledzoną kretynką musi być matka, żeby w takim miejscu wysłać na
          asfalt swoje dwuletnie dziecko???
          • Gość: mysio Re: Rowery w mieście? Punkt widzenia pieszego! IP: *.chello.pl 20.09.07, 14:59
            Wątek dotyczy rowerzystów na chodnikach. Piesi na ścieżkach rowerowych to osobny
            temat. Na osobny wątek.
            Sama jestem i rowerzystką, i pieszą. Rowerzystką byłam jeszcze w zeszłym roku
            gorliwą i zapaloną, jeździwszy również po chodnikach, bez dzwonienia,
            slalomownaia na wariata i rozsypywania siatek komukolwiek. Teraz jestem w ciąży,
            czuję się jak wielki nieruchliwy hipopotam i nawet na widok rowerzysty jadącego
            spokojnie chodnikiem wpadam w panikę. Że nie zdążę się usunąć, że może na mnie
            wpaść, że coś mi zrobi, a jestem za mało mobilna, by temu zaradzić. Strach jest
            irracjonalny, ale za to zrozumiałam, co mogły czuć różne staruszki na mój widok.
            Postanowienie złożyłam solenne. Żadnego jeżdzenia po chodnikach, jak już dojdę
            do normalnych rozmiarów.
            Pozdrawiam wszystkich nieruchliwych pieszych :)
            • strangeday Re: Rowery w mieście? Punkt widzenia pieszego! 21.09.07, 11:31
              Ja tam uważam, że przy dzisiejszym stanie ścieżek pratktycznie nie
              da się sensownie i bezpiecznie poruszać na rowerze, nie jeżdżąc od
              czasu do czasu chodnikami.
              Zawsze jednak stosuję się do kilku zasad i myślę że gdyby i inni tak
              robili, to nie byłoby problemów:

              - piesi mają absolutne pierwszeństwo na chodniku! nawet jeśli
              zajmują całą szerokość, łażą "bezsensownie" - obowiązkiem rowerzysty
              jest zatrzymać się lub zwolnić do ich prędkości, czekając na okazję
              do ich bezpiecznego minięcia, ewentulanie poprosić o przepuszczenie.
              - pieszych nalezy mijać/wyprzedzać w największej możliwej
              odległości, jasno sygnalizując sposobem jazdy, że mamy zamiar
              przejechać obok nich "szerokim łukiem"
              - w sytuacji gdy zbliżam się do kogoś od tyłu a jest wąsko -
              zwalniam do prawie jego prędkości - pieszy zawsze może zrobić coś
              dziwnego i trzeba to uwzględnić.
      • Gość: Królik Re: Rowery w mieście? Punkt widzenia pieszego! IP: 217.153.224.* 20.09.07, 13:47
        Ja się przyznam:
        - jeżdżę po chodnikach jak nie ma ścieżki, bo jeżdżenie po jezdni jest
        niebezpieczne samochodem a co dopiero rowerem - ale zawsze jak są jacyś piesi to
        zwalniam do prędkości prawie zerowej - czekam aż będę mogła przejechać
        - czasem zdarza mi się przejść parę metrów ścieżką rowerową, w przypadku
        absurdalnych wytyczeń, że chodnik nadkłada 100 metrów, mimo że potencjalnie
        rowerzyście jest łatwiej pokonać dłuższy odcinek - ale zawsze trzymam się jak
        najbardziej z boku, nigdy nie idę środkiem
        - mnie w kolei wkurzają kierowcy, którzy w swoim pośpiechu zastawiają przejazdy
        i przejścia dla pieszych, bo oni się spieszą a jest korek - ja jak jeżdżę
        samochodem to uwzględniam, że ktoś może chcieć przejść, ale o kulturze
        warszawskich kierowców nie będę się wypowiadać (oczywiście nie wszyscy, ale tych
        chamskich najbardziej się zauważa)
        • Gość: Caillouu Re: Rowery w mieście? Punkt widzenia pieszego! IP: *.chorzow.n4a.pl 20.09.07, 13:58
          ja też jeżdżę po chodnikach, ponieważ po jezdni... po prostu się boję!

          Mimo, że mam karte rowerową i wiem jak po tejże ulicy jechać odczuwam strach
          przed tymi szalejącymi potworami większymi ode mnie (czyt. samochodami)
          Co nie zmienia faktu, że jeżdżę wolno, uważam na pieszych, sama nim będąc
          doświadczam ataków na moją osobę ze strony rowerzystów.

          A i będąc na rowerze zdarza mi się jak jakaś przedstawicielka 'mafii
          geriatrycznej' zrobi rumor na pół ulicy wrzeszcząc, że tu się nie jeździ
          (poniekąd ma racje, choć jestem przecież grzeczna)
      • Gość: pp Re: Rowery w mieście? Punkt widzenia pieszego! IP: *.novartis.com 20.09.07, 14:15
        "... bądź pędzi na mnie z naprzeciwka, robiąc slalom
        między ludźmi w taki sposób że w zasadzie nie wiadomo gdzie się
        usunąć bo trudno stwierdzić na którą stronę mu akurat wypadnie.... "
        i zupełnie nie potrzebnie kombinujesz jak się usunąć bo jak gość
        jedzie na rowerze to zazwyczaj wie jak cię ominąć lub zdąży sie
        zatrzymać (nawet gdy trudno ci w to uwierzyć). Najgorzej gdy pieszy
        zaczyna "tańczyć nerwowo" i robi jakieś szybkie uniki - wtedy może
        skończyć się to zderzeniem ....
        • mtrag Re: Rowery w mieście? Punkt widzenia pieszego! 20.09.07, 14:29
          To prawda. Chociaż nigdy nie zdarzyło mi się choćby musnąć pieszego
          (mimo kilkuset kilometrów przejeżdżanych w miesiącu po ulicach bądź
          chodnikach) to jedyne sytuacje gdy musiałem gwałtownie hamować
          zdarzały się, gdy pieszy widząc mnie nagle zatrzymywał się lub
          zmieniał tor ruchu.
        • zbig76 Re: Rowery w mieście? Punkt widzenia pieszego! 21.09.07, 09:53
          Gość portalu: pp napisał(a):

          > jak gość jedzie na rowerze to zazwyczaj wie jak cię ominąć lub
          > zdąży sie zatrzymać (nawet gdy trudno ci w to uwierzyć).

          dasz mi to na piśmie? poniesiesz wszelkie konsekwencje jeśli jednak
          mu się nie uda? jeśli nie, to nie pisz głupot...
        • bomamcoco Re: Rowery w mieście? Punkt widzenia pieszego! 20.09.07, 18:06
          "Jazda rowerami po chodnikach powinna byc zabroniona,bo często po
          chodnikach jeżdżą samochody,a Policja nie reaguje",czyli kowal
          zawinił a konia powiesili?
          Przepisy są dobre.Jasno określają,co wolno pieszemu,rowerzyście i
          kierowcy.Ale Polak nie będzie się przejmował jakimiś tam regułkami.
          A kultura zachowań społecznych,to coś do czego dochodzi się przez
          dziesięciolecia.I to w zdrowych społeczeństwach,a nie w takich,gdzie
          ciągle się albo walczy,albo konspiruje,albo z których się emigruje.
          Z resztą zachowanie tzw."stróżów prawa",to temat na inną
          bajkę.Nagminnie patrolują np.parki,samochodami-bo to i na głowę nie
          kapie,i mniej widać,więc nie trzeba się narażać za te marne grosze...
      • miauka Re: Rowery w mieście? Punkt widzenia pieszego! 20.09.07, 17:10
        A mnie szlag trafia na pieszych, którzy wpierniczają się na ścieżki rowerowe, z
        dziećmi, z psami i co tam kto ma pod ręką i nawet się nie obejrzą. Ostatnio taka
        mamusia pchnęła mi pod koła swojego dwulatka na Polach Mokotowskich (mimo że tam
        akurat ścieżka jest odgrodzona trawą). Na zwróconą grzecznie uwagę przeważnie
        reagują agresją.
        No i co? Też mogę sypnąć jak z rękawa. Mamy sobie wymyślać w nieskończoność?
        Zapewniam, że jeżdżenie po chodniku pełnym ludzi nie należy do przyjemności.
        Najłatwiej powiedzieć: won na ulicę! A przecież nie wszyscy rowerzyści tak się
        zachowują!

        Ja także jestem za zakazem ruchu rowerów po chodnikach, pod jednym wszakże
        warunkiem: niech w końcu do zakutych łbów-urzędasów dotrze, że coraz więcej
        ludzi jeździ na rowerach i potrzeba ŚCIEŻEK ROWEROWYCH!!! Takich z prawdziwego
        zdarzenia, a nie projektowanych przez nawalonych debili, bo na przykład
        zapomnieli, żeby nie wiodły donikąd, albo że czasem muszą się przecinać, żeby
        były choć odrobinę oddzielone od chodników, żeby były oznaczenia dla pieszych i
        dla samochodów, żeby były parkingi dla rowerów wewnątrz budynków itepe itede.
        Naprawdę: rozwiązania systemowe czasem działają! I niech nikt nie pieprzy, że
        nie ma na to kasy i to nie jest ważne. To jest ważne, choćby dla tych ludzi,
        którzy dbają o swoje zdrowie i o środowisko naturalne! I jest na to kasa z Unii,
        ale żaden dupek-urzędas nie wyjrzy zza swoich przyciemnianych szybek i doopy nie
        ruszy, żeby coś zmienić!

        Niechże piesi i samochodziarze polobbują razem z rowerzystami, bo leży to w
        interesie wszystkich! Może się w temacie coś zmieni, bo naprawdę tylko się
        nawzajem na siebie wqrwiamy i nic z tego nie wynika!
      • Gość: Bikeman Punkt widzenia rowerzysty IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.09.07, 18:13
        > nienawidzę jak "wypada" mi taki nagle zza pleców o mało mnie przy
        > tym nie tratując, bądź pędzi na mnie z naprzeciwka, robiąc slalom
        > między ludźmi w taki sposób że w zasadzie nie wiadomo gdzie się
        > usunąć bo trudno stwierdzić na którą stronę mu akurat wypadnie....

        Powiem tyle, ze czesto jezdze po chodnikach, ale zawsze mijajac pieszych
        zwalniam prawie do 0, jesli jest ciasno albo schodze z rowera, albo "podpieram
        sie nogami" nie zdarzylo sie zebym kogos potracil, za to pare razy na mnie ktos
        wpadl...
        Natomiast inaczej rzecz sie ma jesli jade po wydzielonej na chodniku sciezce
        rowerowej a srodkiem zasuwaja ludzie. Wtedy sie nie przejmuje, nie zwalniam, nie
        zachowuje odstepu - ich ryzyko, ze rozsypia sie zakupy, ze ich staranuje, albo
        ze przezyja stres.
        Mam nadzieje ze nie jestes taka osoba, ktora nie slyszala o czyms takim jak
        sciezka rowerowa i chodzac jej srodkiem ma pretensje ze rowerzysci szaleja...
        • zbig76 Re: Punkt widzenia rowerzysty 21.09.07, 09:48
          Gość portalu: Bikeman napisał(a):

          > Natomiast inaczej rzecz sie ma jesli jade po wydzielonej na
          chodniku sciezce
          > rowerowej a srodkiem zasuwaja ludzie. Wtedy sie nie przejmuje, nie
          zwalniam, nie
          > zachowuje odstepu - ich ryzyko, ze rozsypia sie zakupy, ze ich
          staranuje, albo
          > ze przezyja stres.

          czyli wymagasz aby ściezka rowerowa była tylko dla rowerów - więc na
          tej samej zasadzie chodnik powinien byc tylko dla pieszych

          pieprzony egoista - chcecie żeby piesi dzielili się z wami
          chodnikiem, kierowcy dzielili się jezdnią, ale ścieżki maja być
          tylko dla was i wy już się z nikim dzielić nimi nie chcecie????!!!

          postuluję chodniki TYLKO dla pieszych i będzie spokój... (zresztą i
          obecnie w ternie zabudowanym wolno wam jeździć po chodniku TYLKO gdy
          na jezdni dozwolona prędkość przekracza 50 km/h - a więc w zasadzie
          nigdzie w Warszawie)
          • Gość: hun Re: Punkt widzenia rowerzysty IP: *.chello.pl 24.09.07, 03:20
            Kto jeździ po Warszawie 50 km/h?Gdybyś pojechał z taką prędkością,stworzył byś
            większe zagrożenie dla ruchu,niż peleton rowerzystów.Koleś,bądź realistą-NIKT W
            WARSZAWIE NIE PRZESTRZEGA OGRANICZEŃ PRĘDKOŚCI!!!Każdy,kto tylko wyrwie się z
            jakiegoś korka,zap... ile fabryka dała,bo za chwilę wpadnie w kolejny korek.
          • Gość: quchnia Re: Punkt widzenia rowerzysty IP: *.vlan15.corcoran.lubman.net.pl 24.09.07, 09:11
            Podejrzewam, że większość rowerzystów jeździ chodnikami tylko w
            sytuacji, kiedy nie ma inego wyjścia lub jazda ulicą zagraża życiu i
            zdrowiu kierującego rowerem. Z doświadczenia wiem, że zdarzają się
            chodniki, na których pieszy jest "rzadkim ptakiem", natomiast
            rowerzystów jest na nim wielu i nikomu nie przeszkadzają.
            Wydaje mi się, że irytację bikermana powodują sytuacje, w których
            droga rowerowa jest wydzieloną częścią chodnika, a pieszy, mimo że
            ma dużo miejscu na chodniku, porusza się właśnie drogą dla rowerów.
            Wskazana jest chyba większa tolerancja i kierowanie się nie tylko
            przepsem, ale i zdrowym rozsądkiem, szczególnie w naszych miastach,
            gdzie prawdziwych dróg rowerowych jest niewiele.
            By nie być posądzonym o stronniczość powiem, że kilka dni temu
            zniewazyłem pewną młodą osobę, która jadąc na rowerze była
            prowadzona przez psie bydlę wielkości małego słonia. Pies targał
            nieszczęsną od jednej strony drogi rowewrowej do drugiej i po całym
            chodniku. Para ta stanowiła zagrożenie dla wszyskich, co
            wyartykułowałem w niewybrednych słowach. Równie "grzeczny" jestem
            dla pieszych, którzy poruszając się drogą dla rowerów nie schodzą mi
            z drogi, tylko bezczelnie gapią mi się w oczy. Proszę pamiętać, że
            wykonanie jakiegokolwiek manewru przy prędkości 25-30 km/h jest dużo
            niebezpieczniejsze, niż zrobienie lekiej korekty kursu przez
            piechura.
            Jeżdżąc bicyklem staram się być uprzejmym, nie przeszkadzać nikomu i
            nie powodować zagrożeń. I tego oczekuję od innych, chociaż
            spodziewam się wszystkiego najgorszego.
      • Gość: yukka Re: Rowery w mieście? Punkt widzenia pieszego! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.07, 19:08
        art.33 Korzystanie z chodnika przez kierującego rowerem jest dozwolone jedynie w
        razie braku drogi (ścieżki) dla rowerów i niemożności korzystania z jezdni,
        jeżeli dozwolony jest na niej ruch pojazdów samochodowych z prędkością większą
        niż określona w art. 20 ust. 1 [60 km/h]. Kierujący rowerem, korzystając z
        chodnika, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność oraz ustępować
        pierwszeństwa pieszemu.

        Zawsze uwazam na pieszych, jeśli są ścieżki jeżdżę po nich chętnie, na ulicę
        zjadę jeżeli tylko w mieście samochody będą poruszały się naprawdę poniżej 60
        km/h. Lublin to małe miasto, ale "rajdowcy" pędzą po prostej raczej bliżej 90
        niż 60-ki.
        kultura na drodze to nie kwestia sposobu poruszania się ale raczej wychowania.
      • Gość: sprawiedliwy Punkt widzenia rozsądku IP: *.wroclaw.mm.pl 20.09.07, 22:36
        Może to będzie szokujące, ale ja osobiście wolę ryzykować życie czy
        zdrowie pieszych, z całą świadomością biorąc pod uwagę konsekwencje
        (np. odszkodowania - mam ubezpieczenie OC w życiu codziennym, albo
        odpowiedzialność karną) niż ryzykować własną śmierć czy kalectwo pod
        kołami samochodów prowadzonych przez debili, kórym się wydaje że 20
        cm = 1,5 metra. Dodam tylko, że mimo tego co napisałem powyżej stram
        się minimalizować ryzyko wyrządzenia krzywdy pieszym, co jak na
        razie mi się udaje.
        • Gość: bajbus Przykład z miasta stołecznego Warszawa IP: *.adsl.inetia.pl 20.09.07, 23:44
          jestem rowerzystą i mieszkam w centrum warszawy - jak chce ostro pojeździć to
          wystarcza mi 20-30 minut (dobre na rozgrzewkę), żeby znaleźć się w takim terenie
          gdzie to mogę robić z pełną swobodą, a jak jeżdżę w centrum żeby coś załatwić to
          oczywiście w stylu mieszanym: ulica - chodnik - ścieżki - ale wtedy nie bawię
          się w ostre jeżdżenie bo po co, można sobie zrobić krzywdę i innym, a nic nikomu
          nie muszę udowadniać ani się popisywać? PROSTE, Co NIE?
          p.s
          w jeżdżeniu po ulicy najbardziej nie wkurzają mnie kierowcy, ale nierówne
          pobocze, na szczęście teraz to się powoli zmienia
          a na chodniku pieszy to rzecz święta i zachowuję się na nim jak "gość".
          Oczywiście zawsze ktoś się napatoczy na ścieżkę rowerową (najgorzej jak w nocy),
          ale głupich nie sieją i walka z takimi to walka z wiatrakami.
        • marweg25 Re: Punkt widzenia rozsądku 21.09.07, 15:39
          Po prostu super podejście do sprawy w stylu tira wyprzedzającego na
          trzeciego na krętej drodze. Mam wszystkich w poważaniu bo mnie się
          nic nie stanie.
          Raz zostałabym prawie staranowana przez wariata na rowerze idąc
          chodnikiem w 8 m ciąży. Gwarantuję Ci, że w d... miałabym
          odszkodowanie i OC, gdyby wtedy na czas nie uskoczyła i straciła
          dziecko z powodu upadku.
      • Gość: kate Re: Rowery w mieście? Punkt widzenia pieszego! IP: *.dsl.bell.ca 21.09.07, 00:48
        Rozumiem rozgoryczenie.Ppieram, ze nie powinno byc brawurowej jazdy
        i slalomu miedzy ludzmi na chodniku.Powinno powstac jak najwiecej
        sciezek rowerowych po ktorych to rowerzysci mogliby bezproblemowo
        sie poruszac.Ale...Wtedy piesi nie powinni nie wlazic na owa sciezke
        dla rowerow a to jest nagminne tam gdzie te sciezki sa.I raczej nie
        wyganialabym na ulice rowerzystow.Kierowcy na polskich drogach to
        chamy ktorzy tylko czekaja na takiego rowerzyste by go wyprzedzic i
        jeszcze potracic lusterkiem i nawymyslac mu ze sie rozpycha na ulicy.
      • Gość: bahmat Re: Rowery w mieście? Punkt widzenia pieszego! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.09.07, 10:54
        byłbym też za wycofaniem rowerów z chodników, bo jak sama nazwa
        wskazuje służą one do chodzenia, ale mając na uwadzejak osobnicy
        rasy ludzkiej prowadzą samochody to lepiej niech Ci rowerzyści
        jeżdżą już po chodnikach,wiadomym jest, że przeszkadzają, ale trzeba
        im zwracać uwagę, upominać, prosić, trzeba nawet odżałowac rajstpoy,
        czy drobne kancery na ciele niż by cykliści byli martwi w starciu
        samochodami, w końcu coraz więcej ścieżek rowerowych i rowerzyści
        nie można powiedzieć, starają się uważać na pieszych, tak czepiając
        się do wszystkiego,w następnej kolejności wyeliminowalibyśmy wózki
        inwalidzkie,psy, a potem zataczających się pijaków itp itd, trochę
        umiaru i wyrozumiałosciTeż rowerzysta i też pieszy.
    Inne wątki na temat:

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka