Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    [i koniec z ferrarim Zientarskiego Maciusia]

    28.02.08, 11:08
    www.dziennik.pl/wydarzenia/article130975/Zientarski_walczy_o_zycie_po_rozbiciu_ferrari.html

    ...czyli jak nadmiar kasy powoduje, zanik mózgu, zatracenie się i
    hipokryzję, a przecież Włodzio wraz z Maciusiem jeszcze OC polecali
    z ramienia PZU. Oczywiście jako "eksperci od bezpieczeństwa", ileż
    to programów z Włodziem oglądałem, jak tym lanserskim głosem kadził
    o tym jak ważne jest by "każdy kierowca zapinał pasy".
    Panie Włodku - synusia Pan zapomniał tylko uprzedzić o tym?
    I co kolejny wyrok TYLKO w zawiasach, po Otylii Jędrzejczak - za
    śmierć Maciuś będzie miał?

    a tu filmik:
    www.liveleak.com/view?i=ff7_1204188924
    Jakim prawem tacy lanserzy żyją na tym świecie?
    Każdy z nas by poszedł siedzieć. Kążdy z nas mógłby tam akurat
    jechać na rowerze...i nie miałby żadnych szans.
    I to mnie wkurza, po prostu, tak od serca jeśli dodatkow potwierdzi
    się brak zapiętych pasów.

    Czajnik
    Obserwuj wątek
      • roweroraffi Re: [i koniec z ferrarim Zientarskiego Maciusia] 28.02.08, 12:22
        Najgłupsze to jest już nie samo to, że leciał tym ferrari jak głupi ponad
        100km/h być może bez pasów. Ale to, że robił to w miejscu słynącym z tego, że
        podobni kretyni w nim ginęli, zostawali ranni, albo przynajmniej rozwalali
        samochody.

        Jest tam na jezdni taki niewielki przełom. Taki, że rowerkiem, albo samochodem
        przy 50-60km/h jest tylko lekko odczuwalny. Ale jak ma się super twarde
        zawieszenie i jedzie >100km/h, to niestety fizyki nawet ferrari nie prześcignie.
        Koła muszą oderwać się od nawierzchni. A gdy samochód leci, oczywiście nie można
        nim skręcać, ani zwalniać. Siłą rzeczy nawet kierowca wyścigowy z super
        refleksem i umiejętnościami nie ma szans, by coś zrobić. A co dopiero jakiś
        prezenter.

        Pech chce że oprócz przełomu jest tam na Puławskiej także filar estakady. I jak
        to filar, jest duży, betonowy, mocny i nie ma strefy zgniotu.Cała siła uderzenia
        idzie w gięcie auta. Co za tym idzie taki filar jest jedną z tych rzeczy, w
        które na pewno nie chcielibyście uderzyć. Dlatego jednak zawsze lepiej nie
        szarżować.

        Ja jeżdżę Puławską moją puszką często i jakoś się tam nie zabijam. Tylko, że ja
        nie mam super sztywnego zawieszenia sportowego i nie jeżdżę tam >100km/h. Z
        resztą to nie ma sensu - światła są tam ustawione na 50-60km/h i jadąc tyle, ma
        się cały czas zielone. Jadąc szybciej, co chwile trzeba hamować.


        A dla ścigantów UWAGA: Podobne przełomy są na Wisłostradzie, trasie Toruńskiej i
        w wielu innych miejscach. Prócz przełomów auto może podbić też na nierównej
        studzience (np takiej jak na zjeździe z Grota na Wisłostradę), albo chociażby
        dziurze. Jak się gna tam jak głupi, to też można się zabić. Nie o filar, to o
        latarnię, barierkę, czy cokolwiek innego.
        • czajnik74 Re: [i koniec z ferrarim Zientarskiego Maciusia] 28.02.08, 13:43
          Dwie sprawy jeszcze, mało mnie szlag nie trafił:
          - Radio ZET apeluje o oddawanie krwi dla niego - pytam - czy jutro
          zaczenie apelować o oddawanie krwi dla stacji krwiodastwa?
          nie - moralność radiowców bliska zeru
          - licznik samochodu wydobyty z wraku zatrzymał się na 241 km/h

          Niesmak kompletny, a to co Raffi napisałeś - wie się, słusznie,
          szkoda że Zientarski nie znał Cię wcześniej.

          Czajnik
          • roweroraffi Re: [i koniec z ferrarim Zientarskiego Maciusia] 28.02.08, 17:20
            czajnik74 napisał:

            > Niesmak kompletny, a to co Raffi napisałeś - wie się, słusznie,
            > szkoda że Zientarski nie znał Cię wcześniej.

            Mylisz się Czajniku, poznaliśmy się. Dawno temu prowadził z jeszcze jednym
            prezenterem na dniach otwartych w FSO konkurs wiedzy o historii fabryki, który
            wygrałem, choć wcale nie planowałem w nim startować (Wyciągnął mnie wtedy prawie
            siłą Cezar).
            Ponieważ odpowiedziałem wtedy bezbłędnie na ponad 20 pytań, często
            podchwytliwych i dotyczących mniej znanych epizodów życia fabryki, a byłem
            najmłodszym uczestnikiem konkursu, siłą rzeczy zwróciłem na siebie uwagę
            wszystkich. Trochę później gadaliśmy sobie o FSO, samochodach, motoryzacji...
            nie sądzę, by mnie Zientarski dziś pamiętał, nawet, gdyby nie miał wypadku (w
            końcu wtedy jako "gwiazda" pewnie był zamęczany przez większą ilość takich
            małolatów jak ja), ale ja do dziś mam odkurzacz samochodowy, który wtedy w tym
            konkursie wygrałem. Choć siłą rzeczy nie czyszczę już nim mojego Poloneza, a
            jedynie Corsę ;-)

            Jedno trzeba Zientarskiemu przyznać. Miał hopla i wiedzę w temacie aut i
            motoryzacji, pewnie podobnej wielkości jak my dziś w temacie rowerów. Z fizyki,
            jak się okazało w praktyce, musiał już być mniej lotny ;-)
          • michross Re: [i koniec z ferrarim Zientarskiego Maciusia] 01.03.08, 01:49
            czajnik74 napisał:

            > Dwie sprawy jeszcze, mało mnie szlag nie trafił:
            > - Radio ZET apeluje o oddawanie krwi dla niego - pytam - czy jutro
            > zaczenie apelować o oddawanie krwi dla stacji krwiodastwa?

            faktycznie żenujące ale gdyby chodziło o twojego kolegę to czy nie
            robiłbyś wszystkiego by mu pomóc ?
        • trawers01 Re: [i koniec z ferrarim Zientarskiego Maciusia] 28.02.08, 21:15
          No cóż, nie pozostaje nic innego jak się z Wami zgodzić...
          Myślę, że tego typu "rajdowców" jest znacznie więcej. Środowisko
          dziennikarzy, aktorów, artystów albo innych ludzi z kasą, dodatkowo
          bardzo dobrze zna się z policją i ta najprawdopodobniej nie raz
          przymykała oczy na przekraczanie prędkości przez takich ludzi czy
          przypadki jazdy po kielichu. W końcu monitoring w mieście działa,
          gdyby policja tylko chciała działać konsekwenntnie bardzo szybko
          ukróciłaby takie praktyki.
            • roweroraffi Re: [i koniec z ferrarim Zientarskiego Maciusia] 03.03.08, 13:30
              b3ut napisał:

              > czajnik: mógłbyś podać źródło, z którego wiesz o tych 241 km/h?

              Pewnie z prasy. I nie sądzę, by ktokolwiek tu na forum miał lepsze informacje.
              Ale od 50km/h (dozwolona tam prędkość) wzwyż to już żadna różnica ile by
              jechali, bo i tak za dużo. A to, że jechali powyżej, chyba jest dla Ciebie
              oczywiste?
                • roweroraffi Re: [i koniec z ferrarim Zientarskiego Maciusia] 03.03.08, 14:23
                  b3ut napisał:

                  > > A to, że jechali powyżej, chyba jest dla Ciebie
                  > > oczywiste?
                  > Oczywista oczywistość. Ale jeśli ktoś pisze "241" to znaczy ze chyba coś wie. A
                  > poświęciłem chwilę na prasówkę i nigdzie tej informacji nie znalazłem...

                  Ja również tej informacji nigdzie nie znalazłem. Wszyscy tylko podają, że "około
                  200", "powyżej 200" itp. Na pewno gdzieś natomiast coś czytałem o "liczniku,
                  który zatrzymał się po wypadku na 241km/h". Ale to nie oznacza, że tyle jechali,
                  bo na licznik w chwili wypadku działały olbrzymie siły i wskazówka wcale nie
                  musi pokazywać tego, co było.

                  Prawda jest taka, że dopiero biegli będą w stanie ocenić jak szybko jechali. A i
                  to zapewne tylko mniej więcej. Gdyby był monitoring/fotoradar w tym miejscu,
                  można by i dokładnie, ale niestety u nas to mało popularne urządzenia.

                      • roweroraffi Re: [i koniec z ferrarim Zientarskiego Maciusia] 03.03.08, 18:08
                        czerwonolicy napisał:

                        > A co by zmienił fotoradar w temacie?

                        Jak byś przeczytał co piszemy, to byś wiedział. Ale oszczędzę Ci: wiedzielibyśmy
                        ile DOKŁADNIE jechali tym ferrari. Nie to, by to do czegokolwiek było potrzebne.
                        No może do oszacowania głupoty.

                        > Tu powinny wystarczyć znaki drogowe. I pozostałe przepisy PRORD.

                        Gdyby tak było, inżynieria ruchu nie była tak potrzebna. Niestety kierowcy i
                        ogólnie ludzie mają tendencję do "naginania" prawa, a mówiąc dosadniej do
                        olewania go. Dlatego drogi powinno się budować tak, by to uniemożliwiać. Prosta
                        i szeroka Puławska prosi się, by wdepnąć i wielu kretynów nie umie sobie tego
                        odmówić.

                        Dlatego na Zachodzie tak popularne jest uspokajanie ruchu, bo to zmusza ludzi do
                        przestrzegania przepisów dotyczących prędkości. Niestety u nas uspokajanie ruchu
                        wciąż kojarzy ludziom (nawet z branży) prawie się z... progiem zwalniającym w
                        kształcie wycinka walca.
                        Tak zwani fachowcy nie mają żadnej koncepcji, co robić z takimi trasami jak
                        Puławska, czy Siekierkowska, gdzie przekraczanie prędkości jest nagminne. To
                        problem systemowy, na który wysłanie patrolu raz na jakiś czas nie pomoże.
                            • roweroraffi Re: [i koniec z ferrarim Zientarskiego Maciusia] 03.03.08, 21:33
                              sebeqx napisał:

                              > A może ograniczniki do 130?

                              Już kiedyś coś takiego proponowałem. To by było chyba najprostsze wyjście, by
                              budowac auta konstrukcyjnie projektowane na 130km/h, skoro tyle można się
                              poruszać. Nie mówię tu o prostym do zdjęcia ograniczniku. Ale dając np krótsze
                              przełożenia w skrzyni biegów, można skutecznie ograniczyć możliwość fizycznego
                              rozwijania nadmiernej prędkości, przy okazji poprawiając przyśpieszenia aut i
                              zmniejszając ich zużycia paliwa. Moim zdaniem gra warta świeczki.

                              > Tylko co to da... nic. W ciężarówkach
                              > jest niby obowiązek posiadania takiego ogranicznika bodajże do 100,
                              > ale jak się trochę pojęździ to od razu widać, że nie wszystkich to
                              > jednak obowiązuje.

                              Nie wszystkie ciężarówki były produkowane za czasów, gdy to obowiązywało. Z
                              części te ograniczniki faktycznie usunięto. Ale jednak ogromna większość je ma.
                              Ta większość też jest warta uwagi, bo zmniejsza problem do pewnego marginesu,
                              który Policji łatwiej byłoby okiełznać.

                              To jak z parkowaniem na ściezkach. Jak parkuje jeden, czy kilka, można odholować
                              (teoretycznie, bo w praktyce nie widziałem), przesunąć ręcznie, oblepić
                              nalepkami, czy zrobić z tym cokolwiek. Jak parkuje 100, to tylko fizyczne
                              uniemożliwienie parkowania (np słupki) daje skutek. Tak samo moim zdaniem trzeba
                              podchodzić do prędkości.
                          • roweroraffi Re: [i koniec z ferrarim Zientarskiego Maciusia] 03.03.08, 21:19
                            czerwonolicy napisał:

                            > A może by tak w samochodach też montować czarne skrzynki?

                            Te większe to już mają - tachograf toto się zwie. Nawet mandaty można na
                            podstawie tego wystawiać. Choć niestety nie rejestruje parametrów tak jak to
                            jest w samolotach.

                            Za to wiem, że Warszawskie Tramwaje mają czarne skrzynki. Nie wiem jak z pociągami.
            • roweroraffi Re: [i koniec z ferrarim Zientarskiego Maciusia] 04.03.08, 18:12
              ssj44 napisał:

              > Chyba ze to nie on prowadził bo zdaj sie do końca niewiadomo. Jeśli to on to do
              > więzienia. Ale się skończy tak jak z Otylią. Skaża i wypuszcza.

              Dokładnie. Zamiast przykładnie ukarać, przykładnie pokażą, że wystarczy być
              znanym, by móc zabijać ludzi na drodze zupełnie bezkarnie. Oto Polska właśnie.
      • de_boer Re: [i koniec z ferrarim Zientarskiego Maciusia] 06.03.08, 23:17
        Rozumiem Twój punkt widzenia. Uważam, że piratów drogowych należy
        ścigać (bez względu na to czy poruszają się autem, czy rowerem),
        jednak w tej sytuacji zarówno tytuł, jak i treść twojego posta budzi
        we mnie niesmak (delikatnie rzecz ujmując)...
        Wygląda na to, że cieszysz się z cudzego nieszczęścia? Nie masz
        prawa do ferowania wyroków. Schadenfreude...
        Pozdrawiam
        D_B
        • roweroraffi Re: [i koniec z ferrarim Zientarskiego Maciusia] 07.03.08, 11:46
          de_boer napisał:

          > Wygląda na to, że cieszysz się z cudzego nieszczęścia? Nie masz
          > prawa do ferowania wyroków. Schadenfreude...

          Ja myślę, że On się cieszy ze szczęścia, nie z tragedii. Szczęścia innych i być
          może także swojego, jeżeli jeździ tą ulicą. Zientarskiemu nie udało się zabić
          żadnego rowerzysty, kierowcy i pieszego tym Ferrari. A przecież Puławska nie
          wszędzie jest bezkolizyjna i tacy też się na niej (w pełni legalnie) zdarzają.

          Z resztą i na bezkolizyjnej Toruńskiej facet jadący "ledwie 140km/h" zdołał
          wysłać do piachu 5 osób legalnie i bezpiecznie czekających na przystanku na
          autobus. I to jest wystarczający powód do szczęścia, gdy każdy taki wariat
          rozwali się nie posyłając nikogo postronnego do piachu, albo do szpitala.
          • sebeqx Re: [i koniec z ferrarim Zientarskiego Maciusia] 07.03.08, 12:27
            Witam!

            > Z resztą i na bezkolizyjnej Toruńskiej facet jadący "ledwie
            > 140km/h" zdołał wysłać do piachu 5 osób legalnie i bezpiecznie
            > czekających na przystanku na autobus. I to jest wystarczający
            > powód do szczęścia, gdy każdy taki wariat rozwali się nie
            > posyłając nikogo postronnego do piachu, albo do szpitala.

            Owszem wypadki się zdarzają, ale nawiązując rónież do tamtego na
            Toruńskiej, to już nawet nie proszenie się, ale, chcąc nie chcąc,
            dążenie do niego. Jak ktoś wtedy napisał "kierowca przecież nie
            chciał nikogo zabić". Tak, nie chciał, ale jadąc 140 po śliskiej
            nawierzchni na ograniczeniu do 40 to co, zwiększał
            prawdopodobieństwo? Zawsze można spojrzeć na to z 2 stron, tylko co
            to zmieni?

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka