Gość: jantor
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
02.06.08, 15:04
No,zaczęło się!
Niedawno były komunie,dzieciaki dostały prezenty,w tym rowery z
marketu i na skutki nie trzeba bylo dlugo czekac.Tylko w ubiegłym
tygodniu trafiło do mnie 6 takich wynalazków,średnio kosztowały
350zl sztuka,te dzieci musiały byc niegrzeczne skoro taka kara...
W dwóch pierwszych rozleciały sie tylne przerzutki,w trzecim
przednia odpadła,w czwartym dynamo jakims cudem zruinowało całe koło
wkrecajac sie w szprychy(tu byly tez spore siniaki i rozciety łuk
brwiowy),w piątym byla peknieta bieznia kulek w piascie,a w szóstym
wygiela sie najwieksza zebatka korbowodu(silne teraz te dzieci).
O ile normalnie nie dotykam tego zlomu,to teraz jest mi trudno
odmowic-znajomi prosza o pomoc,bo dzieciak zostal pozbawiony
prezentu,a nie chca cholera meczyc serwisu gwarancyjnego,tylko mnie.
Na szczescie maja swiadomosc "klasy" tego "sprzetu" i nie wymagaja
cudów.Chociaz tyle.I tak jestem w kropce,bo trudno odmowic i
pozbawic znajome dziecko radochy,a z drugiej ten zlom i tak nie
nadaje sie do serwisu,tylko na śmietnik.No i sie mecze.