Gość: y
IP: *.dynamic.dsl.as9105.com
09.11.08, 03:43
Ostatnio po raz kolejny udalo mi sie przebic detke - tylne kolo.
Niestety, spory kawalek musialam prowadzic rower w takim stanie
(puste sakwy i dosc rowny asfalt, ale bylo tego ze 2-3 km, dobrze,
ze kolega mnie do domu odwiozl bo pchalabym kolejne 5). Widze, ze
opona juz wyglada inaczej (male spekania po bokach), detke
wymienilam na samolatajaca (no, nie lata, tylko sie ma
naprawiac ;) ). Pytanie - wybaczcie, ze Wam glupotami zajmuje czas,
ale 20 lat bez roweru swoje robi - czy poza ewidentnym choc niezbyt
chyba powaznym uszkodzeniem opony moglo sie stac cos nie tak z samym
kolem? Po po przebiciu zsiadlam momentalnie, moze ze 4 metry dalej
(uslyszalam, ze powietrze schodzi), nie prowadzilam po dziurach -ale
wydaje mi sie, ze kolo "tupie", delikatnie ale wyczuwalnie. Przy
zmianie detki raczej nie uszkodzili, bo w koncu ktos tu jest
fachowcem. Moze to moja paranoja, bo dzisiaj zrodlem dziwnych piskow
z okolic tylnego kola okazala sie poluzowana srubka przy bagazniku...