Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    najmniej potrzebny gadżet rowerowy

    09.12.08, 08:41
    w związku z nadchodzącym sezonem prezentowym,proszę o zgłaszanie propozycji.
    moje typy:
    1. plastikowe urządzenie, tzw. 'kombajnik' do mycia łańcucha, np. takie ssl.allegro.pl/item437312622_maszynka_pro_do_mycia_lancucha_od_motobikeshop.html
    dużo brudu, mało efektu. knot!
    2. wspominana w sąsiednim wątku pompka do amortyzatorów. sporo ludzi ma amortyzatory (trzeba czy nie) ale ilu ma taką pompkę?
    Obserwuj wątek
        • robertrobert1 Re: najmniej potrzebny gadżet rowerowy 09.12.08, 20:42
          Popieram. Niestety ale musze sie przyznac, ze sam kiedys mialem owe
          kierunkowskazy. Szybko doszedlem do wniosku, ze jest to szmelc
          totalny! Za jaja bym powiesil wytworcow takich bubli!

          Do innych malo potrzebnych gazdzetow zaliczyłbym:
          1. Lusterka oprocz Cataye
          2. Wszelkie swiatelka majace oswietlac droge do ceny 100 pln
          3. aluminowe bagazniki tylne
          4. GPS
          5. Plastikowe bidony-termosy
          6. Zapiecia-sprężynki na szyfr
          7. Żelowe nakładki na siodełko
          8. Sakwy kordurowe

          -
          I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
          • Gość: wwww Re: najmniej potrzebny gadżet rowerowy IP: *.209.34.195.revers.nsm.pl 09.12.08, 21:28
            > 2. Wszelkie swiatelka majace oswietlac droge do ceny 100 pln
            bo moze ich zadaniem nie jest oswielanie drogi?

            > 3. aluminowe bagazniki tylne
            rozumiem tylko tybus jest wart uwagi :)
            kwestia ceny i zastosowania - aluminium spokojnie daje rade - nie kazdy wozi 30 kg na bagażniku

            > 6. Zapiecia-sprężynki na szyfr
            mysle iż to sprzet wart uwagi do odpowiednich rowerów. Do ukrainy ? Czemu nie.

            > 8. Sakwy kordurowe
            A co z nimi nie tak? Bo używam w codziennej ekploatacji i jakiś wielkich wad nie zauważyłem :)
            • jan-w Re: najmniej potrzebny gadżet rowerowy 09.12.08, 22:33
              > > 2. Wszelkie swiatelka majace oswietlac droge do ceny 100 pln
              > bo moze ich zadaniem nie jest oswielanie drogi?
              >
              To też wyraźnie autor postu napisał że chodzi o światełka mające oświetlać drogę, dla odróżnienia od sygnalizacyjnych. Chociaż tutaj tez bym polemizował.
              Latarka - 16USD www.dealextreme.com/details.dx/sku.13809
              Mocowanie do roweru ok 3,50 USD
              W 150 lumenów nie należy oczywiście wierzyć, ale bardzo ładnie oswietla drogę.
            • robertrobert1 Re: najmniej potrzebny gadżet rowerowy 10.12.08, 20:15
              Gość portalu: wwww napisał(a):

              > > 2. Wszelkie swiatelka majace oswietlac droge do ceny 100 pln
              > bo moze ich zadaniem nie jest oswielanie drogi?

              Bo jesli maja osiwetlac droge to tego w ogóle nie spełnieja. Osobną
              kwestia sa swiatełka INFORMUJACE.

              >
              > > 3. aluminowe bagazniki tylne
              > rozumiem tylko tybus jest wart uwagi :)
              > kwestia ceny i zastosowania - aluminium spokojnie daje rade - nie
              kazdy wozi 30
              > kg na bagażniku

              Nie oto chodzi. Aluminowe bagazniki podczas codziennej eksploatacji
              po prostu sie przecieraja a spawy pekaja. Jesli chodzi o polecane
              bagazniki to nie Tubus, bo jest Leksus wsrod bagaznikow i na codzien
              bezsensowne ale zwykłe 2-3 pałakowe stalowe.

              >
              > > 6. Zapiecia-sprężynki na szyfr
              > mysle iż to sprzet wart uwagi do odpowiednich rowerów. Do
              ukrainy ? Czemu nie.

              Jesli ktos traktuje Ukraine jako rower jednodniowy to czemu nie! Ja
              od lat potrafie otworzyc kazdy zamek szyfrowy, a nie jestem zwiazany
              ze swiatkiem przestepczym, i dlatego wlasnie ODRADZAM!

              >
              > > 8. Sakwy kordurowe
              > A co z nimi nie tak? Bo używam w codziennej ekploatacji i jakiś
              wielkich wad ni
              > e zauważyłem :)

              Sakwy kordurowe na wyprawie juz po 2 tygodniach sa poprzecierane a
              po miesiacu wiekszosc zamkow jest do wymiany. W codziennej
              eksploatacji tez sa wadliwe bo nigdy nie wiadomo kiedy deszcz
              spadnie wiec nie sposob dowiesc do celu rzeczy, ktore powinny byc
              suche.
          • Gość: drobo Re: najmniej potrzebny gadżet rowerowy IP: *.petrus.pl 09.12.08, 23:29
            > 4. GPS

            tu bym dyskutował... Od czasu, gdy stałem się posiadaczem tego ustrojstwa,
            przestał istnieć problem długich wypadów, gdzie spore odcinki prowadzą na skróty
            - przez pola, lasy i łąki :-). Oczywiście, chodzi głównie o wyprawy "na styk"
            możliwości fizycznych, gdzie każdy niepotrzebnie wyklepany kilometr ( a o
            pomylenie gruntówek w lesie nietrudno ) może oznaczać niezrealizowanie planów...
              • robertrobert1 Re: najmniej potrzebny gadżet rowerowy 10.12.08, 20:22
                Gość portalu: Jacu napisał(a):

                > GPS pozwala sprawnie przemieszczać się po lesie po zmroku - od
                kiedy ze mną
                > podróżuje problem gubienia się w nieodpowiednich momentach
                zniknął.

                To zalezy do czego uzywasz GPSu. Jesli z nim jezdzisz na wycieczki,
                przejazdzki do najblizszego lasu to ow gadzet jest pomocny, jesli
                jednak podrożujesz z sakwami po nieznanym terenie to wowczas i tak
                nigdy nie jezdzisz noca bo niesposob w nocy znależć sensowny nocleg.
                • Gość: Jacu Re: najmniej potrzebny gadżet rowerowy IP: *.mentorg.com 11.12.08, 01:34
                  Jeśli używam go 10 lasów i 2 puszcze dalej od domu to przydaje się jeszcze
                  bardziej. Na sąsiednim kontynencie wydaje się wręcz niezbędny, zwłaszcza jak nie
                  kumasz znaków lub takowe wogóle nie występują.

                  Znajdowanie noclegu za pomocą GPS jest jego kolejnym gigantycznym atutem...
                  wystarczy zawczasu poszukac noclegów na trasie a GPS doprowadzi cie gładko po
                  ciemku nawet na największe zadupie.

                  Przy odrobinie grzebania możesz 1 naciśnięciem przycisku wyszukać noclegi w
                  pobliżu i telefony do nich...

                  Im mniej znany termin tym bardziej GPS jest przydatny.
                  • robertrobert1 Re: najmniej potrzebny gadżet rowerowy 11.12.08, 20:52
                    Gość portalu: Jacu napisał(a):

                    > Znajdowanie noclegu za pomocą GPS jest jego kolejnym gigantycznym
                    atutem...
                    > wystarczy zawczasu poszukac noclegów na trasie a GPS doprowadzi
                    cie gładko po
                    > ciemku nawet na największe zadupie.

                    Warunek, ze do owego noclegu dojedziesz.

                    > Przy odrobinie grzebania możesz 1 naciśnięciem przycisku wyszukać
                    noclegi w
                    > pobliżu i telefony do nich...

                    Do kogo??? Ja mowiac o noclegu mam na mysli biwakowanie na dziko
                    wiec do kogo niby mialbym telefonowac? Do zajaca?
                • bikestats.pl Re: najmniej potrzebny gadżet rowerowy 15.12.08, 22:22
                  > To zalezy do czego uzywasz GPSu. Jesli z nim jezdzisz na wycieczki,
                  > przejazdzki do najblizszego lasu to ow gadzet jest pomocny, jesli
                  > jednak podrożujesz z sakwami po nieznanym terenie to wowczas i tak
                  > nigdy nie jezdzisz noca bo niesposob w nocy znależć sensowny nocleg.

                  W takiej sytuacji nocuje się tam gdzie się dojedzie. Rzuca się namiot, a rankiem zwija.
                  Tak więc wieczorem też może się zdazyć dojazd do miejsca noclegowego. Dzięki gpsowi można wydłużyć wycieczkę;)

                  pozdr,
            • robertrobert1 Re: najmniej potrzebny gadżet rowerowy 15.12.08, 19:19
              Gość portalu: ja napisał(a):

              > GPS?
              > Calkowicie sie nie zgadzam. Miales kiedys powazna awarie roweru w
              > srodku nieznanego lasu? I nie pomyslales jak wspaniale byloby
              > wiedziec gdzie jest najblizsza droga/wioska?

              Owszem, miałem. Byl to przypadek jeden na 8 lat wiec jednak to
              gadzet.
                • robertrobert1 Re: najmniej potrzebny gadżet rowerowy 16.12.08, 20:27
                  Gość portalu: ja napisał(a):

                  > zastosowan gps jest bardzo duzo.

                  ????

                  > Mozesz przejechac trase maratonu
                  > sciagajac ja z sieci,

                  Pewnie, ze tak tylko czy komus by sie chciało jezdzic przez pol
                  Polski co weekend?

                  >...dzielic sie ciekawymi trasami ze znajomymi,

                  A czy przy tradycyjnej mapie jest to niemozliwe?

                  > poznac statystyki na swojej stalej trasie treningowej,

                  Nie mam stałej trasy trasy treningowej a dokladniej moja "stala
                  trasa treningowa" to dojazd do pracy, do sklepu, do domu, do szkoly.
                  Czy uwazasz, ze wozenia sie z jajkami w sakwie GPS jest niezbedny?

                  >...trafic do
                  > najblizszej wsi po wode,

                  Obawiam, sie, ze na zadnej wirtualnej mapie nie ma punktu ujecia
                  wody pitnej a bedac we wsi kazdy tubylec da ci wode bez koniecznosci
                  zerkania na GPS.

                  >...wezwac pomoc do miejsca gdzie zlamales noge

                  A niby kto mialby jechac na namiary???? Bo jak do tej pory wszelkie
                  sluzby posługują sie klasyczna mapa

                  > itd. GPS weszedl na dobre do rowerow i nie wiem dlaczego sie tak
                  > przed tym bronisz.

                  Wszedł ale jako gadzet.
                  • Gość: ja Re: najmniej potrzebny gadżet rowerowy IP: *.qld.bigpond.net.au 17.12.08, 08:57
                    robertrobert1 napisał:

                    > Gość portalu: ja napisał(a):
                    >
                    > > zastosowan gps jest bardzo duzo.
                    >
                    > ????

                    Tak jak napisalem

                    > > Mozesz przejechac trase maratonu
                    > > sciagajac ja z sieci,
                    >
                    > Pewnie, ze tak tylko czy komus by sie chciało jezdzic przez pol
                    > Polski co weekend?

                    A napisalem ze co weekend? A napisalem ze przez pol Polski? I dla
                    mnie jechac 300km zeby sprawdzic fajna trase sie oplaca.

                    > >...dzielic sie ciekawymi trasami ze znajomymi,
                    >
                    > A czy przy tradycyjnej mapie jest to niemozliwe?

                    Moze jest. Ale latwiej wyslac e-mailem i wgrac do gps. Listy tez
                    wole pisac w formie elektronicznej.

                    >> > poznac statystyki na swojej stlej trasie treningowej,
                    >
                    > Nie mam stałej trasy trasy treningowej a dokladniej moja "stala
                    > trasa treningowa" to dojazd do pracy, do sklepu, do domu, do
                    szkoly.

                    To juz nie moj problem.Ja mam stala trase.

                    > Czy uwazasz, ze wozenia sie z jajkami w sakwie GPS jest niezbedny?

                    Nie kazdy uzywa tak roweru. Ja lubie nowe trasy.

                    > >...trafic do
                    > > najblizszej wsi po wode,
                    >
                    > Obawiam, sie, ze na zadnej wirtualnej mapie nie ma punktu ujecia
                    > wody pitnej a bedac we wsi kazdy tubylec da ci wode bez
                    koniecznosci

                    Tak, ale wlasnie zeby trafic do tej wsi przydaje sie gps.

                    >
                    > >...wezwac pomoc do miejsca gdzie zlamales noge
                    >
                    > A niby kto mialby jechac na namiary???? Bo jak do tej pory
                    wszelkie
                    > sluzby posługują sie klasyczna mapa

                    A skad masz takie dane? Bo np. ze strony gopr sciagasz do gps
                    koordynaty schronisk. A jak juz jestes taki dociekliwy to otworz
                    swoja dokladna mape i zobacz czy nie ma siatki wsporzednych.

                    > > itd. GPS weszedl na dobre do rowerow i nie wiem dlaczego sie tak
                    > > przed tym bronisz.
                    >
                    > Wszedł ale jako gadzet.

                    Dla jezdzacych do sklepu, owszem.
                    • robertrobert1 Re: najmniej potrzebny gadżet rowerowy 17.12.08, 19:21
                      Gość portalu: ja napisał(a):

                      > > >...wezwac pomoc do miejsca gdzie zlamales noge
                      > >
                      > > A niby kto mialby jechac na namiary???? Bo jak do tej pory
                      > wszelkie
                      > > sluzby posługują sie klasyczna mapa
                      >
                      > A skad masz takie dane?

                      Z doswiadczenia. W tym roku, a rok juz dobiega kocna, miałem kilka
                      zdarzen, w ktorych to musialem sie kontaktowac ze slużbami
                      ratowniczymi. Dla nich jedynym namiarem lokalizacyjnym byl/jest
                      ADRES a nie koordynaty.

                      > A jak juz jestes taki dociekliwy to otworz
                      > swoja dokladna mape i zobacz czy nie ma siatki wsporzednych.

                      Owszem siatka współrzednych jest na niejednej mapie. Fakt tu GPS sie
                      przyda jak ktos idzie na slepo po lesie. Ale ktory turysta bo
                      grzybiarze czy spacerowicze nie sa turystami, wiec ktory turysta
                      jedzie przez las na slepo?

                      > > Wszedł ale jako gadzet.
                      >
                      > Dla jezdzacych do sklepu, owszem.

                      Nie jedze tylko do sklepu. Na swoim koncie przez 8 lat mam podroze
                      po calej Europie, po wszelkiego rodzaju bezdrozach taki jak Ukraina,
                      Mołdawia, Rumunia gdzie oznakowanie informacyjne nie istnieje. I w
                      ciagu tych kilku lat a kilkudziesieciu tys km nie miałem problem ze
                      znaleziem drogi i odpowiedniego kierunku a dodam, ze jak tylko
                      moglem to unikalem jazdy droga asfaltowa.
                      • Gość: Jacu Re: najmniej potrzebny gadżet rowerowy IP: *.mentorg.com 17.12.08, 20:14
                        No to wy chyba GPSa na oczy nie widzieliście, przecie program nawigacyjny podaje
                        adres, numer drogi, nazwe ulicy, kod pocztowy...
                        przy odrobinie wysiłku nawet nazwe najbliższego spożywczaka i nr szlaku rowerowego.

                        Co do jazdy na ślepo po lesie - to ja tak jeżdżę. Od kiedy mam GPS jade na
                        azymut po lesie nawet po zmroku. Jak mnie najdzie ochota na powrót to rzut okiem
                        w GPS i wiadomo którędy do domu.

                        Nikt nie twierdzi że nie da się jechać bez GPS - niemniej jak ktoś jest obyty z
                        takimi wynalazkami to bywa bardzo przydatny. Ułatwia odnajdywanie się po
                        errorach w nawigacji.
                        • robertrobert1 Re: najmniej potrzebny gadżet rowerowy 19.12.08, 09:12
                          Gość portalu: Jacu napisał(a):

                          > No to wy chyba GPSa na oczy nie widzieliście,

                          No to sie mylisz bo wiem co to jest i jak sie tym poslugiwac. Co
                          wiecej GPSa uzywalem zanim wszedł do powszechnego uzytku. Odnajdz w
                          necie model GARMIN GPS 12 XL a bedziesz wiedziec kiedy po raz
                          pierwszy mialem GPSa w rece. Tylko, ze ja GPSu uzywam w pracy a nie
                          w turystyce.

                          >... przecie program nawigacyjny podaj
                          > e
                          > adres, numer drogi, nazwe ulicy, kod pocztowy...

                          Owszem ale musi byc najpierw w/w dane. Jesli jestes na odludziu, np
                          w szczerym polu ( a w Warszawie sa jeszcze takie miejsca) to GPS z
                          danymi adresowymi jest nieprzydatny.
                          • Gość: Jacu Re: najmniej potrzebny gadżet rowerowy IP: *.mentorg.com 19.12.08, 18:29
                            Posługiwanie to też umiejętność znalezienia i wczytania odpowiednich map...
                            kompletnie nie czuje problemów o których wspominasz.

                            OK, sam GPS jest mało użyteczny, ale z programem do nawigacji to już zupełnie
                            inna historia. Garmin Mobile XT + GPmapa + dodatkowe maski ze szlakami pieszymi
                            i rowerowymi, w drugim banku mapa topo i o papierowej mapie możesz zapomnieć.
                            Wyłączasz routing, włączasz planowanie na azymut i masz totalny komfort poza
                            numerowanymi drogami utwardzonymi. Jedziesz gdzie ci się podoba i nie błądzisz
                            bardziej niż chcesz.

                            Co do rysowania pisaczkiem po mapie to jeśli masz tablet i PCta możesz
                            zastosować swoją ulubioną metodę na wirtualnej mapie (mysza wystarcza). Brak
                            numeru drogi - ekstremalnie rzadkie przypadki - jeśli czegoś brakuje to na
                            papierowych mapach również tego nie ma.

                            Nie bardzo rozumiem twój wysiłek w przekonywaniu, że coś czego używam jest mi
                            całkiem nieprzydatne. Co do map to w USA to dopiero GPS pokazuje na co go stać -
                            pokazuje nawet polne drogi przez prywatne posesje, korki, wypadki, prędkości na
                            większych drogach, pogode... Na rowerowe wypady tego typu dodatki oczywiscie sie
                            nie przydadza.
                            • robertrobert1 Re: najmniej potrzebny gadżet rowerowy 20.12.08, 12:39
                              Gość portalu: Jacu napisał(a):

                              > Co do rysowania pisaczkiem po mapie to jeśli masz tablet i PCta
                              możesz
                              > zastosować swoją ulubioną metodę na wirtualnej mapie (mysza
                              wystarcza).

                              I wszystko to w namiocie w gluchym lesie gdzie 30-50 km od
                              najblizszego gniazdka elektrycznego???? Watpliwa wygoda.
                              I jeszcze te dodatkowe 2-3 kg. KOMPLETNY BEZSENS!!!!!!!!!!!


                              > Nie bardzo rozumiem twój wysiłek w przekonywaniu, że coś czego
                              używam jest mi
                              > całkiem nieprzydatne.

                              Alez mnie zle zrozumiales. To co ty uzywasz jest ci przydatne
                              natomiast to co Ty UZYWASZ jest mi absolutnie zbedne. Teraz widzisz
                              roznice?

                              > Na rowerowe wypady tego typu dodatki oczywiscie si
                              > e
                              > nie przydadza.

                              I tu jest kwestia co rozumiemy przez słowo "wypad"?
                              Czy "wypad" to jest dojazd do pracy czy sklepu?
                              Czy "wypad" to jest jazda bezsensu dookola domu?
                              Czy "wypad" to jest scisle zaplanowana turystyka wielodniowa?

                              I czy na kazdy "wypad" GPS jest niezbedny?
                              • Gość: Jacu Re: najmniej potrzebny gadżet rowerowy IP: *.hsd1.or.comcast.net 20.12.08, 18:52
                                No przy mojej pracy 3 noce poza domem to max na co mogę sobie pozwolić - nie mam zwyczaju targać namiotu itp - zwykle jedzie ze mną 12L plecak. Nie mam sakw, ani roweru do którego dało by się je przyczepić, co bynajmniej nie przeszkadza przejechać pół polski w weekend.

                                Akurat szkicowanie trasy W DOMU ma swoje niepodważalne zalety, możesz za pomocą kompa/przewodnika wyszukać interesujące miejsca i wytyczyć drogę aby o nie zahaczyć. Jak zrobisz track to GPS pokaże ci jak do nich dojechać, niezależnie czy trzymasz się sztywno wytyczonej drogi czy też jedziesz po drodze której na mapie nie ma.

                                Odbiornik GPS Nokii waży 31g i ma kilka mm grubości - nie bardzo widzę problem aby go zabrać i nie użyć. Co do braku prądu pod namiotem, to wystarczy Aku AA i przetwornica DC-DC (można nawet kupić org ładowarkę Nokii na paluszki jeśli ktoś akurat nie jest elektronikiem). 100g ogniw LiPoly wraz z elektroniką wystarczy z zapasem na tydzień nawigacji albo i dłużej -całość ma rozmiary używanej kostki mydła. Twierdzenie że nie da się używać GPS na odludziu nie jest prawdziwe. Zrobienie lampki która na 100gramowym zapasie energii świeci przez 2-3noce jak 5W halogen też nie jest problemem. Przez ostatnie lata gęstość energii w AKU znacznie się poprawiła a konieczność ciągłego ładowania z gniazdka naszpikowanych dodatkami telefonów staje się pomału się mitem.
                      • Gość: ja Re: najmniej potrzebny gadżet rowerowy IP: *.qld.bigpond.net.au 17.12.08, 20:59
                        > Z doswiadczenia. W tym roku, a rok juz dobiega kocna, miałem kilka
                        > zdarzen, w ktorych to musialem sie kontaktowac ze slużbami
                        > ratowniczymi. Dla nich jedynym namiarem lokalizacyjnym byl/jest
                        > ADRES a nie koordynaty.

                        A probowales podac koordynaty? I tak jak juz Jacu napisal, do gps
                        adres tez mozesz wstukac.

                        > Owszem siatka współrzednych jest na niejednej mapie. Fakt tu GPS
                        sie
                        > przyda jak ktos idzie na slepo po lesie. Ale ktory turysta bo
                        > grzybiarze czy spacerowicze nie sa turystami, wiec ktory turysta
                        > jedzie przez las na slepo?

                        Ja tak jezdze. Wjezdzam do lasu i wybieram sciezki ktore mi sie
                        podobaja. Jak sie juz zmecze to na gps wracam do samochodu.


                        > Nie jedze tylko do sklepu. Na swoim koncie przez 8 lat mam podroze
                        > po calej Europie, po wszelkiego rodzaju bezdrozach taki jak
                        Ukraina,
                        > Mołdawia, Rumunia gdzie oznakowanie informacyjne nie istnieje. I w
                        > ciagu tych kilku lat a kilkudziesieciu tys km nie miałem problem
                        ze
                        > znaleziem drogi i odpowiedniego kierunku a dodam, ze jak tylko
                        > moglem to unikalem jazdy droga asfaltowa.

                        I wygodniej bylo zatrzymywac sie i sprawdzac papierowa mape niz
                        wklikac do gps gdzie chcesz jechac i dac sie prowadzic? Dlaczego?
                        • robertrobert1 Re: najmniej potrzebny gadżet rowerowy 19.12.08, 09:25
                          Gość portalu: ja napisał(a):

                          > > Z doswiadczenia. W tym roku, a rok juz dobiega kocna, miałem
                          kilka
                          > > zdarzen, w ktorych to musialem sie kontaktowac ze slużbami
                          > > ratowniczymi. Dla nich jedynym namiarem lokalizacyjnym byl/jest
                          > > ADRES a nie koordynaty.
                          >
                          > A probowales podac koordynaty? I tak jak juz Jacu napisal, do gps
                          > adres tez mozesz wstukac.

                          Patrz odpowiedz powyzej.

                          > > Nie jedze tylko do sklepu. Na swoim koncie przez 8 lat mam
                          podroze
                          > > po calej Europie, po wszelkiego rodzaju bezdrozach taki jak
                          > Ukraina,
                          > > Mołdawia, Rumunia gdzie oznakowanie informacyjne nie istnieje. I
                          w
                          > > ciagu tych kilku lat a kilkudziesieciu tys km nie miałem problem
                          > ze
                          > > znaleziem drogi i odpowiedniego kierunku a dodam, ze jak tylko
                          > > moglem to unikalem jazdy droga asfaltowa.
                          >
                          > I wygodniej bylo zatrzymywac sie i sprawdzac papierowa mape

                          Nie musialem sie zatrzymywac. Mapa jest w mapniku na kierownicy i
                          mam, podobnie jak na GPSie pelna kontrole.

                          picasaweb.google.com/Robertnarowerze/RumuniaLipiec2007#5120829144576664146

                          >...niz
                          > wklikac do gps gdzie chcesz jechac i dac sie prowadzic?

                          Wiecej problemow. Wystarczy, ze wyjme mape i mazakiem zaznacze dane
                          atrakcje lub trase i koniec. Zajmie mi to nie wiecej niz 1 min. Przy
                          uzyciu GPSa ten proces bylby daleko dłuzszy.

                          > Dlaczego?

                          Bo mapa nie potrzebuje baterii. Jezdzac non-stop na GPSie musialbym
                          codziennie kupowac baterie lub ladowac akumulatorki a w sytucji
                          nocowania na dziko jest to niemozliwe.
                          • Gość: ja Re: najmniej potrzebny gadżet rowerowy IP: *.qld.bigpond.net.au 19.12.08, 18:01
                            > > A probowales podac koordynaty? I tak jak juz Jacu napisal, do
                            gps
                            > > adres tez mozesz wstukac.
                            >
                            > Patrz odpowiedz powyzej.

                            Nie za bardzo wiem do czego sie odnosisz. Mozesz sprecyzowac?

                            Nie musialem sie zatrzymywac. Mapa jest w mapniku na kierownicy i
                            > mam, podobnie jak na GPSie pelna kontrole.

                            Dla wielu rowrzystow jest to calkowicie niepraktyczne - co to za
                            frajda z mtb jesli muisisz ciagle patrzec na mape i wozic mapnik?
                            Jesli sie zgubisz to mapa nie pokaze gdzie jestes. A GPS tak.

                            > Wiecej problemow. Wystarczy, ze wyjme mape i mazakiem zaznacze
                            dane
                            > atrakcje lub trase i koniec. Zajmie mi to nie wiecej niz 1 min.
                            Przy
                            > uzyciu GPSa ten proces bylby daleko dłuzszy.

                            Ale jak zabladzisz to gps w kilka sekund przekalkuje trase. A mapa?

                            > Bo mapa nie potrzebuje baterii. Jezdzac non-stop na GPSie
                            musialbym
                            > codziennie kupowac baterie lub ladowac akumulatorki a w sytucji
                            > nocowania na dziko jest to niemozliwe.

                            to jest jakis argument ale dotyczy tylko turystow nie majacych
                            dostepu do pradu i nie chcacych wydac na baterie/ladowarke sloneczna.
                            • a54 Re: najmniej potrzebny gadżet rowerowy 19.12.08, 19:31
                              Gość portalu: ja napisał(a):

                              > > Bo mapa nie potrzebuje baterii. Jezdzac non-stop na GPSie
                              > musialbym
                              > > codziennie kupowac baterie lub ladowac akumulatorki a w sytucji
                              > > nocowania na dziko jest to niemozliwe.
                              >
                              > to jest jakis argument ale dotyczy tylko turystow nie majacych
                              > dostepu do pradu i nie chcacych wydac na baterie/ladowarke sloneczna.

                              Akumulatorki da się naładować np. prądnicą w piaście. Jeżeli nie ma w sprzedaży odpowiednich ładowarek, to można taką ładowarkę zrobić samemu albo poprosić o pomoc zaprzyjaźnionego elektronika. Tylko trzeba zwrócić uwagę na prostotę, małą wagę, odporność na wstrząsy i deszcz.
                      • dobiasz Re: najmniej potrzebny gadżet rowerowy 18.12.08, 10:35
                        robertrobert1 napisał:

                        > Owszem siatka współrzednych jest na niejednej mapie. Fakt tu GPS sie
                        > przyda jak ktos idzie na slepo po lesie. Ale ktory turysta bo
                        > grzybiarze czy spacerowicze nie sa turystami, wiec ktory turysta
                        > jedzie przez las na slepo?

                        Miałem parę razy taką sytuację, że powrót przez las zaoszczędziłby mi paręnaście
                        minut (koniecznych np. by złapać ostatni S-Bahn do domu). I zaryzykowałbym mając
                        GPS. Bez niego, z dwiema kobietami na głowie, musieliśmy doginać przez wioskę,
                        objeżdżając cały las wkoło.

                        > > > Wszedł ale jako gadzet.
                        > >
                        > > Dla jezdzacych do sklepu, owszem.
                        >
                        > Nie jedze tylko do sklepu. Na swoim koncie przez 8 lat mam podroze
                        > po calej Europie, po wszelkiego rodzaju bezdrozach taki jak Ukraina,
                        > Mołdawia, Rumunia gdzie oznakowanie informacyjne nie istnieje. I w
                        > ciagu tych kilku lat a kilkudziesieciu tys km nie miałem problem ze
                        > znaleziem drogi i odpowiedniego kierunku a dodam, ze jak tylko
                        > moglem to unikalem jazdy droga asfaltowa.

                        To zależy, co jest priorytetem w danej chwili. Co innego się liczy, kiedy jesteś
                        na bezdrożach w Rumunii, a co innego, kiedy masz za 15 min. ostatni S-Bahn z
                        Bernau na Südkreuz a jutro jest poniedziałek i masz pie...ny deadline w pracy.
          • Gość: ankus Re: najmniej potrzebny gadżet rowerowy IP: 212.87.240.* 15.12.08, 12:51
            GPS uważam za bardzo przydatne (przynajmniej dla mnie) urządzenie. Jeżeli ma się w pobliżu lasy które ciągną sie na przestrzeni prawie 100km, to GPS ze szczegółową mapą na której są wszystkie ścieżki i przecinki leśne jest naprawdę bardzo przydatny. Bez niego i roweru nie byłbym niejednokrotnie w stanie wrócić do domu.
            • robertrobert1 Re: najmniej potrzebny gadżet rowerowy 15.12.08, 19:21
              Gość portalu: ankus napisał(a):

              > GPS uważam za bardzo przydatne (przynajmniej dla mnie) urządzenie.
              Jeżeli ma si
              > ę w pobliżu lasy które ciągną sie na przestrzeni prawie 100km, to
              GPS ze szczeg
              > ółową mapą na której są wszystkie ścieżki i przecinki leśne jest
              naprawdę bardz
              > o przydatny. Bez niego i roweru nie byłbym niejednokrotnie w
              stanie wrócić do d
              > omu.

              Kwestia dobrej mapy i zmysłu organizacji. Az starach pomyslec co bys
              sie stało z Tobą gdyby GPSik padł????
              • Gość: ja Re: najmniej potrzebny gadżet rowerowy IP: *.qld.bigpond.net.au 16.12.08, 10:38
                > Kwestia dobrej mapy i zmysłu organizacji. Az starach pomyslec co
                bys
                > sie stało z Tobą gdyby GPSik padł????

                Wtedy siegam po papierowa mape.To tak samo jak wylacza prad to
                siegam po swieczke/lampke. Co nie znaczy ze ze strachu przed nowym
                bede siedzial przy swieczce na codzien.

                I nawiazujac sie do przykladu ktory podales powyzej - jezdze z gps
                kilka lat i nie padl.
                  • Gość: Jacu Re: najmniej potrzebny gadżet rowerowy IP: *.mentorg.com 16.12.08, 22:42
                    To proste jak budowa cepa, na papierowych mapach planujesz i przeglądasz możliwe
                    drogi, GPS pomaga ci się odnaleźć gdy rzeczywistość zaczyna odbiegać od
                    planowanej drogi.

                    Mapa papierowa się przydaje gdy chcesz zobaczyć większy obszar otaczającego cię
                    terenu (na małym ekraniku przeglądanie mapy jest upierdliwe), jeśli wiesz już
                    jak chcesz jechać to odpalasz GPS.
                    Z GPS po nieznanym terenie jeździ się po prostu szybciej.

                    PS.
                    Nie ma takiego zmysłu jak "organizacji". Jak lubisz jeździć z mapą to nikt cię
                    nie namawia do zmiany preferencji, niemniej wielu osobom GPS jest przydatny i
                    nie ma sensu udowadnianie że tak nie jest.
            • Gość: drobo Re: najmniej potrzebny gadżet rowerowy IP: 158.75.250.* 17.12.08, 08:40
              co do lusterka to się zgadzam - to jeden z moich najwartościowszych gadżetów
              rowerowych. Przy nim wymiękka kask, dzwonek czy dżi-pi-jes...
              Dzięki niemu mogę bezwzględnie egzekwować od wyprzedzaczy-na-chama swoje prawo
              do bezpiecznego lewoskrętu, nie narażając się jednocześnie na przypadkowe
              zajechanie drogi wyprzedzaczom-kulturalnym...:-)
            • a54 Re: najmniej potrzebny gadżet rowerowy 17.12.08, 09:13
              lewocz napisał:

              > No to w odpowiedzi moja lista
              >
              > - lusterka w ogóle

              Lusterko w ruchu ulicznym i nawet na szosie poza miastem jest bardzo przydatne, o ile widać w nim co się dzieje z tyłu. Przydatne szczególnie przy lewoskrętach, przy omijaniu dziur na jezdni, podczas jazdy w grupie łatwo widać, czy się ktoś nie zgubił, no i obracając się do tyłu przez moment nie widzisz co się dzieje z przodu, a podczas ruchu miejskiego ma to jeszcze większe znaczenie.

              > - bagażniki kosztujące powyżej 100 zł

              Jeżeli są mocniejsze, to na pewno warto, szczególnie przy wyprawach z sakwami. Pewnie nie zdarzyło Ci się uszkodzić bagażnika, ani nie słyszałeś o takich przypadkach.

              .............

              > - sakwy na przód

              Nie mam, ale tu też się nie zgadzam się z Twoim zdaniem. Chyba że ktoś waży poniżej 60 kg i wozi 10 kg na bagażniku, to byłby przykład potwierdzający zbędność przednich sakw. No i jeszcze nie jeździ się na trekingu o kołach 28. Sakwy z przodu odciążają tylne koło, które przenosi znacznie większe obciążenia.

              > - mapniki na kierownicę

              Też nie mam, ale potrafię sobie wyobrazić przydatność mapnika na kierownicę przynajmniej w nieznanym terenie.

              Z GPS nie korzystam, ale również wyobrażam sobie jego przydatność.
            • robertrobert1 Re: najmniej potrzebny gazdzet rowerowy. 17.12.08, 19:32
              lewocz napisał:

              > No to w odpowiedzi moja lista

              Ze niby jest to lista "najmniej potrzebny gazdzet rowerowy" ?
              >
              > - lusterka w ogóle

              Ciekawe... Jak to udowodnisz?

              > - bagażniki kosztujące powyżej 100 zł

              Jesli sa słabsze od tych kosztujach ponizej 100 zl to sie z tym
              zgodze

              > - sakwy Ortlieba

              Niby dlaczego? Czy masz sakwy Ortlieba? Czy dbyłes chociaż jedna
              wyprawę rowerową z kiludniowym deszczem?

              > - sakwy na przód

              Dlaczego?

              > - mapniki na kierownicę

              Mapniki czy sakwy na kierownice z mozliwoscia dopiecia mapnika?
      • Gość: KJ Re: najmniej potrzebny gadżet rowerowy IP: 193.24.24.* 11.12.08, 15:45
        "*gadżet - przyrząd, mechanizm, urządzenie, zazwyczaj małych
        rozmiarów, będące nowością techniki, służące z reguły zaszokowaniu,
        rozbawieniu kogoś" wg PWN

        czy pompka do amortyzatorów mieści się w tej definicji?!! to że w
        swoim rowerze nie masz amortyzatora lub masz, ale niepowietrzny lub
        masz powietrzny,ale nie lubisz go regulować w zależności od potrzeb
        to nie znaczy, że jest to przedmiot bezużyteczny.bo w takich
        kryteriach, jeżdżąc enduro po górach,za gadżet mógłbym uznać własnie
        sakwy
        • tiresias Re: najmniej potrzebny gadżet rowerowy 12.12.08, 08:19
          omatkoboska.
          no więc chodziło mi o 'najmniej przydatne urządzenie' w ramach szeroko pojętego
          'sprzętu' okołorowerowego.
          i wydaje mi się, że większość zrozumiała o co mi chodzi.
          ps.
          a miękkie fredki, które lubieją sobie wyjechać z pewuenowską definicją na forum
          rowery pozdrawiam, i życzę pompki do amortyzatora pod tzw. choinkie
      • Gość: KOmiX Re: najmniej potrzebny gadżet rowerowy IP: 193.188.250.* 15.12.08, 16:39
        > 1. plastikowe urządzenie, tzw. 'kombajnik' do mycia łańcucha, np. takie
        ssl.allegro.pl/item437312622_maszynka_pro_do_mycia_lancucha_od_motobikeshop.html
        > dużo brudu, mało efektu. knot!

        O tu się wg mnie mylisz. Nie wiem co jest pod linkiem (aukcja w archiwum), ja
        używam maszynki takiej jak tutaj:
        www.kropsik.com.pl/?p=productsMore&iProduct=197 i sprawuje się to to
        znakomicie. Zwłaszcza teraz, kiedy po kilku dniach jazdy łańcuch mam zasyfiony
        maksymalnie - czyszczę maszynką + odtłuszczacz Finish Line - łańcuch jak nowy,
        później ręcznie kasetę, przerzutki, zębatki, później smar Finish Line - napęd
        jak nowy. Mało brudu, szybko, zadowalający efekt.

        Co do zbędnych gadżetów - np. plastikowe błotniki, z tych tańszych, zwłaszcza na
        tylne koło - nic nie chronią przed wodą/błotem, człowiek mokry do szyi
        praktycznie. Kierunkowskazy i światło stop - chyba nie wymaga komentarza.

        Pzdr.

        KOmiX
      • Gość: lavinka z nielogu GPS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.08, 16:47
        Kończy się mu zasięg akurat tam gdzie zaczyna być potrzebny.
        Co do narzędzi, to rzadko wożę komplet. Amortyzatora nie mam brat mi odradził,
        bo to kolejna rzecz do serwisowania a po mazowieckich górach, błotach i piaskach
        daję radę bez amorka. Madre ma rower z przednim amorem,ale pompki doń jeszcze
        nie mamy i nawet nie wiem czy będzie potzrebna. Wyjdzie w praniu co będzie
        droższe, serwis raz na pół roku(i tak będzie serwisowany i tak) czy zakup pompki.
        ---
        warszava.bloog.pl
          • Gość: kollażżżżżżżżż Re: GPS IP: *.chello.pl 15.12.08, 22:07
            Stare dziadki jeżdżą leśnymi duktami gdzie pełno dziur po kałuzach,
            same nierówności, jazda graniczy z warunkami z motokrosu, ale każdy
            dziad musi mieć na kierownicy lemondkę (taka nakładka z podłokietnikami do jazdy
            na szosie, która wymusza odpowiednią pozycję)
            To uważam za całkowicie zbędny gadżet, tym bardziej że nikt z tych dziadków tego
            nie wykorzystuje nawet gdy jadą po szosie, noooooo ale
            bez lemondki to nie rowerzysta, tych z gołą kierownicą nazywają "gołowąs" POZDRO
            dla ścigantów !
              • dr.krisk Tak. 15.12.08, 23:03
                Gość portalu: szmatan napisał(a):

                > a rogi? wie ktoś czy do czegoś to służy?
                Rogi są bardzo potrzebne (mam od lat i często używam):
                - przy podjeździe służą do utrzymania właściwej pozycji rowerzysty;
                - przydają się także, gdy dłonie cierpną podczas długich tras: po
                prostu inaczej trzymasz kierownicę.

                Bardzo przydatna rzecz.
              • robertrobert1 Re: GPS 19.12.08, 11:42
                Gość portalu: szmatan napisał(a):

                > a rogi? wie ktoś czy do czegoś to służy?


                To zalezy jakie rogi, w jakim rowerze i w jaki sposob sa
                zamontowane. Generalnie rogi zluza do zmiany ułożenia rak na
                kierownicy i dlatego wlasnie powinny byc zamontowane w poziomie badz
                lekko w gore. Montowanie ich pionowo w gore lub co gorsza " do
                siebie" jest wielkim nieporozumieniem i zagrozeniem.

                Ja w swoich rowerach rogi wykorzystuje takze jako dodatkowe miejsce
                do zamontowania lusterka czy trabki:

                fotoforum.gazeta.pl/3,0,829849,5,38,23943.html
                >...ja dopóki nie wyhaczyłem nimi barierki
                > w kładce (co zaowocowało dachowaniem) nie zastanawiałem się, potem
                z nich
                > zrezygnowałem

                Jesli miales krotkie rogi to owszem, to jest mozliwe. Dlatego
                wlasnie w miescie przydaja sie długie rogi. Na takich rogach
                barierka zeslizgnie sie. Co wiecej dlugie rogi daja ci osłone dla
                rak a w skarajnych przypadkach mozesz nimi "atakowac" lusterka
                samochodowe.
            • jan-w Re: GPS 15.12.08, 23:25
              Gość portalu: kollażżżżżżżżż napisał(a):
              > ale każdy dziad musi mieć na kierownicy lemondkę (taka nakładka z
              podłokietnikami do jazdy
              > na szosie, która wymusza odpowiednią pozycję)
              Wreszcie wiem co to było takie dziwne pośrodku kierownicy, które miał facet
              którego spotkałem dzisiaj. W lesie oczywiście! ;-) Wyglądał jak petent
              rozpłaszczony przy okienku kasowym.
            • robertrobert1 Re: GPS 19.12.08, 11:33
              Gość portalu: kollażżżżżżżżż napisał(a):

              > Stare dziadki jeżdżą leśnymi duktami gdzie pełno dziur po kałuzach,
              > same nierówności, jazda graniczy z warunkami z motokrosu, ale
              każdy
              > dziad musi mieć na kierownicy lemondkę

              To niby uwazasz, ze po zjezdzie z asfaltu nalezy lemondke demontowac
              a po na asfalcie ponownie montowac?


              >...(taka nakładka z podłokietnikami do jazd
              > y
              > na szosie, która wymusza odpowiednią pozycję)

              Tak, tak doskonale wiem co to jest

              fotoforum.gazeta.pl/3,0,878779,5,17,23942.html
              Po za tym ja bym nieco inaczej formulowal zadanie lemondki. Dla mnie
              lemondka ma za zadanie odciazenie nadgarstkow podczas wielogodzinnej
              jazdy na rowerze. Oczywiscie to dotyczy tyrystyki bo w sporcie
              lemondka ma inne zastosowanie.

              > To uważam za całkowicie zbędny gadżet, tym bardziej że nikt z tych
              dziadków teg
              > o
              > nie wykorzystuje nawet gdy jadą po szosie, noooooo ale
              > bez lemondki to nie rowerzysta, tych z gołą kierownicą
              nazywają "gołowąs" POZDR

              Jak juz wspomnialem lemondki nie uzywa sie non-stop tylko w
              okreslonych warunkach a te warunki owe "dziadki" doskonale wiedza
              kiedy nastepuja.

              > O
              > dla ścigantów !
    Inne wątki na temat:

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka