panzerwaffe
15.06.09, 21:40
Przejechalem dzis ok. 70 km , polozylem sie spac. Potem wstałem bezproblemowo
i chodziłem normalnie - ale jak przyszło do zejścia po schodach to tragedia -
pierwsze pół piętra schodziłem/leciałem bezwiednie jak kukła na sztywnych
nogach - jakby stawy w ogóle sie nie zginały.
Jak schodzilem dalej z kolejnych pięter to jakoś się to rozchodziło i było
niby ok.
W poprzednim sezonie miałem jeszcze problem z porannym wstawaniem z łóżka -
musialem sie podpierac ręką bo nogi po nocy były na początku sztywne.
Skąd to sie bierze i jak temu zapobiec ?
Mam 27 lat nie jestem starym dziadkiem. Jeżdze codziennie lub co drugi dzień
około 40 km. W zimie i na jesieni jak odstawiłem rower żadnych problemow nie
było. Dodaje też ze mam niskie cisnienie krwi - ma to jakis wplyw ?