Dodaj do ulubionych

Wrażliwy 6-latek!

10.10.07, 10:53
Witam wszystkich opiekunów małych "wrażlwców".
Trochę raźniej zrobiło mi się po przeczytaniu niektórych postów, bo
żeczywiście ciągle się zamartwiam czy to nie nasza wina, ze syn jest
taki a nie inny, może to nasze błędy wychowawcze.
Ale może lepiej zacząć od początku.
Mam 2 synów; młodszy - 2,5 roku Tomek, z którym właściwie nie ma
problemów - jest otwarty, rozbrykany (może nawet zabardzo),
pogodny,odważny ...Natomiast starszy - 6 lat Kuba jest jego
przeciwieństwem.
Kubuś już od pierwszych miesięcy był spokojny, baaardzo ostrożny i
najpewniej czuł się wśród najbliższych,nie lubił szalonych zabaw i
śmiał się stosunkowo mało jak na małe dziecko. W zasadzie taki
pozostał. Naprawdę zaczęliśmy się jednak martwić jak poszedł do
przedszkola (3,5 roku). Po miesiącu musieliśmy zrezygnować;
histeria, wymioty, biegunka, moczenie nocne - wszystko co tylko
możliwe. Później stopniowo zaczął chodzić dzięki babci która
najpierw chodziła z nim raz w tygodniu na rytmikę. Jednak codziennie
rano była rynienka i ponieważ ja sobie z tym nie radziłam musiał
sprostać temu mąż, zresztą z sukcesem. W przedszkolu w ciągu dnia
było OK. Jednak problem trwa. A może nawet narasta. W ubiegłym roku
byliśmy u psychologa . Pani psycholog stwierdziła, że Kuba rozwija
się prawidłowo, jest dzieckiem inteligentnym, ale żeczywiście jest
bardzo wrażliwy. Udzieliła nam kilka porad, które chyba nawet
przyniosły jakieś efekty. Jednak nasze problemy się nie skończyły.
Wygląda na to, że teraz dopiero zaczynają się na dobre. Od tego roku
Kuba chodzi do "0" a to już obowiązki. O ile w ubiegłym roku
praktycznie już nie płakał w przedszkolu to od tego roku znów się
zaczęło.Mam wrażenie że pod wpływem obowiązków, uwag pani (zwykłych
uwag,żeby np. coś poprawił,bo to miało być inaczej). Zapisałam go na
pływalnię - nie chce chodzić. Z nami chodzi i jest OK, ale z
przedszkolem płacz. Nie chcę ustąpić, bo już w ubiegłym roku mu
odpuściłam myśląc że przez rok się oswoi, w między czasie sami z nim
chodziliśmy. Nie chodzi o naukę pływania, tylko o przyzwyczajanie
się do nowych sytuacji. Nawet z nim rozmawiam i tłumaczę, że musi
przyzwyczajać się do nowych sytuacji, bo w życiu już tak jest że nie
zwasze robimy to co chcrmy,lecz to co musimy.Boję się, że będzie
miał przez to problemy w szkole,boję się że dzieci mogą przestać go
akceptować a wreszcie czy to nie spowoduje jakiejś depresji itp. W
tej chwili z dziećmi radzi sobie w miarę dobrze - choć często się
obraża, ale jest akceptowany, nawet koledzy liczą się z jego
zdaniem, ale w starciu z dziećmi zdecydowanymi, pewnymi siebie -
przegrywa. Staramy się z mężem podnosić go na duchu i chwalimy przy
nawet drobniejszych osiągnięciach aby mu dodać pewności siebie, ale
to wciąż mało. Jest dzieckiem zdolnym, mądrym, ale najdrobniejsze
niepowodzenie przeżywa bardziej niż jego rówieśnicy.Jest kochanym i
dobrym dzieckiem, ale zbyt wrażliwym a to utrudnia życie w
dzisiejszym, brutalnym świecie.
Napiszcie proszę jakie macie sposoby, jak sobie radzicie z podobnymi
problemami.
Przepraszam, że tak się rozpisałam, ale chciałam w miarę jasno
opisać nasze problemy, choć i tak wiele pominęłam.
Cieszę się, że jest takie forum.
Pozdrawiam wszystkich.
Obserwuj wątek
    • mamaemilii Re: Wrażliwy 6-latek! 11.10.07, 22:59
      Witaj Ellje,

      Rozumiem Twoje obawy o traktowanie Kuby w szkole. Dlatego wydaje mi się ważne,
      by teraz, jeszcze w zerówce miał tzw. dobry start. Czyli, by nauka kojarzyła mu
      się dobrze.

      To chyba naturalne, że Kuba przejmuje się uwagami pani. Jeśli nie są to jakieś
      skrajne reakcje, to nie przejmowałabym się tym aż tak bardzo. Ale jeśli syn
      płacze podczas zajęć - to nie jest to dobry znak na przyszłość.

      Dlatego też się zastanawiam, czy pani prowadząca zajęcia wie o większej
      wrażliwości Kuby (bądź co bądź potwierdzonej przez psychologa)? Czy mogłaby
      bardziej wziąć to pod uwagę w jego pierwszych tygodniach zerówki? Może to byłoby
      jakieś wyjście. Tym bardziej, że jak piszesz, syn jest inteligentnym i jeśli
      dobrze rozumiem, nie sprawiających w przedszkolu innych "kłopotów" dzieckiem.

      Na miejscu Twoim i męża skupiłabym się na Kuby sukcesach, nie problemach.
      Podkreślałabym wszystko, z czym sobie świetnie radzi. Jeśli będzie miał poczucie
      akceptacji z Waszej strony, będzie mu łatwiej w szkole. Miło też czytać, że
      dobrze sobie radzi z dziećmi - to przecież ważny klucz do sukcesu w szkole.

      I darowałabym sobie te wizyty na basenie, skoro tak mu nie przypadają do gustu.
      A piszę to na podstawie obserwacji mojej córki. Ona też uwielbia basen, jak jest
      z nami. Z drugiej strony jest dość lękliwa w wodzie, nie lubi zbytniego
      chlapania wokół siebie... Może Twój syn w grupie rówieśników po prostu też się
      tam źle czuje? Po co go więc zmuszać do tych zajęć? Jeśli rytmika z babcią
      przypadła mu niegdyś bardziej do gustu, to może lepiej poszukać mu innych,
      podobnych do rytmiki zajęć?

      Jeśli Kuba czuje się znowu zmuszany do czegoś, co jest wbrew jego naturze, i to
      zmuszany przez rodziców, to znowu może odebrać to jako brak akceptacji, a to
      znowu może powodować jego łatwiejsze uleganie zniechęceniu, depresji podczas
      wykonywania zwykłych zajęć - chociażby w zerówce... Tak sobie tylko
      "psychologizuję", bo naprawdę aż tak dobrze na psychologii się nie znam.

      Równie dobrze może się okazać, że pani w zerówce jest do niczego i stąd problemy
      Kuby uncertain Ty w każdym razie musisz stać po stronie syna i go wspierać.

      Pozdrawiam,
      Mamaemilii
      --
      Forum Dziecko Wrażliwe
      Próba mikrofonu
      • ellje Re: Wrażliwy 6-latek! 19.10.07, 10:37
        Bardzo dziękuję za odpowiedź, za rady i serdeczny ton jaki wyczuwam
        w poście, to bardzo dodaje otuchy.
        Wracając do tematu;
        Jeśli chodzi o basen to chyba dobrze, że się nie wycofałam, bo jest
        lepiej. Problem jeszcze pozostaje przy wejściu na basen, ale później
        jest rewelacyjnie. Bawi sie fantastycznie,wykonuje wszystkie
        polecenia trenerów i wychodzi uśmiechnięty.
        Dzisiaj pierwszy raz odprowadzałam go w tym roku do przedszkola
        (zwykle mąż)i było jak zwykle: stękanie, szlochanie itp. Może opiszę
        jego poranne nastroje- rano wstaje najczęściej w świetnym nastroju,
        żartuje, planuje co będzie robił w ciągu dnia. Wszystko zmienia się
        w samochodzie, tam stopniowa zamyka się, odpowiada zdawkowo na
        pytania (nasze próby odwrócenia uwagi) i czym bliżej przedszkola tym
        bardziej pochmurnieje, przy wysiadaniu już jest: "ale ja nie chcę",
        w szatni siada na ławce i zamiast się rozbierać zasłania buzię
        rękami i zaczyna pochlipywać i tak już jest do samej sali z większym
        bądź mniejszym nasileniem. Później w ciągu dnia jest bez większych
        problemów.
        Zaczynam chyba dostrzegać jego problem, ale nadal nie wiem jak mamy
        sobie z tym radzić. Wydaje mi się, że powoli robi się z tego jakieś
        dziwne przyzwyczajenie.
        Zauważyliśmy z mężem jeszcze jedną nieprawidłowość. U dzieci
        wrażliwych należy być ostrożnym z chwaleniem, wbrew temu co
        wcześniej pisałam i co Ty mi radzisz: "Na miejscu Twoim i męża
        skupiłabym się na Kuby sukcesach, nie problemach.
        Podkreślałabym wszystko, z czym sobie świetnie radzi" Tak właśnie
        robiliśmy i chyba przecholowaliśmy. Kuba zrozumiał to chyba
        opatrznie i wydje mu się że jeżeli czemuś nie podoła to nas
        (rodziców) zawiedzie i dlatego każdą nawet najdrobniejszą porażkę
        bardzo przeżywa. Pracujemy aby to odwrócić. Tak więc z pochwałami i
        wlewaniem w dziecko wiary w siebie trzeba też ostrożnie jeśli chodzi
        odzieci wrażliwe.
        Napisz jakie Ty masz doświadczenia ze swoją córeczką. Chętnie
        przeczytam, bo moim zdaniem więcej się nauczymy w ten sposób niż od
        psychologa,który często opiera się na teorii, choć nie neguję ich
        wiedzy i umiejętności, bo niewątpliwie mogą być pomocni.
        Pozdrawiam serdecznie
        ellje
        • aw271 Re: Wrażliwy 6-latek! 31.10.07, 20:28
          No to mój 6-letni Kamilek jest jeszcze lepszy w swojej wrażliwoścismile) Jak się
          zdenerwuje odpowiednio mocno to boli go głowa i dostaje gorączki, wymioty i
          biegunka obowiązkowa. A co do pań w zerówce to niestety mój jedyny i skuteczny
          sposób to codzienne rozmowy, namiętne i codzienne omawianie dnia. U nas pani
          jest uświadomiona, że ma chwalić syna jak najwięcej. Kamil bardzo się stara i
          wszystko 10-razy przeżywa i niestety z powodu stresu często choruje. Nie
          zapisuje go na zajęcia pozaprzedszkolne, bo mam wrażenie, że nie dałby już rady.
          Dużo rozmawiamy, zwłaszcza przed snem, mamy taki rytuał, omawiamy jego strachy i
          obawy, wie że zawsze może na mnie liczyć i tyle, więcej nie mogę zrobić. A z
          przedszkola nie rezygnuje, nie może uciekać od życia, potem będzie trudniej.
    • netaip Re: Wrażliwy 6-latek! 11.04.08, 16:24
      Witajcie, jestem mamą 5 latka. Pod postem ellje mogłabym sie podpisać.
      Mój syn chodzi do przedszkola drugi rok. Przedszkole kameralne, bardzo miłe
      panie, które znają moje dziecko i podchodzą do niego w odpowiedni sposób. Mimo
      to codziennie rano jest minka w podkowe + łzy. Synek jest spokojny, lubi
      uporzadkowany swiat, nie cierpi chaosu, hałasu, niespodziewanych sytuacji. Jest
      ostrozny i zupelnie nie "dzieciowy" w niektorych sytuacjach.
      Próbuje oswoić jego lęk przed przedszkolem "sprzedając mu" odpowiednio kazdy
      dzień i wynajdując w nim jakąs atrakcję - np jesli synek nie lubi gimnastyki (bo
      nie lubi się przebierać w harmidrze) to ubieram go w łatwe i szybkie do
      zdejmowania ubranka. Jesli jest jakiś gorszy dzień (nie ma ulubionego kolegi
      etc) to w kieszonce ma jakiegoś przyjaciela-samochodzik etc + obietnica ze na
      półeczce w przedszkolu zostawie jakiegoś batonika ktorego schrupie gdy bedzie
      wychodził etc. Czasem tez umawiamy sie z synkiem ze bedzie dzielny i kiedy
      zavzyna płakać mowie "hej, jestesmy dzielni prawda?" i widze jak stara sie
      opanowac łzy, czasem wychodzi ale widze ze bardzo to przezywasad
      Ale i my boimy sie tej wrazliwości - jestem przejęta szkołą, zerówką. Widzę ze
      w odpowiednim otoczeniu (wzglednie spokojnym i poukładanym) synkowi bedzie
      dobrze. Ale o takie otoczenie trudno wsrod rówiesników... No i wiem, że nie moge
      go bezustannie chronić prze swiatem zewnetrznym bo mu tylko zaszkodze.

      Poki co postawiłam wiec na opcje - szkoła maksymalnie bezpieczna i przyjazna +
      wspolne odkrywanie swiata bez ochrony (a wiec czestsze kontakty z dziecmi
      znajomych rodzin, zabieranie synka wszedzie, ustalanie zasad w domu i nie
      traktowanie go jak pepek swiata (choc z tym mam kłopotsmile)) Mysle tez jak już tu
      wspomniano, że dobrze gdy nie traktujemy tej wrazliwosci jako wielkiego
      problemu. Kiedy synek nie chce czegos zrobic, boi sie etc, to łagodnie nalegam
      ale jak widze ze to problem to odpuszczam. Nie strofuje go, nie zawstydzam.
      Przechodze nad tym do porzadku dziennego - taki jest. czasem probuje mu
      przypominac ze jest duzy i dzielny i sobie ze wszystkim poradzi.

      No i wierze ze wrazliwosc mojego synka sprawi, ze bedzie wyjatkowym czlowiekiem
      i zrobi i jemu i jego otoczeniu tylko dobrze...smile
    • gzugzu Re: Wrażliwy 6-latek! 19.04.08, 18:22
      Posłuchaj tej historii...
      Od lat organizuję integracyjne wyjazdy kolonijne: trochę dzieci
      pełnosprawnych, trochę z wadami wzroku, trochę z niepełnosprawnością
      intelektualną itp. są to wyjazdy bardzo kameralne, do 15 dzieci max.
      otóż któregoś roku trafiło do nas dziecko zachowujące się mniej
      więcej jak Twój syn. Trochę się bałam, rodzice też, ale raz kozie
      śmierć. Początkowo chłopiec trochę tęsknił, alenie jakś nadmiernie -
      ot, tak jak dziecko na kolonii. Bardzo szybko jednak odnalazł się w
      roli opiekuna innych dzieci. Zdumieni patrzyliśmy jak zmienia się na
      naszych oczach.Po powrocie rodzice odnależli go jako nie to dziecko -
      zwmocnił się, uspokoił, nabrał pewności siebie. Jeżdzi na kolonie
      każdego roku. już nie tylko nanasze, kameralne, gdzie chucha się na
      dzieci i dmucha, ale też na takie zwykłe, gdzie dzieci jest dużo i
      czasem trzeba rozepchnąć się łokciami.
      • umberto_14 Re: Wrażliwy 6-latek! 22.04.08, 22:27
        Myślę, że starałabym się postawić synka w takiej sytuacji, w której
        wiem, że z pewnością mu się powiedzie. Znacie go, więc wiecie co to
        może być. Moja córka np bardzo lubi tańczyć (więc najpierw zapiszę
        ją na zajęcia z rytmiki albo tańca) wiem też, że nie może za długo
        skupić się na rysowaniu, więc raczej nie zajęcia plastyczne. No i za
        dużo mówienia to u nas też okazał się nie najlepszy pomysł. Moja
        mała jeszcze nie chodzi do przedszkola ale spodziewam się
        wszystkiego... Jak za dużo jej tłumaczę to brniemy w taką ilość "a
        dlaczego?", że już tracimy pierwotny wątek a ona sama coraz bardziej
        się niepokoi.
        Też mi przyszło do głowy, aby postawić go w sytuacji, gdy coś
        ważnego od niego zależy, np może własne zwierzątko?
        A czy w przedszkolu wszystko jest OK tzn, czy panie opiekunki nie
        podkreślają w jakiś sposób przy innych dzieciach wrażliwości Twojego
        synka? A może zaprosić do domu kolegę z przedszkola i trochę pomóc w
        zawiązaniu się przyjaźni?
        Pozdrawiam

        pozdrawiam
    • adk.a Re: Wrażliwy 6-latek! 18.02.09, 14:47
      Witam ellje.
      Ja mam ten sam problem co ty. Moje dziecko chodzi do zerówki. Od
      malusieńkiego był wrażliwy na hałas, na nowe otoczenie. Do 4 lat
      nigdzie nie jeździliśmy na wczasy, bo on najlepiej czuł się w domu.
      Z niektórych hałasów wyrósł, ale został jeszcze strach przed burzą i
      flesz z aparatu. Burzy boi się bardzo, nie lubi lata i nie chce
      wychodzić na podwórko jak widzi czarną chmurę. Bardzo go kochamy i
      staramy się go wspierać , ale czasami jak patrzę na niego to mi go
      żal. Jego wszystko bardziej boli niż inne dzieci. Do tego bardzo
      częśto była w szpitalu bo szybko się odwadnia i tam na siłę wkuwają
      mu wenflon. Do tego ma przepuklinę żóładkową i refluks. W szkole jak
      się pani wyraziłe jest wybitnie uzdolniony, od 5 lat płynnie czyta,
      ma dużą wiedzę. Dzieci bardzo go lubią, on też nie ma problemu z
      dziećmi, ale np. są imprezy np. dzień babci czy inne, to moje
      dziecko nie chce chodzić do szkoły i płacze. Zapisaliśmy go z mężem
      na tenisa bo sam chciał, i pech ciał że na zajęciach w lecie
      przyszła sobie niespodziewanie burza. To się narobiło, był płacz i
      od razu że mamy go wypisać bo on już nie chce chodzić na tenis.
      Próbowaliśmy go woziź na siłę, bo myślałam że to jego wymysł, ale
      nie dało rady i go wypisałam. Jest bardzo strachliwy, wszystko
      słychy i pyta się co to. Do szkoły też chodzi bo musi, ponieważ tak
      mu tłumaczymy. ale jak już pójdzie do szkoły to się mobilizuje i
      jest ok. Ale w domu czasami powtarza że on już nie będzie chodził do
      szkoły. Panią ma bardzo wyrozumiałą, do niczego go nie zmusza,
      wspiera go. Obawiałam się że już na taką panią w I kl. to chyba nie
      trafi. I tego się obawaiam czy inna pani będzie to portafiła
      zromuzieć.
      Napisz proszę ellje jak twój synek.
      • ullena2 Re: Wrażliwy 6-latek! 10.03.09, 16:00
        moj synek chodzi do przedszkola od 3 roku zycia i wlasciwie dopiero
        teraz zaczal sie tam dobrze czuć. jest nadwrazliwcem podobnym do
        waszych dzieci. rozpoczecie szkoly to temat tabu u nas w domu, to
        juz w tej chwili jest problem choc szkola dopiero zacznie sie we
        wrzesniu. moj synek nie chce slyszec ze bedzie musial isc do szkoly.
        gdy proboje z nim rozmawiac ucieka, chowa sie i placze.

        mam powazne obawy jak to bedzie. jak go przygotowac, nastawic
        pozytywnie ?
        • kahana1 Re: Wrażliwy 6-latek! 25.09.09, 13:05
          No właśnie: jak przygotować dziecko, że nie zawsze będzie chwalone,
          że krytyka, czy upomnienie to nie koniec świata i atak na jego
          osobę.
          Kiedy mój syn cos źle zrobi, zazwyczaj niechcący, poczuwa się do
          winy, ale nie chce, żeby mu o tym mówiono. Wtedy zaczyna płakać i
          obraża się. Ostatnio pani wychowawczyni (w zerówce) zwróciła mi
          uwagę, że syn niestosował się do jej poleceń. Kiedy zagroziła, że o
          wszystkim opowie mamie, stwierdził: "no i co, wtedy mama mnie
          wypisze z przedszkola". Bardzo jej się to niespodobało i prosiła,
          żeby pouczyć syna, co wolno i komu mówić....
          Myślę, że syn nie umie radzić sobie z negatywnymi emocjami, jest
          nieprzygotowany na niepowodzenia i wie, że w każdej sytuacji ja będę
          po jego stronie. Niestety nie zawsze tak będzie.
          Jak to zrobić, żeby doceniać dziecko, dbać o jego wysoką samoocenę,
          ale jednocześnie nauczyć radzenia sobie w trudnych sytuacjach i
          przygotować na krytykę innych?
    • beatasid Re: Wrażliwy 6-latek! 14.12.10, 12:55
      Cześc . Mam na imię Beata. Przeczytałam Twój list i zastanawiam się czy wciąż masz problem z Kubą. Mój syn ma na imię Michał. Teraz ma 10 lat i przeżywam katusze kiedy patrzę na to jak przeżywa różne sprawy, czasem jak się męczy. Budzi się w nocy nie może spac. Nic konkretnego się nie dzieje a mimo wszystko. Napisz czy znalazłaś jakiś sposób żeby pomóc dziecku. Pozdrawiam
    • maretina Re: Wrażliwy 6-latek! 28.12.10, 10:25
      jakbym czytała o swoich dzieciach! córka 2,5 roku rozbrykana, odważna, diabeł wcielony. syn 5 lat i 3 miesiące nadwrażliwy, wycofany, do tej pory nie zaadoptował się w przedszkolu. Już nie płacze, ale nie lubi tego miejsca, mało bawi się z dziećmi, zazwyczaj jest gdzieś obok, w swoim świecie.
      --
      Blue Angels 2006
      To nie prawda, że Henryka Krzywonos zatrzymała tramwaj. To Jarosław Kaczyński wyłączył prąd!
      • kundziowata Re: Wrażliwy 6-latek! 12.01.11, 15:08
        Cześć!

        Mój syn ma teraz 8 lat, chodzi do drugiej klasy. Też miał podobne problemy, choć może nie aż takie dramatyczne. Nie chciał chodzić do przedszkola i mówił, że nie ma kolegów, nikt się z nim nie chce bawić. Pani w przedszkolu nie potwierdzała jego obserwacji, ale chyba była w błędzie.

        Ważne jest, że nasza sytuacja rodzinna w domu nie jest dobra i syn nie ma dobrego wzorca w ojcu. W matce oczywiście ma smile

        Do zerówki chodził do przedszkola. 1 klasa - ja z duszą na ramieniu. Poza tym, że przywitany został bardzo niemiło przez kolegów z przedszkola |(też chodza do tej klasy), to potem już było z górki. Wszystko było fajnie, pani fajna, bez problemów, tzn. bez głównego problemu, że nie chce chodzić do szkoły. Z kolegami różnie bywało.

        Po paru miesiącach idylla się skończyła, nie chciał iść do szkoły nawet, jak mieli tylko wyjście do teatru. Na szczęście trafiłam wtedy z nim do mądrej pani doktor homeopaty, która dobrała mu lek do "całego Bartka" i problem się skończył. Tzn. dziecko nie jest nadal duszą towarzystwa, ale przeszły mu te lęki. Jakby organizm wrócił na właściwe tory, na które zboczył nie wiadomo z jakiego powodu. Wiem, że wielu ludzi nie wierzy w homeopatię, ale naprawdę pomogło. Poza tym chcę podkreślić, że charakter czy typ to jedno, czasami faktycznie nie można powiedzieć "ten typ tak ma", bo typ się czasem psuje i trzeba dziecku pomóc "leczniczo".

        Natomiast w tej chwili chodzi do szkoły bez problemów, ale jest przez dzieci nielubiany, być może dlatego, "że się dużo uczy" jak to skomentowała jego koleżanka w chwili prawdy.

        Natomiast zauważyłam, że dzieci z klasy wyśmiewają się z jego naturalnej spontaniczności, skłonności do zabawy, podskakiwania czy biegu w drodze do kościoła. A wydawałoby sie, że to powinno być i jest naturalne.

        To do czego namawiam - przeniesienie dziecka do mniejszego przedszkola czy szkoły, ale jak pisaliście i to nie wystarcza u największych wrażliwców.

        Jeszcze historia chłopca, który jest teraz w 1 klasie gimnazjum. Pochodzi z małej miejscowości, rodzice są "przyjezdni", więc obcy, po studiach, czyli z założenia chłopak miał przesrane na starcie. Na dodatek dostał geny po rodzicach i nauka mu przychodzi z łatwością w przeciwieństwie do sportu. Cała podstawówkę (moloch skupiający dziecki z kilku wsi z całej gminy) miał przechlapane, ani razu nie była zaproszony przez kolegów na urodziny czy do domu. Poszedł do małego, dobrego, niepoublicznego gimnazjum i nagle ma mnóstwo kolegów, ktorzy cieszą się z jego sukcesów w konkursach, odwiedzają wzajemnie, wymieniają grami itd.

        A tak w ogóle to sądzę, że dzieci są okrutne. Te mniej wrażliwe oczywiście...

        Jeszcze jedna uwaga - czasem dziecko jest nieobecne, bo rodzice sie nie dogadują i dziecko gdzies ucieka "głową". I w ogóle jak to powiedziała moja szwagierka, dostajemy takie fajne dzieci i co potem z nimi robimy sad

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka