Dodaj do ulubionych

witam jako nowa i od razu trochę ponarzekam

12.11.07, 16:46
Witajcie,
Od dłuższego czasu podczytuję forum o wrażliwcach i dziś przyszedł na mnie kolej ;
Mój synek ma 5,5 lat. Zawsze był nieśmiały, ale nie robiłam z tego większych problemów (choć nie jest to czasami łatwe do przyjęcia), bo przecież rózni ludzie są.
No, ale przejdę do rzeczy. Synek poszedł do przedszkola w wieku 4 lat. Od początku panie go chwaliły, bo super grzeczny - wszystko zje, jak każą sprzątać zabawki - sprząta, ipt. To wszystko wynikało z tego, że on boi się paniom sprzeciwić. Dość długo przyzwyczajał się do przedszkola, nigdy go w zasadzie do końca nie polubił, ale po paru miesiącach było całkiem dobrze. Miał dwóch ulubionych kolegów (zaprosił ich nawet na swoje urodziny), zaczął przynosić z przedszkola piosenki i wierszyki. Naprawdę byłam zadowolona - pomyślała, że mój synek się "rozkręca".
W tym roku - klops sad
Niestety myślę, że po części z winy przedszkola. To przedszkole ma niestety (o czym wcześniej nie wiedziałam) dziwny (dla mnie przynajmniej) zwyczaj mieszania grup. Czyli dzieci na następny rok nie przechodzą w tym samym składzie i z tą samą panią, ale są totalnie mieszane. Przedszkole jest duże, więc możliwości jest sporo. Stara grupa mojego synka trafiła do trzech różnych grup! Mój synek trafił do grupy, gdzie jest wprawdzie jego "stara" pani, ale niestety, żaden z ulubionych kolegów. Do tego okazuje się, że nowy skład tej grupy dzieci jest wyjątkowo żywy, energiczny i hałaśliwy i mój syn chyba źle się tam czuje.
Dochodzi jeszcze jeden problem. Jest to przedszkole integracyjne i w grupie mojego synka pojawiła się chłopiec z zespołem Downa, który niestety jest trochę agresywny (sama pani mówiła, że mają z nim lekki problem). Zaczepia różne dzieci, ale inne może sobie z tym dają radę, ale mój synek - nie. Nie potrafi się zaczepkom sprzeciwić czy oddać (w domu zaczeliśmy przeprowadzać "symulacje" obrony).
Nie wiem co robić. Widzę po synku, że źle się czuje w przedszkolu (mam porównanie z zeszłym rokiem). Po weekendzie płacze rano w szatni, a nigdy mi się to nie zdarzało.
Jutro idę na rozmowę z panią.
Zastanawiam się nad jego przeniesieniem do innej grupy - tam gdzie jego dobrze znani, ulubieni koledzy, ale mam też z tym obawy. Co jeśli tam też będą problemy? Sama nie wem co robić sad

Sorry za przydługie wywody i chaotyczność. Musiałam się wygadać...
Obserwuj wątek
    • cyborgus Re: witam jako nowa i od razu trochę ponarzekam 13.11.07, 07:46
      zawsze boli, jak nasze dzieciaki nie radza sobie z otoczeniem, tak
      chyba juz bedzie.

      Wiele Ci nie napisze, ale uwazam, ze jezeli tylko masz szanse aby
      przeniesc synka do grupy gdzie sa jego koledzy, to ja bym to
      zrobila. Wrazliwce zle znosza zmiany, i nie w kazdej grupie sie
      odnajduja, i jezeli moglabys mu w ten sposob pomoc to czemu nie? Ja
      wlasnie przenioslam moja 2.5 letnia coreczke z gimnastyki z powrotem
      na nizszy poziom, mimo ze radzila sobie dobrze - ale dziewcyznki
      byly starsze, znaly sie, i zaczely ja traktowac dziwnie, bo sie nie
      integrowala i byla nieco zagubiona. (sama sie poplakalam patrzac jak
      ja odrzucily...)
    • husasia Re: witam jako nowa i od razu trochę ponarzekam 13.11.07, 10:04
      Oj, naprawdę współczuję tej sytuacji w przedszkolu. Jeśli twój synek
      chce przeniesienia do innej grup to spróbuj, tylko czy wtedy nie
      będzie mu brakowało znanej już pani? Trudny wybór. Może w
      przedszkolu pozwolą małemu chodzić do tej innej grupy "na próbę" np.
      przez tydzień. Będzie wiedział, że jeśli mu się to nie spodoba to
      będzie mógł wrócić.
      • esi1 Re: witam jako nowa i od razu trochę ponarzekam 13.11.07, 20:52
        Dzięki dziewczyny za słowa otuchy.
        Dzisiaj rozmawiałam z panią w przedszkolu. Powiedziała, że Marcin rzeczywiście
        nie integruje się za bardzo z grupą, ale po części na własne życzenie. Dzieci
        próbują wciągnąć go do zabawy, ale on odmawia sad Natomiast kiedy pani każe iść
        mu się bawić - idzie i bez problemu się bawi - z dziećmi. Powiedziała, że grupa
        jest wprawdzie dosyć hałaśliwa i energiczna, ale nie są to złe dzieciaki.
        Mówiła, że powinniśmy go przekonywać, że warto pobawić się też z dziećmi,
        których dobrze się nie zna, bo mogą się okazać super kumplami. Rozmawiałyśmy też
        o chłopcu z zespołem Downa - pani mówiła, że rzeczywiście bywa agresywny, ale
        nie zdarza się to aż tak często, a zwłaszcza do Marcina. Mówiła, że reszta grupy
        ma raczej skłonności do zwalania winy za wszystko na tego chłopca, który z racji
        upośledzenia i problemów z mową nie zawsze potrafi się obronić.
        No cóż, mam lekki mętlik w głowie. Myślałam mocno nad przeniesieniem do innej
        grupy, ale nie mam pewności, że tam będzie lepiej. Nie wiem jak syna zareaguje
        na nową panią, inne dzieci. Nie wiem, czy ulubieni koledzy z zeszłego roku będą
        z równym zapałem bawić się z Marcinem teraz...
        Chyba na razie się wstrzymam i "popracuję" nad nim. Czas wymyśleć parę bajek z
        nieśmiałością bohaterów w roli głównej smile

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka