Dodaj do ulubionych

Wrazliwiec a noworodek w domu...............

30.11.07, 05:22
Czy sa tu mamy wrazliwcow, ktore musialy przejsc przez taki szok,
jakim jest nowe rodzenstwo? Mamy w domu 10-dniowego noworodka, i
starsza siostra jest w ytm wszystkim bardzo zagubiona i biedna.
Wciaz placze, kaze sie przytulac, wpada w histerie gdy mama zamknie
sie w lazience na pare minut.... Obiektywnie patrzac, to wszyscy
poswiecamy jej wiecej uwagi niz normalnie, ale z jej perspektywy to
chyba nie jest zauwazalnesmile) CZasem niestety sa tez napady zlosci i
buntu. Na pewno nie pomoglo to , ze ze szpitala wrocilysmy dopiero
po 4 dniach, zamiast obiecanych dwoch, Sara bardzo to przezywala.

Jakies rady????????????????????????????
Obserwuj wątek
    • mamaemilii Re: Wrazliwiec a noworodek w domu............... 30.11.07, 06:57
      Cyborgus, po pierwsze gratulacje!

      A po drugie: nie strasz! Ja rodzę na dniach smile

      Emilka jednak ze swej wrażliwości bardzo wyrosła, więc nie obawiam się zbytnio
      jej reakcji. Staram się ją wciągać w przygotowania, na razie pozwalam bawić jej
      się na przewijaku jej zabawkami i obiecałam jej, że będzie pudrować pupę
      maleństwu. Bardzo ją to kręci wink Dobre strony jej wrażliwości to duża
      delikatność - dlatego wydaje mi się, że krzywdy dziecku nie zrobi...

      Poza tym liczę na męża. Córka już wie, że to tata będzie się nią zajmował.
      Zresztą już teraz ma tego przedsmak. Jeśli chodzi o zabawę - na mnie specjalnie
      nie może liczyć, bo mi zwyczajnie ciężko się ruszyć, nie mówiąc o tym, że
      ulubione zabawy małej odbywają się na podłodze.

      Ale nie łudzę się - w każdej chyba rodzinie pojawienie się nowego dziecka
      sprawia problemy temu starszemu. Detronizacja boli uncertain
      To są Wasze pierwsze dni w domu, za kilkanaście dni na pewno wszystko ułoży się
      lepiej i Ty będziesz w o wiele lepszej formie. Głowa do góry!

      PS. Właśnie się zastanawiam nad odpowiednim momentem wręczenia prezentu od
      maleństwa dla starszej siostry. Co polecasz: jeszcze szpital, czy przyjście do
      domu???
      ---
      Forum Dziecko Wrażliwe
      Próba mikrofonu
      • cyborgus Re: Wrazliwiec a noworodek w domu............... 30.11.07, 12:33
        no to trzymam kciuki zeby u Ciebie tez bylo szybko i latwosmile)

        Ja mialam wiekszy prezencik ktory dalam po przyjsciu do domu, ale
        mialam tez maly drobiazg ktory dalam Sarze w szpitalu. W sumie
        dobrze sie stalo, bo przeciagnelo sie zanim mala wypisali.

        Sara tez raczej krzywdy malej nie zrobi, ale ciezko ta detronizacje
        przezywasmile chyba sie boi utraty mamy, bo strasznie sie zrobilam
        popularna, mimo ze jeszcze do niedawna to tata byl niezastapionysmile)
        Eh, trzeba chyba po prostu duzo przytualac i przeczekac...
    • misia311 Re: Wrazliwiec a noworodek w domu............... 07.12.07, 14:32
      moja czterolatka też była na poczatku zagubiona i zaskoczona
      sytuacją, stres odreagowała jednodniową gorączką
      Jedyna rada - cierpliwość, tłumaczenie sytucji i zapewnianie, że nic
      się nie zmieniło i że dalej ją kochacie. Przynajmniej ja przyjełam
      taką taktykę i u mnie zdała ona egzamin. Aczkolwiek łatwo nie było i
      czasami miałam wszystkeigo dość ale sił nabierałam jak patrzałam na
      śpice oba moje skarby.. smile
      Starsza dostała prezent od młodszej siostry i do tej pory go
      wszystkim dumnie pokazuje
    • anna_sla Re: Wrazliwiec a noworodek w domu............... 31.12.07, 00:43
      U nas niestety prezent został "niezauważony" przez córeczkę mimo, że trzymała go
      w rączkach. Cały pobyt w szpitalu szyłam jej nosidełko dla lali, ale nie
      skończyłam, na szybkiego więc kupiłam jej książeczkę z Kubusiem Puchatkiem
      (uwielbia książeczki, mają dla niej większą wartość niż jakakolwiek zabawka)..

      Magdusia miała 2 latka kiedy wróciłam z "niespodzianką" ze szpitala. W szpitalu
      byłam 2 tygodnie, obie mocno to przeżywałyśmy, ja chciałam wracać jak
      najszybciej, ale.. Ona znosiła to dzielnie, swój "ból i żal" chowała głęboko w
      środku. Tatuś i babcie dużo jej opowiadali, rozmawiali, ale nie chciała ze mną
      rozmawiać przez tel. Postarałam się aby miała ciszę towarzyszącą mojemu
      powrotowi, odłożyliśmy wizyty rodziny na kilka godzin później. Magdalenka
      zaniemówiła, z jednej strony przepełniała ją radość przeogromna, że wróciłam, a
      z drugiej niecierpliwie zaglądała co ja tam przywiozłam z tego szpitala.
      Kompletnie nie wiedziała co się dzieje, jak to możliwe! Mama przywiozła DWIE
      dzidzie!!! Z początku nazwała ich lalkami sama nie wierząc w to co mówi, ale
      kiedy "lalki" zaczęły się ruszać w jej oczkach pojawiła się panika, próbowała
      sobie to poskładać, ale jej nie wychodziło. Była dziwna przez pierwszą dobę,
      taka jakaś obca i nadal nie docierało do niej to co zaszło.. ale kiedy już
      dotarłooo.. to był koszmar. Wrzeszczała, histeryzowała, płakała, krzyczała,
      panikowała i kurczowo trzymała się któregoś z nas nerwowo się rzucając.
      Reagowała tak na dosłownie każdy odgłos jaki towarzyszył na codzień jej
      braciszkom, czkawka, ziewnięcie, mlasknięcie, nerwowy odruch moro, a nawet
      cmokanie podczas jedzenia. Chłopcy przez pierwszy miesiąc prawie w ogóle nie
      płakali (dziś uważam to za błogosławieństwo, bo tylko pogorszyłoby jej
      zachowanie), a jak płakali to była tragedia, uciekała z pokoju gdzie byli
      chłopcy wraz z ostatnim wychodzącym dorosłym, sama nie wchodziła ani centymetr
      za próg. W takim silnym natężeniu trwało to tydzień, ja nerwowo wysiadałam, ale
      starałam się tego nie okazywać (czasem jednak bez skutku). To była cholernie
      trudna sytuacja, bo to nie była zazdrość tylko paniczny strach, tata nie był w
      stanie mi pomagać podczas karmień dzieci (dobrze, że był ze mną cały miesiąc).
      Po tygodniu jej zachowanie zaczynało się poprawiać. Dużo z nią rozmawialiśmy,
      przesadnie tłumaczyliśmy każdy szczegół, dlaczego dzidzia ma czkawkę, dlaczego
      płacze, kiedy puściła bączka i dlaczego, czego dzidzia potrzebuje, co
      mamusia/tatuś musi zrobić, dlaczego zmieniamy pieluszkę i wszystko
      przyrównywaliśmy do niej - sama wciąż była w nocy w pampersie, choć wróciliśmy
      do pampersów i w dzień, bo zaczęła się podsikiwać... Kiedy szłam do łazienki nie
      zamykałam nigdy drzwi, z resztą ona mnie trochę pilnowała abym nie zniknęła jej
      z oczu. Poświęcaliśmy oboje jej mnóstwo czasu, czytaliśmy książeczki, bawiliśmy
      się, śpiewaliśmy itp.. Stopniowo się przełamywała, zaczęła zza progu zaglądać do
      pokoju chłopców, po jakimś czasie zanosiła stołek szybciutko stawiała między
      łóżeczkami i biegiem wracała po któregoś z nas aby pokazać jej co robią dzidzie
      i porozmawiać z nią o dzidziach (dokładnie tak na to mówiła). Powolutku ona
      zrozumiała, że nic się nie zmieniło prawie, przybyły nam tylko dzidzie do
      kochania i opiekowania, a tymczasem ja stopniowo uczyłam się wykonywać wiele
      czynności na raz. Oczywistym było, że najwięcej uwagi wymagała ode mnie podczas
      "pilnego" zajmowania się niemowlętami (karmienie, przewijanie), dlatego w tym
      czasie jak nie chciała rozmawiać o dzidziach to śpiewałyśmy piosenki, różne
      rymowanki, albo rozmawiałyśmy o zabawkach, a potem wręcz czytałam jej książeczki
      (bardzo woooolno), ona je trzymała przodem do mnie a ja czytałam bądź "udawałam"
      jaki jest ciąg dalszy (z czasem wiele książeczek znałam na pamięć, więc było
      łatwiej). Kiedy dzieci płakały nie rzucałam wszystkiego i nie biegłam od razu
      tylko najpierw tłumaczyłam jej co teraz muszę zrobić. Parokrotnie nie chciała
      mnie puścić, więc tak długo z nią rozmawiałam i przekonywałam, że np. ona też
      chciałaby aby mamusia przyszła jak najszybciej jak jej się coś dzieje, że
      dzidziom krzywda się dzieje (boli brzuszek z głodu) a przecież ani mamusia ani
      Madzia nie chce aby dzieciom działa się krzywda, aż uzyskałam od niej zgodę.
      Zwykle nie trwało to długo, a ona czuła się w ten sposób zachęcona do pójścia ze
      mną i z czasem zaczęła wykazywać inicjatywę podczas opieki nad dziećmi: bujała w
      leżaczku, przynosiła pampersa, wynosiła brudnego, chusteczką pupę przecierała,
      kremem smarowała (w pachwinach albo na pośladkach), pozwalałam jej na wiele ale
      pod moim nadzorem. Miałam wówczas anielską cierpliwość, ale taka była potrzebna.
      Potem jak już się całkiem ośmieliła to nawet wkładałam jej jednego dzidziusia do
      jej głębokiego wózka dla lalek i woziła go po mieszkaniu (pod moim nadzorem),
      albo kołysała w kołysce dla lalek.

      itd. itp...

      Musisz wypracować własny sposób, ale pamiętaj do niczego nie zmuszaj i
      rozmawiaj, rozmawiaj, rozmawiaj, nawet jak Ci się wydaje, że tego nie zrozumie.
      Ja mówiłam wszystko włącznie z tym co fajnego jest w dzidziusiach, które cechy
      są szczególne, jakie to fajne, że są takie malutkie oraz jak się czuję, dlaczego
      źle się czuję, kiedy jestem szczęśliwa i przede wszystkim w kółko "kocham Cię",
      "kocham dzidzie", "kochamy dzidzie" - ja jej te słowa wepchnęłam w usta aż w nie
      uwierzyła i poczuła..
      • cyborgus Re: Wrazliwiec a noworodek w domu............... 24.01.08, 04:55
        o rany, to u Was to naprawde ciezko bylo. Moja Sara niemowlaka nawet
        lubi, przykrywa kocykiem, caluje, wola mame jak nie spi, itd, ale
        jednoczesnie zaczelo sie u nas duzo histerii, krzykow, rzucania
        rzeczami, slowo NIE jests na porzadku dziennym. Najlepiej ze nikt w
        to nie wierzy, bo przy obcych jest chorobliwie niesmiala i
        spokojnasmile). No i pare razy zdazylo jej sie zmoczyc w nocy, nigdy
        wczesniej nie miala tkaich wypadkow ani w dzien ani w nocy. pare
        nocy temu cala noc przeplakala, musialam tam spac przy niej, zeby w
        koncu sie uspokoila (dobrze ze niemowlak chociaz spalsmile).

        Ona jest troche nerwus, i to jej nie pomaga. Rozmawiamy duzo, ale
        dzis mi powiedziala ze woli isc na time out niz rozmawiac, dlatego
        bedzie rzucac rzeczy zeby miec time out, jak sie zdenerwuje, ze mama
        jest z siostrzyczka...smile). probowalam ja przekonac ze nie musi miec
        kary, zeby isc do swojego pokoju i sie zamknac, i tam uspokoic, ale
        uparcie twierdzi ze musismile)
        Mam tylko nadzieje z e z czasem to sie jakos unormuje. Mala jest
        dosyc logiczna i duzo mozna jej wytlumaczyc, choc czasami nie jest
        latwo....
        • mamaemilii Re: Wrazliwiec a noworodek w domu............... 25.01.08, 14:58
          Widzę, że nie macie łatwo. U nas spokojnie, czasem aż za spokojnie. Bo obawiam
          się, że Emilka wiele w sobie po prostu dusi, żeby tylko nas uszczęśliwić.

          Przerabiam obecnie książkę "Rodzeństwo bez rywalizacji" i zaczęłam stosować
          wobec niej pewne metody, żeby ewentualnie pomóc jej ujawnić skrywane (wg mnie)
          uczucia. I zdaje się, że trafiam w dziesiątkę. Polecam więc tę lekturę!

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka