art prof J. Cieszynskiej nt problemow osob dwujezy

06.10.09, 00:20
www.cieszynska.pl/index.php?s=polecane
prosze wybrac "Lingwistyczne i psychologiczne problemy osób
dwujęzycznych"
Dotyka sytuacji dzieci, które urodziły się za granicą (tutaj badania
dot. grupy Polaków w Austrii) i relacji na różnych płaszczyznach z
rodzicami, którzy jako dorośli ludzie wyjechali z Polski.
    • jan.kran Re: art prof J. Cieszynskiej nt problemow osob dw 06.10.09, 01:06
      ****Imigranci postsolidarnościowi, którzy z powodów politycznych
      musieli przyjąć obywatelstwo austriackie chętnie mówią o sobie:
      Jestem Austriakiem i Polakiem. Takiego sposobu mówienia o swojej
      tożsamości uczą także dzieci, urodzone już w Austrii! Prowadzi to do
      zachwiania poczucia przynależności grupowej, w konsekwencji
      zagrożone jest spełnienie potrzeby bezpieczeństwa. Wydaje się także,
      że właśnie te dzieci mają trudności z wybraniem swojej drogi
      życiowej; zawodu, miejsca pracy i rodziny.
      To właśnie zagubienie rodziców powoduje rozluźnienie więzi
      rodzinnych, dramatyczne poszukiwanie swojej tożsamości, negowanie
      rzeczywistości, oskarżanie społeczności o wykluczenie i brak
      perspektyw.


      -------------> W zasadzie to mam komentarz do niemalże kazdego
      zdania Pani Profesor.
      Nie wiem z kim Ona przeprowadzała te badania ale nie ze mną , moimi
      dziećmi i dziećmi moich znajomych i przyjaciół , emigracji lat
      osiemdziesiątych.
      Nasze dzieci urodzone w DE, Francji , Kanadzie , dzisiaj w wieku
      około dwudziestu lat nie mają niczego zachwianego ani nie sprawiają
      wrażenia że nie czują się bezpieczne ... Moja córka , dzieci
      znajomych korzystają z wychowania wielojęzycznego w większości
      znajomość innej kultury i języka nie jest handicapem tylko
      wbogaceniem ich życia.
      Mogą sobie swobodnie wybierać studia , zawód , miejsce pracy ,
      związki emocjonalne.
      Moja Młodzeż nikogo nie oskarża, perspektywy ma takie że daj Panie
      Boże każdemu , rzeczywistości nie neguje ani nie czuje się
      wykluczona...
      Moja córka studiuje lingwistykę w Monachium , córka przyjaciólki
      kończy w Paryży prawo międzynarodowe , córka kuzynostwa za rok
      będzie szwedzką lekarką, syn przyjaciółki w Kanadzie jest na
      studiach inzynierskich ze specjalizacją lotnictwo i budowa rakiet i
      promów kosmicznych , córka znajomej we Francji studiuje
      psychologię , córka kolejnej znajomej ma angielski licencjant w
      dziedzinie ekonomii i biznesu a syn paryskiej znajomej kończy
      studia nauczycielskie i dziennikarstwo.
      Wszyscy mówią po polsku , wychowali się w polskich rodzinach ale są
      zintegrowani z krajem zamieszkania i nie mają problemów że są
      dziećmi emigrantów...
      Kran
      • kaskahh Re: art prof J. Cieszynskiej nt problemow osob dw 06.10.09, 19:27
        "Z moich obserwacji prowadzonych w Austrii wynika, że polscy rodzice w miejscach
        publicznych (sklep, kawiarnia, restauracja, ośrodek zdrowia, palc zabaw itp)
        zwracają się do swoich dzieci w języku niemieckim. Najczęściej w sytuacjach gdy
        obok znajduje się osoba niemieckojęzyczna i w pewnym stopniu jest to konieczny
        wybór kodu."

        oj ja tez sie z wieloma rzeczami nie zgadzam
        nie wiem, dlaczego mowa tu o KONIECZNYM wyborze kodu
        a moze cos zle zrozumialam?
        • kaskahh Re: art prof J. Cieszynskiej nt problemow osob dw 06.10.09, 19:58
          "Jednakże dla rozwoju osobowości dziecka fakt nabywania wiedzy w języku, w którym rodzice mają znacznie niższą kompetencję, nie jest pozytywny."

          ...
          • jan.kran Re: art prof J. Cieszynskiej nt problemow osob dw 06.10.09, 22:17
            Hmmm ... Z jednej strony jeżeli pomagałam dzieciom w lekcjach to w
            większości przypadków po polsku ale generalnie wiedzl nabywali w
            szkołach niemieckich i norweskich a ja jestem z pewnością słabsza od
            Nich w tych językach choć na tyle żebym Im nie mogła pomóc w
            lekcjach.
            Polski wybrałam świadomie i stosowałam ten język bez wyjątku gdy
            dzieci miały 12 i 16 lat.
            Potem pomagałam Juniorowi z francuskiego po niemiecku bo chodził do
            niemieckiej szkoły w Oslo a Młodej w rosyjskim i francuskim po
            norwesku.
            Nie do końca dociera do mnie sens powyższego cytatu...
            Kran
      • suesslein Re: art prof J. Cieszynskiej nt problemow osob dw 28.12.09, 21:03
        a ja niestety w duzej mierze musze sie zgodzic z tym, co napisane w tymze artykule.
        mieszkajac w Niemczech- ponad 10 lat- mialam stycznosc z wieloma polskimi
        rodzinami. ich zachowanie bylo dokladnie takie. wiele z tych rodzin to byli
        wlasnie emigranci lat 80tych. sami kaleczyli jezyk do granic mozliwosci, ale
        uparcie uzywali go w kontaktach z wlasnymi dziecmi.
        ja bylam po tej drugiej stronie...... pomagalam ich dzieciom w odrabianiu
        lekcji, usilowalam wyplenic bledy w ich niemieckim- czesto bez wiekszego skutku,
        niestetysad

        wiec to nie taka znow abstrakcja, czy margines.
    • jan.kran Re: art prof J. Cieszynskiej nt problemow osob dw 06.10.09, 22:47
      ****Chciałam bowiem opisać takie warunki dwujęzyczności, w których
      rodzice tracą (częściowo) swój naturalny przywilej kształtowania
      języka swoich dzieci. Jest to sytuacja, mająca ogromny wpływ na
      formowanie się relacji między rodzicami i dziećmi, kształtowanie
      postaw rodzicielskich, także na sam proces wychowawczy. Oficjalny
      (legalny) pobyt za granicą stwarza drugiemu pokoleniu możliwość
      identyfikacji ze społecznością kraju pobytu i pozwala na
      kształtowanie prawidłowych postaw. Jednakże stopień opanowania przez
      rodziców języka nowej ojczyzny zaburza proces uczenia się ról
      społecznych przez młode pokolenie.

      ----------------> Brakuje mi w pracy Pani Profesor statystyki.
      Ile rozmów przeprowadziła , wiek dzieci i rodziców, pochodzenie
      społeczne i wykształcenie rodziców.

      Ponieważ bierze pod uwagę tylko rodziny gdzie oboje rodzice są
      Polakami ja też odnoszę się pisząc o Jej pracy do doświadczeń
      moich własnych i moich znajomych które odpowiadają temu kryterium.
      Mam kilkoro bliskich znajomych będących w takiej sytuacji a
      ponieważ nasze dzieci są już dorosłe i proces językowy jest u nich
      wykstałcony i zakończony myślę ze moje obserwacje są dość prawdziwe.


      Wszyscy moi znajomi mają wyższe wykształcenie , nie wszyscy pracują
      w swoich zawodach ale są zintegrowani w krajach pobytu , czasem
      zrobili kariery , czasem pracują poniżej swoich kwalifikacji ale
      znają bdb język otoczenia a często kilka języków.
      Mają około 50 lat.
      Sama znam osoście siedem takich rodzin < tyle w tej chwili
      pamiętam > a ze słyszenia i opowiadań pewnie drugie tyle.

      Kompletnie się nie zgadzm z cytowanym fragmentem.
      Nie straciliśmy przywileju kształtowania języka naszych dzieci.
      Ich pierwszym językiem był polski , bardzo staranny i zadbany bo w
      naszym pokoleniu a zwłaszcza na emigracji pielęgnujemy poprawną ,
      może trochę archaiczną polszczyznę.
      Przekonałam się że jeżeli dzieci w języku ojczystym rodziców mówią
      dobrze i mają bogate słownictwo przekłada się to na języki otoczenia.
      Nie rozumiem też stwierdzennia o legalnym pobycie drugiego
      pokolenia.
      My , pierwsze pokolenie jesteśmy legalnie od lat , mamy paszporty
      krajów w których mieszkamy , pracujemy , płacimy podatki.
      Sposób znajomości języka otoczenia przez nas niczego nie zaburza bo
      znamy go bdb.

      Często się zdarza że dzieci wielojęzyczne są bardzo dobrymi uczniami
      w szkole w języku otoczenia bo maja inną świadomośc językową.
      Już jako małe dzieci wiedzą że są różne języki, inne w domu inne na
      zewnątrz, tej świadomości nie mają dzieci jednojęzcyzne, z drugim
      językiem spotykają się w szkole i uczą się go zupełnie inaczej niż
      dzieci wielojęczne.
      Kran



      • olliesmum Re: art prof J. Cieszynskiej nt problemow osob dw 07.10.09, 21:50
        Bardzo dlugo i uwaznie czytalam ten artykul, probujac naprawde zrozumiec, o co
        autorce chodzilo wink
        Artykul jest dosc interesujacy i na pewno pobudza do refleksji, jednak wiele
        wysunietych w nim tez wydaje sie byc wspartych przed wszystkim kombinacja
        pogladow roznych autorow i naukowcow (wg mnie nie zawsze trafna i
        przekonywujaca), zas za malo tu przykladow z konkretnych badan, liczb itd.
        Czesciowo sa to tez wylacznie przypuszczenia autorki jak np. tutaj:
        "Gdyby przez analogię utworzyć definicję pojecia dwukulturowy wówczas
        musiałaby ona brzmieć: dwukulturowość to równorzędne bycie (czerpanie,
        zanurzenie) w dwóch kulturach"
        Na tych przypuszczeniach opiera ona nastepne tezy, co moim zdaniem nie jest
        naukowa metoda smile.
        Dlatego interpretuje ten artykul nie jako wywod naukowy, ale jako refleksje
        autorki - nie zawsze trafne - na temat wielu zjawisk waznych dla emigrantow i
        ich dzieci.
        Poza tym widze tu sporo uogolnien i niscislosci.
        Np jako lingwistka wiem, ze jezyk jest waznym elementem kultury, ale napewno nie
        jest to wylaczny element decydujacy o kulturze, normach itd., jak wynika z tego
        artykulu.
        Co do tozsamosci pokolenia urodzonego na emigracji, nie wiem dlaczego podwojna
        tozsamosc uwazana jest najpierw za cos badrdzo szkodliwego dla osobowosci ale
        rownoczesnie jest ok w malzenstwach mieszanych?
        Poza tym autorce nie przychodzi do glowy, ze mozna przeciez mowic o NOWEJ
        tozsamosci, czyli takiej, ktora nie bylaby ani powieleniem tozsamosci kulturowej
        rodzicow ani tej kraju w ktorym dziecko emigrantow sie urodzilo tylko moze
        mieszanka ich obu badz jeszcze inna tozsamoscia. Mysle, ze cos takiego napewno
        istnieje.
        Sam tytul artykulu jest wielkim uogolnieniem sprawiajacym bleden wrazenie jakoby
        sama dwujezycznosc byla przyczyna problemow...
        Mysle, ze napewno zycie na emigracji ma wiele innych czynnikow, ktore powoduja
        roznego rodzaju problemy, natomiast dwujezycznosc raczej pomaga w odnalezieniu
        sie w nowej rzeczywistosci niz powoduje problemy.
        Mam wrazenie, ze autorka niestety porusza sie na terenie znanym jej raczej z
        teorii niz praktyki.
        Nie ma wiec co sie przejmowac jej wywodami wink.
    • jan.kran Re: art prof J. Cieszynskiej nt problemow osob dw 07.10.09, 22:48
      Ja się zawsze przemuję bo za wywodami róznych naukowców ,
      lingwistów , filozofów i pedagogów stoją żywi ludzie.
      Właśnie koleżanka z sąsiedniego forum się zbroi bo logopeda odmówił
      terapii dziecka < mimo wyraxnego polecenia lekarzy > dopóki bedzie
      mówić do dziecka po polsku a nie tylko i wyłącznie w języku
      otoczenia.
      Nóż się wkieszeni otwiera ...
      • kaskahh Re: art prof J. Cieszynskiej nt problemow osob dw 08.10.09, 11:41
        ja tez sie wszystkim przejmuje
        nawet twoja kolezanka...
        co za swiat''!
        zacofany bardzo bardzo

        ostatnio mialysmy pomysl, by zaczac uswiadamiac rodzicow i nie tylko
        w DE ogolnie do tylu z tym tematem
        • olliesmum Re: art prof J. Cieszynskiej nt problemow osob dw 08.10.09, 12:03
          Zapraszam na strone niedawno zalozonego Bilingual Forum Ireland, niestety
          glownie po angielsku, ale moze kogos zainteresuje:
          www.bilingualforumireland.com/index.html
    • matka.adama Re: art prof J. Cieszynskiej nt problemow osob dw 08.10.09, 17:03
      Wedug mnie ten artykuł to esej, a nie praca naukowa. Chociażby
      cytowanie filozofa Gadamera, który z dwujęzycznością i poczuciem
      przynależności dwóch pokoleń Polaków nie miał nic wspólnego. Z całym
      szacunkiem dla Pani Profesor i Gadamera smile
      Po przeczytaniu tego artykułu pomyślałam jednak, że dwujęzyczność,
      mimo wielu wspaniałych zalet, jak wszystko w tym życiu, musi mieć
      także swoją "ciemną stronę". Oczywiście jestem gorącą zwolenniczką
      dwujęzyczności i OPOL, ale pewnie jakieś ujemne strony istnieją, jak
      chociażby poczucie odmienności, strach przed odrzucieniem...Sama nie
      wiem. A co Wy o tym myślicie?
      • jan.kran Re: art prof J. Cieszynskiej nt problemow osob dw 08.10.09, 17:16
        Bardzo ciekawe pytanie , porozmawiam z dziećmi bo ja do tej pory
        widziałam same plusy ...


        A nie na temat to powinnaś mieć kluczyk do jednych forumowych
        drzwi ...
        Zajrzysz ?

        Pozdrawiam
        K.
      • risando ujemne strony 08.10.09, 18:07
        > także swoją "ciemną stronę". Oczywiście jestem gorącą zwolenniczką
        > dwujęzyczności i OPOL, ale pewnie jakieś ujemne strony istnieją, jak
        > chociażby poczucie odmienności, strach przed odrzucieniem...Sama nie
        > wiem. A co Wy o tym myślicie?

        Rok temu opisalem pewne watpliwosci, ktore niestety nadal sa aktualne:

        Przyznam, iz obserwuje podobne zachowanie u mojej corki, czyli jakby unikanie kontaktu ze mna ze wzgledu na brak pewnej bieglosci w mowieniu o pewnych sprawach w jezyku niemieckim. Zachowanie to nie dotyczy spraw banalnych i codziennych, poniewaz w tym zakresie bardzo dobrze opanuje slownictwo i swobodnie sie wyraza. Jesli jednak brakuje jej potrzebnego slownictwa w jezyku niemieckim, dosc czesto wybiera latwiejsza droge i zwraca sie do zony.

        Moim zdaniem corka zachowuje sie naturalnie, poniewaz ona wybiera sobie po prostu najefektywniejszy sposob wyrazenia sie i zalatwienia pewnego problemu. Jednak czesto mam watpliwosci, czy w ogole da sie nadrobic zaleglosci w slownictwie niemieckim do takiego stopnia, iz bede mogl o wszystkim rozmawiac z corka ... Ona codziennie uczyc sie bedzie nowych rzeczy i zwiazanego z tym polskiego slownictwa w szkole, a wiem, iz juz nie da rady wszystkiego "przerabiac" jednoczesnie rowniez w jezyku niemieckim ...

        Majac na uwadze, iz corka nawet nie chce ze mna po polsku rozmawiac, obawiam sie, iz nasze rozmowy ograniczyc beda sie w przyszlosci do spraw dosc prostych, "juz znanych", iz nie bedziemy mogli "normalnie" ze soba rozmawiac.


        Po wakacjach udalo mi sie corce sporo czytac, co procentuje, poniewaz podczas lektury rozmawiamy tez duzo o roznych rzeczach zwiazanych z trescia danej ksiazki. Wiem jednak, iz ta umiejetnosc swobodnego mowienia szybko znika, jesli np. przez kilka dni nie czytam wcale albo malo (mniej niz 60 min. dziennie).

        Pozdrawiam
        • olliesmum Re: ujemne strony 08.10.09, 23:04
          Risando,
          A moze tu chodzi raczej o to, ze dziewczeta - zwlaszcza gdy staja sie
          nastolatkami - o pewnych sprawach raczej rozmawiaja z mama niz z ojcem?
          Poza tym rodzice sa rozni i dzieci doskonale wiedza, o ktorych spawach wola
          "pertraktowac" z daym rodzicem tak by uzyskac pozadane rezultaty
          wink
          Ja mysle, ze nie mozna wszystkiego "zwalac" wylacznie na jezyk...
          • risando Re: ujemne strony 09.10.09, 07:12
            olliesmum napisała:

            > Risando,
            > A moze tu chodzi raczej o to, ze dziewczeta - zwlaszcza gdy staja sie
            > nastolatkami - o pewnych sprawach raczej rozmawiaja z mama niz z ojcem?

            Czyli bedzie jeszcze gorszej, bo corka nastolatka jeszcze nie jestsmile

            Czasem ona specjalnie czeka na czy zawola nawet swoja mame, bo wtedy moze nawijac po polsku. To sa sytuacje niezbyt czeste, ale sie zdarzaja.

            Nie sposob nie stwierdzic, iz komunikacja z corka jest bardziej skomplikowana niz bylaby ona pewnie w przypadku wychowania jednojezycznego. Trzeba wiecej czasu i cierpliwosci po obu stronach.

            Pozdrawiam
            • bluejanet Re: ujemne strony 09.10.09, 08:39
              No to moze w takich sytuacjach od czasu do czasu pozwol jej sie
              wygadac po polsku - sam odpowiadajac po niemiecku. Potem pod wieczor
              mozesz jeszcze raz "przepracowac" temat - zorientujesz sie o czym
              opowiadala i jakie ewentualnie zwroty sprawialyby jej trudnosc po
              niemeicku i mozna mowic o tym samym ale w inny sposob, albo w
              postaci bajki na dobranoc.

              Nie ma chyba niebezpieczenstwa, ze corka wybierze polski w rozmowach
              z toba. Bo chyba pisales o tym, ze niemeicki jest waszym jezykiem i
              dla niej jest to oczywiste.
              • risando Re: ujemne strony 09.10.09, 09:48
                bluejanet napisała:

                > No to moze w takich sytuacjach od czasu do czasu pozwol jej sie
                > wygadac po polsku - sam odpowiadajac po niemiecku.

                Problem w tym, iz ona wlasciwie nie chce ze mna po polsku rozmawiac. Nawet na propozycje "powiedz to po polsku, jesli bedzie Ci latwiej", podaje tylko klopotliwego dla niej wyrazu czy zwrotu po polsku ("Gut, auf Polnisch sagt man ... X ..." - "Dobrze, po polsku mowi sie ... X ..."), mowiac jednak generalnie po niemiecku. Ta droga prawie zawsze "sie dogadamy". Jesli sprawa jest naprawda skomplikowana, to po polsku do mnie mowi zmienionym glosem, krotko i niechetnie, szybko wracajac do jezyka niemieckiego.

                Pozdrawiam
                • matka.adama Re: ujemne strony 09.10.09, 10:46
                  To, o czym mówi Risado, zauważam też u mojego synka. Adam dobrze
                  mówi w obu językach, chyba jest obecnie w stanie "względnej
                  równowagi", ale już za kilka miesięcy niemiecki przeważy (jest w
                  pierwszej klasie). Czasami nie chce o czymś opowiedzieć, być może ze
                  względu na nieznajomość polskich odpowiedników sółw niemieckich.
                  Zapyta się oczywiście, jak to będzie po polsku i opowie, ale
                  zastanwiam się, czy nieopowiadanie o przedszkolu i szkole leży w
                  jego charakterze, czy to sprawa konieczności przenoszenia się do
                  innego kodu językowego.
                  A przy okazji, chciałam się pochwalić. Do szkoły mojego dziecka,
                  także do pierwszej klasy, przyszedł chłopiec, który właśnie
                  przyjechał z polski. I teraz panie nauczycielki często proszą Adama
                  o tłumaczenie, jak chcą coś tamtemu dziecku wyjaśnić. Synek jest z
                  tego bardzo dumny, aż sama jestem ciekawa, jak on to robi smile
                  Podrawiam
                  mama Adama
                  • olliesmum Re: ujemne strony 09.10.09, 12:35
                    Risando,
                    Czy Twoja corka czesto jezdzi do Niemiec i ma jakies bardziej intensywne
                    kontakty z j. niemieckim na codzien w Polsce?
                    Bo ja mysle, ze to chyba w naszym przypadku jest b. pomocne. Dwa razy rocznie
                    pobyt w Polsce plus kontakty z polskimi rodzinami i dziecmi tu w Irlandii plus
                    czytanie ksiazek po polsku, ogaldanie polskich filmow, telefony po polsku z
                    babcia i dziadkiem itd.
                    Moj synek chodzi do szkoly irlandzkiej juz od 3 lat i o szkole rozmawiamy po
                    polsku ale czasem pyta mnie czy cos moze mi powiedziec po angielsku, np jakies
                    wymyslone przez niego smieszne historyjki czy zdania po angielsku. Nigdy nie mam
                    nic przeciwko temu. Czasem tez mowie do niego po angielsku - gdy sa przy nas
                    inne osoby, ktore nie rozumieja. Rwoniez w obecnosci mojego meza sporo mowie po
                    angielsku do synka by ulatwic komunikacje.
                    Nie robilam tego zanim Ollie zaczal mowic po polsku, ale od czasu keidy zaczal
                    plynnie mowic po polsku, pozwalam sobie na mowienie do niego takze po angielsku
                    (czasem czytamy tez po ang.) .
                    Czytalam w takiej ciekawej ksiazce L'enfant bilingue, ze to wcale nie jest zle,
                    jesli z czasem mozna sobie pozwolic takze na mowienie w jezyku dominujacym. I ze
                    wlasciwie taka elastycznosc jest nawet pozytywna, bo dziecko uczy sie tego, ze
                    jezyk ma byc przede wszystkim uzytecznym narzedziem komunikacji a nie kula u
                    nogi wink.
                    Moze probuj wiec czesciej zmieniac jezyk w obecnosci corki i w rozmowach, w
                    ktorych oboje bierzece udzial - w zaleznosci od sytuacji - i w ten sposob
                    pokazac corce, ze mozecie mowic w obu jezykach?
                    Powodzenia smile
                    • risando Re: ujemne strony 09.10.09, 13:45
                      Witam ponownie!

                      ----------
                      Czy Twoja corka czesto jezdzi do Niemiec i ma jakies bardziej intensywne
                      kontakty z j. niemieckim na codzien w Polsce?
                      ----------

                      Niestety juz nie i to jest rzeczywisty problem, poniewaz wlasnie brakuje zywego kontaktu z roznymi osobami. Dluzszy pobyt w Niemczech z pewnoscia pomaga, ale sie na razie nie zapowiada. W Polsce jestem na co dzien jedyna osoba niemieckojezyczna, z ktora corka ma kontakt.

                      ----------
                      Moze probuj wiec czesciej zmieniac jezyk w obecnosci corki i w rozmowach, w
                      ktorych oboje bierzece udzial - w zaleznosci od sytuacji - i w ten sposob
                      pokazac corce, ze mozecie mowic w obu jezykach?
                      ----------

                      Do 4 urodzin corka nie chciala/mogla ze mna po niemiecku rozmawiac. Mowila przewaznie po polsku, az nagle, ale jak na razie juz na zawsze, sie przelamala. Do tego momentu owszem lekko naciskalem i prosilem, aby ona po niemiecku do mnie mowi (gdzies w archiwalnych watkach to wszystko opisalem, bo na tym Forum siedze prawie od samego poczatkusmile. Pozniej takie przypomnienia juz nie mialy miejsca, poniewaz nie byle potrzebne.

                      Naszym jezykiem rodzinnym jest jezyk polski, czyli
                      - do corki mowie po niemiecku
                      - do malzonki mowie po polsku
                      - do corki + malzonki (razem) mowie po polsku
                      - malzonka mowi tylko po polsku
                      - corka mowi do mnie po niemiecku
                      - corka mowi do malzonki po polsku
                      - corka mowi do malzonki + do mnie (razem) po polsku

                      Mimo tej dominacji jezyka polskiego zarowno w domu jak i w zyciu pozarodzinnym corka jednak dobrowolnie i bardzo konsekwetnie przestrzega zasade OPOL z wszelkimi opisanymi juz skutkami. Corka tez nie lubi, kiedy ja do niej mowie po polsku. "Nie wyglupiaj sie, tato!"smile

                      Dlatego raczej wszystko zostanie tak jak jest, bo jak wprowadzimy teraz - troche na sile - rozluznienie zasady OPOL, to byc moze corka jednak porzuci jezyk niemiecki.

                      Moze troche wyolbrzymialem sprawe, bo opisany fenomen nie jest problemem, ktory nie daje mi spac po nocachsmile Chcialem wlasciwie tylko opisac pewna ujemna strone dwujezycznego wychowania wedlug mojego osobistego doswiadczenia (bo padalo pytanie, czy jakies ujemne strony dwujezycznego wychowania sa). Ponadto uzasadniam tym doswiadczeniem rowniez swoje przekonanie, iz, bedac rodzicem dwujezycznie wychowanego dziecka, naprawde warto uczyc sie jezyka partnera, zwlaszcza jako reprezentant "slabszego" jezyka.

                      Dziekuje za porady i pozdrawiam serdecznie
                      • olliesmum Re: ujemne strony 09.10.09, 14:03
                        MOze by zachecic zone do nauki niemeickiego? smile
                        Moj maz zaczal uczyc sie polskiego dopiero po 12 latach znajomosci wiec nigdy
                        nie jest za pozno! A mysle, ze to duzo daje jesli chodzi o akceptacje i szacunek
                        ze strony dziecka dla jezyka mniejszosci. No i wtedy rzeczywiscie rozmowy w tym
                        jezyku sa mozliwe z udzialem obojga rodzicow - moj malzonek twierdzi ze nie
                        zasze musze mu tlumaczyc, bo duzo juz rozumie smile.
                        Aha, mysle jeszcze o tym, by wyslac synka kiedys na oboz czy kolonie do Polski,
                        moze w Twoim przypadku Twoja corka mialaby ochote pojechac na cos takiego do
                        Niemiec?
                        Czasem szkoly organizuja wymiany mlodziezowe z Niemcami, moze zajrzyj na strone
                        Deutsch-Polnisches Jugendwerk?
                        Pozdrawiam rowniez
                        • risando Re: ujemne strony 09.10.09, 15:38
                          olliesmum napisała:

                          > MOze by zachecic zone do nauki niemeickiego? smile
                          > Moj maz zaczal uczyc sie polskiego dopiero po 12 latach znajomosci wiec nigdy
                          > nie jest za pozno! A mysle, ze to duzo daje jesli chodzi o akceptacje i szacune
                          > k
                          > ze strony dziecka dla jezyka mniejszosci. No i wtedy rzeczywiscie rozmowy w tym
                          > jezyku sa mozliwe z udzialem obojga rodzicow - moj malzonek twierdzi ze nie
                          > zasze musze mu tlumaczyc, bo duzo juz rozumie smile.

                          Zona dobrze zna jezyk niemiecki, czyli tlumaczyc nie musimy, ale uklad jezykowy mamy, jaki jest, bo jest dla nas najbardziej naturalny. Czasem zona mowi do mnie cos po niemiecku, czasem ja do niej, ale to wyjatki.

                          > Aha, mysle jeszcze o tym, by wyslac synka kiedys na oboz czy kolonie do Polski,
                          > moze w Twoim przypadku Twoja corka mialaby ochote pojechac na cos takiego do Niemiec?

                          W planach oczywiscie mamy takie wyjazdysmile

                          Pozdrawiam
                          • fogito Re: Risando 10.10.09, 11:30
                            Myślę, że problem rozwiązałoby przedszkole lub szkoła z wykładowym
                            niemieckim. Nie wiem gdzie mieszkasz, ale może masz takie możliwości.
                            Ja wysłałam syna do szkoły z wykładowym angielskim a mieszkamy w
                            Polsce. W efekcie oba jezyki są na równym poziomie i rozmowy z
                            obojgiem rodziców również.
                      • anew3 Re: ujemne strony 04.02.10, 18:22
                        Na dole pisze, ze miszkacie w Polsce, ale gdzie?Jesli moge zapytac?
                        Zastanawia mnie to, ze nie masz o ile dobrze zgaduje, niemieckich
                        znajomych, przyjaciol, tam gdzie mieszkasz.Moze rozejrzyj sie po
                        prostu , popytaj.W duzych miastach napewno znajda sie Niemcy(moze na
                        przyklad pracujacy w jakich duzych firmach,ucza na polskich
                        uczelniach ,szkolach , moze maja dzieci?).I jeszcze jedno, jak tam
                        kontakty z twoja rodzina w Niemczech itd.Chodzi mi przez caly czas o
                        to zeby zapewnic twojej corce naturalne kontakty towarzyskie z
                        Niemcami, najlepiej jej rowiesnikami.
                        • anew3 risando 04.02.10, 18:24
                          moj post byl oczywiscie do risando.
    • k.bazylejska Re: art prof J. Cieszynskiej nt problemow osob dw 09.10.09, 22:13
      Nie przeczytałam nawet połowy artykułu. Dla mnie to taki typowy humanistyczny
      bełkot, istna grafomania, pisanie dla pisania, a nie dla tego, że się ma coś do
      przekazania. Nie poświęcałabym, za dużo uwagi temu artykułowi i nie próbowałabym
      polemizować. Pani profesor nie ma wielu własnych doświadczeń na polu
      wielojęzyczności i opiera się głównie na wyrywkowych opiniach innych autorów.

      k.bazylejska

      Jaś 12.2002 Klara 02.2007 niemiecki, polski, angielski
      • kocianna Re: art prof J. Cieszynskiej nt problemow osob dw 09.10.09, 22:55
        Mimo iż przez pewien czas zajmowalam sie prawie naukowo dwujezycznoscia, takiego
        art nie spotkalam (moze tendencyjnie dobieralam literature). I nie bylam w
        stanie przez niego przebrnac.

        Nie widze u siebie zadnych zlych skutkow dwujezycznosci/dwukulturowosci, a nawet
        podwojnej tozsamosci narodowej. Problemem - duzym - byl fakt, ze narody
        ("bratnie") nie darzyly sie zbytnia sympatia, wiec w PL bylam szykanowana (az do
        studiow!!!) jako "czerwona ruska", a w ROS jako "biala polaczka". Ale jestem
        przekonana, ze duzej czesci tych problemow nie mialabym, gdybym miala troche
        inne pochodzenie.
    • julinekk Re: art prof J. Cieszynskiej nt problemow osob dw 20.12.09, 00:35
      przykro mi to pisac, ale sie zdenerwowalam czytajac ten artykul.
      Pani profesor probuje ukryc stek bzdur i wydumanych tez pod
      plaszczykiem skomplikowanego, pseudonaukowego jezyka.
      A twierdzenie ze dzieci autystyczne nie potrafia sie bawic tak jak
      dzieci mowiace dlatego ze nie uzywaja zadnego kodu jezykowego
      zakrawa na zartsad
    • shamsa Re: art prof J. Cieszynskiej nt problemow osob dw 09.02.10, 04:22
      najlepsza maturzystka w calej finlandii zostala w zeszlym roku polka, ktora wraz
      z rodzicami przyjechala tu w wieku trzech lat. nie sadze zeby cierpiala na
      jakies dysocjacje kulturowe czy cos tam ten tego.

      to jest w ogole ciekawy temat, ale ze wzgledu na specyficzna grupe jaka wybrala
      autorka, uzyskane dane sa kompletnie niewiarygodne. przypuszczam, ze ogromny
      wplyw na rozwoj tych rodzin i dzieci mialy nie językowe, ale spoleczne
      uwarunkowania, okolicznosci historyczne, uprzedzenia, charakterystyka emigrantow.

      wierze, ze jezeli w rodzicu tkwi głęboko umiłowanie narodowej kultury, tkwi
      wiedza i duma, jesli wie, co go uczynilo tym, kim jest, bedzie potrafil
      przekazac tą dumę i wiedzę dalej.
      • jan.kran Re: art prof J. Cieszynskiej nt problemow osob dw 09.02.10, 09:57
        ***wierze, ze jezeli w rodzicu tkwi głęboko umiłowanie narodowej kultury, tkwi
        wiedza i duma, jesli wie, co go uczynilo tym, kim jest, bedzie potrafil
        przekazac tą dumę i wiedzę dalej

        --------> smile)))))
        Moja córka jest dumna że jest Polką choć jest uważana za Niemkę ale zawsze
        podkreśla swoją polskość i już nauczyła swoich niemieckich
        i norweskich kolegów że polski i polska kultura to coś świetnegosmile)

        W DE niestety dalej pokutuje pogląd że Polacy zajmują się głównie kradzeniem
        samochodów i oszustwami a w Norwegii że świetnie zbieraja truskawkitongue_outPP

        Co jest ciekawe że na elitarnym monachijskim uni , na bardzo trudnym kierunku ,
        lingwistyka typologiczna i ogólna , jest coraz więcej polskich Niemców albo
        niemieckich Polaków.
        Kiedy Młoda zaczynała pięć lat temu była jedyna Polką a teraz co i raz sie
        pojawia młodzież polsko - niemiecka smile

        Junior nie ma problemu bycia Polakiem choć psychicznie i kulturowo najbardziej
        się czuje związany z Niemcami ale ma swoja polską stronę .

        Wynieśli z domu miłość do Polski i znajomość polskiej kultury choć urodzili się
        w DE , sporą część życia spedzili w Norwegii.
        Fakt że moj aenergiczna polska Rodzina Ich indoktrynuje bezustanniesmile)))
        A ja to juz w ogóletongue_outPPPP
        Kran
Pełna wersja