Dodaj do ulubionych

Wsparcie WJ przez tubylcze przedszkole

10.09.14, 22:50
Za około 2 tygodnie mam w przedszkolu rozmowę z wychowaczynią na temat dwujęzyczności Młodego; I zastanawiam się, w jaki sposób takie tubylcze przedszkole może wspierać dwujęzyczność mojego dziecia:
- np. świetnym pomysłem, o którym przeczytałam tu na forum, byłoby, gdyby informowali mnie w miarę szczegółowo i regularnie, jaki program przerabiają, tak, abym w domu mogła przerobić to też po polsku (w naszym przedszkolu wymiana informacji o pracy dzieci jest jak na razie na beznadziejnym poziomie, do tego dochodzi, że to montessori, więc dzieci w sumie same organizują sobie czas, a zajęć wspólnych jest jak na lekarstwo)
- może mogliby od czasu do czasu czy choćby raz zorganizować taką prezentację języków dzieci z przedszkola (są dzieci japońskie, chorwackie, jeszcze jeden Polak i kilka Rosjanek)

Innych pomysłów niestety mi brakuje, stąd pytanie do Was, czy macie jakieś doświadczenia lub pomysły na to, jak dwu i wielojęzyczność mośe być pozytywnie wykorzystywana i wspierana przez tubylcze przedszkola?
Z góry dzięki za odzew, pozdrawiam serdecznie
Obserwuj wątek
    • kuragan Re: Wsparcie WJ przez tubylcze przedszkole 11.09.14, 10:59
      Hmm, ja tylko chcę, żeby nie przeszkadzało. I nie przeszkadza.smile Nie wiem jak miałoby wspierać. Nie komentują jak mówię do Jasi po polsku, pytają jej się jak to jest po polsku gdy np. spiewają panie Janie w kilku językach (odmówiła współpracy, zaraza, a umie!).
      Wczoraj zatrudnili nową wychowaczynie - Polkę. I ja ją osobiście prosiłam, że jak ma coś do omówienia z Jasią to niech mówi po polsku. Zgodziła się. I to na tyle.

      Acha, i odnieśli sie ze zrozumieniem dla mojej twardej odmowy poszerzenia domowej biblioteczki Jasi o niemieckie ksiązki i płyty do słuchania (bo ona już w zerówce jest). Powiedziałam, że na polski ledwie starcza mi czasu i tego robić specjalnie nie będę i to zrozumiano.
      • laemmchen79 Re: Wsparcie WJ przez tubylcze przedszkole 11.09.14, 12:10
        Dzięki za odzew. To, o czym piszesz, nie wszędzie jest tak oczywiste

        >Nie komentują jak mówię do Jasi po polsku,
        u nas na początku reakcja jednej z opiekunek była negatywna, uważała, że w przedszkolu powinnam mówić z H. po niemiecku, ponieważ ona nie wie, czy H. ewentualnie nie mówi o czymś, co mogłoby jej dotyczyć, więc będę chciała im podpowiedzieć takie rozwiązanie, że powinni ośmielać dzieci do rozmawiania w danych języku także i w przedszkolu, a gdyby pojawiły się tematy, o których powinny wiedzieć i opiekunki, wówczas tłumaczyć wychowawcom czy innym dzieciom - wiem, brzmi banalnie, ale w przedszkolu montesoriańskim, które podkreżla, że ma sporo dzieci wielojęzycznych, takich rzeczy się nie wie

        > pytają jej się jak
        > to jest po polsku gdy np. spiewają panie Janie w kilku językach (odmówiła wspó
        > łpracy, zaraza, a umie!).
        No zołzasmile mogłaby nieźle zabłyszczeć!
        I to też nie jest oczywiste, mam wrażenie, że u nas nikt szczególnie się nie interesuje tym drugim światem naszych dzieci, a być może są fajne pomysly na wykorzystanie tej ich wiedzy - właśnie te same piosenki w innych językach, gdzieś czytałam o spotkaniach z książką, na których mama czyta książkę w języku obcym, a np. opiekunka w języku tubylczym

        To mogą być zupełnie banalne z puntku widzenia wielu osób pomysły, które gdzie indziej są oczywistością - chyba też tu na forum czytałam o tym, że "nasze" dzieci uczą tubylczych dzieci liczb czy poszczególnych wyrazów w danym języku - to też świetny pomysł na wspólną zabawę od czasu do czasu, a ile dodatkowych informacji można przemycić - geografia, okołomuzyczne (inny akcent, melodia języka), w starszych grupach inne alfabety itd. - będę Wam wdzięczna za każdy, nawet najbardziej oczywisto brzmiący pomysł
    • effie1980 Re: Wsparcie WJ przez tubylcze przedszkole 11.09.14, 13:42
      moje przedszkole jest nastawione pozytywnie, glowna pani przedszkolanka ma meza z Algierii i bliski jest jej temat dwujezycznosci. jednak mieszkam na takich angielskich peryferiach, ze przedszkole jest bardzo malo zroznicowane pod zwgledem zarowno kulturowym jak i spolecznym. to male przedszkole uniwersyteckie, gdzie prawie wszystkie rodziny sa z brytyjskiej, bialek klasy sredniej. mimo, ze bardzo lubie nasze przedszkole i tworzy sie wokol niego fajna spolecznosc zaangazowanych rodzicow, to pod wzgledem multikulturowym jest dosc ubogie. oprocz mojej corki w grupie jest dziewczynka, ktorej mama ma korzenie indyjskie, ale z tego co wiem, nie jest specjalnie zainteresowana przekazywaniem dziedzictwa. reszta to brytyjczycy z dziada pradziada. natomiast panie dopytuja sie czasami corki jak cos powiedziec po polsku i ja chwala. uczyly dzieci nazw jakiego jedzenia po polsku, co tam od niej wyciagnely. w ramach poznawania innych krajow przynioslam mape polski, ktora wisiala jakis czas i rozne obrazki z polski np. gor, jedzenia, czarownicy z lysej gory itd. nie dawno odwiedzil nas 'dar mlodziezy' i byly regaty, wiec uczylam dzieci wymawiac nazwe statku.
      teraz planuja tydzien legend i potworow, wiec musze cos wymyslec i pokazac, opowiedziec. pewnie cos zrobie na swieta.
      w mlodszej grupie porownywalismy jeszcze dzwieki zwierzac po angielsku i polsku. sporo smiechu z tego bylo.
      *przepraszam, za brak wielkich liter, ale pisze jedna reka.
        • kuragan Re: Wsparcie WJ przez tubylcze przedszkole 11.09.14, 17:39
          ja wiem, że takie nieprzeszkadzanie może nie wszędzie jest obecne i dlatego je sobie cenię. Natomiast nie sądzę, żeby moje przedszkole z radością przyjęło jakieś moje językowe iniciatywy. Dlatego napisałam, że cieszę się, że chociaż nie przeszkadzają. Dla tego o czym piszesz musiałabyś mieć bardzo zaangażowane panie, a jeśli już na wstępie spotkałaś się z podejrzliwościa (co też ta H. tam po polsku mówi), to raczej ciężko będzie.
          A co do uczenia innych dzieci polskich słów - to ja o tym pisałam, ale to była własna (i krótkotrwała) iniciaywa mojej córki w której panie, jak zawsze, po prostu nie przeszkadzały.
          Acha, na początku (do 3 roku życia) Jasia też była w Montessori i tam też było dobrze. Panie nawet nauczyły się mówić dzień dobry, dziękuję i takie tam, żeby mi i Jasi było miło. A przedszkola też mam raczej niemieckie, rzadko jakieś inne rodzynki się znajduje.
          • laemmchen79 Re: Wsparcie WJ przez tubylcze przedszkole 11.09.14, 23:45
            kuragan, pewnie masz rację... niestety. To ja poprosiłam o rozmowę, bo Młody uczy się czytać i parę razy zdarzyło mu się w przedszkolu przeczytać jakieś sylaby i został skorygowany przez panie, że źle czyta, bo nie krótkie o, tylko długie - szlag mnie jasny trafił, bo niby tacy mądrzy montesoriańscy pedagodzy, a nie wpadną na pomysł, że może dlatego inaczej czyta, bo w tym drugim jego języku właśnie tak jest poprawnie, a moje dziecię nie potrafi jeszcze samo wytłumaczyć.

            Póżniej był niestety incydent z jednym chłopcem, który mojego dziecka nie wpuścił do kącika z książkami, ponieważ ten kącik był w jego mniemaniu "nur für Deutsche" - nie uwierzyłabym., gdybym nie stala akurat obok i to było moje pierwsze doświadczenie z dyskryminacją mojego dziecka ze strony innych dzieci na tłe jego pochodzenia (moje miało ledwie skończone 3 lata, więc na szczęście kompletnie nie zrozumiało, o co tamtemu chodziło, a ten chłopiec miał skończone 6 lat, więc podejrzewam, że raczej wiedział), reakcja wychowawców pokazała mi, że nie mają pojęcia i śladowych nawet wyobrażeń na temat sytuacji dzieci dwujęzycznych, więc chcę z nimi pogadać o takich najważniejszych rzeczach, które moim zdaniem powinni wiedzieć (m.in. swoboda wyboru języka, w którym rozmawiam z nim w przedszkolu, nie zmuszanie H. do gadania po niemiecku, jeżeli sam siedzi w jakimś kąciku nad zabawkami i komentuje po polsku, konieczność pracy nad językiem i stąd potrzeba wiedzy, jakimi tematami zajmuje się w przedszkolu itd.). Nie ukrywam, boję się tej rozmowy, bo nie zauważyłam do tej pory zaangażowania i ciekawości tym tematem, chociaż w tym przedszkolu dwujęzyczne dzieci nie są aż takim wyjątkiem, ale traktuję to też jako pierwszy, konieczny do wykonania krok na drodze rodzic-wychowawca czy nauczyciel dzieci - kiedyś muszę zacząś się tego uczyć.

            Szukam też pomysłów, żeby móc im pokazać w zrozumiały dla nich sposób, że takie dziecko może być wzbogaceniem przedszkolnej rzeczywistości - nie chodzi o to, że teraz będę pisała im programy pracy z dziećmi, które oni muszą wdrożyć, ale może są jakieś sprytne i oryginalne w zastosowaniu pomysły, które spodobają się nawet tym niezbyt zaangażowanym przedszkolankom (ok, podświadomie znam odpowiedź, ale pozwólcie chociażby pomarzyć)
            • kuragan Re: Wsparcie WJ przez tubylcze przedszkole 12.09.14, 08:09
              o rany, teraz zrozumiałam dopiero... Bo wcześniej mi się wydawało, że jesteś nadgorliwą mamą, która chce zmieniać program przedszkola, ale w tej sytuacji... Przepraszam. smile

              Gdzie Ty mieszkasz? W jakiejś enklawie NPD albo AfD? Takie hasło jak nur fuer Deutsche zjeżyło by włosy na głowie wszystkim moim sąsiadom czy paniom w przedszkolu... mnie zawsze zadziwiała wysoka świadomość dotycząca dyskryminacji wśród ludzi wśród których się pobracam... Ja też bym poszła na rozmowe i tłumaczyła jak mogła, ale to strasznie trudne, współczuję ci... Może podasz im mój przykład? smile Że w niektórych przedszkolach jest inaczej? Że na przykład "twoja koleżanka" ( czyli ja smile ) miała dziecko w przedszkolu Montessori w Gross Glienicke koło Poczdamu i jak dziecko śpiewało sobie Pippi Langstrumpf po polsku to pani tylko prosiła, żeby głośniej, żeby inne dzieci też usłyszały bo to takie fajne? Albo, że w moim obecnych przedszkolu panie Janie śpiewają we wszystkjich językach, które ktoś zna? Albo, że na drzwiach jest napisane "witamy" i "żywy i żwawy" (bo to sportowe przedszkole jest) i w chyba 20 innych językach? I że nikt nie ma pretensji do mamy , która mówi do dziecka po polsku przy innych? Ja tłumaczę tylko to, co jest relewantne dla wychowawczyni (np. Jasia mi właśnie powiedziała, że dziś byliście w parku i że fajnie było). Po prostu żeby pokazać, że można?
              W sytuacji gdy atmosfera nie jest najlepsza i są takie kwaitki jak u ciebie to nie stawiałabym im żadnych żądań, ale własnie zmierzała do tego, żeby nie przeszkadzali.

              A co do sylab - oczywiścei trzeba wyjaśnić dlaczego twój syn wymawia inaczej, ale nie oczekiwałabym, że nie będzie on poprawiany. Będzie, bo one go uczą czytać po niemiecku a nie po poslku i wymowa, szczególnie samogłosek jest inna. Ja się jeszcze nie zabrałam za naukę czytania (bo Jasia nie przejawia zainteresowania), ale chyba trzeba sobie uświadomić, że to są dwa rózne systemy, które jakoś trzeba trzymać oddzielnie. On nie mogą mu pozwolić wymawiać sylab niemieckich po polsku....
              • laemmchen79 Re: Wsparcie WJ przez tubylcze przedszkole 12.09.14, 10:12
                nadgorliwości to mi raczej nie brakuje, ale pracuję nad tymsmile i chyba jeszcze powinnam popracowań nad lepszym maskowaniem - wiem, wiem, ja też ze sobą często nie wytrzymuję.....

                My zkwimy w niewielkim miasteczku uniwersyteckim pomiędzy Rugią i Uznamem - na całym Pomorzu Przednim jest spory problem z NPD, u nas w mieście niby najmniejszy, ale jak widzisz - tylko niby. 6-latek wypalił do mojego dziecka (cytat, który słyszałam własnymi uszami, bo stałam akurat obok): "Du nicht, nur für Deutsche". I rodzice i wychowawcy uważali, że to przypadek i z pewnością nieświadomie i w ogóle nic się nie stało - i chociaż były rozmowy z każdą ze stron, to w moim odczuciu oni kompletnie nie zrozumieli, na czym polega problem akurat tego tektu.

                Dlatego absolutnie nie myślę o żadnych żądaniach, tylko o takich informacjach czy wskazówkach praktycznych dla przedszkolnego życia - właśnie takie rzeczy, o których ty piszesz.

                A w sprawie czytania to chodzi mi tylko o to, żeby nie wyskakiwali od razu, że on to czyta ZLE, tylko, żeby powiedzieli - po niemiecku czytamy to tak i tak, a ten sposób, w jaki ty to czytasz, to pewnie jest po polsku - można skarcić, a można w ciekawy sposób zwrócić uwagę na różnice - to chyba nie powinno stanowić zbyt wielkiego wymagania, coś na zasadzie Panie Janie w różnych językach - czy może przeginam?
    • illegal.alien Re: Wsparcie WJ przez tubylcze przedszkole 12.09.14, 11:06
      Ja jestem z tych, co chce, zeby im nie przeszkadzać wink
      Panie chciały podstawowe słownictwo w naszych domowych językach - dla mnie to bez sensu. Mia ma wiedzieć, gdzie są granice miedzy językami i ma nie mieszać, wiec pani wyskakująca do niej z pojedynczymi polskimi słowami w potoku angielszczyzny to moim zdaniem pomyłka.
      No i nie jestem zwolenniczka stawiania mojej córki na forum klasy i pokazywania, ze ona jest 'inna' bo ma mamę stad, a tatę stamtąd. Wychowuje ja na Brytyjkę polsko-zimbabwejskiego pochodzenia, wiec w przedszkolu moim zdaniem powinna być traktowana jak inne dzieci smile
      • laemmchen79 Re: Wsparcie WJ przez tubylcze przedszkole 12.09.14, 11:26
        Alienko, rozumiem Ciebie, ałe wydaje mi się, że można na to spojrzeć jeszcze w inny sposób . Ta dwujęzyczność naszych dzieci to jest ich taki bonus, tak, jak u innych talent malarski czy sportowy czy kulinarny, a moim zdaniem mądre przedszkole interesuje się talentami swoich dzieci i twórczo je dla wszystkich wykorzystuje. Znajomość innych języków i kultur można wykorzystać na tak wiele sposobów: chociażby odgłosy zwierząt w różnych językach, albo te same piosenki albo nazwy popularnych bohaterów książkowych (pol Pettson i niemiecki Petterson) i tysiące innych możliwości, które dopiero wykluwają się w moim łbie i które na pewno jeszcze tutaj dorzucę. A przez nasze dzieci taka nauka staje się dużo ciekawsza i autentyczna i być może pozwoli też zarazić inne dzieci otwartością na świat i inne języki.

        Wczoraj moja koleżanka opowiedziała mi, że w programie liceum jej córki, za rok zdającej matury, na lekcjach niemieckiego (oprócz Szekspira) i historii, praktycznie nie było śladu obecności innych krajów - mi też trudno w to uwierzyć, ale to właśnie ta pełna tupetu panna wrzucała od czasu do czasu jakieś wschodnioeuropejskie wątki, za co jej najwidoczniej mądra nauczycielka była wdzięczna.

        Ja nie mam wątpliwości, że te nasze dwujęzory można mądrze przy nadarzających się okazjach wykorzystać ku pożytku wszystkich, ale do tego potrzebne są mądre pomysły, których wlaśnie szukam.
        • kj-78 Re: Wsparcie WJ przez tubylcze przedszkole 14.09.14, 22:45
          Moje dzieci na razie super sobie radza dwujezycznie, i panie w przedszkolu sa zachwycone, jak w sekunde przestawiaja sie z jednego jezyka na drugi w zaleznosci od odborcy. Ciagle chwala i podziwiaja, co nie wydaje mi sie niestety byc calkiem pozytywne (choc moze inni nie maja takich doswiadczen). Wydaje mi sie, ze panie za bardzo podkreslaja, ze dwujezycznosc jest taka niezwykla, dziecko czuje sie "inne" w troche niezrozumialy dla niego sposob: mama przyszla, powiedzialo "czesc" najnormalniej w swiecie, a tu wszyscy wokol sie ciesza i komentuja wink Troche przejaskrawiam, ale cieszloby mnie normalniejsze podejscie do dwujezycznosci, jako cos naturalnego, co nie wzbudza emocji i checi komentarza. Panie chca jak najlepiej, ale nie wiem, czy tedy droga. Dzieci raczej wola byc takie jak reszta...
    • monika_a_b Re: Wsparcie WJ przez tubylcze przedszkole 02.10.14, 19:31
      Laemmchen, i jak Ci poszła rozmowa? Sama prowadzę domowe przedszkole Montessori, więc dziwi mnie niepomiernie postawa tych nauczycielek. To przecież właśnie Montessori uczy wzajemnego, nieagresywnego zrozumienia poprzez zajęcia "wychowania dla pokoju" ("Friedenserziehung") oraz wiedzy o różnych krajach na 7 kontynentach, tzw. wiedza kosmiczna ("kosmische Erziehung"). Mieszkałam połowę mojego życia w Niemczech (Bochum, NRW), zrobiłam tam maturę i studiowałam (Lehramt), i nie przypominam sobie jakichś rasistowskich sytuacji, raczej odwrotnie, bardzo mnie chwalono i podziwiano za wielojęzyczność.

      Obecnie mieszkam na drugim kontynencie, w kanadyjskim Montrealu, i tutaj również słyszałam o niechęci francuskojęzycznych nauczycielek do obcojęzycznych dzieci, i to pomimo wielojęzyczności naszej prowincji. Za rok dowiem się, czy to prawda, oby nie, bo wtedy będę musiała taką nauczycielkę trochę dokształcić. tongue_out

      Tak czy inaczej, życzę Ci powodzenia!
      Moni @ co.
      • laemmchen79 Re: Wsparcie WJ przez tubylcze przedszkole 02.10.14, 21:20
        Hej moni,

        dzięki za odzew. 2 dni przed terminem rozmowę przeniesiono z powodów organizacyjnych... I nowego terminu jeszcze nie mam, bo kierowniczka grupy mojego syna musi się najpierw pozbierać w natłoku obowiązków - mam ogromny szacunek wobec pracy pedagogów przedszkolnych, ale w wypadku tego przedszkola coś mi poważnie nie gra.

        Nasze przedszkole ma już długą historię, sięgającą otchłani NRD i chyba jakieś 8 lat temu pojawiło się w mieście stowarzyszenie Aktion Sonnenschein i przejęło to przedszkole i przechrzciło je na montesoriańskie - przejmując chyba większość dawnych pracowników. Więc moim zdaniem aroganckim w tym momencie zdaniem to jedyne, co w tym przedszkolu jest naprawdę montesoriańskie, to wielki napis nad wejściem, trochę materiałów i tacek i propaganda montesoriańska na zalatających nrd-owską estetyką gazetkach ściennych. W sercach tych ludzi tego, o czym pisała Maria Montessori, nie udało mi się do tej pory dojrzeć.
        Nie wszystko złoto...

        Może do nas przyjedziesz na kurs doszkalający pedagogów z przedskzola mojego dziecka? Raczej nie mam wątpliwości, że roboty miałabyś bez miarysad

        moni, napisz proszę parę słów o Twoim domowym przedszkolu - brzmi bardzo ciekawie - czy prowadzisz je tylko dla swoich dzieci? Będę też bardzo zobowiązana, jeżeli wrzucisz kilka podpowiedzi internetowych czy książkowych dla tej metody (szczególności pilnie poszukuję obecnie materiałów do zabaw montessoriańskich z dziećmi od 1,5 roku życia).
        • effie1980 Re: Wsparcie WJ przez tubylcze przedszkole 03.10.14, 07:06
          Wtrace sie, znasz ten blog?:

          www.howwemontessori.com

          Otis jest w wieku mojej corki i autorka pokazuje bardzo dokladnie co z nim robila na roznych etapach od urodzenia, wiec mozesz poczytac starsze posty. Ja troche pomyslow od niej podchwycilam, chociaz prowadzi ten swoj dom w iscie militarnym, superzorganizowanym stylu i dla mnie jest przykladem typowego control freak wink ale pomysly ma fajne.

          Zainspirowane pomyslami Montessori jest rowniez:

          theimaginationtree.com/category/age/agetoddler

          Mnie filozofia Montessori bardzo sie podoba, swego czasu zalezalo mi, zeby corka chodzila do montesorianskiego przedszkola, ale z powodu licznych przeprowadzek sie nie udalo. Teraz nie zaluje, bo o ile podstawy bardzo do mnie przemawiaja, to samo wykonanie, sposob organizacji pracy, wydaje sie bardzo ograniczajacy dla dziecka. Teraz jestem fanka Reggio Emilia, zbudowanego na tej samej filozofii jednak z blizszym mojemu sercu rozmachem i duzo bardziej krazy wokol kreatywnosci smile
          • laemmchen79 Re: Wsparcie WJ przez tubylcze przedszkole 04.10.14, 00:37
            dzięki effie za oba linki - żadnej ze stron nie znałam, ja w ogóle kiepsko orientuję się po blogach innych niż o książkach dla dzieci (i o piwiesmile - już te pożerają potwornie dużo czasu i na inne już mi niestety czasu, ale przede wszystkim mocy przerobowych nie starcza.

            Powoli przekopuję się przez te podane przez Ciebie, też te w wątku o książkach i blogach (czy ja to kiedyś ogarnę?).

            W howwemontessori niezmiernie podoba mi się świetna organizacja strony i podział na wiek i tematy - można bardzo szybko dotrzeć do potrzebnych informacji - tu naprawdę warto zaszyć się na dłużej. Jedyne, co mnie przeraża, to to, ile tam wspaniałych pomysłów, o których nie miałam pojęcia i które tak bardzo chciałabym nadrobić - jak to wszystko ogarnąć?

            W ogóle to też ważna dla mnie kwestia - jak radzić sobie organizacyjnie z prowadzeniem takiego domowego przedszkola? Na pierwszy ogień realizacja pomysłów z blogów - czy drukujecie sobie wybrane zabawy, planujecie, kiedy zrobicie daną zabawę, macie system zbierania tych pomysłów, ich segregowania itd?

            Przy pomysłach na książki to dość proste - mam folder nazwany "nowe pomysły" (a w nim kolejny folder "naprawdę nowe" i jeszcze jeden "najnowsze" smile - w sumie dłuuuugą listę książek, które KONIECZNIE chcę mieć i przy okazji kolejnych zakupów (średnio raz w miesiącu) po troszku ta lista jest realizowana. Ale to jest dość łatwe do obrobienia.

            Kto podpowie dobre metody organizacji?
            • effie1980 Re: Wsparcie WJ przez tubylcze przedszkole 04.10.14, 08:43
              No ja mistrzem organizacji nie jestem, raczej tone w chaosie. Moim drogowskazem jest smartphone smile blogi mam pozapisywane w aplikacji Bloglovin I piny na pintrescie, oba sprawdzam pare razy dziennie, w czasie karmienia, w przerwie miedzy jednym a drugim I zaznaczam jak mi sie cos spodoba.
              Mam tez kalendarz akademicki, pozostalosc zawodowa, jakos lepiej mi sie umyslowo funkcjonuje wrzesien-sierpien, niz styczen-grudzien. I tam zapisuje niektore pomysly, robie troche notatek, rysunkow. Mam tez foldery kartonowe - Zadania I Czytanie. I tam wkladam materialy papierowe do wykorzystania, wydruki itd. Oprocz tego mam wielka szafe z materialami plastycznymi I sensorycznymi.
              Zawsze staram sie miec zapisane I wstepnie przygotowane kilka/kilkanascie pomyslow, zeby je realizowac jak sie nadarzy okazja, to znaczy, zeby byc od razu gotowym I nie zanudzac dziecka przygotowaniami, wyszukiwaniem, a to odpowiedniej farby, a to papieru. Mam taki podreczny koszyk na najblizsze zabawy. Corka ma jednak dostep do wiekszosci materialow sama (poza takimi, ktore wymagaja superwizji lub mam zarezerwowane na specjalna okazje), wiec czesto sama wyjmuje, co tam sobie wymysli, czasem ja jakos pokieruje jak widze szczegolny potencjal, ale generalnie lubie jak pracuje sama.
              Teraz probuje wypracowac jakis lepszy tygodniowy system., ale ciezko mi to idzie, a to maluch marudny o szczepionce, a to starsza sie rozbila na skuterze, remont, proby mojej wlasnej pracy, jakos ciezko mi to wszystko idzie wink ale to forum motywuje do wiekszego wysilku.
              • effie1980 Re: Wsparcie WJ przez tubylcze przedszkole 04.10.14, 10:10
                A no I dla mnie najwazniejsza jest organizacja przesztrzeni. Jestesmy w trakcie wiecznego remontu wiec nic nie jest na stale, ale staram sie, zeby nasz "pokoj zabaw" czyli polowa naszego duzego pokoju ulatwiala mi zycie. Dziecko ma dwumetrowe biurko przy ktorym obie mozemy usiasc, latwy dostep do wszystkich materialow, czesc rozlozona do aktualnego uzytkowania, jako "zaproszenie do zabawy". No wszystko w miare latwo jest ogarnac, zeby nie bylo za duzo sprzatania. Teraz mysle jak tam sworzyc kacik dla malucha I bede sie inspirowac Montessori. A wieczorem zamykam drzwi dzielace duzy pokoj I mam "dorosla" przestrzen gdzie moge usiasc I w spokoju napic sie wina (jak mi sie uda).
              • laemmchen79 Re: Wsparcie WJ przez tubylcze przedszkole 05.10.14, 00:31
                dzięki serdeczne za podpowiedź z aplikacją bloglovin - świetna, nareszcie widzę światełko w tunelu, jeżeli chodzi o porządek z blogami, chociaż z drugiej strony mogłaś chociaż symbolicznie uprzedzić, że niebezpieczeństwo wzrostu liczby obserwowanych blogów z 10 do 100 jest nie do zażegnaniasmile

                >to forum motywuje do wiekszego wysilku
                podpisuję się obiema rękami. I jeszcze tylko dodam, że mam wrażenie, że od czasu tak aktywnego czytania i pisywania na forum lepiej sobie te wszystkie pomysły zaczęłam układać w głowie i łatwiej mi wyciągać je spontanicznie z rękawa, jak nadarzy się jakaś wolna chwila do zagospodarowania - chociażby, jak dziś na działce, kiedy postanowiliśmy spontanicznie zabrać się za hotel dla owadów - miałam do niby w planach do realizacji w ramach tygodnia o robalach, ale dzisiaj jakoś samo wyszło i już pierwszą połowę mamy gotową.

                My też mamy dużą szafę z materiałami, trochę książek z pomysłami na zajęcia plastyczno-artystyczne dla dzieci na półce, ale ja dopiero uczę się z tego wszystkiego korzystać - całość bezsprzecznie zaczyna się w głowie i ta część musi najpierw zacząć w miarę sprawnie funkcjonować.

                Zgadzam się też, że organizacja przestrzeni to zasadnicza sprawa, nie tylko dla porządku samego w sobie, ale przede wszystkim po to, by dzieci mogły się w tej całej filozofii odnaleźć - bardzo spodobały mi się kąciki zabawkowe dla dziecka na polecanej przez Ciebie, effie, stronie:
                www.howwemontessori.com/how-we-montessori/2012/09/toys-materials-shelves-at-rotation-at-17-months.html
                dostępność i przejrzystość to dla mnie kluczowe i bardzo wymowne hasła. W naszym wypadku o tyle trudna poprzeczka, że panowie mają wspólny, spory pokój i ze wszystkich dobrodziejstw korzystają razem (o ile oczywiście dojdą na ten temat do ładu między sobą) - od początku unikaliśmy podziału na "to jest Twoje, a to Twojego brata", wszystko w domu jest wspólne (tylko niektórych rzeczy dzieci nie mogą używać albo w ogóle, albo tylko pod nadzorem naszym), więc taki wzorowy kącik, który w zamyśle byłby głównie dla jednego z panów, trochę przeczy naszym własnym zasadom - muszę pomyśleć, jak to rozgryźć.

                Effie,tak z ciekawości, co wsadziłaś do koszyka pierwszej potrzeby?
                • effie1980 Re: Wsparcie WJ przez tubylcze przedszkole 05.10.14, 10:05
                  tak zebys jeszcze miala wicej do czetania wink :
                  zajrzyj na bloga:
                  www.aneverydaystory.com
                  To typowy homeschoolowy blog, zainspirowany Reggio Emilia (znajdziesz wiele odnosnikow do Montessori). Sarah, corka autorki jest w wieku Twojego syna, kilka miesiecy starsza od mojej corki. Duzo tam jest na temat organizacji przestrzeni do nauki i zabawy.

                  • laemmchen79 Re: Wsparcie WJ przez tubylcze przedszkole 05.10.14, 12:41
                    Nie, no jasne, 100 czy 101 blogów większej różnicy faktycznie już nie zrobismile Dzięki, jak zwykle, jak to blog polecany przez Ciebie, z wysokim potencjałem wywołania głębokiego ataktu frustracji, czyli bardzo ciekawysmile

                    Czy o takim light panel (przepraszam, nie pamiętam, ajk to nazwać po polsku) jak na tej stronie myślałas?
                    www.aneverydaystory.com/2014/09/14/child-led-homeschool-this-week/
                    • effie1980 Re: Wsparcie WJ przez tubylcze przedszkole 05.10.14, 19:16
                      tak, ale ja robilam je do tej pory sposobem domowym, mniej wiecej tak:
                      theimaginationtree.com/2013/01/diy-light-box-for-sensory-play.html
                      kupilan kilka miesiecy temu panel z plastiku i mam zamiar tej jesieni zrobic cos bardziej trwalego, tylko jeszcze nie zdecydowalam o szczegolach.
                      Sa setki fascynujacych zabaw, do ktorych mozna je wykorzystac.
                      www.modernparentsmessykids.com/2011/06/meet-light-box-your-new-must-have-toy.html
                      My zaczelismy jak corka miala tak wlasnie kolo 1.5 roku, a takim malym pudelkiem na budy i lazienkowa lampka w srodku:
                      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/pd/fg/wz5r/m0z3Wi8sWn8o5zsn9B.jpg
                      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/pd/fg/wz5r/AyBZpNKx93nThOTKmB.jpg
            • effie1980 Re: Wsparcie WJ przez tubylcze przedszkole 05.10.14, 10:01
              Nie, to typowo takie eklektywczne przedszkole, ktorego sila tkwi w pracownikach. Chociaz zeby nie bylo za wesolo od sierpnia corka przeszla do starszakow, gdzie jest duzo wiekszy chaos. Moze dlatego, ze czesc dzieci sie wymieszala i jeszcze atmosfera sie nie ustatkowala, ale moja corka zaczela przejawiac wyrazne symptomy przemeczenia i przestymulownia i wlasnie sie zastanawiam czy nie zredukowac jej godzin.
              • laemmchen79 Re: Wsparcie WJ przez tubylcze przedszkole 05.10.14, 12:32
                No i dziewczyno ujęłaś w 4 słowach właśnie to, co najważniejsze:
                sila tkwi w pracownikach
                Nic dodać, nic ująć. (grrrrr......)

                wlasnie sie zastanawiam czy nie zreduko
                > wac jej godzin.
                U nas taka redukcja godzin świetnie się sprawdziła, bo do przestymulowania w przedszkolu dochodzi jeszcze to, że dość intensywnie spędzamy czas w domu i to oczywiście też się nakłada na przemęczenie - niezależnie do tego, że Młodzi mają też czas, żeby pobawić się sami i zupełnie po swojemu - to bardzo ważne i widzę, że obaj tego potrzebują.

                Zorganizowałam im raz w tygodniu w czwartek tzw. dzień polski, ale wyszło to głównie z tego, że musieliśmy zmienić godziny polskiego przedszkola, teraz zaczyna się ono tak wcześnie po południu, że miałam spory problem, żeby dać wyspać się młodszemu i wyrobić się z odebraniem starszego z przedszkola, więc zatrzymuję obu w domu i o ile uda mi się zaplanować i przygotować sensowny program na ten dzień, to jest to jeden z fajniejszych dni w całym tygodniu. Polecam!
    • alonka7 Re: Wsparcie WJ przez tubylcze przedszkole 03.10.14, 08:42
      Nasze przedszkole jest niezbyt entuzjastyczne jesli chodzi o wielojezycznosc ale to Belgia wiec niechec do wielojezycznosci wynika z sytuacji politycznej. Na razie moj synek jest na etapie uczenia sie tam francuskiego (to jego trzeci jezyk) wiec nie mam specjalnie potrzeby wprowadzania tam elementow polskich (lub holenderskich po Tacie).
      Przychodzi mi jeden pomysl: panie robia dla dzieci albumiki ze zdjeciami z zycia przedszkola - po kazdych wakacjach szkolnych (I feriach) rodzice maja rowniez uzupelnic strony, o tym co dzieci robily. Potem dzieci opowiadaja. Tu mozna przemycic np opisy pieczenia pierniczkow, mazurkow, czy chocby wycieczke do Polski (jesli taka bedzie).
      Podobaja mi sie Wasze pomysly tez.
      • laemmchen79 Re: Wsparcie WJ przez tubylcze przedszkole 03.10.14, 11:32
        alonka, a co w przypadku Twojego przedszkola znaczy "niezbyt entuzjastyczne nastawienie"?

        Bardzo fajny pomysł z albumikami. W przedszkolu mojej koleżanki dzieci też mają pozakładane takie zeszyciki, w których wychowawcy zapisują najciekawsze czy najważniejsze wydarzenia, śmieszne scenki, co dziecko akurat robi i leży toto sobie w szatni i rodzice mogą obejrzeć, kiedy tylko są w przedszkolu, bez potrzeby proszenia wychowacy o przyniesienie i udostępnienie itd. - z jednej strony oczywiście kosztuje to sporo czasu, ale z drugiej rodzice z pewnością mają poczucie, że dobrze się orientują w tym, co dziecko wyczynia w takim przedszkolu, bo przy odbieraniu nie zawsze jest czas na rozmowę z opiekunem.

        Zaproponowałam kiedyś to rozwiązanie w naszym przedszkolu, ale oczywiście ze względów organizacyjnych jest to niewykonalne (grrrr......)

        (przepraszam, że cały czas tak psioczę na to moje przedszkole, ale jak czytam tutaj o tym, jak pracują Wasze przedszkola - a zwłaszcza to effi, to krew mnie zalewa i żal serce ściska, że w naszym jest tak, jak jest. Najgorsze to to, że u nas niestety przedszkola gminne to w większości pedagogiczne relikty z zamierzchłych czasów, bez chęci wprowadzania jakichś zasadniczych zmian, ja je określam mianem przechowalni bagażu, a ogromnie ciężko jest dostać miejsce w jakimś lepszym przedszkolu, zwłaszcza, jeżeli miałby to być przenosiny z innego przedszkola, bo taki rodzic jest już niestety podejrzanysmile
    • alonka7 Re: Wsparcie WJ przez tubylcze przedszkole 03.10.14, 21:15
      Nasze przedszkole jest bardzo fajne I absolutnie nie jest to przechowalnia. Panie na biezaco informuja nas (pisemnie - wkladaja karty do dzienniczka dziecka) o tematach zajec. Tematy sa na pare tygodni. Zachecaja nas rodzicow do przynoszenia (wypozyczenia) wszelakich materialow na dane tematy. Dzieci maja do wyboru rozne dzialania (atelier) itp.
      Teraz przerabiaja czesci ciala I ogolne zabiegi higieniczne. Dzis kupilam synkowi ksiazeczke na ten temat (z serii roznych francuskich a one sa boooskie) I nie mogl sie oderwac. Oczywiscie ja czytam je po polsku I tak rownolegle rozwijam slownictwo poslkie. U nas - na razie problemem jest dosc slaba znajomosc jezyka przedszkola (franc) gdyz nie uzywamy go w ogole w domu. Dlatego - mam nadzieje - synek zabierze ksiazeczke do przedszkola i pani ja bedzie czytac.
      Mieszkam w Brukseli - tu sa dwa systemy - nl i franc i niestety spory konflikt miedzy nimi. Polityka (inne finansowanie, inne wladze) i dlatego mysle niechec do wielojezycznosci. Jedynie ja niepokoje sie o tej nieszczesny franc.
      U nas celem jest 3 jezycznosc (pl, nl - po tacie i fr jako lokalny jezyk) - to wymaga duzej pracy niestety.
      Bardzo podoba mi sie Twoje metodyczne podejscie! Tak dalej!!!
      • laemmchen79 Re: Wsparcie WJ przez tubylcze przedszkole 04.10.14, 00:21
        Pozazdrościć - o czymś takim marzę. Niesamowicie dobijają mnie też komentarze rodziny męża, znajomych czy osób, którym od czasu do czasu skarżę się i opowiadam, że przedszkole może działać inaczej i że wiem to od mam, a nie z opisów własnych na stronach przedszkoli - i najczęściej tylko słyszę, że mam za duże wymagania i czego ja chcę - dzieciak najedzony, na dworze się bawi, zabawki montesoriańskie ma - dzięki za te Wasze wpisy, dostałam znowu niezłego kopa motywacyjnego, żeby jednak porządnie rozejrzeć się i popróbować znaleźć coś innego - w końcu to jeszcze dobre 3 lata przed nami i nie mam wątpliwości, że nie warto tracić tego czasu, tym bardziej, że Młody nie przepada za chodzeniem do (tego?) przedszkola i jak na razie nie ma tam żadnego naprawdę bliskiego przyjaciela czy przyjaciółki czy wychowawcy, za którym by przepadał.

        Alonko - chylę czoła przed wychowaniem trójjęzycznym, takie pytanie z ciekawości - czy w jakikolwiek sposób wspierasz w domu naukę francuskiego?

        Dzięki za miłe słowa odnośnie podejścia metodycznego - cały czas się uczę i probuję nowych rzeczy, sporo już tu podpatrzyłam, zwłaszcza od genialnej effi. Napisz proszę, czy jakieś z tych pomysłów na zajęcia w domowym przedszkolu i Wam się spodobały, a jeżeli coś wykorzystaliście, to jak Wam poszło. I oczywiście będę wdzięczna, jeżeli podzielisz się z nami swoimi pomysłami, zdobyczami książkowymi (mogą oczywiście być też te po francusku), metodami itd. - im więcej głów i doświadczeń, tym większa korzyść dla nas wszystkich.
    • alonka7 Re: Wsparcie WJ przez tubylcze przedszkole 04.10.14, 22:13
      spokojnie - nasze dzieci maja dopiero trzy I pol roku I ponoc nie jest to jeszcze czas na przyjaznie. Ponoc przyjaznie sa od drugiej grupy przedszkolnej. Moj synek chodzi do przedszkola teraz drugi rok I tez nie jest entuzjasta ale dosc lubi. Chodzi na caly dzien dwa dni w tyg a reszta na pol dnia.
      Nie, nie wspieram w domu francuskiego choc czasem dla zartu bawimy sie z nim po francusku. zaczyna mowic, choc slownictwo ma slabe. Zwiekszylam ilosc godzin w przedszkolu I licze, ze w pol roku nadrobi co nieco. Na razie nie mam z przedszkola sygnalow o brakach - poczekam co powiedza.
      Planuje chodzic na zajecia kulturalne po francus. ale zalezy mi na znajomosci komunikacyjnej, gdyz szkole jednak planuje po holendersku.
      Ledwo te jezyki ogarniam. Skupiam sie na polskim, bo wierze, ze doskonala znajomosc jednego jezyka pomoze mu w innych a ja najlepiej moge nauczyc go polskiego.
      Dlaczego to Montessori takie zle? U nas to bylo moje marzenie, ale odpadlo ze wzgledu na cene oraz na fakt, ze wprowadzali dodatkowy jezyk tj angielski.
    • alonka7 Re: Wsparcie WJ przez tubylcze przedszkole 05.10.14, 21:26
      To jest ksiazeczka o ciele (szeroko rozumiany temat bo sa strony o rozwoju czlowieka, o pozywieniu, o ruchu itp)
      www.nathan.fr/catalogue/fiche-produit.asp?ean13=9782092549391
      sprawdza sie bardzo.

      Mamy tez inna serie -
      www.gallimard-jeunesse.fr/Catalogue/GALLIMARD-JEUNESSE/Mes-premieres-decouvertes-nouvelle-presentation
      Wybieramy I czytamy oczywiscie po polsku. Wg mnie ksiazki sa swietne po prostu.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka