Reakcje otoczenia.

20.02.06, 10:46
Wydawało mi się że wychowanie dzieci w dwóch językach to zjawisko pozytywne i
godne pochwały.
Niestety wiele razy spotkałam się z uprzedzeniami i krytyką.
Najpopularniejsze stwierdzenia to:

----Dzieciom się w głowie pomiesza.
----Niech się najpierw jednego języka porządnie nauczą.
Z takim podejściem lepiej od razu zrezygnować z prób wychowania dzieci
dwujęzycznych.
Po pierwsze dziecko odpowiednio prowadzone językowo dość szybko ustala sobie w
jakich sytuacjach dany język powinno używać.
Po drugie jeżeli drugi język wprowadza się później zabiera się dziecku
fantastyczną i niezwykłą szansę dwujęzyczności.

O lekarzach trzebaby osobny wątek jako i o rodzinie i szkole.
Kran Doświadczony.
    • cuciolo Re: Reakcje otoczenia. 28.02.06, 10:42
      No coz. Z negatywna reakcja na moj jezyk ojczysty, zetknelam sie na podworku
      dla dzieci. Ot po prostu wielu osobom przeszkadza ze mowie do corki po polsku.,
      ALe ta niechec raczej wynika z nierozumienia i ignorancji.
      Natomiast druga osoba byla niestety matka mojego miska, ktora uwazala ze jesli
      ja mieszkam we wloszech to jestem wloszka, moja corka jest tylko wloszka.
      Ojjjjjjjj niejeden raz sie spielysmy, bo negacja mojej narodowosci byla bardzo
      trudna to dla mnie w koncu Ja oswiecilo. Ale ten fakt nie wynikal z niecheci do
      mnie lecz raczej z zaborczosci w stosunku do wnuczki (pierwsze wnucze w
      rodiznia, do tego dziewczynka) i powoli minelo. Zrozumiala ze wielojezycznosc w
      niczym nie zagraza tozsamosci narodowej. I na razie mawia ze moja corka jest
      polka i wloszka. Ale jak dlugo?
    • pati.zop78 Re: Reakcje otoczenia. 28.02.06, 21:11
      a u nas jak na razie pozytywne reakcje. wiekszosc naszych znajomych jest
      pochodzenia pakistanskiego ale do Rizvana odzywaja sie po angielsku. upominam
      ich zeby mowili w swoim jezyku. zawsze sa mile zaskoczeni, gdy Rizvani reaguje
      na urdu a juz z podziwu nie moga wyjsc, ze bardzo dobrze rozumie polski. dla
      nich polski to bardzo skaplikowany jezyk wiec dziwia sie jak 17 miesieczne
      dziecko z latwoscia go przyswaja.
      nikt nie zwraca mi uwagi (z wyjatkiem childminderki) zebym mowila do dziecka po
      angielsku.
      • cuciolo Re: Reakcje otoczenia. 28.02.06, 22:38
        Ja sadze ze to wszystko kwestia edukacji. Bo i przeciez co komu do tego w jakim
        jezyku porozumiewaja sie rodzice z dzieckiem i co w tym dziwnego ze usiluje
        wpoic kulture rodzima. Ot ignorancja i nietolerancja
        Poza negatywnymi reakcjami, spotkalam sie tez z tymi pozytywnymi: i tak kwestia
        rozumienia polskiego przez moje dziecko odbierana jest jako dodatkowy atut w
        przyszlosci. Wszak wlosi co tu kryc nie sa lingwistami i podziwiaja tych ktorzy
        znaja wiecej niz jeden jezyk
        Na podworku spotykam mamy i dzieci roznych narodowosci: poza wloskimi, sa
        ukrainki, rumunki, jest angielka, litwinka. Czesc z nich konsekwetnie uzywa
        jezyka rodzimego i sluzy za tlumacza, inne sie kryja ze swoja narodowoscia.
        • jan.kran Re: Reakcje otoczenia. 05.03.06, 21:02
          Ja miałam dość niemiłe przejścia z przedszkolankami i szkołą.
          Junior w wieku lat czterech zaczął mieć problemy.
          Najpierw pielęgniarka przeprowadzająca badania okresowe stwierdziłą że jest coś
          nie tak.
          Panie przedszkolanki potwierdziły że Jork odstaje od innych dzieci i z mety
          złożyły to na karb dwujęzyczności.
          Dodam że w bawarskiej wiosce gdzie mieszkaliśmy dzieci cudzoziemskie były
          rzadkością a dwujęzyczne egzotyką.
          Ja jednak mając już jedno dziecko dwujęzyczne nie dałam się zbić z pantałyku i
          poszłam do neurologa dziecięcego.
          Junior miał opóźnienie psychoruchowe i zaburzenia percepcji. Oczywiście nie
          miało to nic wspólnego z dwujęzycznością.
          Młoda natomiast ma dysleksję, która została zauważona dopiero jak miała dziesięć
          lat. Umiała ją sobie zrekompensować a nauczycielka przez dwa lat jej problemy
          kładła na karb dwujęzyczności.
          Młoda pisała z okropnymi błędami, wolno czytała.
          Pod koniec czwartej klasy gdy dostała się do gimnazjum miałam ciekawą rozmowę z
          ową nauczycielką która ogólnie była uważana za zołzę. Nie tylko przeze mniesmile)))
          Rzuciła tekst że Młoda jest najlepsza w klasie z niemieckiej gramatyki chociaż
          jest dwujęzyczna .
          Nie wytrzymałam i odpaliłam że dlatego tak świetnie rozumie gramatykę bo jest
          dwujęzyczna i ma inny stosunek do języka.
          Kran
          • risando Re: Reakcje otoczenia. 06.03.06, 16:55
            Witam,

            > Rzuciła tekst że Młoda jest najlepsza w klasie z niemieckiej gramatyki chociaż
            > jest dwujęzyczna .

            W Niemczech jeszcze 15 lat temu bylo tak, iz uczniow dwujezycznych z niemiecko-angielskich albo niemiecko-francuskich rodzin prezentowano w szkole (przynajmniej w mojej) jako wzor, ale w przypadku rodzin gastarbeiterowskich (np. z Turcji, Wloch, Grecji) dwujezycznosc dzieci byla nawet czyms nieporzadanym i w oczach nauczycieli przyczyna wszelkich problemow w nauce.

            ---------------

            Risando (corka 11/2001, tata: niem, mama: pol, mieszkamy w Polsce)
            • aolka Re: Reakcje otoczenia. 10.03.06, 22:59
              wlasnie, risando ma racje.. sa jezyki lepsze i gorsze smile zgadnijcie do ktorych
              sie polski zalicza smile)
              • jan.kran Re: Reakcje otoczenia. 10.03.06, 23:45
                Mogę na to odpowiedzieć zdaniem filologa.
                Polski jest niezłym językiem żeby wystartować w innych językach słowiańskich.
                Jest językiem trudnym , posiadającym fleksję i aspekt.
                Moje starsze dziecko uczyło się błyskawicznie rosyjskiego zostawiając w tyle
                norweskich kolegów .
                Nawet imponowało norweskiemu nauczycielowi rozumieniem struktury języka.
                Jeżeli ktoś twierdzi że polski jest gorszym językiem niech spróbuje się go
                nauczyćsmile))
                Kran
                • naganoga Re: Reakcje otoczenia. 25.04.06, 22:51
                  kraniku podziwiam za upor i wiedze. znalazlam to forum niedawno i czytam sobie
                  twoje wypowiedzi. bardzo mi imponujesz. sama nie mam jeszcze dzieci, ale
                  mieszkam w niemczech. jesli wiec takowe sie w moim zyciu pojawia, to bede miala
                  sporo ciekawych informacji dzieki temu forum.
                  • jan.kran Re: Reakcje otoczenia. 26.04.06, 09:03
                    Witaj na forumsmile))
                    Kran
    • aniaiewa Re: Reakcje otoczenia. 14.03.06, 19:07
      Podobnie jak Wy i my spotkalismy sie z wieloma nieprzychylnymi opiniami nt.
      wprowadzenia dziecku dodatkowego jezyka i generalnie wyjazdu zagranice Nie
      potrafie powiedziec czy cala ta sytuacja przyczynila sie do tego czy taka jest
      "uroda" naszej corci, ale zaczela ona dosc pozno mowic w jakimkolwiek w miare
      zrozumialym jezyku Ile sie nachodzilismy z nia po lekarzach, specjalistach... No
      i tu najwieksza "kibicujaca" niekoniecznie w pozytywnym tego slowa znaczeniu
      byla moja mamusia, twierdzac ze zrobilismy Ewie krzywde, bo gdyby byla w PL to
      juz by mowila, ze nie musielibysmy chodzic po lekarzach i meczyc dziecka, ze
      mieszamy dziecku w glowie, ze nigdy nie nauczy sie wlasciwie polskiego bo skad itd
      Kiedy Ewa w koncu ruszyla z polskim a teraz, po pol roku chodzenia do
      przedszkola swietnie daje sobie juz rade i po niemiecku, dumna babcia rozpowiada
      jak to cudowna ma wnuczke i jaka szanse jej dalismy wyjezdzajac do Niemiec...
      A ja nabywam nowa umiejetnosc - nie przykladanie wagi do roznego rodzaju opinii,
      skoro ja sama jestes swiecie przekonana ze nie wyrzadzam czyms swojemu dziecu
      krzywdy
      Ania
      • risando Re: Reakcje otoczenia. 15.03.06, 00:09
        aniaiewa napisała:

        > A ja nabywam nowa umiejetnosc - nie przykladanie wagi do roznego
        > rodzaju opinii

        ... ktorych jest mnostwo, prawda?

        Mysle, ze w Polsce dwu- czy wielojezycznosc jest mimo istnienia mniejszosci narodowych dla wielu ludzi tematem zupelnie obcym. Wynika to chyba z tego, iz - moze z wyjatkiem najwiekszych miast - w Polsce prawie nie ma cudzoziemcow. Malo kto w ogole zna cudzoziemca, a jeszcze rzadziej rodziny dwujezyczne. Wedlug mojego doswiadczenia zdaniem wielu osob w Polsce dwujezyczne wychowanie jest tozsame z nauka jezyka obcego. "To fajnie, ze mala bedzie juz znala jezyk obcy, to przeciez tak wazne dzisiaj". Malo kto zauwaza, iz naturalna dwujezycznosc sie bardzo roznia do klasycznej nauki jezyka obcego.


        ---------------

        Risando (corka 11/2001, tata (to ja): niem, mama: pol, mieszkamy w Polsce)
    • aldona75 Re: Reakcje otoczenia. 15.03.06, 09:15
      do tej pory nie spotkalam sie jeszcze z negatywnym nastawieniem raczej
      przeciwnie.
      jak juz pisalam jestem bardzo konsekwenta jezeli chodzi o jezyk. do dzieci
      mowie tylko i wylacznie po polsku, i mam zamiar to kontynuowac.
      czasami mam wrazenie,ze taka negatywna reakcja to zwykla zazdrosc, ze nasze
      dzieci maja opanowane 2,3 jezyki a ich nie.
      • jan.kran Re: Reakcje otoczenia. 18.03.06, 09:55
        Przeszłam kilka cięzkich chwil na drodze do dwujęzyczności moich dzieci ale był
        moment najgorszy, byłam całakiem sama ze swomi poglądamii pierwszy raz miałam
        wątpliwości.
        U Bartosza w wieku lat czterech odkryto zaburzenia percepcji ruchu i opóżnienie
        psychoruchowe ( ok.1,5 ) roku.
        I wtedy zaczęła się nagonka , nie mogę tego inaczej nazwać ze strony rodziny
        mojego męża. Teściów zdanie nigdy się dla mnie nie liczyło i szybko machnęłam ręką.
        Natomiast mąż po powrocie z wizyty w PL zaczął mnie pouczać. Odbył naradę z
        ciocią i wujkiem , psychiatrzy z wieloletnim doświadczeniem . Bardzo ich oboje
        lubię i szanuję i tym bardziej przeżyłam ich ingerencję.
        Diagnoza , na odległośc i bez bliższej znajomości tematu była żeby natychmiast
        odstawić język polski bo to dziecku szkodzi.
        Opisuję w skrócie ale do tej pory mnie krew zalewa jak sobie to przypomnę.
        Nie dałam się , Junior po wielu terapiach , roku szkoły specjalnej poszedł do
        normalnej szkoły . Nadrobił opóźnienia do dziś jet ok.
        Do tego mówi po polsku i jakoś nie widzę żeby Mu to na rozum zaszkodziłosmile)))
        Kran
        P.S. Mój ex jest bardzo związany z ciocią i wujkiem i ich córką. Kuzynka ma
        dwoje dzieci, jedno młodsze od Juniora kilka miesięcy, drugie trzy lata.
        Bartosz i Zuzia widują się często , są jak bliżniacy , świetnie się rozumieją.
        Junior czasem zostaje na kilka dni u nich.
        Wszyscy zachwyceni że Junior mówi po polsku . A ile krwi mi napsuli każąc
        odstawić polski nikt nie pamięta...
        Kran
        • skir.dhu Re: Reakcje otoczenia. 21.03.06, 02:50
          Moi rodzice nie mieli w Polsce latwego zycia bedac mniejszoscia i mowiac
          kompletnie "dziwacznym" jezykiem. Wiem, ze wielokrotnie probowano Ich
          przekonywac, ze mnie ormianski nie jest do niczego potrzebny i ze robia mi
          krzywde poslugujac sie tym jezykiem w domu.
          Musze przyznac, ze moi quebeccy tesciowie sa zachwyceni tym, ze wlasciwie kazde
          z Ich wnuczat zna jeszcze jakis jezyk procz angielskiego i francuskiego. Moj
          tesc jest kompletnie bi-lingual, ale tesciowa po angielsku mowi slabo.
          Chociaz... nie ma klopotow w rozumieniu starych odcinkow "Seinfelda", ktorego
          uwielbia wink Nie wiem, czy to sie ogladalo w Europie.
          Wnuki, majac roznie "pomieszanych" rodzicow stanowia cos w rodzaju malej wiezy
          Babel i zapewne mogliby sie grupowo zatrudnic jako tlumacze w ONZ wink My z
          mezem, jako rodzice, chyba nigdy nie spotkalismy sie z krytyka tego, ze Lara od
          niemowlecia byla uczona nie tylko angielskiego i francuskiego. Poza tym Ona
          jezdzila na obozy diaspory ormianskiej odkad skonczyla 6 lat i tam spotykala
          dzieci z calego swiata, ktore laczyl ten jeden, "dziwaczny" jezyk smile Moze my po
          prostu zawsze otaczalismy sie ludzmi zaiteresowanymi w jezykowym rozwoju dzieci?
          Skir Dhu
          • jan.kran Re: Reakcje otoczenia. 21.03.06, 06:31
            Czyli Ty jesteś dwujęzycznym rodzicem wielojęzycznych dzieci ? Twoi oboje
            Rodzice są Ormianinami ? Bardzo dużo ciekawych rzeczy możesz tu napisać z tego
            podwójnego punktu widzenia.
            Pozdrawiam.
            Kran.
            P.S. Uwielbiam Seinfeldasmile
    • baania Re: Reakcje otoczenia. 25.04.06, 14:19
      W zasadzie nie spotkalismy sie z otwarcie negatywnymi reakcjami. Wiekszosc osob
      reaguje raczej zaciekawieniem i podziwem na fakt, ze nasze dzieci ucza sie
      trzech jezykow jednoczesnie. Jedyne dwie osoby, ktore kiedykolwiek postawily
      znak zapytania co do trzyjezycznosci naszych dzieci, to moja tesciowa i
      nauczycielka corki w pierwszym roku przedszkola.

      Moja tesciowa wyraznie niepokoila sie trzema jezykami, na jakie dzieci
      sa "narazone". Nigdy nie powiedziala tego wprost, ale przez pierwsze 3,5 roku
      corki zawsze pytala pzez telefon, czy mala juz wreszcie mowi. No i
      odpowiadalismy, ze mowi, bo przeciez nie milczala. Inna sprawa, ze trudno ja
      bylo zrozumiec i w pewnym okresie podejrzewalismy nawet, ze stworzyla sobie
      swoj wlasny jezyk (ktory jej brat, o dziwo, rozumial). Kiedys nawet jakas
      psycholog wysnula teorie odnosnie Magdy, ze skoro slyszy w domu dwa inne
      jezyki, to doszla do wniosku, ze sama moze mowic jeszcze inaczej, i stad jej
      niezrozumialy dla nas jezyk. Totalny bezsens, czlowiek sie zastanawia, czy ci
      ludzi sa naprawde specjalistami. Tymczasem okazalo sie pozniej, ze Magda miala
      klopoty ze sluchem, po usunieciu ktorych zaczela mowic zrorumiale dla otoczenia
      w ciagu dwoch tygodni. Wracajac do tesciowej to podczas naszego wielkanocnego
      pobytu w Londynie, obnosila sie przed wszystkimi znajomymi z faktem, ze jej
      wnuki mowia po francusku, np. podpowiadala im, by powiedzialy do kogos "bonjour
      Madame". Sama tez z uporem chciala do nich mowic po francusku i znow mialysmy
      lekka scysje, bo jej powiedzialam, by przestala i mowila do dzieci po
      angielsku. Obruszyla sie troche i powiedziala, ze przeciez ja tez mieszam
      jezyki i mowie do nich czasem po angielsku. Wiec musialam jej wytlumaczyc, ze
      mowie do nich po angielsku wylacznie w jej obecnosci, przez grzecznosc, by mnie
      rozumiala. Ale zaraz potem powtarzam to samo do dzieci po polsku, czego ona juz
      nie rozumie. Wydaje mi sie, ze tym razem dotarlo do niej o co chodzi, bo przez
      nastepne dni starala sie mowic po angielsku.

      W pierwszym roku przedszkola, gdy Magda miala ledwo skonczone 3 lata,
      nauczycielka zasugerowala, ze moze bysmy tak rozmawiali z nia czasem w domu po
      francusku, bo malo mowi i slabo rozumie. Odpowiedzialam, ze nie zamierzam
      mieszac jezykow mowiac do mojego dziecka i ze moja rola jest nauczenie jej
      polskiego, a rola mojego meza - nauczenie jej angielskiego. Nigdy wiecej nie
      mialam uwag na ten temat, a rok pozniej Magda jest na poziomie prawie
      dorownujacym rowiesnikom. Jej obecna nauczycielka ma w klasie kilkoro dzieci
      dwujezycznych i nawet zasugerowala, by nasze dzieci kiedys opowiedzialy wobec
      calej grupy jakas bajke po angielsku lub po polsku. Ostatnio wybralysmy sie do
      logopedy, ktora nie widzi nic niepokojacego w rozwoju jezykowym malej. A biorac
      pod uwage jej klopoty ze sluchem wyrownane zaledwie 4 miesiace temu oraz fakt,
      ze uczy sie francuskiego wylacznie w szkole, uwaza ze Magda radzi sobie
      zupelnie niezle. Mamy do niej wrocic za kilka miesiecy na kontrole, ale jej
      zdaniem wyrownanie poziomu z rownolatkami nastapi spontanicznie i zadna pomoc
      nie powinna byc potrzebna.

      Ania
      (Magda 01/02 i Daniel 10/02, ML francuski, ml polski i angielski)
    • risando "zyczliwy" sasiad 21.05.06, 09:33
      Witam,

      wiosenna pogoda sprzyja spacerom i zabawie corki z kolezankami w ogrodzie albo u nas albo u innych rodzin w sasiedztwie. Kiedy mala sie kilka dni temu wybrala pod opieka babci do swojej kolezanki, sasiad rodziny kolezanki, ktory po wielu latach spedzonych w Niemczech powrocil jakis czas temu na stale do Polski, tak z siebie nawiazal przez plot "rozmowe" z babcia, mowiac zdecydowanie, iz nasza corka na pewno niemieckiego nie zna i zaczal corce zadac pytania po niemiecku, na ktore corka odpowiadala ... po niemiecku. "Egzamin" chyba zdala, po facet dal po kilku pytaniach spokoj i uciekl. Sytuacja dziwna byla, poniewaz nie znamy tego faceta, dlatego babcia byla zaskoczona tym, iz on prostu z mostu konfrontuje nia z takim tekstem i "egzaminem" (babcia nie zna niemieckiego).
      Corka na szczescie sie nie przejmowala i mowila mi pozniej, ze ten Pan "troche" zna niemiecki, ale "tak dziwnie" mowismile
    • jan.kran Re: Reakcje otoczenia. 21.05.06, 10:41
      Wczoraj moja córka rozmawiała ze mną przez telefon po polsku. Była na imprezie
      gdzie oprócz Jej kolegów studentow było dwoje docentów lingwistyki którzy sa
      Jej nauuczycielami akademickimi. Lingwistyka monachijska to mały kierunek
      studiów więc panują tam dość bliskie kontakty kadry ze studentamismile
      Impreza odbywała się w mieszkaniu jednopokojowym więc wszyscy obecni z
      konieczności slyszeli nasza rozmowę.
      Słyszałam lingwistyczne komentarze na temat brzmienia języka , polskiego:o)
      Poza tym na uczelni niekiedy pracownicy ligwistyki proszą moją córkę o
      wyypowiedzenia jakiejś konkretnej głoski po polsku. Badania lingwistyczne
      opierają się w dużej mierze na nagrywaniu róznych języków i badaniu ich potem.
      Chodzi o to żeby mieć kogoś kto mówi danym językiem doskonale i często lingwiści
      latają z mikrofonem po puszczy amazońskiej albo bezdrożach Afryki żeby nagrać
      jakiś rzadki język w jego naturalnym brzmieniu.
      Moją córkę mają pod rękąsmile)
      Kran
      • kalina29 Re: Reakcje otoczenia. 21.05.06, 13:16
        > Słyszałam lingwistyczne komentarze na temat brzmienia języka , polskiego:o)

        I jakie byly? Ze "szelesci"? Czy cos mniej banalnego?
        Kalina
    • tosia.ru Re: Reakcje otoczenia. 29.05.06, 13:18
      pomiesza sie mu w glowie!
      po co meczyc dziecko?
      a on cie rozumie?
      i wg mnie najgorsze:
      -robie z dzieckiem np. Kosi kosi lapki, wchodzi tesciowa i zaczyna glosno,
      zagluszajac mnie, spiewac po rosyjsku
      -albo co, co ty do niego powiedzialas??
      szlag mnie trafia
      • risando Re: Reakcje otoczenia. 30.05.06, 13:34
        tosia.ru napisała:

        > pomiesza sie mu w glowie!
        > po co meczyc dziecko?
        > a on cie rozumie?
        > i wg mnie najgorsze:
        > -robie z dzieckiem np. Kosi kosi lapki, wchodzi tesciowa i zaczyna glosno,
        > zagluszajac mnie, spiewac po rosyjsku
        > -albo co, co ty do niego powiedzialas??
        > szlag mnie trafia

        To masz ciezkie warunki, wspolczujesad
        • jan.kran Re: Reakcje otoczenia. 30.05.06, 14:21
          Nie wiem na ile masz możliwość porozmawiania z teściową czy mężem. Jednak
          jedynym wyjściem jest konsekwentne mówienie do dziecka po polsku i niezależnie
          od układów rodzinnych powtarzanie teściowej nieustannie że Twoim życzeniem jest
          nauczenie dziecka po polsku i nie reagowanie na jej prowokacje.
          Ja miałam trochę podobną sytuację . Moja teściowa zna dość dobrze niemiecki ale
          nie mówiła do dzieci po niemiecku . Natomiast oboje a zwłaszcza teść uważali że
          dzieci należy najpierw nauczyć mówić po polsku a potem po niemiecku bo im się w
          głowach pomiesza. Najbardziej irytowało mnie to że teść sam był w zasadzie
          dwujęzyczny. Od dziecka mówił po polsku i ukraińsku , znał też nieźle litewski
          i rosyjski.
          Mnie do szału doprowadzało jak moją córkę , początek szkoły podstawowej
          próbował uczyć niemieckiego mając fatalny akcent i słabą znajomość językasmile)
          Ona w ogóle nie wiedziała czemu dziadek tak dziwnie mói do Niej mówismile
          Trzymam kciuki i życzę powodzenia.
          Kransmile
          • risando Re: Reakcje otoczenia. 30.05.06, 18:50
            jan.kran napisała:

            > ... i nie reagowanie na jej prowokacje.

            W najblizszej rodzinie nigdy nie mialem do czynienia z takim ekstremalnym
            zachowaniem, ale ze strony takich sam sasiadow i dalekich krewnych czasem jakies
            komentarze byly, ze corka na peeeewnoooo po niemiecku mowic nie bedzie.
            Osoby te dzisiaj cicho siedza, bo corka i ja swoje rozmowy prowadzimy a oni "nix
            verstehen"smile)

            Na dluzsza mete na pewno trudno zyc z czlonkiem rodziny, ktory tak bardzo
            przeszkadza w wychowaniu. Mam nadzieje, ze tesciowa-babcia reformowalna jest.
            • jan.kran Re: Reakcje otoczenia. 30.05.06, 20:37
              Zapomniałam puentysmile Teściom przeszło pouczanie mnie i nauczanie dzieci dość
              szybko , natomiast bardzo często chwalili się dwujęzycznymi wnukami . Kiedy
              dzieci przyjeżdzały do PL sąsiadki gremialnie je podziwiały ku zadowoleniu
              dziadków. Teść nigdy nie nauczył się po niemiecku , gdybym go posłuchała nie
              miałby kontaktu z wnukami. Podczas ich wizyty w DE dzieci czesto służyły jako
              tłumacze.
              Niestety sporo nerwów mnie ta sytuacja kosztowała.
              Kran
    • kamu10 Re: Reakcje otoczenia. 01.06.06, 14:09
      Podsluchana reakcja Belgow:
      -ale ten polski to ladnie nie brzmi. A w ogole to po co mu taki jezyk, zeby to
      byl angielski czy francuski to jeszcze rozumiem...

      Reakcje tesciowej:
      -biedne dziecko, ale mu robisz metlik w glowie!
      • beba3 Re: Reakcje otoczenia. 03.06.06, 18:19
        A ja sama sie jakos dziwnie czuje kiedy mowie do dzieci po polsku. Generalnie
        to moj ton glosu zawsze jest dosc ostry i jestem typem osoby, ktora mowi glosno
        i dobitnie. Poniewaz otaczajacy mnie ludzie nie maja bladego pojecia co mowie,
        wychodzi na to, ze notorycznie opierniczam moje dziecko! Przynajmniej tak to
        wyczytue w ich oczach.
        Ktos tak tez ma? Czy moze sobie to troche przejaskrawiam?
        • bachula_gr Re: Reakcje otoczenia. 03.06.06, 22:32
          beba3 napisała:
          > A ja sama sie jakos dziwnie czuje kiedy mowie do dzieci po polsku.

          Ja sie dziwnie czulam na poczatku z pierwszym dzieckiem kiedy prowadzilam
          monologii z niemowlakiem. Przeszlo mi kompletnie w momencie kiedy pierworodna
          zaczela czynnie uczestniczyc w rozmowie.
          Z czasem sie kompletnie uodpornilam na reakcje otoczenia. Niezmiennie mnie bawi
          kiedy ludzie usiluja podsluchac co tez mowimy i probuja zgadnac w jakim jezyku
          a rozrzut maja ogromny wink)) Ciekawe, ze czesto slyszac moje pogawedki z
          dziecmi (a trudno nie slyszec majac na stanie nonstop nadajaca czterolatke na
          etapie "dlaczego to a dlaczego tak?") zakladaja jednoczesnie, ze nie znam
          zadnego innnego jezyka i nie zrozumiem ich spekulacji np po grecku czy
          angielsku.
        • tiggera Re: Reakcje otoczenia. 03.06.06, 23:14
          ja zauważyłam, ze po polsku mówię niżej i z mniejszą intonacją. angielski wymaga
          sporo 'śpiewania' ale za to garło mniej mi się męczy. co w pracy jest bardzo
          przydatnesmile i to prawda z tym 'opierniczaniem': moja angielskojęzyczna rodzina
          słuchając naszych polskich rozmów na początku myślała, że my się nonstop kłócimywink
          • annamaria0 Re: Reakcje otoczenia. 15.06.06, 17:15
            Moj synek jeszcze nie mowi, ale rodzina M uwaza, ze warto, by byl dwujezyczny,
            bo jako typowi Anglicy nie znaja zadnych jezykow, oprocz szczatkowej
            francuzczyzny ( a chodzili do dobrych prywatnych szkol)i podziwiaja wszystkich,
            ktorzy wladaja wiecej niz jednym jezykiem. Znajomi rowniez. Tylko tesciowa
            docina, ze jej wnuczek nie bedzie jej rozumial, ale ona w ogole jest zlosliwa
            osoba, wiec to norma.
    • kayah73 Re: Reakcje otoczenia. 26.06.06, 21:04
      Jedyny negatywny komentarz byl od mojego ojca, kiedy corka prawidlowo
      zareagowala na polecenie meza wypowiedziane po angielsku (maz jest
      Kanadyjczykiem, nie mowi po polsku). smile Ale moj ojciec nie traci oddechu na nie-
      negatywne komentarze. wink

      Poza tym wylacznie pozytywne reakcje, az mnie to dziwi (milo oczywiscie).
      Bardzo duzo osob sie pyta w jakim jezyku mowie do corki, po czym komentuja, ze
      to wspaniale, ze to takie wazne, ze corka bedzie miala lepszy start, itd. Sporo
      moich niepolskich znajomych stara sie podlapac kilka slowek, zeby "tez
      rozumiec". smile Moj maz uczy sie niemal rowno z corka.
    • risando corka i inne dzieci 14.08.06, 09:52
      Teraz podczas wakacji mamy czesto dzieci znajomych i sasiadow w domu i ogrodzie. Corka bardzo towarzyska sie robila i musimy nia codziennie "zalatwic" jakas kolezanke czy kolege (najlepiej kilka na raz). Jest to jedna z sytuacji, w ktorej jeszcze niedawno mowilem po polsku, poniewaz nie chcialem "przestraszyc" inne dzieci.
      Jednak mozna tez bez problemu inaczej: Mowie po niemiecku i corka tlumaczy moje komunikaty na jezyk polski: "Moj tata powiedzial, ze ...".
Pełna wersja