Dodaj do ulubionych

Co robicie gdy dziecko odpowiada po swojemu?

30.03.06, 21:22
Mam ten problem czasami ze srodkowa pociecha (czyli synem, ma starsza i
mlodsza siostre). Wszystko po polsku rozumie i generalnie przycisniety
odpowiada ale...wlasnie musze przyciskac. Czasem strasznie niewychowawczo
przechodze na niemiecki jak mi odpowiada po angielsku. Kapituluje wtedy po
dwoch zdaniach (tu przepraszam wszystkich niemieckojezycznych, ze tak
mu "obrzydzam" ten jezyk). Nie chce go zmuszac za bardzo, bo wiadomo jak sie
konczy uczenie przez przymus. Zawsze go chwale jak jednak odpowiada po
polsku, usiluje mu zalatwiac playdates z dziecmi, ktore choc troche mowia a
juz na pewno w tle duzo nawijaja rodzice. Wiem, ze duzo pomoga nadchodzace
wakacje, 3 miesiace w kraju uczynily w ubieglym roku cuda. Ale moze macie
jakies genialne pomysly, poza konsekwencja i codziennym upartym mowieniem ?
Notabene moj maz (Amerykanin, super polski bez korzeni) jest wobec niego
jeszcze twardszy, ma teorie ze same z siebie to dzieci sie nie wysilaja i ze
kiedys bedzie nam wdzieczny. Agnieszka
Obserwuj wątek
    • cuciolo Re: Co robicie gdy dziecko odpowiada po swojemu? 30.03.06, 22:37
      Z wlasnego doswiadczenia wiem jak trudne jest robienie dobrej miny do zlej gry.
      Ptrzyklad: moja corka rozumie co mowie do niej po polsku ale odpowiada mi po
      wlosku. Wiec ja pomimo ze nie naleze do spokojnych i cierpliwych, powtarzam
      zawsze to co powie po wlosku ale po polsku. I tak apiat od nowa. Ona mi mowi ze
      konik salta con bambola to ja odpodwiadam: tak konik skacze z lalka
      To chyba jedyne wyjscie: zadna forma nacisku a jedynie powtarzanie za
      dziecieciem we wlasnym jezyku, daje efekty. Strasznie nuzace, ale lepsze to niz
      wrzaski i namolne namawianie. Szybkonogiej rozwiazuje sie buzia na wycieraczce
      przed domem dziadkow w zielonej gorze i juz
      Poza tym w znoszeniu znoju dwujezykowego pomaga mi swiadomosc ze mala jest
      bystra, dobra i jest inna niz ja.
      I widocznie tak jest z Twoim synkiem, jest inny i ma inny sposb reagowania na
      swiat
      • ameyer A propos mojego synka 30.03.06, 23:46
        i rzeczy nieprzewidywalnych. Najstarsza corka urodzila sie w Polsce ale
        pierwsze lata spedzila w Stanach, dwa ameryk.przedszkola itp. W Polsce byla
        nieprzerwanie od swojego 5-7 roku zycia. Syn urodzila sie w Stanach ale w
        Polsce poszedl do przedszkola i tamze zaczal naprawde mowic. Ale jednak zawsze
        dominowal u niego angielski! Nawet koledzy przedszkolni przyzwyczaili sie , ze
        odpowiadal im po ang. wiec specjalnie nie zrobil na nich wrazenia jego polski
        gdy przyjechalismy na lato. On zawsze dla nich byl "no taki wlasnie". Dobre to,
        ze nikt sie z niego nie smial i nie dziwil, bo chyba juz nikt nie slyszy jak on
        mowi. W sumie bardziej martwily mnie reakcje najblizszej rodziny, nastawionej
        na wylapywanie najdrobniejszych bledow, innej intonacji i jakis zgrzytow
        stylistycznych, uwagi typu ooooojuz traci polski, o slychac juz ze mowi inaczej
        itd. Nikt nie pochwalil nas, ze w ogole mowia! Wiecej braw zebrali w Stanach,
        musze smutno przyznac.
        • cuciolo Re: A propos mojego synka 31.03.06, 09:24
          Tydzien temu bylam w kraju. moi rodzice bardzo spokojnie podchodza do jezyka
          mojej corki i typowego mieszania slow. Ale bliska znajoma bardzo sie przejela i
          zaczela cwiczyc moja corke, w koncu z matka huknelysmy na nia by sie wyluzowala
          i nie stresowala mojej corki.
          Na podworku tez sie spotkalam ze dziwieniem co najmniej a raz mala nie zostala
          dopuszczona do zabawy. Trudno swiat jest pelen kretynow i ignorantow i w Polsce
          i na swiecie, i w rodzinie i wsrod znajomych kotrzy nie zdaja sobie sprawy jak
          trudno na obczyznie jest wychowac dziecko. Jedyne co robic to nie przejmowac
          sie. To przykre gdy Cie nie chca albo wysmiewaja ale taki jest ten swiat.,
          Innosc zawsze byla traktowana jako cos gorszego
          A nasze dzieci tak pozostana dla nas najcudowniejszymi tworami
          Nie pozwol tylko stresowac i cwiczyc dziecka typu a powtorz a jak to
          powiedzialas a fe jak ty to mowisz
          To najlepszy sposob na z niechecenie synka do nauki polskiego
          pozdrawiam i obu nam zycze skory nosorozca

          anka
    • aldona75 Re: Co robicie gdy dziecko odpowiada po swojemu? 31.03.06, 12:02
      Majce czasami zdarza sie powiedziec cos po szwedzku. wtedy prosze ja o
      potworzenie tego po polsku.
      obawiam sie, ze jak raz zaakceptuje odpowiedz po szwedzku to bedzie sie to
      zdarzalo coraz czesciej i w koncu pojdzie na latwizne i zupelnie przejdzie na
      szwedzki. dlatego jestem bardzo konsekwentna.
      • yuka66 Re: Co robicie gdy dziecko odpowiada po swojemu? 31.03.06, 16:54
        A ja zawsze stosowalam nagrody za mowienie po polsku. Moja corka zawsze lubila,
        jak sie siedzialo przy jej lozku, az zasnie. Wiec przewaznie to bylo nagroda -
        "jak bedziesz caly dzien mowila do mamy po polsku, to mama zostanie z Toba az
        zasniesz". I sama sie pilnowala. A tak sie przyzwyczaila, ze z mama mowi sie po
        polsku. Ta sama metode zastosowalam, jak doszedl dunski i chciala z Tata mowic
        po dunsku, a nie po angielsku. Teraz wiec mamy nastepujaca sytuacje: z mama po
        polsku, z tata po angielsku, wszyscy razem po angielsku, w szkole po dunsku.
        • baania Re: Co robicie gdy dziecko odpowiada po swojemu? 31.03.06, 22:34
          Yuka66, od jakiego wieku zaczelas stosowac te metode? Bo moja corka (4 lata)
          tak naprawde nigdy nie zaczela plynnie mowic po polsku. Mowi przy stole "prosze
          o chleb", "prosze o wode", "dziekuje", "nie", "tak" i dodatkowo wstawia kilka
          polskich slow mowiac po francusku. Ale to sa zaledwie pojedyncze zwroty. Czy
          kiedys zacznie mowic tworzac zdania? Od zawsze stosuje metode powtarzania po
          niej po polsku tego, co powie do mnie po francusku. Mowie do niej wylacznie po
          polsku, czytam mnostwo ksiazek po polsku, oglada polskie filmy, slucha "Bajki-
          grajki" i poslkie piosenki na plytach. Ale jak narazie efekty sa marne. W lecie
          wybieramy sie na 3 tygodnie do Polski. Bardzo na to licze.
          • yuka66 Re: Co robicie gdy dziecko odpowiada po swojemu? 31.03.06, 23:08
            Do 3 lat byla w domu wiec mowila obydwoma jezykami tak samo, ale po pojsciu do
            miedzynarodowego przedszkola (w wieku 3 lat) angielski zdecydowanie wzial gore
            i jak miala 4 latka trudno jej bylo zdanie sklecic po polsku. Bylam zrozpaczona
            i wtedy mniej wiecej zaczelam to stosowac. Ale badz dobrej mysli, bo wakacje w
            Polsce na pewno pomoga. Ja zawsze jezdzilam na 2 miesiace, po ktorych mowila
            pieknie. Po powrocie z kazdym miesiacem coraz slabiej i tak do nastepnych
            wakacji. Ale zauwazylam, ze im jest starsza tym ten regres jest mniejszy.
            • ameyer Potwierdzam z tym regresem 01.04.06, 00:26
              Moj syn (6), w ubieglym roku w lecie odpowiadal juz tylko po ang (ale rozumial
              rzecz jasna, bo odpowiedzi byly trafne i na temat). Pojechalismy na 3 miesiace,
              calkowity powrot jezyka! I choc teraz nastapila jazda w dol, to jednak utrzymal
              polski, oczywiscie z bledami itp ale mowi. Mysle, ze po tych wakacjach ( a moze
              to bedzie powrot?) nastapi dalsze wzmocnienie polskiego. Aga
              • risando Regres 01.04.06, 10:05
                Witam,

                tez obserwowalem bardzo korzystny wplyw wakacji w Niemczech i nawet wspolnego pobytu z moimi rodzicami tutaj na rozwoj mowy. Podczas takich spotkan corka tez do mnie o wiele chetniej po niemiecku mowila, co sie tez potem przez jakis czas utrzymywalo, ale do jesieni zeszlego roku zawsze powrocila po ok. 4-6 tygodni do jezyka polskiego (w tym sensie, iz bez upomnienia sama po niemiecku do mnie nie mowila). Ostatnie spotkanie z dziadkami niemieckimi mialo miejsce w listopadzie tutaj w Polsce. Poniewaz byl to krotki pobyt, obawialem sie, iz ponownie taki regres nastapi. Ale tym razem na szczescie caly czas sama zwraca sie do mnie po niemiecku (z wyjatkiem pierwszej godziny po powrocie z przedszkola). Mam nadzieje, ze to juz tak zostanie.

                Pozdrawiam
                • baania Re: Regres 01.04.06, 14:04
                  Moja corka tez byla ze mna w domu przez pierwsze trzy lata, ale wtedy prawie w
                  ogole nie mowila pelnymi zdaniami. Na dobre rozgadala sie dopiero tuz przed
                  czwartymi urodzinami, prawie z dnia na dzien po operacji wyciecia trzeciego
                  migdalka i zalozeniu drenow w uszach, bo miala 25 decybeli utraty sluchu w
                  kazdym uchu. Od trzech miesiecy buzia jej sie nie zamyka i rozmawia z kazdym
                  napotkanym czlowiekiem. Ale wylacznie po francusku, czasem tylko wtraca polskie
                  lub angielskie slowka. Wyglada to mniej wiecej tak "daddy, il n'y a pas do
                  lozka mon doudou" (nie mam w lozku mojej przytulanki). Powtarzam po niej po
                  polsku, a moj maz po angielsku wink). Mam wrazenie, ze ona sie gubi w tych
                  jezykach, choc w zasadzie wszystko rozumie. Za to po francusku w srodowisku
                  francuskojezycznym mowi dobrze, stosunkowo poprawnie i rzadko wtykajac slowa
                  polskie i angielskie. Tylko w domu, gdzie ma dwa jezyki, jest jej sie trudniej
                  wyslowic. Wizyty dziadkow Anglikow jak narazie niewiele daja, bo babcia z
                  uporem probuje mowic do malej po francusku (choc sama mowi niezbyt dobrze i z
                  silnym akcentem). Juz z babcia o tym rozmawialam, proszac by mowila tylko po
                  angielsku, jesli chce by mala mowila kiedys po angielsku, ale babcia jest
                  uparta i robi swoje. Uwaza, ze nie nalezy dziecka meczyc skoro angielski
                  przychodzi jej z trudem. Za 10 dni jedziemy do Anglii na tydzien, wiec
                  zobaczymy jak to bedzie.
                  • risando Re: Regres 01.04.06, 14:52
                    baania napisała:

                    > wyslowic. Wizyty dziadkow Anglikow jak narazie niewiele daja, bo babcia z
                    > uporem probuje mowic do malej po francusku (choc sama mowi niezbyt dobrze i z
                    > silnym akcentem). Juz z babcia o tym rozmawialam, proszac by mowila tylko po
                    > angielsku, jesli chce by mala mowila kiedys po angielsku, ale babcia jest
                    > uparta i robi swoje.

                    Hmm, mysle, ze moja corka odmowilaby rozmowy. Ona jakos wyczuwa, ze cos nie tak, jesli Polak zaczyna do niej po niemiecku mowic. Nie odpowiada wcale albo po polsku. I dobrze taksmile
                    • ameyer do risando 01.04.06, 19:32
                      Tez mialam takie smieszne sytuacje. Mamy w Polsce (jak jestesmy) sasiada
                      Amerykanina z rewelacyjnym polskim. Jak go spotkalismy z uwagi na spore grono
                      ludzi, rozmowa toczyla sie po polsku. Potem on znienacka przeszedl na angielski
                      i zagadnal moja najstarsza. Potrzebowala troche czasu, zeby sie przekonac, ze
                      mowi plynnie i warto sie do niego odezwac po ang.smileno a potem to juz nie mogla
                      przestac nawijac.Syn ma tak samo, jakos czuje sie zagubiony jesli ta sama osoba
                      wlada plynnie dwoma jezykami. Tylko najmlodszej przychodzi to bez trudu.
                      Natomiast przeskakuja bez problemu, gdy chca sie wyzlosliwic wobec rodzicow ale
                      to taki wewnetrzny rodzinny jezyk, poza regulami gramatyki i stylistyki. Jest
                      smiesznie.
                    • baania Re: Regres 01.04.06, 21:43
                      Wiem o czym mowisz, Risando. Rzeczywiscie dzieci nie pozwalaja ojcu ani mnie
                      zmienic jezyka, np. mi czytac ksiazke po angielsku a mojemu mezowi po polsku.
                      Ale mam wrazenie, ze mowienie po angielsku czy po polsku przychodzi mojej corce
                      z takim wysilkiem, ze przyjmuje z ulga fakt, ze dana osoba przechodzi na
                      francuski. Mielismy to samo dwa dni temu ze znajomym Anglikiem. Magda probowala
                      poczatkowo cos do niego mowic po angielsku, ale on widzac jej wysilek i
                      niemoznosc wyrazenia sie przeszedl na francuski (a mowi dobrze, bo tu
                      mieszkal). I dalej rozmowa toczyla sie niestety po francusku.
                      Moje dzieci chodza raz w tygodniu na zajecia dla angielskojezycznych, ale
                      poniewaz sa to wszystko angielskojezyczne dzieci mieszkajace we Francji, wiec
                      moje dzieci mowia do nich prawie wylacznie po francusku. Naprawde mam czasem
                      watpliwosci, czy kiedykolwiek beda trzyjezyczne ;-(((
                      Pozdrawiam,
                      Ania
                      • risando Re: Regres 01.04.06, 22:22
                        baania napisała:

                        > Wiem o czym mowisz, Risando. Rzeczywiscie dzieci nie pozwalaja ojcu ani mnie
                        > zmienic jezyka, np. mi czytac ksiazke po angielsku a mojemu mezowi po polsku.
                        > Ale mam wrazenie, ze mowienie po angielsku czy po polsku przychodzi mojej corce
                        > z takim wysilkiem, ze przyjmuje z ulga fakt, ze dana osoba przechodzi na
                        > francuski.

                        Jednak lepiej byloby chyba, jesli osoby jak babcia i znajomy ograniczaja takie przejscie na jez. francuski do "pozwolenia", iz corka uzywa tego jezyka. Same jednak powinny moim zdaniem nadal mowic po angielsku do niej, bo to bardzo cenne kontakty z jezykiem. Jestem przekonany, ze dzieci najbardziej sie "ucza" z takich bezposrednich rozmow.
                        • baania Re: Regres 01.04.06, 22:44
                          Niestety trudno jest walczyc z tesciowa, ktora jest przekonana, ze swietnie
                          mowi po francusku i sama chyba traktuje rozmowe z moimi dziecmi jako okazje do
                          odswiezenia swojego francuskiego (!) Poza tym jest to pokolenie, ktore nie
                          uwazalo wielojezycznosci za wartosc. Ona sama pochodzi z rodziny imigranckiej i
                          jej rodzice nie nauczyli jej jezyka, bo w domu mowili po angielsku. Tesciowa
                          dlugo martwila sie, ze robimy dzieciom zamet w glowie i ze przez to pozniej
                          zaczely mowic (to odnosi sie do mojej corki, bo syn od poczatku mowil dobrze).
                          Latwiej jest z tesciem, bo po prostu nie zna francuskiego wink)
        • beatanu Re: Co robicie gdy dziecko odpowiada po swojemu? 02.04.06, 18:31
          yuka66 napisała:

          > A ja zawsze stosowalam nagrody za mowienie po polsku. Moja corka zawsze
          lubila,
          >
          > jak sie siedzialo przy jej lozku, az zasnie. Wiec przewaznie to bylo nagroda -
          > "jak bedziesz caly dzien mowila do mamy po polsku, to mama zostanie z Toba az
          > zasniesz".

          Wybacz Yuka66, ale ten sposób "nagradzania" kojarzy mi się z szantażem
          emocjonalnym. Trochę tak przerysowując: "mamusia będzie Cię kochała, gdy
          będziesz mówiła po polsku". Wiem, przesadzam, ale takie mam skojarzenia, sorry.

          Moja starsza córka bardzo długo chciała, żeby po wieczornym czytaniu zostać z
          nią w łóżku, aż zaśnie. Taką miała widocznie potrzebę i nigdy do głowy by mi
          nie wpadło, żeby zapewnienie jej poczucia bezpieczeństwa uzależniać od
          czegokolwiek...

          Nigdy nie wywierałam presji na córki, żeby odpowiadały po polsku. Bardzo długo
          mieszały radośnie obydwa języki (szwedzki i polski), odmieniały polskie
          czasowniki według szwedzkich reguł, dorabiały szwedzkie koćcówki liczby mnogiej
          do polskich rzeczowników, tłumaczyły dosłownie idiomy, i przez długi czas
          odpowiadały tylko po szwedzku. Nie załamywałam rąk, tylko cierpliwie czekałam.
          Bo jedynym rozsądynm wyjściem, uważam, jest nieustanne powtarzanie poprawnych
          wersji, o czym pisała wcześniej Cuciolo, czyli: "zadna forma nacisku a jedynie
          powtarzanie za dziecieciem we wlasnym jezyku, daje efekty."
          Zgadzam się w stu procentach! Mówić, mówić, mówić, czytać, śpiewać, nie zrażać
          się niepowodzeniami. Poczekać, aż dziecko świadomie zacznie stawiać pytania o
          różnice między językami. Nie forsować reguł i poprawnych form, bo to szybciej
          może zniechęcić niż zachęcić.
          Takie nieupierdliwe podejście do rozwoju dwujęzyczności u dziecka, daje może
          nie takie szybkie rezultaty, ale na pewno trwałe! Dzisiaj dziewczyny mają 17 i
          15 lat, świetnie radzą sobie po polsku (chociaż młodsza ma o wiele uboższy
          zasób słownictwa i nie do końca panuje nad formami gramatycznymi), same
          aktywnie domagają się, żebym je poprawiała, gdy coś "źle" sformuują", są
          ciekawe języka, same odczuwają, że ciągle robią postępy i to je cieszy.

          Jeżeli chodzi o "nagradzanie" - to nigdy nie szczędziłam pochwał, np, "O, jak
          ładnie mówisz po polsku!" "O, jak fajnie, że zapamiętałaś takie trudne słowo!"
          Starałam się też, żeby wyjazdy do Polski (krótkie, ale co najmniej raz, a
          często dwa razy do roku) zawsze kojarzyły się z czymś sympatycznym, pozytywnym,
          radosnym. Czyli mało ograniczeń, dużo swobody i pozwalanie planowania dnia
          dzieciom. Beztroskie opychanie się łakociami i takie tam inne
          mało "peadagogiczne" smile)))

          pozdrawiam!
          • risando nacisk 04.04.06, 08:34
            Mysle, kazdy ma inne podejscie. Przyznam sie, iz cierpliwie czekac mi sie nie chcialo/chce, czyli daje corce do zrozumienia, iz do
            mnie powinna sie zwracac po niemiecku. W zeszlym roku, kiedy prawie wylacznie po polsku do mnie mowila, bardzo czesto prosilem
            "Prosze porozmawiaj po niemiecku ze mna". Nie obserwowalem zadnych ujemnych skutkow tego "nacisku" (o ktorym pisalem na tym innym
            - teraz ukrytym - forum). Oczywiscie nie bylo zadnych sankcji w razie niepowiedzenia, tez nie bylo i nie ma zadnych specjalnych
            nagrod. Rozmowy po niemiecku z tata maja byc czyms normalnym, zwyczajnym.
            • yuka66 Re: nacisk 04.04.06, 16:10
              Oczywiscie kazdy ma swoje metody i kazde dziecko jest inne. Bylam w tamtym
              okresie jedyna osoba w jej otoczeniu mowiaca po polsku i nie moglam pozwolic
              jej na zapomnienie wszytkiego, co juz umiala. Bo ona z kazdym tygodniem mowila
              gorzej. Nie sadze, zeby to byl szantaz uczuciowy. Mysle, ze czteroletnie
              dziecko moze zasypiac samo, a jesli zostaje z nia, to moze to byc nagroda za
              cos, o co ja prosze. W moim przypadku to dzialalo swietnie, nigdy zreszta nie
              musialam zostawic jej samej w lozku, bo mniej czy wiecej, ale po polsku zawsze
              mowila, wiec co najwyzej skracalismy czas do 5 minut.
              • jan.kran Re: Konsekwencja. 04.04.06, 17:08
                Czytając to forum bardzo mocno uświadamiam sobie o ile ja miałam łatwiej niż
                wiele z Was. Dom wyłacznie polski , otoczenie niemiecki, świetnie funkcjonowało
                do momentu kiedy Młoda osiągneła w wieku lat sześciu dojrzałość szkolną i
                koleżanki zaczęly być ważniejsze od Mamysmile
                Pewnego dnia zaczęła mówić do mnie po niemiecku. Ja dwa dni mówiłam dalej po
                polsku i myślałam. Powoli myślę ale skuteczniesmile
                Drugiego dnia wieczorem, minęlo od tej chwili kilkanaście lat a mam tę scenę
                przed oczami jakby to było wczoraj powiedziałam spokojnym głosem:
                - Claire , Ty możesz do mnnie mówić w jakim języku chcesz. Ale ja NIGDY nie
                odezwę się do Ciebie inaczej niż po poslku.
                To było wszystko. Młoda przetrawiłą tę wiadomośc i następnego dnia zaczęła
                mówić po polsku.
                Ma dziś prawie dwadzieścia lat i z ogromnym trudem zwraca się do mnie po
                niemiecku czy norwesku.
                Ja postanowienie złamałam jakieś dwa lat temu i pozwoliłam dzieciom używać
                zarowno niemieckiego i polskiego.
                Junior nie ma problemów z rozmową po niemiecku ze mną choć nadal chętnie używa
                polskiego.
                Młoda twierdzi że jakoś dziwnie się czuje mówiac ze mna inaczej niż po polsku...
                Kransmile
              • jan.kran Re: Rózne:) 04.04.06, 17:25
                ameyer napisała:

                Notabene moj maz (Amerykanin, super polski bez korzeni) jest wobec niego
                jeszcze twardszy, ma teorie ze same z siebie to dzieci sie nie wysilaja i ze
                kiedys bedzie nam wdzieczny. Agnieszka

                -------> Przepraszam że się wymądrzam ale mam chyba najstarsze dzieci na tym
                forum i sporo doświadczenia. Moje dzieci są mi wdzięczne. Junior może mniej bo
                jest zdolny językowo i łatwo Mu idzie nauka języków. Ale zdaje sobie sprawę
                że Jego pobyt w PL ( ze względu na sytuację rodzinną od dwóch lat jest to około
                trzech miesięcy na rok ) jest o wiele prostszy ponieważ mówi po polsku.
                Moja córka zaimponowała w czasie egzaminu na monachijsim uniwersytecie
                wielojęzycznością i świadomością językową .
                To że jest dwujęzyczna bardzo pomaga Jej w obecnych studiach.

                Baania napisała :
                Mowie do niej wylacznie po
                polsku, czytam mnostwo ksiazek po polsku, oglada polskie filmy, slucha "Bajki-
                grajki" i poslkie piosenki na plytach. Ale jak narazie efekty sa marne. W lecie
                wybieramy sie na 3 tygodnie do Polski. Bardzo na to licze.

                ----------> Z mojego punktu widzenia postępujesz świetnie. Po prostu spokojnie
                bez pośpiechu i paniki robisz swoje. Zaowocuje z pewnością.
                Ja boleję nad tym że mój syn mówi po polsku z akcentem. Ale przeczytał pewnie
                więcej ksiażek po polsku niż niejeden Jego rówieśnik w kraju, rozumie piosenki
                Grechuty i Kabaret Sarszych Panów , ma bardzo bogate słownictwo i przechodzi
                z lekkościa z języka na język.
                Ostatnio oglądamy razem South Park i mi tłumaczy z angielskiego raz na
                niemiecki raz na polski , całkiem dobrze. A ma dopiero szesnaście lat..
                Trzymam kciuki za powodzenie smile)))
                Kran
                • yuka66 Re: Rózne:) 04.04.06, 19:59
                  Mysle, ze dodatkowym utrudnieniem jest fakt, ze ja, maz i corka, jak jestesmy
                  razem i np. jemy kolacje, to rozmawiamy po angielsku i wtedy corka mowi do mnie
                  po angielsku i ja jej po angielsku odpowiadam. Natomiast jak jestesmy same, to
                  ma do mnie mowic po polsku. W takiej sytuacji jest ten polski jeszcze trudniej
                  wyegzekwowac. Malo tego, czasami dopiero po kilku minutach rozmowych, nagle,
                  zdaje sobie sprawe, ze corka mowi do mnie po angielsku i ja jej w tymze jezyku
                  odpowiadam.
                  • cuciolo Re: Rózne:) 04.04.06, 21:57
                    Kazdy powatpiewa i wali glowa w sciane do sasiadow. Dla mnie co tu kryc
                    przelomem stala sie ostatnia tygodniowa wizyta u dziadkow w Polsce, a co za sie
                    za tym kryja pelna akceptacja moich rodzicow w stosunku do mieszania jezykow
                    przez moja corke. W koncu odetchnelam z ulga, bo moi zaczeli rozumiec sie z
                    wnuczka.
                    Wiek okolo 3 lat to nieustanne podspiewywanie i potupywanie wiec dobrze jest
                    zoprganizowac jakies kasety z piosenkami dla dzieci. Przynajmniej tak robi moja
                    niunka spiewajac:.......iczy zawsze da rade (czyli bob budowniczy)
                • ameyer Re: Rózne:) 07.04.06, 00:50
                  Podnosisz nas tu wszytskich na duchu Koniku Morski. Zauwazylam, ze na wszelkich
                  forach dotyczacych wielojezycznosci jest masa rodzicow malych dzieci. Na ogol
                  nagle urywa sie to zaangazowanie (ew. nie widac juz tego na necie) jakos
                  najdalej przy 10 latach. Wiadomo szkoly, koledzy, kolezanki. Dlatego tak cenne
                  sa te przyklady osob, ktore juz maja jakies "dorosle rezulaty", wiadomo trwale.
                  A propos cierpliwego kladzenia i czekania na "iskre". Bylismy dzis z tym moim
                  bardziej opornym synem w jednym z tzw.muzeow dla dzieci, gdzie o dziwo byly
                  dzieci z Polski (malo tu rodakow, bo jednak to nie Chicago)i nagle moj chlopak
                  dokonal natychmiastowego przeskoku na polski. A jaki byl z siebie dumny! Aga
                  • ewap_mama_alexa Re: Rózne:) 10.04.06, 00:25
                    A my od dwoch dni eksperymentujemy - jak dziecie zaczyna po angielsku, to mu
                    przypominamy, ze po polsku NIE WOLNO MOWIC! Jak na razie dziala, od razu sie
                    przestawia, protestujac, ze jak to nie, przeciez wolno. Zobaczymy jak dlugo ten
                    numer bedzie atrakcyjny...
                  • hanula Re: Rózne:) 13.04.06, 00:44
                    > Podnosisz nas tu wszytskich na duchu Koniku Morski. Zauwazylam, ze na wszelkich
                    > forach dotyczacych wielojezycznosci jest masa rodzicow malych dzieci. Na ogol
                    > nagle urywa sie to zaangazowanie (ew. nie widac juz tego na necie) jakos
                    > najdalej przy 10 latach.

                    To prawda, ja też to zauważyłam. Myślę jednak, że nie wynika to z braku
                    zaangażowania. W pierwszych latach życia wielojęzycznego dziecka jego rodzice
                    czują się zagubieni. Spotykają się z krytyką otoczenia, nie wiedzą, czy dobrze
                    postępują. Napotykają różne problemy, maluch miesza języki, buntuje się
                    przeciwko jednemu z nich. Dlatego w sieci najbardziej udzielają się właśnie
                    rodzice dzieci w tym wieku. Wyobrażam sobie, że w wieku 10 lat krajobraz
                    językowy dziecka jest już lepiej ustalony. Na pewno pojawiają się od czasu do
                    czasu problemy, ale chyba nie aż tak często. Rodzice albo cieszą się z
                    odniesionego sukcesu, albo pogodzili się z porażką.
                    Oczywiście z punktu widzenia świeżo upieczonych rodziców byłoby fajnie, gdyby ci
                    z większym stażem nadal pisywali na forach i dzielili się doświadczeniem. smile
                    Wypowiedzi Twoich dzieci, które opublikowałaś na tym forum, Jan.Kranie, są
                    fantastyczne.
      • ameyer To tez niezla metoda 13.04.06, 01:35
        chyba tez zaczne udawac, czasem to robie i jakos idzie. Z drugiej strony dzieci
        wiedza, ze rozumiem.
        Aha, i dosc dobrze idzie nam z rodzialem czytania na dobranoc. Maz po swojemu,
        ja po swojemu i choc byly proby podchodzenia do mnie z ksiazkami angielskimi
        (niestety mamy ich ciagle wiecej i sa naprawde swietne) jakos ustalilismy
        parytet jezykowy.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka