Dlaczego jedne dzieci "lapia" jezyk a inne nie?

10.04.06, 17:35
Majka mowi bardzo dobrze zarowno po polsku jak i po szwedzku. w 99% nie
miesza, nie myli sie.
jak sie ewentualnie pomyli to prosze ja o powtorzenie tego po polsku, jezeli
nie wie to ja jej mowie i ona powtarza. mowie do niej tylko i wylacznie po
polsku. jestem bardzo konskwentna.

ale sa dzieci ktorych rodzice robia tak jak my a mimo tego nie mowia w tym
wypadku po polsku.

???
    • marieroos Re: Dlaczego jedne dzieci "lapia" jezyk a inne ni 11.04.06, 09:31
      Chyba to jasne, ze sa dzieci mniej i bardziej zdolne.

      Ja np. jako dziecko miałam problemy w zapamietywaniu wszystkiego, co trzeba
      bylo po prostu wykuc, "wklepac do glowy". O wiele latwiej bylo mi zapamietywac
      to, co mozna logicznie wytlumaczyc. W efekcie taki stan rzeczy powodowal moje
      nienajlepsze oceny z przedmiotow humanistycznych. Natomiast matematyka, fizyka
      i chemia nigdy nie sprawialy mi trudnoscismile
      Podejrzewam ze, gdybym wychowywana byla jako dziecko w rodzinie wielojezycznej,
      nalezalabym zapewne do grupy dzieci, ktora nie "lapia" jezykow w mig wink

      Uwazam jednak, iz kazde dziecko przy odpowiednim wisilku i zaangazowaniu
      rodziców, szybciej czy pozniej jest w stanie nauczyc sie tych jezykow, ktorych
      potrzebuje do kontaktow z najblizszym otoczeniem (tj. szkoła, dom, rowiesnicy).

      Pozdrawiam

      Iza
      • bachula_gr Re: Dlaczego jedne dzieci "lapia" jezyk a inne ni 11.04.06, 10:05
        marieroos napisała:
        > Chyba to jasne, ze sa dzieci mniej i bardziej zdolne.

        Wiesz co? Mnie sie wydaje, ze nie dokladnie o to chodzi. O zdolnosci do jezykow
        mozna mowic w kontekscie nauki jezyka jako obcego. Faktycznie sa ludzie, ktorzy
        lapia od razu a sa i tacy, ktorzy po latach zmagan z danym jezykiem nie
        potrafia wyjsc poza poziom podstawowy.

        W przypadku dzieci wychowywanych w otoczeniu dwoch czy kilku jezykow jest
        troche inaczej. Stawialabym raczej na to, ze kazde dziecko rozwija sie inaczej,
        takze jezykowo, w swoim indywidulanym tempie. Nawet wsrod rownolatkow
        jednojezycznych sa kolosalne roznice w opanowaniu jezyka, zasobie slownictwa,
        sposobie wyrazania sie. Kiedy moja starsza poszla do przedszkola w wieku 3 lat
        5miesiecy byla jedyna dwujezyczna osobka. Reszta to rodowicie Grecy i
        Greczynki. W jej grupie niektore dzieci prawie nie mowily, odzywaly sie
        pojedynczymi slowkami, inne zato nawijaly tak, ze trudno je bylo (i jest)
        przegadac. Z czasem to sie wyrownuje.
        W roznym tempie przyswajane sa jezyki, jedne dzieci od poczatku nie mieszaja
        (podobnie jak pociecha Aldony moja tez do nich nalezy) a inne mowia duzo ale
        wszytskimi jezykami po trochu.
        • marieroos Re: Dlaczego jedne dzieci "lapia" jezyk a inne ni 11.04.06, 12:48
          Pewnie, że masz racje twierdzac, ze dzieci rozwijaja sie niejednakowo. Po
          jakims czasie to sie mniej wiecej wyrownuje. Kazdy z nas jest inny i potrzebuje
          innego czasu i zaangażowania do poznania tych samych rzeczy.
          Dalej jednak uwazam, iz istotna role odgrywaja zdolnosci no i dobra pamiecsmile
          Pozdraiwam:0)
          Iza
          • baania Re: Dlaczego jedne dzieci "lapia" jezyk a inne ni 11.04.06, 15:07
            marieroos napisała:
            > Dalej jednak uwazam, iz istotna role odgrywaja zdolnosci no i dobra pamiecsmile
            >

            Isa, wydaje mi sie, ze to tylko czesc prawdy. Moim zdaniem w rodzinach
            wielojezycznych dochodzi wiele elementow emocjonalnych. Dziecko postrzega swiat
            calosciowo i moze miec dobry stosunek do danego jezyka, bo ma dobre skojarzenia
            z dana osoba, a z inna nie, a wtedy i jezyk ucierpi. Sa tez dzieci bardziej
            skupione i bardziej roztrzepane, te ktore naturalnie lubia sie porozumiewac i
            te ktore wyrazaja sie raczej przez ruch.
            Poza tym dochodzi kwestia motywacji. Mowiac, ze wystarcza zdolnosci i dobra
            pamiec, zakladasz, ze dziecko jest zmotywowane do nauki jezyka. A tak wcale nie
            musi byc. Moze postrzegac jezyk mniejszosciowy jako ciezar i po prostu nie
            chciec mu sie podjac wezwania. Moje dzieci np. nie maja ochoty po mnie
            powtarzac w danym jezyku, bo po co skoro mama i tak zrozumiala w innym.
            No i dochodzi kwestia okolicznosci i mozliwosci rodzicow (a nie tylko ich wola
            i zaangazowanie). Nie wszyscy maja mozlowosc dorocznych wyjazdow na miesiac do
            rodziny w kraju, bo daleko, drogo lub po prostu nie maja urlopu. To tylko
            przyklad.
            Na pewno pominelam wiele innych czynnikow. Sprawa jest zlozona, nie
            upraszczajmy.
            Pozdrawiam.


            • basiadahl Re: Dlaczego jedne dzieci "lapia" jezyk a inne ni 11.04.06, 19:26


              Moim zdaniem, duze role ma znaczenie, jak czesto dzieci maja kontakkt z tymi
              jezykami. Jezeli mama albo tata mam kontakt z dzieckiem przez caly dzien, to
              latwiej jest o "zlapanie" danego jezyka. Jezeli rodzic mowi po polsku do
              dziecka rano, potem dziecko idzie do obcojezycznego przedszkola, a po polodniu
              dominuja 2 rozne jezyki (matki i ojca), to jest to juz o wiele trudniejsze.
              Jeden jezyk (i to nie polski czesto) przewaza. A dziecko porozumiewa sie w tym
              jezyku, ktory czesciej slyszy.
              Pozdr
              basia i antos2,8
            • jan.kran Re: Dlaczego jedne dzieci "lapia" jezyk a inne ni 12.04.06, 05:14
              Mysle ze kazda z Was wymienila wazne czynniki powodujace ze dzieci ucza sie
              szyciej lub wolniej bycia dwujezycznym a droga niektorych do tego jet bardzo
              trudna.
              Mimo ze wychowanie wielojezyczne jest czyms innym niz nauka jezyka obcego
              jednak wrodzone zdolnosci maja wplyw. Ale nie sa dominujace. Moj syn , zdolny
              jezykowo mowi gorzej po polsku niz Mloda.
              Claire ma o wiele bardziej emocjonalny stosunek do jezyka polskiego ktory u
              moich dzieci jest jezykiem slabszym. Miala tez silna motywacje w postaci dosc
              wczesnego zainteresowania sie literatura polska.
              Junior nauczyl sie polsku niezle ale bez emocji i zaangazowania. Gdyby chcial
              moglby mowic lepiej po polsku. Choc teraz jak jest starszy bardziej sam dba o
              poprawnosc.
              Zadaniem nas , rodzicow jest konsekwencja i wspieranie. Wiem ze czasem opadaja
              rece... ale efekty wczesniej czy pozniej sie pojawiasmile))
              Kran
Pełna wersja