Dlaczego nauka jezyka matki jest wazna w edukacji

21.04.06, 00:51
Wlasnie zauwazylam ,ze Baania podeslala ciekawy artykul. Wzielo mnie na
tlumaczenie, dla tych, ktorzy angielskiego nie znaja. Zatem kopie robocza
tlumaczenia fragmentow ciekawego podsumowania dotyczacego dwujezycznosci u
dzieci, zalaczam. Na razie to tylko czesc.




Dwujezycznosc ma pozytywny wplyw na jezykowy i edukacyjny rozwoj dzieci. Gdy
dziecko rozwija swoje zdolnosci w dwoch lub wiecej jezykach podczas wczesnych
lat w szkole, uzyskuje ono glebsze zrozumienie jezyka i tego, jak uzywac jego
bardziej efektywnie. Ma wiecej doswiadczenia i praktyki w zastosowaniu ,
przetwarzaniu jezyka, szczegolnie wtedy, gdy rozwija swoje umiejetnosci
jezykowe w obydwu, rowniez te dzieci potrafia porownywac i dokonywac
rozroznienia w sposobie jak ich jezyki ksztaltuja rzeczywistosc.
Przeprowadzono ponad 150 badan w ciagu ostatnich 35 lat, ktore mocno
potwierdzaja zdanie Goethego, ktory kiedys powiedzial "Osoba, ktora zna jeden
jezyk w ogole nie wie, co to jest jezyk. Badania sugeruja, ze dzieci
dwujezyczne rozwijaja rowniez, wieksza elastycznosc w ich mysleniu , co jest
rezultatem przetwarzania informacji w dwoch roznych jezykach.

2. Poziom znajomosci jezyka ojczystego /mother tongue/jest bardzo silnym
predykatorem rozwoju kolejnego jezyka. dzieci, ktore poszly do szkoly z dobra
znajomoscia jezyka ojczystego, rozwijaja wieksze umiejetnosci literackie w
jezyku szkoly. Gdy dzieci, ew. dziadkowie, czy opiekunowie moga spedzac z
dziecmi wiecej czasu i opowiadac im historie i dyskutowac na tematy w nich
spotykane w sposob, ktory rozwija ich slownictwo i znajomosc matczynego
jezyka, dzieci przychodza do szkoly dobrze przygotowane by nauczyc sie jezyka
szkoly i odniesc w niej sukcesy.Znajomosc i umiejetnosci jezykowe transferuja
z jezyka matczynego , ktorego dziecko wyuczylo sie w domu na jezyk szkoly. Z
punku widzenia rozwoju koncepcji i umiejetnosci myslenia u dzieci, te dwa
jezyki sa od siebie wzajemnie uzaleznione.
Transfer pomiedzy jezykami moze odbywac sie na dwa sposoby: gdy jezyk matki
jest uznawany w szkole /np. w programie edukacji dwujezycznej/, koncepcje,
jezyki i zdolnosci literackie ktorych dzieci ucza sie w szkole w jezyku
wiekszosci transferuja na jezyk domowy. Krotko, oba jezyki pobudzaja siebie
wzajemnie, jezeli tylko otoczenie dziecka umozliwia dostep do obu jezykow.

Promowanie ojczystego jezyka w szkole pozwala dziecku rozwinac nie tylko
jezyk ojczysty. ale rowniez znajomosci jezyka wiekszosci w szkole. Odkrycie
to nie jest zadziwiajace , gdy przypomnimy sobie wczesniejsze , ze
a/ dwujezycznosc daje dzieciom jezykowe korzysci
b/umiejetnosci jezykowe w obu jezykach sa znaczaco powiazane ze soba i
wzajemnie na siebie oddzialywuja.
Dzieci dwujezyczne lepiej sobie radza w szkole, szczegolnie wtedy, gdy szkola
prowadzi nauczanie w obu jezykach.
Z kolei gdy dziecko zachecane jest do tego, by odrzucic jezyk matki, jego
rozwoj ulega stagnacji, osobiste i conceptualne podstawy do nauki zmniejszaja
sie.

    • jofin Re: Dlaczego nauka jezyka matki jest wazna w eduk 21.04.06, 00:54
      Zapomnialam napisac, ze to chodzi o ten artykul

      www.iteachilearn.com/cummins/mother.htm
    • sabi35 Re: Dlaczego nauka jezyka matki jest wazna w eduk 21.04.06, 08:49
      Przeczytałam artykuł i mam jedną uwagę. Studiowałam kiedyś germanistykę z
      kierunkiem nauczanie niemieckiego i znam to zagadnienie z jakiegoś seminarium.
      Co do wpływu języka matczynego na naukę, należy rozróżnić czy dziecko mówi
      językiem ojczystym i językiem tzw. drugim, czy mówi w dwóch językach ojczystych
      (dzieci wychowywane od początku w dwóch językach). Jeżeli dziecko jest
      dwujęzyczne tzn. od początku uczyło się dwóch języków, zarzucenie jednego z
      nich nie będzie miało większego wpływu na jego postępy w szkole. Inaczej rzecz
      się ma z dziećmi, które mówią od urodzenia jednym językiem, a drugiego nauczyły
      się później. Nie jest to ich język ojczysty, choć często ważniejszy (dotyczy to
      np. dzieci imigrantów). I właśnie w tym przypadku zanotowano prawidłowość
      wspomnianą w artykule, im lepszy poziom języka ojczystego, tym lepsze wyniki w
      nauce w języku drugim (np. dziecko tureckie tym lepiej uczy się w niemieckiej
      szkole im lepszy jest poziom jego języka ojczystego). Z tego powodu w wielu
      szkołach wprowadzono naukę języka ojczystego dzieci (miałam praktykę w takiej
      szkole). Powodem jest fakt, że myślenie abstrakcyjne odbywa się tylko w języku
      ojczystym.
      Dzieci dwujęzyczne od początku nie mają takiego problemu, bo mają dwa języki
      ojczyste.
      Obok zalet nauki dwóch (trzech) języków od urodzenia nie należy też zapominać,
      że może mieć to negatywny wpływ na rozwój dziecka, o ile przeprowadzone jest
      niefachowo.
      Dzieci dwujęzyczne mają np. często mniejszy zasób słownictwa (choć ogólnie
      znają więcej słów)
      Nie należy wprowadzać nauki ortografii i czytania w obu językach równocześnie,
      bo wiele dzieci sobie z tym nie radzi i nie nauczy się ortografii żadnego z
      języków.
      Dziecku od początku należy oddzielić oba światy, w innym wypadku (jeżeli np.
      rodzice mówią raz tak a raz inaczej) może dojść do mieszania języków przez
      dziecko (np. odmiana wyrazów czy słownictwo), a nawet do problemów w mówieniu
      (np. jąkania się)
      Dziecko musi mieć jeden język który będzie dla niego ważniejszy.
      • jofin do Sabi35 22.04.06, 00:03
        Obok zalet nauki dwóch (trzech) języków od urodzenia nie należy też zapominać,
        > że może mieć to negatywny wpływ na rozwój dziecka, o ile przeprowadzone jest
        > niefachowo.

        Czy moglabys to rozwinac. My jestesmy tylko rodzicami. Znalezlismy sie ,czesto
        niekoniecznie wczesniej zamierzalismy, w takim polozeniu, ze jestesmy zdani na
        wychowanie dwujezyczne naszych dzieci. Wielu z nas nie jest specjalistami w tej
        dziedzinie, ani nauczycielami, ani lingwistami ani pedagogami. Czy to nie za
        duzo by wymagac od rodzicow fachowosci w wychowaniu dwujezycznych dzieci.

        Troche zaczepnie zadaje Ci to pytanie, co wcale nie znaczy,, ze nie podzielam
        przynajmniej w czesci Twoich pogladow. Ale czekam na odpowiedz.

        Co do jezyka wazniejszego, o ktorym piszesz, to tez kiedys juz na wczesniejszym
        forum o tym pisalam i zaluje, ze nie moge teraz tutaj odtworzyc swojej
        wypowiedzi. A teze ta po raz pierwszy uszlyszalam od nauczyciela mojego syna i
        przyznam bardzo wiele ona dala mi do myslenia. Ale zaraz po tym wlasnie na owym
        forum otrzymalam odpowiedz od Claire, corki Krana, ktora niejako tej tezie
        zaprzeczyla, stwierdzajac, ze oba jezyki ida swoim torem i dziecko nie
        zastanawia sie, ktory jest lepszy czy gorszy, rozwija je jednoczesnie i uzywa w
        zaleznosci od sytuacji. A kladzenie nacisku na ktorys z nich, wplywa
        niekorzystnie na ten drugi. Tak mniej wiecej zrozumialam to co ona wtedy
        pisala. Ona, ktora jest dzieckiem wychowywanym od poczatku dwujezykowo. Jeszcze
        parokrotnie pojawialy sie wypowiedzi, ze w miare rozwjou i zmian sytuacji
        dziecka zmienia sie to, ktory jezyk jest wazniejszy. I z ta teza raczej sie
        zgodze, przypominajac sobie ostania nasza podroz do Polski, ktora juz gdzies
        tutaj opisalam.

        • jofin Dlaczego nauka jezyka matki jest wazna w edukacji 22.04.06, 00:45

          Jezyk ojczysty dzieci jest bardzo kruchy i latwo dzieci moga go utracic w
          pierwszych latach szkolnych.Wiele osob zdumiewa sie, jak szybko dzieci
          dwujezyczne wydaja sie chwytac umiejetnosci konwersacji w jezyku wiekszosci w
          pierwszych latach szkoly /chociaz o wiele wiecej czasu potrzebuja by dorownac
          dzieciom urodzonym w danym jezyku w ich akademickich umiejetnosciach
          jezykowych/. Jednakze pedagodzy sa duzo mniej swiadomi tego, jak szybko i latwo
          dzieci moga utracic ich umiejetnosci jezykowe w jezyku matki nawet w kontekscie
          domu. Zasieg i szybkosc utraty jezyka bedzie sie roznil w zaleznosci od ilosci
          rodzin z danej grupy jezykowej w szkole i w sasiedztwie. Jezeli jezyk matki
          jest uzywany intensywnie w spolecznosci poza szkola, wtedy utrata jezyka bedzie
          mniejsza. Jezeli jednak grupy jezykowe nie sa skoncentrowane i ne
          tworza "getta" w konkretym spoleczenstwie, dzieci moga utracic swoje
          umiejetnosci komunikowania sie w ich jezyku ojczystym w ciagu 2, 3 lat od
          rozpoczecia szkoly. MOga utrzymac umiejetnosci rozumienia jezyka, ale beda
          uzywaly jezyka wiekszosci w rozmowach ze swoimi rowiesnikami i rodzenstwem i w
          rozmowach z rodzicami. Do czasu adolescencji jezykowa dziura pomiedzy rodzicami
          i dziecmi moze stac sie emocjonalnym problemem. Dzieci czesto odizolowuja sie
          od ich kultury jak i szkoly.
          By zredukowac zasieg utraty jezyka rodzice powinni ustalic w domu silne reguly
          jezykowe i stwarzac dziecku sytuacje, by dziecko musialo rozszerzyc funkcje dla
          ktorych uzywa jezyka matki, np. pisanie i czytanie, jak rowniez kontekst w
          jakim jezyka matki uzywa / zajecia w gupie przedszkolnej w jezyku ojczystym
          czy tez wizyta w kraju pochodzenia/


          Odrzucenie jezyka dziecka w szkole jest odrzuceniem dziecka. Jezeli informacja
          bezposrednio lub niebezposrednio komunikowana w szkoel mowi " zostaw Twoj jezyk
          i twoja kulture u drzwi szkoly" dzieci rowniez zostawiaja glowna czesc swego
          jestestwa swojej tozsamosci przed drzwiami szkoly. Gdy czuja one takie
          odrzucenie, wtedy w mniejszym tez stopniu beda uczestniczyc aktywnie i odwaznie
          w zajeciach klasowych. Dla nauczycieli nie wystarczy pasywnie akceptowac
          odmiennosc jezykowa i kulurowa dziecka w szkole. Musza wykazac sie inicjatywa
          by afirmowac tozsamosc jezykowa dziecka kreujac klimat gdzie jezykowe i
          kulturowe doswiadcznie calego dziecka jest aktywnie akceptowane i cenione.




          Sporo w tym tekscie ciekawych uwag, warto z niektorych sobie przynajmniej
          zdawac sprawe w procesie wychowywnia dwujezycznego dziecka. Dlatego
          zdecydowalam sie na ich przetlumaczenie.

        • sabi35 Re: do Sabi35 22.04.06, 19:27
          ja osobiście uważam, że jeżeli mamy zamiar wychowywać dziecko w dwóch językach,
          to należy się do tego przygotować. Ogromnie ważne jest oddzielenie tych
          języków, tak żeby dziecko miało jakby dwa oddzielne światy. Znam dwa przypadki,
          kiedy rodzice mieszali języki i nie byli konsekwentni i dzieci się jąkają. Nie
          wiadomo oczywiście, czy to z tego powodu, ale bardzo mnie to zastanowiło
          (wspominał też o tym nasz pediatra). Są dzieci, które z takiego mieszania nic
          sobie nie robią.
          Dziecko samo decyduje, który język będzie dla niego w danej chwili ważniejszy.
          Jest to najczęściej na początku język którym rozmawia z osobą wychowującą go
          (zwykle matka), potem może być to język którym mówi i poznaje świat w szkole.
          Dlatego są to dzieci mające dwa języki ojczyste, w odróżnieniu od dzieci
          mówiącym tzw. językiem drugim (second language, Zweitsprache). Dotyczy to
          zwykle dzieci imigrantów uczących się w domu jednego języku, a w otoczeniu lub
          przedszkolu języka kraju, w którym żyją. I to właśnie raczej o te dzieci chodzi
          w artykule. Przynajmniej ja tak to odebrałam, bo właśnie o tym pisałam referat
          na zajęciach. To w ich przypadku tak ważne jest wspomaganie języka ojczystego,
          bo nie tylko zaniedbanie tego języka, ale też fakt, że jest to język drugiej
          kategorii (nie dotyczy to np. dzieci mówiących po angielsku lub w innym ogólnie
          poważanym języku, tylko np. po turecku, polsku, rosyjsku) prowadzi do gorszych
          wyników w nauce. Dowiodły tego badania na zlecenie Unicefu przeprowadzone w
          Szwecji wśród dzieci imigrantów fińskich czy norweskich. Od tej pory zaleca się
          wspomaganie nauki języka ojczystego dzieci dwujęzycznych. Zresztą, te badania
          zmieniły zupełnie spojrzenie na dwujęzyczność dzieci.
          • hanula Re: do Sabi35 23.04.06, 01:14
            > Dlatego są to dzieci mające dwa języki ojczyste, w odróżnieniu od dzieci
            > mówiącym tzw. językiem drugim (second language, Zweitsprache).

            Zawsze mnie niepokoją takie kategoryczne stwierdzenia. Na jakiej podstawie bowiem ocenić, czy dziecko ma dwa języki ojczyste, z których jeden jest dominujący, czy też mówi jednym językiem ojczystym i jednym językiem obcym? Miałam kiedyś przyjemność uczestniczyć w zajęciach prowadzonych przez doktor Miriam Shlesinger, tłumaczkę urodzoną w Stanach, a mieszkającą w Izraelu, która całe dzieciństwo spędziła przemieszczając się pomiędzy tymi dwoma krajami. Teoretycznie powinna być idealnie dwujęzyczna. Ale to właśnie ona twierdzi, że nie ma czegoś takiego, jak idealny bilingwizm. Nie można posiąść języka i kultury dwóch krajów w takim stopniu, żeby każdy z nich znać równie dobrze, jak osoby jednojęzyczne i jednokulturowe.
            • sabi35 Re: do Sabi35 24.04.06, 13:44
              Ano na takiej, że owe dzieci uczą się tych języków od początku, tak jak zwykle
              dziecko uczy się jednego języka ojczystego.
              Drugiego języka dzieci lub dorośli uczą się aby używać go na codzień. Można
              powiedzieć, że ten język nie będąc językiem ojczystym, pozwala im na normalne
              życie w otoczeniu. Ja np. nie chwaląc się, mówię świetnie po niemiecku (jestem
              też tłumaczką), ale nigdy nie zastąpi mi on języka ojczystego (liczę nadal po
              polsku wink.
              Natomiast język obcy, to język, którym mówimy sporadycznie. Jak ja np. po
              hiszpańsku (mam hiszpańską rodzinę) czy angielsku.
              Ponieważ mechanizm uczenia się dwóch (lub więcej języków) przez dziecko jest
              inny, powstało owo rozróżnienie języka drugiego (Zweitsprache) i języka
              ojczystego. Nauka potrzebuje takich kategorycznych rozróżnień, bo inaczej nie
              byłoby możliwości precyzyjnego zajmowania się specyficznymi problemami dzieci
              dwujęzycznych.
              Dzieci dwujęzyczne mówiące językami ojczystymi mają zwykle znikome problemy w
              nauce szkolnej (wynikające z problemów z językiem), natomiast dzieci mówiące
              (słabo) językiem drugim tak. I to właśnie ich dotyczy celowe nauczanie języka
              ojczystego obok języka drugiego.
              A już innym zagadnieniem są umiejętności w danym języku. Można mówić świetnie
              językiem drugim, a gorzej ojczystym wink
              • jan.kran Re: do Sabi35 24.04.06, 15:38
                Nie rozumiem rozróznienia na język ojczysty i język drugi.
                W dwujęzyczności można mówić o języku słabszym i mocniejszym i nie ma to nic
                wspólnego z rodzicami czy ojczyzną.
                Moje dzieci mają oboje rodziców Polaków jednak generalnie ich językiem
                silniejszym jest język niemiecki.
                Mój syn nie mówi idealnie po polsku choć całkiem dobrze i bez problemu czyta po
                polsku.
                Ma poza tym inny stosunkek do języka niż ja , która zna kilka języków dobrze ale
                nie jestem osobą dwujęzyczną.
                Moja córka po przyjeżdzie do Norwegii w której mieszkała osiem lat zaczęla po
                pewnym czasie zauważać że Jej niemiecki uległ pogorszeniu i w zasadzie wtedy
                polski i niemiecki były na równym poziomie.
                Od jesieni studiuje w Monachium i bardzo szybko niemiecki stał się językiem
                silniejszym.
                Z kolei była u mnie z wizytą trzy tygodnie bna Wielkanoc . My rozmawiamy po
                polsku , Ona ze swoim Bratem raczej po niemiecku a poza tym bardzo dużo
                rozmawiała po norwesku.
                Zauważyła po powrocie ze Jej niemiecki stał się na chwilę nie tak mocny jak
                dotąd ale po kilku dniach znowu jest językiem silniejszym.
                Moje dzieci nie mają poczucia posiadania języka ojczystego i drugiego i dlatego
                są dwujęzyczne.
                Gdyby moja córka miała za punkt ciężkości swojego życia Polskę sądzę że ten
                język stałby się językiem silniejszym.
                Zauważm tez że mój syn zdecydowanie lepiej i więcej mówi po polsku po wizycie w
                kraju.
                Pozdrawiam.
                Kran
                • jofin Re: do Sabi35 24.04.06, 16:00
                  Nie rozumiem rozróznienia na język ojczysty i język drugi.
                  > W dwujęzyczności można mówić o języku słabszym i mocniejszym i nie ma to nic
                  > wspólnego z rodzicami czy ojczyzną.

                  O Kranie. Tutaj sie w 100% s Toba zgadzam, bo gdy mysle o swoich dzieciach, to
                  rowniez trudno mi powiedziec, ktory jezyk jest dla nich jezykiem ojczystym. I
                  powtorze jeszcze raz, ze w przypadku dzieci wielojezycznych naprawde trudno
                  jest ktorykolwiek z jezykow jakiego sie ucza nazwac ich jezykiem ojczystym,
                  szczegolnie wtedy, gdy ta wielojezycznosc ma miejsce od momentu urodzenia.

                  A jeszcze co do przygotowania do wychowania dzieci wielojezycznych to teorie sa
                  bardzo dobre na papierze, ale sytacje zyciowe ludzieczasem bardzo sie
                  komplikuja i rzadko sa przewidywalne. Gdy moje pierwsze dziecko milao 3 lata,
                  znalezlismy sie p decyzji, ktora trwala doslownie miesiac, w zupelnie innym
                  kraju, w kraju, ktorego jezyka zadne z nas nie znalo. Potem zdecydowalismy sie
                  poslac dziecko do przedszkola angielskiego. NO i ja zielonego pojecia o
                  wycho9waniu dwujezycznym dzieci nie mialam. Moze troche nauczyciele syna, bo
                  przedszkole bylo w zasadzie dwujezyczne. ANatknelam sie doslownie na 2 ksiazki,
                  ktore przeczytalam, internetu jeszcze wtedy nie mialam. No i teraz syn mowi
                  swietnie w obydwu jezykach, a byl moment, ze rowniez byl trzyjezyczny ale po
                  przeprowadzce do Anglii nie podjelam sie kontynuajci tamtego jezyka. Polski
                  jest dla mnie wazniejszy.
                • hanula Re: do Sabi35 25.04.06, 01:20
                  > Moje dzieci mają oboje rodziców Polaków jednak generalnie ich językiem
                  > silniejszym jest język niemiecki.
                  <ciach>
                  > Moja córka po przyjeżdzie do Norwegii w której mieszkała osiem lat zaczęla po
                  > pewnym czasie zauważać że Jej niemiecki uległ pogorszeniu i w zasadzie wtedy
                  > polski i niemiecki były na równym poziomie.
                  > Od jesieni studiuje w Monachium i bardzo szybko niemiecki stał się językiem
                  > silniejszym.
                  <ciach>
                  > Gdyby moja córka miała za punkt ciężkości swojego życia Polskę sądzę że ten
                  > język stałby się językiem silniejszym.
                  > Zauważm tez że mój syn zdecydowanie lepiej i więcej mówi po polsku po wizycie
                  > w kraju.

                  Kranie,
                  Myślę, że poruszyłaś tu ważny problem: dominacja jednego z języków nie jest stała. Zależy od sytuacji dziecka w danym momencie, tego, gdzie mieszka, z kim się spotyka, jaki ma do danego języka stosunek emocjonalny.
              • hanula Re: do Sabi35 25.04.06, 01:17
                > Ano na takiej, że owe dzieci uczą się tych języków od początku, tak jak zwykle
                > dziecko uczy się jednego języka ojczystego.

                Co to znaczy "od początku"? Co z dzieckiem, które w wieku lat trzech (czterech, pięciu, sześciu) przeprowadziło się do innego kraju, nauczyło nowego języka, i ten język stał się jego najsilniejszym językiem? Nie jest to jego język ojczysty, bo nie uczyło się go od początku?

                > Drugiego języka dzieci lub dorośli uczą się aby używać go na codzień.

                Nie można na co dzień używać języka obcego?

                > Ponieważ mechanizm uczenia się dwóch (lub więcej języków) przez dziecko jest
                > inny

                Inny od czego?

                > Nauka potrzebuje takich kategorycznych rozróżnień, bo inaczej nie
                > byłoby możliwości precyzyjnego zajmowania się specyficznymi problemami dzieci
                > dwujęzycznych.

                Kategoryczne rozróżnienia oparte na uproszczeniach i nieprawdziwe uniemożliwiają precyzję. Kategoryczne rozróżnienia oparte na teorii i ignorujące rzeczywiste sytuacje życiowe uniemożliwiają zajmowanie się specyficznymi problemami dzieci dwujęzycznych.

                > Dzieci dwujęzyczne mówiące językami ojczystymi mają zwykle znikome problemy w
                > nauce szkolnej (wynikające z problemów z językiem), natomiast dzieci mówiące
                > (słabo) językiem drugim tak. I to właśnie ich dotyczy celowe nauczanie języka
                > ojczystego obok języka drugiego.

                Ale ten problem da się ująć dużo prościej: dzieci, które żadnego języka nie znają dobrze, mają problemy w komunikowaniu się. Dzieci, które dobrze opanowały jeden język, łatwiej uczą się kolejnego. Nie trzeba do tego dorabiać teorii o językach ojczystych, matczystych, pierwszych, drugich i piętnastych.

                > A już innym zagadnieniem są umiejętności w danym języku. Można mówić świetnie
                > językiem drugim, a gorzej ojczystym wink

                No to jak ty właściwie definiujesz język ojczysty?
    • jan.kran Re: Dlaczego nauka jezyka matki jest wazna w eduk 22.04.06, 00:52
      Po pierwsze dlaczego języka matki ? Po niemiecku jest Muttersprache po polsku
      język ojczysty a w zasadzie czy można w wypadku dzieci wielojęzycznych mówić
      o jednym języku głównym ?
      I nie zawsze matka przekazuje dziecku język , często tato a najczęściej oboje
      rodzice.
      Co do artykułu:
      ****Dwujezycznosc ma pozytywny wplyw na jezykowy i edukacyjny rozwoj dzieci. Gdy
      dziecko rozwija swoje zdolnosci w dwoch lub wiecej jezykach podczas wczesnychlat
      w szkole, uzyskuje ono glebsze zrozumienie jezyka i tego, jak uzywac jego
      bardziej efektywnie.

      ---------> To prawda . Moje dzieci zwłaszcza córka mają inny stosunek do języka
      niż ich jednojęzyczni rówieśnicy. Łatwiej im zaakcepotować w nauce nowego
      języka idiomy i nielogiczność. Poruszając sie na codzie w kręgu dwóch róznych
      języków zauważają że każdy język rządzi się swoimi prawami, jest inaczej
      zbuwany , róznie funkcjonuje. Jest to wiedza nie nabyta w drodze nauki tylko
      praktycznie i intuicyjnie.
      Mam też wrażenie że dzieci dwujęzyczne ucząc się kolejnych języków mają większą
      łatwośc tłumaczenia z jednego języka na drugi niż ich jednojęzyczni rówieśnicy.


      **** Poziom znajomosci jezyka ojczystego /mother tongue/jest bardzo silnym
      predykatorem rozwoju kolejnego jezyka. dzieci, ktore poszly do szkoly z dobra
      znajomoscia jezyka ojczystego, rozwijaja wieksze umiejetnosci literackie w
      jezyku szkoly.

      Ten fenomen nie dotyczy tylko dzieci. Dorośli mający bogate słownictwo we
      włąsnym języku, sswobodnie i bezbłędnie się nim posługujący mają większą
      łatwośc nauczenia się języka obcego.
      Dzieci które dobrze mają ugruntowane język domowy łatwo uczą się języka otoczenia.
      Kran
      • jofin Re: Dlaczego nauka jezyka matki jest wazna w eduk 23.04.06, 16:17
        Po pierwsze dlaczego języka matki ? Po niemiecku jest Muttersprache po polsku
        > język ojczysty a w zasadzie czy można w wypadku dzieci wielojęzycznych mówić
        > o jednym języku głównym ?
        > I nie zawsze matka przekazuje dziecku język , często tato a najczęściej oboje
        > rodzice.

        Ja sporo zastanawialam sie jak przetlumaczyc najwlasciwiej mother tongue. Bo w
        przypadku naszych dzieci to, ktory z jezykow jest dla nich jezykiem ojczystym
        nie jest takie jednoznaczne. Pierwszym jezykiem jest polski, ale bardzo szybko
        zostal on przesloniety u nich przez angielski. I raczej trudno zastosowac mi
        termin jezyk ojczysty do ktoregokolwiek z jezykow dzieci.W ogole zastanawiam
        sie, czy taki termin w przypadku dzieci wielojezycznych ma prawo bytu. Mysle ze
        czasami naprawde latwiej jest uzywac terminu jezyk matki, ojca, rodziny. Ale
        moze sie myle.
        • hanula Re: Dlaczego nauka jezyka matki jest wazna w eduk 23.04.06, 16:38
          > Ja sporo zastanawialam sie jak przetlumaczyc najwlasciwiej mother tongue. Bo w
          > przypadku naszych dzieci to, ktory z jezykow jest dla nich jezykiem ojczystym
          > nie jest takie jednoznaczne. Pierwszym jezykiem jest polski, ale bardzo szybko
          > zostal on przesloniety u nich przez angielski. I raczej trudno zastosowac mi
          > termin jezyk ojczysty do ktoregokolwiek z jezykow dzieci.W ogole zastanawiam
          > sie, czy taki termin w przypadku dzieci wielojezycznych ma prawo bytu. Mysle
          > ze czasami naprawde latwiej jest uzywac terminu jezyk matki, ojca, rodziny.
          > Ale moze sie myle.

          Ale "mother tongue" to język ojczysty, nie język matki. Język matki to byłby "mother's language".
          • jofin Re: Dlaczego nauka jezyka matki jest wazna w eduk 23.04.06, 19:16
            W sumie masz racje. No coz, ani tlumaczem ani lingwista nie jestem i po prostu
            moje osobiste odczucia i emocje wziely tutaj gore. Sorry.
            • jan.kran Re: Dlaczego nauka jezyka matki jest wazna w eduk 24.04.06, 01:39
              Zabiłyście mi ćwieka tym wątkiem.
              Na razie jestem po rozmowie ponad godzinnej z Młodą na temat dwujęzyczności
              oraz po dyskusji z Juniorem.
              Ja mam wrazenie że oni są prawie idealnie dwujęzyczni .
              Raz jeden język przeważa raz drugi ale ogólnie to im jest ganc pomada po jakiemu
              gadają czy czytają a Młoda nawet nieźle pisze po polsku.
              Mimo że jestem skończonym filologiem zupełnie się nie przygotowywałam do
              dwujęzycznego wychowania dzieci.
              Poszłam kompletnie na żywioł mówiąc do dzieci po polsku uparcie zawzięcie i
              konsekwetnie.
              Może mi sie uda namówić Młodą żeby coś napisała bo ja niestety nie rozumiem jak
              działają mózgi moich dzieci...
              Ciezko z nich coś wyciągnąć. One nie teoretyzują tylko żyją w świecie
              wielojęzycznym.
              Uff, trudne to wszystko.
              Kran
              • hanula Re: Dlaczego nauka jezyka matki jest wazna w eduk 25.04.06, 01:22
                > Może mi sie uda namówić Młodą żeby coś napisała

                Namów, ja bardzo chętnie poczytam.
          • risando wyraz "jezyk ojczysty" - piekny wynalazek:-) 25.04.06, 11:14
            > Ale "mother tongue" to język ojczysty, nie język matki. Język matki to byłby
            > "mother's language".

            Ciekawe, iz po polsku mowi sie wlasnie "jezyk ojczysty", czyli pod wzgledem etymologicznym wyraz ten zwiazany jest z "ojcem" [ojciec - ojczyzna - ojczysty], a nie z matka jak w innych jezykach (mother tongue, langue maternelle, Muttersprache).

            Wykorzystalem tego faktu juz dwa-trzy razy w rozmowie z osobami "martwiacymi" sie o rozwoju naszej corki z powodu "zbyt wczesnej nauki jezyka obcego" (czyli jez. niemieckiego). Stwierdzilem (oczywiscie nie na serio, ale dany rozmowca-madrala dal sie o dziwo przekonac), iz przeciez jezykiem ojczystym mojej corki jest jezyk niemiecki, poniewaz ja - ojciec - jestem Niemcem, wiec to jezyk polski jest dla niej jezykiem obcym ...
            • baania Re: wyraz "jezyk ojczysty" - piekny wynalazek:-) 25.04.06, 13:16
              Bardzo dobrze mu odpowiedziales, Risando. Czasem ludzie robia naprawde
              niestosowne komentarze...
              Pozrawiam,
              Ania
    • aggrazza Re: Dlaczego nauka jezyka matki jest wazna w eduk 25.04.06, 14:43
      Nie mam czasu doglebnie przestudiowac tego watku, ale mam na ten temat swoje
      zdanie. Wielu miejscowych chinczykow wyslalo swoje dzieci do szkoly
      portugalskiej zeby sie nauczyly jezyka bo w bylej koloni wiazalo sie to z
      mozliwoscia dostania cieplej rzadowej posadki. Mimo ze dzieci ucza sie
      portugalskiego odkad poszly do przedszkola w wieku 3 lat nie radza sobie
      najlepiej. Co roku podczas wakacji spedzaja miesiac w Portugali na intensywnych
      kursach jezykowych i to tez niewiele pomaga. Natomiast dzieci chinczykow ktorzy
      poslali dzieci do szkol miedzynarodowych maja sie znakomicie. Moim zdaniem
      wazne jest to czy rodzice znaja jezyk szkoly i potrafia dzieciom pomoc w
      lekcjach czy nie. Jesli nie to szanse na odniesienie sukcesu sa niewielkie.
    • jan.kran Re: Dlaczego nauka jezyka matki jest wazna w eduk 25.04.06, 16:43
      Agrazza napisała:

      *Moim zdaniem
      wazne jest to czy rodzice znaja jezyk szkoly i potrafia dzieciom pomoc w
      lekcjach czy nie. Jesli nie to szanse na odniesienie sukcesu sa niewielkie.


      --------> Nie chcę się wymądrzać czy stawiać okoniem ale moje doświadczenie
      mówi mi coś innego.
      Moja córka dostała się do najlepszego norweskiego gimnazjum gdzie trzeba było
      mieć bardzo wysoką średnią częściowo dzięki mnie.
      Znałam norweski śladowo ale cały rok przed pójściem do tego gimnazjum
      walczyłyśmy razem o dobre oceny.
      W Norwegii jest popularny system pracy w grupach. Ponieważ Claire bardzo
      zależało na dobrych ocenach odrabiała pańszczyznę za siebie i kolegów przy mojej
      pomocy.
      Np. zrobiłyśmy bardzo dobry referat na temat chińskiej porcelany w ten sposób że
      ja miałam materiały źródłowe po polsku i niemiecku i w tych językach Jej
      dyktowałam a Ona od razu pisała na komputerze po norwesku.
      Test z malarstwa XX wieku ćwiczyłyśmy w ten sposób że ja rzucałam nazwę
      ugrupowania np. ekspresjoniści czy surrealiści po norwesku a Ona musiała
      dopasować odpowiednich malarzy.
      Mordowałam sie z francuskim i tłumaczeniem z grubsza na norweski a gramatykę
      tłumaczyłam po polsku albo niemiecku.
      Byłyśmy takie zawzięte i zajęte że z tego językowego grochu z kapustą wyszły
      calkiem niezłe oceny...
      Bedąc jeszcze w DE i znjąc angielski z widzenia ( nigdy się nie uczyłam ) mogłam
      Ją chociaż odpytać ze słowek i pomóc w podstawowym tłumaczeniu.
      Juniorowi mogę też pomóc w niemieckim bo znam nieco ten kraj , jego kulturę i
      literaturę choć mój niemiecki pozostawia trochę do życzenia.
      Myślę ze desperacja i motywacja jest istotna jak się chce dziecku pomóc.
      Dodam zeby obraz nie był taki idealny ze Junior ma problemy w szkole i nie
      wynika to z braku znajomości języka tylko z zupełnie innych powodów.
      Kran


      • kalina29 Re: Dlaczego nauka jezyka matki jest wazna w eduk 25.04.06, 18:10
        > Agrazza napisała:
        >
        > *Moim zdaniem
        > wazne jest to czy rodzice znaja jezyk szkoly i potrafia dzieciom pomoc w
        > lekcjach czy nie. Jesli nie to szanse na odniesienie sukcesu sa niewielkie.
        >
        >
        > --------> Nie chcę się wymądrzać czy stawiać okoniem ale moje doświadczeni
        > e
        > mówi mi coś innego.
        > Moja córka dostała się do najlepszego norweskiego gimnazjum gdzie trzeba było
        > mieć bardzo wysoką średnią częściowo dzięki mnie.



        A mnie sie wydaje, ze cos w tym jest. Co prawda sytuacja mnie zupelnie nie
        dotyczy poniewaz mamy miejscowego tate, ale wydaje mi sie, ze jezeli oboje
        rodzice mowia bardzo slabo w jezyku miejscowym to moze to stanowic problem w
        szkolnym rozwoju dziecka. Mysle Kran, ze twoj przyklad nie odzwierciedla
        dokladnie takiej sytuacji poniewaz twoje dzieci sa duze i tak czy inaczej mozesz
        im wiele wytlumaczyc i pomoc wspomagajac sie innymi znanymi wam jezykami.
        Mysle, ze jezeli dziecko ma 6 czy 7 lat to sprawa nie jest taka prosta.
        Oczywiscie nie oznacza to, ze takie dziecko nigdy sobie nie da rady. Czesto
        bardzo szybko nadrabia zaleglosci jezykowe i jakos sobie gorzej czy lepiej
        radzi, ale start na pewno ma trudniejszy.
        Zreszta czesto te dzieci staja sie szybko tlumaczami dla swoich rodzicow.
        Osobiscie znam przypadek rodziny greckiej. Rodzice mowia po francusku, ale
        prawie nie umieja pisac (zreszta wrocili juz na emeryture do Grecji), bardzo
        szybko wyslali oni dzieci do prywatnej szkoly katolickiej gdzie sa bardzo dobre
        warunki i roznego rodzaju pomoce w odrabianiu lekcji itp. Byc moze w ten sposob
        pomogli sobie i dzieciom przejsc bez szwanku przez szkole.
        Kalina
        • jan.kran Re: Dlaczego nauka jezyka matki jest wazna w eduk 25.04.06, 19:19
          Zastanawiam się nad startem moich dzieci...
          Claire poszła do niemieckiej szkoły mając lat sześć lat i trzy miesiące. Nie
          wiem jaki był Jej niemiecki w tym momencie , po prostu nie pamiętam. Wiem że
          mogła się na pewno komunikować po niemiecku bez problemów.
          Mój niemiecki byl taki że rozumiałam prawie wszystko pod warunkiem że ktoś nie
          mówił głębokim dialektem . A osób mówiących hochdeutsch i dialektem było mniej
          więcej po połowie.
          Owszem miała problemy w szkole ale przy pomocy mądrej nauczycielki i moich
          wysiłków dawała sobie radę.
          Junior chodził najpierw rok do szkoły specjalnej , potem kilka miesięcy do
          normalnej niemieckiej szkoły w DE , potem cztery lata do szkoły norweskiej ,
          teraz uczęszcza do niemieckiej szkoły w Oslo.
          Ma duże szanse wylądować w norweskiej szkole z wykładowym językiem angielskim...
          Co z Juniora wyrośnie jeden Pan Bóg wie.
          Młoda dostała się na monachijski uniwersytet z najlepszą oceną na egzaminie
          kwalifikacyjnym i ciągnie te studia z ogromnym bagażem najróżniejszych
          wykładów , seminariów i dużą łacina którą zaczęla od zera.
          Ja nigdy nie analizowałm czy moj niemiecki albo norweski lub bliżej mi nieznay
          angielski są dostatecznie dobre żeby im pomóc.
          Jak trzeba było używałam swojego mózgu , pomocy książek , internetu próbowałam
          dzieci motywować albo terroryzować...
          Nie miałam czasu ani energii nad zastanawianiem się który język dominuje , który
          znam lepiej albo gorzej.
          Może takie pójście na żywioł nie jest dobre , nie wiem.
          Moje dzieci były moimi tłumaczami , ja byłam ich tłumaczami, nie mamy łatwo w
          gąszczu języków i kultur jakie nas otacają.
          Na razie nie jest najgorzej choć moze byłoby im łatwiej gdyby miały jakąś
          równowagę językową i kulturową.
          Jedno czego staram się przestrzegać to nie mieszanie języków.
          Czy za parę lat mnie przeklną czy pobłogosławią nie wiem.
          Wiem ze poruszają się swobodnie w kilku językach i kulturach i w przypadku
          Młodej jak dotąd ma to raczej strony pozytywne.
          Junior ma ten luksus że jak zgubi Harry Pottera po polsku w domowym bałaganie to
          może zacząć czytać w tym samym miejscu przypadkowo znalezioną ksiazkę po
          niemiecku lub angielsku i Mu nie stanowi.
          Ja potrzebowałm wiele lat i wysiłku żeby tak swobodnei porusząa się w obrębie
          kilku języków jak oni.
          Dlatego jestem zadowolona ale czy moje dzieci też to nie wiem...
          Kran

Pełna wersja