natalia772 24.05.06, 13:54 Hej zagladam rzadko,ale dzis przysiadlam i stwierdzam,ze jakos malo sie udzielamy,a takie przydatne forum! Pozdrawiam Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
kalina29 Re: Co tak pusto??? 24.05.06, 14:06 O.K. rzucam temat, moze sie troche poklocimy Znajoma amerykanka, z ktora pracuje stwierdzila ostatnio, ze dwujezyczne wychowanie w przypadku jej dzieci sprawilo, ze sa bardzo "pomiedzy" dwoma jezykami. I choc potrafia dobrze mowic w obu (po francusku i po angielsku) to w zadnym nie sa perfekcyjni. W dodatku cala jej trojka miala problemy z jakaniem sie w dziecinstwie, co wedlug mojej znajomej bylo tez zwiazane z dwujezycznoscia. Powiedzialam jej ze moj maly tez sie troche jakal przez krotki okres czasu w ubieglym roku. Na to ona: no ale przeciez ty tez do niego mowisz po polsku, wiec moze to tez z tym jest zwiazane? Nie bardzo wiedzialam co jej odpowiedziec Co wy na to? Czy dwujezycznosc moze powodowac takie rozdwojenie, brak jednoznaczych korzeni kulturowych i w ten sposob byc w jakims sensie negatywna dla osobowosci dziecka? Spotkalyscie sie z czyms takim? Kalina Odpowiedz Link
natalia772 Re: Co tak pusto??? 24.05.06, 14:13 Tez mialam takie obawy,bo widze jak Julia jest troche zagubiona.Ma 3,5 roku i widze,ze trudno jej przelamac sie do polskiego.Mam odczucie,ze nie wie czy robi dobrze jak odzywa sie po polsku.Skutek taki ze odpowiada po niemiecku.Ale mysle,ze dwujezycznosc nie jest w zadnym stopniu negatywna tylko trzeba to tak przeprowadzic,aby dziecko nie czulo sie inne,rozdwojone.Ja sie tego ucze i wprowadzam Julie w dwujezycznosc nie na sile,ale rozwaznie.Pozdrawiam. Odpowiedz Link
jan.kran Re: Co tak pusto??? 24.05.06, 14:14 Moje dzieci mają rozdwojone korzenie. Czują się związane z Polską poprzez rodzinę a z Niemcami przez urodzenie i wychowanie. Mieszkając w Norwegii mają jeszcze dodatowy problem) Nie wyobrażam siobie żebu moje dzieci zostały pozbawione elementu niemieckiego czy polskiego w wychowaniu. Oczywiście że mają czasami trudniej. Moja córka ma już serdecznie dość tłumaczenia swojej tożsamości) Ale ja uważam że to co dostały to bogactwo a nie ograniczenie... Kran Odpowiedz Link
jofin Re: Co tak pusto??? 24.05.06, 15:20 Kalino, dlaczego chcesz sie od razu z nami klocic? Co do jezykow i jakania sie i opoznienia mowy u dzieci, to mam zdanie podzielone. Zdecydowanie latwiej jest wychowac dziecko w otoczeniu jednej kultury jednego jezyka. Ale niestety zycie pedzi do przodu i stawia nas w sytuacjach, gdzie musimy zmierzyc sie z zadaniem wychowania dzieci w troszke nietypwej sytuacji jezykowj. U kazdego i w kazdym przypadku jak zauwazylyscie juz na tym forum, sytuacja jezykowa sie rozni. Czasem sa to dwa jezyki, trzy, czasem wiecej. Ale zycie to tez dokonywanie wyborow i podejmowanie decyzji. Byl taki okres w naszym zyciu,z e dzieci uczyly sie jednoczesnie 3 jezykow. Nie powiem, niezle sobie radzily, choc ta najmlodsza wtedy, miala trudnosci z polapaniem sie, gdzie i kiedy i dlaczego jaki jezyk. Nie kazde dziecko ma zdolnosci jezykowe i o tym tez warto pamietac. Wsrod naszych dzieci, bo nie jestesmy uprzywilejowana grupa, na pewno mozna spotakac dzieci o zroznicowanym poziomie roznych zdolnosci, w tym jezykowych. Jakanie sie, pewnie u dzieci dwu i wielojezycznych jest czestsze niz w populacji dzieci monojezycznych. U mnie dwojka miala z tym problemem klopoty w przeszlosci. U tej mniejszej jeszcze czasem zauwazam problemy z wyslowieniem sie. Ale ostatnio posunelam sie do takiego pomyslu, ze dalam jej gruby zeszyt, gdzie ma rysowac najpierw rozne rysunki a potem pisac do nich swoja historie. Stwierdzilam, ze nawet z bledami, ale niech cwiczy w ten sposob umiejetnosc wypowiadania wlasnych mysli. Mala ma teraz 6 lat. Ale bardzo jej sie ten pomysl spodobal i juz pare historii i rysunkow powstalo. Ciekawa, ze starsza 8 latka tym pomyslem nie jest tak bardzo zachwycona, ale ona z kolei nie ma zadnych problemow z fomulowaniem swoich mysli. A akcent kazdego jezyka i zwroty lapie blyskawicznie. Tez kiedys ktos mi powiedzial, ze przy wychowywniu dziecka w kilku jezykach, wazne jest, by dziecko moglo dla siebie wybrac ten jeden jezyk, ktory uznaje jako swoj, w ktorym czuje sie pewnie. Spodobalo mi sie to myslenie i wiem,z e teraz u moich dzieci tym pierwszym jezykiem jest zdecydowanie angielski. Nie chce, aby dzieci znaly cala game jezykow, ale w zadnym nie potrafily prawidlowo sie wyslowic i wypowiedziec. A przyznam, ze takie podejscie tez owocuje. bo gdy rozwija sie jeden jezyk, to i drugi idzie za tym. Im wiecej mysli dzieci chca przekazac w jednym jezyku, im wiecej struktur jezykowych i gramatycznych znaja, probuja je takze przeniesc do drugiego jesyka. Ostatnio coraz czesciej zaskakuja mnie swoim slownictwem. A z tym, ze jest to bogactwo,to oczywiscie sie zgodze, szczegolnie na gruncie angielskim, gdzie znajomosc innych jezykow jest bardzo slaba Ku pocieszeniu wszsytkich, opowiem Wam pewne niedawne zdarzenie z naszego podworka. poszlam do szkoly po swego syna i czekajac na niego, by sie przebralam, przez chwile mialam mozliwosc takiej luznej rozmowy z nauczycielka mego syna. Akurat bylo to krotko po powrocie z Polski. Nauczycielka ta uczy w tej szkoel od poczatku tego roku szkolnego, wiec nie wiedziala, ze pojawilismy sie tam w ubieglym roku. No i tak gadamy, gadamy i okazalo sie, ze ona dopiero, jak uslyszala, ze syn wrocil z Polski, zaczela kojarzyc, ze moze tam miec rodzine. Wczesniej byla przekonana, ze syn jest wychowany w Anglii i ze jego jezykiem ojczystym jest angielski, bo nie zauwazyla u niego w slownictwie zadnych roznic w stosunku do innych dzieci. Dodam, ze syn nalezy do grupy najlepszych uczniow w tej klasie. I przy okazji na tej lekcji poprosila syna, by powiedzial dzieciom cos po polsku. Prawdopodobnie wszystkie siedzialy z rozdziawionymi buzkami. W szkole tez na jednych z drzwi wejsciowych sa napisy Witamy w roznych jezykach. I kiedys moja corka przechodzila obok tych drzwi z kolezankami i probowaly przeczytac te napisy. Jest tam tez napis w j. polskim. Jakze ubawiona byla ona, gdy dzieci probowaly przeczytac "Witami". To ona uczyla ich , jak sie poprawnie czyta. Odpowiedz Link
kalina29 Re: Co tak pusto??? 24.05.06, 20:20 jofin napisała: > Kalino, dlaczego chcesz sie od razu z nami klocic? Bo to zazwyczaj sprzyja zwiekszeniu ilosci postow na forum)) Kalina Odpowiedz Link
risando Re: Co tak pusto??? 24.05.06, 17:24 > Znajoma amerykanka, z ktora pracuje stwierdzila ostatnio, ze dwujezyczne > wychowanie w przypadku jej dzieci sprawilo, ze sa bardzo "pomiedzy" dwoma > jezykami. I choc potrafia dobrze mowic w obu (po francusku i po angielsku) to > w zadnym nie sa perfekcyjni. Rowniez w przypadku osob jednojezycznych obserwowac mozna spore roznice dot. umiejetnosci jezykowych. Jedna osoba zna jezyk tak sobie, druga "perfekcyjnie". Trudno powiedziec, czy dziecko dwujezyczne opanowaloby jeden z tych jezykow lepiej, jesli nie znaloby tego drugiego, poniewaz tego badac sie nie da. Za istotne uwazam jednak, iz znajomosc jezyka otoczenia (jezyka szkoly) nie powinna odbiegac od "sredniej" znajomosci dzieci w danym wieku, przede wszystkim tak od 5-6 lat, kiedy dziecko bedzie niebawem do szkoly chodzic. Odpowiedz Link
kalina29 Re: Co tak pusto??? 24.05.06, 20:22 > Rowniez w przypadku osob jednojezycznych obserwowac mozna spore roznice dot. um > iejetnosci jezykowych. Jedna osoba zna jezyk tak sobie, druga "perfekcyjnie". T > rudno powiedziec, czy dziecko dwujezyczne opanowaloby jeden z tych jezykow lepi > ej, jesli nie znaloby tego drugiego, poniewaz tego badac sie nie da. > > Za istotne uwazam jednak, iz znajomosc jezyka otoczenia (jezyka szkoly) nie pow > inna odbiegac od "sredniej" znajomosci dzieci w danym wieku, przede wszystkim t > ak od 5-6 lat, kiedy dziecko bedzie niebawem do szkoly chodzic. > Dzieci znajomej sa juz dorosle i ona mowila o sytuacji na dzien dzisiejszy. Przynajmniej ja tak to zrozumialam: ze zaden jezyki nie jest tak naprawde "ich". Kalina Odpowiedz Link
risando Re: Co tak pusto??? 24.05.06, 20:52 kalina29 napisała: > Dzieci znajomej sa juz dorosle i ona mowila o sytuacji na dzien dzisiejszy. > Przynajmniej ja tak to zrozumialam: ze zaden jezyki nie jest tak naprawde "ich" To ciekawe, ze to dla nich klopot. Moglbym chyba zyc tylko z jezykiem polskim czy angielskim, chociaz ani jeden ani drugi nie jest "moim" i perfekcyjnie opanowanym jezykiem. Odpowiedz Link
jan.kran Re: Co tak pusto??? 24.05.06, 15:50 Joffin napisała: Tez kiedys ktos mi powiedzial, ze przy wychowywniu dziecka w kilku jezykach, wazne jest, by dziecko moglo dla siebie wybrac ten jeden jezyk, ktory uznaje jako swoj, w ktorym czuje sie pewnie. Spodobalo mi sie to myslenie i wiem,z e teraz u moich dzieci tym pierwszym jezykiem jest zdecydowanie angielski. Nie chce, aby dzieci znaly cala game jezykow, ale w zadnym nie potrafily prawidlowo sie wyslowic i wypowiedziec. ----------> Zgadzam się . Językiem moich dzieci zwłaszcza syna jest niemiecki. Ale ponieważ moim językiem jest polski więc żyją w tych dwóch światach . Córka starała się zawsze mówić po polsku ze mną , nawet jak było to dla Niej trudne. Teraz żyje w środowisku niemieckim ale dalej pisze do mnie SMS po polsku , majle takoż i mówimy zazwyczaj po polsku. Syn gdyby nie ja i Młoda na pewno chętniej używałby niemieckiego. Ale Jego polskii podlega ciągłej ewaluacji i poprawie. Dalszy cytat z Joffin A przyznam, ze takie podejscie tez owocuje. bo gdy rozwija sie jeden jezyk, to i drugi idzie za tym. Im wiecej mysli dzieci chca przekazac w jednym jezyku, im wiecej struktur jezykowych i gramatycznych znaja, probuja je takze przeniesc do drugiego jesyka. Ostatnio coraz czesciej zaskakuja mnie swoim slownictwem. -----------> Moje dzieci mają inną swiadomośc języka niż dzieci jednojęzyczne. Łatwiej akceptują nielogicznośc językową , stałe struktury , rozumieją że każdy język ma swje idiomy i gramatykę. Moja córka ma łatwośc tłumaczenia , myśle że wynika to z Jej dwujęzyczności. Odpowiedz Link
skir.dhu Re: Co tak pusto??? 24.05.06, 16:30 Odkad siebie pamietam, mowilam po polsku lepiej niz moi rodzice. Lepiej nalezy tu tlumaczyc jako bez akcentu i bez dziwnosci gramatycznych. Tak sie zastanawiam, czy uwagi niektorych rodzicow nie wynikaja z tego, ze sami sa bardzo dobrzy w tych roznych jezykach i oczekuja od dzieci rownej bieglosci we w miare krotkim czasie jednoczesnie przeskakujac w obecnosci dzieci z jednego jezyka na drugi. Moi rodzice oczekiwali ode mnie bieglosci w ormianskim, bo to byl jezyk domowy a poza domem mialam sobie radzic )) No i radzilam sobie, szybko zreszta duzo lepiej niz Oni, co z kolei traktowane bylo jako cos oczywistego, bo "dzieci ucza sie szybciej" Moze my wszyscy za bardzo intelektualizujemy cala kwestie dwu/wielo-jezycznosci? Jezyk jest narzedziem i jesli dziecko jest swiadome, ze okreslone sprawy w zyciu moze osiagac WYLACZNIE korzystajac z okreslonego narzedzia=jezyka, to bedzie ten jezyk rozwijac. Tak sie zastanawiam, czy to nie jest odpowiedz dla Twojej Amerykanki, Kalino - dzieci nie sa biegle ani po francusku, ani po angielsku, bo nie maja potrzeby porozumiewania sie JEDNOZNACZNIE w okreslonym jezyku z okreslona osoba. Pisalam kiedys o tym, ze moje rozmowy z moja corka uwazam za swoista porazke, bo zasmiecamy ormianski francuskim i angielskim. Ale my sobie mozemy juz na to pozwolic teraz, gdy Ona ma 19 lat i nie ma zadnego problemu w swobodnym, bieglym poslugiwaniu sie kazdym z tych jezykow gdy zachodzi taka potrzeba. Na etapie nauki, dziecko musi wiedziec z kim rozmawia w jakim jezyku i wlasciwie zyc w przekonaniu, ze nawet jesli np. mama rozumie po francusku, to odpowiadac bedzie TYLKO po angielsku lub odwrotnie. Wtedy dziecko ma te szanse i te koniecznosc by doskonalic poszczegolne umiejetnosci w kontaktach z zywymi ludzmi, ktorzy na inny jezyk (narzedzie komunikacji) nie beda reagowac. To sie przeciez zaczyna juz wtedy, gdy dzieci probuja cos dostac tylko pokazujac dana rzecz palcem - wtedy rodzice pytaja "co bys chcial? buleczke? pileczke?" i czekaja na werbalizacje potrzeby. Non-verbal communication to taki wstep. No i sama zaczelam "intelektualizowac" - mea culpa Skir Dhu Odpowiedz Link
kalina29 Re: Co tak pusto??? 24.05.06, 21:05 Tak sie zastanawiam, czy to nie jest odpowiedz dla Twojej Amerykanki, Kalino - dzieci nie sa biegle ani po francusku, ani po angielsku, bo nie maja potrzeby porozumiewania sie JEDNOZNACZNIE w okreslonym jezyku z okreslona osoba. Pisalam kiedys o tym, ze moje rozmowy z moja corka uwazam za swoista porazke, bo zasmiecamy ormianski francuskim i angielskim. Powinnam byla chyba napisac to na poczatku: dzieci znajomej nie sa juz dziecmi, sa dorosle. To "biadolenie" mojej kolezanki odnosilo sie zwlaszcza do jej corki, o ktorej powiedziala, ze mowi w dwoch jezykach ale zaden nie jest "jej" na sto procent. Nie wiem czy stanowi to jakis problem dla tej dziewczyny. W kazdym razie ona ma tez dysleksje, nie wchodzilam w szczegoly, bo balam sie dowiedziec, ze ta dysleksja to tez przez dwujezycznosc) Dorzuce tez, ze maz kolezanki i ojciec tej dziewczyny jest Francuzem ale mieszkaja wszyscy od lat w Szwajcarii. Nie wiem czy ma tez znaczenie w tym "wykorzenieniu", ze otoczenie "kulturowe" jest inne niz we Francji, chociaz jezyk niby ten sam. Ale tak poza tym to moja kolezanka jest bardzo ZA dwujezycznoscia i sama wiele razy mi mowila, ze trzeba koniecznie mowic do dzieci w jezyku ojczystym. Kalina Odpowiedz Link