Dodaj do ulubionych

a jak to jest z doroslymi ?

31.05.06, 22:51
bo ja juz sama nie wiem sad
piszemy o dzieciach a co z doroslymi ?
otoz rok temu pzyjechalam do usa ze znikoma znajomoscia jezyka ( rok nauki w
polsce) tu w domu dominuje polski a dookola wiadomo angielski tymbardziej ze
to kalifornia i polskiego otoczenia jak na lekarstwo
chodze do szkoly ale jakos kiepsko mi ten jezyk wchodzi do glowy a wrecz
jakos ubzduralam sobie ze sie nie naucze sad
i jakie macie dla mnie rady ?
Obserwuj wątek
      • mazurka313 Re: a jak to jest z doroslymi ? 01.06.06, 06:26
        na to jak sie nauczyc angielskiego to chyba nie ma jednoznacznej recepty
        kazdy wybiera taka metode jaka mu odpowiada (chetnie poczytam wasze rady i
        sugestie), wedlug mnie najlepszym rozwiazaniem dla mnie bylo by odciac sie na
        jakis czas zupelnie od jezyka polskiego ale w jaki sposob ? jak do telewizji
        plus tak ciagnie w kazdy wieczor ?
        • jan.kran Re: a jak to jest z doroslymi ? 01.06.06, 09:23
          Po pierwsze są ludzie którzy mają łatwość i chęć uczenia się języków inni
          natomiast nie. Jednak najlepszym nauczycielem jest życie i konieczność.
          Po przyjeździe do Francji znałam nieźle francuski ale to była wiedza bierna i
          teoretyczna . Miałam ogramne opory żeby mówić.
          W DE mimo że uczyłam się trochę niemieckiego i go rozumiałam oraz mam zdolności
          językowe trwało cztery lata zanim poczułam się w tym języku swobodnie.
          Miałam tylko niemiecką TV i zero polskich znajomych ale też na poczatku niewielu
          niemieckich. Zresztą tematy rozmów były dośc mało ciekawe i jednostronne ,
          w takie środowisko trafiłam.
          Po przeprowadzce gdy dzieci poszły do szkoły i przedszkola a ja poznałam sporo
          dziewczyn o podobnych zainteresowaniach nauczyłam się w ciągu pól roku więcej
          niż podzczas czterech poprzednich lat
          W Norwegii mimo chodzenia na kursy językowe udało mi się przez pięć nauczyć
          norweskiego minimalnie. TV tylko po polsku bo norweska telewizja publiczna jest
          dla mnei nie do przyjecia , nie czytałam po norwesku i udawało mi sie rozmawiac
          generalnie tylko po polsku i niemieckusmile
          Jednak kiedy poszłam na kurs zawodowy i do pracy norweski zaczł mi iść dobrze.
          Myślę że nie masz możliwości odciąć sie od jezyka polskiego ale mozesz oglądać
          codzienie TV po angielsku np. godzinę , czytać gazety, najlepiej kolorowe
          brukowce na początek i w pzryszłości znależć jakąkolwiek prace nawwet na parę
          godzin tygodniow.
          A jakim językiem rozmawiasz w domu ?
          Kran
          • mamapodziomka Re: a jak to jest z doroslymi ? 01.06.06, 13:50
            Oprocz tego polecam literature brukowa wink Taka po ktora wstyd byloby siegnac po
            polsku, ale w obcym jezyku sluzy czemus zupelnie innemu. Poza tym ma zazwyczaj
            prosty, codzienny jezyk. Kursy tez sa fajna alternatywa, spotyka sie ludzi,
            wychodzi z czterech scian, po prostu musisz gadac smile
          • mazurka313 Re: a jak to jest z doroslymi ? 01.06.06, 16:31
            w domu rozmawiamy po polsku, chociaz czasami dzieci przechodza na angielski i
            maz kontynuuje dalej rozmowe w tym jezyku, ze mna jest ten problem , ze duzo
            rozumiem ale ... mam opory przed mowieniem , nie wiem jakas blokada mi sie
            wlacza sad chodzialm na kurs 2x w tygodniu ale wieczorowy wiec , kiepsko bylo,
            teraz zapisalam sie na intensywny , codziennie przez 5 dni po 3 godziny
            a odnosnie pracy to ja pracuje ale w pracy posluguje sie jezykiem rozyjskim smile
            ot i taki ze mnie cudak smile
            • risando Re: a jak to jest z doroslymi ? 01.06.06, 16:57
              mazurka313 napisała:

              > ze mna jest ten problem , ze duzo
              > rozumiem ale ... mam opory przed mowieniem , nie wiem jakas blokada mi sie
              > wlacza

              Na pewno kazdy i kazda z nas ten problem ma, w wiekszym lub mniejszym stopniu.

              Z moich osobistych obserwacji wynika, iz Polacy czesto daza w uzywaniu jezykow
              obcych do perfekcji i maja opory mowic swobodnie, chyba z obawy, iz rozmowca
              negatywnie odbiera bledy jezykowe. Moze wynika to troche z dawnych metod
              nauczania jezykow obcych w Polsce. Pamietam, kiedy podczas mojego pierwszego
              pobytu w Polsce (15 lat temu, wymiana szkolna) uczestniczylem w lekcjach jezyka
              angielskiego w liceum. Sposob nauczania bardzo sie roznil od metod zastosowanych
              w Niemczech. Prawie nie bylo swobodnych rozmow w jezyku angielskim. Kiedy juz
              polski uczen mial czy mogl cos powiedziec, nauczyciel w przypadku najmniejszego
              bledu nieublagalnie przerywal wypowiedz. Obserwowalem zwyczaj ten rowniez
              podczas innych okazji w tutejszych szkolach, mam jednak nadzieje, iz mlode
              pokolenie nauczycieli zastosuje juz lepsze metody. Nic dziwnego, iz osoba po
              przykrych doswiadczeniach szkolnych niechetnie posluguje sie jezykiem obcym
              rowniez w zyciu doroslym.
              • sabi35 Re: a jak to jest z doroslymi ? 01.06.06, 21:07
                Bardzo trafne spostrzeżenie! ja też zaczynam mówić w obcym języku kiedy wiem,
                że go opanowałam i nie robię błędów (teraz hiszpański). Strasznie to głupie,
                ale nie umiem tego zmienić. Na szczęście udało mi się już w kilku przemówić wink
                • katajina Re: a jak to jest z doroslymi ? 02.06.06, 11:57
                  A w moim przypadku(j.japonski), niestety nie pozostaje nic innego jak kursy i
                  wlasna ciezka praca nad poznaniem jezyka, bo z telewizji mozna sie nauczyc co
                  najwyzej najczesciej uzywanych okrzykow i przerywnikow(co oczywiscie tez jest
                  wazne w jezyku mowionym) a czytanie gazet to juz calkiem inny poziom
                  wtajemniczenia...wink
              • daisy123 Re: a jak to jest z doroslymi ? 03.06.06, 11:27
                Moj nauczyciel jez. wloskiego (byl to lektorat na studiach ekonomicznych)
                aranzowal dosyc nietypowe sytuacje, w ktorych nalezlo sobie poradzic. Do
                dzisiaj pamietam zadanie: jedziesz pociagiem i szmuglujesz szynke, musisz
                zabajerowac celnikow.... Wczesniej uczylam sie rosyjskiego i angielskiego i
                nie zdawalam sobie sprawy, ze jezyka mozna uczyc sie w taki sposob.
        • duygu Re: a jak to jest z doroslymi ? 02.03.07, 20:17
          sama juz widzisz w czym jest problem. Tobie sie nie chce uczyc,nie masz
          motywacji. ani nie chce Ci sie wlozyc troche wysilku w nauke.nie wiem co
          moglabym doradzic,moze wyjdz do ludzi a polska telewizje nie ogladaj
    • kayah73 Re: a jak to jest z doroslymi ? 27.06.06, 21:23
      Doczytalam sie zes mezata, wiec nie bede proponowac znalezienia sobie
      anglojezycznego faceta. wink (ale to, wg mnie, najlepszy sposob smile )
      W takim razie znajomi? Praca?
      Jesli jestes w wiekszym miescie mozesz sie dowiedziec czy sa gdzies nauczyciele
      konwersacji. Moja mama miala taka babke, po prostu umawialy sie albo w domu
      albo gdziestam i sobie gadaly - wywiazala sie z tego przyjazn i rozne dodatkowe
      korzysci.
    • judytak Re: a jak to jest z doroslymi ? 28.06.06, 15:14
      u mnie najbardziej się sprawdziło czytanie
      na początku po jednej stronie musiałam odłożyć i wyjść na spacer ;o)
      ale po przeczytaniu pierwszej książki (gruba była, nie powiem...), następne już
      szły niemalże w normalnym tempie

      w rozmowie trzeba kompletnie wyłączyć (u siebie w mózgu ;o) polski, w żadnym
      wypadku nie myśleć po polsku, nie tłumaczyć w myślach, już lepiej używać samych
      stereotypowych wzorów, to zbliza naukę języka do sposobu "na niemowlę"
      warto ćwiczyć w myslach (w łazience, po drodze, czekając na coś itp.) opowieści
      po angielsku, koniecznie bez myślenia po polsku

      no i mówi się po to, żeby przekazać jakąś myśl, a nie po to, żeby pokazywać,
      jak to bezbłędnie się mówi po angielsku, a jak czegoś nie rozumiesz, to nie
      wstyd się dopytać ;o)

      pozdrawiam
      Judyta
      (która jest węgierka, i pierwsze polskie słowo w życiu słyszała w wieku 18 lat)
    • cyborgus Re: a jak to jest z doroslymi ? 14.07.06, 21:21
      dobre rady dostalas, teraz tylko wziac sie za robote. ja tez tu przyjechalam z
      pewnymi oporami co do mowienia, ale duzo czytalam (polecam na poczatek babskie
      gazety, bo maja najbardziej codzienne slownictow), zawsze przy czytaniu mialam
      notes, do ktorego wpisywalam najciekawsze slowa, zwroty. i potem sobie w
      wolnych chwilach to przegladalam.
      a slowek uczylam sie tak, ze porobilam stos malych karteczek, na jednej stronie
      pisalam znaczenie poslkie, na drugiej angielskie, i trzylam je w duzym pudle.
      gdy mialam wolna chwile (reklamy w TV, np), to wkladalam tam reke i wyciagalam
      papierki, starajac sie odgadnc znaczenie slowka..
    • kaszka13 potrzeba matka wynalazku 31.07.06, 03:09
      i matka nauki jezyka. nie ma to jak byc zmuszonym przez chociazby prace. w moim
      przypadku to akurat niepotrzebne, bo mam zupelny brak blokady przed mowieniem w
      innych jezykach, ale moja kolezanke zaciagnelam do pracy i w ciagu roku jej
      angielski poprawil sie niesamowicie. nie mowi bez akcentu, ale swietnie daje
      sobie rade i w sytuacjach sluzbowych i towarzyskich. bardzo polecam taka forme
      zwlaszcza jesli masz opory przy uzywaniu jezyka. aha, grunt to nastawienie i
      wiara w to, ze sobie poradzisz!!! jak w kazdej innej dziedzinie zyciasmile
          • vaud Re: potrzeba matka wynalazku 16.08.06, 06:37
            Minely juz 2 tygodnie od ostatniej odpowiedzi, ale pewnie jeszcze sie nie
            calkiem nauczylas tego angielskiegosmile. Sluze wiec wlasnymi mwtodami ( mowie
            siedmioma jezykami i wypracowalam sobie ulubione metody):
            1. telewizja - ogladam w kolko ulubiona komedie ( na wesolo ucze sie lepiej),
            ktora widzialam juz w znanym jezyku. Teraz skupiam sie na ulubionych zdankach i
            sytuacjach.
            2. ksiazki
            a.kryminaly, ale niezbyt dlugie, zeby chec dowiedzenia sie kto zabil nie byla
            wystawiona na zbyt duza probe. (Na Agacie Christi uczylam sie hispanskiego, a
            niemieckeigo na Alistairze McLainie).

            b. ulubiona ksiazka w nowym jezyku. Mozna sobie czytac tylko ulubione kawalki.
            Bardzo dobrze wchodzi do glowy i zostaje.

            c. komiksy 3-5 obrazkowe. Gratyfikacja jest najszybsza. Bardzo polecam
            dodatkowo wieczorem pokazac zarcik mezowi, i/albo go (zarcik, nie meza) komus
            wyslac. ( na Garfieldzie i Snoopim uczylam sie niemieckiego i angielskiego)

            d.Tytuly w calej gazecie zamiast meczenia sie nad jednym artykulem. "Poprawic"
            ( utrwalic wzmocnic, sprawdzic) wieczornymi wiadomosciami

            e. regularne herbatki z sasiadka lub znajoma mama. ( przez 4 lata spotykalam
            sie raz na tydzien ze znajoma Szwajcarka Rromanska: raz u niej raz u mnie.
            Cwiczylam francuski, podczas gdy dzieci sie bawily. Na dodatek nauczylam sie
            mnowstwa slow zwrotow uzywanych w stosunku do dzieci. To sa konteksty, ktorych
            dorosli ludzie uczacy sie jezyka obcego zwykle nie poznaja)

            cdn, jesli jescze mi cos przyjdzie do glowy.

            powodzenia!
    • asia.asz Re: a jak to jest z doroslymi ? 16.08.06, 11:50
      ja mam podobny problem, w domu po polsku, na wydziale po angielsku (dosc dobrze znam), a portugalski (?)
      na kurs nie mam czasu, na czytanie po portugalsku moze troszke, jedyne co, to jak maz rozmawia z kims a ja slucham
      i wiecie co!
      musialam isc sama do ginekologa (tylko troszke znala angielski) i sie dogadalysmy! nawet powiedziala ze mowie niezle (rozumialam jej pytania, a odpowiadalam mieszanka portugalsko-angielska)

      asia

      ps. ale sama nie wiem jakie dac rady, bo u mnie to glownie osluchanie
    • sukiennica Re: a jak to jest z doroslymi ? 20.08.06, 14:38
      Hej! U mnie to troche zalezalo od sympatii do jezyka. Uczac sie angielskiego
      (nb. w Norwegii- idiotycznie jakos wyszlo...) mialam 2 godz. w tygodniu
      prywatne lekcje. Drogo troche, ale po roku mowilam plynnie po angielsku. Przed
      nauka norweskiego bronilam sie ile wlezie. Jezyk jakis idiotyczny. Nawet osoby
      wladajace nim biegle brzmia jak male dzieci... Bronilam sie, bo nie chcialam
      mieszkac w Norwegii, bo z mezem komunikuje sie po angielsku (maz Belg, zeby
      bylo smieszniej) i bo jezyk norweski mi sie nie podoba. Ale po 4 latach
      mieszkania w Oslo doszlam do wniosku, ze trzeba sie przestac oszukiwac i brac
      za ten jezyk troli. Stwierdzilam, ze czasu marnowac nie zamierzam, wybralam
      bardzo intensywny kurs i po 10 miesiacach bycia autentycznym kujonem,
      zaliczylam egzamin panstwowy. Potem szybciutko poszlam do pracy, gdzie
      konsekwentnie uzywam tylko norweskiego. To mi ugruntowalo znajomosc jezyka.
      Poza tym nie mam polskiej telewizji tylko norweska. Do tego probuje pisac na
      norweskich forach, zaznaczajac, ze jestem obcokrajowcem i kazda poprawka mile
      widziana. A co najwazniejsze! Mowilam od poczatku. Kaleko, dziwacznie,
      niegramatycznie, robiac koszmarne bledy... Nie mialam blokady. Jestem
      sluchowcem, wiec to jedyna droga. Pozdrawiam i powodzenia.
      • mazurka313 Re: a jak to jest z doroslymi ? 23.09.06, 06:58
        wiesci z frontu smile po okolo 50 dniach zakonczylam poziom wysoko poczatkujacy z
        90% i od poniedzialku zaczynam podbijac poziom 3
        w sumie to sukces w duzej mierze zawdzieczam mojej nauczycielce jest super
        bardzo kreatywna duzo pracy wlasnej obym tylko na nastepnym levelu miala z nia
        zajecia
        a tak dla ogolnej statystyki to na okolo 40 osob poziomu 2 30 osob zostalo na
        tym samym poziomie 2 zostaly cofniete na poziom 1 a 8 poszlo na 3 wiec nie
        tylko mi tak ciezko sie nauczyc smile
    • jan.kran Re: a jak to jest z doroslymi ? 12.11.06, 23:46
      Poniewaz zauwazylam ze moj niemiecki jest zdecydowanie gorszy z powodu
      rzadkiego go uzywania zaczynam konsekwentnie mowic do Juniora po niemiecku.
      Od czasu do czasu ale jednak...
      Glowa mi odpada. Musze sie naprawde skupic zeby nie wtracac polskiego i
      norweskiego...
      Junior czesto odpowiada po polsku mimo ze ja mowie po niemiecku.
      Teraz zaczynam powoli rozumiec jaki trud wkladaja moje dzieci w komunikacje w
      trzech , czasem czterech jezykach codziennie i rownoczesnie...
      Kran
      • jan.kran Re: a jak to jest z doroslymi ? 15.02.07, 22:48
        Ciekawa jestem co u Mazurki i jak Jej idzie ten angielskismile)

        Ja stwierdzam ze najbardziej w nauce norweskiego pomogła mi praca.
        Codzienne powtarzanie tych samych zwrotów , konieczność dokładnego zrozumienia
        poleceń i dla mnie najgorszy horror, rozmowy telefoniczne.
        Poza tym czytam w wolnej chwili najlepszą norweska gazetę codzienna , językowo
        na wysokim poziomie.
        I gadam , gadam , gadam ze wszystkimi o wszystkimsmile
        Natomiast wybrałam dość niekonwencjonalną metodę nauki języka angielskiego i na
        razie o dziwo odnosi skutkismile)
        Kran
    • jan.kran Re: a jak to jest z doroslymi ? 16.05.07, 06:19
      Zastanawiam sie czy macie niekiedy podobne problemy jak jak ... zdarza mi sie
      mowic po norwesku lub po niemiecku do niewlasciwej osoby i kompletnie sobie z
      tego nie zdaje sprawy.
      Wiem ze wymagam od moich dzieci duzej konsekwencji i starnnosci w uzywaniu
      jezykow . Dlatego sama sie obserwuje jak dzialam w sytuacjach wielojezycznych...
      Tak mi to przyszlo do glowy bo dzis spalam bardzo mocno po poludniu kiedy
      zadzwonil kolega Juniora.
      Mowil po niemiecku a ja odpowiadalm po norwesku i zdalam sobie sprawe z tego
      po dluzszej chwilismile)
      Kran
      • elsch Re: a jak to jest z doroslymi ? 17.05.07, 13:37
        Mnie się czasami takie coś zdarza, gdy na tłumaczeniach używam trzech języków
        (w moim przypadku polski, niemiecki i rosyjski). Wczoraj właśnie też miałam
        taką sytuację. Na rozprawie w sądzie tłumaczyłam głównie dla oskarżonego na
        język rosyjski. W trakcie rozprawy musiałam jednak przełączyć się na
        tłumaczenie niemiecko-polskie-niemieckie, ponieważ jeden ze świadków był
        Polakiem. Później, gdy znów wróciłam do tłumaczenia dla oskarżonego, zaczęłam
        mu tłumaczyć na polski, ale on robił coraz większe oczy i oczywiście
        natychmiast zorientowałam się, że muszę zmienić język.

        Przypominam sobie również, że podczas wizyt naszych rosyjskich przyjaciół u nas
        w Niemczech takie sytuacje mylenia języków miały miejsce zwykle przy stole. Po
        dłuższej rozmowie, gdzie bez przerwy musiałam tłumaczyć w różnych kombinacjach
        językowych, zdarzało mi się nagle mówić coś do męża po rosyjsku lub do
        przyjaciół po polsku czy niemiecku. Wtedy nie miałam jeszcze tak dużej wprawy w
        przełączaniu się z jednego języka na drugi, więc takie wpadki zdarzały się
        częściej. Teraz już dużo rzadziej.
        Pozdrawiam z deszczowej Bawarii
        Ela

        • tojalubie Re: a jak to jest z doroslymi ? 19.05.07, 15:24
          cześć,
          miałam podobną sytuację. Prowadziłam kiedyś zajęcia z rosyjskiego języka
          biznesu, a przeważnie uczę w szkole niemieckiego. Z rosyjskim mam kontakt
          sporadyczny, chociaż z wykształcenia i zamiłowania jestem filologiem języka
          rosyjskiego.Zresztą pasjonuje mnie kultura obu narodów.Podczas zajęć po
          rosyjsku od czasu do czasu włączał mi się niemiecki- szczególnie , kiedy
          odpowiadałam na pytania moich kursantek. Zabawne to było, dobrze, ze
          wiedziały,że uczę również niemieckiego...
          Pozdrawiam Cię milutko z polskiego Pomorza
          Elwa
      • risando Re: a jak to jest z doroslymi ? 17.05.07, 23:18
        jan.kran napisała:

        > Zastanawiam sie czy macie niekiedy podobne problemy jak jak ... zdarza mi sie
        > mowic po norwesku lub po niemiecku do niewlasciwej osoby i kompletnie sobie z tego nie zdaje sprawy.

        Tak, kiedy jestem zmeczony, to tak. Najgorsze sytuacje zwiazane z tym fenomenem mialem kiedys w pracy, tlumaczyc z jezyka obcego (angielskiego) na inny jezyk obcy. Po godzinie koszmar totalny. Na szczescie dzisiaj juz nie musze wykonac tego typu robotysmile
    • jan.kran Re: a jak to jest z doroslymi ? Elsch :) 18.05.07, 10:11
      Doskonale wiem o czym mowisz... wlasnie jestem po wielojezycznym spotkaniu...
      Naprawde to jest wyzwanie poruszac sie w kilku jezykach rownoczesnie...
      Poza tym jak sie jeszcze nie doczytalas to Cie poinformuje ze jestem wielka
      fanka Bawarii... deszczowej czy nie smile)))))
      Kran

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka