szkoly naszych dzieci

23.06.06, 00:13
Juz od jakiegos czasu mam ochote zadac Wam to pytanie. Mysle,ze to forum jest
najwlasciwszym na ten temat. Rodziny mamy wielojezyczne, jestesmy rozsiani po
roznych krajach na swiecie i bardzo ciekawa jestem, jak spotrzegacie i
odbieracie szkolnictwo, edukacje w waszych krajach. Co Wam sie podoba, co
uwazacie za niekoniecznie dobre. Czy latwo jest Wam znalezc sie w innym
systemie nauczania porownujac go z tym, w ktorym sami wyrosliscie?
    • hanula Re: szkoly naszych dzieci 30.06.06, 02:44
      Ja w sumie niewiele mam jeszcze do powiedzenia, moje dziecko dopiero edukację zaczyna: ma trzy i pół roku i od stycznia chodzi do przedszkola przy szkole podstawowej, dwie i pół godziny dziennie. W wieku pięciu lat pójdzie do zerówki na sześć godzin dziennie, od dziewiątej do trzeciej. Po południu dzieci przedszkolne bawią się z dziećmi z zerówki, bardzo mi się to podoba: zerówkowicze mogą się pobawić w piasku czy na zjeżdżalni, a przedszkolaki mogą ze starszymi kolegami posłuchać książeczek czy popatrzeć, jak się pisze. Może się wydawać, że 5 lat to za wcześnie, żeby iść do szkoły; ale tutaj w Anglii nauka w tym wieku jest tak przyjemna i tyle w niej zabawy, że dzieciom chyba nie sprawia to większej trudności.
      • daisy123 Re: szkoly naszych dzieci 01.07.06, 00:35
        Ciekawy temat.
        Mam doswiadczenia ze szkola wloska, ktora jest obowiazkowa od 5,5 roku zycia.
        Nie ma zerowki, ale dzieci idace do szkoly musza znac litery itd. Szkola
        podstawowa trwa 5 lat i na klase jest dwoch wychowawcow. Program jest dosyc
        trudny, gdyz juz w pierwszej klasie szkoly podstawowej dzieci ucza sie np.
        budowy oka. Obowiazkowy jest jezyk angielski oraz zajecia z komputera i w
        rezultacie na swiadectwie corka miala oceny z 13 przedmiotow. Zadania domowe sa
        zadawane tylko na koniec tygodnia i co ciekawe na wakacje letnie tez. Wakacje
        letnie trwaja 3 miesiace i w tym czasie corka ma do zrobienia 130 stron zadan,
        ksiazke do przeczytnia i jakas ksiazeczke z zadaniami manualnymi. Szczerze
        mowiac nie wiem kiedy wziasc sie za odrabianie "wakacyjnych lekcji", bo w tej
        chwili jest tak goraco, ze nie ma mowy o zadnym intelektualnym wysilku, a za
        kilka dni wyjezdzamy na wakacje, gdzie corka spotka sie ze swoimi kolezankami i
        kolegami z Austrii i Niemiec i bedzie jej glupio odrabiac lekcje, gdy inne
        dzieci sie bawia.
        Tak ogolnie w szkole wloskiej brak jest miejsca na indywidualizm. To ostanie
        stwierdzenie postaram sie rozwinac po powrocie z wakacji.
    • baania Re: szkoly naszych dzieci 01.07.06, 13:25
      Moje dzieci (we Francji) chodza do szkoly od 3 roku zycia. Niby nazywa sie to
      przedszkole, ale jest program, sloneczka za dobrze wykonane zadanie lub
      skrzywione buzie za "zle" wykonane i ocena opisowa na koniec kazdego semestru.
      Mozna tez przejsc do kolejnej grupy wiekowej lub zostac w tej samej grupie na
      drugi rok, zaleznie od postepow. Dzieci zaczynaja kolo 8:30 i koncza o 16:15. W
      miedzyczasie maja dwugodzinna przerwe obiadowa, na ktora wiekszosc dzieci
      zostaje w szkole (bo rodzice pracuja) i drzemke. Moga zostac jeszcze do 18:00,
      jesli rodzice pracuja. Nasze dzieci nie zostaja, bo to i tak juz bardzo dlugi
      dzien, ale one same maja do nas o to zal, bo "inne dzieci zostaja na
      podwieczorek", a one musza wychodzic.
      Dostalismy wlasnie (koniec roku bedzie 3 lipca) oceny opisowe nauczycieli i
      wszystkie zeszyty z pracami dzieci. W zdumienie wprawila nas uwaga nauczycielki
      napisana kolo pieknego ludzika narysowanego przez moja 4,5-letnia
      corke: "ramiona w zlym miejscu, za duzo palcow u rak"... Lekka (a moze nawet
      gruba) przesada... 3-latki musza juz umiec rozpoznawac swoje imie i zaczynaja
      cwiczyc sie w kopiowaniu go.
      3-letni syn kolezanki czesto wyjezdzal do dziadkow w czasie roku. Mama zostala
      wezwana przez dyrektorke przedszkola i uslyszala, ze jest to niedopuszczalne i
      w przyszlym roku nikt mu na to nie pozwoli. No i ze maly "ma na pewno wiele
      brakow". Tak jakby poza szkola niczego nie byl w stanie sie nauczyc.
      Teoretycznie szkola jest obowiazkowa dopiero od 6 lat, ale nie spotkalam
      jeszcze dziecka, ktore w wieku 3 lat by do szkoly nie chodzilo.
      Pozdrawiam,
      Ania
Pełna wersja