Polska: Język angielski dla pierwszoklasistów

28.07.06, 12:19
Od 1 września 2006 roku dzieci klas pierwszych w 9 194 szkołach podstawowych rozpoczną naukę języka angielskiego. Program wczesnej nauki języka będzie realizowany w szkołach, które zadeklarowały chęć prowadzenia takich zajęć i w których zatrudnieni będą nauczyciele z odpowiednimi kwalifikacjami.

Pierwszoklasiści będą uczyć się języka angielskiego w wymiarze dwóch godzin tygodniowo. Zajęcia poprowadzą nauczyciele kształcenia zintegrowanego, którzy są przygotowani do nauki języka angielskiego, ale także inni nauczyciele, którzy posiadają odpowiednie kwalifikacje.

Według danych Ministerstwa Edukacji Narodowej deklaracje o wprowadzeniu nauki języka angielskiego złożyło 9 194 szkół, co stanowi 62,9% wszystkich szkół podstawowych.

Zgodnie z przygotowanym w Ministerstwie Edukacji Narodowej projektem od 2008 roku nauka języka angielskiego w pierwszych klasach szkoły podstawowej ma być obowiązkowa, a od czwartej klasy dzieci mają rozpoczynać naukę drugiego języka obcego.

cała informacja na stronie MEN:
www.men.gov.pl/oswiata/biezace/j_angielski.php





    • yuka66 Re: Polska: Język angielski dla pierwszoklasistów 02.08.06, 10:11
      Nie wiem czy Polska ma wystarczajaco duzo nauczycieli na nauke angielskiego od
      pierwszej klasy. Slysze od znajomych, ze w wiekszosci sa to nauczyciele po 2-
      letnich kursach, ktorzy naprawde niewiele umieja. Poza tym czy pierwsza klasa
      to dobry termin? w Danii angielski jest od trzeciej klasy.
      • risando Re: Polska: Język angielski dla pierwszoklasistów 02.08.06, 15:31
        > Nie wiem czy Polska ma wystarczajaco duzo nauczycieli na nauke angielskiego od
        > pierwszej klasy.

        To prawda. Pensje w szkolnictwie sa marne, dlatego nauczyciciele czesto wybieraja prace w prywatnych szkolach jezykowych czy nawet w zupelnie innych zawodach. Sporo osob tez sie wybiera nadal do Anglii/Irlandii. Szczegolnie w szkolach wiejskich jest duzo wolnych etatow dla anglistow.

        Generalnie jednak plany ministerstwa ida chyba w dobrym kierunku. Uwazam jednak, iz ograniczenie programu do jednego jezyka nie jest rozsadne. Dlaczego pierwszoklasista z Mazur nie mialby sie nauczyc np. jezyka rosyjskiego, a jego kolega z Lubuskiego np. jezyka niemieckiego, zwlaszcza w sytuacji, kiedy szkola nie moze znalezc dodatkowych nauczycieli jez. angielskiego?

        Pozdrawiam
    • skakankka Re: Polska: Język angielski dla pierwszoklasistów 09.08.06, 08:15
      Moj syn - pierwsza klasa od wrzesnia - bedzie mial angielski. Oczywiscie sie
      ciesze, na nauke nigdy nie jest za wczesnie, jednak mam drobny dylemat: to kiedy
      zaczac z czytaniem i pisaniem w jezyku niemieckim ? Po polsku juz czyta dobrze,
      tak jak po zerowce. Jak w tej chwili dorzuce kolejny jezyk, czy jemu sie nie
      bedzie wszystko mieszalo ?

      S.
      • risando Re: Polska: Język angielski dla pierwszoklasistów 13.08.06, 10:10
        skakankka napisała:

        > Moj syn - pierwsza klasa od wrzesnia - bedzie mial angielski. Oczywiscie sie
        > ciesze, na nauke nigdy nie jest za wczesnie, jednak mam drobny dylemat: to kied
        > y
        > zaczac z czytaniem i pisaniem w jezyku niemieckim ? Po polsku juz czyta dobrze,
        > tak jak po zerowce. Jak w tej chwili dorzuce kolejny jezyk, czy jemu sie nie
        > bedzie wszystko mieszalo ?

        Ten temat juz kiedys mielismy na forum. Odkopalem watek:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=37229&w=37148408&a=37609912
        Pozdrawiam
        • skakankka Re: Polska: Język angielski dla pierwszoklasistów 29.08.06, 08:09
          Dzieki !
          K.
    • risando W Pomorskiem brakuje nauczycieli języka ang. 13.08.06, 10:04
      miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,3545284.html

      W Pomorskiem brakuje nauczycieli języka angielskiego


      Najgorzej jest we wsiach i małych miasteczkach. Dyrektorzy podstawówek jak w ukropie szukają chętnych na wolne stanowiska, bo muszą zdążyć przed pierwszym dzwonkiem. To jednak pewne, że w kilkudziesięciu szkołach w terenie pierwszaki nie usłyszą: Hello, my name is ...
      Tegoroczny wrzesień dzięki inicjatywie Ministerstwa Edukacji ma być wyjątkowy dla uczniów pierwszych klas - wszyscy zaczną uczyć się języka angielskiego. Przynajmniej teoretycznie, bo chociaż ministerstwo znalazło ponad 20 mln złotych na dodatkowe godziny dla pierwszaków, w całej Polsce brakuje anglistów.

      - Obdzwoniłam wszystkie urzędy pracy, przejrzałam ogłoszenia, szukałam po znajomych. Nic - mówi Aleksandra Lewandowska, dyrektorka Zespołu Szkół w Suchym Dębie. - Jestem załamana, nigdy nie miałam takiej sytuacji o tej porze roku. Trudno się dziwić, mogę zaproponować nauczycielowi po studiach 800 złotych na rękę, razem z dodatkiem wiejskim i premią motywacyjną. Kto się na to zdecyduje?

      Głodowe pensje to podstawowy problem. Nauczycieli języka angielskiego i osób, które nie mają wykształcenia pedagogicznego, ale mają np. egzaminy Cambridge, jest w Pomorskiem wielu, ale wybierają oni pracę w prywatnych szkołach językowych. Mało kto zdecyduje się na podstawówkę, tym bardziej że szkół językowych jest w samym Trójmieście kilkadziesiąt. One nie mają problemu z lektorami.

      - Nawet jak w ciągu roku ktoś zrezygnuje, mamy plik podań, z których możemy wybrać - mówi Kamila Cywińska ze szkoły językowej Empik w Gdańsku.

      - Zarabiam około 3 tysięcy - dodaje Ewa Kalina, anglistka pracująca w dwóch trójmiejskich szkołach językowych. - Uczę niewielkie grupy, pracuję w godzinach popołudniowych, mogę się wyspać. W życiu nie poszłabym do normalnej podstawówki.

      Są jednak sposoby na nauczycieli angielskiego. - Zwabiliśmy do naszej szkoły nauczyciela z Pruszcza dzięki mieszkaniu służbowemu - mówi pracownica szkoły w Czerniewie. - Przekonaliśmy wójta i dostał pokoik z kuchnią, właśnie go przysposabia. - Nie mieliśmy wątpliwości - dodaje Janusz Marchewicz z Urzędu Gminy w Trąbkach Wielkich. - Anglisty potrzebowaliśmy, a w tym wypadku mieszkanie pomogło.

      To jednak sytuacje wyjątkowe, mało który wójt może dać mieszkanie służbowe, a dodatek wiejski to też niewielka pociecha - to tylko 10 proc belferskiej pensji. Praca na wsi może mieć jednak zalety, których nie trzeba podkreślać pieniędzmi. - Dojeżdża do nas z Gdańska dwóch nauczycieli języka. Nie tylko dla dodatku - usłyszeliśmy w podstawówce w Pszczółkach. - Mówią, że u nas są zupełnie inne dzieci niż w mieście. Spokojniejsze, nierozwydrzone, chętniej się uczą, szanują nauczyciela. Po prostu inna atmosfera. Wcale nie chcą z Pszczółek uciekać.

      Adam Krawiec, Pomorski Kurator Oświaty: - Propozycja ministerstwa to nie rewolucja, przecież od kilku lat mamy w Pomorskiem szkoły, w których dzieci klas 1-3 uczą się angielskiego. Jednak fakt, że od tego roku będzie to obowiązek, wyrówna szanse edukacyjne między dziećmi z miast i wsi. Tegoroczne trudności wydają się przejściowe, coraz więcej osób się kształci, nauczyciele innych przedmiotów zaczynają uczyć się języka. Np. nauczyciele chemii, geografii mają niewiele godzin w szkole, dla nich nauka angielskiego to szansa na dodatkowe godziny. Nie demonizowałbym. Do początku roku zostało jeszcze trochę czasu, dyrektorzy szkół zrobią wszystko, żeby miał kto uczyć pierwszoklasistów. Są przecież pewne przywileje dla nauczycieli z małych miast i wsi, dodatki finansowe, działki w dzierżawę. Poza tym nasze województwo nie wygląda źle na tle Polski.
    • risando Bydgoskie pierwszaki nie zgubią się w Londynie 24.08.06, 12:56
      miasta.gazeta.pl/bydgoszcz/1,35590,3568754.html

      24.08.2006 - Bydgoskie pierwszaki nie zgubią się w Londynie


      Ministerstwo dało pieniądze. Dyrektorzy szkół znaleźli nauczycieli. Dzięki temu uczniowie pierwszych klas bydgoskich podstawówek będą się od września uczyć języka angielskiego

      Maja Ochocińska (na zdjęciu z mamą Zuzanną) idzie 4 września do pierwszej klasy w Szkole Podstawowej nr 58 przy ul. Gdańskiej. Zaczęła się uczyć angielskiego już w zerówce. Teraz nie przerwie nauki. - I dlatego bardzo się cieszę - mówi jej mama.

      SP 58 to jedna z 44 podstawówek, w których język obcy będzie jednym z obowiązkowych przedmiotów.

      Przypomnijmy, że do tej pory lekcje języka angielskiego pojawiały się dopiero w czwartej klasie. Ministerstwo Edukacji Narodowej chce, aby od 2008 roku nauka języka angielskiego była obowiązkiem już od I klasy szkoły podstawowej. To dopiero za dwa lata, dlatego do programu nauczania angielskiego nie musiały już teraz przystąpić wszystkie podstawówki. Pieniądze z MEN na ten cel znalazły się jednak już w tym roku. Dlatego większość dyrektorów szkół w całym kraju wyraziła chęć włączenia do programu nauczania języka obcego już od września. Musieli jednak spełnić główny warunek - zatrudnić wykwalifikowanych nauczycieli angielskiego. Musieli mieć ukończone studia licencjackie lub magisterskie, ewentualnie posiadać specjalny certyfikat FCE z ukończonym kursem pedagogiczno-metodycznym. Pierwszy termin składania wniosków o pieniądze na nauczanie angielskiego w klasach pierwszych minął w czerwcu.

      Początkowo zgłosiło się niewiele bydgoskich szkół.

      - Dyrektorzy podstawówek mieli problemy ze znalezieniem wykwalifikowanych specjalistów - wyznaje Ewa Jaśkowska z kuratorium oświaty. Drugi termin minął 10 sierpnia. Przez sześć tygodni wakacji sytuacja się poprawiła. Nauczycieli znalazły niemal wszystkie szkoły z Bydgoszczy. Pecha mają tylko rodzice dzieci z Kapuścisk, bo jedyna szkoła, w której angielskiego dla pierwszaków nie będzie, znajduje się na tym osiedlu. - To SP nr 57 przy ul. Bohaterów Westerplatte. Tam niestety nie znaleziono nauczycieli - mówi Jaśkowska.

      W pozostałych podstawówkach od 1 września uczniowie klas pierwszych będą uczyć się angielskiego przez dwie godziny lekcyjne w tygodniu. W wielu z nich takie zajęcia były już prowadzone, ale dyrektorzy szkół przeznaczyli na ten cel tzw. godzinę dyrektorską, kosztem np. zajęć korekcyjnych, wyrównawczych, czy kółek zainteresowań.

      Tak zrobił m.in. Grzegorz Kozak, dyrektor SP nr 34. - Bardzo się cieszę, że angielski będzie teraz zgodnie z ramówką. Większość dzieci miała już ten język w przedszkolu, więc rodzicom bardzo zależało na kontynuacji. Sam z własnego doświadczenia wiem, że taką naukę warto zacząć jak najwcześniej. A godziny dyrektorskie wykorzystam teraz w innym celu. Wprowadzę w to miejsce zajęcia wyrównawcze - mówi.

      Bydgoszcz jest wyjątkiem w regionie. W całym województwie zaledwie 60 proc. placówek (w całym kraju przystąpiło ponad 9 tys. szkół, czyli około 63 proc. szkół) znalazło do sierpnia wykwalifikowaną kadrę anglistów.

      Emilia Iwanciw
      • jofin Re: Bydgoskie pierwszaki nie zgubią się w Londyni 24.08.06, 15:02
        Dopiero teraz mam chwilke czasu, by sie wypowiedziec w tej sprawie i.... i
        zastanawiam sie. Oczywiscie jestem za wczesna nauka jezyka obcego. Tylko...,
        tylko czy pierwsza klasa szkoly podstawowej jest najlepszym momentem na to, to
        tego akurat nie jestem pewna. W pierwszej klasie nastepuje u dzieci
        wprowadzenie w nauke czytania i pisania. W zasadzie sa to pierwsze kroki
        prawdziwej juz nauki. Z reguly wszystkie przedmioty w klasie prowadzi ten sam
        nauczyciel, a co najwazniejsze zasady pisania i czytania w j. angielskim sa tak
        odmienne od regul panujacych w j. polskim, ze gdy mysle o tym wszystkim, to
        obawiam sie, ze wiele dzieci moze sie w tym dobrze pogubic. W krajach, gdzie
        znajomosc jezykow obcych jest bardzo wysoka, nikt nie wprowadza obcego jezyka
        do szkoly tak wczesnie, chyba ze z zalozenia jest to szkola jezykow, czy tez
        miedzynarodowa, ktora juz z zalozenia opiera sie na specyficznych zasadach.
        Jezyk obcy zostaje wprowadzony dopiero w 4, a czasem w 5 klasie.
        Nie wiem czemu, ale gdy czytam o tym pomysle, to za kazdym razem wydaje mi sie
        to malo przemyslany pomysl, to po pierwsze, a po drugie nie wiem czemu kojarzy
        mi sie on bardziej z zagraniem populistycznym, by zyskac wiecej uznania w
        spoleczenstwie.

        Tylko jeden argument znajduje za. Dla rodzicow dzieci, ktorych ludzie planuja
        wyjazd do krajow anglojezycznych, na pewno bedzie to duzo pomocne. Dzieci nie
        beda wtedy zaczynaly calkowicie od zera. Tylko z drugiej strony, czy rzadowi ma
        zalezec na tym, aby jak najwiecej osob uciekalo i emigrowalo z kraju?
Pełna wersja