Mity o wielojęzycznosci.

21.08.06, 14:12
Wynotowałam tu kilka powszechnych , moim zdaniem fałszywych poglądów na temat
wielojęzyczności.

1. Dziecko nauczy się dwóch języków poprawnie samo i bez wysiłku jeżeli będzie
przebywało w środowisku jednego języka a drugi będzie konsekwentnie używany w
domu.
Ja tak uważałam ale szybko życie nauczyło mnie czego innego. Mimo że bardzo
konsekwentnie stosowałam mówienie do dzieci po polsku sporo wysiłku musiałam
włożyć w to żeby mówiły poprawnie.

2. Wielojęzyczność jest tym samym co wyuczona znajomość kilku jezyków.

3. Dziecku " pomiesza się w głowie ". Moim się jakoś nie pomieszało a wręcz
odwrotnie dwujęzyczność a potem poznawanie kolejnych języków ma dla ich
rozwoju tylko pozytywne strony.

4. Drugi , trzeci , czwarty język można wprowadzić kiedy dziecko nauczy się
dobrze pierwszego.

5. Kazde zaburzenie rozwojowe dzieci wielojęzycznych jest kładzione na karb
wielojęzyczności.

6. Poprawne używanie kilku języków jest stanem trwającym niezmiennie całe życie.
    • kalina29 Re: Mity o wielojęzycznosci. 21.08.06, 18:09
      > 1. Dziecko nauczy się dwóch języków poprawnie samo i bez wysiłku jeżeli będzie
      > przebywało w środowisku jednego języka a drugi będzie konsekwentnie używany w
      > domu.


      Mysle, ze mity co do wielojezycznosci cierpia na ta sama przypadlosc co
      wiekszosc opinii dotyczacych rozwoju dziecka. Chodzi mianowicie o nastepujace
      poglady wyglaszane przez specjalistow i nie-specjalistow: "dziecko zaczna
      chodzic w wieku takim a takim...", "zeby wyrzynaja mu sie w wieku takim a
      takim...", "powinno samodzielnie siedziec w wieku..." czy tez "zaczyna mowic w
      wieku..." Podobne "uprzedzenia" istnieja rowniez w stosunku do dwu- czy
      wielojezycznosci a ich bezsensownosc powieksza jeszcze fakt, ze dwujezycznosc
      bywa czyms stosunkowo nieznanym i dziwnym (w niektorych przynajmniej
      srodowiskach). Tymczasem czy dziecko nauczy sie dwoch jezykow poprawnie i bez
      wysilku zalezy przede wszystkim od samego dziecka: w identycznych sytuacjach
      jedno dziecko nauczy sie latwo a drugie przyswoi sobie drugi jezyk jedynie
      biernie. W jedym domu wystarczy do nauczenia sie jezyka jako taki z nim
      kontakt, a w drugim nawet konsekwencja do bolu nic nie pomoze. Bardzo trudno
      wiec generalizowac. Faktem jest jedynie, ze jak najwieksza konsekwencja
      w "uczeniu" drugiego jezyka, jak najwieksza ilosc bodzcow i zachety do jego
      przyswojenia zaowocuje prawdopodobnie stosunkowo najlepszymi wynikami.

      > 2. Wielojęzyczność jest tym samym co wyuczona znajomość kilku jezyków.

      Jaka jest wiec roznica pomiedzy dwujezycznoscia a znajomoscia dwoch jezykow?
      Chodzi tu chyba glownie o to, ze dwujezycznosc jest procesem polegajacym na
      przyswajaniu sobie dwoch jezykow we wczesnym dziecinstwie, nieswiadomie.
      Uczenie sie drugiego jezyka jest juz tylko swiadomym przyswajaniem sobie
      struktur. Podejrzewam, ze granica pomiedzy dwujezycznoscia a znajomoscia jezyka
      obcego jest dosc plynna. Przyznam szczerze, ze choc posiadam jedynie wyuczona
      znajomosc drugiego jezyka nie mialabym nic przeciwko temu zeby moje dzieci
      posiadly jezyk polskim w takim wlasnie wymiarze...

      pozdrowienia
      Kalina



      > 1. Dziecko nauczy się dwóch języków poprawnie samo i bez wysiłku jeżeli będzie
      > przebywało w środowisku jednego języka a drugi będzie konsekwentnie używany w
      > domu.
    • vaud Re: Mity o wielojęzycznosci. 22.08.06, 01:33
      jan.kran napisała:

      > Wynotowałam tu kilka powszechnych , moim zdaniem fałszywych poglądów na temat
      > wielojęzyczności.
      >
      > 1. Dziecko nauczy się dwóch języków poprawnie samo i bez wysiłku jeżeli będzie
      > przebywało w środowisku jednego języka a drugi będzie konsekwentnie używany w
      > domu.
      > Ja tak uważałam ale szybko życie nauczyło mnie czego innego. Mimo że bardzo
      > konsekwentnie stosowałam mówienie do dzieci po polsku sporo wysiłku musiałam
      > włożyć w to żeby mówiły poprawnie.

      ----> czlowiek sobie gardlo zdziera powtarzajac synowi: nie: "widzialAm"
      tylko "widzialEm".
      >
      > 2. Wielojęzyczność jest tym samym co wyuczona znajomość kilku jezyków.

      ----> poprawianie daje lepsze efekty przy wielojezycznosci niz przy wyuczonej
      znajomosci. Rowniez nowe slowa "wchodza" szybciej.
      >
      > 3. Dziecku " pomiesza się w głowie ". Moim się jakoś nie pomieszało a wręcz
      > odwrotnie dwujęzyczność a potem poznawanie kolejnych języków ma dla ich
      > rozwoju tylko pozytywne strony.

      -----> u nas tez sie nie pomieszalo. Kolejne -indoeuropejskie- jezyki
      przychodza latwiej. (Syn mial obowiazkowy chinski w szkole w Chinach i byla to
      orka na ugorze, bo z pisaniem i tonami.)
      >
      > 4. Drugi , trzeci , czwarty język można wprowadzić kiedy dziecko nauczy się
      > dobrze pierwszego.

      ----> ne, ne nie ma na co czekac. Im pozniej, tym gorzej.
      >
      > 5. Kazde zaburzenie rozwojowe dzieci wielojęzycznych jest kładzione na karb
      > wielojęzyczności.
      >
      > 6. Poprawne używanie kilku języków jest stanem trwającym niezmiennie całe
      życie
      > .
    • vaud Re: Mity o wielojęzycznosci. 22.08.06, 01:44
      jan.kran napisała:

      > Wynotowałam tu kilka powszechnych , moim zdaniem fałszywych poglądów na temat
      > wielojęzyczności.
      >
      >
      >
      > 5. Kazde zaburzenie rozwojowe dzieci wielojęzycznych jest kładzione na karb
      > wielojęzyczności.

      -----> ooooo, tak!!! u nas jest dysleksja i SID i wszystko - w kolejnych
      szkolach w kolejnych krajach- probowano na poczatku zwalac na ilosc jezykow
      uzywanych w domu. Glownie na polski, bo np w Szwajcarii Romanskiej nikt by sie
      nie osmielil powiedziec, ze niemiecki czy angielski sa be. No ale po co komu
      polski?
      >
      > 6. Poprawne używanie kilku języków jest stanem trwającym niezmiennie całe
      życie

      -----> ze to nie jest prawda, przekonalam sie studiujac w Szkole Tlumaczy w
      Zurychu. Kiedy pracowalam nad niemieckim, moj francuski i hiszpanski pogarszaly
      sie wyraznie. Kiedy mialam kilka godzin hiszpanskiego, trudno mi bylo pisac
      wypracowanie po niemiecku. Wszyscy studenci znali ten "syndrom", a nauczyciele
      czesto o nimwspominali.Poziom szkoly byl bardzo wysoki, wiec nikt nie mialby
      klopotow z zamowieniem piwa w dowolnym jezyku, ale juz rozmowy o dyktaturze
      Franco w Hiszpanii, prowadzone po niemiecku, po 3 godzinach francuskiego, byly
      tortura dla wielu.
      > .
      • jan.kran Re: Mity o wielojęzycznosci. 22.08.06, 01:50
        Ja też sobie język strzępię nad Młodą bo notorycznie i z uporem pijanego
        trzymającego się płotu mówi : zrobiLiśmy, poszLiśmy zamiast: zrobiŁyśmy , poszŁyśmy.
Pełna wersja