jan.kran 23.08.06, 08:50 Śłyszeliście o tej metodzie ? Czy można by ją zastosować u dzieci wielojęzycznych ? Kran Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
risando Re: Metoda Heleny Doron. 23.08.06, 09:48 jan.kran napisała: > Śłyszeliście o tej metodzie ? > Czy można by ją zastosować u dzieci wielojęzycznych ? > Kran Firma ma dobry marketing, jednak na konkretne pytania z mojej strony skierowane e-mailem do regionalnych przedstawicieli tej firmy nikt nie chcial odpowiadac. Dlatego przestalem sie zainteresowac ta oferta. Slyszalem rozne opinie na temat jakosci kursow. Podobno materialy sa bardzo dobre, ale czy one sie roznia od materialow innych wydawnictw, tego nie wiem. Czy taki kurs ma sens dla dziecka wielojezycznego? Nie wiem? Chyba sie szybko nudzi, jesli ma chodzic na kurs "swojego" jezyka, poniewaz - o ile wiem - ucza raczej bardzo podstawowe rzeczy. Mnie interesowala nauka jez. angielskiego (czyli w naszym przypadku jez. obcego). Nie zapisalbym mojego dziecka jednak np. na kurs jez. niemieckiego, jesli nauczyciel nie naprawde dobrze zna jezyka (nativ speaker). Pozdrawiam Odpowiedz Link
jan.kran Re: Metoda Heleny Doron. 23.08.06, 10:06 Nie na temat Risando ale mam ogromne obawy więc się tu podzielę bo chodzi o naukę języka. Mój syn zrezygnował z niemieckiej szkoły i rozpoczął naukę w norweskiej. Norweski zna średnio ale raczej da sobie radę. Jako drugi język obok angielskiego obcy obok angielskiego ma niemiecki. Poziom nauczania niemieckiego w Norwegii jest niski i może się zdarzyć że będzie mówił lepiej od nauczyciela . Trochę się tego obawiam. Druga opcja jest taka że będzie odrabiał lekcje za całą klasę Kran Odpowiedz Link
risando Re: Metoda Heleny Doron. 24.08.06, 11:08 > Poziom nauczania niemieckiego w Norwegii jest niski i może się zdarzyć że będzi > e > mówił lepiej od nauczyciela . Trochę się tego obawiam. Tak z dawnych czasow szkolnych pamietam, iz "Anglicy" w mojej szkoly (dzieci z malzenstw angielsko-niemieckich) nie zawsze odnosili sukcesu na (obowiazkowych dla wszystkich) lekcach jez. angielskiego. Jednego "Anglika" znalem blizej, bo gral ze mna w jednej druzynie (siatkowka). Wyniki w nauce ogolnie mial srednie, ale za to z angielskiego to mial od 7 do 11 klasy same jedynki (odpowiednik polskiej "szostki"). Byl jednak zawsze typem troche wybuchowym i aronganckim i dal sie podobno (byl rocznik mlodszy, dlatego osobiscie tych scen nie wiedzialem) regularnie w spory z nauczycielami z jez. angielskiego. Zarzucil im, iz mowia z bledami itp. W Oberstufe, czyli 12 i 13 klasa - krotko przed matura, mial jednak "problemy". Chociaz jego znajomosc jezyka angielskiego z domu byla perfekcyjna, oceny mial juz raczej "tylko" srednie-dobre, poniewaz klopoty sprawil mu nie nastawiony juz na sama nauke jezyka obcego, ale bardziej "naukowy" program nauczania z zadaniami typu: analiza wiersza, budowa prawidlowej rozprawy nad jakims tematem (Erörterung) czy nawet proste podsumowanie (Zusammenfassung) rozdzialu jakies lektury, przygotowanie referatu (dobrze mowil, jak mowil, ale nie umial sie merytorycznie przygotowac). Mysle, ze jako dwujezyczny uczen/student nalezy uczestniczyc w lekjach jezyka z pewna pokora i dazyc do zdrowej kooperacji z nauczycielem i kolegami. Dziecko dwujezyczne za granica moze sie od dobrego nauczyciela (po studiach przeciez) duzo nauczyc. Jeszcze nie wiem, co robic z nasza corka, ale w podstawowce raczej chcialbym unikac szkolnych lekcji jez. niemieckiego, poniewaz obawiam . Pozniej, kiedy bedzie starsza, niech sama zadecyduje, co robic. Pozdrowienia Odpowiedz Link
risando Re: Metoda Heleny Doron. 24.08.06, 11:12 Jakos zapominalem zakonczyc zdanie: Mialo byc tak: > Jeszcze nie wiem, co robic z nasza corka, ale w podstawowce raczej chcialbym unikac szkolnych lekcji jez. niemieckiego, poniewaz obawiam sie jakiegos negatywnego wplywu ze strony nie zawsze dobrze przygotowanych nauczycieli. Odpowiedz Link