Ktory jezyk w jakiej sytuacji

30.08.06, 22:06
Zauwazylam, ze u nas w domu uzywa sie niektorych jezykow nie tylko ze wzgledu
na to, ktorym sie najlepiej mowi, ale na inne elementy:

Do meza i do niego przy dzieciach, kiedy chce, zeby wszyscy zrozumieli, ale
on przede wszystkim:

-->precyzja - zdecydowanie niemiecki ( nazwy i deklinacja)

-->neologizmy - tez niemiecki
( mielismy kedys kolekcje miskow. Niektore lezaly na lozku, a niektore byly w
szufladzie. Calkiem naturalnie powstalo slowo : "Schubladenbaer", na
okreslenie miskow z szuflady).

-->krotko i wezlowato - angielski

--> opowiadanie historii - francuski. Nie wiem czemu.

Polski sluzy do wszystkich powyzszych celow - rozmowie z dziecmi.
    • sukiennica Re: Ktory jezyk w jakiej sytuacji 30.08.06, 22:26
      Potomek jeszcze nie mowi, ale ja mowie. I u nas wyglada to tak: Bedac z
      Potomkiem sama gadam po polsku. Gdy jest w domu Ksiaze Malzonek- gadam po
      angielsku, coby mnie maz tez rozumial. Maz gada do potomka po francusku, gdy sa
      sami, a w mojej obecnosci po angielsku. Poza tym swiat zewnetrzny gada po
      norwesku i gdy widuje sie z norwegami nie chce stawiac ich w sytuacji, gdy nie
      rozumieja mojego jezyka i gadam tez norwesku. Rezultat: zaniepokojenie pewne
      czy aby Potomek da sobie z tym rade.
      • novalee1 Re: Ktory jezyk w jakiej sytuacji 01.09.06, 18:06
        Tez mam tego typu dylematu i w dodatku chce zaczac z dzieckiem czytanie a tu
        pelno angielskich ksiazek.Czy nie namieszam jej w glowie czytajac po angielsku?
        Jest tu sporo aktywnosci dla dzieciakow w tym wieku,playgroops np. i chcialabym
        zeby mala zaczela wiecej ze mna chodzic zeby byc "do przodu"rowniez z
        angielskim i z rowiesnikami.Boje sie troche o jezyk polski,ale nie moge jej
        przez to ograniczac...
        • judytak Re: Ktory jezyk w jakiej sytuacji 02.09.06, 06:44
          novalee1 napisała:

          > chce zaczac z dzieckiem czytanie a tu
          > pelno angielskich ksiazek.Czy nie namieszam jej w glowie czytajac po
          angielsku?

          namieszać, to nie namieszać, tylko dziecko może dojść do wniosku, że "skoro z
          mamą po angielsku też się da, to po co się wysilać?!"

          ja czytanie zawsze traktowałam, jako "pewny punkt programu", jak nic innego się
          danego dnia nie udaje, to chociaz bajka na dobranoc będzie po wegiersku :o)
          bo przecież później mnoża się okazje, kiedy jednak należy używać języka
          otoczenia - omawianie sytuacji szkolno-przedszkolnych, które się dzieją w
          języku otoczenia, instrukcje, co dziecko ma powiedzieć w jakiej sytuacji (w
          sklepie, na podwórku, itp.), odrabianie lekcji...
          to chociaż to czytanie ;o)

          książki kupuję, jak jestem w domu, kupuję w strasznych ilościach, cała moja
          wegierska rodzina wie, że dla nas, to książki dla dzieci, ogólnie też, ale też
          na wyraźne moje zamówienie, tytuł, autor...

          oczywiście występują w naszym domu też polskie książki, ale jak dziecko mi
          przynosi taką, to ja komunikuję jednoznacznie "to jest książka po polsku,
          możesz z nią pójść do taty, ja poskich książek nie mam zwyczaju wam czytać", i
          tyle...

          pozdrawiam
          Judyta
        • risando Re: Ktory jezyk w jakiej sytuacji 02.09.06, 11:02
          novalee1 napisała:

          > Tez mam tego typu dylematu i w dodatku chce zaczac z dzieckiem czytanie a tu
          > pelno angielskich ksiazek.Czy nie namieszam jej w glowie czytajac po angielsku?

          Tak bylo/jest u nas:

          Nigdy nie czytalem corce polskich ksiazek (z wyjatkiem Brzechwy, Tuwima). Jesli corka przyniosla polska ksiazke, czytajac tlumaczylem tekst na niemiecki. Po pewnym czasie corka sie jednak zorientowala, iz tekst jest zmienny (tlumaczylem na biezaco, wiec tekst byl kazdym razem troche inny) i byly "klotnie", ze zle czytam. Dlatego jakos sama sie ograniczyla do niemieckich ksiazek, np. dzisiaj w przypadku rzadko uzywanych najpierw pyta, czy to polska czy niemiecka ksiazka.

          • jan.kran Re: Ktory jezyk w jakiej sytuacji 02.09.06, 11:15
            Jakoś nigdy mi do głowy nie przyszło czytać dzieciom książek po niemiecku.
            Może dlatego że mając akcent nie chciałam ich uczyć złych nawyków.
            Poza tym polskie ksiązki to ksiązki mojego dzieciństwa, nie wyobrażam sobie
            czytania Alicji czy Kubusia w innym języku...
            o polskiej klasyce nie wspominam.

            Kran
        • bachula_gr Re: Ktory jezyk w jakiej sytuacji- mieszanie 05.09.06, 15:08
          novalee1 napisała:

          > Tez mam tego typu dylematu i w dodatku chce zaczac z dzieckiem czytanie a tu
          > pelno angielskich ksiazek.Czy nie namieszam jej w glowie czytajac po
          angielsku?

          Namieszasz dziecku i sobie. W tym sensie, ze mozesz w pewnym momencie dojsc do
          wniosku, ze po co sie wysilac, skoro i tak po angielsku dziecie rozumie, Ty tez
          nie masz problemow, materialy na wyciagniecie reki etc. Przy okazji trafisz na
          okres(y) buntow dziecka, ktore tym bardziej Cie zniecheca- "to ja sie wysilam,
          a ty nie chcesz sluchac? Koniec czytania".

          > Jest tu sporo aktywnosci dla dzieciakow w tym wieku,playgroops np. i
          chcialabym zeby mala zaczela wiecej ze mna chodzic zeby byc "do przodu"rowniez
          z angielskim i z rowiesnikami.

          No wlasnie. Czyli zaplecze dla angielskiego, jezyka ktory i tak w pewnym
          momencie stanie sie dominujacym i wiodacym, masz jak najlepsze. Mowienie do
          dziecka po polsku, czytanie mu po polsku nie oznacza przeciez zamkniecia w
          polskim gettcie i nie dopuszczania do kontaktow z jezykiem otoczenia a tym
          bardziej rowiesnikami!!!! Jak najbardziej korzystaj z okazji i zabieraj dzieco
          na takie zajecia. Jedno nie wyklucza drugiego.

          Piszesz "....boje sie troche o jezyk polski,ale nie moge jej przez to
          ograniczac...". A kto Ci kaze ograniczac? Przede wszystkim muisz porozmawiac
          sama ze soba, upewnic sie, ze tego (mowienia do dziecku po polsku) naprawde
          chcesz. Sama z siebie a nie dlatego, ze inni tak robia czy tego od Ciebie
          oczekuja. Musisz byc przekonana, ze nie robisz dziecku krzywdy, nie opozniasz
          jego rozwoju, nie ograniczasz. Powiedzialabym- wrecz przeciwnie ale do takiego
          stwierdzenia dochodzi sie chyba po latach dopiero. Tu sie moze wypowiedziec
          KonikMorski, ja juz coraz bardziej sie przychylam ku tej tezie- z perspektywy
          4.5 latka prawie. Choc czeka mnie "powtorka z rozrywki" czyli poczatki z druga,
          obecnie 14 miesieczna kandydatka na polsko-greckie dziecko wink

          Nie jest latwo, czasami masz wrazenie, ze caly swiat przeciwko Tobie. Rodzina
          meza i wlasna, lekarze, przedszkolanki a TY sama z motyka na slonce. Chyba
          kazdy z nas to przechodzi na roznym etapie i z rozna czestotliwoscia tylko
          kazdy ma indywidualna odpornosc na tego rodzaju sytuacje i zachowania.

          Najtrudniejsze sa, jak wspomniala chyba Jagaga, pierwsze trzy lata. My jestesmy
          w tej komfortowej sytuacji, ze do tego czasu nie musielismy posylac Zochy do
          przedszkola. Postawilismy wspolnie (tzn. ja czynnie a maz biernie) na
          maksymalny rozwoj polskiego wychodzac z zalozenia, ze to najlepszy i najbadziej
          chlonny czas. Kontakt z rowiesnikami miala zapewniony bo w Grecji przyrost
          naturalny nie jest bynajmnieje ujemny a wszyscy zyja na "kupie" wiec i
          dzieciarni sporo, tym bardziej jak sie prowadzi hotel....

          W momencie rozpoczecia kariery przedszkolnej w greckim przedszkolu Zocha
          plynniej wiecej mowila po polsku ale o tygodniu tak se rozgadala, ze
          przedszkolanki postulowaly o wyposazenie jej w przycisk "on/off" wink)))

          Tym optymistycznym akcentem koncze swoje wywody na teraz. Pozdrawiam i zycze
          wiecej wiary w siebie i swoje pociechy. Wszystkim.
          Bacha
        • clairejoanna Re: Ktory jezyk w jakiej sytuacji 08.09.06, 01:22
          Ale koniecznie czytaj Jej tylko po polsku! Angielskich bajek się jeszcze
          nasłucha, ale trzeba ten czas przedszkolowy wykorzystać do zachęcenia używania i
          uczenia się po polsku, np. przez czytanie bajek po polsku. Pamiętam, że to była
          jedna z motywacji, żeby zadbać o polski, jak byłam mała: Półki pęłne bajek po
          polsku, które wszystkie chciałam przeczytać.
          Też bardzo dobrze mi zrobiły kasety z bajkami po polsku (uwielbiałam polskie
          legendy, np. o Smoku Wawelskim), kasety wideo/ DVD po polsku, telewizja po polsku.

          W tej chwili nawet przez internet można zamówić, albo poprosić rodzinę w Polsce.

          Pozdrowienia,

          CJ
      • judytak Re: Ktory jezyk w jakiej sytuacji 02.09.06, 06:37
        > Potomkiem sama gadam po polsku. Gdy jest w domu Ksiaze Malzonek- gadam po
        > angielsku, coby mnie maz tez rozumial.

        ja tam wychodzę z założenia, że dziecko się nauczy, to i małżonek się nauczy ;o)
        co też się sprawdza bez problemu (mąż po węgiersku rozumie prawie wszystko,
        gada, jak musi)

        tzn. mam na myśli sytuacje, kiedy mówię do dziecka, a mąż czy ktoś inny po
        prostu jest obecny
        kiedy mówię "do ogółu", to oczywiście tak, żeby "ogół" rozumiał ;o)

        pozdrawiam
        Judyta
        • novalee1 Re: Ktory jezyk w jakiej sytuacji 02.09.06, 12:07
          Problem tylko ze te polskie ksiazki sa tak malo dostepne w mojej sytuacji.Musze
          przekonac meza zeby wiecej z nia czytal w swoim jezyku.Ja staram sie jak moge.
          • risando Re: Ktory jezyk w jakiej sytuacji 02.09.06, 12:27
            > Problem tylko ze te polskie ksiazki sa tak malo dostepne w mojej sytuacji.

            Ze wzgledow finansowych kupie wiekszosc ksiazek na eBay. Nawet na Allegro w Polsce mozna czasem dostac niemieckie ksiazki. Owszem od czasu do czasu corka dostanie tez nowiutka ksiazke owinieta folia, ale jej nigdy nie przeszkadzalo nieco gorszy stan uzywanych ksiazek (pewna czesc ksiazek, ktore mamy, to i tak ksiazki "po mniej", poniewaz moja moja zatrzymala ich dla wnukow. Ciekawe po tylu latach patrzec na wlasnoreczne "ilustracje"smile.

            Uzywane ksiazki kupie w Niemczech za 10-20% ceny nowej ksiazki. Kupie tez bajki na uzywanych plytach czy kasetach. Nie sa wyslane od sprzedajacego do Polski (koszty zbyt wysokie), lecz na adres rodzicow w Niemczech. Tam moja maja, jesli nie ma innej mozliwosci przekazania, przygotowuje co 2-3 miesiac duza paczke dla corki.

            Pozdrawiam
            • jan.kran Re: Ktory jezyk w jakiej sytuacji 02.09.06, 14:10
              Novalee , ja pogadam z dziećmi i w przyszłym tygodniu postaram się podać Ci
              na priv listę ksiązek jakie mogłabym Ci posłać na zawsze albo pożyczyć bo moje
              dzieci się do maskotek i ksiażek przywiązują.
              Pozdrawiam.
              Kransmile
              • novalee1 Re: Ktory jezyk w jakiej sytuacji 03.09.06, 21:25
                O to byloby super janie kranie.Dziekujesmile)

                No wlasnie,tez mnie ciekawi czy ktos czasem mieszal jezyki i dziecko i tak
                mowilo po polsku?
                • clairejoanna Re: Ktory jezyk w jakiej sytuacji 08.09.06, 01:53
                  Znam tego typu przypadki kilka:

                  Eva od małego mieszkała tylko z Mamą- Polką w Norwegii. Mama nie zadbała o
                  polski. Effekt: Eva bardzo żadko odpowiada Mamie po polsku, nawet zdarza się, że
                  Mama zaczyna mówić do Evy po norwesku. Eva mówi mocnym acentem po polsku,
                  brakuje Jej słów, czuje się bardzo nie pewnie w tym języku.
                  Ma dosyć duży żal o to do swojej Mamy. Myślę, że jest to jeden z przyczynów ich
                  konfliktów.

                  Pacey ma rodziców irańczyków, wychowana w Norwegii, w wieku trzecz, czterech lat
                  miała nanię, która tylko po angielsku umiała mówić. Pacey czuje się nawet
                  pewniej w angielskim, niż w irańskim. Telewizja w Norwegii jest po angielsku, w
                  szkole się zaczyna uczyć tego języka w czwartej klasie.
                  Pacey stara się mówić do rodziców po irańsku, ale woli jednak po norwesku. Sama
                  mówi, że w irańskim ma akcent.

                  Xiang He w wieku sześciu lat przyjechała z Chiń do Norwegii. Z rodzicami nigdy
                  nie mówiła po norwesku, jednak nie goniono ją za wtrącanie słów norweskich do
                  chińskiego, więc jak mówi po chińsku co jakiś czas słyszy się norweskie słowo.
                  Z Chińskim jest jeszcze trochę bardziej skomplikowane; jest kilka dialektów,
                  które właściwie nie są dialektami, ale językami. Xiang He mówi bez problemów
                  dialektem Jej rodziców (Shang Hai), ale trochę trudność sprawia Jej mandarin,
                  którego, z czego, co zrozumiałam, się uczy w szkole; Xiang He nigdy nie chodziła
                  do szkoły w Chinach.

                  Pedram jest w podobnej sytuacji, co Xiang He: W wieku sześciu lat przyjechał z
                  Iranu do Niemczech. Też wtrąca słowa niemieckie do irańskiego, bardzo się stara,
                  ale sam twierdzi, że ma lekki akcent w irańskim. Poza tym ma bardzo prosty
                  zasłób słów; np. nie zna słów typu "polityka zagraniczna". Kiedyś jedna Polka
                  użyła zwrotu "polszczyzna kuchenna", myślę, że w przypadku Pedram to bardzo
                  dobrze pasuje: Mówi kuchennym irańskim.

                  To są przykłady z mojego kręgu znajomych, ale poznawałam jeszcze więcej tego
                  typu przykłądów. Effekt jest ten sam: Dziecko odkrywa, że można rozmawiać z
                  rodzicami w łatwieszym języku i tak też czyni na koszt drugiego języka.
        • bachula_gr Re: poczucie winy 05.09.06, 15:24
          judytak napisała:

          > ja tam wychodzę z założenia, że dziecko się nauczy, to i małżonek się
          nauczy ;o ) co też się sprawdza bez problemu (mąż po węgiersku rozumie prawie
          wszystko, gada, jak musi)

          Otoz to wink))
          Gdyby ktos mi kilka lat temu powiedzial, ze wyladuje w Grecji i bede udawac
          Greka (takze jezykowo) to bym sie baaardzo zdziwila. A na dodatek jak sie
          przysluchuje dyskusjom po polsku jakie prowadzi moj malzonek z wlasnymi
          tesciami to tez sie za glowe lapie. A nigdy sie polskiego przeciez nie uczyl ;-
          ))) Chcac nie chca, bedac w otoczeniu jakegos jezyka powoli acz skutecznie sbie
          go przyswajamy. Pomijajac przypadki ektremalne (moja ciotka- 15 lat w Kanadzie
          i ani mru mru po angielsku bo po co skoro mieszka w polskiej dzielnicy, ma
          sasiadow Polakow, chodzi do polskiego kosciola i sklepu etc.).

          Czy to nie jest przypadkiem tak, ze to glowne my reprezntanci/-tki jezykow
          mniejszosciowych w rodzinie mamy poczucie winy? Nie chodzi mi o to, ze polski
          nie na takim poziomie jak bysmy sobie zyczyli ale, ze zaniedbujemy jezyk kraju
          zamieszkania, drugiej strony?
          Ze dla naszych partnerow/malzonkow nie ma problemow, tam gdzie my je widzimy
          praktycznie non stop?
          Jak patrze na dysproporcje w zasobnosci naszej domowej polskiej i greckiej
          biblioteczki dla dzieci (na korzysc polskiej literatury) to czuje sie dziwnie
          myslac, ze w czasie kiedy rowiesnicy moich dzieci sluchaja ksiazeczek po grecku
          moje nie robia nic?! W sensie NIC po grecku. I nie wazne, ze jak po raz setny
          przerabiamy Kopciuszka po polsku a potem dziecko opowiada historie biednej
          sierotki ojcu po grecku ze szczegolami to slucham z otwarta buzia i moj podziw
          rosnie...

          Eh... skomplikowane jest takie mieszane zycie. Dzieki Bogu, jest to forum.
    • jagaga Re: Ktory jezyk w jakiej sytuacji 03.09.06, 15:38
      Czytam w fachowych ksiazkach i slysze od rodzicow starszych juz dzieci, zeby
      nie mieszac jezykow. Wydaje mi sie to logiczne i nie mieszam. A tu ciagle
      zjawia sie ktos, kto pisze "mieszam jezyki mowiac do dziecka i zastanawiam sie
      czy mu sie w glowie nie pomiesza!" Otoz istnieje duze prowdopodobienstwo, ze
      sie pomiesza albo bedzie mowilo pozniej - jak juz samo dojdzie do tego ktory
      jezyk do ktorego pasuje albo tez bedzie mieszac i tyle.

      Oczywiscie wiem, ze sa inne metody jak jeden rodzic jeden jezyk, ale te medoty
      tez maja swoje zasady sa w nich stale.

      Mysle, ze dziecku, ktore uczy sie mowic potrzebne sa pewne stale zasady gry.
      Natomiast jak nasze wielojezyczne dzieci opanuja juz swoje jezyki, czyli beda
      mowic plynnie, to bedzie mozna bardziej swobodnie w sytuacjach towarzyskich
      zmieniac jezyki. Ale na samym poczatku czyli te pierwsze trzy lata nie
      powinnismy mieszac jezykow.

      Wiem, ze jest mi nieco latwiej jak tym z Was, ktorych partnerzy/partnerki nie
      rozumieja waszego jezyka. Moj maz rozumie przynajmniej 90% tego, co mowie do
      dziecka i ja tez tyle rozumiem z ich rozmow - czyli sporadycznie jest jakies
      slowo, ktorego nie rozumiemy. Ale nawet jak czegos nie rozumiem, to szczerze
      mowiac, przeciez nie zawsze musze rozumiec, jak to cos waznego, to mi powiedza.

      No, a moze ja nie mam racji - moze jest tu ktos kto miesza jezyki a jego
      dziecko zaczelo mowic jak inne dzieci i nie miesza????
      • sukiennica Re: Ktory jezyk w jakiej sytuacji 03.09.06, 22:30
        Jagaga slusznie zwraca uwage na potrzebe konsekwencji w poslugiwaniu sie tylko
        jednym jezykiem. Brzmi to zupelnie logicznie i czytajac wasze forum, wszystko
        wskazuje na to, ze jest to tez jedyna sluszna metoda, pozwalajaca uchronic
        dziecko przed problemami komunikacyjnymi w przyszlosci.

        Potomek ma 7 miesiecy i poza "mama","baba" i "ja" nie mowi zbyt wiele. Caly
        dzionek moje dziecie wysluchuje moich obszernych, niekonczacych sie, polskich
        monologow. Czesto z wielka uwaga i przeblyskami zrozumienia. Ksiaze Malzonek
        jest jednostka permanentnie nieobecna. Jak juz jest to stara sie konsekwentnie
        uzywac francuskiego, ale biorac pod uwage zadkie bywanie K.M na wlosciach,
        Potomek chyba z francuskiego malo zlapie.

        Watpliwosci mam pare. Jak postepujecie w swiecie zewnetrznym? Spotykajac inne
        mamy i inne dzieci nie chcialabym, aby czuli sie oni wykluczeni, nie rozumiejac
        mojego jezyka. Szczegolnie chodzi mi o bawiace sie razem dzieci. Jak mam sie do
        nich zwracac? Poza tym zastanawiam sie jak to bedzie wygladac w domu, np.
        rodzina zasiada razem do stolu: Potomek nie rozumie o czym rozmawiaja rodzice
        (ang.), Ksiaze Malzonek nie rozumie o czym ja rozmawiam z dzieckiem (pol.), a
        ja z kolei nie mam zielonego pojecia o czym mowia moi panowie.

        Szczerze mowiac nie wiem jak to ugrysc...
        • risando Re: Ktory jezyk w jakiej sytuacji 04.09.06, 09:00
          Moja porada:

          > Watpliwosci mam pare. Jak postepujecie w swiecie zewnetrznym? Spotykajac inne
          > mamy i inne dzieci nie chcialabym, aby czuli sie oni wykluczeni, nie rozumiejac mojego jezyka.

          Kiedy mowisz tylko do wlasnego dziecka, mowisz po polsku, kiedy mowisz tez do innych dzieci po norwesku (w tej chwili moja corka w takich sytuacjach tlumacze juz ladnie kolezankom to co trzeba, czyli "na placu zabaw" nie musze juz po polsku mowicsmile

          Poza tym zastanawiam sie jak to bedzie wygladac w domu, np.
          > rodzina zasiada razem do stolu: Potomek nie rozumie o czym rozmawiaja rodzice
          > (ang.),

          Potomek na pewno biernie z czasem sie nauczy, zreszta to Wasza rozmowasmile

          > Ksiaze Malzonek nie rozumie o czym ja rozmawiam z dzieckiem (pol.), a
          > ja z kolei nie mam zielonego pojecia o czym mowia moi panowie.

          Polecam nauke przynajmniej biernej znajomosci jezyka partnera.

          Pozdrawiam
          • sukiennica Re: Ktory jezyk w jakiej sytuacji 06.09.06, 22:30
            Francuski mialam cztery lata w liceum, ale jakos do mnie nie dotarl. Bardzo duzo
            zapomnialam. Jestem w stanie cos zrozumiec, ale bron Boze mowic. Mam w planie
            cos z tym zrobic, ale nie wiem czy dam rade.

            Ksiaze Malzonek czyta bezblednie po polsku, ale nic z tego nie rozumie sad
            Raz na pol roku postanawia sie uczyc, po czym po pol godzinie stwierdza, ze to
            za trudne.

            Dziekuje za porady.
            Zastosowalam od zaraz.
        • jagaga Re: Ktory jezyk w jakiej sytuacji 05.09.06, 22:10
          Sukiennica, pytanie na marginesie - czy twoj sz. n. ksiaze malzonek jest
          jedymym zrodlem francuskiego dla synka? A ile czasu dzeinnie/tygodniowo
          przeznacza na zabawe/rozmowe z dzieckiem, skoro ciagle go nie ma?

          U nas w domu angielski tez jest jezykiem rodzicow i narazie jest najslabszym
          jezykiem malego i nie martwie sie tym, bo wiem, ze wczsniej czy pozniej bedzie
          musial zaczac uzywac i angielskiego.

          Znane sa tez historie, gdzie rodzice sobie w swoim sekretnym jezyku rozmawiaja
          a tu dzieciak, ktory choc nie mowi w tym jezyku i tak wszystko rozumie...
          • sukiennica Re: Ktory jezyk w jakiej sytuacji 06.09.06, 22:23
            Ksiaze Malzonek jest jedynym zrodlem francuskiego. Z Potomkiem widzi sie godzine
            dziennie zanim pojdzie do pracy. Potem wraca po nocy i sie nawet ze mna nie
            widzi... Poza tym sa teoretycznie dwa dni gdy ta zaraza jest w domu, ale czesto
            sie redukuja, bo "cos w pracy wypadlo". Tak wiec ciemno widze ten francuski...

            Ale jest tez jasna strona zagadnienia. Nie zgadzamy sie oboje na norweska
            szkole. Wyboru czlowiek tu zbyt duzego nie ma, ale jest szkola francuska
            cieszaca sie dobra opinia.

            Tyle tylko, ze zanim dziecko nie pojdzie do szkoly to nie bedzie w stanie
            zrozumiec tatusia smile)

            Strasznie to poplatane...
            • clairejoanna Re: Ktory jezyk w jakiej sytuacji 08.09.06, 02:06
              Gdzie w Norwegii mieszkacie? Osobiście też jestem bardzo sceptyczna nastawiona
              do norweskiej szkoły i radziłabym do innej szkoły. W Oslo jest nawet przedszkole
              francuskie (www.rcassin.no/). Myślę, że jest to dobre rozwiązanie, jeżeli
              Ojciec tak żadkow jest w domu. Trzy latka to wcale nie zapóźno, żeby nauczyć
              nowego języka, nawet w sam raz. A może to nawet będzie motywacja dla Ojca, żeby
              więcej czasu spendzać z dzieckiem?
            • vaud Re: Ktory jezyk w jakiej sytuacji 08.09.06, 15:45
              Sukiennica
              znam rodzine, mieszkajaca w Zurych, mama -Polka, tata - Szwajcar romanski. Ich
              11-letnia corka rozmawia z ojcem po francusku, chociaz on tez jest gosciem w
              domu. On po prostu NIGDY nie powiedziel do dziecka ani slowa w innym jezyku,
              niz francuski. Dziewczynka chodzi do szkoly niemiecko-jezycznej i dodatkowo ma
              w szkole... arabski. Mowi swietnie po polsku, francusku, niemiecku i w
              dialekcie szwajcarskim.
              Przeslanie: "Presewerowac" i zaufac umyslowi dziecka; godzina taty dzienne, to
              wcale nie tak zle. ( jesli ktos ma lekcje jezyka raz w tygodniu, to przeciez
              nie mowimy, ze sie nie nauczy, a to o wiele mniej, niz godzina kazdego dnia).
              Powodzenia. wink
          • bachula_gr Re: Ktory jezyk w jakiej sytuacji 10.09.06, 19:47
            jagaga napisała:

            > Znane sa tez historie, gdzie rodzice sobie w swoim sekretnym jezyku
            rozmawiaja a tu dzieciak, ktory choc nie mowi w tym jezyku i tak wszystko
            rozumie...

            Jak najbardziej. Dzieciak rozumie zwlaszcza kwestie jego/jej dotyczace. Tak
            jest u nas i to od dosyc dawna, bo w wiekszosci miedzy soba (ja+maz)
            porozumiewamy sie po angielsku, do dzieci mowiac odpowiednio po polsku i
            grecku.
            Jadac w dluga podroz samochodem z Grecji do Polski co jakis czas przerywalismy
            nasza rozmowe z przodu, niby od niechcenia zadajac jakies pytanie po angielsku
            corce siedzacej z tylu. Zawsze padala adekwatna odpowiedz, po polsku lub po
            grecku w zaleznosci od tego, kto- ja czy maz- zadal pytanie po angielsku!

            Tak wiec strzezcie sie, bo Wasz sekretny jezyk moze sie okazac nie taki
            sekretny wink
            • vaud Re: Ktory jezyk w jakiej sytuacji 11.09.06, 04:16
              Naszym sekretnym jezykiem byl francuski. Nie mowilismy w nim do syna, bo dla
              zadnego z nas nie jest to jezyk ojczysty. Myslelismy, ze dziecko nic nie
              rozumie...az do pewnego niedzielnego przedpoludnia, kiedy weszlam na taras,
              gdzie panowie bawili sie autkami.

              -Chyba sie juz zabiore do obiadu- mowie do meza po francusku.-Mam sie spieszyc,
              czy robic dwa dania?

              - Ja juz jestem glodny - odpowiada moj syn po polsku
              • vaud Re: Ktory jezyk w jakiej sytuacji 11.09.06, 04:17
                vaud napisała:

                > Naszym sekretnym jezykiem byl francuski. Nie mowilismy w nim do syna, bo dla
                > zadnego z nas nie jest to jezyk ojczysty. Myslelismy, ze dziecko nic nie
                > rozumie...az do pewnego niedzielnego przedpoludnia, kiedy weszlam na taras,
                > gdzie panowie bawili sie autkami.
                >
                > -Chyba sie juz zabiore do obiadu- mowie do meza po francusku.-Mam sie
                spieszyc,
                >
                > czy robic dwa dania?
                >
                > - Ja juz jestem glodny - odpowiada moj syn po polsku

                -----> mial wtedy 3 latka
                • jan.kran Re: Ktory jezyk w jakiej sytuacji 11.09.06, 06:16
                  smile)))))))))))))))))))
                  Ja też próbowałam z Młodą porozumiewać się na temat Juniora po francusku.
                  Bezskutecznie:ppp
                  W szkole nic nie robił z francuskiego ale jak trzeba było coś zrozuumieć czego
                  nie powinien rozumiał natychmiast.
                  Zdaje się że jak chodzi o tajemnicze porozumiewanie się mogę sobie odpuścić
                  języki indoeuropejskie bo zawsze coś zrozumieją.
                  Ostatnio okazało się że Młoda całkiem nieżle rozumie pisany islandzki , miała w
                  końcu kurs staronorweskiego w szkole...
                  • jan.kran Re: Ktory jezyk w jakiej sytuacji 11.09.06, 06:20
                    Podjęłam męską decyzję. Będę czasem rozmawiac z Juniorem po angielsku.
                    Nigdy się nie uczyłam ale coś umiem.
                    Dziś w fabryce zadzwonił jakiś telefon i musiałam zrozumieć co do mnie mówią w
                    języku Szekspira i Busza. Dałam sobie radę ale jak powtórzyłam dzieciom moją
                    konwersację to się popłakały ze śmiechu.

                    Kran Kali
      • aolka Re: Ktory jezyk w jakiej sytuacji 03.09.06, 22:38
        otóż jagago ja mieszam nagminnie i nieuleczalnie smile
        problemy miałam początkowo, mały jąkał się, polskiego w ogóle nie używał, a
        niemieckim dość późno zaczął się posługiwać.. wszystko przeszło samo i teraz (3
        latka) szwargoli przepięknie, ma ogromny zasób słownictwa, którym przewyższa
        normlane niemieckie trzylatki, natomiast po polsku mówi dużo i
        chętnie,troszeczkę sepleniąc przy tym, co jednak nie jest efektem mojego
        mieszania smile przebywając z rówieśnikami nie widać w ogóle różnicy.
        najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że miesza języki tzlko w moim
        towarzytwie, a raczej w rozmowach, w których ja również uczestniczę.
        rozmawiając z kimś po niemiecku, mówi po niemiecku, a jeśli ja włączę sie do
        rozmowy, to pozwala sobie na jakieś mieszanie, albo twierdzi, że nie wie, jak
        to jest.. a wystarczy, że tylko przysłuchuję się rozmowie, to nie padnie nawet
        jeden wyraz po polsku. i tak samo z polskim... gada gada, a ja mnie o coś pyta
        to wymyśla takie zdania, że tylko nagrać i puszczać jako przkłady, co dzieje
        się z dziećmi, których rodzice mieszają za dużo smile))
        być może wszysko zmieni się później, ale na razie uważam, że jest dobrze i od
        nowego roku wprowadzam angielski smile)
        gwoli sprawiedliwości dodam, że młody siedzi na zmianę raz w niemczech raz w
        polsce, więc może mu łatwiej...
        pozdrawiam ola
        • jagaga Re: Ktory jezyk w jakiej sytuacji 05.09.06, 21:54
          Aolka, dzieki za szczerosc. A wiec nie jest az tak czarno z tym mieszaniem
          przynajmniej u Ciebie. Chociaz jak przyznajesz do Ciebie mowi, tak jak Ty do
          niego czyli miesza. Sprawa jest pewnie bardziej krytyczna w sytuacjach, gdzie
          jedno z rodzicow jest jedynym zrodlem jezyka. U mnie w zasadzie tak jest -
          tylko od czasu do czasu spotykamy sie z polskimi kolezankami.

          Moj maz troche miesza. Uzywa polskich zwrotow lub slow mowiac po japonsku i
          juz ma tego efekty, malemu zdarza sie mowic do Papy po polsku... A papa jest
          naprawde jedynym zrodlem japonskiego. (Pracuje nad tym...)
    • clairejoanna Re: Ktory jezyk w jakiej sytuacji 08.09.06, 02:14
      Bardzo lubię język niemiecki w sytuacjach bardziej konkretnych. Jest to też
      najwyraźniej język szkolny, nie wiem, czybym mogła napisać wypracowanie po polsku.

      Lubię opowiadać po polsku, ale od kiedy mieszkam w Monachium, zdarza mi się
      przerzucić na lekki bawarski, jak rozmawiam z Bartkiem (mój brat).

      Dużo muzyki, komiksów, serii i filmów jest angielskich, więc jak cytuję, to
      cytuję po angielsku, nie ważne, czy w tym momencie mówię po polsku, niemiecku
      czy norwesku.

      Pamiętnik pisze tak, jak mi się podoba. Często się zdarza, że zaczynam w jedym
      języku i kończę w drugim języku.

      Jednak u mnie użycie języka zależy bardziej o osoby, z którą rozmawiam, niżeli
      od treści tego, co opowiadam.

      Pozdrowienia,

      CJ
Pełna wersja