baania
14.09.06, 22:32
Martwie sie.
Pisalam juz kiedys na tym forum, ze moja corcia w wieku 4 lat zostala
operowana na wyciecie trzeciego migdala i zalozenie drenow w uszach, bo na
skutek czestych zapalen uszu miala 25% ubytku sluchu. Po operacji w grudniu
2005 zaczela z dnia na dzien mowic pelnymi zdaniami i przez 2-3 tygodnie
byslismy swiadkami niesamowitej eksplozji rozwoju mowy, glownie po francusku
(jezyk otoczenia).Nadal mowilismy do corci w swoich jezykach (tzn. ja po
polsku, a maz po angielsku), a ona odpowiadala glownie po francusku. Po
pierwszym okresie eksplozji, rozwoj mowy osiagnal niezly poziom (choc
rowiesnicy mowia poprawniej pod wzgledem gramatycznym) i poprawila sie wymowa
(nareszcie moglam zrozumiec, co mowi moje 4-letnie dziecko). Bylam
przekonana, ze Magda slyszy dobrze. Nie zamierzalam robic powtornego badania
sluchu zanim wypadna dreny. Tak zreszta radzila mi lekarka pediatra mowiac,
ze teraz ona i tak slyszy, bo ma dziury w bebenkach i nie ma juz plynu. Ale
wczoraj bylismy na wizycie kontrolnej u laryngologa i okazalo sie, ze dreny,
owszem, wypadaja, ale trabki Eustachego nie przejely calkowicie swej funkcji.
Lekarka powiedziala, ze nie jest to koniecznie zla nowina, bo czasem
nastepuje to z pewnym opoznieniem, ale ze niestety nie mozna wykluczyc
trwalego ubytku sluchu. Mamy wrocic za trzy miesiace. W miedzyczasie zrobimy
powtorne badanie sluchu.
Ale martwie sie bardzo, jak to bedzie dalej z nauka czytania i pisania. Jest
na pewno lepiej z wymowa i Magda niezle wymawia slowa po polsku i po
angielsku. Trzeba wiec miec nadzieje, ale naprawde martwie sie. Macie jakies
doswiadczenie w tej kwestii?
Ania